Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Maria Antonina ponoć całkowicie osiwiała w noc przed swoją egzekucją. Anegdoty o siwieniu przez stres powtarza wielu ludzi. Jakie zjawiska miałyby jednak za to odpowiadać? Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda ustalili, że przyczyną jest nadmierne pobudzanie komórek macierzystych z mieszków włosowych przez nerwy współczulne, biorące udział w reakcji walcz bądź uciekaj.

Każdy ma do opowiedzenia anegdotę o tym, jak stres wpływa na jego ciało, a zwłaszcza skórę i włosy. Chcieliśmy sprawdzić, czy taki związek istnieje, a jeśli tak, w jaki sposób stres prowadzi do zmian w różnych tkankach. Pigmentacja włosów jest zaś dostępnym i łatwym do śledzenia systemem [...] - opowiada prof. Ya-Chieh Hsu.

Początkowo naukowcy przypuszczali, że stres powoduje atak immunologiczny na komórki produkujące pigment. Myszy pozbawione komórek odpornościowych nadal wykazywały jednak siwienie, dlatego Amerykanie zwrócili się ku hormonowi stresu - kortyzolowi. Także i w tym przypadku zabrnęli w ślepy zaułek.

Stres zawsze podnosi poziom kortyzolu w organizmie, dlatego myśleliśmy, że odgrywa on jakąś rolę. Ku naszemu zaskoczeniu, kiedy usunęliśmy nadnercza, [...] pod wpływem stresu włosy myszy nadal siwiały.

Systematycznie eliminując kolejne opcje, zespół zajął się wreszcie współczulnym układem nerwowym, który odpowiada za reakcję walcz bądź uciekaj (układ ten odpowiada za mobilizację organizmu). Nerwy współczulne rozgałęziają się do mieszków włosowych. Naukowcy odkryli, że stres powoduje, że uwalniają one noradrenalinę, która zostaje wychwycona przez pobliskie komórki macierzyste melanocytów.

W mieszku włosowym pewne komórki macierzyste stanowią rezerwuar komórek produkujących pigment. Gdy włos odrasta, niektóre z nich przekształcają się w melanocyty.

Autorzy artykułu z pisma Nature zauważyli, że noradrenalina z nerwów współczulnych sprawia, że komórki macierzyste są nadmiernie aktywowane. Wszystkie przekształcają się w komórki produkujące pigment, przez co magazyn przedwcześnie się opróżnia.

Gdy rozpoczynaliśmy badanie, domyślałam się, że stres jest zły dla ciała, ale niekorzystny wpływ, jaki zaobserwowaliśmy, przekraczał wszelkie moje wyobrażenia. Po zaledwie paru dniach zostały zużyte wszystkie komórki macierzyste melanocytów. Gdy przepadają, nie da się już regenerować pigmentu. Strata jest permanentna.

Ustalenia zespołu pokazują skutki uboczne skądinąd ochronnej reakcji. Ostry stres, a zwłaszcza reakcja walcz bądź uciekaj, był tradycyjnie postrzegany jako korzystny dla przeżycia zwierzęcia. W tym jednak przypadku ostry stres powoduje wyczerpanie komórek macierzystych - dodaje dr Bing Zhang.

By połączyć stres z siwieniem, naukowcy zaczęli od reakcji całego organizmu i stopniowo skupiali się na poszczególnych układach, interakcjach komórkowych i ostatecznie na dynamice molekularnej. Proces ten wymagał wykorzystania różnych narzędzi i współpracy multidyscyplinarnej.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli człowiek siwieje w ciągu jednej nocy, bo wyczerpała się populacja komórek tworzących melanocyty tworzące barwnik? Chyba jednak potrzeba więcej mechanizmów aby już wyrosły włos nagle stracił barwę. Nie słyszałem aby ciała po śmierci siwiały...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 24.01.2020 o 18:55, peceed napisał:

Czyli człowiek siwieje w ciągu jednej nocy, bo wyczerpała się populacja komórek tworzących melanocyty tworzące barwnik?

To, że człowiek może osiwieć w przeciągu kilku, kilkunastu godzin, to urban/village legends. W kwestiach klimatycznych też  czerpiesz z takich żródeł?

W dniu 24.01.2020 o 18:55, peceed napisał:

Nie słyszałem aby ciała po śmierci siwiały...

Bo to widać, a nie słychać. Melanina z upływem czasu ulega reakcji fotochemicznej. W Muzeum Auschwitz-Birkenau nie był?:o

 

Teraz zauważyłem tytuł.;)

"Błyskawiczne siwienie", to skokowy zanik wytwarzania melaniny i początek wzrostu siwego włosa. To, co wcześniej wyrosło, zachowuje kolor pierwotny, ponieważ keratyna to białko martwe, nie mające łączności fizjologicznej z opuszką.

  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
51 minut temu, 3grosze napisał:

Błyskawiczne siwienie", to skokowy zanik wytwarzania melaniny i początek wzrostu siwego włosa. To, co wcześniej wyrosło, zachowuje kolor pierwotny, ponieważ keratyna to białko martwe, nie mające łączności fizjologicznej z opuszką.

Też oczekiwałeś, że wyjaśnią jak martwe białko zmienia kolor w ciągu nocy? Ja nawet czytałem o gościu co wyskoczył bez spadochronu i osiwiał zanim doleciał do gruntu. Cudem przeżył, ale osiwiał. Muszę przyznać że czuję niedosyt :)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Jajcenty napisał:

Też oczekiwałeś, że wyjaśnią jak martwe białko zmienia kolor w ciągu nocy?

No właśnie tak jestem zaimpregnowany na taką niemożliwość, że tytuł "zobaczyłem" poniewczasie.:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, 3grosze napisał:

To, że człowiek może osiwieć w przeciągu kilku, kilkunastu godzin, to urban/village legends. W kwestiach klimatycznych też  czerpiesz z takich żródeł?

Bo to widać, a nie słychać. Melanina z upływem czasu ulega reakcji fotochemicznej. W Muzeum Auschwitz-Birkenau nie był?:o

No więc nie jest to urban legend. Kilka razy spotkałam się relacją z XIX i XX wieku, która naocznie widziała to zjawisko. Słynni badacze "urban legends" biją olbrzymią pianę na "zabijaniu mitów", robią dobrą rzecz ale często dla sensacji przeginają. Tak jest w tym przypadku.

  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, Ergo Sum napisał:

Kilka razy spotkałam się relacją z XIX i XX wieku, która naocznie widziała to zjawisko

A ja jeszcze większą ilość razy spotkałem się z relacją naocznych świadków, którzy płaską Ziemię widzieli. Ale olałem, w przeciwieństwie do ciebie, takie żródło wiedzy.:P  Tzn naiwna jesteś, skoro uważasz, że "relacja" może widzieć.:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co powiecie o takiej sytuacji ze kobieta weszła do windy której nie było i na dole nie była tylko martwa ale i siwa? To było dość dawno lata może 80-te ale to była koleżanka Babci.

Jak o tym opowiadała Babcia to było to dla mnie trochę jak bajka. Ale usłyszałem tę samą opowieść od kogoś kto w tej instytucji pracował jak to miało miejsce przy rozmowie o windach kto nie był znajomym Babci zresztą Babcia już nawet nie żyła wtedy.

Dodam jeszcze tylko że tą instytucją była akademia medyczna i tam to ludzie opowiadają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest kremien

Z ciekawości poszukałem i to zjawisko jest nazwane "syndromem Marii Antoniny". Jednak pomimo nazwijmy to wielu "potencjalnych" przypadków nie znalazłem nic konkretniejszego, niż domniemania o takich ludziach, gdzie przyczyną był zawsze silny bodziec stresowy. Może ktoś z Was miał więcej szczęścia i znalazł jakieś bardziej udokumentowane przypadki? I sorry, ale zasłyszane "od babci" nie zawsze jest najlepszym argumentem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, kremien napisał:

gdzie przyczyną był zawsze silny bodziec stresowy.

Przeżywane pod wpływem silnego stresu emocje wprowadzają człowieka w swoisty stan abnegacji, kiedy własny wygląd jest najmniej ważny i...zaprzestaje farbować włosy, więc po jakimś czasie (od farby zależącym) kolor wraca do naturalnego.

To moje prywatne wytłumaczenie zjawiska.

Maria Antonina, cóż...była naturalną blondynką. Prawdopodobnie  włosy barwiła (w końcu miała 40stkę  na karku) a przebywając prawie 2 lata w więzieniu dostęp do kosmetyków i ciasteczek żaden. Gdy ją prowadzono na szafot jej wizerunek był zdecydowanie inny od zapamiętanego z okresu prosperity.

Wierzący w zjawisko, niech najpierw dowiedzą się co noszą na głowie. W tym wątku widać, że znamy się na wszystkim, ( @Ergo Sum ) tylko nie na sobie.:D

Procesy metaboliczne zachodzą w macierzy włosa skąd stare komórki są wypychane ku górze gdzie rogowacieją i obumierają, tworząc trzon. Trzon nie jest ani ukrwiony ani unerwiony, więc jak można zawartą w nim melaninę wycofać, zneutralizować czy zamalować na biało?;)

 A że trzon jest martwy, to bardzo dobrze: jak nas fryzjer strzyże to nie krwawimy i nie krzyczymy z bólu.

 

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłem kompromis który zadowoli każdego.

Ktoś preferujący golenie na zero doznaje stresu. A następnego dnia widzi że ma siwy meszek/odrosty na skórze:D

Innej opcji nie ma żeby"nagle" osiwieć

 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, 3grosze napisał:

Prawdopodobnie  włosy barwiła (w końcu miała 40stkę  na karku) a przebywając prawie 2 lata w więzieniu dostęp do kosmetyków i ciasteczek żaden.

Wystarczyło, żeby zestresowała się na początku tego 2-letniego okresu, żeby pod koniec pobytu mieć włosy całkowicie siwe.

P.S. Napisałem, pomyślałem, potem wygooglowałem, że włosy rosną przeciętnie 1 cm miesięcznie (a w gorszych warunkach nawet wolniej), więc rzeczywiście w przypadku długowłosej kobiety niekoniecznie musiało wystarczyć. Choć z drugiej strony, pewnie nie wiadomo, jakiej długości miała włosy w więzieniu.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pamięć pogarsza się z wiekiem, bo mózg przejmuje na siebie większe obciążenie związane z biciem serca. Z upływem czasu duże tętnice sztywnieją, co ostatecznie prowadzi do uszkodzenia naczyń kapilarnych w mózgu. Jak można się domyślić, nie służy to tkankom i sprawnemu przebiegowi procesów poznawczych.
      Proponujemy ciąg wydarzeń, który tłumaczy, w jaki sposób starzenie mózgu i naczyń są ze sobą powiązane - podkreśla prof. Lars Nyberg z Uniwersytetu w Umeå.
      Nyberg i Anders Wåhlin stworzyli model, który rozpoczyna się od bicia serca. Bazuje on na licznych badaniach z ostatnich 5 lat i wyjaśnia, czemu niektóre procesy poznawcze mogą być szczególnie zagrożone.
      Gdy ludzkie ciało się starzeje, duże tętnice, np. aorta, sztywnieją i tracą sporą część zdolności do absorbowania wzrostów ciśnienia generowanych w momencie wyrzutu krwi do tętnic. Pulsacyjne zmiany ciśnienia są więc przenoszone na mniejsze naczynia, między innymi w mózgu. Najdrobniejsze naczynia w mózgu, kapilary, są poddawane zwiększonemu stresowi powodującemu uszkodzenia komórek znajdujących w ścianach naczyń i w ich otoczeniu, a należy pamiętać, że są one ważne dla regulacji mikrokrążenia mózgowego. Jeśli najmniejsze naczynia są uszkodzone, ma to negatywny wpływ na zdolność zwiększania dostaw krwi do mózgu w sytuacji, kiedy mamy sobie poradzić z wymagającymi procesami poznawczymi.
      Wg Szwedów, szczególnie podatną strukturą jest hipokamp, czyli część mózgu odpowiedzialna m.in. z pamięć epizodyczną. Dzieje się tak, bo znajduje się on w pobliżu dużych naczyń i jest stosunkowo wcześnie wystawiany na wpływ zwiększonego obciążenia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Latem nie brakuje okazji do jedzenia na dworze. To w końcu czas grilli, przyjęć pod chmurką, pikników i festiwali food tracków. Okazuje się jednak, że by kiełbaska czy burger lepiej smakowały, warto usiąść i nie jeść na stojąco.
      Prof. Dipayan Biswas z Uniwersytetu Południowej Florydy bada m.in. zależności między układem przedsionkowym (zmysłem równowagi) a zmysłem smaku.
      Odkrył, że stanie nawet przez kilka minut wywołuje fizyczny stres, który wycisza kubki smakowe. Grawitacja ściąga krew do niższych partii ciała, przez co serce musi ciężej pracować, by przepompować ją do góry. Przyspieszenie tętna aktywuje oś podwzgórze-przysadka-nadnercza, co z kolei skutkuje wzrostem stężenia hormonu stresu kortyzolu. Ta reakcja łańcuchowa zmniejsza wrażliwość zmysłową, co oddziałuje na ocenę smaku pokarmów i napojów, postrzeganie ich temperatury oraz ogólną objętość spożywanych produktów.
      Gdy ludzie doświadczają dyskomfortu, pokarmy normalnie uznawane za dobre, nie wydają się już tak smaczne. Biswas potwierdził tę hipotezę, prosząc 350 ochotników o ocenę smaku chlebków pita. Okazało się, że ludzie, którzy stali, dawali przekąskom niższe oceny niż badani siedzący na miękkim krześle.
      W kolejnym etapie naukowcy podawali ochotnikom brownie (w formie na jeden kęs) z lokalnej restauracji; były one wcześniej testowane i przez wielu uznawane za smaczne. Ludzie, którzy jedli na siedząco, przyznawali ciastkom najwyższe noty. Kiedy jednak piekarz dodał do brownie 1/4 kubka soli, wyniki były odwrotne. Stojący nie uznawali ciastek za aż tak bardzo słone i dawali im wyższą ocenę od osób kosztujących ich na siedząco.
      Wyniki sugerują, że aranżując sytuacje jedzenia na stojąco, rodzice mogą sprawić, że nieprzyjemne w odbiorze zdrowe pokarmy będą się wydawały dzieciom smaczniejsze. Na podobnej zasadzie, podając niedobre, np. gorzkie, lekarstwa, także warto wykorzystać postawę stojącą.
      Biswas przeprowadził dodatkowe testy. Prosił o próbowanie owocowych przekąsek ludzi niosących torby z zakupami (to odpowiednik kipowania w sklepie spożywczym czy w restauracyjnej części centrów handlowych). Zarówno u stojących, jak i siedzących ochotników dodatkowy ciężar sprawiał, że jedzenie smakowało gorzej. To sugestia, że za wpływem postawy ciała na ocenę smaku stoi właśnie fizyczny stres.
      Na końcu Amerykanie badali wpływ postawy ciała na postrzeganie temperatury. Ochotnikom dawano kubki gorącej kawy. Stojący twierdzili, że nie jest ona aż tak intensywna, ale z drugiej strony spożywali mniej napoju od siedzących (stres stłumił apetyt).
      Mając to wszystko na uwadze, naukowcy przekonują, że jedzenie na stojąco może pomóc w chudnięciu. Ciekawe, czy ktoś się porwie na taką metodę...

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psy odzwierciedlają długoterminowy poziom stresu swoich właścicieli. W badaniach naukowców z Uniwersytetu w Linköping wzięło udział 58 psów: 33 owczarki szetlandzkie i 25 border collie. Wyniki ukazały się w piśmie Scientific Reports.
      Szwedzi sprawdzali, jak na poziom stresu u psów wpływają czynniki związane ze stylem życia i ludzie mieszkający z czworonogami. Wcześniejsze badania wykazały, że przedstawiciele tego samego gatunku mogą odzwierciedlać wzajemnie swoje stany emocjonalne. Naukowców interesowało, czy analogiczne odzwierciedlanie poziomu stresu w dłuższym okresie może zachodzić także międzygatunkowo, np. między psami a ludźmi.
      Poziom stresu na przestrzeni kilku miesięcy określano, mierząc stężenie kortyzolu w kilkucentymetrowych odcinkach włosów psów i ich właścicieli.
      Odkryliśmy, że długoterminowe poziomy kortyzolu u psa i właściciela są zsynchronizowane; właściciele z wysokim stężeniem kortyzolu mieli psy z wysokim poziomem kortyzolu, a właściciele z niskim poziomem hormonu psy z niskim poziomem hormonu - opowiada Ann-Sofie Sundman.
      W badaniu wzięło udział 58 psów. Wszystkie należały do kobiet. Ludzie i psy dostarczali włosy przy 2 okazjach (między nimi upływało parę miesięcy). Ponieważ aktywność fizyczna może wpływać na poziom kortyzolu, akademicy chcieli porównać psy do towarzystwa z psami biorącymi udział w konkursach posłuszeństwa i zwinności. Aktywność oby grup monitorowano przez tydzień za pomocą specjalnej obroży.
      Wcześniejsze badania wykazały, że gdy człowiek i pies razem biorą udział w zawodach, ich krótkoterminowe poziomy kortyzolu w ślinie rosną synchronicznie. Najnowsze badanie pokazało, że fizyczna aktywność psa nie wpływa na długoterminowy poziom kortyzolu we włosie. Z drugiej strony u psów biorących udział w zawodach poziom stresu silniej korelował z poziomem stresu właściciela; akademicy wyjaśniają to wyższym stopniem aktywnej interakcji.
      Właścicielki psów proszono także o wypełnienie 2 kwestionariuszy do badania osobowości ludzi i psów. W ten sposób sprawdzano, czy poziom stresu koreluje z cechami osobowościowymi.
      Co zaskakujące, nie odkryliśmy jakiegoś większego wpływu osobowości psa na długoterminowy stres. Dla odmiany osobowość właściciela wywierała silny wpływ. To właśnie doprowadziło nas do konstatacji, że psy odzwierciedlają stres właścicieli - opowiada Lina Roth.
      By ustanowić związek przyczynowo-skutkowy, potrzebne są, oczywiście, dalsze badania. Obecnie planowane są eksperymenty z udziałem innych ras. Zarówno owczarek szetlandzki, jak i border collie są psami pasterskimi, które wyhodowano w taki sposób, by współpracowały z ludźmi i szybko, dokładnie reagowały na sygnały. Teraz przyszedł więc czas na sprawdzenie, czy synchronizacja stresowa zachodzi także w przypadku psów myśliwskich, u których trenuje się niezależność. Kolejnym zagadnieniem jest ewentualny wpływ płci właściciela.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na jednym z amerykańskich uniwersytetów powstał test do wykrywania biomarkerów stresu (hormonów i neuroprzekaźników) w różnych płynach ustrojowych: pocie, krwi, moczu czy ślinie.
      Zależało nam na czymś prostym i łatwym do zinterpretowania - opowiada prof. Andrew Stecki z Uniwersytetu Cincinnati (UC). Takie rozwiązanie może nie zapewni wielu danych, ale pokaże, czy powinno się poszukać pomocy specjalisty.
      Naukowcy z UC uzyskali urządzenie, które do mierzenia poziomu biomarkerów stresu wykorzystuje ultrafiolet, a konkretnie spektroskopię UV; w ramach testów mierzono absorpcję promieniowania z zakresu 190–400 nm. Określa ono poziom wielu biomarkerów [kortyzolu, serotoniny, dopaminy, noradrenaliny i neuropeptydu Y]. Może być stosowane do różnych płynów ustrojowych. To naprawdę unikatowe.
      Stecki wyjaśnia, że dużą rolę w jego badaniach odegrały osobiste doświadczenia z chorym ojcem. By dostosować podawanie leków, musiałem go często zabierać do laboratorium lub do lekarza. Myślałem, że byłoby świetnie, gdyby mógł sobie zrobić testy samodzielnie i sprawdzić, czy rzeczywiście coś się dzieje, czy tylko tak mu się wydaje. To nie zastępuje testów laboratoryjnych, ale daje pacjentom pojęcie o sytuacji.
      Naukowcom z UC przyznano dofinansowanie z Narodowej Fundacji Nauki i Air Force Research Lab. Podczas misji na pilotów wojskowych działa silny stres. Kontroler lotu powinien wiedzieć, kiedy pilot dochodzi do kresu swoich możliwości, by móc go wycofać, nim dojdzie do katastrofy.
      Amerykanie wspominają też o innych komercyjnych zastosowaniach. Stres szkodzi podstępnie nam wszystkim. [...] Wiele fizycznych chorób, np. cukrzycę, nadciśnienie czy problemy neurologiczne [...], przypisuje się właśnie stresowi - dodaje doktorantka Prajokta Ray.
      Autorzy publikacji z ACS Sensors opisują swoje rozwiązanie jako mikroprzepływowe urządzenie analityczne na polimerowym substracie. Całości dopełnia dioda emitująca UV.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcom udało się po raz pierwszy określić, jak duża powinna być skuteczna dawka miejskich doświadczeń z naturą. Okazuje się, że by znacząco obniżyć poziom hormonu stresu, wystarczy wybrać się np. na 20-min spacer albo posiedzieć przez pół godziny w parku.
      Wiemy, że spędzanie czasu na łonie natury obniża poziom stresu, ale dotąd nie było jasne, jaką "dawkę" można uznać za wystarczającą albo z jakiego rodzaju doświadczeń możemy odnieść korzyści. Nasze badanie pokazuje, że by osiągnąć najlepszy w kategorii obniżenia poziomu hormonu stresu kortyzolu wynik, trzeba spędzić 20-30 min na siedzeniu bądź spacerowaniu w miejscu, w którym czuje się łączność z naturą - opowiada dr MaryCarol Hunter z Uniwersytetu Michigan.
      Kontakt z przyrodą może być tanim sposobem na negatywne skutki zdrowotne związane z urbanizacją i przebywaniem przez większość dnia w pomieszczeniach (głównie przed różnego rodzaju ekranami).
      W ramach eksperymentu naukowcy poprosili ochotników, by przez 8 tygodni co najmniej 3 razy w tygodniu angażowali się w jakąś czynność, która ma związek z przyrodą. Co 2 tygodnie mierzono poziom kortyzolu w ślinie przed i po wybranej aktywności.
      Ochotnicy mogli dowolnie wybrać porę dnia, czas trwania i miejsce doświadczenia związanego z naturą (było ono definiowane jako jakakolwiek czynność wykonywana na zewnątrz, która w opinii badanego wywoływała poczucie związku z naturą). By ograniczyć czynniki, o których wiadomo, że wpływają na stres, ochotników proszono o wykonywanie wybranej czynności za dnia, o unikanie ćwiczeń aerobowych, niekorzystanie z mediów społecznościowych oraz Internetu, a także o niedzwonienie, nierozmawianie i nieczytanie.
      Hunter podkreśla, że 4-krotny pomiar zmian poziomu kortyzolu pozwolił dokładniej określić status stresu badanych. Schemat eksperymentu pozwalał też zidentyfikować i uwzględnić wpływ naturalnego spadku poziomu kortyzolu w ciągu dnia, dzięki czemu oszacowania efektywnej dawki kontaktu z naturą były bardziej wiarygodne.
      Okazało się, ze 20-min doświadczenie w zupełności wystarczyło, by znacząco obniżyć poziom kortyzolu; nieco dłuższe, 20-30-min, doświadczenie, np. spacer, pozwalało zmniejszyć stężenie hormonu stresu w największym stopniu.
      To pierwsze oszacowania, jak doświadczenia z naturą wpływają na poziom stresu w kontekście normalnego dnia.
      Hunter ma nadzieję, że wyniki opublikowane na łamach pisma Frontiers in Psychology będą stanowić podstawę dalszych pogłębionych badań.
      Nasze podejście eksperymentalne może zostać wykorzystane jako narzędzie do oceny stopnia, w jakim wiek, płeć, zmienność pór roku, możliwości fizyczne i czynniki kulturowe wpływają na skuteczność doświadczeń z naturą w zakresie wywoływania/utrzymania dobrostanu [...].

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...