Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Małpy z Akrotiri dowodzą, że Grecy epoki brązu podróżowali do Indii?

Recommended Posts

Błękitne małpy z Santorini mogą być dowodem, że już w epoce brązu Grecy podróżowali do Indii. Tak uważa grupa antropologów, prymatologów i archeologów z Wielkiej Brytanii i USA.

Freski z Akrotiri zostały odkryte w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Od tamtej pory uważano, że przedstawione na nich małpy to gatunki afrykańskie,z którymi mieszkańcy wysp Morza Egejskiego zapoznali się dzięki kontaktom handlowym z Egiptem. Jednak nowa analiza wykonana przez naukowców z University of Pennsylvania, University of South Wales, Central Washington University, Durham University, Stony Brook University oraz Zoological Society of London wskazuje, że twórcy malunków przedstawili na nich między innymi hulmany, naczelne z rodziny koczkodanowatych.

Malunki z Akrotiri dobrze się zachowały dzięki popiołom z wulkanu, który zniszczył miasto w XVI lub XV wieku przed Chrystusem. Pismo, którym w tym czasie posługiwali się mieszkańcy wysp, nie zostało dotychczas odczytane, jednak znalezione malunki pokazują, jak bardzo zaawansowane były tamtejsze społeczeństwa, ich gospodarka i kultura.

Większość przedstawień zwierząt z tamtej epoki jest na tyle ogólna, że nie jesteśmy w stanie określić poszczególnych gatunków. Sprawy nie ułatwia fakt, że nie dysonujemy żadnymi szczątkami małp, które ewentualnie mogłyby zostać przywiezione na wyspy.
Specjaliści milcząco przyjęli, że małpy przedstawione w Akrotiri to gatunki z Egiptu, gdyż to najbliższe miejsce, gdzie zwierzęta te występowały. Dlatego też uważano, że na ścianach widzimy pawiany, werwety i koczkodany zielone.

Marie Nicole Pareja z Uniwersity of Pennsylvania postanowiła podejść do badań w nietypowy sposób. Zgromadziła grupę prymatologów oraz poprosiła o pomoc znanego rysownika Stephena Davida Nasha, który na Wydziale Nauk Anatomicznych Stony Brook University specjalizuje się w ilustrowaniu naczelnych. Uczeni przeanalizowali sposób przedstawienia poszczególnych małp, ich postawę, pozycję, kolory futer, długości i proporcje kończyn czy pozycję ogonów.

Wszyscy zgodzili się, że niektóre z małp to rzeczywiście pawiany, jednak uwagę naukowców przykuła jedna szczególna scena. Przedstawione na niej małpy mają szaro-niebieskie futro, którego kolor nie pasuje do żadnego gatunku małp. Dotychczas identyfikowano je jako werwety lub koczkodany zielone. To niewielkie gatunki o wadze 3–8 kilogramów i rzeczywiście są podobne do zwierząt przedstawionych na malunkach. Jednak równie podobne są też ważące 11-18 kilogramów hulmany.

Hulmany jednak poruszają się inaczej niż werwety i koczkodany zielone. I właśnie sposób poruszania się był kluczem do identyfikacji. Wszystkie wymienione gatunki żyją głównie na ziemi, a nie na drzewach. Ale hulmany noszą ogony wygięte w górę w kształcie litery S lub C lub zaginające się w stronę głowy. Tymczasem ogony werwet są wyprostowane lub wygięte w dół. To właśnie pozycja ogona, powtórzona na rysunkach wielu małp, pozwoliła stwierdzić, że mamy do czynienia z hulmanami.

Wiemy, że mieszkańcy wysp na Morzu Egejskim mieli dostęp do minerałów przywożonych spoza gór Zagros na zachodniej granicy współczesnego Iranu. Teraz malunki sugerują, że widzieli też żywe zwierzęta pochodzące z tamtych regionów. Prawdopodobnie autorzy rysunków podróżowali do Indii i tam mieli do czynienia z hulmanami.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Tylko 15 proc. składu diety ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu w południowej Polsce stanowiło mięso, a blisko 50 proc. rośliny – wynika z badań kości kilkudziesięciu zmarłych z epoki neolitu i brązu z Miechowa (Małopolskie).
      Analiza diety przodków człowieka sprzed kilku tysięcy lat jest dla naukowców bardzo trudnym zadaniem. W ostatnich latach coraz częściej stosowana jest w tym celu metoda izotopowa. Ilościowy stosunek izotopów określonych pierwiastków w kolagenie zawartym w kościach pomaga badaczom najstarszej przeszłości człowieka określić nie tylko pochodzenie danego człowieka, ale na przykład dietę. Tak też było w przypadku badań, w które zaangażowali się badacze z kilku polskich ośrodków: PAN, UJ i UKSW.
      Udało się nam ustalić, że dieta ludzi żyjących kilka tysięcy lat temu, w epoce neolitu i brązu, w południowej Polsce była tylko w niewielkim stopniu mięsna. Blisko 50 proc. jej składu stanowiły rośliny, a pozostałą część wypełniały inne produkty żywieniowe w tym najprawdopodobniej nabiał – powiedział PAP antropolog prof. Krzysztof Szostek z Instytutu Nauk Biologicznych UKSW w Warszawie.
      Jednym z celów badań, była próba ustalenia, w jaki sposób dieta zmieniała się na przestrzeni stuleci. Jak dodaje prof. Aldona Mueller-Bieniek z Instytutu Botaniki PAN w czasie analiz nie udało się odnotować zmiany statystycznej dotyczącej diety na przestrzeni około 5 tys. lat, począwszy od połowy VI tysiąclecia p.n.e. Oznacza to, że proporcja pokarmów roślinnych i zwierzęcych była podobna w tym czasie – mówi w rozmowie z PAP.
      Nie oznacza to, że hodowla zwierząt nie pełniła ważnej roli wśród ówczesnych ludzi. Przeciwnie, tylko należy podkreślić, że zwierzęta starano się maksymalnie wykorzystać, na przykład by dostarczały mleko lub na skóry. Pozyskanie z nich mięsa nie było priorytetem – dodaje prof. Szostek. Zwierzęta hodowlane mogły być też pożądaną siłą pociągową.
      Z analiz wynika, że do spożywanych (zapewne w różnej formie) zbóż należały głównie jęczmień i pszenice samopsza, płaskurka, później też orkisz.
      Czy wyniki badań są miarodajne dla diety na całym obszarze dzisiejszej Polski? Zdaniem prof. Szostka dieta mogła wyglądać w neolicie i epoce brązu podobnie na południu Polski, szczególnie na żyznych wyżynach lessowych. Być może inaczej na północy kraju. Naukowiec rozpoczął badania w tym zakresie i w najbliższych latach będzie mógł dać odpowiedź na to pytanie.
      Ustalenia naukowców dotyczące diety były możliwe dzięki przeprowadzeniu szeroko zakrojonych badań porównawczych, dotyczących głównie jednego stanowiska archeologicznego – w małopolskim Miechowie. Na przestrzeni objętej badaniami przez blisko 5000 lat mieszkały różne grupy ludzi, począwszy od pierwszych grup rolników na ziemiach Polski określanych przez archeologów jako kultura ceramiki wstęgowej rytej po kulturę łużycką w czasach epoki brązu. Eksperci pobrali kolagen do analiz izotopów azotu zarówno z ich kości, jak również szczątków zwierząt odkrytych w tym miejscu. Uzyskanie pełnego obrazu było możliwe dzięki zestawieniu tych danych z danymi z analiz archeobotanicznych (ziaren zbóż).
      Do tej pory badania izotopowe dotyczące rekonstrukcji diety wykonywano bez uwzględnienia analiz archeobotanicznych. Powodowało to, że obraz diety pradziejowych ludzi nie był pełny – z modeli wynikało wręcz, że spożywano wówczas głównie mięso, co nie mogło być prawdą – uważa prof. Szostek.
      Publikacja na temat diety mieszkańców Miechowa ukazała się w Journal of Archaeological Science Reports.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki badaniom genetycznym, analizie genomu patogenów oraz analizie izotopów udało się wykazać związek pomiędzy paleolitycznymi mieszkańcami okolic jeziora Bajkał a ludźmi, którzy zasiedlili obie Ameryki.
      Człowiek współczesny pojawił się w pobliżu jeziora Bajkał w późnym paleolicie. Świadczą o tym liczne zabytki materialne. Z kolei badania genetyczne ujawniają wiele fal mieszania się różnych populacji, co wskazuje, że w neolicie i epoce brązu dochodziło do licznych migracji i złożonych interakcji kulturowych. Nie znamy jednak natury i czasu tych interakcji.
      Autorzy najnowszych badań dokonali pełnej analizy genomu 19 osób, które żyły w okolicach Bajkału pomiędzy górnym paleolitem a epoką brązu. Wykazali w nich, że istnieje bezpośrednie pokrewieństwo genetyczne pomiędzy pierwszymi mieszkańcami Ameryk, a paleolitycznymi mieszkańcami okolic Bajkału. Co więcej, badania wykazały, że ci pierwsi osadnicy są przodkami wszystkich rdzennych mieszkańców Ameryk żyjących poza Arktyką.
      Autorzy badań dowiedli też, że skład genetyczny ludności, która we wczesnym neolicie i w epoce brązu zamieszkiwała okolice Bajkału to skutek mieszania się genomów, do którego dochodziło pomiędzy 8. a 6. tysiącleciem przed Chrystusem. Jakby tego było mało, wykryto ślady interakcji tamtejszej ludności z mieszkańcami zachodniej części stepu eurazjatyckiego, a w genomach dwóch osób z wczesnej epoki brązu, które nie miały wśród przodków ludzi z zachodniej Eurazji wykryto ślady Yersinia pestis (dżuma). Badania te są najpełniejszą rekonstrukcją związków pomiędzy paleolitycznymi mieszkańcami Syberii, a pierwszymi ludźmi w Amerykach oraz dokumentują przemieszczanie się ludzi i patogenów w Eurazji w epoce brązu.
      Już wcześniejsze badania wykazywały związki pomiędzy populacjami Syberii i obu Ameryk. Teraz naukowcy z Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego i koreańskiego Uniwersytetu Narodowego w Seulu wykazali najstarsze znane nam związki genetyczne. Jedna z badanych osób żyła bowiem przed 14 000 lat. Okazało się, że w genomie tej osoby, która żyła w północno zachodniej Syberii, znaleziono ślady populacji z północnej Eurazji i północno-wschodniej Azji. Tych samych, które są obecne też w genomie rdzennych mieszkańców Ameryk. To zaś wskazuje, że linie przodków ludzi, którzy zasiedlili Ameryki są bardziej złożone niż sądzono. Jednak dopiero przyszłe badania genetyczne mogą pokazać, kiedy i gdzie doszło do połączenia się puli genetycznej populacji, która zasiedliła Ameryki.
      Jeśli zaś chodzi o Y. pestis odkryte u dwóch osobników, to i tutaj naukowców czekały niespodzianki. Obie osoby pod względem genetycznym pochodziły z Azji północno-wschodniej. Analiza izotopów u jednej z nich wykazała, że nie urodziła się w miejscu, w którym znaleziono jej szczątki. A analiza Yersinia pestis wykazała, że patogen jest najbliżej spokrewniony z nowożytnym szczepem znalezionym u osoby żyjącej u wschodnich wybrzeży Bałtyku. To wskazuje na dużą mobilność patogenów w epoce brązu. Maria Spyrou, jedna ze współautorek badań, mówi, że sugeruje to również dużą mobilność ludzi w tym czasie. Z kolei Johannes Krause stwierdza, że mamy nadzieję, iż w przyszłości, dzięki większej ilości danych, będziemy mogli określić więcej szczegółów na temat rozprzestrzeniania się dżumy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich 16 000 lat jedynie 50 ludzi odwiedziło Dolną Galerię systemu jaskiń La Garma. Dzięki temu zachowało się tam wyjątkowe podłoże z okresu paleolitu, które od 25 lat jest przedmiotem badań paleoantropologicznych. Dzięki nowoczesnej technologii już teraz możemy zwiedzać tę wyjątkową jaskinię.
      Zespół jaskiń La Garma to naprawdę niezwykłe miejsce. Składa się ono z pięciu poziomów jaskiń, które były używane przez ludzi od 175 000 lat temu po późne średniowiecze. W La Garma A (80 m.n.p.m.) znajdują się warstwy z okresu kultury oryniackiej, graweckiej, solutrejskiej, magdaleńskiej oraz z mezolitu, neolitu, chalkolitu (miedzi), epoki brązu oraz średniowiecza. W położonej nieco głębiej La Garma B (70 m.n.p.m.) znaleziono warstwy z chalkolitu i epoki brązu. Z kolei nad La Garma A znajdują się La Garma C i D, z pochówkami z epoki chalkolitu. W skład kompleksu wchodzi też jaskinia Truchiro, w której odkryto warstwy z mezolitu i chalkolitu, w tym zwłoki sprzed około 7500 lat pochowane w dębowej trumnie.
      Z dotychczasowych badań wiemy, że w już w neolicie ludzie coraz rzadziej korzystali z La Garma jako miejsca zamieszkania, w od epoki miedzi po epokę brązu system jaskiń był wykorzystywany głównie jako miejsce pochówku. Szczególnie interesującym znaleziskiem są pochowane tam szczątki pięciu młodych Wizygotów.
      Jednak tym, co najcenniejsze, najbardziej interesujące i niedostępne dla osób postronnych w La Garma jest Dolna Galeria. Znajduje się ona poniżej La Garma B, na wysokości 59 metrów nad poziomem morza i ma około 300 metrów długości. Odkryto ją przed 25 laty. Dzięki temu, że około 16 000 lat temu doszło do osunięcia się skał, które zamknęły dostęp do tej części jaskiń, zachowały się tam nietknięte paleolityczne zabytki i oryginalne podłoże z okresu kultury magdaleńskiej. To jeden z najlepiej zachowanych zabytków tego typu na świecie.
      Na podłodze znajdują się tysiące kości zwierzęcych oraz muszli. Na ścianach znaleziono rysunki naskalne pochodzące jeszcze sprzed okresu kultury magdaleńskiej jak i ze środkowego okresu tej kultury. Udało się też bezpośrednio datować jeden z rysunków. Przedstawia on bizona, a datowanie pokazało, że został on namalowanych 16.512–17.238 lat temu.
      Znaleziono tam też szczątki lwa jaskiniowego oraz liczna wytwory sztuki. Jednym z najważniejszych jest przedstawienie oglądającego się za siebie koziorożca wyrzeźbione na łopatce z żebra bawoła. Inne znalezione tam zabytki to m.in. bâton de commandement – charakterystyczne dla kultury magdaleńskiej narzędzia, których przeznaczenie pozostaje nieznane – wisiorki czy dekorowane kamienne plakietki.
      Dolna Galeria jest niedostępna dla zwiedzających, jednak możemy ją zwiedzać dzięki dwóm krótkim filmom dokumentalnym oraz wirtualnej rzeczywistości. Memoria: Stories of La Garma, to wirtualna wycieczka, którą możemy odbyć dzięki serwisowi Viveport. Narratorem jest Geraldine Chaplin, która opowiada nam niezwykłą historię grupy ludzi z paleolitu, którzy po powrocie z polowania odkryli, że w jaskini, w której mieszkali, doszło do osunięcia się skał. Powstała niezwykła kapsuła czasu, w której przez 16 000 lat przechowały się rysunki naskalne, kości zwierzęce, muszle i rzeźby.
      Film jest kompatybilny z większością urządzeń do wirtualnej rzeczywistości i zapewnia niezwykłe doświadczenia. Dzięki laserowym skanerom i fotogrametrii Dolna Galeria została odwzorowana z dokładnością co do milimetra. Mamy możliwość przyjrzenia się mieszkańcom jaskini, zobaczenia lwa, który zakończył tu życie, możemy podnosić i oglądać różne przedmioty.
      Użytkownik może wykupić dostęp do samej La Garma lub też opłacić abonament i korzystać z całej oferty Viveport.
       

       

       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Palestyńskie Ministerstwo Turystyki i Starożytności poinformowało o odkryciu w okolicy Hindazy w muhafazie Betlejem nekropolii z epoki brązu. Cmentarz odsłonił człowiek kopiący fundamenty pod swój dom. Niezwłocznie skontaktował się z Departamentem Starożytności Betlejem. Wkrótce rozpoczęły się wykopaliska, podczas których znaleziono szereg glinianych naczyń i metalowych artefaktów.
      Ministerstwo podkreśliło, że zespół przeprowadził prace eksploracyjno-dokumentacyjne, które miały pozwolić na identyfikację i zbadanie materiału archeologicznego ze stanowiska. Odkrycie wzbogaci wiedzę o regionie i o tutejszych pochówkach z epoki brązu.
      Jak napisano na profilu Ministerstwa na Facebooku, odkrycie przyczyni się do podniesienia świadomości obywateli nt. znaczenia zachowania dziedzictwa kulturowego.
      Na opublikowanych zdjęciach widać sporo glinianych naczyń, w tym amfory. Część zachowała się w nietkniętym stanie. Na niektórych fotografiach uwieczniono metalowe ostrza. Inne dokumentują ludzkie szczątki.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pandemia spowodowała zmniejszenie ludzkiej aktywności i zanieczyszczeń generowanych przez Homo sapiens. Efekty tego są często widoczne gołym okiem i niejednokrotnie – spektakularne. Gazeta Times of India donosi o niezwykle czystych wodach niesionych przez Ganges.
      Jak poinformował BD Joshi, specjalista nauk o środowisku naturalnym i były wykładowca Gurukul Kangri University, w miastach Rishikesh i Haridwar wody tej świętej rzeki stały się tak czyste, że ponownie nadają się do achaman, czyli rytualnego picia. Z badań Joshiego wynika, że poziom zanieczyszczeń w Gangesie zmniejszył się 5-krotnie. Wszystko dzięki temu, że do rzeki trafia znacznie mniej ścieków z zakładów przemysłowych, hoteli i schronisk. Opinię tej potwierdza Tanmay Vashishth, sekretarz generalny organizacji Ganga Sabha, która walczy z zanieczyszczeniami Gangesu. Mówi on, że rzeka nigdy nie wydawała się tak czysta. O różnicy w jakości wody informuje też RK Kathait ze Stanowej Rady Kontroli Zanieczyszczeń (PCB).
      Przedstawiciele PCB oficjalnie oświadczyli, że w Haridwar Ganges jest na tyle czysty, że można się w nim kąpać, a woda, po oczyszczeniu, nadaje się do picia. Z kolei w pobliskim Rishikesh wodę można pić po dezynfekcji.
      Z całego świata napływają informacje o czystszych wodach, pojawianiu się dawno niewidzianych zwierząt i zwiększonej przejrzystości powietrza. Przed kilkoma dniami media społecznościowe zapełniły się fotografiami wykonanymi przez mieszkańców indyjskiego stanu Pendżab. Mieszkańcy Dźalandharu po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat mogli podziwiać szczyty Himalajów odległych o 140 kilometrów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...