Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

W Kurdystanie Włosi odsłaniają niezwykłe asyryjskie płaskorzeźby

Recommended Posts

Jak donosi Il Giornale Dell'Arte, włoscy archeolodzy dokonali „nadzwyczajnego” postępu prac na terenie Kurdystanu. W prowincji Duhok znaleźli m.in. 10 naskalnych płaskorzeźb z lat 705–720 przed naszą erą, przedstawiających asyryjskiego władcę Sargona w towarzystwie bogów. Odkrywcy mają złożyć wniosek u uznanie tego miejsca miejscem Światowego dziedzictwa kulturowego.

Na przełomie września i października ubiegłego roku w miejscowości Faida położonej 20 kilometrów na południe od Duhok, dokonano niezwykłego odkrycia. Na zachodniej ścianie 7-kilometrowego kanału wykutego w skałach zauważono asyryjskie płaskorzeźby z VIII wieku przed Chrystusem. Kanał o średniej szerokości 4 metrów wykuto w skale tak, by zbierał wodę ze źródeł spływających z góry Ciya Daka. Z czasem został on pogrzebany pod warstwą osadów spływających z góry. Odchodziły od niego liczne mniejsze kanały kierujące wodę na okoliczne pola.

Kanał najprawdopodobniej został zbudowany za króla argona, dlatego ozdobiono go reliefami o wysokości 2 i szerokości 5 metrów. Przestawiają one władcę stojącego po dwóch stronach szeregu złożonego z bóstwa jadących na poświęconych im zwierzętom. Zanim rozpoczęto wykopaliska widoczne były górne fragmenty reliefów. Już w 1973 roku zostały one zauważone przez brytyjskiego archeologa Juliana Reade'a, ale ze względu na toczące się walki pomiędzy Kurdami a irackim rządem nie był on w stanie przeprowadzić żadnych prac. W roku 1983 obecność płaskorzeźb została oficjalnie odnotowano w Irackim Dzienniku Oficjalnym. Dopiero w 2012 roku region ten odwiedzili członkowie Włoskiej Misji Archeologicznej, a w 2019 roku rozpoczęto prace.

Na płaskorzeźbach z Faidy widzimy procesję posągów 7 najważniejszych asyryjskich bogów stojących na poświęconych im zwierzętom. Procesja odbywa się w obecności króla, który jest przedstawiony na obu końcach każdego z paneli. Wszystkie figury obrócone są w lewo, w stronę, w którą płynęła woda w kanale. Na płaskorzeźbie widzimy Aszura, głównego boga asyryjskiego panteonu, który stoi na lwie-smoku, jego żonę Mulissu, która siedzi na udekorowanym tronie niesionym przez lwa. Jest tam też bóg księżyca Sin na skrzydlatym byku oraz Nabu, bóg mądrości stojący na smoku. Trzech pozostałych bogów to Szamasz, bóg słońca na koniu, Isztar – bogini miłości i wojny jadąca na lwie oraz bóg pogody Adad, na byku.

Specjaliści z Uniwersytetu w Udine pracujący pod kierunkiem Daniele Morandi Bonacossi prowadzą misję ratunkową w ramachLand of Nineveh Archaeological Project. W związku z ciągłą niestabilnością tego regionu chcą zebrać jak najwięcej danych na temat płaskorzeźb. Kanał jest odkopywany i oczyszczany, a zabytki digitalizowane m.in. za pomocą laserów i światła ultrafioletowego. Wykonywana jest też dokładna trójwymiarowa mapa terenu. Celem prac jest stworzenie kompleksowego planu ochrony tego miejsca. Plan zakłada stworzenie tutaj parku archeologicznego i udostępnienie płaskorzeźb zwierzającym.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Postaci są zwrócone nie w lewo, tylko w prawo. Tak przynajmniej wygląda to na zdjęciach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zakończyła się konserwacja figur i płaskorzeźb ołtarza Wita Stwosza w bazylice Mariackiej. Efekty kilkuletnich prac będzie można zobaczyć za kilka tygodni, gdy wszystkie elementy zostaną zamontowane, a rusztowania usunięte.
      Cieszymy się, że prace konserwatorskie przy rzeźbach i płaskorzeźbach zakończyły się - powiedział Polskiej Agencji Prasowej arcyprezbiter kościoła Mariackiego ksiądz infułat Dariusz Raś. Za kilka tygodni sprzed ołtarza znikną rusztowania, wtedy będzie można go podziwiać w całej okazałości i wtedy zapraszamy na uroczyste otwarcie i ocenę efektu końcowego [...] - dodał.
      Jak można przeczytać na stronie internetowej bazyliki Mariackiej, obecny projekt konserwatorski jest konsekwencją działań rozpoczętych w latach 2011–2012 , kiedy to z inicjatywy SKOZK [Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa] i bazyliki Mariackiej, reprezentowanej przez ks. infułata dra Dariusza Rasia, powołano Komisję Konserwatorską do przeprowadzenia oceny stanu zachowania ołtarza Wita Stwosza. Przewodniczącym komisji [...] był prof. dr Władysław Zalewski. Powstały po tych pracach raport określił stan ołtarza jako "stabilny", lecz "zagrożony", ze stale pogłębiającymi się obszarami zniszczeń. Dał on asumpt do podjęcia kompleksowych prac badawczych i konserwatorskich nad ołtarzem. W 2013 r. Międzyuczelniany Instytut Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki przeprowadził pełną inwentaryzację ołtarza metodą skaningu laserowego 3D i stworzył najnowszą dokumentację pomiarową w postaci ortoplanów i rysunków wektorowych.
      Prace konserwatorskie rozpoczęły się we wrześniu 2015 r. Ich wykonawcą został Międzyuczelniany Instytut Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki (ta jednostka naukowo-badawcza skupia dwa wydziały: Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie).
      Konserwatorzy powrócili do rozwiązań kolorystycznych najbliższych oryginałowi Wita Stwosza. W poniedziałek (14 grudnia) Komisji Konserwatorskiej zaprezentowano odnowione elementy ołtarza (ok. 200). Kierownik prac badawczo-konserwatorskich, prof. krakowskiej ASP Jarosław Adamowicz, tłumaczy, że choć bezpośrednie prace przy ołtarzu się kończą, specjalistów czekają jeszcze analizy i opracowanie pełnej dokumentacji konserwatorskiej.
      Wykonano ogrom prac, gdyż konserwacji poddano wszystkie rzeźby i elementy snycerskie. Dzięki oczyszczeniu z zabrudzeń, przemalowań, retuszów i uzupełnień akumulujących się w ciągu 500 lat (ołtarz powstawał w latach 1477-89) odsłonięto pierwotną kolorystykę; zmienił się np. dominujący błękit teł w kwaterach i szafie głównej.
      Na jednej z figur ze sceny zaśnięcia Marii Panny (na boku apostoła św. Jakuba) odczytano datę 1486 r. Poprzedza ona o 3 lata przyjętą w literaturze fachowej datę poświęcenia ołtarza. Oprócz tego specjaliści potwierdzili istnienie inskrypcji zaświadczających o konserwacji ołtarza w 1638 i 1795 r.
      Przeprowadzono badania dendrochronologiczne. Rzeźby badano w podczerwieni, UV, promieniowaniu rentgenowskim oraz za pomocą ręcznego spektrometru fluorescencji rentgenowskiej i mikroskopu elektronowego. Sporządzono także dokumentację opisową, fotograficzną i rysunkową poszczególnych scen.
      Warto przypomnieć, że po II wojnie światowej ołtarz był konserwowany na Wawelu w latach 1946-50. Oddano go do kościoła Mariackiego w 1957 r. Krótki film przedstawiający konserwację (Notatnik operatora Kraków. Konserwacja Ołtarza Mariackiego) można obejrzeć w Repozytorium Cyfrowym.
      W XX w. prace konserwatorskie prowadzono kilkukrotnie. W latach 1932-34, za czasów archiprezbitera ks. dr. Józefa Kulinowskiego, zespół kierowany przez prof. Juliana Makarewicza podjął próbę odsłonięcia pierwotnych polichromii i korekty zabiegów z XIX w. Dokonano także zachowawczej konserwacji formy rzeźbiarskiej. W latach 1946-50 przeprowadzono wspominane już wcześniej prace związane z rozpoznaniem i naprawą zniszczeń powstałych po zagrabieniu ołtarza przez Niemców. Następnie dwukrotnie, w 1986 r. pod kierunkiem Aleksandry Bogdanowskiej oraz w 1999 r. pod kierunkiem prof. Mariana Paciorka, podjęto prace nad oczyszczeniem struktury nastawy ołtarzowej i wykonaniem drobnych retuszy wcześniejszych uzupełnień polichromii i złoceń. W latach 90. zabezpieczano osypujące się złocenia, zlecano retusze wcześniejszych uzupełnień ubytków polichromii oraz prowadzono odwierty, które miały pomóc w określeniu stanu zachowania struktury drewna.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Wadi Al-Zulma w Synaju Północnym odkryto jaskinię z unikatowymi reliefami zwierząt. Aymen Ashmawi z egipskiego Ministerstwa Starożytności podkreśla, że sceny przedstawione w jaskini są zupełnie inne od tych znalezionych na terenie Synaju Południowego (chodzi o styl artystyczny/sposób wykonania).
      Jaskinia znajduje się w trudno dostępnym górzystym terenie, ok. 60 km na wschód od Kanału Sueskiego i ok. 90 km na południowy wschód od Kantary. Trwają badania, które określą wiek płaskorzeźb.
      Dr Hisham Hussein opowiada, że większość odkrytych scen wyrzeźbiono na wewnętrznych ścianach jaskini. Przedstawiają one wielbłądy, jelenie, muły czy osły.
      Około 200 m na południowy zachód od jaskini znajdują się pozostałości okrągłych kamiennych budynków. To najprawdopodobniej dawna osada.
      Yahya Hassanein ujawnił, że głębokość opisywanej jaskini sięga 15 m, a wysokość wynosi 20 m (jest ona ponoć większa niż udokumentowanej niedawno jaskini Zaranig). Na jej dnie znajduje się sporo szczątków zwierzęcych i popiołu z paleniska, co wskazuje na długie użytkowanie. Wapienna jaskinia mogła być schronieniem zarówno dla ludzi, jak i dla stad.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W jaskini w miejscowości L'Espluga de Francolí w prowincji Tarragona w Hiszpanii odkryto wyryte w skale wizerunki zwierząt, w tym koni czy woła, a także abstrakcyjne symbole; w sumie jest ich ponad 100. Datowanie wskazuje, że mają ok. 15 tys. lat. Lokalne media nazywają znalezisko katalońską Altamirą.
      O rzeźbach poinformowano w piątek (7 lutego). Archeolodzy podkreślają, że są bardzo delikatne i może je uszkodzić nawet dotyk.
      Parę dni po powodzi z 22 października 2019 r. naukowcy rozpoczęli ekspedycję do jaskini Font Major, by ocenić jej potencjał archeologiczny. Dokonaliśmy niesamowitego, nieoczekiwanego odkrycia - podkreśla dyrektor projektu badawczego Josep Maria Vergès, który dodaje, że część rzeźb mogła ulec zatarciu w wyniku erozji i działalności człowieka. Nim bowiem stała się obszarem chronionym, ta część jaskini była obowiązkowym punktem wielu wycieczek. Nieświadomi istnienia wizerunków, turyści dotykali ścian, a nawet wykonywali własne graffiti.
      Eksperci datują rzeźby na górny paleolit (okres magdaleński); niektóre mogą jednak być nieco starsze, a inne pochodzą z neolitu. Czterdzieści rzeźb to przedstawienia zwierząt, reszta to abstrakcyjne znaki.
      Naukowcy wyjaśniają, że wykonano skanowanie sanktuarium jaskiniowego w 3D. Obecnie trwają prace nad dokumentacją w postaci zdjęć w wysokiej rozdzielczości. Umożliwi to przeprowadzenie analiz i stworzenie symulacji tej części jaskini.
      To coś wyjątkowego w kontekście Katalonii i północnego wschodu Półwyspu [Iberyjskiego] - zaznacza Vergès. Rząd zapowiedział, że płaskorzeźby zostaną uznane za narodowe dobro kulturowe (Bé Cultural d'Interès Nacional).
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na glinianej tabliczce-tekście medycznym sprzed 2700 lat znajduje się niezauważony dotychczas rysunek przedstawiający demona, który powodował epilepsję. Troels Pank Arbøll, asyriolog z Uniwersytetu w Kopenhadze badał glinianą tabliczkę przechowywaną w zbiorach Vorderasiatisches Museum w Berlinie, gdy na odwrocie zauważył częściowo zniszczony rysunek. Po bliższej analizie stwierdził, że przedstawia on demona z rogami, ogonem i wężowym językiem, który zgodnie z inskrypcją był odpowiedzialny za epilepsję.
      Od dawna wiemy, że Asyryjczycy i Babilończycy sądzili, iż choroby są powodowane przez bogów, demony lub czary. Zadaniem uzdrowicieli było pozbycie się tych mocy nadprzyrodzonych i powodowanych przez nie objawów za pomocą leków, rytuałów lub wygłaszania odpowiednich formułek. Tutaj  po raz pierwszy możemy połączyć jeden z bardzo rzadko występujących rysunków demonów z konkretnym tekstem dotyczącym epilepsji, którą Asyryjczycy i Babilończycy nazywali Bennu, mówi Arbøll. Na tekstach medycznych lub zawierających magiczne formuły lecznicze bardzo rzadko znajdują się rysunki, a gdy już tam są, to zwykle przedstawiają one figurki używane podczas leczenia, a nie samego demona wywołującego chorobę. Tutaj widzimy zaś demona epilepsji takiego, jakim wyobrażał go sobie uzdrowiciel, dodaje uczony.
      W znanych nam tekstach epilepsja (Bennu) jest opisywana jako choroba powodująca drgawki, utratę przytomności lub zdrowia umysłowego, dowiadujemy się, że czasem chorzy beczeli jak kozy.
      Tabliczka zdradza nam znacznie więcej informacji. W tekście czytamy, że przynoszący epilepsję demon działa w imieniu boga księżyca Sina. Zatem Asyryjczycy i Babilończycy wierzyli, że istnieje związek pomiędzy księżycem, epilepsją a chorobą umysłową. W kolejnych tysiącleciach taki pogląd się rozpowszechnił, również w naszej części świata, co widzimy np. w angielskim wyrazie „lunacy”. Innymi słowy, pogląd na chorobę, jej diagnozowanie i leczenie w najwcześniejszych cywilizacjach miał znaczący wpływ na jej późniejsze postrzeganie, nawet do czasów współczesnych, stwierdza Arbøll.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersytetu w Tsukubie połączyli informacje zawarte na glinianych tabliczkach z pismem klinowym z badaniami radioizotopowymi i zidentyfikowali trzy prawdopodobne burze słoneczne, do jakich doszło w latach 679–655 przed naszą erą. Uzyskaliśmy w ten sposób najstarsze daty wydarzeń tego typu. To zaś powinno pozwolić na lepsze przewidywanie przyszłych rozbłysków i koronalnych wyrzutów masy, które mogą uszkadzać satelity i elektroniczne urządzenia naziemne.
      Ludzie od zawsze obserwowali niebo. Robili to też asyryjscy i babliońscy astrologowie, którzy na zlecenie władców poszukiwali na nieboskłonie omenów, takich jak komety, meteory, badali ruch znanych im 5 planet (Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna). Za pomocą glinianych tabliczek informowali władców o zaobserwowanych zjawiskach.
      Teraz japońscy naukowcy powiązali trzy takie tabliczki, w których wspomniano o niezwykle czerwonym niebie z badaniami izotopu węgla C-14 w pierścieniach drzew. Zanotowane na tabliczkach obserwacje zostały dokonane w Niniwie przed około 2700 lat. Mówią one o „czerwieni pokrywającej niebo” i o „czerwonej chmurze”. Najprawdopodobniej starożytni astronomowie obserwowali stabilne czerwone łuki zorzy polarnej. Czerwona barwa pochodzi z elektronów w atomach tlenu pobudzonych przez intensywne pola magnetyczne. Zwykle zorze polarne są widoczne na północy, jednak gdy pojawia się silna aktywność magnetyczna, jak np. przy koronalnych wyrzutach masy, można je obserwować też daleko na południu. Co więcej, w okresie o którym mowa ziemski biegun magnetyczny znajdował się bliżej terenów Babilonii i Asyrii niż obecnie.
      Co prawda nie znamy dokładnych dat tych obserwacji, ale mogliśmy je znacznie zawęzić, gdyż wiemy, kiedy każdy z tych astrologów był aktywny, mówi główny autor badań, Yasuyuki Mitsuma. Jako, że w pierścieniach drzew widać w tym czasie gwałtowny wzrost węgla-14, zjawisko można było połączyć ze zwiększoną aktywnością Słońca.
      Odkrycie to pozwoli nam poznać historię aktywności słonecznej na 100 lat wcześniej, niż dane, którymi dotychczas dysponowaliśmy, mówi Mitsuma.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...