Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W Indiach ludzie zabijają się o wodę

Recommended Posts

15 godzin temu, tempik napisał:

Podaj mi JEDEN przykład z postępu naukowo-technicznego który w ogólnym rozrachunku był/jest pozytywny dla Ziemi jako ekosystemu.

A kto powiedział że postęp i działalność człowieka ma być "pozytywna dla ekosystemu"?  Nawet nie da się jednoznacznie zdefiniować takiego pojęcia. Czy pojawienie się organizmów tlenowych było "pozytywne dla ekosystemu"?  Może to właśnie wielkie kataklizmy były korzystne dla ekosystemu, bo wyrzucały stan przyrody z minimum lokalnego.  Jako człowiek właśnie stworzyliśmy masę pustych wakatów w niszach ekologicznych.
Za 200 lat po lasach być może będą sobie biegać mamuty i tury, ale to nie jest nasza decyzja.

To jest podejście kwazireligijne które zaowocowało tak niewydażonymi z naukowego punktu widzenia hipotezami jak Gaja. Jeżeli można w ogóle mówić że życie istnieje "po coś", to stworzenie cywilizacji technicznej jest na pewno niezbędnym etapem. Logika i statystyka pokazuje, że nawet na planetach na których powstało złożone życie osiągnięcie tego etapu jest nadzwyczaj nieprawdopodobne, więc stanowi dla mnie nieporównywalnie większą wartość niż zachowanie nieskalanych ekosystemów.
Oczywiście ekonaziści chcieliby aby prowadzić "ziemskie zoo" kosztem ludzi do końca, czyli do rozdęcia Słońca. Tylko nie wiadomo po co. Zresztą biosfera jaką znamy zaniknie krótko po ustaniu ruchów tektonicznych, czyli znacznie szybciej.

Realistycznie jako ludzie mamy swoje interesy. Żaden gatunek nie stawia interesów innych gatunków nad swoimi. To jest abberacja.

15 godzin temu, tempik napisał:

Twierdzisz że jak dasz alkoholikowi więcej pieniędzy to on sobie posadzi drzewko pod domem.

Wspaniałe porównanie. Tak, uważam że alkoholik jak najbardziej posadzi sobie drzewko pod domem, bo większość alkoholików to zasadniczo zupełnie normalni ludzie. Jestem też przeciwny akcyzie na alkohol jako społecznie niesprawiedliwej, gdyż pozbawia(ła) rodziny ekstremalnych alkoholików środków do życia.

 

Edited by peceed
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten cały wykładniczy postęp był możliwy, ponieważ do połowy XX wieku wszystkie nasze działania nie miały globalnych konsekwencji. Opracowanie bomby atomowej to zmieniło, ponieważ po raz pierwszy dostaliśmy możliwość głupią decyzją spowolnienia lub zatrzymania tego postępu. I to nie długotrwale konsekwencje używanie broni atomowej zatrzymują nas przed używaniem jej, tylko te bezpośrednie. Oddziaływanie na klimat nie dotknie nas bezpośrednio tylko prawdopodobnie nasze wnuki lub prawnuki, kryzysy migracyjne jakich my do doświadczamy to pikuś z tym co będzie sie działo jak nieznośne stanie się życie w regionach np. nabrzeżnych gdzie żyje większość populacji. 

To nie jest kwestia tego czy będzie mino czy ciepło, tylko do tej pory każdemu pokoleniu globalnie żyło się lepiej, a my przez nieodpowiedzialne gospodarowanie tym co mamy możemy zaburzyć ten trend.

Przeciętny człowiek przetrwanie gatunku ma tylko w genach i ogranicza się do reprodukcji i dbania o własne dzieci i ewentualnie wnuki reszta go nie obchodzi. Myślenie o przyszłych pokoleniach wymaga wysiłku intelektualnego a to nie jest popularne w obecnych czasach. Z tego co rozumiem @peceed, zgadzasz się z antropogenicznością zmian klimatu tylko chcesz przerzuć odpowiedzialność za naprawę tego lub adaptację na przyszłe pokolenia i technologie które jeszcze nie istnieją, bez gwarancji że zdążymy je opracować. 

To jest wg. Ciebie najlepsze co możemy zrobić ? 

I jeszcze taka moja teoria: obawy przed zmianami klimatu ma większość ludzi, na których liczysz - naukowców, innowatorów, technologów. Dziwnym trafem większość pozostałych z nich jest powiązana z gałęziami przemysłu które czerpią korzyści z obecnego stanu rzeczy. Wydaje mi się, że przeceniasz to co potrafimy, a nie doceniasz jak delikatna, krótka i wyjątkowa jest równowaga która pozwoliła nam na rozwój cywilizacji.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

A kto powiedział że postęp i działalność człowieka ma być "pozytywna dla ekosystemu"?

no chyba tak twierdziłeś w poprzednim zdaniu? że "spokojnie, wszystko jest pod kontrolą" za chwile będziemy mieć tani prąd i cały ten syf dzięki temu posprzątamy.

Godzinę temu, peceed napisał:

Jako człowiek właśnie stworzyliśmy masę pustych wakatów w niszach ekologicznych.
Za 200 lat po lasach być może będą sobie biegać mamuty i tury, ale to nie jest nasza decyzja.

Ludzkość jest bardziej jak nowotwór lub grzybica więc te wszystkie wolne wakaty zawłaszcza tylko dla siebie.

1 godzinę temu, peceed napisał:

Logika i statystyka pokazuje, że nawet na planetach na których powstało złożone życie osiągnięcie tego etapu jest nadzwyczaj nieprawdopodobne

z tą logiką to słabo Ci idzie.... znasz i kosztujesz organoleptycznie tylko jedną taką planetę i na niej jest etap który opisujesz.  Z logiki by wynikało że  nie ma powodów żeby twierdzić że na miliardach podobnych planet będzie inaczej. 

1 godzinę temu, peceed napisał:

Oczywiście ekonaziści chcieliby aby prowadzić "ziemskie zoo" kosztem ludzi do końca

no właśnie nie! twoi ekonaziści chcą żeby wszyscy sobie chodzili wolno po wybiegu tak ludzie jak i zwierzęta i żyli komfortowo w miarę zrównoważonym środowisku. to ty chcesz sam się zamknąć w ciasnej,przeludnionej klatce i żreć w niej wysokoprzetworzoną paszę, bo tak tylko będzie można kiedyś przetrwać.

1 godzinę temu, peceed napisał:

Jestem też przeciwny akcyzie na alkohol jako społecznie niesprawiedliwej, gdyż pozbawia(ła) rodziny ekstremalnych alkoholików środków do życia.

to zapytaj swojego naczelnika jak masz teraz żyć

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

za chwile będziemy mieć tani prąd i cały ten syf dzięki temu posprzątamy

Nie napisałem o sprzątaniu syfu, tylko o zmianie percepcji co jest problemem. Z obecnym parciem w odnawialne źródłem energii jest taki problem, że jest to analogiczne postępowanie do prób stworzenia sztucznej inteligencji w latach 70 przez przeznaczenie połowy PKB na masowe budowanie IBM 360.
Lepiej zaczekać, dać działać wolnemu rynkowi i postępowi. Nie ma sensu rozwiązywać problemów na zapas w perspektywie 50 lat przy obecnym tempie rozwoju technicznego.

W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

Ludzkość jest bardziej jak nowotwór lub grzybica

Podobne zdanie słyszałem ostatnio od lekko stukniętej pani zajmującej się ratowaniem gołębi...

W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

Z logiki by wynikało że  nie ma powodów żeby twierdzić że na miliardach podobnych planet będzie inaczej. 

Ja nie wiem ile jest planet podobnych do nas (bo może to być nawet nieskończoność), za to wiem że ilość biosfer które doszły do poziomu cywilizacji technicznej jest astronomicznym ułamkiem wszystkich.

W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

twoi ekonaziści chcą żeby wszyscy sobie chodzili wolno po wybiegu tak ludzie jak i zwierzęta i żyli komfortowo w miarę zrównoważonym środowisku

Życie w zrównoważonym środowisku jest krótkie, brutalne i pełne cierpień. Nie wspominając o konieczności usunięcia 95% obecnej populacji.

W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

bo tak tylko będzie można kiedyś przetrwać

Polecam więcej dobrej, klasycznej SF. 

W dniu 21.01.2020 o 14:26, tempik napisał:

to zapytaj swojego naczelnika jak masz teraz żyć

Nie rozumiem, to najwyraźniej zbyt hermetyczne jak dla mnie.

 

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

Oddziaływanie na klimat nie dotknie nas bezpośrednio tylko prawdopodobnie nasze wnuki lub prawnuki

Jeśli uwzględnimy całkowity wpływ CO2 to nie jest zmiana na minus tylko na plus.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

kryzysy migracyjne jakich my do doświadczamy

To jest typowy sprokurowany kryzys jak na zamówienie. Od spotu Merkelowej do bezpośredniego finansowania i organizowania przemytu przez NGO. Taka sztuka nie udała się nigdy wcześniej  aby państwa europejskie dały sobie wpłynąć/wjechać niezorganizowanym ludziom,  nawet przed Hiramem Maximem.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

jak nieznośne stanie się życie w regionach np. nabrzeżnych gdzie żyje większość populacji

Życie będzie wyglądało tam dokładnie tak samo jak dzisiaj, po prostu inne rejony będą  nadbrzeżne. Duże miasta osłoni się tamami, to jest wykonalne nawet dzisiaj. W przyszłości będzie wielokrotnie tańsze.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

do tej pory każdemu pokoleniu globalnie żyło się lepiej, a my przez nieodpowiedzialne gospodarowanie tym co mamy możemy zaburzyć ten trend.

Propaganda osób które nie rozumieją obecnego stanu rozwoju. Przynajmniej zostawimy im jakieś wyzwania.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

Z tego co rozumiem @peceed, zgadzasz się z antropogenicznością zmian klimatu tylko chcesz przerzuć odpowiedzialność za naprawę tego lub adaptację na przyszłe pokolenia i technologie które jeszcze nie istnieją, bez gwarancji że zdążymy je opracować. 

Zmiany klimatu były w większości nieantropogeniczne i przypuszczam że emisja CO2 nie odpowiada nawet za 50% obecnego wzrostu temperatury.
Co do odpowiedzialności to po prostu zdaję sobie sprawę że zmiana temperatury i poziomu oceanów jest minimalna w porównaniu tego, czego ludzkość doświadczyła w ciągu zlodowaceń, ma mikroskopijne skutki dla światowej gospodarki.Wariant pesymistyczny (co nie jest tożsame z bajkami IPCC o 4.5°C )jest zupełnie akceptowalny i nie oznacza żadnej katastrofy którą dałoby się porównać do choćby wojen światowych. Realistycznie nie ma się czym przejmować na zapas, wystarczy obejrzeć globus i uświadomić sobie że takich wzrostów poziomu oceanów  o 1 m przeżyliśmy w ciągu ostatniego ocieplenia o około 130. Będą przegrani, ale będą też wygrani jak we wszystkim. Dotychczasowa perspektywa geologiczna jednoznacznie stwierdza że im cieplej tym lepiej dla biosfery, a maniera przypisywania każdemu ekstremalnemu zjawisku pogodowemu związku ze zmianami klimatu jest męczącą propagandą obrażającą inteligencję ludzką.

 

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

To jest wg. Ciebie najlepsze co możemy zrobić ? 

Tak. Ludzie mają skłonność do histerii, młodzi ludzie mają skłonność do fanatyzowania, co wykorzystują wszystkie te ruchy.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

I jeszcze taka moja teoria: obawy przed zmianami klimatu ma większość ludzi, na których liczysz - naukowców, innowatorów, technologów.

Większość z nich nie ma pojęcia o niczym poza wąską działką w której orzą. Ja zauważyłem inną relację - im większa inteligencja, skłonność do samodzielnego myślenia i erudycja osób tym mniejsza skłonność do paniki klimatycznej.
Ludzie żyją krótko, mają perspektywę kształtowaną przez media. Kto czyta sobie o starożytnych klęskach "klimatycznych"? Takie fluktuacje to nic nowego.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

Dziwnym trafem większość pozostałych z nich jest powiązana z gałęziami przemysłu które czerpią korzyści z obecnego stanu rzeczy.

Z obecnego stanu rzeczy korzyści czerpie każdy, wystarczy przypomnieć sobie jaki efekt dla gospodarki miał kryzys paliwowy który w sumie był niewielkim wzrostem ogólnych kosztów energii biorąc pod uwagę wszystkie źródła. Ekoterroryzm ma znacznie większe konsekwencje, bo hamuje rozwój. Rentowność korporacji związanych z energetyką kopalną nie jest systematycznie lepsza od innych podmiotów gospodarczych.

W dniu 21.01.2020 o 13:34, dexx napisał:

nie doceniasz jak delikatna, krótka i wyjątkowa jest równowaga która pozwoliła nam na rozwój cywilizacji

Prawdziwy rozwój cywilizacji rozpoczął się bo udało się nam dobrać do paliw kopalnych przez co przestaliśmy być limitowani wątłą siłą zwierzęcych mięśni. Nic innego. Rzym nie był mniej rozwinięty naukowo-technicznie niż my w XVII wieku. Dostęp do węgla zmienił wszystko.

 


 

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, peceed napisał:

Propaganda osób które nie rozumieją obecnego stanu rozwoju. Przynajmniej zostawimy im jakieś wyzwania

Tak, na_raj u siebie w domu, żeby twoje wnuki miały wyzwanie sprzątając po tobie.

 

18 minut temu, peceed napisał:

Ja zauważyłem inną relację - im większa inteligencja, skłonność do samodzielnego myślenia i erudycja osób tym mniejsza skłonność do paniki klimatycznej.

Na pewno dobrze się zmierzyłeś? Może trzeba wytarować wagę przed tym pomiarem.

22 minuty temu, peceed napisał:

Ludzie żyją krótko, mają perspektywę kształtowaną przez media

Nawet dokładnie widać które media ciebie kształtują.....

Share this post


Link to post
Share on other sites

To nie odnosi się do nikogo tutaj bezpośrednio, ale...:
https://www.donald.pl/artykuly/29RM7oB8/guardian-jedna-z-najbogatszych-osob-w-australii-finansowala-zaprzeczanie-zmianom-klimatu?fbclid=IwAR1iu8ab0hKf6B8-x4itElWNfY5TLPXr8cD8r5ezFFrK4AoZJFQ9QCVEnJI
To tylko jeden przykład.
 

5 godzin temu, peceed napisał:

Realistycznie jako ludzie mamy swoje interesy. Żaden gatunek nie stawia interesów innych gatunków nad swoimi. To jest abberacja.

Hs, to pdp jedyny gatunek na tej planecie, który ma, a przynajmniej powinien mieć, świadomość współzależności z innymi organizmami, z całą biosferą, której nie tylko jest elementem, ale która przenika każdego osobnika. Całkiem dosłownie (chociażby mikrobiom). Może jest możliwe stworzenie całkowicie sztucznego, niebiologicznego środowiska zewnętrznego i wewnętrznego, które przez jakiś czas będzie podtrzymywać funkcje życiowe pojedynczych osobników, ale nie jest to możliwe w skali miliardów.

To co piszesz tutaj i w podobnych tematach, to czyste fantazje, przy których hipoteza Gai może być wzorcem naukowej ścisłości ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, ex nihilo napisał:

Może jest możliwe stworzenie całkowicie sztucznego, niebiologicznego środowiska zewnętrznego i wewnętrznego, które przez jakiś czas będzie podtrzymywać funkcje życiowe pojedynczych osobników, ale nie jest to możliwe w skali miliardów.

A ja zapytam - po co? Bo termometr będzie pokazywał stopień więcej czy dlatego, że poziom oceanów będzie metr większy?
Problemem "trzeciego świata" jest nie zmiana klimatu a przerost naturalny. Bogate kraje nie mają żadnego problemu z adaptacją.

5 minut temu, ex nihilo napisał:

To co piszesz tutaj i w podobnych tematach, to czyste fantazje, przy których hipoteza Gai może być wzorcem naukowej ścisłości ;)

Co jest fantazją? Że przez następne 100 lat możemy się spodziewać postępu technicznego podobnego do tego w ciągu ostatnich 100 lat? Osobiście uważam że jeszcze przyspieszymy kiedy już przestaniemy być zależni w uprawianiu nauki od ludzkich mózgów, co nastąpi w ciągu 20 lat.
W ciągu 30 lat zaczniemy budować pływające po oceanach baterie fotowoltaiczne.  Tam jest masa miejsca i to o nie będą się toczyć wojny przyszłości. Mniej więcej 10-krotnie większy potencjał energetyczny niż obecnie będzie wymagał  raptem 4 mln km^2 baterii.  Dzięki biologii syntetycznej koszt produkcji i utrzymania takich systemów będzie znikomy w porównaniu do obecnych źródeł energii, śmiało można powiedzieć że bliski zeru, praktycznie jedynym ogranicznikiem jest ilość miejsca jakie chcemy poświęcić na produkcję energii. Do 100 lat będziemy kontrolować pogodę. Produkcja paliwa? - zrzucamy "nasiona" będące też rezerwuarem deficytowych mikroelementów, w ciągu kilku dni mamy potężny pływający liść który rozpoczyna wytwarzanie praktycznie gotowego do użycia oleju magazynowanego wewnątrz gąbczastego organu. Po kilku miesiącach następuje zbiór pływającym kombajnem. Jedyny powód dla którego takie rośliny nie istnieją jest oczywista możliwość ewolucji drapieżników które się nią posilają.

1 godzinę temu, tempik napisał:

Na pewno dobrze się zmierzyłeś? Może trzeba wytarować wagę przed tym pomiarem.

Całkiem dobrze - zanim mój mózg uległ uszkodzeniu w Polsce mogło być do od 250 do 2000 inteligentniejszych osób ode mnie. Pytanie ile z nich przeczytało ponad milion stron tekstu...

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, peceed napisał:

przypuszczam że

 

40 minut temu, peceed napisał:

możemy się spodziewać

 

40 minut temu, peceed napisał:

Osobiście uważam

a wcześniej "wiara w postęp",  "ludzkość da radę",  przy jednoczesnej odporności na fakty połączonej z zadufaniem we własne IQ ( aktualizowałeś ostatnio?)... i wychodzi zakładany wynik pod prywatne  założenie.:D

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, peceed napisał:

Realistycznie nie ma się czym przejmować na zapas, wystarczy obejrzeć globus i uświadomić sobie że takich wzrostów poziomu oceanów  o 1 m przeżyliśmy w ciągu ostatniego ocieplenia o około 130. Będą przegrani, ale będą też wygrani jak we wszystkim. Dotychczasowa perspektywa geologiczna jednoznacznie stwierdza że im cieplej tym lepiej dla biosfery, a maniera przypisywania każdemu ekstremalnemu zjawisku pogodowemu związku ze zmianami klimatu jest męczącą propagandą obrażającą inteligencję ludzką.

Ten wzrost poziomów to faktycznie może nie jest najważniejszy problem ale co powiesz na exodus 1,2 miliqarda ludzi w ciągu chyba 50 lat do europy, to że nie będzie się dało uprawiać większości roślin na terenie indii, czesci chin, afryki etc. Że będzie brakwoać wody jak się tyle ludzi zjedzie w jedno miejsce gdzie będzie jeszcze woda i będzie można jeszcze coś uprawiać? Przed tym może nas uratować do pewnego stopnia fuzja i GMO, ale jeśli odpowiednio szybko nie uda się tych technologii opracować to jakość życia ludzi znacznie się obniży a być moze dożyjemy wojen o wodę. Nawet jesli uda sięopracować fuzję, rozpowszechnić etc. i odpowiednie GMO do tego ty chyba jest sens zapobiegać niż leczyć, nie sądzisz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, 3grosze napisał:

wychodzi zakładany wynik pod prywatne  założenie.:D

Przy założeniu że dbam o jakiekolwiek prywatne założenia a priori. 

19 godzin temu, 3grosze napisał:

aktualizowałeś ostatnio?

Ostatnio to ja musiałem się uczyć na nowo czytać ze zrozumieniem, rozbudowanymi gramatycznie wypowiedziami nie posługuję się wcale. Miarą jakości stało się tempo w jakim zaadaptowałem się do uszkodzeń.

19 godzin temu, 3grosze napisał:

przypuszczam że, możemy się spodziewać, Osobiście uważam

Figury stylistyczne dosyć uczciwie odżegnujące się od "absolutyzmu" widocznego w wypowiedziach wielu alarmistów.

19 godzin temu, 3grosze napisał:

wiara w postęp",  "ludzkość da radę"

Taką mam naturę. Wiem jak wyglądało życie ludzi jeszcze przed II wojną światową. Połowa dzieci mojej prababci po prostu umarła. Zmiany klimatyczne to bardzo mały problem zarówno dla poziomu życia człowieka jak i  dla biosfery która bardzo szybko się adaptuje. Alarmizm klimatyczny przykrył przez kradzież uwagi, środków finansowych i wsparcia politycznego masę znacznie poważniejszych i pilniejszych problemów ekologicznych,  takich jak zaśmiecanie oceanów i nieodwracalne ginięcie alleli w populacjach (ostatnia kopulująca parka w zoo to żadne ratowanie gatunku). Jakiekolwiek możliwe zmiany klimatu to ułamek tego co cyklicznie przechodził świat w Plejstocenie. A problemy krajów "3 świata" wynikają z zupełnie innych powodów, głównym jest niekontrolowany przyrost naturalny.

19 godzin temu, 3grosze napisał:

przy jednoczesnej odporności na fakty

Ja nie jestem odporny na fakty, ale na nachalną propagandę generującą rozmaite komunikaty - jak najbardziej.  Niestety sceptycyzm wobec "nauki" przyszedł w moim życiu za późno.

19 godzin temu, 3grosze napisał:

z zadufaniem we własne IQ

Do całkiem niedawna wydawało mi się że jest znacznie niższe, i uważałem że moją przewagę intelektualną tłumaczyła po prostu znacznie większa wiedza i zadziwiająco sprawna pamięć nigdy nie gubiąca zależności pomiędzy faktami (dopiero niedawno poznałem nazwę tego aspektu - horyzont asocyjacyjny). Nie doszukiwałem się przewagi w sprawności myślenia, bo nie musiałem "myśleć", po prostu wszystko wydawało mi się "oczywiste" w konsekwencji znanych faktów. W pewnym sensie byłem upośledzony, bo nie musiałem opracować i wytrenować strategii systematycznego rozwiązywania bardziej skomplikowanych problemów. Efekt był taki, że na przykład w liceum byłem w stanie znaleźć rozwiązanie około 15-20% zadań z olimpiad matematycznych do 10-15 minut, ale potem następował zastój co zaowocowało brakiem udziału. Kilkanaście lat później przeczytałem u młodszego brata bardzo cienką książeczkę o strategiach rozwiązywania problemów matematycznych, i po godzinie "trawienia" współczynnik podniósł się do 100% (próba ograniczona do jednego roku ;) ) w perspektywie do 2 godzin na jedno i kilku godzin na wszystkie.

Uważam że wyniki IQ są mało miarodajne jako miara zdolności intelektualnych, bo preferują "hipotetyzowanie" na bazie bardzo małej ilości znanych faktów w pamięci operacyjnej a nie mierzą sprawności syntetyzowania wiedzy w pamięci długotrwałej. Są też za mało ścisłe. Dla przykładu moja odpowiedź sprzed wielu lat na "ułóż obrazki kolejności tworzącą sensowną historyjkę": "zadanie nie ma sensu. jestem w stanie ułożyć sensowną historyjkę dla każdej permutacji obrazków w czasie około 2 min". Zabawna jest ewolucja moich poglądów w pytaniu "Dlaczego demokracja jest najlepszym ustrojem". "Bo ma najniższe koszty wymiany władzy" zamienił się po 10 latach  na  "Nie uważam aby demokracja była najlepszym ustrojem". Przypuszczalnie nie były to punktowane odpowiedzi. W znajdowaniu następnych liczb w ciągu nie pomaga znajomości kilkudziesięciu metod ekstrapolacji, zamieniającym zadanie w "co autor miał na myśli, co wiedział a czego nie". Przypuszczalnie największe szanse daje interpretacja "jaka kolejna liczba daje ciąg o najniższej entropii w sensie Kołomogorowa".
 

15 minut temu, Warai Otoko napisał:

co powiesz na exodus 1,2 miliqarda ludzi w ciągu chyba 50 lat do europy

Zna kolega pojęcia "granicy państwowej", "vizy"? Nadmierna imigracja to nigdy nie był problem dla jakiejkolwiek ogarniętej cywilizacji. Jeśli Europejczycy będą chcieli przyjąć 1.2 miliarda ludzi, to chyba nie będzie problemem tylko realizacją "woli ludu"?
Druga kwestia to łączenie eksplozji demograficznej ze zmianami klimatu i próby uprawiania propagandy mającej wywołać wyrzuty sumienia u Europejczyków.
Afrykanie pchają się do Europy bo mają tam perspektywę lepszego życia, w Afryce nie może być lepiej jeśli największą ambicją każdej kobiety jest urodzenie 6 dzieci.

21 minut temu, Warai Otoko napisał:

Przed tym może nas uratować do pewnego stopnia fuzja i GMO

GMO jest już opanowana. Problemem jest nagonka anty GMO wśród ludzi.

 

23 minuty temu, Warai Otoko napisał:

jak się tyle ludzi zjedzie w jedno miejsce gdzie będzie jeszcze woda i będzie można jeszcze coś uprawiać

Opowiadania Ballarda dają odpowiednią perspektywę. Da się. Tylko czemu mamy mając ujemny przyrost naturalny przejmować się przeludnieniem? To nie jest nasz i nie powinien być nasz problem. Jeśli Afryka nie rozwiąże problemu politycznie (z wyprzedzeniem) to on się rozwiąże biologicznie (przyrost naturalny zostanie zrównoważony śmiertelnością). To jest prawdziwa alternatywa i pole wyjścia do tworzenia polityk, że być może jakaś kontrola urodzeń w krajach 3 świata jest potrzebna.

26 minut temu, Warai Otoko napisał:

Przed tym może nas uratować do pewnego stopnia fuzja

Fuzja działa wewnątrz słońca, tania fotowoltaika rozwiąże wszystkie problemy energetyczne znacznie szybciej i taniej. Ale z czysto naukowego punktu widzenia jest ciekawa.

28 minut temu, Warai Otoko napisał:

a być moze dożyjemy wojen o wodę

No to jakieś urozmaicenie, bo wojny o ropę demokrację robią się nudne. A na serio to konflikty to wodę toczą się od tysięcy lat i to żadna nowość. Zresztą globalne ocieplenie nie zmniejszy sumy globalnych opadów, ono je co najwyżej zwiększy (ale w ostatnich dwustu latach mamy tylko wahania na poziomie 1-2%). To że pewne rejony robią się suche a inne mokre to zjawisko obserwowane przez ostatnie kilka tysięcy lat.

36 minut temu, Warai Otoko napisał:

jakość życia ludzi znacznie się obniży

W Afryce raczej długość życia ludzi się obniży bo ciężko schodzić z jakością. Ale kluczem jest przeludnienie i niska jakość kadr, że tak się wyrażę.

38 minut temu, Warai Otoko napisał:

chyba jest sens zapobiegać niż leczyć, nie sądzisz

Jeśli chodzi o przeludnienie, to oczywiście że tak.  Jeśli chodzi o "ocieplenie" to nie, bo to wyleczy się samo a sama choroba nie jest tak poważna jak się to wmawia ludziom. Jak pisałem wcześniej, ładowanie pieniędzy w prymitywne źródła odnawialne (warunkowane przez ogólny poziom rozwoju naukowego) ma sens podobny do masowego (ponad rzeczywiste potrzeby rynkowe) kupowania komputerów w latach 70. To nie przyspieszy nadejścia transformacji energetycznej, tylko opóźni. Ciekawe gdzie bylibyśmy za 10 lat gdyby wszystkie nowatorskie koncepcje fuzyjne dostały 10% finansowania które poszło na deficytową energetykę odnawialną.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, peceed napisał:

, ładowanie pieniędzy w prymitywne źródła odnawialne

też uważam to za nie rozsądne. lepszy atom, ale nie mogę się zgodzić z : 

 

19 minut temu, peceed napisał:

Zna kolega pojęcia "granicy państwowej", "vizy"? Nadmierna imigracja to nigdy nie był problem dla jakiejkolwiek ogarniętej cywilizacji. J

Ludzi nie da się tak łatwo zatrzymać, będą napływać relatywnie powoli i w Polsce zamiast 40 mln będzie 200 albo 400 albo 600 mln ludzi a już teraz mamy tylko 1800 m3/rok, przy założeniu że wody bedzie coraz mniej przez suszę i sporadyczne ulewy nie wsiąkające w glebę x 50 lat, z kazdym rokiem coraz gorzej, to bez bardzo taniej energii elektrycznej wody nam po prostu zabraknie. To samo z uprawami, nie ma jeszcze takiego GMO które wyrośnie w suchej ziemi, bez wody w  średniej temp 50 stopni, także żarcia będzie też mało. Jak zaostrzymy system viz etc. to ci ludzie zaczną sie zbierać powoli na granicach. Będziesz do nich strzelał? Nawet jeśli to się nie uda. A poz atym wolę żeby nie musieli imigrować. Kwestia etyczna. 

24 minuty temu, peceed napisał:

No to jakieś urozmaicenie, bo wojny o ropę demokrację robią się nudne. A na serio to konflikty to wodę toczą się od tysięcy lat i to żadna nowość.

Ja mówię o wojnach o wodę w europie.. Gdzie będzie żyć dwa, albo trzy razy tyle ludzi co teraz! 

 

25 minut temu, peceed napisał:

Fuzja działa wewnątrz słońca, tania fotowoltaika rozwiąże wszystkie problemy energetyczne znacznie szybciej i taniej. Ale z czysto naukowego punktu widzenia jest ciekawa.

Fuzja na Ziemi jest teoretycznie możliwa i budują już reaktory które mają produkować odpowiednia ilosć energii netto. Tania fotowoltanika raczej nie wsyatrczy bo nie wyprdukuje opdoiwenidej ilości energii potrzebnej do odsalania oceanów. Wodę skądś musisz brać. Aczkowliek może odpowiednio wydajna, nowocześniejsza fotowoltanika połączona z odpowiednią ilością reaktorów atomowych i cześciowych zachamowaniem efektu cieplarnianego być moze wystarczy, nie wiem... Ale na obszrach podrównikowych nie będzie się dało niedługo żyć - ci ludzi przyjdą do europy w ciągu tych 50 lat. Nie wszyscy naturalnie, grube miliony poumierają. Ale wystarczająco dużo żebyś pił błoto na starość. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Ludzi nie da się tak łatwo zatrzymać, będą napływać relatywnie powoli

Dlatego nasza marynarka wprowadziła do służby ORP Ślązak który nadaje się tylko do zwalczania pontonów.

8 minut temu, Warai Otoko napisał:

A poz atym wolę żeby nie musieli imigrować. Kwestia etyczna. 

Wymiana żarcie za ograniczenie rozrodczości jest etyczna.

9 minut temu, Warai Otoko napisał:

Ja mówię o wojnach o wodę w europie.. Gdzie będzie żyć dwa, albo trzy razy tyle ludzi co teraz! 

W obliczu takiej perspektywy nie ma chyba problemu z zaminowaniem granic (tak, w ogóle nie trzeba strzelać, miny są znacznie skuteczniejsze w odstraszaniu).
Nie ma opcji aby ludzie zgodzili się na coś takiego, więc niezależnie od neomarksistowskiej propagandy granice zostaną w końcu zamknięte. Ludzie mają prawo do obrony swoich interesów.

A w ogóle jak mogłyby wyglądać wojny o wodę, ustawka w garażu parlamentu europejskiego? Ile jest rzek które przepływają pomiędzy państwami?  Tak naprawdę są to hasła idiotów, niech się przypatrzą jakie zasoby wodne ma Izrael a jak sobie radzi stosunkowo niewielkimi kosztami. Woda w miastach może się kręcić w obiegu zamkniętym. Jeśli chodzi o nawadnianie to mamy ogromne rezerwy w sposobie nawadniania, więc nie ma problemu, nawet jakby Europa miała zacząć produkować 2x więcej kalorii. Tak naprawdę mamy ogromne rezerwy w możliwościach produkcji żywności. Problemem jest brak klientów (czyli ludzi którzy są skłonni za nią zapłacić).

Chiny potrafiły przyjąć politykę jednego dziecka, teraz możemy oglądać gdzie są. Afryka musi zrobić to samo i tematy zastępcze w postaci pierdzących krów tego nie zmienią. Trzeba ich tylko jasno uświadomić, że do Europy nie wjadą. Jedyny problem jest taki, że wprowadzenie jakiejkolwiek polityki dłużej niż rok do przodu to możliwe było w Afryce w erze kolonialnej. Tamtej mentalności ludzkiej nie da się przeskoczyć.

22 minuty temu, Warai Otoko napisał:

na obszrach podrównikowych nie będzie się dało niedługo żyć

Bo temperatura globalna wzrośnie o 1°C? To trochę za mało. No chyba że się wierzy w 4.5° IPCC.

32 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Ale wystarczająco dużo żebyś pił błoto na starość. 

Ja nie dożyję starości.

37 minut temu, Warai Otoko napisał:

nie ma jeszcze takiego GMO które wyrośnie w suchej ziemi, bez wody w  średniej temp 50 stopni

To jakaś nowo odkryta Druga Ziemia? Bo u nas 50 stopni to są rekordy z Doliny Śmierci. Chwilowe. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jak zatopić polski okręt wojenny?
- Wystarczy zwodować go... (klasyka brytyjskich żartów o Polakach)

2 godziny temu, peceed napisał:

Wymiana żarcie za ograniczenie rozrodczości jest etyczna.

A co ma z tym wspólnego etyka? Postaw zwierzaczkowi michę i samiczki. Poobserwuj... Myślę, że pan "abstrahuje od rzeczywistości" (oczywiście klasyka).

P.S. Przyznam szczerze, że dalej mi się Ciebie czytać (i odpowiadać) już nie chce; jak przeczytasz ze zrozumiem swoje wpisy, to pewnie zrozumiesz DLACZEGO.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, peceed napisał:

rozbudowanymi gramatycznie wypowiedziami nie posługuję się wcale.

Kłamstwo!;)

Wyrażasz się elokwentnie, czasami wręcz oratorsko (moje uznanie :)), więc skoro wobec samego siebie jesteś nieuczciwy;), to i winnych kwestiach możesz być niewiarygodny.;)

16 godzin temu, peceed napisał:

Figury stylistyczne dosyć uczciwie odżegnujące się od "absolutyzmu" widocznego w wypowiedziach wielu alarmistów.

Ale to są niejasne w swoim przekazie środki ekspresji, które tu,  w dyskusji nie mają żadnej:( mocy opiniotwórczej, wobec " "absolutyzmu" widocznego w wypowiedziach alarmistów", którym "się nie wydaje", "nie uważają", "nie zakładają" tylko wiedzą.

 

16 godzin temu, peceed napisał:
W dniu 21.01.2020 o 18:52, 3grosze napisał:

wiara w postęp",  "ludzkość da radę"

Taką mam naturę.

Może to immanentna cecha optymistycznych osób w wieku średnim+, którzy w swoim życiu doświadczyli (epoka industrialno-informatyczna) permanentnego rozwoju technologi i rozwoju mrowiska, które dopiero zaczyna zmagać się z samozatruciem?

Ale dobre dobre samopoczucie warunkowane subiektywnym optymizmem, jest słabym argumentem w tym temacie.

16 godzin temu, peceed napisał:

Do całkiem niedawna wydawało mi się że jest znacznie niższe, i uważałem że moją przewagę intelektualną tłumaczyła po prostu znacznie większa wiedza i zadziwiająco sprawna pamięć nigdy nie gubiąca zależności pomiędzy faktami (dopiero niedawno poznałem nazwę tego aspektu - horyzont asocyjacyjny).

Dobrze, że nie posługujesz się gramatycznie rozbudowanymi wypowiedziami.:D Ale to na marginesie.

Pułapką i nieszczęściem osób z wybitną inteligencją,  jest zadufanie w swoją nieomylność, O ile w naukach ścisłych ich wiarygodność jest w oczywisty sposób weryfikowalna, to w pozostałych dziedzinach, gdzie są warunki brzegowe, rozmycie, dane niepełne, to jak się zafiksują na swojej wizji, są już zaimpregnowani na przeciwne ich zdaniu argumenty (bo przecież są najmądrzejsi).

Moim zdaniem, uważam i przypuszczam;), że to zjawisko wystąpiło w Twojej opinii na temat zmian klimatu.

16 godzin temu, peceed napisał:

Zresztą globalne ocieplenie nie zmniejszy sumy globalnych opadów, ono je co najwyżej zwiększy (ale w ostatnich dwustu latach mamy tylko wahania na poziomie 1-2%).

Oj, dysponując niezaprzeczalnie wysokim IQ i wiedzą akademicką z fizyki, powinieneś wiedzieć, że wilgotność bezwzględna rośnie w miarę wzrostu temperatury, a tym samym atmosfera kumuluje większą ilość wody, czyli nie odda jej w postaci opadów.

Czy ten wytknięty  błąd, nie powinien zmusić Cię do zweryfikowania Twojego subiektywnego poglądu na przyczyny i konsekwencje obecnych zmian klimatycznych?.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 21.01.2020 o 18:22, peceed napisał:

Problemem "trzeciego świata" jest nie zmiana klimatu a przerost naturalny. Bogate kraje nie mają żadnego problemu z adaptacją

Rzeczywiście, masz rację :D;) (Wenecja):

EN_01402208_0052.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, peceed napisał:

A to jest adaptacja:

Taka po włosku:

Cytat

Początek prac nad MOSE to 2003 rok, kosztował ok. 6 miliardów euro, a pożytku z niego jak dotąd nie ma. [...] Nie brakuje głosów, że budowa MOSE pochłonęła tyle czasu i pieniędzy z powodu korupcji. Są na to również konkretne dowody – 35 osób, w tym przedstawiciele organów decyzyjnych, aresztowanych w 2014 roku w wyniku dochodzenia przeprowadzonego przez ANAC/

https://forsal.pl/artykuly/1441169,wenecja-tonie-projekt-mojzesz-nie-pomogl.html

4 godziny temu, peceed napisał:

Tak więc mamy znakomity przykład tego, jak wszystkie katastrofy naturalne są obecnie przypisywane naturalnemu ociepleniu.

Kwantyfikator ogólny to doskonały przykład Twojej MANIPULACJI.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, peceed napisał:

Zacytuje sam siebie z innego wątku: "Bariery MOSE, które miały wytrzymać ok. 100 lat, rdzewieją w zastraszającym tempie już po 9 latach, a system jest niesprawny. W 2010  r. dopuszczono zmianę materiału na  niezgodny  z projektem. Gościu, który sie pod tym podpisał wziął 900 tyś euro w łape. Łącznie arestowano już 35 osób zamieszanych w proceder, w tym byłego gubernatora. W tle mafia z Sycylii, Cosa Nostra. Ale na północy Włoch to łokciami rozpycha inna z tych trzech wielkich, Ndrangheta. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że włoska  branża budowlana jest silnie powiązana z mafiami."

To jest ta zachodnia adaptacja? Przypominam, że Włochy są w grupie G7.

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, venator napisał:

To jest ta zachodnia adaptacja? Przypominam, że Włochy są w grupie G7.

Więc z faktu, że kraj G7 daje "kręcić lody" kilku cwaniaczkom wynika, że cały świat ma przestać palić węglem a zacząć suszonym gównem?
(Też jestem zdania że Włochy potrzebują nowego Duce, ten pan naprawdę nie miał problemów z mafią ;))

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

Więc z faktu, że kraj G7 daje "kręcić lody" kilku cwaniaczkom wynika, że cały świat ma przestać palić węglem a zacząć suszonym gównem?

Nie, to tylko przesłanka aby zbyt optymistycznie nie podchodzić do zdolności adaptacyjnych wysokorozwiniętych państw. Sam jestem zwolennikiem teorii Ray'a Kurzweil'a, o wykładniczym postępie technologicznym. I o ile wiele rzeczy   da się pewnie w XXI w.  rozwiazać pod kątem technologicznym (w kwestii adaptacji),  to słabym punktem moga być  właśnie niedostatki organizacyjne. 

Weźmy sytuacje w Nowym Orleanie, po przejściu Katriny. Najpotężniejsze  państwo  świata straciło w zasadzie kontrole nad kawałkiem swego terytorium. Dopiero wprowadzenie do miasta jednostek Gwardii Narodowej, które powracały z Iraku i były doświadczone w walkach miejskich, pozwoliło przywrócić względną  normalność. A przed ich przybyciem  to było jak w Mad Maxie, nawet zdecydowana i nieźle wyszkolona lokalna policja nie dawała sobie zupełnie rady.  A takich zjawisk pogodowych o ekstremalnie niszczycielskiej sile  będzie coraz więcej, fizyki atmosfery nie oszukasz.

Teraz bardziej paląca kwestia - uchodźcy klimatyczni. UE, jeden z najpotężniejszych organizmów gospodarczych  świata, dysponujący zaawansowanymi technologiami, dostępem  do ogromnego kapitału, także ludzkiego, dał się ogrywać w tej kwestii  jak dziecko. UE była rozgrywana nie tylko przez wielkie, światowe  mocarstwa jak USA, Chiny czy Rosję, ale też pomniejsze regionalne mocarstwa jak Turcja, Iran czy Arabia Saudyjska, a nawet Izrael czy Egipt. 

To jest właśnie zagrożenie klimatyczne dla bogatych państw, zwłaszcza Europy.

Edited by venator
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, peceed napisał:

Też jestem zdania że Włochy potrzebują nowego Duce, ten pan naprawdę nie miał problemów z mafią ;))

Tia, i po faszystowsku zgasił ognisko potopem.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, venator napisał:

UE była rozgrywana nie tylko przez wielkie, światowe  mocarstwa jak USA, Chiny czy Rosję, ale też pomniejsze regionalne mocarstwa jak Turcja, Iran czy Arabia Saudyjska, a nawet Izrael czy Egipt. 

Naiwność. To obywatele unii są rozgrywani przez różnego rodzaju siły dążące do transformacji unii w homogeniczne (nomen omen) i wielorasowe (tylko jakoś nikt nie chce sprowadzać Azjatów) państwo. Unia ma być tylko wstępem. Pewne organizacje wcale się z tym nie kryją i robią sobie "konferencje"  dla dziesiątek "działaczy" w 4 gwiazdkowych hotelach ( kluczowe hasło z power pointa: "rząd światowy w ciągu 50 lat", kontakt z czymś takim naprawdę otwiera oczy szczególnie jak się uwzględni rozmach finansowy ). Kryzys z "uchodźcami" był doskonale zorganizowany, teraz wreszcie można skutecznie straszyć ludzi falą "uchodźców klimatycznych".
Najlepszym rozgrywającym w tej kategorii "Państwa" była Grecja która traktowała wpuszczenie "swoich" uchodźców jako argument negocjacyjny przy restrukturyzacji zadłużenia, i swoje groźby spełniła. Za to w pełni popieram bankructwo Grecji przy następnej okazji.

 

12 minut temu, 3grosze napisał:

Tia, i po faszystowsku zgasił ognisko potopem.

To bardzo freudowskie skojarzenie. Że po faszystowsku - taki był klimat w tamtej epoce. Zresztą ruchy faszystowskie nie robiły niczego czego Europa nie robiła by nieEuropejczykom, świętuje się holocaust a ignoruje takie Kongo Belgijskie kultywując całkowicie wypaczoną perspektywę.
Zastanawiająco, że współczesny ekologizm ma bardzo wiele podobieństw do prądów ideologicznych z których wyrosły totalitaryzmy XX wieku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, peceed napisał:

świętuje się holocaust a ignoruje takie Kongo Belgijskie

A kto Tobie broni potępiać ludobójstwo kongijskie?  Dni w roku nie starczyłoby na, jak to określasz dezawuującym " świętowaniem", celebrację haniebnych działan człowieczych. Holokaust był tego apogeum, więc pamiętając o holokauście, myślący (zapisz się) pamiętają do czego prowadzi rasizm, homofobia i nacjonalizm (vel turbopatrotyzm).

39 minut temu, peceed napisał:

To obywatele unii są rozgrywani przez różnego rodzaju siły dążące do transformacji unii w homogeniczne (nomen omen) i wielorasowe

Pocieszające, że w odległej galaktyce dają przykład  normalności myślenia:

 

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, 3grosze napisał:

pamiętają do czego prowadzi rasizm, homofobia i nacjonalizm (vel turbopatrotyzm).

To naiwna implikacja. w RPA jakoś nie było komór gazowych, a rasizm mieli jakby to powiedzieli fachowcy Weltklasse.
Cała tożsamość narodowa w USA jest zbudowana na "turbopatriotyźmie" ładowanym dzieciom już od przedszkola.
Homofobia to taki dziwny konstrukt, nie jest fobią w znaczeniu medycznym, nie jest lękiem. Lepszym określeniem byłaby Mizaderfia. Tylko jak określić podejście, w którym nic nie mając do homoseksualistów nie jestem zwolennikiem rozszerzenia koncepcji małżeństwa na osoby tej samej płci, jednocześnie dopuszczając wprowadzenie konstrukcji prawnych ułatwiających im wspólne życie? Czy homofobia zaczyna się dopiero przy sprzeciwie wobec adopcji dzieci przez pary gejowskie? (Bo prawo zasadniczo ma w sami wiecie gdzie prawdziwą orientację seksualną małżonków).

Edited by peceed

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zmiany klimaty spowodowały, że cyklony tropikalne docierające na ląd wolniej słabną, przez co dalej docierają i powodują większe zniszczenia, czytamy na łamach najnowszego wydania Nature. Naukowcy z The Okinawa Institute of Science and Technology (OIST) Graduate University dowiedli, że cyklony, które tworzą się nad gorącymi wodami oceanicznymi, niosą obecnie więcej wilgoci, przez co po dotarciu na ląd dłużej się utrzymują. To sugeruje, że w przyszłości mogą utrzymywać się jeszcze dłużej i obszarom, do których wcześniej nie docierały.
      To bardzo ważne spostrzeżenie, które powinno być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji dotyczących radzenia sobie ze skutkami globalnego ocieplenia, mówi jeden z autorów badań, profesor Pinaki Chakraborty, dyrektor Jednostki Mechaniki Płynów na OIST. Wiemy, że miejscowości przybrzeżne muszą przygotować się na bardziej intensywne huragany. Okazuje się, że na ich nadejście muszą być też gotowe miejscowości położone w głębi lądu, które mogą nie mieć odpowiedniej infrastruktury, by sobie z tym radzić, a ich mieszkańcy mogą nie mieć doświadczenia z takimi zjawiskami, dodaje uczony.
      Naukowcom z Okinawy udało się wykazać bezpośredni związek pomiędzy ocieplającym się klimatem, a tymi cyklonami, które docierają na ląd. Na potrzeby swoich badań naukowcy przeanalizowali huragany, które w ostatnim półwieczu uformowały się nad północnym Atlantykiem i dotarły na ląd. Okazało się, że obecnie w ciągu pierwszej doby po uderzeniu w ląd cyklony słabną dwukrotnie wolniej niż przed 50 laty. Gdy przyjrzeliśmy się danym jasno było widać, że w kolejnych latach cyklony słabną coraz wolniej. Nie był to jednak proces ciągły. Zmiany w poszczególnych latach odpowiadały zmianom temperatury powierzchni wód oceanicznych, mówi doktorant Lin Li, główy autor badań.
      Naukowcy przetestowali swoje spostrzeżenia za pomocą symulacji komputerowych czterech różnych cyklonów, które przeprowadzono z różnymi danymi dotyczącymi temperatury powierzchni oceanu. Gdy w symulacji huragan osiągnął kategorię 4, naukowcy symulowali jego nadejście nad ląd, odcinając go od źródła wilgoci od spodu.
      Cyklony tropikalne to silniki cieplne, jak np. silnik w samochodzie. W silniku samochodowym spalane jest paliwo i uzyskana energia cieplna zamieniana jest w pracę mechaniczną. W cyklonach wilgoć z powierzchni oceanu jest paliwem, które intensyfikuje i podtrzymuje siłę huraganu, a energia cieplna z wody jest zamieniana w potężne wiatry. W momencie, gdy huragan dotrze na ląd, dostawy paliwa zostają przerwane. Bez paliwa samochód zaczyna zwalniać, a huragan, bez źródła wilgoci, traci na sile, wyjaśnia Li.
      Naukowcy zauważyli, że nawet gdy nad ląd docierają cyklony o tej samej sile, to ten, który uformował się nad cieplejszymi wodami, wolniej słabnie. Symulacje te udowodniły, że wyciągnęliśmy prawidłowe wnioski z naszych analiz. A wnioski te mówią, że cieplejsze oceany wpływają na tempo słabnięcia huraganu, nawet po odcięciu połączenia z wodami oceanicznymi. Pytanie brzmi, dlaczego tak się dzieje, mówi Chakraborty.
      Przeprowadzili więc dodatkowe symulacje i wykazali, że odpowiedzią na to pytanie jest wilgotność. Nawet gdy cyklon dociera na ląd, zamienia się w huragan i nie ma łączności z oceanem, powietrze wciąż zawiera sporo wilgoci. Z czasem wilgoć tę traci i wiatry słabną. Huragany, które powstają nad cieplejszymi wodami oceanicznymi, mogą zawierać więcej wilgoci, która podtrzymuje je przez dłuższy czas i nie pozwala im szybko osłabnąć, dodają uczeni.
      Naukowcy zauważają, że konieczna jest zmiana obecnych – zbyt prostych – modeli badania huraganów. Obecne modele nie biorą pod uwagę wilgotności. Rozważają one huragany jako suchy wir powietrza, który jest osłabiany przez tarcie o ląd. Nasza praca pokazuje, że ten model jest niekompletny. Dlatego też modele te nie wykazywał dotychczas oczywistego wpływu ocieplania się klimatu na huragany, mówi Li.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała o znalezieniu wody na oświetlonej przez Słońce powierzchni Księżyca. Wodę zauważono za pomocą Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (SOPHIA). Odkrycie sugeruje, że woda może być obecna nie tylko w zimnych, zacienionych miejscach Srebrnego Globu.
      SOFIA, czyli obserwatorium umieszczone na pokładzie samolotu, wykryło molekuły wody (H2O) w Kraterze Claviusa. To jeden z największych księżycowych kraterów widocznych z Ziemi. Znajduje się on na południowej półkuli Księżyca. Już wcześniejsze obserwacje powierzchni satelity Ziemi wskazywały na istnienie tam pewnej formy wodoru, jednak nie pozwalały one na jednoznaczne stwierdzenie, czy mamy do czynienia z wodą, czy też z grupą hydroksylową (-OH).
      Dzięki obserwatorium SOFIA dowiadujemy się, że w Kraterze Claviusa koncentracja wody wynosi od 100 do 412 części na milion. To około 0,35 litra na każdy metr sześcienny księżycowego gruntu.
      Mamy dane wskazujące, że H2O, czyli po prostu woda, może być obecna na oświetlonych częściach Księżyca - mówi Paul Hertz, dyrektor Wydziału Astrofizyki w Dyrektoriacie Misji Naukowych NASA. Teraz wiemy, że woda tam jest. To odkrycie zmienia nasze rozumienie powierzchni Księżyca i każe zadać sobie pytania o obecność zasobów potrzebnych do eksploracji głębszych części kosmosu.
      Wody w Księżycu jest naprawdę mało. Dość wspomnieć, że na Saharze jest jej 100-krotnie więcej. Jej odkrycie w księżycowym gruncie każe też zadać sobie pytanie, w jaki sposób woda jest tworzona i jak jest w stanie przetrwać na niemal pozbawionych atmosfery ciałach niebieskich.
      Woda to bardzo cenny surowiec, którego obecność na Księżycu znakomicie ułatwiłaby eksplorację kosmosu. Jednak w tej chwili nie wiadomo, czy księżycową wodę da się łatwo pozyskać.
      Sukces obserwatorium SOFIA był możliwy dzięki dziesięcioleciom badań. Gdy w 1969 roku astronauci z misji Apollo przywieźli na Ziemię próbki księżycowego gruntu sądzono, że Srebrny Glob jest całkowicie suchy. W ciągu kolejnych dekad znaleziono lód w stale zacienionych kraterach. Kolejne misje naukowe znajdowały też wodór na oświetlonych przez Słońce fragmentach Księżyca, jednak nie udawało się jednoznacznie stwierdzić, czy występuje on w postaci H2O czy -OH.
      Wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z pewnym stopniem uwodornienia. Nie wiedzieliśmy jednak, czy jest tam woda, czy bardziej coś, co przypomina środek do czyszczenia rur - mówi Casey Honniball z Univeristy of Hawaii. SOFIA wszystko zmieniła.
      Laboratorium latające na wysokości ponad 13.700 metrów na pokładzie zmodyfikowanego Boeinga 747 wyposażono w 106-calowy teleskop pracujący w podczerwieni. Jako że na tej wysokości teleskop znajduje się nad 99% całej pary wodnej w ziemskiej atmosferze, może uzyskać znacznie wyraźniejszy obraz niż analogiczne teleskopy na powierzchni Ziemi. Teraz SOFIA znalazła specyficzną dla molekuł wody emisję w paśmie 6,1 mikrometra.
      Obecnie nie wiadomo, skąd wzięła się woda na powierzchni Księżyca. Mogły ją tam zanieść mikrometeoryty. Inna możliwość to zaniesienie wodoru przez wiatr słoneczny. Wodór mógł przereagować z minerałami zawierającymi tlen, tworząc grupę hydroksylową. Następnie promieniowanie pochodzące z bombardowania Księżyca mikrometeorytami mogło zamienić grupę hydroksylową w wodę.
      Nie wiadomo też, jak to się stało, że woda na Księżycu wciąż się utrzymuje. Może być uwięziona w strukturach przypominających korale, które powstały w wyniku działania wysokich temperatur spowodowanych uderzeniami mikrometeorytów. W takim wypadku dość trudno byłoby ją pozyskać. Woda może być też uwięziona pomiędzy ziarnami księżycowego gruntu i chroniona w ten sposób przed odparowaniem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od dawna słyszymy teorię, że w przeszłości Ziemia była sucha, a wodę przyniosły z czasem bombardujące ją komety i asteroidy. Tymczasem badania opublikowane właśnie na łamach Science sugerują, że woda mogła istnieć na naszej planecie od zarania jej dziejów.
      Naukowcy z Centre de Recherches Pétrographiques et Géochimiques we Francji odkryli, że grupa kamiennych meteorytów o nazwie chondryty enstatytowe, zawiera na tyle dużo wodoru, by dostarczyć na Ziemię co najmniej trzykrotnie więcej wody niż jej zawartość w ziemskich oceanach. Chondryty enstatytowe mają skład taki, jak obiekty z wewnętrznych części Układu Słonecznego, zatem taki, z jakiego powstała Ziemia.
      Nasze odkrycie pokazuje, że materiał, z jakiego powstała Ziemia mógł w znacznym stopniu dostarczyć jej wodę. Materiały zawierające wodór były obecne w wewnętrznych częściach Układu Słonecznego w czasie, gdy formowały się planety skaliste. Nawet jeśli temperatura była wówczas zbyt wysoka, by woda występowała w stanie ciekłym, mówi główny autor badań, Laurette Piani.
      Najnowsze odkrycie to spore zaskoczenie, gdyż zawsze sądzono, że materiał, z którego powstała Ziemia, był suchy. Pochodził bowiem z wewnętrznych obszarów formującego się Układu Słonecznego, gdzie temperatury nie pozwalały na kondensację wody.
      Chondryty enstatytowe pokazują, że woda nie musiała dotrzeć na naszą planetę z krańców Układu. Są rzadkie, stanowią jedynie 2% meteorytów znajdowanych na Ziemi. Jednak ich podobny do Ziemi skład izotopowy wskazuje, że jest z takiego właśnie materiału powstała planeta. Mają bowiem podobne izotopy tlenu, tytanu, wapnia, wodoru i azotu co Ziemia. Jeśli chondryty enstatynowe tworzyły Ziemię – z ich skład izotopowy na to wskazuje – to oznacza, że miały one w sobie tyle wody, by wyjaśnić jej pochodzenie na naszej planecie. To niesamowite, ekscytuje się współautor badań, Lionel Vacher.
      Badania wykazały też, że znaczna część azotu obecnego w ziemskiej atmosferze może pochodzi z chondrytów enstatynowych. Mamy do dyspozycji niewiele chondrytów estatynowych, które nie zostały zmienione przez asteroidę, której były częścią, ani przez Ziemię. Bardzo ostrożnie dobraliśmy chondryty do naszych badań i zastosowaliśmy specjalne techniki analityczne, by upewnić się, że to, co znajdziemy, nie pochodzi z Ziemi, mówi uczony. Badania wody w meteorytach zostały przeprowadzone za pomocą spektrometrii mas i spektrometrii mas jonów wtórnych.
      Założono, że chondryty enstatynowe uformowały się blisko Słońca. Były więc powszechnie uznawane za suche i prawdopodobnie z tego powodu nie przeprowadzono ich dokładnych badań pod kątem obecności wodoru, mówi Piani.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Prywatna chińska firma Origin Space ma zamiar wystrzelić swojego pierwszego „kosmicznego robota wydobywczego”. NEO-1, który ma wystartować w listopadzie, to niewielki 30-kilogramowy satelita, który ma wejść na orbitę heliosynchroniczną na wysokości 500 kilometrów. Urządzenie nie będzie pozyskiwało żadnych surowców, posłuży do testowania technologii.
      Naszym celem jest sprawdzenie różnych elementów, takich jak manewry na orbicie, symulowanie przechwytywania niewielkich obiektów, inteligentna identyfikacja i kontrola, mówi współzałożyciel Origin Space, Yu Tianhong.
      Origin Space powstała w 2017 roku i opisuje siebie jako pierwszą chińską firmę skoncentrowaną na pozyskiwaniu zasobów w przestrzeni kosmicznej. Gdy Pekin w 2014 roku otworzył swój przemysł kosmiczny na współpracę z przedsiębiorstwami prywatnymi, zaczęły powstawać firmy zainteresowane działaniami poza Ziemią. Szczególnie interesujące jest wydobywanie surowców, gdyż szacuje się, że przemysł górniczy wykorzystujący asteroidy może być warty biliony dolarów. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorstwa zainteresowane kosmicznych górnictwem, angażują się w rozwój rakiet i małych satelitów.
      Origin Space ma ambitne plany. Już podpisało umowę z państwową DHF Satellite, w ramach której ma zostać przygotowana misja Yuanwang-1, która w 2021 roku ma wynieść na orbitę teleskop zaprojektowany do obserwowania asteroid bliskich Ziemi. Celem prac będzie tutaj zidentyfikowanie potencjalnych celów do rozpoczęcia prac wydobywczych. Z kolei pod koniec przyszłego roku lub na początku roku 2022 ma wystartować misja NEO-2, której celem będzie Księżyc. Yu Tianhong przyznaje, że plan tej misji nie jest jeszcze gotowy, jednak nie wyklucza ewentualnego lądowania na Srebrnym Globie.
      Wydobywanie pozaziemskich surowców stało się ponownie przedmiotem gorącej debaty po tym, jak w ubiegłym tygodniu administrator NASA Jim Bridenstine zachęcał prywatne firmy, by przywoziły próbki księżycowych skał i gruntu obiecując, że NASA je odkupi.
      Jednak przed kosmicznym górnictwem wciąż wiele przeszkód. Od kwestii związanych z odpowiednimi technologiami, poprzez całą logistykę prac górniczych i transportu, aż po odpowiedź na banalne pytanie kto – oprócz NASA – byłby skłonny kupować te surowce.
      Wiele słyszeliśmy o wodzie na Księżycu, mówi Brian Weeden, jeden z dyrektorów Secure World Foundation. Jednak gdy porozmawia się z jakimkolwiek naukowcem zajmującym się tym tematem, okazuje się, że nie wiadomo, jaki skład chemiczny ma ta woda ani z jakimi trudnościami będzie wiązało się jej pozyskanie oraz przygotowanie z niej użytecznego produktu.
      Takie same, a nawet większe, problemy dotyczą prac górniczych na asteroidach. Na Ziemi mamy wielkie kopalnie, potężne maszyny, fabryki i huty, które przetwarzają minerały na użyteczne produkty. Jak wiele z tych rzeczy będziemy potrzebowali w kosmosie i jak je tam wybudujemy?, stwierdza Weeden. Obecnie jedynymi potencjalnymi klientami są państwowe agendy kosmiczne, które mają plany związane z Księżycem. One mogą być zainteresowane księżycowymi regolitami do wznoszenia konstrukcji i wodą, do wytwarzania paliwa i celów spożywczych. Jednak poza skromną ubiegłotygodniową deklaracją NASA nie obserwujemy żadnego zainteresowania za strony rządów kupowaniem takich materiałów, dodaje.
      Chińczycy z Origin Space nie są pierwszymi, którzy próbują szczęścia na nieistniejącym rynku kosmicznego górnictwa. W 2009 roku powstała amerykańska firma Planetary Resources, która doświadczyła problemów z finansowaniem i została przejęta przez ConsenSys. Z kolei w styczniu 2019 roku również amerykańska Deep Space Industries też zmieniła właściciela i obecnie zajmuje się rozwojem małych satelitów. Więcej szczęścia mają na razie Japończycy z ispace. Udało im się pozyskać 28 milionów dolarów i budują pierwszą serię księżycowych lądowników.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowce szelfowe mogą zniknąć błyskawicznie, czasami wystarczą minuty lub godziny, by się rozpadły. Proces ten jest napędzany przez wodę, która wdziera się w pęknięcia lodowca. Wiele z lodowców szelfowych znajduje się bezpośrednio przy wybrzeżach Antarktyki i stanowią fizyczną barierę zapobiegającą spływaniu ludowców z lądu do oceanu. Autorzy najnowszych badań, opublikowanych właśnie w Nature, twierdzą, że od 50 do 70 procent antarktycznych lodowców szelfowych jest zagrożonych rozpadem z powodu globalnego ocieplenia.
      Odkryliśmy, że tempo topnienia jest ważne, ale równie ważne jest to, gdzie to topnienie zachodzi mówi główna autorka najnowszych badań, Ching-Yao Lai z Columbia University. Największą zagadką jest to, kiedy lodowiec może się rozpaść, dodaje Christine Dow z kanadyjskiego University of Waterloo, która nie była zaangażowana w najnowsze badania.
      Niektóre z lodowców szelfowych pływają na otwartych wodach i nie mają wpływu na to, co dzieje się z lodowcami na lądzie.
      Jednak lodowce szelfowe znajdujące się np. w zatokach stanowią fizyczną barierę, która spowalnia spływanie do oceanu lodowców z lądu. W takim przypadku na lodowce szelfowe działają potężne siły. Z jednej strony są one poddawane naciskowi ze strony lodu spływającego z lądu, z drugiej strony napierają na ląd, z trzeciej zaś są rozciągane, gdy przemieszczają się na wodzie. W wyniku tych procesów na lodowcach szelfowych pojawiają się liczne pęknięcia. Jeśli nad taki lodowiec napłynie ciepłe powietrze i lodowiec zacznie się topić, pojawi się woda, która będzie wdzierała się w pęknięcia. Może ona błyskawicznie doprowadzić do rozpadu lodowca szelfowego. A w takim wypadku znika bariera między oceanem a lodowcem na lądzie, więc lodowiec może przyspieszyć spływanie do oceanu.
      Naukowcy spekulują, że ofiarą takiego procesu pękania i wdzierania się wody padł lodowiec szelfowy Larsen B, który w 2002 roku w ciągu zaledwie kilku tygodni stracił 3250 km2 powierzchni.
      Lai i jej zespół chcieli wiedzieć, które z lodowców szelfowych są najbardziej narażone na rozpad. Opracowali więc model maszynowego uczenia się, który był trenowany na zdjęciach lodowców z przeszłości. Celem treningu było nauczenie algorytmu rozpoznawania cech charakterystycznych prowadzących do rozpadu lodowców. Algorytm uczono na podstawie zdjęć satelitarnych lodowców szelfowych Larsen C i Jerzego VI. Następnie algorytm zaimplementowano do zdjęć całej Antarktyki.
      Na tej podstawie zidentyfikowali te pęknięcia, które – po uwzględnieniu nacisku wywieranego przez masy lodu oraz ruchy lodowca na wodzie – z największym prawdopodobieństwem będą się powiększały. Teraz uczonych czeka odpowiedź na pytanie, kiedy może dojść do rozpadu poszczególnych lodowców szelfowych. W tym celu naukowcy będą musieli połączyć swój model z modelami klimatycznymi oraz modelami opisującym spływanie lodowców z lądu. Na razie grupa Lai nie jest w stanie zakreślić ram czasowych, w których może dojść do masowego rozpadania się lodowców szelfowych. Jednak inna grupa naukowa już w 2015 roku stwierdziła, że stanie się to w perspektywie najbliższych dekad.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...