Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wskazano lokalizację nowego amerykańskiego Zderzacza Elektron-Jon (EIC)

Recommended Posts

Na początku stycznia Departament Energii USA poinformował o wybraniu lokalizacji dla nowego potężnego urządzenia badawczego fizyki wysokich energii. Zderzacz Elektron-Jon (EIC) ma powstać w Brookhaven National Laboratory (NY) kosztem ok. 2 mld. dolarów. Dwa przeciwbieżne akceleratory zderzać będą elektrony z protonami lub z jonami atomowymi, z możliwością polaryzacji obu wiązek. Program badawczy planowanych eksperymentów współtworzą naukowcy z NCBJ.

Nowe urządzenie pozwoli na lepsze zrozumienie budowy najmniejszych cegiełek materii i oddziaływań, dzięki którym ona istnieje - wyjaśnia profesor Lech Szymanowski z Narodowego Centrum Badań Jądrowych (NCBJ). Fizycy na całym świecie przygotowują program badawczy EIC i pracują nad optymalizacją projektu akceleratorów i eksperymentów korzystających z ich wiązek.

Wśród badaczy przygotowujących nowe eksperymenty jest m.in. polska grupa fizyków teoretyków z Departamentu Badań Podstawowych NCBJ. Doktorzy Paweł Sznajder i Jakub Wagner wraz z kolegami z francuskiego CEA przygotowali platformę obliczeniową PARTONS, pozwalającą na generowanie przewidywań dla EIC w oparciu o istniejącą wiedzę teoretyczną na temat oddziaływań silnych. Wyniki uzyskane dzięki tej platformie oraz dzięki technikom obliczeniowym takim jak sieci neuronowe i algorytm genetyczny pozwalają na tworzenie precyzyjnych przewidywań dla EIC, ale także na ocenę jego oczekiwanego wpływu na zrozumienie struktury materii - opisuje dr Sznajder. Niezwykła precyzja planowanych eksperymentów po raz pierwszy umożliwi stworzenie trójwymiarowych, tomograficznych obrazów wnętrza protonuPrzygotowane przez nas narzędzie jest unikalne - uzupełnia dr Wagner. Udało nam się uzyskać i opublikować już kilka prac z pierwszymi wynikami, które powinny ułatwić analizę teoretyczną danych uzyskanych w EIC.

Materia jądrowa nadal nie jest dokładnie poznana, a oddziaływania w niej zachodzące potrafimy opisywać jedynie w dużym przybliżeniu - przekonuje dr Tolga Altinoluk, realizujący w NCBJ grant Unii Europejskiej dotyczący fizyki ciężkich jonów w EIC. Zderzenia z użyciem ciężkich jonów umożliwiają badanie nowych stanów materii, o niespotykanej dotychczas gęstości gluonów - cząstek przenoszących oddziaływania silne, odpowiedzialnych za istnienie m.in. protonu.

Badania teoretyczne oddziaływań silnych na najbardziej elementarnym poziomie mają w NCBJ wieloletnią tradycję, a nasi naukowcy należą do grona światowych ekspertów w tej dziedzinie. W 2021 roku instytut wraz z Uniwersytetem Warszawskim będzie organizować międzynarodowe spotkanie fizyków pracujących nad EIC, goszczące kilkuset najwybitniejszych specjalistów z całego świata.

Więcej na temat projektu EIC można przeczytać w informacji na stronie BNL


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Skąd tak mały naród (w stosunku do populacji planety) ma tak potężne nakłady żeby móc od tak realizować takie futurystyczne wizje.? Super sprawa. Zazdroszczę naukowcom amerykańskim, że realizują to co chcą.

Pomijam też fakt ile Amerykanie wydają $ na zbrojenia, bo gdyby na Ziemi panował pokój to kasa ze zbrojeń już by nas dawno zaprowadziła do przyszłości o 200-300 lat do przodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, h4r napisał:

Skąd tak mały naród (w stosunku do populacji planety) ma tak potężne nakłady żeby móc od tak realizować takie futurystyczne wizje.?

W skrócie z  drapieżnego,amerykańskiego kapitalizmu wymuszającego ciężką pracę żeby jakoś żyć oraz praktycznie zerowego socjalu. Dziesiątki milionów obywateli USA nie stać na dentystę za to mają np sporo lotniskowców za miliardy $ każdy.

Wd. mnie bardzo dobrze wydają pieniądze ze swoich podatków, ale mogli by trochę bardziej zaopiekować się swoimi obywatelami bo te kontrasty aż rażą.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko że ostry kapitalizm jest też w Europie z Mocarstwem Niemieckim na czele, a ludność 2 razy większa jak w USA i nie mamy nawet 10% tego co oni.

Chińczycy dogonili dzięki populacji, ale USA jest w tej chwili wszędzie, a z pomocą Anglii rządzą praktycznie połową kuli ziemskiej. Dla mnie to jest arcy fenomen i nie potrafię znaleźć źródła tego sukcesu. Zaczął się przed II WŚ.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jakie technologie oni mają,bo chyba mnie coś ominęło,czego my nie mamy?Dla mnie futurystyczne technologie to opanowanie eksploracji i kolonizacji kosmosu,póki co jesteśmy cywilizacją typu 0  w skali Kardaszewa,co najmniej do typu 1 w tej skali,powstanie tzw.technologicznej osobliwości,na razie to ewolucja niż rewolucja,ale kto wie co przyniesie przyszłość.Gdzie nieśmiertelność,symbioza z robotami,maszynami i sztuczną inteligencją?Przełomu nie ma na razie,póki co to tylko plany i marzenia.

Edited by GodSI

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, h4r napisał:

Dla mnie to jest arcy fenomen i nie potrafię znaleźć źródła tego sukcesu. Zaczął się przed II WŚ.

Może dlatego, że najbardziej inteligentni Żydzi Europejscy, wyczuwając niebezpieczeństwo, uciekli do Stanów przed nazizmem, a dziś wiadomo, że naród ten ma niezwykle wysokie IQ - średnio to 112-115. Taka kumulacja wybitnych jednostek w kraju w jednym kraju o mocnym kapitalizmie pozwoliła osiągnąć takie wyniki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.01.2020 o 20:24, h4r napisał:

Zazdroszczę naukowcom amerykańskim, że realizują to co chcą.

Chyba nie, o ile mnie pamięć nie myli, L. Lederman w "Boska cząstka" twierdzi, że LHC powstał w Europie, bo kongres odmówił finansowania powstania takiej maszyny w USA. Widać pozazdrościli sławy, ale i tak dali tylko połowę budżetu LHC. Słowem: cieniasy i kutwy. ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 16.01.2020 o 20:24, h4r napisał:

Skąd tak mały naród (w stosunku do populacji planety) ma tak potężne nakłady żeby móc od tak realizować takie futurystyczne wizje.? Super sprawa. Zazdroszczę naukowcom amerykańskim, że realizują to co chcą.

No to poparz sobie skąd. Taki Wielki Zderzacz Hadronów (LHC) kosztował 4,6 miliarda CHF. Złożyło się na to wiele krajów, w tym Polska (i chwała jej za to). W przeliczeniu na złotówki (załóżmy 4zł za 1 CHF) to ok. 18,4 miliarda zł. Polska natomiast na Kościół watykański (takie malutkie obce państwo w Europie) ze swojego budżetu w ramach umowy konkordatu przeznacza 1,8 miliarda(!) zł rocznie. A to oznacza, że w ciągu ostatnich 22 lat działania tej haniebnej umowy, tylko z tych pieniędzy, które idą na "bóstwa", Polska mogłaby wybudować samodzielnie 2 takie LHC(!) A to jest tylko jeden przykład trwonienia naszych pieniędzy! Ilu wybitnych naukowców przyjechałoby do Polski pracować w takim ośrodku naukowym i jakie byłyby z tego wynalazki i korzyści dla Polski, to trudno sobie to nawet wyobrazić. A tak nie mamy z tego nic, poza dziurą średniowiecza.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Sławko napisał:

Polska natomiast na Kościół watykański (takie malutkie obce państwo w Europie) ze swojego budżetu w ramach umowy konkordatu przeznacza 1,8 miliarda(!) zł rocznie.

Masz na to jakieś źródło? ( znalazłem )

Czytałem kiedyś konkordat i tam jest mowa przede wszystkim o ziemiach dla kościoła i podtrzymywanie tradycji (w tym najbardziej dokuczliwej jakim są dzwony).

Edited by h4r

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, h4r napisał:

Tylko że ostry kapitalizm jest też w Europie z Mocarstwem Niemieckim na czele, a ludność 2 razy większa jak w USA i nie mamy nawet 10% tego co oni

Jakby Europa zrezygnowała z darmowej służby zdrowia, urlopów macierzyński, masy innych dopłat i ulg to byśmy mieli podobnie jak w USA. Czyli promy kosmiczne i lotniskowce połączone z bardzo niskim standardem życia sporej części społeczeństwa.

Ale z drugiej strony coś jest w USA że są liderami w innowacjach. Podobnie zresztą jak Izrael. Oba państwa to przesiedleńcy i mają dość krótką historię swojej państwowości. Może to jest klucz ich sukcesu? Świeżość w porównaniu ze skostniałą i wypaloną Europą.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Administrator NASA Bill Nelson poinformował, że Stany Zjednoczone chcą przedłużyć działanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do roku 2030. Administracja prezydencka będzie namawiała swoich partnerów – Europejską, Kanadyjską, Japońską i Rosyjską Agencję Kosmiczną – do umożliwienia działalności ISS przez całą obecną dekadę.
      Międzynarodowa Stacja Kosmiczna to wzór pokojowej współpracy międzynarodowej. Od ponad 20 lat przynosi ludzkości niezwykłe korzyści naukowe, edukacyjne i technologiczne. Jestem zadowolony, że administracja Bidena i Harris zdecydowała się na kontynuowanie jej pracy do roku 2030, stwierdził Nelson.
      Na ISS od ponad dwóch dekad bez przerwy przebywają ludzie. Prowadzone są tam unikatowe badania naukowe. Dotychczas przeprowadzono tam ponad 3000 eksperymentów zamówionych przez ponad 4200 z całego świata. W działania prowadzone na stacji w ten czy inny sposób zaangażowanych było dotychczas niemal 110 krajów.
      Pierwsze moduły MSK trafiły na orbitę w 1998 roku, a pierwsza stała załoga zamieszkała na niej w roku 2020.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badania nad rodzicami z Rosji i USA oraz nad literaturą dziecięcą w obu krajach pokazują różnice kulturowe w podejściu do wychowania dzieci w obu krajach. Naukowcy zauważyli, że rosyjscy rodzice z większym prawdopodobieństwem niż amerykańscy czytają swoim dzieciom historie, w których opisywane są negatywne emocje, jak strach, złość czy smutek.
      W USA kładzie się nacisk na wartość emocji pozytywnych, jak szczęście czy duma, mówi współautorka badań, profesor psychologii Amy Halberstadt. W Rosji jest to bardziej zróżnicowane. Wydaje się, że rosyjska kultura ceni wszystkie emocje, w tym negatywne, i jest dla niej ważne, by od nich się uczyć, stwierdza profesor psychologii Yulia Chentsova-Dutton z Georgetown University. Jako że historie, które słyszymy i czytamy jako dzieci często mówią o emocjach, które później cenimy, chcieliśmy zobaczyć, jak w tej kwestii różnią się obie kultury, dodaje.
      Naukowcy przeprowadzili dwa badania. W pierwszym z nich udział wzięło 322 rodziców, któe miały dzieci w wieku poniżej 10 lat. Należeli oni do trzech grup: 72 rodziców urodziło się w USA i tam mieszkało, 72 rodziców urodziło się w Rosji, ale mieszkało w USA, 178 rodziców urodziło się w Rosji i mieszkało w Rosji. Naukowcy poprosili tych rodziców, by opisali, do jakiego stopnia książki, które czytają swoim dzieciom, zawierają 10 różnych emocji: 6 pozytywnych i 4 negatywne.
      Nie było różnicy pomiędzy grupami jeśli chodzi o częstotliwość pojawiania się w literaturze emocji pozytywnych. Każdy lubi książki z takimi emocjami, zauważa Anita Adams z University of Kentucky. Jednak rosyjscy rodzice czytali dzieciom książki z większą liczbą negatywnych emocji. Z kolei rodzice rosyjsko-amerykańscy znajdowali się gdzieś pomiędzy tymi grupami".
      Kiedy uczeni poprosili rodziców o ocenę ocenę smutku, okazało się, że rosyjscy rodzice bardziej cenili smutek niż rodzice amerykańscy. "To nadawanie smutkowi większej wartości wydaje się jedną z przyczyn, dla których rodzice ci w większym stopniu angażują się ze swoimi dziećmi w emocje negatywne, wyjaśnia Halberstadt.
      Podczas drugich badań uczeni przeanalizowali 40 najlepiej sprzedających się książek dla dzieci w wieku przedszkolnym w USA i Rosji. Analizowali zarówno tekst, jak i ilustracje, by ocenić zakres i częstotliwość pojawiania się w nich emocji negatywnych i pozytywnych.
      Stwierdzili, że w rosyjskich książkach dla dzieci znajdziemy szersze spektrum emocji. Tekst w rosyjskiej literaturze dziecięcej częściej opisywał złość i smutek niż tekst w literaturze amerykańskiej. Z kolei ilustracje w rosyjskich książkach dla dzieci częściej przedstawiały szczęście, złość i strach, niż w książkach amerykańskich.
      Nasze badania pokazują, jak różnie w przeżywanie emocji ze swoimi dziećmi angażują się rodzice rosyjscy i amerykańscy. Wydaje się, że rosyjscy rodzice z większym prawdopodobieństwem mają szansę na wspieranie swoich dzieci w przeżywaniu trudnych emocji jak gniew czy smutek, dodają uczeni. Zauważają, że przyszłe badania mogłoby pokazać, jaki wpływ ma to na wyposażenie dzieci w narzędzia do radzenia sobie z negatywnymi emocjami.
      Szczegóły badań opisano w artykule And they all lived unhappily ever after: Positive and negative emotions in American and Russian picture books.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie służby celne zwróciły Mali 921 ukradzionych artefaktów. Wśród nich znajdowało się sześć dużych urn pogrzebowych z lat 900–1700, naczynie w kształcie podwójnego kubka zdobione za pomocą grzebienia (l. 800–1500) czy polichromowane naczynie z lat 1100–1400 o wysokiej szyjce, a także ponad 900 kamiennych narzędzi i siekier z neolitu. Zabytki zostały przekazane ambasadorowi Issie Konfourou, przedstawicielowi Mali przy ONZ.
      W 2009 roku US Customs and Border Patrol poinformował agentów Homeland Security Investigations o podejrzanym kontenerze, który przypłynął do Houston. Według dokumentów, miał on zawierać repliki zabytków. Jednak celnicy stwierdzili, że "przedmioty wydawały się autentyczne, były pokryte krwią i odchodami, co zapaliło w głowach celników ostrzegawcze światełko, że mogą mieć do czynienia z przemytem".
      Urząd celny zwrócił się wówczas do profesor Susan McIntosh z Rice University, która jest specjalistką od kultury Afryki Zachodniej. Uczona napisała oficjalny raport, w którym stwierdziła, że to ukradzione autentyczne przedmioty. Niektóre z przedmiotów zwrócono już w 2011 roku, jednak zwrot reszty wstrzymano. W Mali wybuchała wojna, a przejmujący coraz więcej terenów islamiści niszczyli bezcenne zabytki. Informowaliśmy wówczas o niszczeniu przez nich liczących setek lat mauzoleów i manuskryptów. Szczególnie skupili się na Timbuktu, którego niezwykłe dziedzictwo opisaliśmy już wcześniej.
      W końcu z czerwcu 2020 roku amerykański Departament Stanu przyznał grant malijskiemu Narodowemu Dyrektoriatowi Dziedzictwa Kulturowego. Przyznane pieniądze mają zostać przeznaczone na przewiezienie do Mali odzyskanych zabytków oraz na zorganizowanie w przyszłości ich wystawy. Tymczasem przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze rozpoczął się proces niejakiego Al Hassana Ag Abdoul Aziza Ag Mohameda Ag Mahmouda, który jest sądzony m.in. za niszczenie zabytków Timbuktu.
      Spuścizna kulturowa i materialna narodu określa, kim są tworzący go ludzie. Nikt nie ma prawa rabować i niszczyć dziedzictwa narodowego i historii. Będziemy pracowali z naszymi partnerami na całym świecie na rzecz ścigania każdego, kto rabuje bezcenne skarby narodowe i będziemy pracowali na rzecz ich zwrócenia tam, skąd pochodzą, mówi agent specjalny HSI, Mark Dawson.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowców, w którym biorą udział uczeni z Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku, zaproponował wykorzystanie nowego związku chemicznego do obrazowania nowotworów prostaty i piersi. [99mTc]Tc-DB15 składa się ze stosowanego w diagnostyce radioaktywnego izomeru technetu Tc-99m, związanego z antagonistą (czyli substancją blokującą receptor) receptora GRPR występującego w komórkach niektórych rodzajów nowotworów.
      Użycie związku [99mTc]Tc-DB15 pozwala na wykrycie nowotworu dzięki zastosowaniu Tc-99m, który podczas rozpadu emituje fotony o energiach w zakresie gamma. Fotony te są następnie rejestrowane w tomografie SPECT. Urządzenie to, podobnie do PET, obserwuje fotony pochodzące z rozpadu Tc-99m i po opracowaniu specjalnym algorytmem generuje trójwymiarowy obraz pacjenta z wyraźnie widocznymi miejscami emisji fotonów pochodzących z rozpadu radioizotopu. Technet-99m, przyłączony do antagonisty receptora, kumuluje się w komórkach o zwiększonej gęstości GRPR, czyli w komórkach rakowych. W efekcie pozwala to na zlokalizowanie i określenie aktywności komórek nowotworowych. Antagoniści receptorów komórkowych zastosowani w diagnostyce mogą też potencjalnie być wykorzystani w teranostyce, czyli terapii połączonej z diagnostyką, wykorzystując promieniowanie jonizujące w celu zabicia komórek nowotworu.
      Wstępne badania nad nowym znacznikiem, przeprowadzone in vitro na komórkach raka piersi oraz raka prostaty pokazały, że komórki rakowe dobrze gromadzą znacznik. Dalsze badania, in vivo, przeprowadzono u myszy z wszczepionymi komórkami raka prostaty i piersi, wykazującymi obecność GRPR. Wykazano, że po podaniu preparat w krótkim czasie skupia się w komórkach nowotworowych. Po potwierdzeniu bezpieczeństwa stosowania badanego leku poddano tej metodzie obrazowania dwie pacjentki chorujące na nowotwór raka piersi, którego komórki posiadały receptory GRPR. Badania przeprowadzono na podstawie protokołu badawczego zatwierdzonego przez Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Pacjentki wyraziły świadomą zgodę na udział w badaniach.
      Współczesna medycyna wykorzystuje już bardzo podobne strategie, do zaproponowanej przez nas, jak choćby leczenie nowotworów piersi, posiadających receptory HER2 – wyjaśnia profesor Renata Mikołajczak, współautorka badań. Nowa procedura, oparta o wykorzystanie związków antagonistycznych do receptorów GRPR, byłaby kolejną spersonalizowaną metodą w leczeniu konkretnego typu komórek rakowych, a zwiększanie liczby technik pozwala na precyzyjne i skuteczne leczenie różnych rodzajów nowotworów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańskie sankcje rzuciły Huawei na kolana, wymuszając w dużej mierze wycofanie się z globalnego rynku i zagrażając obecności firmy na rynku wewnętrznym. Gwałtownie spadł udział Huawei w sieciach komórkowych 5G. Przewodniczący zarządu firmy Eric Xu przyznał, że w bieżącym roku wpływy zmniejszą się o 30–40 miliardów USD w porównaniu z rokiem ubiegłym, kiedy to wyniosły 136,7 miliarda USD. Xu mówi, że obecnie celem firmy jest przetrwanie.
      Jeszcze trzy lata temu Huawei miało nadzieję na zdominowanie światowej infrastruktury 5G. To zaalarmowało Waszyngton, gdyż zgodnie z chińskim prawem z 2017 roku wszystkie chiński firmy mają obowiązek współpracy z wywiadem Państwa Środka, gdy ten sobie takiej współpracy zażyczy. Huawei co prawda oświadczyło, że nie będzie przestrzegało tych przepisów i wyraziło nadzieję, że nie zostanie do tego zmuszone.
      Waszyngton podjął jednak działania na rzecz uniemożliwienia Huawei zdominowania infrastruktury 5G. Firma od dawna zresztą traktowana była podejrzliwie. Została założona w 1987 roku przez członka partii komunistycznej i byłego oficera chińskiej armii. Początkowo zajmowała się odwrotną inżynierią sprzętu telekomunikacyjnego produkowanego w Hongkongu. Już kilka lat później Pekin zaczął pomagać Huawei i promować ją jako „narodowego championa”, który ma konkurować na rynkach międzynarodowych. Huawei przez lata była oskarżana o kradzież własności intelektualnej, sprzedaż sprzętu do objętych sankcjami Korei Północnej i Iranu czy o dumping. Firma mogła sobie pozwolić na takie działania, gdyż była wspomagana przez rząd w Pekinie.
      Jednak najpoważniejsze oskarżenia dotyczyły umieszczania tylnych drzwi w swoim sprzęcie. Umożliwiały one chińskim służbom monitorowanie przepływu danych przez sieci telekomunikacyjne budowane z użyciem sprzętu Huawei oraz, być może, wyłączenie takich sieci w przypadku wojny. Dlatego też w ramach kampanii przeciwko Huawei Waszyngton naciskał na swoich sojuszników, by nie wykorzystywali sprzętu tej firmy do budowy infrastruktury.
      Naciski dały oczekiwany wynik. Huawei straciło pozycję lidera i bardzo powoli poprawia swoje oprogramowanie. Trudno jest odróżnić dziury spowodowane błędami w procesie programowania, a celowym wprowadzeniem backdoorów, mówi Roger Entner z firmy analitycznej Recon Analytics.
      W 2018 roku po analizie sprzętu 5G Huawei Brytyjczycy doszli do wniosku, że mogą jedynie w „ograniczonym zakresie” zagwarantować, iż nie stanowi on zagrożenia. Rok później znaleziono krytyczną dziurą i poproszono Huawei o jej usunięcie. A w roku 2020 poinformowano, że w sprzęcie Huawei odkryto dziurę o „państwowym znaczeniu”. Również rok temu wyciekł tajny raport holenderskiego operatora telekomunikacyjnego KPN, który przyznawał, że za pomocą sprzętu Huawei Chiny mają możliwość podsłuchiwania holenderskich sieci.
      Holandia zakazała stosowania urządzeń Huawei do budowy sprzętu 5G. Wielka Brytania opierała się naciskom Waszyngtonu, ale gdy w 2020 r. Amerykanie zaostrzyli sankcje, zakazując rodzimym firmom i obywatelom robienia interesów z Huawei oraz zakazując firmom spoza USA wykorzystywania technologii z USA do produkcji sprzętu na zlecenie Huawei, Brytyjczycy ulegli. Wprowadzili zakaz kupna wyposażenia sieci 5G od Huawei, a obecnie wykorzystywany sprzęt ma zostać usunięty z brytyjskich sieci do roku 2027.
      Tym samym wszyscy członkowie wspólnoty wywiadowczej Five Eyes – USA, Australia, Nowa Zelandia, Wielka Brytania i Kanada – zakazały stosowania urządzeń Huawei do budowy rodzimej infrastruktury 5G. Sankcje odcięły też Huawei od dostaw od tajwańskiego giganta TSMC. I mimo że Huawei zaczęła na gwałt gromadzić wysoko wydajne chipy, firma przeżywa olbrzymie kłopoty.
      Niegdysiejszy światowy lider sprzedaży smartfonów obecnie znajduje się poza pierwszą 5 pod względem sprzedaży. W ubiegłym roku firma sprzedała swój wydział produkcji tańszych modeli telefonów. Od dwóch lat wypuszcza na rynek nowe modele bardziej zaawansowanych smartfonów, ale nie obsługują one sieci 5G, tylko 4G. USA zgodziły się, by Qualcomm sprzedał Huawei odpowiednie podzespoły. Chińskie przedsiębiorstwo odroczyło też premierę highendowych urządzeń z serii Mate 50.
      Jednak być może na horyzoncie pojawiła się iskierka nadziei dla Huawei. Niedawno Amerykanie zrezygnowali z domagania się od Kanady ekstradycji Mang Wanzhou, prezes ds. finansowych, a jednocześnie córki założyciela firmy. Z powodu batalii prawnej toczonej wokół wniosku ekstradycyjnego Wanzhou na trzy lata utknęła w Kanadzie. W odpowiedzi Chiny wzięły jako zakładników dwóch kanadyjskich obywateli. Rezygnacja Waszyngtonu z ekstradycji może oznaczać złagodzenie stanowiska wobec Huawei.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...