Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Niechęć do wilków jest ponadpartyjna. Myślistwo jest tu wspólnym mianownikiem

Recommended Posts

Ja już nie miałem ochoty wracać do tego tematu, ale natrafiłem na coś takiego:

https://next.gazeta.pl/next/7,151003,25650728,francja-zakaze-przemyslowego-uboju-meskich-pisklat-gazowanie.html#a=88&c=145&s=BoxBizMT

(chodzi mi o mielenie piskląt żywcem). Tak że mam wątpliwości czy da się łatwo rozstrzygnąć, czy z punktu widzenia zwierzaka korzystniej jest być zabitym przez myśliwego, czy przez "zawodowców" z przemysłu mięsnego. Myślę, że wiele osób łatwo zapomina, że wędlina ze sklepu była kiedyś żywym zwierzęciem. Ale z drugiej strony 100 % weganizmu to pewnie też utopia (biologii się nie da oszukać, tego, że przez miliony lat ewolucji uzupełnialiśmy dietę mniej lub bardziej pokarmem zwierzęcym, nie da się łatwo odkręcić).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, darekp napisał:

mam wątpliwości czy da się łatwo rozstrzygnąć, czy z punktu widzenia zwierzaka korzystniej jest być zabitym przez myśliwego, czy przez "zawodowców" z przemysłu mięsnego.

Drastyczne to mielenie (smacznego mięsożercy) ale zauważ, że giną (wszystkie) stosunkowo szybko. Doczytaj art, który zamieściłem: były myśliwy opisuje ile i jak długo nieuniknione  przez taką rozrywkę postrzałki mogą konać.

9 godzin temu, darekp napisał:

Ale z drugiej strony 100 % weganizmu to pewnie też utopia

Darku, ale dlaczego porównujesz ze skrajnością.? Wegetarianizm wystarczy i wszystko dostarczy.:)

9 godzin temu, darekp napisał:

przez miliony lat ewolucji uzupełnialiśmy dietę mniej lub bardziej pokarmem zwierzęcym,

Biogram aminokwasowy jeszcze bogatszy od mięsa mają nabiał i jaja.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, 3grosze napisał:

Darku, ale dlaczego porównujesz ze skrajnością.? Wegetarianizm wystarczy i wszystko dostarczy

Owszem, ale sa badania wskazujące że w praktyce dieta taka jest trudniejsza w utrzymaniu i wymaga przemyślanej suplementacji i samego składu diety (bo ta zalezy od stanu konretnej jednostki, i stan ten z czasem się zmienia, najczęściej na niekorzyść bo przez lata ubywa zapasów. Niemal każdy weganin był przez lata na diecie zwierzęcej jednak). Są badania które wskazują że wielu wegetarian nie utrzymuje odpowiedniej suplementacji oraz, że ich dieta jest często bardzo bogata w węglowodany i cukry (rekompensata?) które prowadzą do miażdżycy równie czesto a czasem częściej niż na diecie zwierzęcej. Dodatkowo są pojedyczne badania wskazujące że wegeteraianie wprawdzie więcej się ruszają (większa świadomość dot stylu życia?) ale mają większą szansę na choroby psychiczne i neurologiczne (mózg potrzebuje troszkę białka zwierzęcego, ale też nie tyle ile żremy na co dzień).  Jak dla mnie owady są bardzo dobrym "złotym środkiem".    

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Owszem, ale sa badania wskazujące że w praktyce dieta taka jest trudniejsza w utrzymaniu i wymaga przemyślanej suplementacji i samego składu diety

Badania tylko potwierdzają, to co jest oczywiste: dieta wegetariańska wymaga większej świadomości i wiedzy konsumenta od diety tradycyjnej, więc nie jest dla wszystkich;), ale w bonusie zdrowie i czyste sumienie.

23 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Są badania które wskazują że wielu wegetarian nie utrzymuje odpowiedniej suplementacji oraz, że ich dieta jest często bardzo bogata w węglowodany i cukry (rekompensata?) które prowadzą do miażdżycy równie czesto a czasem częściej niż na diecie zwierzęcej.

J.w. czyli dla mądrych.

23 minuty temu, Warai Otoko napisał:

mózg potrzebuje troszkę białka zwierzęcego,

A co odróżnia białko zwierzęce od roślinnego? Różnice są jedynie w niepełnym aminogramie białek roślinnych, który można zbilansować jego różnymi żródłami.

23 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Jak dla mnie owady są bardzo dobrym "złotym środkiem".  

Spopularyzowanie ich jako żywności, będzie nieuniknione w przyszłości.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, 3grosze napisał:

J.w. czyli dla mądrych.

Ale to nie tylko o to chodzi. Człowiek dysponuje odpowiednimi zasobami - czasowymi, intelektualnymi etc. i nie można bez poważnych argumentów (nie wierzeń czy emocji) wymagać od ludzi żeby ustawili priorytety tak a nie inaczej. To że coś z wysiłkiem można robić to jeszcze nie znaczy że w ogólnym rozrachunku jest to najlepsza możliwa opcja (może tak być, ale to się co najwyżej dopiero okaże). 

 

7 minut temu, 3grosze napisał:

A co odróżnia białko zwierzęce od roślinnego? Różnice są jedynie w niepełnym aminogramie białek roślinnych, który można zbilansować jego różnymi żródłami.

Dodatki i powiązania. Żelazo (jego wchłanianie), witamina B, cholina i kilka innych rzeczy o których zapomniałem teraz :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:
16 minut temu, 3grosze napisał:

A co odróżnia białko zwierzęce od roślinnego? Różnice są jedynie w niepełnym aminogramie białek roślinnych, który można zbilansować jego różnymi żródłami.

Dodatki i powiązania. Żelazo (jego wchłanianie), witamina B, cholina i kilka innych rzeczy o których zapomniałem teraz :P 

Zauważ, że zapytałem o różnice między białkiem roślinnym, a zwierzęcym, a Ty podałeś składniki mięsa, zresztą dostępne w świecie roślinnym. Np wymienionej przez Ciebie choliny jest więcej w soi niż w mięsie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, 3grosze napisał:

Zauważ, że zapytałem o różnice między białkiem roślinnym, a zwierzęcym, a Ty podałeś składniki mięsa, zresztą dostępne w świecie roślinnym. Np wymienionej przez Ciebie choliny jest więcej w soi niż w mięsie.

Racja, uprościłem. Zgadzam się ze białko zwierzęce czyli de facto w procesie trawienia zbiór aminokwasów niczym się pod względem chemicznym nie różni od roślinnego (chociaż pewnosci co do właściwości biologicznych nie mam, nie wiem też czy takie same zestawy aminokwasów można łatwo uzyskać z roślin). MIałem na myśli mięso (tkanka mięśniowa, tłuszcz, tkanka łączna, naczynia krwionośne i krew). Żelazo w mięsie się wchłania najlepiej, z roślin niemal wcale z tego co wiem. Dochodzą do tego niepokojące doniesienia odnośnie tych chorób mózgu oi których wspominałem - nie wiaodmo teraz czy chodzi o coś w mięsie, czy o ten wspomiany przeze mnie wczesniej "trud" i wynikający z tego fakt, że większośc wegetarian nie utrzymuje odpoiwednio zbilansowanej diety przez cały czas. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Warai Otoko napisał:

białko zwierzęce czyli de facto w procesie trawienia zbiór aminokwasów niczym się pod względem chemicznym nie różni od roślinnego (chociaż pewnosci co do właściwości biologicznych nie mam, nie wiem też czy takie same zestawy aminokwasów można łatwo uzyskać z roślin

Aminokwas, to aminokwas, niezależnie od żródła. Różnice są, jak wspomniałem w aminogramie (skład aminokwasowy białka), dlatego żródłem białek muszą być różne roślinki, w przeciwieństwie do monodiety wieprzowej.

 

7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Dochodzą do tego niepokojące doniesienia odnośnie tych chorób mózgu oi których wspominałem - nie wiaodmo teraz czy chodzi o coś w mięsie,

W mięsie, w mięsie:D. Zmiękczenie mózgu pochodzące po zjedzeniu mięsa krów zarażonych chorobą szalonych krów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, 3grosze napisał:

Aminokwas, to aminokwas, niezależnie od żródła.

Z aminokwasami IMHO to pewnie żaden albo prawie żaden problem (zboża plus strączkowe dają pełny zestaw aminokwasów egzogennych, nie orientuję się jak wygląda wchłanianie itp.) Gorzej z jakimiś minerałami czy witaminami. Tzn. są jakieś kwiatki tego typu, że coś jest słabo wchłaniane (chyba właśnie żelazo). Nie dam rady podać źródeł, bo to raczej informacje, które poczytałem na różnych blogach i potem jest zawsze problem z przypomnieniem sobie, gdzie. Ale nawet blog Damiana Parola (https://www.damianparol.com/) chyba nie ma takiego wydźwięku żeby jednoznacznie uważał dietę wegetariańską za godną polecenia, chociaż zdecydowanie ma do niej dużo sympatii..

P.S. Zresztą sam uważam, że najsmaczniejsze jedzenie, jakie udawało mi się zjeść, to było zawsze coś z barów wegańskich;) I bez soi, bo soi nie lubię;) Tylko że właśnie kwestia, czy na dłuższą metę da radę;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
50 minut temu, darekp napisał:

sam uważam, że najsmaczniejsze jedzenie, jakie

No i własnie! Kierowanie się przyjemnością jedzenia, to kolejny po instynkcie łowieckim atawizm, który już nie ma racji bytu, a wręcz jest szkodliwy. Oba możliwe do indywidualnego wygaszenia.:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, darekp said:

nawet blog Damiana Parola (https://www.damianparol.com/) chyba nie ma takiego wydźwięku żeby jednoznacznie uważał dietę wegetariańską za godną polecenia, chociaż zdecydowanie ma do niej dużo sympatii

Blog Damiana Parola jest dobry! Znalazłem go w połowie 2019 i przeczytałem prawie cały :)

 

2 hours ago, Warai Otoko said:

Owszem, ale sa badania wskazujące że w praktyce dieta taka jest trudniejsza w utrzymaniu i wymaga przemyślanej suplementacji i samego składu diety (bo ta zalezy od stanu konretnej jednostki, i stan ten z czasem się zmienia, najczęściej na niekorzyść bo przez lata ubywa zapasów.

To nie jest aż takie trudne. Wystarczy zdroworozsądkowe podejście, na przykład zasada Pareta 80/20. Można zmienić 20% diety aby uzyskać 80% efektu. Do tego niektóre produkty sojowe, takie jak mleko, są fortyfikowane brakującymi witaminami i mikroelementami. Najgorzej mają veganie, bo przy drastycznych ograniczeniach faktycznie trudno zbilansować dietę poprawnie.

Sam określam się jako wegetarianin, ale to jest bardziej fleksitariamizm. Po prostu nie chce mi się tłumaczyć różnicy i rozwadniać wegetarianizm. Wciągnę puszkę z rybą raz na miesiąc no i jem jajka w rozsądnych ilościach, więc ograniczyłem mięso szacunkowo o jakieś 98%. Oprócz tego specjalnie nie bilansuje diety. Staram się tylko jeść zdrowo czyli sporo warzyw, sałatek, owoców, orzechów, dobrych tłuszczy, itd. Jak potrzebuję coś słodkiego, to robię szejka albo jem owoce surowe lub suszone. Ograniczyłem niedawno pieczywo zarówno białe jak i razowe, bo za dużo szamałem tego pierwszego. Wcinam ile chcę bez ograniczeń, bop dieta roślinna jest mniej kaloryczna, a do tego trochę ćwiczę. Wyniki krwi mam w normie :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, cyjanobakteria napisał:

To nie jest aż takie trudne. Wystarczy zdroworozsądkowe podejście, na przykład zasada Pareta 80/20. Można zmienić 20% diety aby uzyskać 80% efektu.

No tak, ale jesteś jednostkowym przykładem (dowód anegdotyczny stojący w sprzecznosci do tego co mówią niektóre badania - innym jest najwidoczniej trudno :P) i tak naprawdę nie wiesz czy masz wszystkiego pod dostatkiem i czy spożywasz najlepszą możliwą dietę i czy za kilkanaście/kilkadziesiąt lat np. nie pojawią się jakieś choróbska (nie życzę Ci tego oczywiście). Wiem, ze nikt tego nie wie, ale z informacji jakie mam wynika, ze spożywanie pewnej ilości mięsa jest mniej ryzykowana dla zdrowia. Oczywiście z kolei bardzo mała ilośc warzyw i owoców i duża ilośc mięsa i tłuszczu z węglowodanami jest jeszcze gorsza, ale znacznie łatwiej jest jeść sporo warzyw i owoców + nabiał, jaja etc. i do tego raz na jakiś czas mięso i nie przejmować cię ryzykiem niż badać się na bieżąco, bilansować diety a i tak nie masz pewności czy nie przyspieszasz pojawienia sie chorób mózgu... Chodzi mi o to, że z naukowego punktu widzenia najsensowniejszy jest semi-wegetarianizm - warzywa, owoce, jaja i raz na jakiś czas mięso (pytanie jak często, tego nie wiem) ponieważ jest to dieta najprostsza do utrzymania z najzdrowszych i jednocześnie z najmniejszym ryzykiem powikłań. Oznacza to, że ścisły wegetarianizm (a już na pewno weganizm) ma sens tylko i wyłacznie ideologiczny - i do tego oczywiście nic nie mam, ale przeszkadza mi dezinformacja opierająca się na tym, że jakieś towarzystwo dietetyczne uznało że dieta wegetariańska może być równie zdrowa jak inne i że to zamyka temat,a nie zamyka bo są różne badania które wskazują, że owszem może, ale najczęściej nie jest

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Sam określam się jako wegetarianin, ale to jest bardziej fleksitariamizm. Po prostu nie chce mi się tłumaczyć różnicy i rozwadniać wegetarianizm. Wciągnę puszkę z rybą raz na miesiąc no i jem jajka w rozsądnych ilościach. Ograniczyłem mięso o jakieś 95%. Oprócz tego specjalnie nie bilansuje diety. Staram się tylko jeść zdrowo czyli sporo warzyw, sałatek, owoców, orzechów, dobrych tłuszczy, itd. Jak potrzebuję coś słodkiego, to robię szejka albo jem owoce surowe lub suszone. Ograniczyłem niedawno pieczywo zarówno białe jak i razowe, bo za dużo szamałem tego pierwszego. Wcinam ile chcę bez ograniczeń, bop dieta roślinna jest mniej kaloryczna, a do tego trochę ćwiczę. Wyniki krwi mam w normie :)

Cyjanobakteria opisał  prawie 1:1 moją dietę.:) Prawie, bo mój trening siłowy wymaga większej podaży białka, które uzupełniam białkiem serwatkowym. No i ziół sporo: kurkuma, imbir, maca, różeniec, ashwagandha, thulasi, tarczyca, traganek, kozieradka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, 3grosze napisał:

Prawie, bo mój trening siłowy wymaga większej podaży białka, które uzupełniam białkiem serwatkowym.

Podobno z tym białkiem to się często przesadza i ta potrzebna zwiększona podaż jest niewielka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Oznacza to, że ścisły wegetarianizm (a już na pewno weganizm) ma sens tylko i wyłacznie ideologiczny - i do tego oczywiście nic nie mam, ale przeszkadza mi dezinformacja opierająca się na tym, że jakieś towarzystwo dietetyczne uznało że dieta wegetariańska może być równie zdrowa jak inne i że to zamyka temat,

Może już wiedzą coś, czego Ty jeszcze nie wiesz, bo ten temat był dotychczas dla Ciebie marginalny? Warto sprawdzić, skąd wzięli takie przeświadczenie, a nie a priori irytować się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minutes ago, 3grosze said:

Cyjanobakteria opisał  prawie 1:1 moją dietę.:) Prawie, bo mój trening siłowy wymaga większej podaży białka, które uzupełniam białkiem serwatkowym. No i ziół sporo: kurkuma, imbir, maca, różeniec, ashwagandha, thulasi, tarczyca, traganek, kozieradka.

Też mam sporo przypraw w szafce, tak za kilka stów :) Ogólnie kiedy zacząłem zmieniać dietę odkryłem wiele różnych smaków i nie żałuję. Co do szejków, to pomyślałem, że podzielę się przepisem. Może komuś się przyda, bo moim zdaniem to jedna z lepszych rzeczy jakie wykombinowałem :)

Szklanka mleka sojowego, spory banan, słodkie jabłko, trochę selera naciowego. Wrzucić wszystko na <5s do blendera kielichowego i gotowe. Najlepsze są mocno dojrzałe banany. Można też wrzucić gruszkę zamiast jabłka. Szejk jest idealny, ale dodaję czasami zioło takie jak mięta, tymianek, trawa cytrynowa albo pietruszka. Można zamiast ziół dodać trochę cynamonu albo mieszankę do pierników lub jej składniki.

18 minutes ago, Warai Otoko said:

Chodzi mi o to, że z naukowego punktu widzenia najsensowniejszy jest semi-wegetarianizm - warzywa, owoce, jaja i raz na jakiś czas mięso (pytanie jak często, tego nie wiem) ponieważ jest to dieta najprostsza do utrzymania z najzdrowszych i jednocześnie z najmniejszym ryzykiem powikłań.

Zgadzam się, dlatego wspomniałem o fleksitarianiźmie, o którym notabene dowiedziałem się na blogu Damiana Parola. Stosowałem wcześniej, ale nie wiedziałem, że tak się nazywa :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Warai Otoko napisał:

Podobno z tym białkiem to się często przesadza i ta potrzebna zwiększona podaż jest niewielka. 

Profi kulturyści na prochach dochodzą do 4g/kgm.c. U mnie ok.1,2g i wystarczy do umiarkowanych i fizjologicznych przyrostów.

1 minutę temu, cyjanobakteria napisał:

Szklanka mleka sojowego, spory banan, słodkie jabłko, trochę selera naciowego. Wrzucić wszystko na 5s do blendera kielichowego i gotowe. Najlepsze są mocno dojrzałe banany. Można też wrzucić gruszkę zamiast jabłka. Szejk jest idealny, ale dodaję czasami zioło takie jak mięta, tymianek, trawa cytrynowa albo pietruszka. Można zamiast ziół dodać trochę cynamonu albo mieszankę do pierników lub jej składniki.

Jak do tego dodać WPC (białko serwatkowe) i oliwę (potem trochę kłopotów z umyciem) to otrzymuje się posiłek zdrowszy od restauracyjnego. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minutes ago, 3grosze said:

Jak do tego dodać WPC (białko serwatkowe) i oliwę (potem trochę kłopotów z umyciem) to otrzymuje się posiłek zdrowszy od restauracyjnego. 

Przypomniało mi się, że ostatnio też dodaję zmielone siemię lniane (1-2 łyżeczki), żeby podciągnąć ilość omega-3. Nie trzeba po tym myć blendera, jak po oliwie :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Przypomniało mi się, że ostatnio też dodaję zmielone siemię lniane (1-2 łyżeczki), żeby podciągnąć ilość omega-3.

Ja też zmielone dodaję ale do zupki wieczornej. Len jako substytut omegi-3, to słaby jest, zawiera za to cenne lignany.

PS

Jak te ciocie klocie o jedzonku sobie ploteczkujemy. A co!

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

Profi kulturyści na prochach dochodzą do 4g/kgm.c. U mnie ok.1,2g i wystarczy do umiarkowanych i fizjologicznych przyrostów.

no i wg niego -> 

 (w opisie są wszystkie informacje, nie trzeba oglądać) 4 g/kg m.c. to jest już przesada, co najmniej niepotrzebne. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minutes ago, 3grosze said:

Ja też zmielone dodaję ale do zupki wieczornej. Len jako substytut omegi-3, to słaby jest, zawiera za to cenne lignany.

 

Jest w top 10 produktów. Poniżej posortowana lista z angielskiego artykułu. Nie orientuję się, jak z przyswajalnością, ale zakładam, że dobrze, bo chodzi mi o zmielonego siemię.

ROŚLINY

1. Chia seeds (5,060 mg per serving)
2. Walnuts    (2,570 mg per serving)
3. Flax seeds (2,350 mg per serving)
4. Soybeans   (1,241 mg per serving)

RYBY

1. Salmon     (4,123 mg per serving)
2. Mackerel   (4,107 mg per serving)
3. Cod oil    (2,682 mg per serving)
4. Sardines   (2,205 mg per serving)
5. Anchovies  (951 mg per serving)
6. Herring    (946 mg per serving)

Źródło:
https://www.healthline.com/nutrition/12-omega-3-rich-foods

 

53 minutes ago, 3grosze said:

Jak te ciocie klocie o jedzonku sobie ploteczkujemy.

Przyjdzie Wilk, to się będziemy się martwić :)

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Warai Otoko napisał:

4 g/kg m.c. to jest już przesada, co najmniej niepotrzebne.

Ale napisałem, że dla profi na prochach (dozwolone tam jest) inaczej "na cukierkach".;) Przy fortyfikacji sterydowej organizm taką ilość białka przerobi na super bicki.

@cyjanobakteria

Omega-3 to kwasy ALA, EPA i DHE. Prawda jest taka, że w lnie EPA i DHE jest ich...ZERO. Popularne tabelki zgodnie z prawdą;) podają całkowitą zawartość omegi-3, która w przypadku roślinek ogranicza się tylko do ALA.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, 3grosze napisał:

Ale napisałem, że dla profi na prochach (dozwolone tam jest) inaczej "na cukierkach".;) Przy fortyfikacji sterydowej organizm taką ilość białka przerobi na super bicki.

aha, jakoś to przeoczyłem. Mój mózg chyba nawet nie wziął pod uwagę takich patologii :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Warai Otoko napisał:

Mój mózg chyba nawet nie wziął pod uwagę takich patologii :P

To już takie niezdrowe jak kiedyś nie jest. Stosując działania osłonowe i posiadając korzystną genetykę* , można dożyć emerytury ( Schwarzenegger). A i w sytuacji, kiedy "wszyscy stosują" element nieuczciwości nie istnieje.

*Ku przestrodze: o jej jakości można się dowiedzieć dopiero na ostatniej prostej w szpitalu, więc totolotek to jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ładnie, mądrze i sympatycznie, więc za głupi jestem, ale dodam swoje 3 grosze. ;)

3 godziny temu, 3grosze napisał:

No i własnie! Kierowanie się przyjemnością jedzenia, to kolejny po instynkcie łowieckim atawizm, który już nie ma racji bytu, a wręcz jest szkodliwy.

Kurczę, kto powiedział, że jedzenie wszystkiego oprócz mięsa nie może być przyjemne? (weganie wybaczą, bo jajo z przyjemnością zjadam :/)
Żarcie wegetariańskie może być naprawdę pyszne, a ja lubię pyszne żarcie. :)
P.S. Odnośnie owadów. Kiedyś, dawno temu (oj, dawno) , próbowałem prażonych. Problem jest najwyżej w mózgu, bo są smaczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mieszkańcy Europy żyjący w epoce lodowcowej – ok. 30 tys. lat temu – jadali mięso wilków. Dowody takiej praktyki odkryli w Czechach polscy archeozoolodzy. Do tej pory dominował pogląd, że m.in. ze względu na smak mięsa, z drapieżników tych pozyskiwano głównie skóry.
      Nowych ustaleń na temat znaczenia wilków w życiu paleolitycznych łowców dokonano dzięki badaniom, prowadzonym już od kilku lat w Pavlovie i w Dolnych Vestonicach (niedaleko Brna w Czechach). Około 30 tys. lat temu w tej okolicy istniały jedne z pierwszych znanych na świecie „wsi” – zasiedlanych przez wiele sezonów, sąsiadujących skupisk szałasów.
      Podczas wykopalisk na tym terenie czescy archeolodzy odkryli tysiące zabytków krzemiennych, liczne narzędzia oraz ozdoby wykonane między innymi z kości renifera, zębów lisa polarnego oraz mamucich ciosów, a także kilkadziesiąt tysięcy innych fragmentów kości zwierzęcych, które były porozrzucane wśród pozostałości szałasów.
      Do tej pory wśród naukowców panowało przekonanie, że wilki i inne drapieżniki były celem polowań przede wszystkim ze względu na skóry – a już na pewno nie po to, by pozyskać z nich mięso. Tymczasem w czasie badań ich kości natknęliśmy się na kilkadziesiąt okazów, na których widoczne są wyraźne ślady cięcia. Część pozostawili paleolityczni łowcy podczas zdejmowania skór, ale są też takie, które można wiązać tylko z podziałem tuszy, czyli dzieleniem jej na mniejsze porcje – mówi PAP dr hab. Piotr Wojtal z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Badania prowadził wspólnie z dr. hab. Jarosławem Wilczyńskim. Wojtal dodaje, że na kościach są również ślady filetowania, czyli oddzielania mięsa od kości przed spożyciem.
      Zaskakująco liczne na stanowiskach morawskich były również szczątki innych drapieżników. Oprócz wilków naukowcy opisali też kości upolowanych rosomaków, lisów polarnych i lisów rudych. Mniej więcej połowę szczątków stanowiły jednak kości roślinożerców, głównie zajęcy i reniferów.
      Z reguły najczęściej w obrębie osad ludzkich z tego okresu dominują kości zwierząt roślinożernych, bo te były zapewne chętniej spożywane – dodaje Wojtal. Wydaje się jednak zrozumiałe, że w przypadku upolowania wilka porzucenie mięsa było sporą stratą, zwłaszcza w okresach mniejszej dostępności pożywienia. Dlatego, jak się wydaje, wszystkie elementy ciała drapieżników wykorzystywano w sposób maksymalny – podkreśla.
      Na stanowisku w Pavlovie oprócz szczątków małych i średnich zwierząt drapieżnych znaleziono również kości i zęby największych drapieżników plejstoceńskiej stepotundry – lwa jaskiniowego oraz niedźwiedzi (jaskiniowego i brunatnego).
      Choć szczątki lwów i niedźwiedzi nie są zbyt liczne, również na nich znaleziono ślady potwierdzające, że ówcześni łowcy wykorzystywali maksymalnie tusze zabitych mięsożerców. Podobnie jak w przypadku wilków, rosomaków i lisów ślady cięcia także na kościach lwów i niedźwiedzi wskazują, że powstały one podczas zdejmowania skór i porcjowania tuszy – wskazuje naukowiec. Mięso tych dużych drapieżników było więc również zjadane przez paleolitycznych łowców – uważa.
      Pavlov nie jest wyjątkowe pod tym względem. Naukowcy ustalili w czasie kwerendy bibliotecznej, że niezbyt liczne szczątki niedźwiedzi i lwów jaskiniowych są znajdywane na wielu stanowiskach z tego okresu.
      Pokazuje to, że polowania na te duże i bardzo niebezpieczne zwierzęta były nieprzypadkowe a dokonywane celowo i z rozmysłem – uważa Wojtal.
      Zdaniem naukowca dla górnoplaeolitycznych myśliwych lew jaskiniowy z pewnością był najbardziej imponującym drapieżnikiem, bo powszechnie przedstawiano go w sztuce już 40 tysięcy lat temu. Wojtal przypomina, że w Pavlovie znaleziono jedną z najbardziej wyjątkowych figurek tego zwierzęcia.
      Jest to duża rzeźba lwa, przedstawiająca zwierzę przygotowujące się do skoku. Paleolityczny artysta przedstawił nawet napięte do skoku mięśnie zwierzęcia – opisuje. Podczas wykopalisk na tym stanowisku znaleziono również kilka miniaturowych głów lwów wykonanych z wypalonej gliny. Również figurki niedźwiedzi zostały odkryte w Pavlovie i leżącym nieopodal stanowisku Dolni Vestonice.
      Jednak jego znaczenie dla myśliwych było prawdopodobnie mniejsze, ponieważ figurki tego drapieżnika nie są tak liczne jak lwa jaskiniowego – uważa.
      Najnowsze wyniki badań szczątków drapieżników z graweckich stanowisk Europy Środkowej ukazały się w Journal of Anthropological Archaeology. Współautorami artykułu są Jiří Svoboda z czeskiej Akademii Nauk i Uniwersytetu Masaryka oraz Martina Roblíčková z Muzeum Ziemi Morawskiej w Brnie

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie zamieszkujący południe Polski w neolicie byli blisko spokrewnieni z populacją z okresu epoki brązu. Doktor Anna Juras wraz z zespołem z Uniwersytetu Adama Mickiewicza przeprowadziła analizy genetyczne 150 kości 80 osób żyjących w epoce brązu.
      Badani zmarli byli przedstawicielami kultur mierzanowickiej, strzyżowskiej oraz trzcinieckiej. Naukowcy skupili się na genomie mitochondrialnym, dziedziczonym po matce.
      Jak czytamy na łamach American Journal of Physical Anthropology, wyniki analizy genetycznej wykazały bliskie pokrewieństwo po linii matki społeczności kultury mierzanowickiej i trzcinieckiej ze społecznościami kultury ceramiki sznurowej. Bardziej odległa od nich społeczność kultury strzyżowskiej wykazywała bliższe podobieństwo genetyczne do populacji stepu powiązanej z wcześniejszymi kulturami grobów jamowych i kultury grobów katakumbowych oraz z późniejszymi Scytami.
      Autorzy pracy zauważają, że istnieje ciągłość genetyczna pomiędzy kulturą sznurową późnego neolitu a kulturami mierzanowicką i trzciniecką reprezentującymi kultury brązu. Ponadto pod koniec III tysiąclecia przed Chrystusem ludy stepu mogły wnieść swój wkład w rozwój kultury strzyżowskiej.
      Jak już wiemy z poprzednich badań, tereny dzisiejszej zachodniej Polski we wczesnej epoce brązu zostały zasiedlone przez przedstawicieli kultury unietyckiej, a południowo-wschodnie tereny kraju zamieszkali najpierw przedstawiciele kultury mierzanowickiej, a po nich pojawili się ludzie reprezentujący kulturę strzyżowską, którzy zamieszkali niewielki region w południowo-wschodniej Polsce i zachodniej Ukrainie. Kultury strzyżowska i mierzanowicka rozwijały się niemal równocześnie do mniej więcej 1600 roku przed naszą erą. Później ustąpiły one kulturze trzcinieckiej, która przetrwała do około 1100 roku przed Chrystusem.
      EDIT: w poprzedniej wersji umieściliśmy nieuprawniony wniosek o ciągłości genetycznej od neolitu po czasy współczesne. Chodziło o ciągłość genetyczną neolit-epoka brązu

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polski Narodowy Instytut Leków (NIL) informuje, że aż 25% przebadanych przezeń suplementów diety ma skład inny niż deklarują producenci. Dobra wiadomość jest taka, że w żadnym z 50 popularnych suplementów nie odkryto zanieczyszczeń ani szkodliwych związków.
      Jak powiedziała „Gazecie Prawnej” Anna Kowalczyk, dyrektor NIL, standardy wymagają, by zawartość składników aktywnych w produkcie była nie mniejsza niż 90%. Tymczasem okazało się, że w jednym z preparatów zawierających ostryż długi, który ma pomagać na problemy z wątrobą, środka tego jest zaledwie 3%. Niektóre suplementy z witaminami B2 i B6 zawierały ich 30% ilości zadeklarowanych na ulotce, preparaty reklamowane jako pomagające w walce z objawami menopauzy miały w sobie 18% deklarowanej ilości izoflawonów soi i 38% obiecywanych izoflawonów koniczyny czerwonej. W preparatach stwierdzono też mniej niż deklarowana ilość witaminy D. Ulotki suplementów podawały natomiast prawdziwe dane odnośnie zawartości składników mineralnych jak żelazo czy wapń.
      Rynek suplementów rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Do końca listopada ubiegłego roku klienci wydali na te preparaty 3,4 miliarda PLN. To o 200 milionów więcej, niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Szacuje się, że suplementy przyjmuje 20% Polaków. Większość z nich nie dostrzega różnicy pomiędzy lekami bez recepty a suplementami, uznaje je za środki całkowicie bezpieczne. Znaczna część sądzi też, że suplementy można przyjmować bez ograniczeń.
      Suplementy od dawna budzą liczne kontrowersje. Niejednokrotnie informowaliśmy, że – w przeciwieństwie do prawidłowej diety – nie przyczyniają się one na zmniejszenie ryzyka zgonu, o pojawiających się coraz częściej ostrzeżeniach przed suplementami czy o szkodliwych skutkach ich nadmiernego spożywania. Mogą jednak pomagać osobom chorym, a być może również przynosić korzyści zdrowym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Psy spontanicznie przetwarzają liczby w wydzielonym obszarze mózgu, który blisko odpowiada obszarowi mózgu odpowiedzialnemu za przetwarzanie liczb u ludzi, wykazali naukowcy z Emory University. Nasze badania nie tylko wykazały, że do przetwarzania liczb psy wykorzystują te same obszary mózgu co ludzie, ale pokazały również, że nie muszą być w tym celu szkolone, mówi profesor Gregory Berns.
      Zrozumienie tego mechanizmu, zarówno u ludzi jak i u zwierząt, daje nam wgląd w ewolucje mózgu i jego obecne funkcjonowanie, dodaje współautorka badań, profesor Stella Lourenco. Jak zauważa uczona, dzięki takim badaniom możemy w przyszłości leczyć różne choroby nózgu czy udoskonalać systemy sztucznej inteligencji.
      Eksperyment polegał na obrazowaniu mózgu psów za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego (fMRI) podczas gdy zwierzętom wyświetlano na ekranie rożną liczbę kropek. Badania wykazały istnienie reakcji w korze ciemieniowo-skroniowej w odpowiedzi na zmieniającą się liczbę kropek. Kropki, niezależnie od ich liczby, miały zawsze taką samą powierzchnię, dzięki czemu wiadomo było, że mózg reaguje na zmiany liczby, a nie powierzchni.
      Mózg potrafi zgrubnie oszacować liczbę przedmiotów, dzięki czemu można np. ocenić liczbę zbliżających się drapieżników czy ilość jedzenia. Mamy dowody, że tego typu reakcja zachodzi już u ludzkich niemowląt. Teraz widzimy, że wykazują ją też psy i to w podobnym obszarze mózgu.
      Podstawowa umiejętność oceny liczby przedmiotów nie opiera się na myśleniu symbolicznym ani treningu i wydaje się powszechnie występować u zwierząt. Jednak dotychczas większość badań prowadzono na zwierzętach, które przed eksperymentami były intensywnie trenowane. Wiele takich badań prowadzono np. na małpach, ale nie było wiadomo, czy podobne zdolności wykazują inne zwierzęta poza naczelnymi nieczłowiekowatymi, gdyż małpy były wcześniej trenowane i nagradzane za wybranie obrazka z większą liczbą kropek. Podobne badania na psach wykazały, że i one potrafią odróżniać liczbę przedmiotów. Jednak również w tym wypadku psy były wcześniej trenowane.
      Berns to pomysłodawca Dog Project, w ramach którego badane są różne mechanizmy ewolucyjne u psów. To właśnie w ramach tego projektu przeprowadzono obecne badania. Pierwsze, podczas których kwestię odróżniania liczby przez psy postanowiono sprawdzić za pomocą rezonansu magnetycznego u zwierząt, których wcześniej nie uczono.
      W eksperymencie wzięło udział 11 psów różnych ras. Nauczono je jedynie wchodzenia do maszyny i pozostawania w niej bez ruchu. Następnie zwierzętom wyświetlano różną liczbę kropek. U 8 z 11 psów zauważono większą aktywność kory ciemieniowo-skroniowej w reakcji na zmieniającą się liczbę kropek.
      Odwołaliśmy się do źródła, obserwując bezpośrednio mózgi psów i sprawdzaliśmy, jak reagują neurony na zmiany liczby kropek. Pozwoliło nam to na wyeliminowanie słabości poprzednich badań behawioralnych nad psami i innymi zwierzętami, mówi główna autorka badań, Lauren Aulet.
      Psy i ludzi dzieli 80 milionów lat ewolucji. Badania te dowodzą, że zdolność do postrzegania liczb jest co najmniej tak stara, dodaje Berns. Jesteśmy zdolni do przeprowadzania skomplikowanych obliczeń właśnie dlatego, że posiadamy podstawową zdolność do postrzegania liczby. Zdolność, którą dzielimy z innymi zwierzętami. Chciałabym się dowiedzieć, jak wyewoluowaliśmy umiejętność przeprowadzania złożonych obliczeń i jak zdolność ta rozwija się u każdego z osobna, dodaje Aulet.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...