Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

W Grecji znaleziono dwa niezwykłe groby o ścianach pokrytych złotem

Recommended Posts

W greckim Pylos archeolodzy odkryli dwa wypełnione cennymi przedmiotami groby w kształcie uli – Tholos VI i Tholos VII. Jack Davis i Sharon Stocker dokonali odkrycia badając okolice, w których przed kilku laty znaleźli inny niezwykły grób – miejsce spoczynku „Wojownika Gryfa”.

Przez ostatnich 18 miesięcy naukowcy byli zajęci odkopywaniem i dokumentowaniem najnowszego znaleziska. Podobnie jak w przypadku „Wojownika Gryfa” tak i tutaj już po kilku dniach wiedzieliśmy, że to naprawdę ważne odkrycie, mówią uczeni.

Teraz również szybko okazało się, że groby są bardzo bogato wyposażone. Na ich podłogach zalegały płatki złota, którymi niegdyś pokryte były ściany. Na złotym pierścieniu widzimy dwa byki w otoczeniu snopków jęczmienia. To interesująca scena – bydło otoczone zbożem. To podstawy rolnictwa. O ile nam wiadomo, to jedyne przedstawienie zboża w sztuce minojskiej, stwierdza Davis.

Na znalezionych dziełach sztuki widzimy wiele mitologicznych motywów. Na pieczęci z agatu widzimy dwie figury podobne do lwów. To duchy opiekuńcze. Stoją wyprostowane na tylnych łapach zaopatrzonych w pazury. Jeden z nich trzyma dzban, drugi kadzidło. To ofiary na znajdujący się między nimi ołtarz. Nad postaciami świeci 16-ramienna gwiazda. Taką sama występuje na brązowych i złotych artefaktach znalezionych w grobach. To rzadkie znalezisko. W mykeńskiej ikonografii rzadko występuje 16-ramienna gwiazda. Fakt, że znaleźliśmy ten motyw na dwóch różnych materiałach (agacie i złocie) jest wart odnotowania, dodaje Stocker. Z kolei motyw duchów opiekuńczych jest bardzo rozpowszechniony na zabytkach z tego okresu. Problem w tym, że nie mamy żadnych minojskich ani mykeńskich zabytków pisanych, w których zanotowano by informacje na temat religii czy wyjaśniano symbolikę, mówi Stocker.

Archeolodzy trafili też na złoty wisiorek przedstawiający egipską boginię Hathor. To szczególnie interesujące w świetle roli, jaką odgrywała w Egipcie – była opiekunką zmarłych.

Wyposażenie grobów wskazuje, że – podobnie jak w przypadku „Wojownika Gryfa” – były one przeznaczone dla kogoś znacznego. Znaleziono tam bursztyn znad Bałtyku, egipski ametyst, importowany karneol i dużo złota.

Jak zauważają archeolodzy, groby pochodzą z okresu, w którym dobra luksusowe i importowane były wielką rzadkością. I nagle odkrywamy bogato wyposażone groby. Widzimy eksplozję bogactwa. To lata, które dały początek greckiemu okresowi klasycznemu, stwierdza Stocker.

Odkryte groby znajdują się w pobliżu Pałacu Nestora, o którym wspomina Homer w Iliadzie oraz Odysei. Jeśli spojrzymy na mapę, zobaczymy, że Pylos leży na uboczu. Trzeba przebyć góry, by się tutaj dostać. Do niedawna nie wspominały o nim nawet przewodniki turystyczne. Jeśli jednak przybywa się tutaj od strony morza, to takie położenie ma więcej sensu. Znajdujemy się na drodze prowadzącej do Italii. Okazuje się, że jesteśmy w ważnym miejscu szklaków handlowych epoki brązu.

Wykopalisk w tym miejscu chciał dokonać już już Carl Blegen, który w 1939 roku odkrył Pałac Nestora i grób Tholos IV. Wrócił w latach 50. ubiegłego wieku, by dokończyć prace, ale nie właściciel ziemi nie zgodził się na rozszerzenie obszaru badań. Dlatego też Tholos VI i Tholos VII musiały czekać kolejnych 50 lat lat na swoich odkrywców.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

dwa byki w otoczeniu snopków jęczmienia

Może się czepiam, ale to są kłosy jęczmienia, a nie snopki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nowa aktywowana światłem powłoka, zabija bakterie takie jak gronkowiec złocisty i Escherichia coli. Twórcami powłoki, która może znacznie zmniejszyć liczbę zakażeń szpitalnych są naukowcy z University College London. Powłokę można zastosować wewnątrz cewników czy rurek wentylacyjnych, które są ważnymi źródłami zakażeń szpitalnych.
      Zakażenia szpitalne to bardzo poważny problem na całym świecie. Ocenia się, że w Polsce nawet 10% pacjentów jest narażonych na zakażenia szpitalne, a bezpośrednie koszty ich leczenia to około 800 milionów złotych rocznie. W UE z powodu zakażeń szpitalnych umiera około 40 000 osób w ciągu roku.
      Zakażenia te najczęściej powodowane są przez Clostridioides difficile, metycylinoopornego gronkowca złocistego (MRSA) oraz E. coli. Teraz z Nature Communications dowiadujemy się o powstaniu powłoki antybakteryjnej, która jest aktywowana światłem o natężeniu zaledwie 300 luksów. Takie światło spotyka się w poczekalniach i innych tego typu pomieszczeniach szpitalnych.
      Opracowanie nowej powłoki oznacza, że można pokryć nią ściany i pozbyć się w ten sposób bakterii. Podobne istniejące dotychczas powłoki wymagały do aktywacji światła o natężeniu 3000 luksów. To bardzo intensywne światło, spotykane na salach operacyjnych.
      Nowa bakteriobójcza powłoka zbudowana jest z niewielkich fragmentów zmodyfikowanego złota zamkniętego w polimerze pokrytym fioletem krystalicznym, który ma właściwości grzybo- i bakteriobójcze.
      Barwniki takie jak fiolet krystaliczny to obiecujący kandydaci do utrzymywania sterylnych powierzchni. Są obecnie szeroko stosowane do odkażania ran. Gdy zostają wystawione na działanie światła wytwarzają reaktywne formy tlenu, które zabijają bakterie uszkadzając ich błony komórkowe i DNA. Połączenie tych barwników z metalami takimi jak złoto, srebro czy tlenek cynku wzmacnia efekt bakteriobójczy, mówi główny autor badań, doktor Gi Byoung Hwang
      Inne powłoki zabijające bakterie wymagają albo zastosowania światła ultrafioletowego, które jest niebezpieczne dla człowieka, albo bardzo intensywnego źródła światła, co nie jest zbyt praktyczne. Zaskoczyło nas, że nasza powłoka skutecznie zwalcza gronkowca złocistego i E. coli w warunkach naturalnego oświetlenia. Jest więc bardzo obiecującym materiałem, który można by stosować w służbie zdrowia, dodaje współautor badań, profesor Ivan Parkin.
      W ramach eksperymentów naukowcy nakładali na nową powłokę oraz na powłokę kontrolną kolonie bakterii w ilości 100 000 sztuk na mililitr. Eksperymenty prowadzono z użyciem gronkowca złocistego oraz E. coli. Porównywano ilość bakterii w ciemności oraz w oświetleniu o intensywności od 200 do 429 luksów.
      Okazało się, że powłoka kontrolna, składająca się z samego polimeru i fioletu krystalicznego nie zabijała bakterii w warunkach naturalnego oświetlenia. Tymczasem powłoka antybakteryjna znacząco wpłynęła na zmniejszenie rozprzestrzeniania się bakterii.
      E. coli była bardziej odporna na jej działanie niż S. aureus. Do znacznej redukcji liczby E. coli doszło po dłuższym czasie. Prawdopodobnie dzieje się tak, gdyż ściana komórkowa E. coli zbudowana jest z podwójnej membrany, a S. aureus z pojedynczej, wyjaśnia doktor Elaine Allan.
      Ku zdumieniu naukowców okazało się, że powłoka antybakteryjna wytwarza nadtlenek wodoru, który wchodzi w skład wody utlenionej. Działa on bezpośrednio na ścianę komórkową, zatem wolniej niszczy bakterie o grubszej ścianie. Obecne w naszej powłoce złoto jest kluczem do powstawania nadtlenku wodoru. Jako, że nasza powłoka wymaga zastosowania znacznie mniejszej ilości złota niż podobne powłoki, jest ona też tańsza, zapewnia kolejny z autorów badań, profesor Asterios Gavriilidis.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Błękitne małpy z Santorini mogą być dowodem, że już w epoce brązu Grecy podróżowali do Indii. Tak uważa grupa antropologów, prymatologów i archeologów z Wielkiej Brytanii i USA.
      Freski z Akrotiri zostały odkryte w latach 60. i 70. ubiegłego wieku. Od tamtej pory uważano, że przedstawione na nich małpy to gatunki afrykańskie,z którymi mieszkańcy wysp Morza Egejskiego zapoznali się dzięki kontaktom handlowym z Egiptem. Jednak nowa analiza wykonana przez naukowców z University of Pennsylvania, University of South Wales, Central Washington University, Durham University, Stony Brook University oraz Zoological Society of London wskazuje, że twórcy malunków przedstawili na nich między innymi hulmany, naczelne z rodziny koczkodanowatych.
      Malunki z Akrotiri dobrze się zachowały dzięki popiołom z wulkanu, który zniszczył miasto w XVI lub XV wieku przed Chrystusem. Pismo, którym w tym czasie posługiwali się mieszkańcy wysp, nie zostało dotychczas odczytane, jednak znalezione malunki pokazują, jak bardzo zaawansowane były tamtejsze społeczeństwa, ich gospodarka i kultura.
      Większość przedstawień zwierząt z tamtej epoki jest na tyle ogólna, że nie jesteśmy w stanie określić poszczególnych gatunków. Sprawy nie ułatwia fakt, że nie dysonujemy żadnymi szczątkami małp, które ewentualnie mogłyby zostać przywiezione na wyspy.
      Specjaliści milcząco przyjęli, że małpy przedstawione w Akrotiri to gatunki z Egiptu, gdyż to najbliższe miejsce, gdzie zwierzęta te występowały. Dlatego też uważano, że na ścianach widzimy pawiany, werwety i koczkodany zielone.
      Marie Nicole Pareja z Uniwersity of Pennsylvania postanowiła podejść do badań w nietypowy sposób. Zgromadziła grupę prymatologów oraz poprosiła o pomoc znanego rysownika Stephena Davida Nasha, który na Wydziale Nauk Anatomicznych Stony Brook University specjalizuje się w ilustrowaniu naczelnych. Uczeni przeanalizowali sposób przedstawienia poszczególnych małp, ich postawę, pozycję, kolory futer, długości i proporcje kończyn czy pozycję ogonów.
      Wszyscy zgodzili się, że niektóre z małp to rzeczywiście pawiany, jednak uwagę naukowców przykuła jedna szczególna scena. Przedstawione na niej małpy mają szaro-niebieskie futro, którego kolor nie pasuje do żadnego gatunku małp. Dotychczas identyfikowano je jako werwety lub koczkodany zielone. To niewielkie gatunki o wadze 3–8 kilogramów i rzeczywiście są podobne do zwierząt przedstawionych na malunkach. Jednak równie podobne są też ważące 11-18 kilogramów hulmany.
      Hulmany jednak poruszają się inaczej niż werwety i koczkodany zielone. I właśnie sposób poruszania się był kluczem do identyfikacji. Wszystkie wymienione gatunki żyją głównie na ziemi, a nie na drzewach. Ale hulmany noszą ogony wygięte w górę w kształcie litery S lub C lub zaginające się w stronę głowy. Tymczasem ogony werwet są wyprostowane lub wygięte w dół. To właśnie pozycja ogona, powtórzona na rysunkach wielu małp, pozwoliła stwierdzić, że mamy do czynienia z hulmanami.
      Wiemy, że mieszkańcy wysp na Morzu Egejskim mieli dostęp do minerałów przywożonych spoza gór Zagros na zachodniej granicy współczesnego Iranu. Teraz malunki sugerują, że widzieli też żywe zwierzęta pochodzące z tamtych regionów. Prawdopodobnie autorzy rysunków podróżowali do Indii i tam mieli do czynienia z hulmanami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Parku Narodowym Khun Sathan znaleziono martwego ok. 10-letniego byka jelenia. W jego przewodzie pokarmowym było aż 7 kg śmieci - opakowania po kawie rozpuszczalnej i makaronie instant, plastikowe torby, gumowe rękawice czy męska bielizna. Wg Kriangsaka Thanompuna, dyrektora Departamentu Parków Narodowych i Ochrony Dzikiej Przyrody, zwierzę musiało się żywić plastikiem na długo przed śmiercią.
      Na ciało samca natrafił strażnik, który 25 listopada patrolował okolicę. Specjaliści uważają, że odpady doprowadziły do niedrożności jelita, ale by to potwierdzić, zostaną przeprowadzone badania.
      Dyrektor ujawnia, że planowany jest 3-etapowy program, który ma doprowadzić do tego, że lokalni mieszkańcy będą zbierać tworzywa i inne odpady w okolicach parku narodowego. Mówi się o powstaniu komitetu ds. zarządzania odpadami i edukacji, która zapobiegnie śmieceniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odkrycie monumentalnego pałacu w Iklainie potwierdza wcześniejsze hipotezy mówiące, że region ten nie był peryferiami, ale odgrywał rolę ważnego centrum kultury mykeńskiej. Znaleziono tam m.in. najstarszy w Europie dokument stworzony przez biurokrację.
      Wielki pałac, świątynia i gliniana tabliczka będącą najstarszym znanym dokumentem urzędowym z terenu Europy, świadczą o tym, że mamy tu do czynienia z ważnym centrum administracyjnym. Dotychczas sądzono, że najstarsze państwo o złożonej scentralizowanej administracji z wyspecjalizowaną organizacją administracyjną, społeczną i gospodarczą, pojawiło się na terenie Grecji przed około 3100 laty. Tymczasem badania w Iklainie wskazują, że takie państwa formowały się na terenie Europy już 3400 lat temu.
      Zdaniem głównego autora badań, profesora Michaela Cosmopoulosa z University of Missouri-St. Louis, Iklaina była przed długi czas niepodległym państwem, które rywalizowało o wpływy z innym ważnym ośrodkiem administracyjnym w regionie – Pałacem Nestora w Pylos, o którym wielokrotnie wspomina Homer. I to prawdopodobnie władcy Pałacu Nestora zakończyli istnienie Iklainy. Wszystko bowiem wskazuje na to, że pałac w Ikalainie został celowo zniszczony, a wydarzenie to zbiega się z rozszerzeniem wpływów Pałacu Nestora. Wydaje się, że oba te wydarzenia się ze sobą połączone i że władca Pałacu Nestora zdobył Iklainę, stwierdza uczony.
      Dotychczas podczas wykopalisk odsłonięto wielkie mury obronne, liczne budynki administracyjne, świątynię na otwartym powietrzu, zaawansowany system kanalizacyjny oraz system wodociągowy, który znacznie wyprzedzał swoje czasy.
      W odległości około 10 kilometrów od Iklainy znajduje się słynny Pałac Nestora, którego władca, symbol wieku i mądrości, jest wielokrotnie wspominany przez Homera. Nie wiemy, czy Nestor istniał naprawdę, ale z pewnością istniał jego pałac, który był ważnym centrum administracyjnym świata mykeńskiego. W pałacu znaleziono ponad 1000 tabliczek zapisanych pismem linearnym B. Tabliczka z Iklainy jest od nich o około 200 lat starsza. Po jednej jej stronie widzimy męskie imiona wraz z liczbami. To może być spis personelu. Po drugiej stronie widnieje napis „wyprodukowano”. Wygląda on jak nagłówek listy. Niestety, część tabliczki zaginęła, możemy więc tylko przypuszczać, że znajdował się tam spis towarów.
      Kolejnym elementem, wskazującym na znaczenie Iklainy, jest Taras Cyklopi. To wielka kamienna struktura, która mogła podtrzymać nawet trzypiętrowy budynek. Zdaniem profesora Cosmopoulosa, wskazuje ona na istnienie tutaj dużego pałacu. Wydaje się, że była to siedziba władcy i jego rodziny. powstała ona pomiędzy 1350 a 1300 rokiem przed naszą erą, mówi uczony. Wzniesienie takiej konstrukcji wymagało dostępu do dużych zasobów, siły roboczej oraz zdolności zaplanowania, zorganizowania i wykonania planu budowy. Tak wielkich struktur nie wznoszono na nic nieznaczących peryferiach cywilizacji. Monumentalny budynek, stanowiący centrum większej całości administracyjnej wskazuje, że Iklaina przez długi czas była niezależna.
      Celem prac w Iklainie jest zbadanie, w jaki sposób ludzkie społeczności przeszły od wspólnot czy organizmów rządzonych przez wodzów do scentralizowanych państw z ich rozbudowaną administracją. Dzięki nim już teraz widzimy, że biurokracja, rozpowszechnienie się znajomości pisma i zaprzęgnięcie go do budowania struktur państwowych miało miejsce wcześniej, niż się wydawało, a procesy takie zachodziły nie tylko w największych centrach władzy. Niezwykle ważne będzie teraz zbadanie interakcji pomiędzy Iklainą a Pałacem Nestora, gdyż jej przebieg może pokazywać, w jaki sposób powstała dwustopniowa forma organizacji administracji, z władza centralną i władzami regionalnymi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Oddając stary telefon komórkowy do recyklingu, można pomóc w ochronie habitatu krytycznie zagrożonych wschodnich goryli nizinnych (Gorilla beringei graueri).
      Naukowcy z Uniwersytetu Australii Południowej i Zoos Victoria oceniali efekty osiągnięte w pierwszych 6 latach realizacji programu recyklingu telefonów They're Calling On You. Kampania wystartowała w 2009 r. i nadal trwa.
      Starte telefony mogą zostać ponownie wykorzystane na różne sposoby. Jedną z opcji jest rozmontowanie i odzyskanie tzw. minerałów konfliktu; są to minerały i metale z tzw. grupy "3TG" - Tin, Tantalum, Tungsten, Gold - czyli cyna, tantal, wolfram i ich rudy oraz złoto pochodzące z obszarów dotkniętych konfliktami i obszarów wysokiego ryzyka. W artykule opublikowanym na łamach PLoS ONE badaczki wspominają np. o koltanie - rudzie tantalu i niobu, która jest mieszaniną dwóch minerałów, kolumbitu i tantalitu. Gwoli wyjaśnienia, ojczyzna goryli, Demokratyczna Republika Konga, dysponuje ok. 70% światowych zasobów koltanu.
      Ambasadorami wschodnich goryli nizinnych są w Zoos Victoria zachodnie goryle nizinne (Gorilla gorilla gorilla).
      W ramach programu ludzi odwiedzających ogród zoologiczny i społeczność Wiktorii edukowano w zakresie wartości starych telefonów. Można się było dowiedzieć, że wydobycie metali niszczy habitat goryli we wschodniej Demokratycznej Republice Konga i że w ten sposób pozyskiwane są fundusze na finansowanie wojen i wszelkiego rodzaju konfliktów.
      Z 30-40 poddanych recyklingowi telefonów można średnio odzyskać 1 g złota - opowiada dr Carla Litchfield z Uniwersytetu Australii Południowej. Sprzedaż telefonów komórkowych rośnie, podobnie jak zawartość złota w niektórych smartfonach, w związku z tym szacuje się, że naturalne źródła złota wyczerpią się do 2030 r.
      Litchfield, Rachel Lowry i Jill Dorrian dodają, że istnieje trochę barier związanych z recyklingiem telefonów; w wielu krajach brakuje punktów recyklingu e-odpadów, ponadto producenci często chronią skład swoich aparatów. Do tego dochodzą kwestie prywatności i ochrony danych osobowych, a także zwykłe zbieractwo.
      Badaczki wyliczają, że do 2035 r. w Niemczech w niepoddanych recyklingowi telefonach i smartfonach będzie się znajdować ponad 8 tysięcy ton metali szlachetnych, zaś do 2025 r. w 0,35 mld telefonów utknie w Chinach poza "systemem" ok. 9 t złota, 15 t srebra i 3100 t miedzi.
      Zbieractwo stanowi poważny problem, gdyż metale nie są odzyskiwane i nie powracają do gospodarki obiegu zamkniętego, przez co trzeba je na nowo wydobywać w dzikich rejonach. Inną kwestią jest to, że jeśli ludzie już pozbywają się starych aparatów, wyrzucają je do zwykłych śmieci, przez co lądują one na wysypisku, gdzie uwalniają toksyczne metale.
      Do 2014 r. zwiedzający zoo oddali ponad 115 tys. (115.369) starych telefonów komórkowych. Liczba ta może się wydawać kroplą w oceanie - to zaledwie 0,01% z 1 mld porzuconych aparatów - ale jeśli spojrzy się na to w skali liczebności populacji stanu Wiktoria (mieszka tam 6 mln osób), wynik jest naprawdę imponujący. Oby kampanię udało się wdrożyć globalnie, wtedy naprawdę można by dużo zdziałać.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...