Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Rosja: gogle do rzeczywistości wirtualnej poprawiają krowom nastrój

Recommended Posts

W gospodarstwie RusMoloko w Rejonie Ramieńskim krowy dostały zmodyfikowane gogle do rzeczywistości wirtualnej. By zmniejszyć odczuwany przez nie lęk, wyświetla im się symulację letniego pola.

W komunikacie Ministerstwa Rolnictwa i Żywności Obwodu Moskiewskiego zaznaczono, że w przemyśle mleczarskim coraz większą wagę przywiązuje się nie tylko do nowatorskich rozwiązań technicznych, ale i do stanu emocjonalnego zwierząt.

W Rosji, a szczególnie w okolicach podmoskiewskich, w oborach instaluje się ponoć systemy do nadawania muzyki klasycznej. Zabieg ten ma działać relaksująco i sprawiać, że krowy będą dawać więcej mleka.

Ostatnio dzięki wspólnemu przedsięwzięciu pracowników jednego z największych gospodarstw mlecznych Obwodu Moskiewskiego, studia VR oraz lekarzy weterynarii powstał prototyp gogli do rzeczywistości wirtualnej dla krów. Zmodyfikowano ludzkie okulary, tak by pasowały do głowy zwierząt.

Podczas pierwszych testów odnotowano podobno spadki lęku i poprawę nastroju stada. Wpływ gogli VR na produkcję mleka zostanie oceniony w ramach badań porównawczych.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Inseminatorzy też korzystają z dobrodziejstwa VR? Może również cielaki odstawiane od krowy, a idące pod nóż? Przypomnę, że krowa, podobnie jak jest i u Homo, mleko "daje" jak ma młode.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krowa mleko daje jak ma młode? Skąd ten pomysł? Jakim cudem moja babcia doiła krowy cały rok?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Quote

Współczesna produkcja mleka na masową skalę związana jest z przemysłową hodowlą zwierząt. Krowy są sztucznie zapładniane aby zmusić je do produkcji mleka (tak, krowa jak każdy inny ssak produkuje mleko wyłącznie dla swoich dzieci). Cielaki są natychmiast zabierano matkom, zamykane w ciasnych boksach i po kilku miesiącach trafiają na stół jako cielęcina.

Źródło: http://www.blog.viva.org.pl/2014/07/13/5-mitow-na-temat-krowiego-mleka/

Ja się dawno przerzuciłem na mleko sojowe, które jest pozyskiwane w bardziej etyczny sposób i ma mniejszy ślad węglowy. Do tego jest kilkanaście różnych smaków, wliczając w to orzechowe (laskowe, migdałowe, z nerkowca, etc), nie zawiera laktozy i jest fortyfikowane witaminami. A po otwarciu może stać długo w lodówce. Kiedyś wypiłem 3-tygodniowe mleko migdałowe i nie było żadnej różnicy, chociaż nie polecam takich eksperymentów ;)

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
53 minuty temu, seraph napisał:

Krowa mleko daje jak ma młode? Skąd ten pomysł? Jakim cudem moja babcia doiła krowy cały rok?

Zapewne miałeś kilka lat, a rzeczywistości młodym i subtelnym dzieciakom się nie sprzedaje. :)
TAK. Krowa daje mleko przez cały rok, a nawet kupę lat, ale wymaga to zabiegów inseminatora, by krowa ciągle była w ciąży. A jak już zaciąży, to cielaka usuwa się na bok (zwykle pod nóż), bo mleko jest ważne.

P.S. Dobra; na prośbę dobrej znajomej, a właściwie dużo bardziej niż dobrej znajomej (kurczę, Znajomą przepraszam) to:
http://www.blog.viva.org.pl/2014/07/13/5-mitow-na-temat-krowiego-mleka/

P.S.P.S. Dobra; ta znajoma to wspaniała Dama; i sza. No dobra. Najwspanialsza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U dziadka to raczej buhaj z sąsiedztwa o to dbał, a nie inseminator, ale rzeczywiście jeśli krowa po "zabiegu" daje mleko przez rok albo i dłużej to wszystko by się zgadzało. Cielęta były sprzedawane jak podrosły z tego co pamiętam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak można wierzyć w takie bzdury, kolejny fake news z Rosji. Okulary są standardowe rozstaw oczu krowy jest całkowicie inny. Dodatkowo jest to ekonomicznie idiotycznie. Ile oni zyskają ?

5% więcej mleka ?  ehh

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może tak być, że to historia  rodem z radia Erewań, ale z drugiej strony jest napisane, ze zmodyfikowali zestaw VR. Z resztą można zrobić prosty zestaw z jednego albo dwóch telefonów - patrz Google Cardboard. Ekonomicznie to pewnie nie będzie się opłacać, a do tego dochodzi obsługa czyli zakładanie i zdejmowanie urządzenia. Chociaż widziałem film na YT, w którym ktoś spędził cały tydzień w VR, wliczając w to spanie i żyje.

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 hours ago, tomala said:

Okulary są standardowe rozstaw oczu krowy jest całkowicie inny.

 

8 hours ago, cyjanobakteria said:

zmodyfikowali zestaw VR

Kąty widzenia też jakby inne niż u drapieżników. Trzeba by opracować całą optykę od nowa, a to ustrojstwo musiałoby wisieć po bokach, a nie  z przodu. Ale co tam, grunt że naród zadowolony ze swych dokonań.

 

15 hours ago, cyjanobakteria said:

które jest pozyskiwane w bardziej etyczny sposób i ma mniejszy ślad węglowy

No chyba, że wytną jakąś puszczę pod uprawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 hours ago, Przemek Kobel said:

No chyba, że wytną jakąś puszczę pod uprawy.

Nie ma takiej możliwości, żeby mleko sojowe miało większy negatywny wpływ na środowisko niż krowie mleko. Zwierzęta nie są efektywne w przetwarzaniu materii.

Z tego co pamiętam najgorsza jest wołowina, w którą w celu uzyskania 1000 kcal trzeba włożyć 10000-13000 kcal, drób jest wydajniejszy bo tylko 5x, jajka zdaje się to przelicznik 3x. Na szybko zrobiłem research na Google i dla mleka można założyć, ze to będzie to około 2-3x. Czyli dla krowiego mleka trzeba wyciąć 2x więcej puszczy. Spójrz co się dzieje w Brazylii, kraju który jest jednym z największych eksporterów mięsa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, cyjanobakteria napisał:

Spójrz co się dzieje w Brazylii, kraju który jest jednym z największych eksporterów mięsa.

Oraz drugim producentem soi. Pan życzy kotlecik, czy mleko sojowe? No problem, będzie pan zadowolony (kwestia zasobów). USA, Brazylia, Argentyna, długo nic i Chiny oraz Indie, a reszta bez znaczenia. Tak to z soją wygląda.

P.S. Pamiętasz może

21 godzin temu, seraph napisał:

Cielęta były sprzedawane jak podrosły z tego co pamiętam.

GDZIE były sprzedawane? Do żłobka dla cielaków, czy może do rzeźni?

Cielęcina niezmiennie ma się dobrze, bo takie milutkie mięsko...

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minutes ago, Astro said:

Oraz drugim producentem soi. Pan życzy kotlecik, czy mleko sojowe? No problem, będzie pan zadowolony (kwestia zasobów). USA, Brazylia, Argentyna, długo nic i Chiny oraz Indie, a reszta bez znaczenia. Tak to z soją wygląda.

Wszystko, co robimy ma wpływ na środowisko. Nie wiedziałem, ze Brazylia jest eksporterem soi, wezmę to pod uwagę. Zawsze bym wybrał mleko sojowe i to prawdopodobnie kilka litrów, zamiast kotlecika ;) Ja mam podejście minimalistyczne, ale nigdy nie zejdzie się do zera.

Ciekawe dane: http://www.greeneatz.com/foods-carbon-footprint.html

Edit: Tak jak podejrzewałem, większość soji w Brazyli idzie na tuczenie zwierząt na mięso (+ załóżmy, że drugie tyle eksportują):
 

Quote

In 2017, Brazil produced 16.3 million tons of soymeal for its domestic market, and more than 90 percent of that became animal feed, with 50 percent used as chicken feed, 25 percent as pig feed, and 12 percent for beef and dairy cattle feed.

Źródło: https://news.mongabay.com/2019/01/brazilian-hunger-for-meat-fattened-on-soy-is-deforesting-the-cerrado-report/

Edited by cyjanobakteria

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owszem. Każdy nasz wybór powoduje konsekwencje i nie trzeba do tego być mistrzem buddyjskim. :)
Takie proste "klient nasz pan" ma jednak BARDZO głębokie konsekwencje, bo... TAK. Wiesz przecież doskonale, że jeśli ludzie przestaliby jeść kotleciki, to Brazylia (jak i każdy producent żarełka) bardzo szybko przestawiłby się na zapotrzebowanie, bo... klient nasz pan. :)
Nie sądzę jednak, by była to recepta dla Ziemi, a przynajmniej dla nas, ludzi. To najwyżej odraczanie wyroku. Osobiście kibicuję niesporczakom. Dadzą radę.

P.S. Nie ma co nabijać się z "rosyjskiej myśli technologicznej", a najwyżej zastanowić się do czego zdolny jest marketing.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 hours ago, cyjanobakteria said:

Tak jak podejrzewałem, większość soji w Brazyli

Podejrzewam, że nie tylko w Brazylii. Mleko sojowe (chociaż w EU chyba nie wolno tego nazywać 'mlekiem') to bardziej siła napędowa memów, niż gospodarki (jednemu dolarowi tego rynku odpowiada niemal tona klasycznego mleka).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak całkowicie szczerze. Ile ziemi i wody jest potrzebne na wyżywienie jednego wegetarianina w porównaniu z osobą, która je mięso? Ile wyemitowanych gazów cieplarnianych przypada na wyprodukowanie pokarmu dla wegetarianina i mięsożercy? Oczywiście mam na myśli pełnowartościowe posiłki, a nie miskę ryżu ;). Mamy właściwie wiarygodne dane na ten temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, gooostaw napisał:

Tak całkowicie szczerze. Ile ziemi i wody jest potrzebne na wyżywienie jednego wegetarianina w porównaniu z osobą, która je mięso?

Niestety kilkukrotnie mniej. Piszę niestety, bo jestem mięsożercą i nie poddam się bez walki. Kołacze mi, że kolejne poziomy troficzne różnią się zapotrzebowaniem zwykle dziesięć razy.

gdzieś z neta: (https://dzikiezycie.pl/archiwum/2011/sierpien-2011/czy-wegetarianizm-sluzy-przyrodzie)

Żeby wyprodukować 1 kg mięsa, trzeba zużyć niemal 21 tys. litrów wody. Wyprodukowanie 1 kg pszenicy wymaga tylko 210 litrów wody. Dieta całkowicie wegetariańska wymaga 1100 litrów wody na dobę, podczas gdy jedzenie mięsa wiąże się z użyciem ponad dziesięciokrotnie większej ilości wody 

Przejście na vege jest odroczeniem nie ułaskawieniem. O czym pisał @Astro Przejdźmy wszyscy na vege i będzie nas 70 miliardów? Wolne żarty. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest grafika z artykułu, który zalinkowałem w poprzednim poście:

foods-carbon-footprint-7.gif

Ja jestem zwolennikiem zasady 80/20, więc polecam zoptymalizować niewielką cześć, co jest stosunkowo łatwe, aby osiągnąć znaczna poprawę. Na grafice widać, ze po odrzuceniu wołowiny i jagnięciny, roczna emisja CO2 zbytnio się nie rożni pomiędzy wegetarianinem a typowym wszystkożerca. Pozostają aspekty etyczne, bo drób na farmach jest mocno eksploatowany, ale negatywny wpływ na środowisko jest zmniejszony.

Mleko ma mniejsze znaczenie, ale ja nie wrócę do krowiego młaka bo sojowe ma praktycznie same plusy, a wybór smaków jest nieporównywalny. Problem z wegetarianizmem jest tego typu, że ludzie mają ograniczony jadłospis. Ja na przykład mam w kuchni z 5 rożnych olejów do sałatek, wliczając w to oleje orzechowe, sezamowy, etc. które mają niebanalne smaki. Dopiero, jak zrezygnowałem z mięsa, zacząłem eksperymentować.

Ciekawe są mykoproteiny od Quorn. To jest białko produkowane przez grzyby. Niedawno znalazłem to w markecie i dałbym sobie głowę uciąć, że smakowało jak kurczak. Wydaje mi się, że to jest przyszłościowe, bo jest bardzo wydajne technologicznie (woda/energia), cena jest przystępna, a smak bardzo zbliżony do mięsa. Nie brakuje mi mięsa, ale pozytywnie mnie to zaskoczyło i aż 5 razy sprawdzałem opakowanie czy aby na pewno to nie jest mięso :) Dobrze jest mieć różne opcje.

Edited by cyjanobakteria
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Warto dodać że dieta wegetariańska i wegańska może być przepyszna. Większość tradycyjnych przepisów w naszym rejonie zawierała mięso. Między innymi dlatego niektórzy nie mogą sobie wyobrazić smacznego wegańskiego jedzenia. Przecież nie jada się surowej trawy. Wystarczy zmienić przyzwyczajenia i zdobyć trochę wiedzy. Weganizm nie musi być karą i odmawianiem sobie smacznych posiłków. Polecam tego bloga. Także mięsożercom. http://www.mniumniu.com/

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, cyjanobakteria napisał:

Mleko ma mniejsze znaczenie, ale ja nie wrócę do krowiego młaka bo sojowe ma praktycznie same plusy, a wybór smaków jest nieporównywalny.

Ale chyba kiepskie sery z tego wychodzą? No i często się podnosi problem fitoestrogenu. Ja tam się boję.

9 minut temu, cyjanobakteria napisał:

To jest białko produkowane przez grzyby. Niedawno znalazłem to w markecie i dałbym sobie głowę uciąć, że smakowało jak kurczak. Wydaje mi się, że to jest przyszłościowe,

Doleje się magii dorzuci szklankę pieprzu i da się zjeść. Robię tak z jarzynówką - miksuje na krem, wlewam duuużo magi, sypię pieprzu aż zupa staje się szara jak błoto i w ten sposób maskuję większość tego ohydnego smaku. W ten sposób można zjeść gazetę, a co dopiero jakieś tam mykoproteiny. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 29.11.2019 o 23:45, Jajcenty napisał:

Doleje się magii dorzuci szklankę pieprzu i da się zjeść. Robię tak z jarzynówką - miksuje na krem, wlewam duuużo magi, sypię pieprzu aż zupa staje się szara jak błoto i w ten sposób maskuję większość tego ohydnego smaku. W ten sposób można zjeść gazetę, a co dopiero jakieś tam mykoproteiny.

Masz zwietrzały pieprz skoro musisz sypać tyle, aż zupa staje się szara jak błoto ;) Pół świata je dość pikantne potrawy, na przykład kuchnia orientalna jest generalnie ostra, więc to nie jest jakiś ewenement. Na początku tez nie znałem wielu przepisów i miałem dość ubogi jadłospis, na przykład ładowałem zbyt dużo wspomnianych już serów, co nie jest zdrowe ;) Teraz czuję, że mogę dużo w kuchni, chociaż to tylko hobby, bo nie jestem kucharzem.

Edited by wilk
Ych, naprawiłem formatowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Jajcenty napisał:

Niestety kilkukrotnie mniej. Piszę niestety, bo jestem mięsożercą i nie poddam się bez walki.

Jest jeszcze opcja jedzenia owadów;) Podobno przyszłościowa (tak czasem można poczytać), przypuszczam, że związana ze znacznie mniejszą emisją CO2, niż w przypadku wieprzowiny/wołowiny Tylko nie wiem, komu przypadnie do gustu :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, darekp napisał:

Tylko nie wiem, komu przypadnie do gustu

Ja bardzo chętnie spróbuję. Na co dzień nie jem mięsa, ale owadzie przysmaki bym rozważył. Pamiętajcie że pewnie częściej będzie to przetworzone białko w owadów. Coś w rodzaju mąki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, darekp napisał:

Jest jeszcze opcja jedzenia owadów;)

Owadów jest coraz mniej. Szybko może się okazać, że jednak nie starczy ich do pierwszego. :)

Zwłaszcza przy populacji 70 mld zombie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Owadów ubywa, ale do celów spożywczych były by przemysłowo hodowane. Jako, ze są niżej w łańcuchu będą bardziej wydajne i z etycznego punku widzenia łatwiej to przyjąć.

Inna sprawa, to to o czym wspomniał Jajcenty i Astro. Przyrost populacji będzie wyciskał z systemu coraz więcej, a dietą możemy co najwyżej spłaszczyć krzywą, bo problem jest w przybliżeniu liniowy O(n).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nadchodzący rok zapowiada się niezwykle ekscytująco dla miłośników Apple'a. Po długotrwałym uśpieniu koncern z Cupertino może pokazać kilka interesujących innowacji.
      Najprawdopodobniej doczekamy się pierwszej od 2017 roku poważnej rozbudowy iPhone'a. Smartfony, które zadebiutują w przyszłym roku mają obsługiwać 5G, otrzymać znacznie bardziej wydajny procesor oraz tylną kamerę 3D. Dzięki niej telefon będzie lepiej orientował się w przestrzeni, co z kolei pozwoli na lepszą obsługę aplikacji do rzeczywistości rozszerzonej, które nakładają wirtualne przedmioty na prawdziwe otoczenie. To zaś pozwoli użytkownikom, na przykład, zobaczyć jak ich mieszkanie będzie wyglądało po przemeblowaniu jeszcze zanim zdecydują się na zakup nowych mebli.
      Tego typu aplikacje są niezbędne do obsługi dług oczekiwanych okularów do wirtualnej rzeczywistości. W przyszłym roku powinno bowiem zadebiutować też takie właśnie urządzenie autorstwa Apple'a. Okulary mają synchronizować się z iPhone'em i wyświetlać w polu widzenia użytkownika wiadomości tekstowe, e-maile, mapy czy gry. Podobno w okularach ma zostać zintegrowany też App Store. Apple już od pewnego czasu zatrudnia specjalistów od grafiki i developerów gier, których celem jest rozwijanie produktów dla okularów. Jeśli zostaną one dobrze przyjęte, to niewykluczone, że w przyszłości zastąpią iPhone'a. Użytkownicy nie powinni jednak zbytnio przywiązywać się do przyszłorocznej daty debiutu. Apple nie wyprodukowało jeszcze aplikacji, która uczyni z okularów rynkowy przebój. Jeśli zatem menedżerowie firmy zdecydują, że jest jeszcze za wcześnie, to rynkowy debiut okularów zostanie przełożony. Apple najwyraźniej nie chce powtórzyć błędu Google'a, którego Glass okazały się porażką.
      Okulary do rzeczywistości rozszerzonej mogą jednak w najbliższych latach stać się rynkowym przebojem. Pracują bowiem nad nimi zarówno Facebook jak i Amazon, zatem giganci uznali najwyraźniej, że rynek jest gotowy na tego typu produkt.
      Zapowiadane na przyszły rok innowacje są w dużej mierze związane z technologią 5G. Największy, najbardziej znaczący wzrost rynkowy będzie napędzany częściowo przez pojawienie się 5G. Wraz z 5G pojawił się popytna 5G i ci producenci smartfonów, którzy nie będą korzystali z tej technologii, pozostaną z tyłu, mówi Patrick Moorhead z firmy konsultingowej Moor Insights & Strategy.
      Odżyły też pogłoski, że Apple ma zamiar produkować komputery Mac z własnym procesorem. Prawdopodobnie byłby to układ ARM, bardziej wydajny i energooszczędny od obecnie stosowanych CPU. Nie od dzisiaj wiadomo, że Apple chce mieć pod kontrolą zasadnicze elementy swoich produktów, a procesory do komputerów niewątpliwie do takich elementów należą. Tutaj jednak trzeba brać poprawkę na fakt, że informacje o apple'owskim procesorze dla maszyny Mac pojawiają się od co najmniej 7 lat.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zabiegi przezcewnikowego wszczepienia zastawki aortalnej (TAVI) z wykorzystaniem systemu wirtualnej rzeczywistości wykonali kardiolodzy z Górnośląskiego Centrum Medycznego (GCM) w Katowicach–Ochojcu.
      Okulary Hololens pozwalają na przekształcenie wykonanego wcześniej badania tomografii komputerowej w trójwymiarową sylwetkę pacjenta. Tworzymy coś w rodzaju anatomicznego awatara pacjenta – wyjaśnił podczas wtorkowej konferencji prasowej kardiolog prof. Wojciech Wojakowski, kierujący III Oddziałem Kardiologii w GCM.
      Dzięki odwzorowaniu wyników tomografii na ciele chorego lekarze widzą trójwymiarowy obraz serca, aorty oraz tętnic udowych i szyjnych, które muszą następnie pokonać za pomocą cewnika, aby wszczepić zastawkę aortalną. Mogą też wyświetlić trójwymiarowe serce między sobą i ekranem aparatu rentgenowskiego, by dobrać sposób wszczepienia zastawki i zmniejszyć ilość użytego kontrastu. To ważne w przypadku sporej grupy pacjentów chorujących równocześnie na nerki.
      Technologia ta jest już od kilku lat stosowana do celów edukacyjnych. Do niedawna był to ładny trójwymiarowy podręcznik anatomii. Teraz otwierają się możliwości stosowania jej [...] np. w ortopedii czy chirurgii naczyniowej – powiedział kierownik Zakładu Kardiologii Inwazyjnej prof. Andrzej Ochała.
      Kardiochirurg dr Damian Hudziak zwrócił uwagę, że technologia może być bardzo przydatna w razie potrzeby ponownej operacji chorego, po przebytej wcześniej operacji kardiochirurgicznej. Struktury anatomiczne są wówczas na tyle nieprzewidywalne, że wykorzystanie tej technologii pozwoli uniknąć wielu powikłań – podkreślił.
      Lekarze wskazują też, że technologia umożliwia przesyłanie obrazu widzianego przez operatora, np. w celu pilnej konsultacji z wybitnym specjalistą danej dziedziny.
      Okulary trafiły do Górnośląskiego Centrum Medycznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach dzięki współpracy kardiologów i kardiochirurgów tego szpitala z wydziałem inżynierii biomedycznej Politecnico di Milano.
      To kolejny krok w dynamicznym rozwoju w Polsce metody TAVI, czyli przezcewnikowego leczenia chorób strukturalnych serca (ang. Transcatheter Aortic Valve Implantation).
      Zwężenie zastawki to wada serca utrudniająca wypływ krwi z lewej komory do aorty, która przy znacznym nasileniu prowadzi do niewydolności serca, a nieleczona, w kilkuletniej perspektywie - do zgonu. Występuje głównie u osób starszych, po 75. roku życia. Zastawka ma wówczas tendencję do wapnienia, traci elastyczność i utrudnia wypływ krwi z serca. Chorzy mogą odczuwać niską wydolność fizyczną, duszności lub zawroty głowy podczas wysiłku.
      Podstawową metodą leczenia jest operacja, ale nie u wszystkich pacjentów można ją przeprowadzić z powodu chorób towarzyszących, zwiększających ryzyko klasycznego zabiegu. Metoda TAVI polega na małoinwazyjnym wprowadzeniu stentu z wszytymi płatkami osierdzia, który zastępuje chorą zastawkę i ratuje życie pacjentów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po wirtualnym doświadczeniu posiadania ciała Alberta Einsteina ludzie odblokowują niedostępne wcześniej zasoby mentalne.
      Po wirtualnym wejściu w ciało wybitnego fizyka ochotnicy byli m.in. mniej skłonni, by stereotypowo podchodzić do starszych osób, a osoby z niższą samooceną lepiej wypadały w testach poznawczych.
      Autorzy publikacji z pisma Frontiers in Psychology mają nadzieję, że technika znajdzie zastosowanie w edukacji.
      Wcześniejsze eksperymenty pokazały, że wirtualne ucieleśnienie silnie oddziałuje na postawy i zachowanie. "Zastanawialiśmy się więc, czy będzie też wpływać na funkcjonowanie poznawcze. Czy jeśli damy komuś rozpoznawalne ciało, które reprezentuje nadrzędną inteligencję, np. Alberta Einsteina, czy będzie on sobie radzić z zadaniem lepiej niż ktoś, komu dano zwykłe ciało?".
      By udzielić odpowiedzi na to pytanie, naukowcy z zespołu prof. Mela Slatera Uniwersytetu Barcelońskiego zebrali grupę 30 młodych mężczyzn. Przed eksperymentem panowie wykonali 3 testy. Jeden miał ocenić ich zdolność planowania i rozwiązywania problemów, drugi - samoocenę, a trzeci pozwalał zidentyfikować ukryte uprzedzenia w stosunku do starszych ludzi.
      Później badani wkładali specjalne kombinezony i gogle do rzeczywistości wirtualnej. Połowa doświadczała bycia w ciele Einsteina, reszta miała zwykłe ciała. Po wykonaniu paru ćwiczeń ochotnicy powtarzali testy sprzed eksperymentu.
      Okazało się, że po byciu Albertem Einsteinem osoby z niską samooceną lepiej wypadały w zadaniu poznawczym (porównań dokonywano do mężczyzn "dostających" ciało zwykłej osoby w swoim wieku). Oprócz tego ochotnicy z grupy Einsteina przejawiali słabsze nieświadome uprzedzenia w stosunku do starszych ludzi.
      Psycholodzy wyjaśniają, że uprzedzenia bazują na uznawaniu kogoś za innego od siebie. Przebywanie w starszym ciele mogło delikatnie zmienić postawy badanych, rozmywając rozróżnienie między starszymi osobami i sobą.
      Na podobnej zasadzie bycie w ciele kogoś bardzo inteligentnego spowodowało, że ochotnicy zaczęli inaczej o sobie myśleć i odblokowali zasoby mentalne, do których na co dzień nie mieli dostępu.
      Co ważne, poprawa funkcjonowania poznawczego występowała wyłącznie u osób z niską samooceną. Wg psychologów, tacy ludzie mogą najwięcej zyskać, zmieniając sposób myślenia o sobie.
      Zespół Slatera już teraz planuje rozszerzone badania na większej obupłciowej próbie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Neurolog Robert P. Friedland z University of Louisville kwestionuje bezpieczeństwo jedzenia ryb hodowlanych. Twierdzi on, że jeśli są karmione paszą z produktów krowich, mogą przenosić chorobę Creutzfeldta-Jakoba (Journal of Alzheimer's Disease).
      Mając to na uwadze, zespół apeluje do amerykańskiego rządu, by przed potwierdzeniem bądź wyeliminowaniem takiej możliwości zakazać podawania rybom krowiego mięsa lub kości. Nie wykazaliśmy, że możliwe jest przenoszenie choroby z ryby na ludzi, ale lepiej chuchać na zimne. Ryby mają się świetnie w morzach, bez pokarmów pochodzenia bydlęcego.
      Prawdopodobieństwo transmisji encefalopatii gąbczastej bydła (BSE) na człowieka za pośrednictwem ryb wydaje się mało prawdopodobne ze względu na ogromne różnice dzielące te gatunki. Ekipa Freidlanda uważa jednak, że możliwe jest rozprzestrzenianie choroby przez nosiciela, który sam nie jest zainfekowany. Niewykluczone także, że zjedzenie zarażonych części krowy wywołuje u ryb zmiany patologiczne, które ułatwiają przekazywanie choroby między gatunkami.
      Fakt, że nie odnotowano przypadków choroby Creutzfeldta-Jakoba związanych ze spożyciem ryb hodowlanych, nie oznacza, że podawanie paszy z krów jest bezpieczne. Okres inkubacji choroby może wynosić kilkadziesiąt lat, co utrudnia powiązanie schematu karmienia z zarażeniem.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Krowy z imionami dają więcej mleka niż ich nienazwane koleżanki. Badacze z Newcastle University twierdzą, że mućki traktowane jak indywidualistki mogą rocznie dostarczyć swoim właścicielom o 284 l białego napoju więcej.
      Doktorzy Catherine Douglas i Peter Rowlinson porównywali farmy, gdzie każda krowa miała swoje imię, z hodowlami, gdzie zwierzęta traktowano jak grupę. Tak jak ludzie reagują lepiej na spersonalizowane odnoszenie się do nich, krowy również czują się szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane, kiedy zapewnia im się więcej uwagi w kontakcie twarzą w pysk – wyjaśnia Duglas. W grę wchodzi nie tylko dobre samopoczucie łaciatych, ale też ich postrzeganie ludzi. Używanie imienia nie stanowi dla nikogo dodatkowego obciążenia, poza tym stanowi czytelny znak, że dla konkretnego człowieka krowy są inteligentnym bytem, zdolnym do doświadczania całego wachlarza uczuć.
      Brytyjczycy przyznają, że ich eksperyment potwierdza to, o czym dobrzy rolnicy wiedzą już od dawna. Niektórzy przyznają, że krowy nie są dla nich żywym inwentarzem, ale członkami rodziny. Tutaj w Eachwick kochamy nasze krowy i każda ma swoje imię. Zbiorczo wołamy na nie "drogie panie", ale znamy poszczególne sztuki i ich osobowości – przekonuje producent nabiału Dennis Gibb.
      Dwoje naukowców z Newcastle przeprowadziło wywiady z 516 hodowcami krów z Wielkiej Brytanii. Pytano o ich przekonania na temat wpływu ludzi na produktywność, zachowanie oraz samopoczucie zwierząt. Okazało się, że u 46% ankietowanych krowy są wołane po imieniu. "Urobek" mleczny był w ich przypadku o 258 l wyższy niż u pozostałych rolników.
      Sześćdziesiąt sześć procent respondentów przyznało, że zna wszystkie krowy ze swojego stada, a 48% zgodziło się ze stwierdzeniem, iż pozytywny kontakt z człowiekiem prowadzi do wykształcenia u zwierząt "dobrego temperamentu mlecznego". Wg 10%, lęk przed ludźmi wydatnie zmniejsza ilość dawanego mleka.
×
×
  • Create New...