Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

23 minuty temu, darekp napisał:

Zdaje się (pisali o tym jacyś wolnorynkowcy, możliwe, że Gwiazdowski, nie mam teraz możliwości szukać w internecie), że średniowieczni scholastycy dość mocno rozwinęli coś w rodzaju teorii ekonomi wolnorynkowej, byli blisko sformułowania jej w takiej postaci, jak to później zrobił Adam Smith. Z tym, że scholastycy to już późniejszy okres chyba (tak mniej więcej chyba 13-ty wiek i później, tak jak wspomniani przez Ciebie waldensi/albigensi).

Jeśli już szukać powiązań, to w spolecznym charakterze pracy i wypracowanej własności oraz idei sprawiedliwej płacy. Wg, Smitha bogactwo indywidualne wpływało na bogactwo ogółu, a godziwa płaca zachęcała do pracy wydajniejszej. Pod tym względem wpisywało się to poglądy św. Tomasza z Akwinu, który dopuszczał bogacenie się, bye  by było godziwe.

Tylko, że prace św. Tomasza miały pogodzić przeciwstwne stanowiska różnych warstw kleru i były jakimś zabezpieceniem przed herezjami (albigensi, waldensi) i faktycznie był to XIII w.

 Na tym też KK oparł w XIX/XX w. idee funkcji społecznych bogactwa indywidualnego (własności)  w encyklikach Leona XIII, Piusa XI i poozstałych, co z kolei było przeciwagą dla idei komunizmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Doktor Joanna Syrda z Uniwersytetu w Bath zauważyła, że mężowie są najmniej zestresowani, jeśli ich żony zapewniają nie więcej niż 40% dochodów gospodarstwa domowego. Jeśli jednak pensja żony wykracza poza ten poziom, stres panów rośnie. Najbardziej są zaś zestresowani, gdy są całkowicie uzależnieni ekonomicznie od żon.
      Badania prowadzono przez 15 lat na ponad 6000 amerykańskich małżeństw. Wykazały one, że mężczyźni są najbardziej zestresowani, gdy są jedynymi żywicielami rodziny. Ich poziom stresu spada, gdy żona zarabia i ciągle maleje, w miarę jak zarobki żony zbliżają się do poziomu 40% dochodów ich gospodarstwa domowego. Gdy jednak poziom ten przekroczą, poziom stresu u mężczyzny znowu rośnie.
      Odkrycie to pokazuje, że normy społeczne nakładające na mężczyznę obowiązek wyżywienia rodziny oraz narzucające mu obowiązek zarabiania więcej niż kobieta, mogą być niebezpieczne dla zdrowia mężczyzny. Pokazuje to również, jak silne i odporne na zmiany są normy związane z postrzeganiem płci, mówi Syrda.
      To badania na dużej grupie, ale dotyczą tylko jej. Inne konwencje dotyczą innych grup i społeczności i wyniki mogą się z czasem zmieniać. Jednak widoczne efekty są na tyle silne, że możemy stwierdzić, iż normy dotyczące ról płciowych i identyfikacji mają wpływ na zdrowie mężczyzn. Ciągły stres może prowadzić do wielu problemów, w tym chorób fizycznych umysłowych, problemów społecznych i emocjonalnych, dodaje uczona.
      Badania wykazały jednak, że mężowie nie zmagają się ze zwiększonym poziomem stresu, jeśli żona już przed ślubem zarabiała więcej, a istniejąca wówczas i potencjalnie też w przyszłości różnica zarobków była wyraźnie dla nich widoczna.
      Z badania Pew Research Centre wynika, że w roku 1980 jedynie 13% Amerykanek zarabiało więcej niż ich mężowie. W roku 2017 odsetek ten wyniósł już około 30% i trend taki będzie prawdopodobnie kontynuowany. Doktor Syrda chciała sprawdzić, jak wpływa to na normy społeczne, dobrostan i postrzeganie męskości.
      Wywołane wyższymi zarobkami żony konsekwencje odwrócenia tradycyjnych ról płciowych w małżeństwach mają wiele wymiarów. Wpływają na stan fizyczny, umysłowy, satysfakcję z życia, wierność małżeńską, rozwody i siłę związku, stwierdza doktor Syrda. Męskość jest blisko związana z tradycyjnym postrzeganiem męskiego żywiciela rodziny. Tradycyjne normy płciowe oznaczają, że jeśli mężczyzna staje się drugorzędnym żywicielem rodziny, zarabia mniej od żony lub jest od niej zależny finansowo, to ma to wpływ na jego zdrowie i społeczne postrzeganie męskości, dodaje uczona.
      Badania wykazały też, że mężowie i żony różnie postrzegają własny stres oraz stres partnera. Mężczyźni lepiej postrzegali swój stan psychiczny niż był on postrzegany przez żony. Na to również mogą wpływać normy społeczne. Gdy role dotyczące męskości zabraniają mężczyznom być wrażliwymi, będą oni ukrywać stres i depresję, a to, jak postrzegają ich żony może być mniej dokładne. Badania wykazały na przykład, że o ile żony informują, że stres u mężów rośnie, gdy żona zapewnia 50% przychodów rodziny, to sami mężowie stwierdzają, że stresuje ich przekroczenie przez żonę poziomu 40%. To również może być manifestacja ról płciowych, wyjaśnia Joanna Syrda.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Izraelscy archeolodzy odsłonili bogato zdobiony bizantyjski kościół poświęcony nieznanemu męczennikowi. Zabytek odkryto w pobliżu Jerozolimy. Prace w miejscu 1500-letniej świątyni prowadzone są od 3 lat, a znalezione zabytki zostaną wystawione w jerozolimskim Muzeum Ziem Biblijnych.
      Na znalezionej na miejscu wykopalisk mozaice istnieje napis mówiący, że kościół powstał ku upamiętnieniu słynnego męczennika. Nie wspomniano jego imienia. Jednak inne inskrypcje upamiętniają cesarzy Justyniana I Wielkiego oraz Tyberiusza II Konstantyna.
      Ze względu na rozmiary kościoła i jego bogate zdobienia naukowcy sądzą, że był on popularnym miejscem pielgrzymek. Ich zdaniem został opuszczony w IX wieku w czasie kalifatu Abbasydów.
      Bogate ozdoby z marmuru, chrzcielnica z kalcytu naciekowego czy mozaika przestawiająca orła, symbol Bizancjum, wskazują na bogatych fundatorów i duże znaczenie świątyni. Dyrektor wykopalisk, Benjamin Storchan, posuwa się nawet do stwierdzenia, że mamy tutaj do czynienia z państwowym budynkiem kościelnym. Wyjaśnia, że państwo utrzymywało ważne świątynie, przyczyniając się w ten sposób do rozwoju szlaków pielgrzymkowych. Wspomniany kościół był jednym z takich właśnie istotnych dla państwa miejsc kultu.
      Wykopaliska prowadzone są na obszarze o powierzchni 1500 metrów. Znajduje się tam duży dziedziniec, korytarz i kościół. Po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego wejście do kościoła zblokowano wielkimi głazami. Po jego otwarciu znaleziono szklane lampy, mozaiki oraz fragment sarkofagu, w którym spoczął nieznany męczennik.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brakuje tam starszych córek, stwierdziła Alissa Mittnik z Harvard Medical School. Uczona brała udział w badaniach, mających na celu opisanie opisanie struktury społecznej rolników z epoki brązu, który żyli na terenie dzisiejszych południowych Niemiec. Gdy archeolodzy zaczęli badać DNA, artefakty i izotopy z zębów, zauważyli coś, co wprawiło ich w niemałe zdumienie.
      Zaszokowało nas, że w pewnym momencie musieli odprawiać wszystkie córki, dodaje Philipp Stockhammer, archeolog z Uniwersytetu Ludwika Maksymiliana w Monachium i Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka w Jenie. Synowie, jak dowiodły badania, pozostawali w rodzinnych domach, zapuszczali tam korzenie i przejmowali rodzinny majątek.
      Naukowcy badali szczątki, które zostały odkryte przed ponad 20 laty, gdy nad brzegami rzeki Lech w południowej części Augsburga budowano osiedle mieszkaniowe. Datowanie radiowęglowe wykazało, że 104 osoby, które zostały pochowane na swoich farmach, żyły w okresie od 4750 do 3300 lat temu. Chcąc odtworzyć strukturę społeczną, naukowcy badali m.in. pokrewieństwo zmarłych. W niektórych przypadkach udało się zbadać rodziny na przestrzeni 4-5 generacji.
      Niektóre z najstarszych szczątków należały do przedstawicieli neolitycznej kultury pucharów dzwonowatych. Okazało się, że późniejsze generacje mężczyzn z epoki brązu, którzy byli potomkami przedstawicieli kultury pucharów dzwonowatych, należeli do elity społecznej, w ich grobach znajdowały się brązowe i miedziane sztylety, siekiery oraz dłuta. Ich wariant chromosomu Y jest wciąż rozpowszechniony w dzisiejszej Europie. W przeciwieństwie do nich u tych mężczyzn, których pochowano bez żadnych artefaktów, co wskazuje na ich niską pozycję społeczną, występował inny wariant chromosomu Y, a więc mieli innych przodków od strony ojców. To wskazuje, że potomkowie przedstawicieli kultury pucharów dzwonowatych byli bogatsi, mieli więcej synów, a ich geny przetrwały do dzisiaj.
      Około 1/3 badanych kobiet również należała do wyższej warstwy społecznej. W ich grobach znaleziono misterne miedziane ozdoby głowy, grube bransolety z brązu noszone na nogach i dekorowane miedziane szpile. Jednak, jak się okazało, kobiety te pochodziły z zewnątrz. Nie były spokrewnione z dorosłymi z okolicznych pochówków. Badania izotopów strontu w ich zębach, które pozwalają stwierdzić, jaką wodę piły, wykazały, że urodziły się i do wieku nastoletniego mieszkały z dala od rzeki Lech. Część z artefaktów znalezionych w ich grobach, które mogły być częścią ich posagu, pozwalają na powiązanie tych kobiet z kulturą unietycką. Rozwijała się ona o co najmniej 350 kilometrów dalej, w regionie dzisiejszych Niemiec, Czech i Polski.
      Co więcej, w żadnym z grobów nie znaleziono szczątków córek tych kobiet. To sugeruje, że córki były wysyłane do odległych miejsc, gdzie zawierały małżeństwa, a zwyczaj taki przetrwał przez 700 lat. Jedynymi miejscowymi kobietami, których groby znaleziono, były dziewczęta z zamożnych rodzin, które zmarły przed 15-17 rokiem życia oraz ubogie, niespokrewnione z nikim kobiety, prawdopodobnie służące.
      Ponadto w przypadku trzech mężczyzn badania izotopów strontu wykazały, że opuścili dolinę rzeki Lech jako nastolatkowie i powrócili jako dorośli. To otwiera nowe pole badań nad cyklem życia mężczyzn z tamtych okolic.
      Wciąż niewiele wiemy o strukturze społecznej mieszkańców społeczeństw epoki brązu. Widoczne różnice w pochówkach pozwalają stwierdzić istnienie elity i uboższej warstwy ludności. Obecne badania dotyczące pokrewieństwa nieco rozjaśniają ten obraz.
      Wiemy teraz na przykład, że bracia pochodzący z bogatych rodzin byli chowani w równie bogato wyposażonych grobach. A to sugeruje, że wszyscy synowie, a nie tylko najstarszy, dziedziczyli rodzinny majątek. Dziedziczenie po linii męskiej widać na przestrzeni co najmniej 4-5 pokoleń.
      Interesujące wnioski można też wysnuć na podstawie pochówków ubogich. Fakt, że na tych samych farmach grzebano też niespokrewnionych ubogich ludzi wskazuje na istnienie nierówności społecznych w ramach jednego gospodarstwa. Jak mówi Stockhammer, to zaskakujące, gdyż dotychczas najstarsze na terenie Europy dowody wskazujące, że służący czy niewolnicy żyli w tych samych domach, co bogacze, pochodzą z klasycznej Grecji, z okresu o 1500 lat późniejszego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      To nie spodoba się wielbicielom talentu Charlesa Dickensa. Odnalezione ostatnio listy wskazują, że autor „Opowieści wigilijnej” chciał pozbyć się żony umieszczającą ją w szpitalu psychiatrycznym. Nie udało mu się, gdyż lekarze uznali, że kobieta jest zdrowa.
      Początkowo małżeństwo Charlesa i Catherine było szczęśliwe. Param miała 10 dzieci. Jednak z czasem małżonkowie oddalali się od siebie i w końcu 1858 roku uzyskali separację.
      To, czego dotychczas nie wiedzieliśmy o małżeństwie Dickensów odkrył właśnie John Bowen, profesor z brytyjskiego University of York, który specjalizuje się w XIX-wiecznej literaturze. Uczony dotarł do 98 listów przechowywanych na Uniwersytecie Harvarda, które nigdy dotychczas nie były przedmiotem analizy. Włosy zjeżyły mi się na głowie, gdy je przeczytałem, mówi uczony.
      Autorem listów jest Edward Dutton Cook, dziennikarz i sąsiad Catheriny po jej separacji z mężem. Zaadresowane są do przyjaciela Cooka, Williama Moy Thomasa.
      Cook i Catherine rozmawiali ze sobą niemal 20 lat po separacji Dickensów, a Catherina zdradziła sąsiadowi nieznane dotychczas szczegóły z życia wielkiego pisarza.
      Z listów dowiadujemy się, że po 22 latach małżeństwa Charles nawiązał romans z młodą aktorką i stwierdził, że jest zmęczony żoną, która urodziła 10 dzieci i straciła swój dobry wygląd. Próbował ją nawet zamknąć w zakładzie psychiatrycznym. Biedaczka!, pisał Cook w 1879 roku. Nie udało mu się jednak, bo prawo wymaga dowodu na chorobę psychiczną, a on nie mógł takiego dowodu zdobyć, czytamy w tym samym liście.
      Specjaliści od dawna wiedzieli, że Dickens źle odnosił się do żony, jednak listy Cooka zdradzają szczegóły zasługujące na szczególne potępienie, mówi Bowen. Uczony zauważa, że w listach znajdziemy też wyjaśnienie zagadki dotyczącej rozejścia się dróg Dickenda i doktora Thomasa Harringtona Tuke'a. Panowie pokłócili się mniej więcej w tym samym czasie, gdy małżeństwo autora „Olivera Twista” dobiegło końca.
      Doktor Tuke był w latach 1849–1888 dyrektorem szpitala Manor House Asylum w Chiswick. Teraz możemy przypuszczać, że nie zgodził się fałszywie uznać Catherine za chorą psychicznie i umieścić jej w swoim szpitalu. Drogi panów się rozeszły, a Dickens nazywał później Tuke'a „małpą medycyny” i „żałosną istotą”.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Globalizacja jest stosunkowo nowym pojęciem w nauce. W 1960 roku kanadyjski krytyk literacki i teoretyk komunikacji Marshall McLuhan wprowadził pojęcie globalnej wioski (global village), aby zilustrować "kurczenie się" świata w wyniku wprowadzania nowych technologii komunikacyjnych. Obecne rozumienie terminu globalizacja wykracza poza zagadnienia komunikacji społecznej. Określa się nim rozmaite procesy polityczne, ekonomiczne, informacyjne i kulturowe, prowadzące do tworzenia się „jednego świata", w którym reguły gry ustalają ponadnarodwe korporacje.
      Badania nad tak rozumianą globalizacją prowadzi się od lat 80. XX w., a jedną ze szczególnie dyskutowanych kwestii jest początek procesów globalizacyjnych. Peter N. Sterns, profesor George Mason University w stanie Wirginia, za początek globalnej historii, punkt zwrotny w dziejach świata uważa lata 40-te XX w. (początej westernizacji i amerykanizacji świata w dobie tzw. zimnej wojny). Trzema innymi punktami zwrotnymi na drodze ludzkości do globalizacji byłyby: rok 1000 (symboliczne odkrycie Ameryki przez Normanów i apogeum handlu muzułmańskiego), rok 1500 (odkrycia geograficzne) i lata 50. XIX w. (wymuszenie otwarcia na świat na Chinach i Japonii, początki intensywnej kolonizacji Afryki). Starożytność i wczesne średniowiecze (1200 p.n.e. - 1000 n.e.) Sterns uważa za fazę przygotowawczą, w której tworzyły się pierwsze wzorce globalnych kontaktów.
      Diametralnie inny pogląd głosił niemiecki ekonomista André Gunder Frank, który rozwijał stworzoną w latach 70. XX w. przez Immanuela Wallersteina „Teorię systemów światowych" (The world-systems theory). Teoria ta za początek globalizacji uznawała wiek XVI, jednak Frank uważał, że pierwsza, archaiczna globalizacja miała miejsce już w III tysiącleciu p.n.e. wraz z nawiązaniem kontaktów handlowych między Sumerem w Mezopotamii a cywilizacją Doliny Indusu (Harappa i Mohendżo Daro).
      Teoria systemów światowych przyjmuje, że od początku epoki żelaza (1200/1000 p.n.e.) w Starym Świecie istniały trzy systemy światowe: zachodni (pojęcie szersze niż Europa, obejmujące Północną Afrykę i Zachodnią Azję - od Atlantyku po wschodnie krańce Iranu), indyjski i chiński (zwany niekiedy wschodnim), które stopniowo zmierzały do integracji w jeden wspólny afro-eurazjatycki system światowy. Zdaniem francuskiego historyka Philippa Beaujarda system ten wytworzył się już w starożytności, a kluczowe znaczenie miały kontakty świata Zachodu z Chinami.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...