Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wszyscy widzieliśmy zdjęcia żółwi umierających w męczarniach po zaplątaniu się w plastikowe odpady i czytaliśmy o martwych wielorybach, w których żołądku znaleziono kolosalne ilości plastiku. Teraz dowiadujemy się plastik powoduje masowe zgony... krabów pustelników.
      Naukowcy, którzy odbyli wyprawy badawcze na Wyspy Kokosowe odkryli, że plastikowe odpady zabiły ponad pół miliona krabów. Uczeni oszacowali, że na plażach wysp znajduje się około 414 milionów plastikowych odpadów. Setki tysięcy martwych krabów znaleziono wewnątrz pojemników, z których nie były w stanie się wydobyć. Podobna sytuacja ma miejsce na innych odległych wyspach Pacyfiku.
      Badania zostały przeprowadzone przez zespół z Instytutu Badań Morskich i Antarktycznych Uniwersytetu Tajwańskiego, pracujący pod kierunkiem doktor Jennifer Lavers.
      Gdy ocenialiśmy zanieczyszczenie plaż plastikiem uderzyło nas, w jak wielu plastikowych pojemnikach znajdowały się kraby, zarówno martwe jak i żywe. Zdecydowaliśmy się więc rozszerzyć nasze badania na ocenę liczby plastikowych pojemników w ogóle, liczby otwartych plastikowych pojemników oraz liczby pojemników, w których znajdowały się uwięzione kraby. Stwierdziliśmy, że na Wyspach Kokosowych z powodu plastiku zginęło ponad 500 000 krabów pustelników, a na Wyspie Hendersona kolejnych 60 000, mówi uczona. Z wyliczeń wynika, że na Wyspach Kokosowych plastik zabił 570 000 krabów, a na oddalonej o kilkanaście tysięcy kilometrów Wyspach Hendersona było to 61 000 zwierząt.
      To najprawdopodobniej pierwsze badania pokazujące, jak wiele krabów ginie przez plastik na plażach. A dane tylko z tego jednego badania pokazują, jak olbrzymie zagrożenie stwarza plastik dla populacji krabów.
      Alex Bong, kurator w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej, wyjaśnia, że kraby pustelniki przychodzą na świat bez skorupy, szukają więc schronienia. Gdy krab pustelnik poszukując pożywienia bądź schronienia wejdzie do plastikowego pojemnika i tam ginie, wysyła sygnał chemiczny, który mówi, że doszło do zwolnienia muszli. Sygnał ten zwabia inne kraby, które w taki sposób wpadają w śmiertelną pułapkę.
      Jako, że to pierwsze badania tego typu i brak jest materiału porównawczego, Lavers chce przeprowadzić kolejne, by stwierdzić, jak plastikowe odpady wpływają na populację krabów.
      Już z wcześniejszych badań wiemy, że populacja krabów pustelników spada. Teraz być może znaleźliśmy przyczynę tego spadku. Kraby pustelniki odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemie, użyźniając glebę, rozprzestrzeniając nasiona i zjadając detrytus (martwe szczątki roślin, zwierząt i ich odchody).
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Arktyka doświadcza bezprecedensowych pożarów. Od początku czerwca na Syberii, Grenlandii, Alasce i w Kanadzie zanotowano ponad 100 wielkich pożarów. W samym tylko czerwcu w wyniku tych pożarów do atmosfery trafiło 50 000 000 ton dwutlenku węgla, to tyle ile emituje Szwecja w ciągu całego roku. To więcej, niż we wszystkich czerwcach z lat 2010–2018 łącznie.
      Mark Parrington z Copernicus Atmosphere Monitoring Service informuje, że skala oraz intensywność pożarów w Arktyce są niezwykłe i bezprecedensowe. Uczony wyjaśnia, że średnie temperatury w Arktyce rosną znacznie szybciej niż średnia światowa, zmiany klimatyczne spowodowały, że mamy do czynienia z większą ilością coraz bardziej gwałtownych burz, więc częściej dochodzi do pożarów, a wyższe temperatury i susza tylko wspomagają cały proces.
      Pożary w Arktyce trwają znacznie dłużej niż zwykłe pożary lasów. Dzieje się tak, gdyż w Arktyce płoną torfowiska, a te zawierają duże ilości węgla. Normalnie torfowiska zapobiegają rozwojowi pożarów, gdyż są wilgotne. Jednak wskutek ocieplenia klimatu arktyczne torfowiska wysychają i stają się wysoce łatwopalne, a gdy zapłoną, palą się znacznie dłużej niż lasy. Mogą tlić się całymi miesiącami. To płoną olbrzymie składy węgla, który bardzo długo się odkładał. Pożary prowadzą do emisji gazów cieplarnianych, które dodatkowo napędzają globalne ocieplenie, co będzie prowadziło do kolejnych pożarów, ostrzega Thomas Smith, geograf z London School of Economics.
      Co prawda Arktyka jest słabo zaludniona, jednak długotrwałe pożary w połączeniu z wiatrem mogą oznaczać, że dym przemieści się tysiące kilometrów i pokryje gęściej zaludnione tereny. Już w tej chwili szacuje się, że dym z pożarów na Syberii pokrywa 4,5 miliona kilometrów kwadratowych.
      Pojawia się coraz silniejsze sprzężenie zwrotne. Nie dość, że pożary emitują olbrzymie ilości gazów cieplarnianych do atmosfery, to w jeszcze dodatkowy sposób przyczyniają się do ogrzewania Arktyki. Otóż opadające na śnieg i lód cząstki pyłów i sadzy powodują, że absorbują one więcej światła słonecznego, szybciej się ogrzewają i szybciej topnieją, odsłaniając ciemną glebę i powierzchnię wody, które absorbują jeszcze więcej energii słonecznej.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pięćdziesięciojednoletni Benoît Lecomte musiał zrezygnować z próby pokonania wpław Pacyfiku. Niestety, burza uszkodziła grot łodzi zapewniającej mu wsparcie. Stało się tak po pokonaniu przez Francuza 2700 km; cała trasa do San Francisco ma 9100 km.
      Pływak, który wcześniej jako pierwszy pokonał wpław Atlantyk, wyruszył 5 czerwca z Chōshi w Japonii. Średnio płynął 8 godzin dziennie. Jego celem było i nadal jest zwiększenie świadomości zmiany klimatu i zanieczyszczenia plastikiem.
      Po dotarciu do Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci Benoît musiał się zmierzyć z niespodziewanie dużą ilością odpadów, tajfunami i silnymi burzami. Natrafiliśmy na zdradliwe wiatry, deszcz i martwe fale, które zmusiły nas do zmiany kursu. Ostatecznym ciosem było [jednak] nienaprawialne uszkodzenie żagla.
      Ponieważ bezpieczeństwo to priorytet, jedynym wyjściem było wycofanie z próby pobicia rekordu. Ben i zespół nadal jednak zamierzają zebrać naukowe dane z niezbadanego korytarza oceanicznego.
      Warto przypomnieć, że The Swim to jedyna w swoim rodzaju ekspedycja z zakresu nauki obywatelskiej. We współpracy z 27 instytucjami naukowymi, w tym z NASA i Woods Hole Oceanographic Institution, Ben i jego załoga pobrali wzdłuż pokonanej trasy niemal 1100 próbek. Dzięki temu może się powiększyć nasza wiedza z zakresu skażenia plastikiem, migracji ssaków, ekstremalnej wytrzymałości, a nawet długoterminowych lotów kosmicznych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Oceanie Arktycznym, 50 metrów pod powierzchnią, znajduje się warstwa wyjątkowo ciepłej wody. Powstała przez akumulację energii w słonej wodzie. Obecnie jest ona utrzymywana z dala od powierzchni przez warstwę rzadszej wody słodkiej. Jeśli jednak obie warstwy zaczną się mieszać, może dojść do szybkiego roztopienia całego sezonowego lodu w Arktyce.
      „Termiczna bomba zegarowa” pod Arktyką została odkryta po analizie dostępnych danych na temat pokrywy lodowej, temperatury na różnych głębokościach, zmian zawartości ciepła i poziomu zasolenia z ostatnich 30 lat. Dane zebrano na obszarze Basenu Kanadyjskiego, jednego z głównych basenów Oceanu Arktycznego, do którego wpadają wody z północnej części Morza Czukockiego.
      W przeciągu wspomnianych 30 lat ilość ciepła uwięzionego we wspomnianej warstwie wody zwiększyła się z 200 do 400 megadżuli na metr kwadratowy. To wystarczy, by zmniejszyć grubość całego lodu Arktyki o 80 centymetrów.
      Główną przyczyną pojawienia się ciepłej warstwy wody jest globalne ocieplenie, przez które średnie temperatury w Arktyce zwiększyły się już o 2 stopnie od czasów preindustrialnych. To wzrost dwukrotnie szybszy, niż średnia światowa. Przez zmniejszającą się z tego powodu pokrywę lodową w ciągu ostatnich 30 lat ekspozycja wód powierzchniowych na słońce zwiększyła się 5-krotnie, gdyż lód nie odbija już promieni słonecznych. Zaś bez przeszkody w postaci lodu silne północne wiatry pchają ogrzane wody wtłaczając je wgłąb i powodując ich akumulowanie się.
      Specjaliści obawiają się, że warstwa słodkich wód powierzchniowych, chroniących obecnie lód przed warstwą ogrzanej wody, może ulec załamaniu. Może się tak stać wskutek mieszania się wód, przede wszystkim napędzanego wiatrami. Im więcej lodu będzie tracone, tym bardziej wiatry będą mieszały wodę i doprowadzały do erozji tej naturalnej bariery ochronnej, ostrzega Mary-Louise Timmermans z Yale University.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W kanadyjskim Pacyfiku po raz pierwszy zaobserwowano duże stado butlonosów zwyczajnych (Tursiops truncatus).
      Dwudziestego dziewiątego lipca 2017 r. naukowcy z Halpin Wildlife Research oraz kanadyjskich Departamentów Rybołówstwa i Oceanów oraz Środowiska i Zmiany Klimatu zaobserwowali grupę ok. 200 butlonosów i ok. 70 szablogrzbietów waleniożernych (Pseudorca crassidens). Delfinowate pojawiły się u zachodnich wybrzeży wyspy Vancouver.
      Zaskakująco jest zobaczyć ciepłowodne delfiny w wodach Kolumbii Brytyjskiej. Tym większym zaskoczeniem jest ujrzenie tak dużej ich grupy - podkreśla Luke Halpin, główny autor artykułu opublikowanego na łamach pisma Marine Biodiversity Records.
      Halpin dodaje, że szablogrzbietów także nie widziano dotąd w wodach Kolumbii Brytyjskiej. Mieliśmy rzadką możliwość obserwowania wspólnej podróży oraz interakcji tych dwóch gatunków. Wiadomo, że butlonosy i szablogrzbiety wyszukują się wzajemnie i przebywają w swoim towarzystwie, ale cel takiego zachowania nadal pozostaje owiany tajemnicą.
      Naukowcy przypominają, że typowo zarówno T. truncatus, jak i P. crassidens zamieszkują ciepłe umiarkowane wody wschodniego Pacyfiku Północnego. Ostatnie obserwacje sugerują jednak, że gdy warunki są sprzyjające, zasięg ich występowania może się rozciągać aż do Kolumbii Brytyjskiej.
      Od 2014 r. udokumentowaliśmy w wodach Kolumbii Brytyjskiej kilka ciepłowodnych gatunków: butlonosy zwyczajne, mieczniki oraz karetty. Ponieważ wody stają się coraz cieplejsze, spodziewamy się kolejnych podobnych przypadków.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...