Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Z Prescott National Forest w Arizonie zniknął 1-t głaz. Nie wiadomo, co się z nim stało

Recommended Posts

Około 2 tygodni temu z pobocza autostrady 89, która prowadzi przez Prescott National Forest w Arizonie, w tajemniczy sposób zniknął 1-tonowy głaz, nazywany przez okolicznych mieszkańców Wizard Rock. Władze Lasów Państwowych (National Forests) apelują o pomoc w jego odnalezieniu.

Wizard Rock to znana atrakcja turystyczna. Ludzie często się tu zatrzymują, by zrobić zdjęcia.

Leśnicza Sarah Clawson podkreśliła w oświadczeniu prasowym, że ma nadzieję, że Wizard Rock zostanie zwrócony, a zdarzenia takie jak to spełnią rolę edukacyjną.

Zabieranie minerałów z Lasów Państwowych bez pozwolenia jest nielegalne. Ktokolwiek więc ukradł Wizard Rock, musi się liczyć z grzywną w wysokości nawet 5 tys. dolarów i/lub 6 miesiącami więzienia.

W ciągu ostatnich 4 miesięcy z Prescott National Forest zginęły jeszcze dwa inne głazy. Ponieważ ważyły one ok. 340-910 kg, złodzieje musieli się posłużyć specjalistycznym sprzętem.

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

W ciągu ostatnich 4 miesięcy z Prescott National Forest zginęły jeszcze dwa inne głazy.

Konkurencja między sąsiadami na najładniejszy ogródek skalny osiągnęła nowy poziom?

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, dexx napisał:

Wow, Polak potrafi :D Inna sprawa, że tam w Stanach mogą iść na ilość (liczbę), a nie na jakość, bo zniknęło im ostatnio parę głazów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może to marketing osiągnął magiczny poziom? Nazwa kamienia obliguje, a w Polsce to nie takie cuda, choć słowo "wizard" i u nas obliguje; ot kij, z którego płynie woda i ludzie kupujący buteleczkę tej ostatniej po 50 zeta.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Ważąca prawie tonę skała w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęła z lasu w Arizonie. Po miesiącu w równie tajemniczy sposób wróciła na swoje miejsce. Lokalne władze zastanawiają się, kto stoi za jej kradzieżą.

Nie ma co się zastanawiać, nazwa zobowiązuje… ;-) A serio - informacja poszła w świat, teraz będą turyści.

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, wilk napisał:

A serio - informacja poszła w świat, teraz będą turyści.

Uważałem się za makiawelicznego mastera of all evil, ale widzę że do pięt Ci nie dorastam. Do łba by mi nie przyszło, że ta żonglerka 1 tonowym kamykiem, to pijar w czystej postaci :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Jajcenty napisał:

Uważałem się za makiawelicznego mastera of all evil

Drogi idealistyczny Jajcenty... Tym mogę zacząć i skończyć. :D

Wcześniej to sugerowałem, szczególnie w odniesieniu do naszej rzeczywistości. Wystarczy pociągnąć rurkę z wodą do pewnego pomnika, by ta woda "cudownie" wypływała i naprawdę buteleczki sprzedawano po 50 zeta. To, że znaleźli się kupcy to nasz rodzimy cud.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Astro napisał:

Wcześniej to sugerowałem, szczególnie w odniesieniu do naszej rzeczywistości.

Ano. Mosz Recht.  Nie wiem dlaczego Twój post został skategoryzowany jako polityczny i percepcja mi się wyłączyła - jestem zbyt wrażliwy by na KW czytać komentarze polityczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja na ten przykład w ogóle nie sprawdzam kategorii, bo tutaj akurat całkiem sporo jest albo kategoryzowane, jako polityczne czy technologiczne. Ważniejsza jest treść artykułu. Może tymi złodziejami rzeczywiście byli Polacy. Słyszałem, że w Szwecji nawet rowery mogłyby stać swobodnie przy ulicy nie przypięte łańcuchem, gdybyśmy tam nie migrowali za pracą :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pracownicy Biblioteki Uniwersytetu Cambridge poinformowali o zaginięciu 2 notatników Karola Darwina. Warte miliony funtów zabytki najprawdopodobniej zostały ukradzione... przed 20 laty. Jeden z nich zawiera słynny rysunek Drzewa Życia, w którym uczony zilustrował ewolucyjne powiązania pomiędzy gatunkami.
      Notatniki ostatnio widziano w listopadzie 2000 roku, gdy złożono „wewnętrzną prośbę” o ich udostępnienie w celu wykonana fotografii. Zostały wówczas wyniesione ze specjalnie zabezpieczonego pomieszczenia i przetransportowane do tymczasowego studio fotograficznego w piwnicy biblioteki. Dwa miesiące później, podczas rutynowej kontroli, zauważono, że notatników nie ma w miejscu, gdzie były przechowywane. Wiemy, że fotografowano je w listopadzie. Nie wiemy, co działo się z nimi pomiędzy listopadem 2000 a styczniem 2001, kiedy to zauważono, że nie ma ich tam, gdzie być powinny, mówi dyrektor biblioteki, doktor Jessica Gardner.
      Moi poprzednicy stwierdzili, że najwyraźniej ktoś odłożył je w niewłaściwe miejsce, mówi doktor Gardner, która objęła funkcję dyrektora w 2017 roku.
      Przez te lata niejednokrotnie poszukiwano notatników Darwina, ale nigdy ich nie znaleziono. Nie ma w tym nic dziwnego. Łączna długość bibliotecznych półek wynosi imponujące 200 kilometrów. Jest na nich przechowywanych ponad 10 milionów map, manuskryptów i innych obiektów.
      Na początku bieżącego roku doktor Gardner zleciła nowe poszukiwania. Pracownicy biblioteki przekopali konkretne miejsca. Dokładnie przejrzeli też 189 skrzyń, w których przechowywane są książki, notatki i rysunki Darwina. Notatników nie znaleziono.
      Gardner nie chciała przyjąć do wiadomości, że kiedyś notatniki się odnajdą. Wraz z zespołem szczegółowo przeanalizowała to, co działo się z notatnikami. W końcu doszła do wniosku, że założenie, iż ktoś źle je odłożył jest nieprawdziwe. Notatniki prawdopodobnie zostały ukradzione, stwierdziła. Jej zdaniem, taką możliwość należało przyjąć do samego początku, jednak tego nie zrobiono. Pani dyrektor zauważa, że w ciągu ostatnich 2 dekad zmieniono i poprawiono procedury bezpieczeństwa. Teraz, gdyby nie można było odnaleźć czegoś równie ważnego, natychmiast zawiadomiono by policję, mówi.
      Policja została w końcu poinformowana o prawdopodobnej kradzieży, a notatniki zostały wpisane na brytyjską listę Art Loss Register. Informacje o nich zostały dodane również do prowadzonej przez Interpol bazy danych skradzionych dzieł sztuki.
      Zaginione notatniki zawierają wnioski, jakie młody Darwin wyciągnął z niedawno zakończonej podróży na Galapagos. W lipcu 1837 roku 28-letni wówczas mężczyzna napisał na górze strony jednego z notatników „sądzę” i narysował pierwsze Drzewo Zycia. Te notatniki to próba odpowiedzi na pytanie, skąd pochodzą gatunki, mówi emerytowany profesor historii i filozofii nauki Jim Secord. Ponad 20 lat później, w 1859 roku, w dziele „O pochodzeniu gatunków” ukazała się bardziej rozbudowana wersja Drzewa Życia.
      Czytając notatniki czuje się, jakby się było w głowie Darwina. Umieścił tam bardzo dużo pomysłów i informacji. Widać tam wielką energię intelektualną, wiele pomysłów, mówi Secord.
      Notatniki są niewielkie, rozmiarów pocztówki. Były przechowywane w specjalnym niebieskim pudełku.
      Doktor Gardner zapewnia, że bibliotekarze nie przestaną ich szukać. Jednak przejrzenie pozostałych półek i magazynów zajmie im kolejnych 5 lat. W międzyczasie więc zaapelowano do opinii publicznej z prośbą o pomoc. Gdyby ktoś posiadał jakiekolwiek informacje na temat notatników, proszony jest o pomoc. Gardner zaapelowała też do złodzieja lub ich obecnego posiadacza o zwrot zabytków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pewna Kanadyjka oddała ukradzione przez siebie fragmenty Pompejów twierdząc, że od czasu kradzieży jej rodzinę spotykają nieszczęścia. Kobieta imieniem Nicole ukradła przed 15 laty dwa fragmenty mozaiki, kawałek amfory oraz fragment innej ceramiki. Teraz zwróciła je w jednym z biur podróży, a w pozostawionym przez siebie liście nazywa przedmioty „przeklętymi”.
      Z listu dowiadujemy się, że w 2005 roku Nicole, która miała wówczas niewiele ponad 20 lat, odwiedziła Pompeje i wywiozła stamtąd wspomniane zabytki. Od tamtej pory prześladują ją nieszczęścia. Teraz mam 36 lat i dwukrotnie miałam nowotwór piersi. Ostatnio skończyło się obustronną mastektomią. Moja rodzina i ja przeżywamy problemy finansowe. Jesteśmy dobrymi ludźmi, nie chcę przekazać klątwy na moje dzieci i resztę rodziny. Zabierzcie je. One przyniosły mi nieszczęścia, czytamy w liście. Kobieta stwierdza, że w zwróconych zbytkach znajduje się negatywna energia.
      Pompeje od dawna zmagają się z plagą kradzieży dokonywanych przez turystów. Przez lata około stu turystów zwróciło skradzione artefakty. Na terenie Pompejów założono niewielkie muzeum, w którym można zobaczyć zarówno oddane zabytki, jak i listy, wyrażające skruchę. Zdecydowana większość ukradzionych przedmiotów ma niewielką wartość. Bardziej interesujące są listy, mówi rzecznik prasowa Pompejów. Mogą stać się one w przyszłości obiektem interesujących badań antropologicznych nad motywami, jakie kierowały ludźmi z różnych krajów, gdy kradli zabytki i gdy je zwracali.
      Przekonanie o klątwie ukradzionych artefaktów jest dość zabawne, ale może powstrzymywać przed kolejnymi tego typu wydarzeniami. Mamy nadzieję, że – niezależnie od przekonania o sprowadzaniu nieszczęścia – zwiększy się świadomość dotycząca dziedzictwa kulturowego, stwierdziła w korespondencji z KopalniąWiedzy Maria Luisa Vitale, rzecznik Parku Archeologicznego Pompejów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Warte fortunę rzadkie książki, które skradziono w styczniu 2017 r. z magazynu tranzytowego w Feltham, zostały znalezione pod podłogą domu w Rumunii. Odzyskanie dzieł, w tym pierwszych wydań prac Galileusza czy Newtona, to kulminacyjny moment 3-letniej operacji Met, Poliția Română i włoskiego Korpusu Karabinierów (policje krajowe wspierały Europol i Eurojust).
      Książki, które dostarczono z Włoch i Niemiec, skradziono z magazynu tranzytowego; stamtąd miały trafić na aukcję w Las Vegas. Daniel David i Victor Opariuc włamali się przez otwory wycięte w świetlikach dachowych. Mężczyźni spuścili się do środka na linie. Przysiadając na regałach, nie uruchomili systemu alarmowego. W samochodzie czekał na nich Narcis Popescu. Wyczyszczony pojazd został później porzucony.
      Dzięki próbkom DNA udało się zidentyfikować Davida i Popescu. Koniec końców śledczy dotarli do Neamț w Rumunii. Szesnastego września br. miejscowa policja znalazła pakunki z książkami w murowanej skrytce.
      Rumuński gang włamywał się do magazynów na terenie Wielkiej Brytanii. Zawsze stosowano tę samą metodę. Przestępcy unikali kary, bo przylatywali na Wyspy tylko po to, by wykonać skok (wyjeżdżali od razu po wykonaniu zadania). Skradzione dobra były transportowane przez innych ludzi.
      W przypadku opisywanego skoku krótko po kradzieży Popescu wynajął dom w Balham (tam książki były przechowywane). Na rozprawie sądowej prokurator dowodziła, że wywieźli je Marian Mamaliga i Ilie Ungureanu. Pierwszy dotarł do Wielkiej Brytanii vanem przez Eurotunel. Drugi przyleciał samolotem. Ładunek przemycono Eurotunelem. Książki miały być sprzedane na czarnym rynku.
      W czerwcu zeszłego roku przeprowadzono serię zmasowanych aresztowań w trzech krajach. Zatrzymano 13 osób (zarzuty dot. włamań popełnionych między grudniem 2016 r. a kwietniem 2019 r. i nabywania nielegalnych dóbr postawiono im w Wielkiej Brytanii). Met poinformowała, że orzeczono już winę 12 z nich. Proces 13. podejrzanego zaplanowano na marzec przyszłego roku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od 1988 r. obraz "Dwóch śmiejących się chłopców z kuflem piwa" (Two laughing boys with mug of beer) Fransa Halsa z ok. 1626 r. został skradziony już po raz trzeci. Wg Arthura Branda, detektywa ds. dzieł sztuki, ukradziono go na zamówienie. Szacowana wartość obrazu to 15 mln EUR.
      Do kradzieży doszło w środę nad ranem. Nim stróżowie prawa dotarli na miejsce, nikogo już nie było (złodzieje wyważyli tylne drzwi muzeum Hofje van Mevrouw van Aerden w Leerdamie w Holandii, uruchamiając alarm). Obecnie analizowane są nagrania z monitoringu. Policja współpracuje także z ekspertami ds. dzieł sztuki. Poproszono o pomoc wszystkich, którzy mogą mieć jakiekolwiek informacje na temat kradzieży.
      Wcześniej obraz Halsa padł łupem złodziei aż 2-krotnie. W 1988 r. skradziono go razem z "Pejzażem leśnym z kwitnącym czarnym bzem" (Forest View with Flowering Elderberry) Jacoba van Ruisdaela. Oba obrazy odzyskano po 3 latach. W 2011 r. te same dzieła zniknęły i zostały odnalezione po pół roku.
      Holenderskie media doniosły, że po drugiej kradzieży muzeum zaostrzyło środki bezpieczeństwa. Najbardziej wartościowe dzieła są trzymane w miejscu niedostępnym publicznie i można je oglądać wyłącznie w towarzystwie obsługi. Nikt z muzeum nie chciał komentować ostatniej kradzieży.
      Wspomniany na początku Albert Brand podkreśla, że bardzo trudno zabezpieczyć małe muzea, bo to bardzo drogie przedsięwzięcie. Jeśli [przestępcy] mają chrapkę na jakiś twój przedmiot, dostaną się do środka.
      Jak wyjaśnia Brand, kryminaliści kupują kradzione dzieła sztuki, by wymienić je za krótsze wyroki. Jako przykład można podać handlarza narkotykami Keesa Houtmana, który w 2005 r. próbował takiej sztuczki z dwoma obrazami van Gogha.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Władzom Nigerii nie udało się powstrzymać sprzedania w Paryżu świętych figur, które – jak twierdzą – zostały ukradzione w tym kraju podczas wojny domowej. Nigeryjska Narodowa Komisja Muzeów i Zabytków domagała się od domu aukcyjnego Christie odwołania aukcji zbytków, które były własnością byłego doradcy ds. sztuki prezydenta Jacquesa Chiraca. Dwie figurki Igbo „muzealnej jakości” zostały sprzedane za 212 500 euro. Nabywców nie znalazła natomiast duża figura Urhobo, której wartość jest szacowana na 900 000 euro.
      Dyrektor Muzeum Narodowego w Benin City twierdzi, że figurki zostały ukradzione i zaapelował do Christie's i innych domów aukcyjnych, by nie sprzedawały tego typu obiektów. Muszą oddać takie dzieła sztuki i wypłacić rekompensatę, powiedział Theophilus Umogbai.
      Przedstawiciele Christie's odmówili odwołania aukcji twierdząc, że wszystkie wystawione obiekty były wcześniej sprzedawane na dużych międzynarodowych targach dzieł sztuki. Wszystkie obiekty sprzedajemy zgodnie z prawem, czytamy w oświadczeniu domu aukcyjnego.
      Christie's informuje, że w przeszłości figurki były własnością Jacquesa Kerchache'a, francuskiego handlarza dziełami sztuki, kóry odegrał kluczową rolę w powstaniu muzeum Quai Branly w Paryżu. Kerchache był też doradcą prezydenta Chiraca, który również kolekcjonował afrykańską i azjatycką sztukę. Christie's przyznaje, że toczy się złożona debata na temat własności kulturalnej i historii, jednak ważnym jest, by działał legalny rynek, stwierdzili przedstawiciele firmy. Jak dodali, posiadają autentyczne dokumenty, z których wynika, iż wspomniane obiekty zostały wywiezione z Nigerii przed rokiem 2000. Taki warunek stawia francuskie prawo. Zdaniem Christie's statuetki były prawdopodobnie przedmiotem handlu pomiędzy lokalnymi agentami, zanim w Kamerunie lub Paryżu kupił je Kerchache. Sądzimy, że tego typu dzieła sztuki nie zostałyby sprzedane bez zgody lokalnych przywódców, dodają pracownicy Christie's.
      Jednak Mallam Abdu Aliyu z nigeryjskiej komisji muzeów, mówi, że jej członkowie są przekonani, iż statuetki zostały nielegalnie wywiezione z Nigerii w czasie wojny domowej pod koniec lat 60. Od lat bezskutecznie domagaliśmy się zwrotu tych dzieł sztuki. Od dawna prowadzimy negocjacje w sprawie zwrotu figurek ich prawowitym właścicielom. Złożyliśmy protest to Christies i mamy zamiar poinformować też muzea w Wielkiej Brytanii, Niemczech i innych krajach, gdzie prawdopodobnie trafiają nasze zabytki, mówi Abdu Aliyu.
      Wiele krajów, szczególnie w Afryki i Azji, domaga się od Europy zwrotu zabytków ukradzionych w epoce kolonialnej. Nie tylko zresztą one. Znana jest sprawa marmurów Elgina, bezcennych rzeźb, które zdobiły niegdyś Partenon, a które za pomocą łomów, pił i materiałów wybuchowych zostały zdjęte z Partenonu i obecnie znajdują się w British Museum. Również Polska na przestrzeni dziejów została okradziona z olbrzymiej liczby bezcennych dzieł sztuki, które obecnie znajdują się w Niemczech, Szwecji czy Rosji.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...