Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Iskra
      Dokładnie 50 lat temu, późnym wieczorem 29 października 1969 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles (UCLA) dwóch naukowców prowadziło pozornie nieznaczący eksperyment. Jego konsekwencje ujawniły się dopiero wiele lat później, a skutki pracy profesora Leonarda Kleinrocka i jego studenta Charleya Kline'a odczuwamy do dzisiaj.
      Kleinrock i Kline mieli do rozwiązania poważny problem. Chcieli zmusić dwa oddalone od siebie komputery, by wymieniły informacje. To, co dzisiaj wydaje się oczywistością, przed 50 laty było praktycznie nierozwiązanym problemem technicznym. Nierozwiązanym aż do późnego wieczora 29 października 1969 roku.
      Jeden ze wspomnianych komputerów znajdował się w UCLA, a drugi w oddalonym o 600 kilometrów Stanford Research Institute (SRI) w Menlo Park. Próby nawiązania łączności trwały wiele godzin. Kline próbował zalogować się do komputera w SRI, zdążył w linii poleceń wpisać jedynie  „lo”, gdy jego maszyna uległa awarii. Wymagała ponownego zrestartowania i ustanowienia połączenia. W końcu około godziny 22:30 po wielu nieudanych próbach udało się nawiązać łączność i oba komputery mogły ze sobą „porozmawiać”. Wydaje się jednak, że pierwszą wiadomością wysłaną za pomocą sieci ARPANETu było „lo”.
       

       
      Trudne początki
      Początków ARPANETU możemy szukać w... Związku Radzieckim, a konkretnie w wielkim osiągnięciu, jakim było wystrzelenie Sputnika, pierwszego sztucznego satelity Ziemi. To był dla Amerykanów policzek. Rosjanie pokazali, że pod względem technologicznym nie odstają od Amerykanów. Cztery lata zajęło im nadgonienie nas w technologii bomby atomowej, dziewięć miesięcy gonili nas w dziedzinie bomby wodorowej. Teraz my próbujemy dogonić ich w technice satelitarnej, stwierdził w 1957 roku George Reedy, współpracownik senatora, późniejszego prezydenta, Lyndona Johnsona.
      Po wystrzeleniu Sputnika prezydent Eisenhower powołał do życia Advanced Research Project Agency (ARPA), której zadaniem była koordynacja wojskowych projektów badawczo-rozwojowych. ARPA zajmowała się m.in. badaniami związanymi z przestrzenią kosmiczną. Jednak niedługo później powstała NASA, która miała skupiać się na cywilnych badaniach kosmosu, a programy wojskowe rozdysponowano pomiędzy różne wydziały Pentagonu. ARPA zaś, ku zadowoleniu środowisk naukowych, została przekształcona w agencję zajmującą się wysoce ryzykownymi, bardzo przyszłościowymi badaniami o dużym teoretycznym potencjale. Jednym z takich pól badawczych był czysto teoretyczny sektor nauk komputerowych.
      Kilka lat później, w 1962 roku, dyrektorem Biura Technik Przetwarzania Informacji (IPTO) w ARPA został błyskotliwy naukowiec Joseph Licklider. Już w 1960 roku w artykule „Man-Computer Symbiosis” uczony stwierdzał, że w przyszłości ludzkie mózgi i maszyny obliczeniowe będą bardzo ściśle ze sobą powiązane. Już wtedy zdawał on sobie sprawę, że komputery staną się ważną częścią ludzkiego życia.
      W tych czasach komputery były olbrzymimi, niezwykle drogimi urządzeniami, na które mogły pozwolić sobie jedynie najbogatsze instytucje. Gdy Licklider zaczął pracować dla ARPA szybko zauważył, że aby poradzić sobie z olbrzymimi kosztami związanymi z działaniem centrów zajmujących się badaniami nad komputerami, ARPA musi kupić wyspecjalizowane systemy do podziału czasu. Tego typu systemy pozwalały mniejszym komputerom na jednoczesne łączenie się z wielkim mainframe'em i lepsze wykorzystanie czasu jego procesora. Dzięki nim wielki komputer wykonywać różne zadania zlecane przez wielu operatorów. Zanim takie systemy powstały komputery były siłą rzeczy przypisane do jednego operatora i w czasie, gdy np. wpisywał on ciąg poleceń, moc obliczeniowa maszyny nie była wykorzystywana, co było oczywistym marnowaniem jej zasobów i pieniędzy wydanych na zbudowanie i utrzymanie mainframe’a.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pustynne mrówki żniwiarki Veromessor pergandei z narażeniem życia uwalniają swoje towarzyszki z sieci pająków. Czasem celowo nawet niszczą pajęczyny, poświęcając na to do 2 godzin.
      Po raz pierwszy zachowanie takie zaobserwowano w 2015 r. na pustyni Mojave i Sonorze. Naukowcy zauważyli wtedy, że mrówki nie tylko uwalniają więźniów z lepkiej sieci, ale i rozbrajają potem pajęczą sieć, tnąc ją żuwaczkami nawet przez 2 godziny. Akcje ratownicze są niebezpieczne - ok. 6% ratowników utyka w sieci albo pada ofiarą czyhającego w pobliżu pająka.
      Kiedy autorzy publikacji z pisma The American Naturalist zabrali mrówki do laboratorium, odkryli, że owady ignorowały puste pajęczyny. To sugeruje, że reagują one na chemiczne sygnały stresu uwięzionych w sieci V. pergandei.
      Tym samym mrówki V. pergandei trafiają do wąskiego grona zwierząt, które angażują się w zachowania ratownicze. Typowo postrzegano je jako zarezerwowane dla ssaków, takich jak naczelne i delfiny. Jeszcze rzadsze były przypadki niszczenia pułapek; dotąd wśród kręgowców odnotowano je tylko u 2 grup: dzikich szympansów z Bossou w Gwinei oraz goryli górskich z Rwandy, które rozmontowywały wnyki kłusowników.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dr Max Ortiz Catalan z Uniwersytetu Technologicznego Chalmers zaproponował nową teorię fantomowego bólu kończyny - stochastyczne splątanie (ang. stochastic entanglement).
      Fantomowy ból kończyn to słabo poznany fenomen, w przypadku którego ludzie, którzy stracili kończynę, doświadczają silnego bólu zlokalizowanego w brakującej ręce/nodze. Niekiedy zjawisko to znacząco pogarsza jakość życia pacjenta. Niestety, obecne teorie nie wyjaśniają ustaleń klinicznych i nie zapewniają odpowiednich podstaw do badań i leczenia.
      Max Ortiz Catalan uważa, że po amputacji obwód neuronalny powiązany z brakującą kończyną traci swoją funkcję i staje się podatny na splątanie z innymi sieciami neuronalnymi - w tym przypadku z siecią odpowiedzialną za postrzeganie bólu.
      Neurony nigdy nie są całkowicie wyciszone/bezczynne. Gdy nie przetwarzają konkretnego zadania, mogą się wyładowywać losowo. Niekiedy skutkuje to zbieżnym wyładowywaniem neuronów z sieci czuciowo-ruchowej i sieci percepcji bólu, co daje wrażenie bólu w pewnej części ciała.
      Zwykle sporadyczne synchroniczne wyładowywanie nie byłoby wielkim problemem, bo stanowi ono część szumu tła i się nie wybija. Jednak u pacjentów z brakującą kończyną może się uwypuklać, bo w tym samym czasie nie dzieje się nic innego. To może skutkować zaskakującym i silnie emocjonalnym doświadczeniem - bólem w nieistniejącej części ciała. Takie niezwykłe wrażenie wzmacnia niepożądane połączenie nerwowe [...] i pomaga je utrwalić.
      Zgodnie z prawem Donalda Hebba - neurony, które wyładowują się razem, łączą się ze sobą - neurony z sieci czuciowo-ruchowej i bólowej zostają splątane, dając fantomowy ból kończyny. Co istotne, nowa teoria wyjaśnia też, czemu nie wszyscy ludzie po amputacji cierpią z powodu tej dolegliwości. Losowość (stochastyczność) oznacza, że nie u wszystkich występuje jednoczesne wyładowywanie i łączenie.
      W publikacji z pisma Frontiers in Neurology Max Ortiz Catalan ocenia, jak nowa teoria mogłaby wyjaśnić skuteczność opracowanej wcześniej przez niego metody - fantomowego wykonania ruchowego (ang. Phantom Motor Execution, PME). W trakcie PME do kikuta kończyny przymocowuje się elektrody, które wychwytują sygnały przeznaczone dla brakującej kończyny. W czasie rzeczywistym algorytmy przekładają je na ruchy wirtualnej kończyny. Pacjenci widzą na ekranie siebie z cyfrowo odtworzoną kończyną. Mogą ją kontrolować jak własną. Dzięki temu da się stymulować i reaktywować uśpione obszary mózgu.
      Pacjenci mogą zacząć ponownie używać obszarów mózgu, które [po amputacji] stały się nieczynne. Wykorzystanie tych obwodów pomaga osłabić i wyeliminować splątanie z sieciami bólowymi. To rodzaj odwrotnego prawa Hebba. W grę wchodzą też działania prewencyjne, by w pierwszym rzędzie w ogóle nie dopuścić do splątania.
      Wcześniej wykazano, że PME pomaga pacjentom, w przypadku których inne metody zawiodły. Zrozumienie mechanizmu leżącego u podłoża tej skuteczności pozwoli na właściwe i jak najskuteczniejsze stosowanie PME.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...