Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Międzynarodowy zespół naukowców wyliczył, ile plastiku spożywają w ciągu godziny rekiny wielorybie (Rhincodon typus) oraz manty rafowe (Mobula alfredi) u wybrzeży Indonezji. Statystyki są porażające...
      W oceanach znajduje się bardzo duża ilość tworzyw. W ostatnich latach akademicy próbują oszacować wpływ zanieczyszczenia plastikiem na życie morskie. Tym razem biolodzy skupili się na żerowiskach rekinów wielorybich i M. alfredi w 3 indonezyjskich regionach przybrzeżnych: w morskim obszarze chronionym Nusa Penida, a także w wodach Parku Narodowego Komodo oraz okolicach Pantai Bentar na Jawie Wschodniej.
      Skąd pomysł na badanie? Elitza Germanov z Murdoch University regularnie nurkowała u wybrzeży Indonezji. Zauważyła, że woda jest dosłownie usiana plastikowymi odpadami. W jej głowie natychmiast zrodziło się pytanie, ile tworzyw spożywają zwierzęta morskie filtrujące plankton.
      By to ustalić, ekipa z Australii, USA, Indonezji i Nowej Zelandii posłużyła się siecią planktową o wielkości oczka 200 μm, za pomocą której można było próbkować górne 50 cm kolumny wody. Plastik unoszący się na wodzie oceniano wzdłuż ok. 440-m transektów (transekt to metoda inwentaryzacji środowiska przyrodniczego, która polega na wykonywaniu obserwacji w punktach rozmieszczonych na charakterystycznych liniach). Badania prowadzono podczas wilgotnych i suchych pór monsunowych w latach 2016-18.
      Oddzieliliśmy plankton i inne naturalne materiały od plastiku, wykorzystując grawitację i wodę morską. Zasadniczo plankton tonie, a tworzywo unosi się na wodzie - wyjaśnia Germanov. Mikroplastik z próbek z trałowania mierzono i kategoryzowano. Większe odpady plastikowe unoszące się na wodzie zliczano i kategoryzowano z pokładu łodzi. Później wyliczano zagęszczenie odpadów.
      Ponieważ wcześniejsze badania pokazały, ile wody rekiny wielorybie i manty filtrują w jednostce czasu (odpowiednio, 326 m3 i 86,4 m3 h–1), można było wyliczyć, ile plastiku przy okazji spożywają (w wyliczeniach uwzględniono średnie zagęszczenie plastiku na terenach żerowania).
      Okazało się, że górne szacunki spożycia plastiku dla mant z okolic Nusa Penida i Parku Narodowego Komodo wynosiły, odpowiednio, ok. 63 i 25 kawałków na godzinę, a dla rekinów wielorybich żerujących w okolicach Jawy ok. 137 kawałków.
      Szacowane spożycie plastiku przez manty (ok. 63 fragmentów na godzinę w porze deszczowej i ~4 w porze suchej w Manta Bay w morskim obszarze chronionym Nusa Penida; ≤25 na godzinę w Karang Makassar w Parku Narodowym Komodo) i stosunek wagowy plastiku do planktonu sugerują, że w niektórych lokalizacjach w okresach największego zagęszczenia plastiku (w porze deszczowej) manty mogą zjadać do 980 g tworzyw na kilogram planktonu. Rekiny wielorybie żerujące w okolicach Pantai Bentar spożywają do 6 razy więcej plastiku (~137 kawałków na godzinę) niż osobniki żerujące w La Paz Bay.
      Badanie wykazało, że większość plastikowych odpadów w okolicach wybrzeża to fragmenty jednorazowych toreb i opakowań na produkty spożywcze. Wg Germanov, pomóc więc może ograniczenie ich stosowania.
      Choć już te statystyki robią wrażenie, biolodzy dodają, że prawdopodobnie nie doceniają skali zjawiska, bo nie biorą pod uwagę tworzyw spożytych przez plankton.
      Dzięki pomocy ochotników (nurków) obecność plastiku stwierdzono w wydalinach ryb. Do konsekwencji potwierdzonego w ten sposób spożycia należy m.in. ekspozycja na toksyczne dodatki do tworzyw. A status obu badanych gatunków pozostawia sporo do życzenia: rekiny rekinie są bowiem zagrożone wyginięciem, a M. alfredi uznaje się za gatunek wysokiego ryzyka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ostatnim czasie dużo się mówi o uszkadzającym wpływie plastiku na środowisko. Tworzywa sztuczne można znaleźć nie tylko na szczytach wysokich gór, ale i w najgłębszych miejscach oceanu. Najnowsze badania pokazały, że pewne koralowce kamienne - Astrangia poculata - wolą mikroplastik od swojego zwykłego pokarmu.
      W ramach badania, jak koralowce radzą sobie w cieplejszych i bardziej zakwaszonych wodach, autorzy artykułu z Proceedings of the Royal Society B zebrali kilka egzemplarzy A. poculata. Ze względu na bliskość miasta, a w domyśle na obecność sporych ilości plastiku, zdecydowali się na próbkowanie okolic u wybrzeży Providence, stolicy stanu Rhode Island. Ekipa skoncentrowała się na mikroplastiku, czyli fragmentach o średnicy poniżej 5 milimetrów.
      W laboratorium biolodzy rozcięli koralowce i odkryli, że w każdym polipie znajdowało się co najmniej 100 kawałków mikroplastiku. To pierwszy przypadek, gdy stwierdzono, że dzikie koralowce spożywają tworzywa sztuczne.
      W dalszym etapie badań do akwarium z wyhodowanymi koralowcami wrzucono plastikowe mikrogranulki oraz naturalny pokarm A. poculata - jaja krewetek. Kiedy później przeprowadzono sekcję polipów, okazało się, że znajdowało się w nich 2-krotnie więcej plastiku niż jaj. Akademicy uważają, że to pokazuje, że te parzydełkowce wolą plastik od swojego pokarmu.
      W ramach kolejnego eksperymentu zespół zanurzył partię mikrogranulek w oceanie, dzięki czemu bakterie mogły na nich utworzyć biofilm. Następnie do biofilmu wprowadzono pałeczki okrężnicy (Escherichia coli) i taki "smakołyk" podano laboratoryjnym koralowcom. Stwierdzono, że choć po 2 dniach koralowce pozbyły się mikrogranulek i tak wszystkie zginęły w wyniku infekcji E. coli. Akademicy podkreślają, że zdobyte wyniki sugerują, że wiele koralowców może obumierać wskutek zakażeń przenoszonych za pośrednictwem plastiku.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Woda morska, plaże i osady u wybrzeży Tarragony są równie silnie zanieczyszczone plastikiem jak wielkie miasta, takie jak Barcelona, wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z Universitat Rovira i Virgili. Większość z tego plastiku stanowią zaś mikrowłókna pochodzące z ubrań, które są wymywane podczas prania.
      Tym co najbardziej martwi naukowców z grupy badawczej Tecnatox są olbrzymie ilości mikroplastiku w wodzie. Nie jest on widoczny gołym okiem, ale może stanowić zagrożenie dla ludzkiego zdrowia. I właśnie wpływ mikroplastiku na zdrowie człowieka jest głównym przedmiotem badań grupy powołanej spośród naukowców z Wydziału Inżynierii Chemicznej oraz WYdziału Biochemii i Biologii Molekularnej. Powołana w 2018 roku grupa przeprowadziła wiele pionierskich badań wody, osadów i piasku u wybrzeży Tarragony. Ich celem było poznanie ilości znajdującego się tam plastiku oraz określenie jego źródła.
      Plastik ten trafia do morza zarówno ze strumieni i dużych rzek, jak i za pośrednictwem systemów drenażowych oraz podziemnych źródeł wody. Znajduje się on też w ściekach przemysłowych oraz ściekach z łodzi i statków. Jednak ostatnio odkryto kolejne źródło plastiku. Analizy wykazały bowiem, że aż 57% zanieczyszczeń plastikiem stanowi mikroplastik, a większość z niego to tworzywa sztuczne pochodzące z ubrań.
      Główne grupy mikroplastiku zanieczyszczającego wodę i plaże to polipropylen (42%), polistyren (37%) oraz polietylen (16%). Materiały te są wykorzystywane do produkcji przedmiotów codziennego użytku, takich jak torby, opakowania, skrzynki i inne. Gdy zanieczyszczenia takie trafią do wody, nie ulegają biodegradacji. Są tylko stopniowo rozbijane na coraz mniejsze cząstki. W końcu, gdy ich długość nie przekracza 5 milimetrów stają się mikroplastikiem, a gdy spada poniżej 1 milimetra mówimy o nanoplasitku. Mikroplastik jest zaś powszechnie zjadany przez ludzi. Może być zarówno przypadkowo połknięty, jak i trafić do naszego organizmu za pośrednictwem zanieczyszczonych nim ryb i owoców morza.
      Trzeba przy tym pamiętać, że w plastiku znajdują się metale ciężkie i różnego typu molekuły dodawane w czasie produkcji w celu uzyskania pożądanych właściwości fizycznych. Ponadto naukowcy podejrzewają, że bardzo małe fragmenty plastiku mogą przedostawać się przez błony komórkowe i trafiać do różnych organów, nerek, wątroby czy mózgu. Nie wiemy, jaki może mieć to wpływ na zdrowie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plastikowe odpady został znalezione w przewodach pokarmowych zwierząt żyjących w najgłębszych rowach oceanicznych. To pokazuje, jak bardzo zanieczyściliśmy Ziemię.
      Każdego roku człowiek produkuję ponad 300 milionów ton plastiku. W oceanach pływa co najmniej 5 bilionów kawałków plastiku. Jako, że eksploracja głębin jest kosztowna, trudna i czasochłonna dotychczas badano głównie, jak plastik zanieczyszcza płytsze partie oceanów. Badania te wykazały, że zanieczyściliśmy plastikowymi odpadami najdalsze zakątki planety, a tworzywa sztuczne trafiają do organizmów ptaków, żółwi morskich, ryb i waleni.
      Teraz brytyjscy naukowcy z Newcastle University poinformowali, że plastikowe odpady znaleźli w przewodach pokarmowych wszystkich zwierząt, jakie zbadali w Rowie Mariańskim. W pewnej mierze się tego spodziewałem, ale to zaskakujące odkrycie, mówi Alan Aamieson.
      Jamieson z kolegami specjalizują się w poszukiwaniu nowych gatunków zamieszkujących głębiny oceaniczne. Uczeni zdali sobie w pewnym momencie sprawę, że przez dekadę badań zgromadzili dziesiątki okazów niewielkich krewetek, żyjących na głębokościach od 6000 do 11000 metrów pod powierzchnią oceanu. Postanowili poszukać w ich organizmach plastiku.
      Naukowcy byli zaskoczeni, w jak olbrzymim stopniu zanieczyszczona jest planeta. Na przykład Rów Atakamski i Rów Japoński są oddalone od siebie o około 15 000 kilometrów, jednak krewetki żyjące w obu tych miejscach miały plastik w przewodach pokarmowych.
      U wybrzeży Japonii, Nowej Zelandii czy Peru istnieją bardzo głębokie rowy. Najważniejsze odkrycie to stwierdzenie obecności plastiku w organizmach żyjących na każdej głębokości. Nie marnujmy więcej czasu. Plastik jest wszędzie, mówi Jamieson.
      Autorzy badań stwierdzili, że nie wiadomo, czy fragmenty plastiku samodzielnie dotarły na tak duże głębokości, czy też np. zostały połknięte przez ryby, które po śmierci opadły na dno.
      Analiza odpadków wykazała, że większość z nich stanowią tworzywa sztuczne używane do produkcji ubrań. Zaś zmiana wiązań atomowych w materiałach wskazała, że zanieczyszczenia liczyły sobie kilkanaście lat.
      Mikroplastik trafia do oceanów różnymi drogami. Z czasem akumulują się na nim bakterie, staje się on cięższy i tonie. Jeśli więc nawet od dzisiaj do oceanów nie trafi już żaden kawałek plastiku, to ten plastiku, który już tam jest z czasem zatonie. A wówczas nie ma sposobu, by go stamtąd wydobyć. Składujemy nasze śmieci w najmniej zbadanych obszarach naszej planety, mówi Jamieson.
      Uczony dodaje, że nie wiadomo, jaki wpływ ma mikroplastik na organizmy żyjące na dnie rowów oceanicznych. Można jedynie przypuszczać, że skutki są opłakane. To tak, jakby człowiek połknął 2-metrowy kawałek linki z polipropylenu i oczekiwał, że nie wpłynie to na jego zdrowie, stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z University of Plymouth postanowili sprawdzić, jak mikroplastik akumuluje się w organizmie przegrzebka zwyczajnego (Pecten maximus), zwierzęcia bardzo chętnie jedzonego przez ludzi.
      Okazało się, że wystarczyło sześć godzin ekspozycji, by we wnętrznościach mięczaka znalazły się... miliardy fragmentów mikroplastiku wielkości około 250 nanometrów każdy. Jeszcze więcej 20-nanometrowych fragmentów plastiku przedostało się do jego nerek, skrzeli, mięśni i innych części ciała.
      To pierwsze tego typu badania, podczas których zmierzono rzeczywisty poziom wchłaniania plastiku przez organizm morski podczas wystawienia go na działanie podobnej koncentracji mikroplastiku, z jaką może zetknąć się w rzeczywistości. Wcześniejsze tego typu badania prowadzono przy wyższej koncentracji mikroplastiku.
      Stworzyliśmy nową metodologię na potrzeby tych badań. Wytworzyliśmy nanocząstki plastiku i oznaczyliśmy je, dzięki czemu mogliśmy śledzić ich ruch w ciele przegrzebka w środowisku odpowiadającym środowisku naturalnemu. Nasze badania po raz pierwszy pokazały, że nanocząstki plastiku mogą być bardzo szybko wchłaniane przez organizmy morskie i w ciągu kilku godzin trafić do większości głównych organów, mówi doktor Maya Al Sid Cheikh, która stała na czele grupy badawczej.
      To przełomowe badanie zarówno jeśli chodzi o metodologię jak i uzyskane wyniki. Jedynie na kilka godzin wystawiliśmy przegrzebka na działanie mikroplastiku i, mimo tego, że później trafiły do czystej wody, to mikroplastik był obecny w ich organizmach wiele tygodni później. Jeśli chcemy zrozumieć wpływ mikroplastiku na organizmy żywe, musimy znać dynamikę jego wchłaniania i usuwania, mówi profesor Richard Thompson.
      Badania wykazały, że po 14 dniach od ekspozycji na mikroplastik w ciele przegrzebków nie można było już wykryć cząstek o średnicy wynoszącej 20 nanometrów. Cząstki 250-nanometrowe znikały dopiero po 48 dniach.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...