Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Podczas wykopalisk w Achladzie odkryto artefakty pominięte przez starożytnych rabusiów

Recommended Posts

Podczas wykopalisk prowadzonych na cmentarzysku w Achladzie w północno-zachodniej Grecji znaleziono szereg artefaktów, pominiętych przez starożytnych rabusiów grobów. Archeolodzy zbadali ponad 200 nowych pochówków i natrafili m.in. na złotą maskę i hełmy z brązu.

W wydanym w piątek oświadczeniu Ministerstwo Kultury poinformowało, że najbardziej imponujące znaleziska pochodzą z grobów wojowników, którzy zmarli w VI w. p.n.e.

Spośród artefaktów wymieniono m.in. maskę pogrzebową, 4 hełmy typu iliryjskiego, żelazne groty włóczni, fragmenty żelaznych mieczy, a także urnę z brązu z ozdobnymi uchwytami w formie ludzkich rąk (dość dobrze zachowaną, o średnicy 55 cm) czy część zbroi.

Archeolodzy podkreślają, że 131 grobów datuje się na okres bizantyjski, a 75 pozostałych przede wszystkim na okres archaiczny. Wykopaliska są prowadzone pod nadzorem Liany Gelou.

Jak dotąd w Achladzie odkryto 1290 grobów. Cmentarz był wykorzystywany przez długi czas. Najwcześniejsze pochówki pochodzą z epoki brązu, a najliczniejsze z okresu pomiędzy VI a III w. p.n.e. W południowej części tego stanowiska odkryto 2 rzymskie gospodarstwa rolne.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy opublikowali odkryty 10 lat temu notatnik Juliusza Słowackiego z jego podróży po Grecji i Bliskim Wschodzie. Na trzytomową publikację składają się m.in. faksymile tego dzieła i jego transliteracja. Do 2010 r. uważano, że rękopis ten spłonął w czasie II wojny światowej.
      Juliusz Słowacki (1809-1849) w latach 1836-1837 odbył podróż po krajach śródziemnomorskich i Bliskim Wschodzie – Grecji, Egipcie, Ziemi Świętej i Libanie. W czasie wyprawy miał ze sobą dwa notatniki. Naukowcy długo sądzili, że do naszych czasów zachował się tylko jeden z nich – drugi miał spłonąć w Warszawie w czasie II wojny światowej. Jednak w 2010 r. historyk z UJ prof. Henryk Głębocki odkrył go niespodziewanie w Rosyjskiej Bibliotece Państwowej w Moskwie.
      Po 5 latach prac na notatnikiem ukazała się trzytomowa publikacja. Znajduje się w niej wierne odwzorowanie zaginionego dokumentu, jego transliteracja i komentarze. Zespołem, który zajmował się opracowaniem tego dzieła, kierowała historyk literatury polskiej okresu romantyzmu prof. Maria Kalinowska z Wydziału Artes Liberales UW. Środki na ten cel pochodziły z NCN. Wśród naukowców zaangażowanych w projekt byli poloniści, znawcy twórczości Słowackiego, archeolodzy, egiptolog, historyk sztuki, arabistka i orientalistka.
      Wyprawa Słowackiego na Bliski Wschód jest gotowym scenariuszem na film sensacyjny – podobnie zresztą, jak losy zaginionego notatnika, o których dowiadujemy się coraz więcej. Są one również opisane w naszej publikacji – powiedziała w rozmowie z PAP prof. Maria Kalinowska. Wiele aspektów tej podróży poety owianych jest mgłą tajemnicy, mimo że badacze uzyskali nowe źródła na ten temat. Na przykład prof. Henryk Głębocki przybliża szerzej w jednym z tomów hipotezę o rzekomo politycznym charakterze podróży poety na Wschód – Słowacki lub towarzysze jego podróży mogli być tajnymi emisariuszami ks. Adama Jerzego Czartoryskiego.
      W ocenie prof. Kalinowskiej poezja Słowackiego jest nadal aktualna. Zarówno jego twórczość, jak i podróż na Bliski Wschód może stanowić inspirację dla młodych ludzi. Pracuję ze studentami i mając kontakt z młodzieżą absolutnie jestem pewna, że nie ubywa miłośników Słowackiego, tylko przybywa – dodała.
      Dlatego w piątek wieczorem naukowcy zaangażowani w projekt dotyczący opracowania notatnika uruchomią stronę internetową. Witryna ta ma być przestrzenią, w której naukowcy, nauczyciele, uczniowie i pasjonaci twórczości Słowackiego będą mogli korzystać z rzetelnie opracowanych materiałów, prezentować swoje dokonania, dzielić się wiedzą, czy też skorzystać z konsultacji ze środowiskiem naukowym. Przygotowała ją dr Milena Chilińska.
      Według prof. Kalinowskiej odkryty w Moskwie notatnik Słowackiego był przede wszystkim brudnopisem – w przeciwieństwie do drugiego zachowanego notesu, pisanego raczej „na czysto”.
      Zeszyt zawiera między innymi rękopis jednego z arcydzieł polskiego romantyzmu: poematu Podróż do Ziemi Świętej z Neapolu oraz szereg innych tekstów, listów poetyckich, planów utworów, notatek, szkiców, akwarel i rysunków Słowackiego. To właśnie ilustracje zwróciły szczególną uwagę badaczy; jest ich kilkadziesiąt, część nigdy nie była reprodukowana. Poeta wykonywał je, aby udokumentować swoją podróż i odnotować interesujące go, często egzotyczne zjawiska.
      Najwięcej ilustracji dotyczy Egiptu - przedstawiają one starożytne posągi i inne zabytki, bo choć Grecja zachwyciła poetę - Egipt ją przyćmił.
      Formę odnalezionego notatnika najlepiej oddaje określenie „raptularz” – tak właśnie nazywano dawniej brudnopis czy notatnik, który służył do zapisywania „na gorąco” bieżących spraw. Forma notatek pozwala sądzić, że Słowacki miał swój zeszyt zawsze pod ręką - kiedy pracował twórczo lub gdy chciał coś szybko zanotować. Między strofami poezji wieszcz odnotował swoje emocje, ale także zapisywał rachunki – wynika z obserwacji naukowców.
      W raptularzu nie odkryto żadnego nowego wiersza, za to ustalono ich właściwe formy. Analizy literaturoznawców wykazały, że w wielu przypadkach pierwsi edytorzy tekstów wieszcza wprowadzali modyfikacje w jego utworach, a nawet... dodawali strofy. Mogło się tak dziać m.in. ze względu na trudności w odczytaniu rękopisów Słowackiego.
      Raptularz do dziś pozostaje w Moskwie. W 2012 r. polski resort kultury wystąpił drogą dyplomatyczną za pośrednictwem MSZ z wnioskiem restytucyjnym – czytamy w jednym z tomów opracowanego raptularza.
      Spotkanie online z autorami opracowania rozpocznie się w piątek o godz. 17.00. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie internetowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2014 r. inżynierowie pracowali nad zabezpieczeniem antysejsmicznym budynku z lat 50. Natknęli się na pomieszczenia wchodzące niegdyś w skład rzymskiej willi. Podczas prac archeologicznych odkryto m.in. piękne mozaiki, łacińskie inskrypcje, freski czy fragmenty misy z wizerunkiem Herkulesa. Od listopada odrestaurowana willa (Domus Aventino) ma zostać udostępniona zwiedzającym jako podziemne muzeum.
      Opisywane miejsce znajduje się na zboczach Awentynu. Na podstawie bogactwa zdobień [...] można powiedzieć, że willa należała do wpływowej osoby [...] - podkreśla Daniela Porro, szefowa Soprintendenza Speciale Archeologia, Belle Arti e Paesaggio di Roma. Na przestrzeni lat przechodziła prawdopodobnie z rąk do rąk.
      Rzym nie przestaje nas zadziwiać. To niesamowite znalezisko, perełka archeologiczna - mówi Porro. Robotnicy natrafili na ukrytą w ziemi willę, gdy pracowano nad zabezpieczeniami antysejsmicznymi podczas przekształcania starego budynku w 180 luksusowych apartamentów.
      Podczas 6 lat wykopalisk archeolodzy znaleźli szereg artefaktów, w tym przedmioty codziennego użytku: młotek, klucz, spinkę do włosów czy amfory do przechowywania garum - słonego sosu ze sfermentowanych ryb (podstawowego składnika wykwintnej kuchni starożytnego Rzymu). Specjaliści wspominają też o fragmentach mis z wizerunkiem Herkulesa czy Ateny. Największe wrażenie robią jednak mozaiki podłogowe.
      Wydaje się, że z biegiem lat budynek się zapadał. Niezwykłe jest to, że mamy 6 warstw mozaiki. Układano je na sobie między I a II w. n.e., gdy grunt się zapadał przez jamy pozostałe po wydobyciu skały - opowiada archeolog Francesco Narducci. Po sześciu próbach wyrównania podłóg [...] willę ostatecznie porzucono.
      Wykopaliska ujawniły 6 warstw historycznych pozostałości; datują się one na okres od VIII w. p.n.e. do III w. n.e. Archeolodzy wspominają m.in. o kamiennej wieży z VIII w. p.n.e. i murze obronnym z czasów Republiki.
      W przyszłym miesiącu stanowisko ma zostać udostępnione zwiedzającym. Ponieważ muzeum znajduje się pod apartamentowcem, by zapewnić mieszkańcom prywatność, będzie ono dostępne jedynie 2 dni w miesiącu. W przyszłości, aby zaspokoić rosnące zapotrzebowanie, liczba ta może wzrosnąć do 4 dni na miesiąc. Wideo wyświetlane na ścianach będą przedstawiać senatora z żoną, którzy relaksują się w otoczeniu marmurowych popiersi, stołów i innych mebli. Ma to pokazać turystom, jak willa wyglądała w czasach swojej świetności.
      Prace na stanowisku były prowadzone przez Soprintendenza Speciale Archeologia, Belle Arti e Paesaggio di Roma i właściciela kompleksu BNP Paribas Real Estate.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas wykopalisk w Aigai w Turcji odkryto sporo kozich kości, a także obiekty, które z nich wykonano. Mają one ok. 2500 lat. Naukowcy liczą na to, że badania DNA pokażą stopień pokrewieństwa między tamtymi kozami i współczesnymi rasami.
      Kości znaleziono w dole na odpady. Ich analizą mieli się zająć specjaliści z Orta Doğu Teknik Üniversitesi i Uniwersytetu w Stambule.
      Szef wykopalisk, Yusuf Sezgin z Manisa Celal Bayar University, podkreślił, że słowo aigai oznaczało w starożytnej grece kozę. Warto też pamiętać, że niegdyś miasto słynęło ze swoich kóz.
      Jeden z odkrytych przez nas warsztatów zajmował się obróbką kości. Cztery lata później [wykopaliska w Aigai są prowadzone od 16 sezonów] w dole na odpady natrafiliśmy na dużą liczbę kości kóz. Znaleźliśmy różne kościane obiekty, narzędzia, łyżki, noże, szpilki do włosów. Widzimy, że wszystkie wykonano z kozich kości - podkreśla Sezgin.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas rutynowej kontroli w sklepie z mrożonymi owocami morza w Alicante agenci Guardia Civil znaleźli szereg artefaktów, które zdobiły lokal. Jak podano w komunikacie prasowym, służby natrafiły na 13 amfor z I w. n.e., kotwicę z XVIII w., a także wapienną plakietkę z inskrypcją "ESTE" (po hiszpańsku wschód). Wg lokalnych mediów, obiekty te znalazł podczas wędkowania syn właściciela.
      Amfory [w różnym stanie] mogą pochodzić z grabieży wraków, które powinny być chronione.
      Agenci z jednostki SEPRONA (Servicio de Protección de la Naturaleza) Guardia Civil powiadomili o znalezisku Wydział Edukacji, Kultury i Sportu w Walencji. Wstępna ocena na podstawie zdjęć wykazała, że mogą to być rzymskie amfory z I w. o dużym znaczeniu kulturowym.
      Po pierwszej ocenie obiekty przetransportowano do Museo del Mar de Santa Pola. Zajęli się nimi eksperci z różnych dziedzin.
      Na podstawie wyglądu stwierdzono, że w amforach prawdopodobnie transportowano oliwę z prowincji na Półwyspie Iberyjskim (Hispania Baetica) do Portus Ilicitanus. Inne mogły służyć do transportu wina czy sosu rybnego. Jedna z nich jest uznawana za szczególnie cenną.
      Ojcu i synowi mogą zostać postawione zarzuty dot. przestępstw przeciwko dziedzictwu narodowemu oraz nabywania/posiadania obiektów o wątpliwym bądź nielegalnym pochodzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdjęcia z tomografii komputerowej (TK) ujawniły twarz mężczyzny kryjącą się za malowaną gipsową maską pośmiertną. Przedstawiciel kultury tasztyckiej zmarł ~1700 lat temu w wieku ok. 25-30 lat.
      Mężczyzna z terenu dzisiejszej Chakasji był szatynem. Wydaje się, że jego osełedec został ścięty przed pochówkiem. Od lewego oka do ucha prowadzi długi szew. Naukowcy chcą głębiej zbadać tę kwestię. Na razie uważają, że najprawdopodobniej szew powstał po śmierci. Być może, by poprawić wygląd twarzy zniekształconej wskutek zranienia (niewykluczone, że śmiertelnego).
      Mężczyznę pochowano w komorze z bali w kompleksie na stanowisku Ogłachty (ok. 60 km na północ od Minusińska). Jego czaszka była trepanowana w lewej okolicy skroniowej - wyjaśnia dr Swietłana Pankowa, kuratorka z Ermitażu, która zajmuje się kolekcją syberyjską w Dziale Archeologii. [Wykonany post mortem] otwór jest raczej duży - 6x7 cm. Analiza ekspertów pokazała, że uzyskano go w wyniku serii uderzeń za pomocą narzędzia w rodzaju dłuta lub młotka.
      Sądzimy, że otwór zrobiono, by usunąć mózg w czasie złożonego rytuału pogrzebowego. Wg Pankowej, w podobny sposób dałoby się wyjaśnić bliznę. Ci ludzie bardzo poważnie podchodzili do tych rytuałów [...]. Nie mogli po prostu umieścić maski na zniekształconej twarzy. Byłoby wspaniale, gdyby udało się ściągnąć doświadczonego chirurga do zbadania szwu. Dzięki temu można by wyjaśnić, czy powstał pośmiertnie, czy jednak za życia mężczyzny. Nasze analizy komplikuje fakt, że ze względu na ryzyko uszkodzeń nie możemy zdjąć maski z twarzy.
      Pankowa opowiada, że przez sposób, w jaki pomalowano maskę (czarne pasy na czerwonym tle) oraz przez odsłaniające zęby zmarłego zniszczenie jej dolnej części powstaje wrażenie agresji. Fizjonomia kryjąca się pod maską nie ma jednak nic wspólnego z agresją. To twarz spokojnie śpiącej osoby.
      Twarzy kobiety z tej samej komory (również pogrzebanej w futrzanym płaszczu) nie poddano jeszcze TK. Bardzo bym chciała zeskanować zmumifikowaną głowę kobiety. Planuję znaleźć klinikę, która mogłaby to zrobić [...]. Na razie nie wiemy, kim była [...].
      Oprócz tego w tym samym grobie znaleziono szkielet dziecka. Naukowcy wspominają także o 2 pełnowymiarowych "manekinach"/atrapach, które miały reprezentować szczątki skremowanych osób. Wykonano je ze skóry i wypełniono skręconą trawą. W okolicy klatki piersiowej znajdowały się kieszenie ze zwęglonymi kośćmi.
      Głowa jednego z "manekinów" się nie zachowała, prawdopodobnie przez gryzonie. U drugiego na twarzy znajduje się jasnoczerwona wełniana tkanina z namalowanymi oczyma i nosem. Głowę pokrywa z kolei chiński jedwab.
      Nekropolia Ogłachty z lewego brzegu Jeniseju została odkryta przypadkowo w 1902 r. przez pasterza, który wpadł do jednego z grobów, zobaczył w drewnianej komorze ludzi z białawymi maskami na twarzach, przestraszył się i uciekł. Jego odważniejsza  zakradła się do środka i zabrała niektóre artefakty. O zdarzeniu usłyszał lokalny badacz Aleksander Adrianow, który w 1903 r. rozpoczął wykopaliska.
      Na stanowisku znajduje się ponoć ponad 200 pochówków. W XX w. zbadano 25 z nich. Jak napisano na witrynie Ermitażu, sporo artefaktów wykonanych z materiałów organicznych przetrwało w stanie niemal nienaruszonym.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...