Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Błędy w WhatsApp pozwalają na manipulowanie treściami

Recommended Posts

Firma Check Point Software Technologies znalazła błędy w aplikacji WhatsApp. Pozwalają one napastnikowi na zmianę  wiadomości odbieranych i wysyłanych z aplikacji. Ataku można dokonać na trzy różne sposoby. Dwie z nich, w tym jedna już poprawiona, pozwalają na zmianę nadawcy lub odbiorcy informacji, a trzecia umożliwia całkowitą zmianę treści.

Zespół pracujący przy WhatsApp został poinformowany o błędach już w 2018 roku. Do dzisiaj poprawiono tylko jeden z nich.
Przedstawiciele Facebooka oświadczyli, że błąd jest związany ze strukturą i architekturą komunikatora, a nie z jego systemami bezpieczeństwa. Specjaliści z Check Point współpracują blisko w zespołem zajmującym się WhatsApp. Obie strony przyznają, że zastosowane w aplikacji mechanizmy bezpieczeństwa utrudniają poprawienie błędów.

Głównym powodem do zmartwień jest fakt, że aplikacja jest używana przez olbrzymią liczbę osób, a tego typu błędy pozwalają na rozprzestrzenianie propagandy i fałszywych informacji. Nie dalej jak przed dwoma miesiącami WhatsApp było krytykowanie za rozpowszechnianie linków do fake newsów.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple oskarża Google'a o próbę wywołania strachu u wszystkich użytkowników iPhone'ów poprzez rozpowszechnianie fałszywej informacji jakoby doszło do wielkiego ataku na iPhone'y.
      Przypomnijmy, że na przełomie sierpnia i września google'owski Project Zero poinformował o odkryciu licznych witryn, które prowadzą szeroko zakrojone ataki na iPhone'y. Tymczasem, jak informuje rzecznik prasowy Apple'a Fred Sainz, atak był prowadzony na niewielką skalę, a badacze Google'a znaleźli zaledwie kilka witryn skierowanych do zamieszkującej Chiny mniejszości ujgurskiej, które atakowały swoich użytkowników.
      Wystarczy odwiedzić witrynę, by zostać zaatakowanym, napisał na blogu Project Zero jeden z pracowników Google'a Ian Beer. Udany atak pozwalał na ustalenie lokalizacji telefonu oraz kradzież zdjęć i haseł. Beer dodał, że ataki są prowadzone od co najmniej dwóch lat.
      Apple nie zaprzecza tym informacjom, jednak zauważa, że przedstawiciele Google'a pominęli ważne informacje. Po pierwsze ataki trafały dwa miesiące, nie dwa lata. Po drugie, były prowadzone przeciwko mniejszości ujgurskiej w Chinach, co wskazuje na działania chińskiego rządu, i nie można ich nazwać szeroko zakrojonymi. Ponadto, jak twierdzi Apple, te same witryny atakowały też użytkowników Windows i Androida, ale Google o tym nie wspomniał. Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że nic nie wiedzieli o atakach na Androida.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skany mózgów pracowników amerykańskiej ambasady w Hawanie, którzy mogli paść ofiarami tajemniczego ataku sprzed dwóch lat, ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być powiązane z wykazywanymi przez nich objawami. Badania wykazały, że ich mózgi wyglądają inaczej niż mózgi grupy kontrolnej.
      Jak informuje zespół z University of Pennsylvania u badanych pracowników ambasady stwierdzono średnią mniejszą ilość istoty białej oraz zmiany mikrostrukturalne, które mogą wpływać na przetwarzanie sygnałów dźwiękowych oraz wzrokowych informacji przestrzennych. Autorzy badań mówią jednak, że ich wyniki są niejednoznaczne. Nie odpowiadają bowiem znanym uszkodzeniom mózgu, a objawy widoczne u badanych nie różnią się w zależności od zauważonych nieprawidłowości.
      To unikatowe wyniki, wcześniej takich nie widziałam. Nie wiem, co mogło je spowodować, mówi profesor obrazowania medycznego Ragini Verma.
      Niezależni eksperci zgadzają się, że wyniki badań są niejednoznaczne i że nie wiadomo, czy dyplomaci padli ofiarami jakiego ataku i czy doszło u nich do uszkodzeń mózgu.
      To już kolejne prace, których celem jest określenie stanu zdrowia amerykańskich dyplomatów. Wcześniejsze badania były szeroko krytykowane za liczne błędy.
      Na pewno wiemy, że amerykańscy dyplomaci pracujący na Kubie skarżyli się na dziwne odczucia i dźwięki. Po tym wielu z nich było leczonych z powodu problemów ze snem, zawrotów i bólów głowy, problemów z koncentracją, utrzymaniem równowagi, zaburzeniami wzroku i słuchu. Do dzisiaj nie wiadomo, co się stało, a śledztwo prowadzone przez FBI i służby kubańskie nie dało nawet odpowiedzi na pytanie, czy miał miejsce jakiś rodzaj ataku.
      Na potrzeby najnowszych badań porównano ilość istoty białej u chorujących dyplomatów z jej ilością u zdrowych ochotników. U dyplomatów jej ilość wynosiła średnio 542 cm3, u ochotników było to 569 cm3. U dyplomatów znaleziono też dowody na słabszą sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za przetwarzanie dźwięków i obrazów.
      Następnie przystąpiono do badań na poziomie mikroskopowym. Gdy dochodzi do uszkodzenia mózgu i ginie komórka nerwowa, uszkodzenie można zmierzyć badając dyfuzję wody. Wraz ze wzrostem liczby uszkodzeń zwiększa się dyfuzja wody, gdyż jest mniej komórek, wewnątrz których się ona znajduje i które organizują jej przepływ w konkretnych kierunkach. Tutaj uzyskane wyniki zaskoczyły naukowców. Okazało się, że dyfuzja wody, zamiast się zwiększyć, zmniejszyła się w części mózgu zwanej robakiem, a frakcjonowana anizotropia, która jest wskaźnikiem integralności włókien istoty białej, zwiększyła się, zamiast się zmniejszyć. Profesor Verma podejrzewa, że te zadziwiające wyniki to skutek spadku zawartości wody w mózgach dyplomatów, jednak podkreśla, że to jedynie domysły.
      Profesor Paul Matthews, ekspert od mózgu z Imperial College London, stwierdza, że zarejestrowane różnice są małe, nie odpowiadają znanym wzorcom uszkodzeń i nie wykazano, że doszło do jakichś zmian przed i po wydarzeniach na Kubie. Uczony podkreśla, że z badań tych nie da się wyciągnąć jednoznacznych wniosków. Podobnego zdania są inni eksperci.
      Tymczasem kanadyjscy dyplomaci, którzy również doświadczyli podobnych objawów, pozwali swój rząd do sądu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niemiecka agencja bezpieczeństwa cyfrowego CERT-Bund ostrzega o krytycznym błędzie w odtwarzaczu VLC Media Player. Luka pozwala napastnikowi na uzyskanie dostępu do komputera oraz modyfikowanie jego zawartości. Na razie nie zauważono, by prowadzone były ataki na tę dziurę, jednak z pewnością, po upublicznieniu informacji o jej istnieniu, w najbliższych dniach pojawi się szkodliwy kod ją wykorzystujący.
      Dziura CVE-2019-13615 została oceniona na 9,8 w 10-stopniowej skali NIST, co oznacza, że jest to luka krytyczna. Dziura została znaleziona w wersjach dla Windows, Linuksa i Uniksa. Napastnik może ją wykorzystać m.in. do zdalnego wykonania dowolnego kodu.
      Luka spowodowana błędami w obsłudze pamięci (nadczytanie bufora) została znaleziona w mkv::demux_sys_t::FreeUnused() w modules/demux/mkv/demux.cpp when called from mkv::Open in modules/demux/mkv/mkv.cpp. Występuje ona w najnowszej wersji oprogramowania, 3.0.7.1. Jego deweloperzy poinformowali, że nad łatą pracują już od miesiąca i jest ona gotowa w 60%.
      W ubiegłym miesiącu opublikowano zaś największy zestaw poprawek dla VLC Media Playera. Znalazły się w nim łaty dla 33 dziur, z czego dla 2 krytycznych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) przyznała, że hakerzy uzyskali dostęp do jej specjalnych projektów internetowych. Cyberprzestępcy włamali się do sieci współpracującej z FSB moskiewskiej firmy SyTech i ukradli 7,5 terabajta danych.
      Jak informują media, hakerzy działający pod pseudonimem 0v1ru$ zastąpili stronę główną SyTechu memem Yoba Face. W rosyjskim internecie mem ten symbolizuje brak szacunku dla FSB. 0v1ru$ przekazali ukradzione dane znanej w Rosji grupie hakerskiej Digital Revolution. Do włamania miało dojść 13 lipca.
      Hakerzy ujawnili liczne projekty prowadzone przez SyTech wraz z nazwiskami menedżerów je nadzorujących. Na przykład projekty „Nautilus” i „Nautilus-S” "wydają się być próbą wykorzystania mediów społecznościowych do pozyskania danych oraz zidentyfikowaniu Rosjan łączących się z internetem za pośrednictwem Tor". Inny interesujący projekt to „Mentor”, którego celem uzyskanie informacji z rosyjskich firm. Z kolei w ramach projektów „Hope” i „Tax-3” powstają narzędzia pozwalające służbom specjalnym na odłączanie rosyjskiego internetu od światowej sieci.
      Jak twierdzą dziennikarze BBC Russia, firma SyTech współpracuje z 16. Dyrektoriatem FSB, Jednostką Wojskową 71330. Jesli to prawda, ma ona związki z grupą, która przeprowadziła w 2015 roku cyberatak na ukraiński wywiad.
      Niedawno prezydent Putin zaakceptował plan, którego celem jest upewnienie się, że rosyjski internet będzie w stanie działać oddzielnie od reszty ogólnoświatowej sieci. Plan zakłada, że Rosja będzie posiadała alternatywny system DNS. Zdaniem Forbesa może on zostać wprowadzony w życie, gdy Kreml uzna, że odłączenie Rosji od reszty świata jest korzystne. W takich sytuacji rosyjscy dostawcy internetu zostaliby przełączeni na wewnętrzny rosyjski DNS.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cyberprzestępcy wykorzystują krytyczną dziurę w linuksowym serwerze poczty elektronicznej Exim. Błąd pozwala napastnikowi na wykonanie dowolnego kodu, wgranie na komputer ofiary programów kopiących kryptowaluty oraz instalowanie szkodliwego oprogramowania. Cyberprzestępca ma tez możliwość zdalnego wykonywania komend na zaatakowanej maszynie. Zdaniem ekspertów, obecnie na całym świecie znajduje się ponad 3,5 miliona serwerów narażonych na atak.
      Szczególnie narażone są szeroko oferowane usługi poczy elektronicznej. Serwery pocztowe wykorzystujące Exim stanowią niemal 57% wszystkich obecnych w internecie serwerów pocztowych. Dziura, odkryta przed 2 tygodniami jest już wykorzystywana przez cyberprzestępców.
      Błąd bierze się z niewłaściwej weryfikacji adresu odbiorcy przez funkcję deliver_message(). Dziurę oceniono na 9,8 w 10-stopniowej skali zagrożeń. Występuje ona w wersjach od 4.87 do 4.91. Edycja 4.92 jest bezpieczna.
      Twórcy Exim już przygotowali odpowiednie poprawki dla wszystkich wersji. Obecnie są one testowane. Zauważają przy tym, że stopień narażenia serwera zależy w dużym stopniu od jego konfiguracji. Im bliżej standardowej konfiguracji, tym serwer jest bezpieczniejszy.
      Lukę odkryto 5 czerwca, a 4 dni później zanotowano pierwszą falę ataków. Niedługo później eksperci zauważyli drugą falę ataków, rozpoczętą najprawdopodobniej przez innego napastnika.
      Ta druga fala była już znacznie bardziej zaawansowana od pierwszej. Napastnik najpierw instalował na serwerze prywatny klucz uwierzytelniający, a następnie skaner portów, który wyszukiwał inne wrażliwe na atak serwery i instalował na nich oprogramowanie do kopania kryptowalut.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...