Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Lipiec był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów?

Recommended Posts

21 minut temu, Astro napisał:

To na podstawie grafik i chłopskiego rozumu. Nie sądzisz, że przy biegunach jest zdecydowanie zimniej niż średnia globalna?

Nie ma danych dla biegunów, ale na drugiej grafice z art. który przytoczyłeś jest napisane że średnia jest z okresu 1981 - 2010 - więc w stosunku do średniej z tego okresu jest brane. Także problem rozwiązany. 

11 minut temu, Kodak napisał:

No dobrze. Przyznaję, że nie wiem czym się różni "Departure from Average" od "Percentiles" (chociaż rozumiem różnicę między zakresami liczbowymi a takimi przyjętymi arbitralnie). Przepraszam za niepotrzebny wątek.

 

Nie masz za co przepraszać - na tym własnie polega forum. Podjąłeś temat, inni użytkownicy się nie zgadzali i ostatecznie doszło do konsensu + oczywiście kilka niepotrzebnych i wprowadzających zamieszanie odp. Astro - ale to nie pierwszy raz, także nie zwracaj uwagi ;)

2 minuty temu, Astro napisał:

To do mnie, więc odpowiem. Przerost ego idzie w parze z wiedzą. :P

Nie zawsze to raz, a dwa nie znaczy to, że jest to dobre. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, Warai Otoko napisał:

Nie ma danych dla biegunów

Jakie to ma znaczenie? Przeczytaj mój wcześniejszy wpis.

1 minutę temu, Warai Otoko napisał:

Także problem rozwiązany

Także? Może tak, że? Ale oba człony alternatywy bez sensu. :)

2 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Nie zawsze to raz, a dwa nie znaczy to, że jest to dobre. 

Od wielu dni próbujesz mnie przyszpilić, a wychodzi Ci raczej... tak sobie, więc? :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Astro napisał:

Zajrzyj do linków, które podałem. Wszystko stanie się jasne. :)

P.S. Warai. Gdyby było jak mówisz, to zapewne domyślasz się, że z grubsza od równika w górę i w dół powinno być bardziej niebiesko. Jak widzisz, nie jest. :)

Nie koniecznie, po pierwsze nie robie tego typu założeń, trzymam cię danych, a po drugie - istnieją prady morskie i rózne efekty paradoksalne (jak szybsze ocieplanie skandynawi etc.) także nie czynie tego typu założeń. 

haha, piszesz tak jakbym już dawno nie dopiął swego... ale dobra. Pisałes wczesniej: 

2 godziny temu, Astro napisał:
2 godziny temu, Mariusz Błoński napisał:

W pierwszym przypadku jest to prezentacja mniej precyzyjna

Trochę nie tak. ;)

ale chyba jednak troszkę tak ;P bo skala interwałowa vs porządkowa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Nie koniecznie, po pierwsze nie robie tego typu założeń, trzymam cię danych, a po drugie - istnieją prady morskie i rózne efekty paradoksalne (jak szybsze ocieplanie skandynawi etc.) także nie czynie tego typu założeń. 

Zostawię to bez komentarza; żeby zostało. :D:D:D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Astro napisał:

Zostawię to bez komentarza; żeby zostało.

No pewno że zostawisz bo jesteś mistrzem urządzania festiwali gołosłowności, nie raz się już popisałeś i ciągniesz to po prostu dalej.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zobacz sobie jak wyglądają mapki średniej temperatury na świecie (łatwo znaleźć) i skoreluj to z tym, o czym mówimy. Widzę, że bardzo jesteś oporny na wiedzę, ale to nie mój problem mistrzu zacięcia bez argumentacji.

18 minut temu, Warai Otoko napisał:

ale chyba jednak troszkę tak ;P bo skala interwałowa vs porządkowa.

Bardziej nie. :)

ed: czy mógłbym prosić modów o odessanie ze mnie tej pijawki?

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Astro napisał:

Bardziej nie. :)

Oczywiście bo wg Astro "zimniej niż średnia" albo" blisko średniej" to są określenia równie precyzyjne jak wartości podane w stopniach ;P 

13 minut temu, Astro napisał:

ed: czy mógłbym prosić modów o odessanie ze mnie tej pijawki?

Ty jesteś pijawką tego forum, co po prostu staram się pokazywać żeby nie było więcej ofiar. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie - dość. Czy zamiast utarczek słownych ktoś z Szanownych forumowiczów byłby zainteresowany zrecenzowaniem teorii Suspicious0bservers na temat źródeł zmiany klimatu? Mogę ją zebrać później/dzisiaj w krótkim poście. Moim zdaniem trzyma się kupy ale może tym razem myli mnie intuicja.

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, Kodak napisał:

Dziękuję. Konkretna informacja.

Aaa; że po "polskiemu"? Trzeba było tak od razu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podałem Ci, Nie mój problem, że nie zauważyłeś.

ed: Wiesz, link to niekoniecznie zaraz wyświetli się od http czy cuś. Patrz na takie niebieskie zwykle. Z podkreśleniem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zauważyłem. Niesamowite, że potrafisz dokładnie opisać wygląd skrótu internetowego a nie potrafisz wytłumaczyć różnicy w wykresach "Departure from Average" i "Percentiles".

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Kodak napisał:

Niesamowite, że potrafisz dokładnie opisać wygląd skrótu internetowego a nie potrafisz wytłumaczyć różnicy w wykresach

Zawsze interesuje mnie coś z pozoru małego. Rozwój ego. :D
"Z larwy do gwiazd" jak wspomniał Mistrz
Janerka.

Wspomniałem, że nie moim zadaniem jest Ci wlać mądrość do głowy? Ja tego nie jestem w stanie, ale możesz to SAM, Serio.

ed: Widzisz, ja mam świadomość, że czegoś bardziej śmiesznego niż "ego" nie ma; dlatego jestem jockerem. :)

ed2: Doceniam Twoje przepraszam; rokujesz. ;)

ed3: Żeby nie było. Nie prowadzę tu żadnych badań; tylko prywatne spostrzeżenia na własny użytek. ;)

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapraszam do lektury ciekawego, rzeczowego wpisu na blogu meteomodel, a odnoszącego się do scenariuszy zmian klimatycznych dla Polski:

https://blog.meteomodel.pl/co-dalej-z-tym-klimatem/

Wnioski są nieco przerażające. Wg. najbardziej prawdopodobnego scenariusza, od końca lat 30-tych, dojdzie w Polsce do skokowego wzrostu temperatury, zwłaszcza latem. Końcówka wieku, w tym wcale nie najbardziej radykalnym modelu,, to niezły piekarnik. Częste będą miesiące letnie ze średnimi temperaturami wynoszącymi 37 st. C! Oznacza to, że w najchłodniejszej porze doby, temperatura nie będzie spadać poniżej 30, a w najgorętszym ok. 47 st. C w cieniu. W Polsce, temperatury z Pakistanu są trudne do wyobrażenia. 

Jedyny pozytyw jaki można znaleźć dla zmian klimatycznych dla Polski, jest wyrażony w tym artykule:

https://forsal.pl/artykuly/1424152,polskie-rolnictwo-moze-skorzystac-na-ociepleniu-klimatu.html

Pod jednym warunkiem. Pojemność retencyjna w Polsce to ledwie 6% rocznego odpływu wód. Ponad dwa razy mniej niż średnio na Zachodzie. Dostępność wody jest u nas trzy razy mniejsza niż na Zachodzie Europy. Spotkałem się z twierdzeniem, że na poziomie Egiptu. To musimy zmienić.  To chyba największe wyzwanie dla Polski, odnośnie zmian klimatycznych. 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minut temu, venator napisał:

Spotkałem się z twierdzeniem, że na poziomie Egiptu. To musimy zmienić.

No tak; i wierzysz, że zdążymy? :D
Toż z pięcioma metrami tamy są problemy przez dziesięć lat. :)

Nie chcę robić za pesymistę, bo bycie realistą mi wystarczy. ;)

Kasa nagle będzie potrzebna, ale znikąd się nie bierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, Astro napisał:

No tak; i wierzysz, że zdążymy? :D
Toż z pięcioma metrami tamy są problemy przez dziesięć lat. :)

Nie chcę robić za pesymistę, bo bycie realistą mi wystarczy. ;)

Rząd coś robi:

https://www.wnp.pl/budownictwo/program-rozwoju-retencji-w-ostatniej-fazie-uzgodnieniowej,349307_1_0_0.html

Wg. planów do 2027 r. pojemność retencyjna ma wzrosnąć do 15,5%. Zobaczymy, mam nadzieje, że się uda, a nadzieja przecież umiera ostatnia..;)

Ciężko będzie jednak odwrócić zniszczenia przeprowadzone nieco bezmyślną melioracją odpływową  w okresie PRL, czego przykładem jest choćby Polesie Lubelskie:

https://dzikiezycie.pl/archiwum/2007/sierpien-2007/torfowiska-polesia-czy-grozi-nam-kolejna-katastrofa

Niż Polski nigdy nie był przesadnie wilgotny. Ale rekompensowane było to przez liczne bagniska i puszczański charakter wielu jego regionów, zwłaszcza istniejących pradawnych puszczach, wypełniających dawne pustki osadnicze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, venator napisał:

nadzieja przecież umiera ostatnia

:D

No; trzymam kciuki za idealistów; jestem z Wami.

1 minutę temu, venator napisał:

Rząd coś robi

:D

Czasem tak, ale zwykle nie. ;)

ed: No to dodam, bo jestem przekonany, że 30., a tym bardziej 40. lat nie pociągnę. :)
Armagedon europejski zacznie się właśnie tu, w Polsce. Wystarczy spojrzeć na liczbę ludności, deficyt wodny i trend temperaturowy. Już nie wspomnę o wodzie do chłodzenia naszych "reaktorów". :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mamy okazję obserwować minimum słoneczne objawiające się występowaniem najmniejszej ilości plam, a jakie średnie temperatury zostaną odnotowane w 2024 roku w lipcu na Ziemi, gdy nastąpi kolejna cykliczna zmiana biegunów na Słońcu i towarzyszący jej wysyp plam słonecznych charakteryzujący się koronalnymi wyrzutami masy i zwiększoną emisją promieniowania cieplnego. Jakie nowe argumenty będą wówczas mieli przeciwnicy zjawiska globalnego ocieplenia? Obecnie ewidentnie widać, że za ocieplenie nie odpowiada aktywność Słońca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie bardzo mam czas na wczytywanie się, chciałbym tylko zwrócić uwagę na:
1) związek między tworzeniem się chmur a promieniowaniem kosmicznym to znany wątek (pierwszy link z brzegu);
2) chmury to jeden z najtrudniejszych tematów w modelach klimatycznych; mogą zarówno ocieplać jak i wychładzać (główny podział dotyczy chmur niskich i wysokich, ale to też nie do końca jest proste);
3) gdyby ktoś chciał twierdzić, że pik w CO2 i temperaturze (widoczny ładnie w ostatnim ćwierćwieczu) związany jest ze zmianą pola magnetycznego Ziemi, to ma raczej problem.

Edited by Astro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze ziemskiej w tym roku osiągnęło rekordowy poziom, a spowolnienie gospodarcze z powodu pandemii COVID-19 jedynie na chwilę zatrzymało negatywne skutki zmian klimatu, które czekają nas w przyszłości. Takie wnioski wypływają z najnowszego raportu przygotowanego przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO). Polska, reprezentowana przez IMGW-PIB jest jej aktywnym członkiem.
      „United in Science 2020” został opracowany przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO) pod kierownictwem Sekretarza Generalnego ONZ. Wynika z niego, że ostre, ale krótkotrwałe załamanie emisji gazów cieplarnianych na początku tego roku – wywołane pandemią – było tylko krótkim przerywnikiem w procesie nagromadzania się dwutlenku węgla, powodującego zmiany klimatyczne na naszej planecie. Stężenia gazów cieplarnianych, które są na najwyższym poziomie od trzech milionów lat, nadal rosną, powiedział Petteri Taalas, Sekretarz Generalny WMO.
      Potwierdzony w raporcie WMO fakt okresowego obniżenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery związany z powszechnym „zamknięciem” największych gospodarek świata pokazuje wyraźnie jaka jest skala antropogenicznego oddziaływania na skład atmosfery ziemskiej. Fakt, że efekt wzrostu koncentracji został okresowo wstrzymany nie oznacza, że oddaliliśmy się od zagrożenia, które jest przez wielu określane jako „klimatyczna katastrofa”. Spowodowało to bowiem jedynie tyle, że nasza tegoroczna emisja gazów cieplarnianych nie będzie rekordowo wysoka a porównywalna z tą sprzed dekady, kiedy uważano ją także za zbyt wysoką i prowadzącą do katastrofy. Problem nie tylko jest w tym, że niemalże corocznie emitujemy więcej gazów cieplarnianych niż w roku poprzednim, ale i w tym, że ilość tych związków w atmosferze wzrasta i środowisko naturalne nie jest w stanie „zagospodarować” antropogenicznego węgla w cyklach naturalnych. Nie można nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że „dochodzimy do krawędzi”. Być może tegoroczne spowolnienie spowoduje, że w tym szaleńczym biegu nie osiągniemy linii katastrofy w rekordowym czasie a tylko o ułamek sekundy później, skomentował raport WMO prof. dr hab. Mirosław Miętus z IMGW-PIB.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chińskie sukcesy w walce z zanieczyszczeniem powietrza mogą mieć negatywny wpływ na ocieplenie się klimatu, zauważają autorzy najnowszych badań. Naukowcy z Carnegie Institution of Science i University of California Irvine oraz Chińskiej Akademii Planowania Środowiskowego i Uniwersytetu Tsinghua, wykorzystali modele komputerowe do zbadania wpływu redukcji zanieczyszczeń siarką, sadzą i węglem na zmiany klimatu.
      W ostatnich dekadach chiński wzrost gospodarczy i uprzemysłowienie były napędzane przez coraz większą konsumpcją węgla. Chiny stały się największym emitentem zanieczyszczeń, takich jak dwutlenek siarki i sadza. Zanieczyszczenia te miały olbrzymi wpływ na jakość powietrza i zdrowie ludzi, więc wprowadzono bardziej surowe normy, by sobie z tym poradzić. Działania te przyniosły spodziewany efekt i po roku 2013 zanieczyszczenie aerozolami w Chinach znacząco się zmniejszyło, co miało widoczny wpływ na zdrowie populacji, mówi główny autor badań, doktor Yixuan Zheng z Chińskiej Akademii Planowania Środowiskowego.
      Jednak zmniejszenie ilości zanieczyszczeń, takich jak dwutlenek siarki i sadza, ma też wpływ na wymuszenie radiacyjne, czyli zmianę bilansu promieniowania. A to z kolei jeden z głównych elementów zmian klimatycznych.
      Szacuje się, że emitowane przez ludzi tlenki siarki ochładzały w 2010 roku powierzchnię planety średnio o 0,5 stopnia Celsjusza. Odpowiadały one za 76% efektu chłodzącego wywoływanego aerozolami emitowanymi przez człowieka. Z drugiej strony sadza absorbuje energię cieplną i ogrzewa Ziemię. Zrozumienie całościowego efektu zmniejszenia emisji do atmosfery tych zanieczyszczeń jest niezwykle ważne dla prac nad strategią walki z globalnym ociepleniem, dodaje Zheng.
      Naukowcy przeprowadzili więc symulacje komputerowe, by zbadać, jak wpływ na globalne ocieplenie miało zredukowanie przez Chiny emisji zanieczyszczeń powietrza. Z obliczeń wynika, że chińska polityka poprawy jakości powietrza, wprowadzana w latach 2006–2017 spowodowała, że półkula północna ogrzeje się o dodatkowe 0,1 stopnia Celsjusza. Przed takim zresztą zjawiskiem amerykańscy naukowcy ostrzegali już przed ośmioma laty.
      Współautor badań, profesor Steven J. Davis z University of California, wyjaśnia: Pomiędzy rokiem 2006 a 2017 chińska emisja dwutlenku węgla zwiększyła się o około 54%. Jednocześnie emisja dwutlenku siarki spadła o około 70%, sadzy o około 30%, a organicznych związków węgla o 40%. Rozdzielenie się emisji dwutlenku węgla od emisji aerozoli to wynik zastosowania urządzeń do kontroli emisji, które redukują ilość emitowanych aerozoli, ale nie ilość dwutlenku węgla. Takie rozdzielnie spowodowało wzmocnienie efektu cieplarnianego spowodowanego emisją dwutlenku węgla.
      Naukowcy przypominają, że zmniejszenie emisji aerozoli do atmosfery ma olbrzymie znaczenie dla jej oczyszczenia i poprawy zdrowa ludzi, jednocześnie jednak obecność aerozoli częściowo maskuje globalne ocieplenie.
      O podobnym zjawisku informowaliśmy przed 8 laty. Wtedy to naukowcy z Uniwersytetu Harvarda dowiedli, że zanieczyszczenia emitowane przez przemysł częściowo chroniły wschodnią część USA przed ociepleniem. Gdy zaś zaczęto redukować zanieczyszczenia, ocieplenie przyspieszyło.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowce szelfowe mogą zniknąć błyskawicznie, czasami wystarczą minuty lub godziny, by się rozpadły. Proces ten jest napędzany przez wodę, która wdziera się w pęknięcia lodowca. Wiele z lodowców szelfowych znajduje się bezpośrednio przy wybrzeżach Antarktyki i stanowią fizyczną barierę zapobiegającą spływaniu ludowców z lądu do oceanu. Autorzy najnowszych badań, opublikowanych właśnie w Nature, twierdzą, że od 50 do 70 procent antarktycznych lodowców szelfowych jest zagrożonych rozpadem z powodu globalnego ocieplenia.
      Odkryliśmy, że tempo topnienia jest ważne, ale równie ważne jest to, gdzie to topnienie zachodzi mówi główna autorka najnowszych badań, Ching-Yao Lai z Columbia University. Największą zagadką jest to, kiedy lodowiec może się rozpaść, dodaje Christine Dow z kanadyjskiego University of Waterloo, która nie była zaangażowana w najnowsze badania.
      Niektóre z lodowców szelfowych pływają na otwartych wodach i nie mają wpływu na to, co dzieje się z lodowcami na lądzie.
      Jednak lodowce szelfowe znajdujące się np. w zatokach stanowią fizyczną barierę, która spowalnia spływanie do oceanu lodowców z lądu. W takim przypadku na lodowce szelfowe działają potężne siły. Z jednej strony są one poddawane naciskowi ze strony lodu spływającego z lądu, z drugiej strony napierają na ląd, z trzeciej zaś są rozciągane, gdy przemieszczają się na wodzie. W wyniku tych procesów na lodowcach szelfowych pojawiają się liczne pęknięcia. Jeśli nad taki lodowiec napłynie ciepłe powietrze i lodowiec zacznie się topić, pojawi się woda, która będzie wdzierała się w pęknięcia. Może ona błyskawicznie doprowadzić do rozpadu lodowca szelfowego. A w takim wypadku znika bariera między oceanem a lodowcem na lądzie, więc lodowiec może przyspieszyć spływanie do oceanu.
      Naukowcy spekulują, że ofiarą takiego procesu pękania i wdzierania się wody padł lodowiec szelfowy Larsen B, który w 2002 roku w ciągu zaledwie kilku tygodni stracił 3250 km2 powierzchni.
      Lai i jej zespół chcieli wiedzieć, które z lodowców szelfowych są najbardziej narażone na rozpad. Opracowali więc model maszynowego uczenia się, który był trenowany na zdjęciach lodowców z przeszłości. Celem treningu było nauczenie algorytmu rozpoznawania cech charakterystycznych prowadzących do rozpadu lodowców. Algorytm uczono na podstawie zdjęć satelitarnych lodowców szelfowych Larsen C i Jerzego VI. Następnie algorytm zaimplementowano do zdjęć całej Antarktyki.
      Na tej podstawie zidentyfikowali te pęknięcia, które – po uwzględnieniu nacisku wywieranego przez masy lodu oraz ruchy lodowca na wodzie – z największym prawdopodobieństwem będą się powiększały. Teraz uczonych czeka odpowiedź na pytanie, kiedy może dojść do rozpadu poszczególnych lodowców szelfowych. W tym celu naukowcy będą musieli połączyć swój model z modelami klimatycznymi oraz modelami opisującym spływanie lodowców z lądu. Na razie grupa Lai nie jest w stanie zakreślić ram czasowych, w których może dojść do masowego rozpadania się lodowców szelfowych. Jednak inna grupa naukowa już w 2015 roku stwierdziła, że stanie się to w perspektywie najbliższych dekad.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Lodowce na Grenlandii skurczyły się tak bardzo, że nawet gdyby dzisiaj globalne ocieplenie zostało zatrzymane, to lodowce te nadal będą traciły więcej masy niż jej zyskują. Analiza danych satelitarnych z niemal 40 lat wykazała, że lodowce pokrywa lodowa Grenlandii przekroczyła punkt zwrotny, poza którym opady śniegu nie są w stanie zrównoważyć utraty lodu.
      Chcieliśmy zbadać, w jaki sposób w zmieniają się w czasie akumulacja i utrata lodu. A odkryliśmy, że ilość lodu, która spływa do oceanów jest znacznie większa niż ilość śniegu akumulującego się na powierzchni lodowców, mówi główna autorka badań, Michalea King z Ohio State University.
      King wraz z zespołem analizowała dane satelitarne z ponad 200 dużych lodowców, które spływają do oceanu otaczającego Grenlandię. Dane te pokazują, ile lodu odrywa się od lodowców oraz ile się topi i spływa do wody. Widać w nich też, ile śniegu opada na lodowce. Naukowcy zauważyli, że w latach 80. i 90. masa lodowców zwiększała się. Masa zyskiwana dzięki opadom nieco przewyższała masę traconą w wyniku cielenia się i topnienia. We wspomnianych dekadach średnia roczna utrata lodu wynosiła około 450 gigaton, co było równoważone opadami.
      Później zaś, zaledwie w ciągu 5–6 lat doszło do znacznego przyspieszenia utraty lodu. Około roku 2000 lodowce zaczęła się zwiększać i osiągnęła poziom około 500 gigaton. Jednak opady śniegu nie zwiększyły się, w związku z czym obecnie lodowce więcej masy tracą, niż jej zyskują.
      Naukowcy wyliczyli, że przed rokiem 2000 szansa, że lodowce zyskają lub stracą na masie była taka sama dla każdego roku. Jednak w obecnym klimacie prawdopodobieństwo rocznego przyrostu netto masy lodowców pojawia się raz na 100 lat. King zauważa, że od roku 1985 lodowce Grenlandii cofnęły się średnio o 3 kilometry. Do tak dużej utraty masy doszło, gdyż wiele z nich ma kontakt z wodą oceaniczną. Ciepła woda z jednej strony prowadzi do topnienia lodowców, z drugiej zaś utrudnia ich przyrost. I to właśnie wysoka temperatura wód oceanicznych jest przyczyną, dla której Grenlandia nadal będzie tracić pokrywę lodową, nawet jeśli globalne ocieplenie zostałoby natychmiast powstrzymane.
      Szczegóły badań zostały opublikowane na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niedźwiedzie polarne umierają z głodu. Jeśli obecny trend globalnego ocieplenia będzie kontynuowany, do roku 2100 wyginą niemal wszystkie populacje tych zwierząt. Jak donoszą autorzy badań opublikowanych właśnie w Nature Climate Change, niektóre populacje niedźwiedzi polarnych już teraz skazane są na zagładę. Tam, gdzie mieszkają, znacząco zmniejszyła się liczba dni z taką pokrywą lodową na oceanie, by zwierzęta mogły polować na foki. Wydłużył się więc okres postu i zwierzęta umierają z głodu.
      Czas pomiędzy ponownym pojawieniem się lodu wydłuża się. A to oznacza dłuższy post, mówi Steven Amstrup, główny naukowiec organizacji Polar Bears International.
      Amstrup kierował badaniami, które wykazały, że w ciągu najbliższych 80 lat aż 12 z 13 badanych populacji zostanie zdziesiątkowanych przez globalne ocieplenie. Dla 6 innych populacji brak jest odpowiedniej liczby danych.
      Do roku 2100 narodziny młodych niedźwiedzi będą niemożliwe lub niezwykle utrudnione we wszystkich populacjach z wyjątkiem – być może – populacji zamieszkującej Wyspę Królowej Elżbiety, mówi Amstrup.
      Rozważany przez naukowców scenariusz zakłada, że do roku 2100 średnie temperatury na Ziemi zwiększą się o 3,3 stopnia w porównaniu z okresem sprzed rewolucji przemysłowej. Dotychczas ogrzaliśmy Ziemię o około 1 stopień Celsjusza, a już wiąże się to z pojawieniem się fal upałów, susz i innymi gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi.
      Nawet jeśli uda się zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie 2,4 stopnia Celsjusza to i tylko oddali to chwilę załamania się populacji niedźwiedzi polarnych. To większe zmiany, niż to, czego niedźwiedzie doświadczyły w ciągu ostatniego miliona lat swojej ewolucji, mówi Amstrup.
      Problemem nie są same rosnące temperatury, a to, co ze sobą niosą oraz niezdolność niedźwiedzi do dostosowania się do tak szybkich zmian. Jeśli w jakiś magiczny sposób morska pokrywa lodowa zostałaby utrzymana na dotychczasowym poziomie, niedźwiedzie polarne mogłyby sobie poradzić, stwierdza uczony. Problem w tym, że ich habitat się po prostu roztapia, dodaje.
      Obecnie połowa lądowej megafauny jest zagrożona wyginięciem. Jednak tylko niedźwiedzie polarne są zagrożone głównie z powodu zmian klimatycznych. Taki stan nie potrwa jednak długo. Autorzy raportu ostrzegają, że w najbliższych dekadach zmiany klimatu mogą zagrozić kolejnym gatunkom wielkich ssaków.
      Amstrup i jego zespół badali szanse niedźwiedzi polarnych korzystając z dwóch rodzajów danych. Pierwszy z nich to informacje, jak długo w poszczególnych regionach trwa czas przymusowego postu, gdy morski lód jest na tyle skąpy, że niedźwiedzie nie mogą polować. Okazuje się, że w niektórych regionach stan taki trwa nawet ponad pół roku. Drugi zestaw danych to prognozy dotyczące zmian zasięgu lodu morskiego.
      Szacując jak chude i jak grube mogą być niedźwiedzie polarne oraz modelując ich zużycie energii, byliśmy w stanie obliczyć, jak długo niedźwiedzie mogą pościć zanim odsetek przeżycia młodych i dorosłych zacznie spadać, mówi profesor Peter Molnar z University of Toronto. Z badań nad niedźwiedziami wiemy, że na przykład samiec z populacji West Hudson Bay, który w momencie rozpoczęcia postu ma 80% normalnej wagi ciała, może przetrwać 125 dni zamiast normalnych 200 dni. W jeszcze gorszej sytuacji są młode, szczególnie, gdy ich matka pościła zbyt długo i nie jest w stanie zapewnić im mleka odpowiedniej jakości. Najbardziej wytrzymałe na długotrwały post są samice, które nie posiadają młodych.
      Naukowcy mówią, że obecna klasyfikacja niedźwiedzi polarnych, które Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) uznaje za gatunek narażony – a nie zagrożony czy krytycznie zagrożony – nie oddaje powagi sytuacji. IUCN bierze bowiem pod uwagę głównie takie zagrożenia jak kłusownictwo czy wkraczanie człowieka na tereny zajęta przez dany gatunek. Tymczasem niedźwiedziom zagrażają zmiany klimatu, a nie możemy wybudować płotu, by chronić ocean przed wzrostem temperatury, mówi Amstrup.
      Pomyślmy o tym w ten sposób: jeśli zepchniemy Cię z dachu 100-piętrowego budynku, to czy należy uznać, że Twój poziom zagrożenia życia jest tylko "narażony" dopóki nie miniesz 10. piętra czy też będziesz „zagrożony” przez całą drogę w dół?, wyjaśnia Amstrup. W przypadku niedźwiedzi polarnych nie istnieje żaden Plan B. Jedynym sposobem ochrony ich habitatu jest zatrzymanie globalnego ocieplenia, dodaje uczony.
      Szczegóły badań zostały zaprezentowane w artykule Fasting season length sets temporal limits for global polar bear persistence

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...