Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzieci, które we wczesnych latach szkolnych mają więcej konfliktów z matką, mogą później mieć więcej problemów ze znalezieniem celu w życiu.
      Jednym z przesłań tych badań jest stwierdzenie, że droga do życia mającego swój cel zaczyna się bardzo wcześnie, dużo wcześniej, nim człowiek zaczyna rozważać życiowe cele, mówi profesor Patrick Hill, współautor badań z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis. Nasze badania pokazały, że na późniejsze poczucie celowości życia największy wpływ ma to, jak dziecko postrzega konflikt oraz swoją relację z matką. Na potrzeby badań poczucie celowości życia zdefiniowano jako wiarę w to, że ma się stabilny, dalekosiężny cel, który organizuje i stymuluje zachowania oraz cele pośrednie, umożliwiając osiągnięcie celu głównego.
      Poczucie celu w życiu jest ważne nie tylko, by wyznaczać cele pośrednie czy wybrać ścieżkę zawodową, ale również odgrywa kluczową rolę w usamodzielnieniu się dziecka i nabyciu umiejętności potrzebnych w codziennym życiu, takich jak gotowanie, niewydawanie więcej pieniędzy, niż się zarabia czy wykupienie ubezpieczenia.
      Powyższe badania są jednymi z pierwszych, które wykazały długoterminowy związek pomiędzy tym, jak człowiek opisuje swoje doświadczenia z wczesnego dzieciństwa, a tym, czy czuje, iż ma cel w życiu.
      Tam, gdzie we wczesnym dzieciństwie pojawia się konflikt z ojcem, dzieci odczuwają go negatywnie. Jednak znacznie silniejszym negatywnym odczuciem jest wczesny konflikt z matką. Ten z ojcem też odgrywa rolę, gdyż zmniejsza satysfakcję z późniejszego życia. I ponownie, także w przypadku konfliktu z ojcem wpływ na późniejsze życie ma wyłącznie to, jak konflikt ten postrzega dziecko. To właśnie perspektywa dziecka jest najsilniejszym czynnikiem pozwalającym przewidzieć jego przyszłe życie. Gdy konflikt rozważamy z perspektywy rodziców, jest to słaby prognostyk późniejszego życia dziecka.
      Wyniki opisywanych poniżej badań pochodzą z długoterminowego studium prowadzonego w stanie Oregon. Wzięło w nich udział 1074 studentów (50% stanowiły kobiety) i ich rodziców. Wszyscy badani mieli opowiedzieć o konfliktach pomiędzy nimi, jakie miały miejsce pomiędzy 1. a 5. klasą szkoły podstawowej dziecka.
      Ankietowanym zadano serię pytań, na które trzeba było odpowiedzieć "tak" lub "nie", np. "często razem żartowaliśmy", "lubiliśmy ze sobą rozmawiać", "nigdy się razem nie bawiliśmy", oraz pytań z większą liczbą opcji do wyboru, takich jak "byliśmy na siebie źli"; w tym przypadku należało wybrać spośród "co najmniej raz dziennie", "trzy razy w tygodniu" i "często".
      W kolejnych latach uczestnicy studium byli badani pod kątem satysfakcji z życia oraz postrzeganego przez siebie poziomu stresu. Badania prowadzono do czasu, aż dziecko osiągnęło wczesną dorosłość (21–23 lata). Poczucie celowości życia kontrolowano za pomocą pytań w rodzaju: "mam cel w życiu", "moje plany na przyszłość są zgodne z moimi prawdziwymi zainteresowaniami i wartościami". Ponadto badanych pytano o to, ile razy w ciągu ostatniego miesiąca czuli, że nie kontrolują ważnych elementów swojego życia oraz na ile pewnie się czują podczas rozwiązywania osobistych problemów.
      Na podstawie tak zgromadzonych danych określono związek pomiędzy tym, jak dziecko postrzega swoje relacje z rodzicami, z jego postawą wobec życia w momencie, gdy wkracza w dorosłość.
      W literaturze specjalistycznej mamy coraz więcej dowodów na to, że poczucie celu życiowego jest czym więcej, niż tylko satysfakcją z życia i brakiem stresu. W naszych badaniach byliśmy w stanie rozłożyć to na czynniki pierwsze i dostrzec wyraźny związek pomiędzy konfliktem z rodzicami a poczuciem celowości życia, mówi współautorka badań Leah Schultz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy w grę wchodzą konflikty między wronami i krukami, okazuje się, że dominującymi agresorami są te pierwsze.
      W piśmie The Auk: Ornithological Advances ukazały się właśnie wyniki badania, które demonstrują, że bez względu na region Ameryki Północnej, aż w 97% przypadków to wrony amerykańskie (Corvus brachyrhynchos) i alaskańskie (Corvus caurinus) prowokują sprzeczki z krukami (Corvus corax).
      Zespół Bena Freemana z Uniwersytetu Cornella analizował dane (ponad 2 tys. obserwacji) z platformy eBird. Na tej podstawie ustalono, że zamiast angażować się w konfrontacje 1:1, wrony przeważnie atakują w małych grupach. Ponieważ najwięcej ataków odnotowano w sezonie lęgowym, biolodzy stwierdzili, że najprawdopodobniej wiążą się one z drapieżnictwem gniazdowym kruków.
      Wynikają z tego 2 wnioski. Po pierwsze, pokazaliśmy, że większe ptaki nie zawsze dominują mniejsze w agresywnych interakcjach i że społeczne zachowania [współpraca] pozwalają mniejszym gatunkom odstraszać większe. Po drugie, zademonstrowaliśmy moc nauki obywatelskiej. Nawet najbardziej zaangażowanemu badaczowi trudno byłoby zebrać tyle danych z całej Ameryki Północnej. Ponieważ jednak tysiące ludzi mają doświadczenie w identyfikacji ptaków czy interesują się zachowaniem tych zwierząt, mogliśmy wykorzystać informacje z eBirda, by analizować interakcje behawioralne na skalę kontynentalną.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Behawioryści z Uniwersytetu Wiedeńskiego donoszą, że psy utraciły umiejętność godzenia się po konfliktach. Wilki zaś wciąż tę umiejętność posiadają. Na łamach Royal Society Open Science naukowcy opisują wyniki badań, podczas których przyglądali się żyjącym w niewoli wilczym stadom oraz psom ze schronisk.
      Wilki żyją w stadach. A w nich obowiązują zasady, które pozwalają stadu przetrwać. Określają one zachowania dominujące, sposób jedzenia, łączenia się w pary i – jak wynika z badań Austriaków – sposób godzenia się po konfliktach. Psy, które również są uważane za zwierzęta stadne, najwyraźniej utraciły natomiast umiejętność godzenia się po konfliktach.
      Naukowcy przyjrzeli się stadom wilków i psów, zwracając szczególną uwagę na to, jak zwierzęta zachowują się w ciągu najbliższych minut po tym, jak doszło między nimi do sprzeczki.
      Cztery stada wilków były złożone ze zwierząt, które urodziły się na wolności, zostały schwytane i są trzymane w niewoli. Jako, że zwierzęta były dla siebie obce, prowadziło to do częstych konfliktów. Średnio dochodziło do jednej bójki na godzinę. Jednak, jak zauważono, po takiej sprzeczce napięcie szybko opadało i już 10 minut później skonfliktowane wcześniej zwierzęta bawiły się ze sobą.
      Z kolei cztery stada psów utworzono ze zwierząt ze schronisk. Również one były dla siebie obce. Również i między nimi dochodziło do bójek, chociaż zdarzały się one rzadziej, niż pomiędzy wilkami. Jednak, co odnotowali badacze, starcia pomiędzy psami były bardziej intensywne, a po walce zwierzęta raczej unikały się, niż się godziły.
      Badacze sugerują, że wykazywana przez wilki umiejętność pogodzenia się jest konieczna do przetrwania stada. Tymczasem psy przez tysiące lat towarzyszenia człowiekowi utraciły wiele umiejętności zapewniających przetrwanie stada. Jedną z tych utraconych wydaje się brak godzenia się z innymi psami. W ich obecnej roli, towarzysza stada ludzkiego, znacznie ważniejsze jest dostosowanie się do środowiska stworzonego przez człowieka i zachowywanie się niezależne od innych psów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzisiaj obchodzimy najmłodsze i najmniej znane święto - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Został on ustanowiony z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a odpowiednią ustawę przyjęto 4 lutego 2011 roku.
      Data 1 marca nie został wybrany przypadkowo. To właśnie wtedy, w 1951 roku, w więzieniu na Mokotowie UB wymordowało strzałami w tył głowy kierownictwo ostatniej ogólnopolskiej organizacji walczącej z sowiecką okupacją. Życie stracili wówczas ppłk Łukasz Ciepliński, mjr Adam Lazarowicz, mjr Mieczysław Kawalec, kpt Franciszek Błażej oraz porucznicy Józef Rzepka, Józef Batory i Karol Chmiel z IV Zarządu Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
      Przez kilkadziesiąt powojennych lat komuniści starali się wymazać pamięć o Żołnierzach Wyklętych, nazywając ich „bandytami“ i pomniejszając skalę oporu stawianego nowemu okupantowi. Próbowali ukryć fakt, że przez kilka lat po zakończeniu II wojny światowej w Polsce trwała wojna domowa. W walce z komunistami brało udział 200 000 osób. Ostatni żołnierz polskiego podziemia niepodległościowego, sierżant Józef Franczak ps. Lalek, zginął w obławie UB 21 października 1963 roku.
      W styczniu 1944 roku Armia Czerwona weszła na dawne tereny II Rzeczpospolitej. Za regularnym wojskiem szły oddziały NKWD, które „czyściły“ te obszary z polskiej partyzantki. Ludzie, którzy przez lata walczyli z nazistami byli teraz aresztowani, wywożeni na Sybir i mordowani.
      NKWD i UB szybko rozpracowywało  kolejne grupy i organizacje. Wiele osób próbowało też skorzystać z ogłoszonej amnestii i zdecydowało się ujawnić. Był wśród nich legendarny August Emil Fieldorf ps. Nil, generał AK i dowódca Kedywu, zamordowany przez UB po sfingowanym procesie. Generał już w 1944 roku otrzymał polecenie stworzenia kadrowego odłamu AK, organizacji NIE, gotowej do działania w warunkach sowieckiej okupacji.
      Dzisiaj wiemy, że UB znało strukturę i skład osobowy NIE. Udało się jej też aresztować działaczy innej organizacji - Armii Polskiej.
      W latach 1944-1956 w różnych organizacjach podziemnych, głównie zbrojnych, służyło ponad 200 000 osób. Prawie połowa z nich była członkami utworzonego we wrześniu 1945 roku Zrzeszenia Wolność i Niepodległość (WiN). Było ono najsilniejsze na wschodzie Polski, a na czele wielu oddziałów stali wybitni dowódcy jak np. cichociemny major Hieronim Dekutowski „Zapora“ czy kapitan Zdzisław Broński „Uskok“.
      Inną silną organizacją było Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, które politycznie podlegało Stronnictwu Narodowemu. Oddziały NZW liczyły około 40 000 osób, a wśród wybitnych dowódców warto wymienić majora Mieczysława Grygorcewicza „Ostrowski“ czy kapitana Zbigniewa Kuleszę „Młot“, który jeszcze w 1947 roku miał pod swoją komendą około 5000 żołnierzy.
      Najmniejszą z ogólnopolskich organizacji niepodległościowych była Organizacja Polska, które podlegały Narodowe Siły Zbrojne. Po przejściu na Zachód Brygady Świętokrzyskiej NSZ, której udało się opuścić Polskę w zwartym szyku liczącym 1000 żołnierzy, największym oddziałem NSZ był działający na Śląsku oddział kapitana Henryka Flamego „Bartka“, który liczył niemal 200 żołnierzy.  Pod koniec 1946 roku prowokatorzy UB przeprowadzili oddział „Bartka“ do granicy z Czechosłowacją, gdzie żołnierze zostali w większości wymordowani. Ostatniego z nich, Czesława Czaplickiego, komuniści dopadli w 1963 roku. Został skazany na osiem lat więzienia, z którego wyszedł w marcu 1968 roku.
      Z komunistami walczyły też liczne lokalne oddziały, nieposiadające ogólnopolskich struktur. Na Podhalu operował 700-osobowy oddział Józefa Kurasia „Ognia“, a na Białostoczczyźnie i Pomorzu walczył dowódca 5. Brygady Wileńskiej AK major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka“. W centralnej Polsce, na terenie rozciągającym się od Łodzi, Radomska i Częstochowy po Górny Śląsk operował kapitan Stanisław Sojczyński „Warszyc“, który stworzył liczącą kilka tysięcy osób organizację Konspiracyjne Wojsko Polskie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Nowym Jorku aresztowano 43 członków gangów podejrzewanych o dokonanie 3 morderstw. Policja informuje, że zidentyfikowanie sprawców było stosunkowo łatwe, gdyż przestępcy chwalili się swoimi działaniami na Twitterze i Facebooku. Łącząc ich wypowiedzi z prowadzonymi śledztwami detektywi byli w stanie odtworzyć cały przebieg wydarzeń - poinformował komisarz Raymond Kelly.
      Podejrzani mają od 15 do 21 lat i są członkami dwóch gangów działających na Brooklynie. Przestępcy są zamieszani w liczne strzelaniny, w których zginęły trzy osoby, a kilkunastu przechodniów zostało rannych.
      Wojna pomiędzy Wave Gang i Hoodstarz rozpoczęła się od strzelaniny w sierpniu. Zginął w niej przypadkowy przechodzień, a rany odniósł 9-letni chłopiec i jego ojciec.
      Gangsterom już postawiono zarzuty morderstwa, napaści, nielegalnego posiadania broni i rabunku. Grozi im kara dożywotniego więzienia.
×
×
  • Create New...