Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Gwałtownie rośnie liczba zamordowanych obrońców środowiska

Recommended Posts

Ryzyko związane ze stawaniem w obronie środowiska naturalnego jest w wielu krajach równie wysokie, co ryzyko bycia żołnierzem w kraju ogarniętym wojną. Liczba morderstw działaczy ekologicznych wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 15 lat. Jak wynika z właśnie przeprowadzonych badań, w latach 2002–2017 w 50 krajach świata zabito co najmniej 1558 osób, które próbowały chronić swoją ziemię, środowisko naturalne, zasoby wodne czy dziką przyrodę. To mniej więcej tyle, co połowa amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w Iraku i Afganistanie od 2001 roku.

Średnia liczba zabitych obrońców środowiska wzrosła z 2 do 4 tygodniowo. Autorzy badań na ten temat przypisują ten wzrost zwiększającej się liczbie konfliktów związanych z coraz bardziej intensywnym rolnictwem, górnictwem i innymi niszczącymi przyrodę działaniami, które mają miejsce w coraz bardziej niedostępnych regionach planety.

Jednym z celów badań, których wyniki opublikowano w Nature Sustainability, było zidentyfikowanie najważniejszych czynników stojących za morderstwami popełnianymi na obrońcach przyrody.

Okazało się, że najsilniejsza korelacja dotyczy rządów prawa. Niemal wszystkie morderstwa mają miejsce w krajach, które są najbardziej skorumpowane i najbardziej naruszają prawa człowieka. Większość z tych krajów znajduje się w regionach tropikalnych i subtropikalnych, szczególnie w Ameryce Środkowej i Południowej. Okazuje się też, że tam, gdzie dochodzi do zamordowania osoby chroniącej środowisko czy broniącej swojej ziemi, czyn taki kończy się wyrokiem skazującym jedynie w 10% przypadków. Tymczasem średnia światowa wyroków skazujących w przypadku morderstw wynosi 43%. "To niewiarygodne. Przyczyną jest konflikt o zasoby, jednak problemem jest poziom korupcji", mówi główna autorka badań, Nathalie Butt z University of Queensland.

Uczona zauważa, że konflikty są napędzane w dużej mierze przez popyt w bogatych krajach półkuli północnej. Jej zdaniem to konsumenci i korporacje z naszej części świata powinni wziąć na siebie większą odpowiedzialność i bardziej zwracać uwagę na kwestie etyczne. Musimy uczynić z etyki i jawności ważną część naszego łańcucha dostaw. Musimy się upewnić, że na naszych rękach nie ma krwi, stwierdza.

Autorzy badań podkreślają, że wymieniona przez nich liczba zamordowanych osób opiera się na bardzo ostrożnych szacunkach. Wiele takich przypadków nigdy nie ujrzało bowiem światła dziennego, szczególnie tam, gdzie rządzą autorytarne reżimy ograniczające wolność prasy czy organizacji społecznych.

Specjaliści obawiają się, że w najbliższym czasie może dojść do coraz większej liczby aktów przemocy w Brazylii. Niedawno garimpeiros, czyli nielegalni poszukiwacze złota, zamordowali przywódcę jednego z amazońskich plemion. Po tym, jak prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zapowiedział wydanie zgody na wydobycie złota w chronionych dotychczas rezerwatach, ziemie należące do plemienia Waiapi zostały najechane przez uzbrojoną bandę. Doszło do pierwszego ataku od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy wsi, której wodza zamordowano, uciekli przed bandytami do większej wioski, w pobliżu której również słyszano strzały. Garimpeiros próbują wystraszyć Indian i zmusić ich do opuszczenia swoich terenów. Lokalna policja wysłała do rezerwatu swój elitarny oddział, a policja federalna zajęła się sprawą, jednak istnieją obawy, że konflikty w tym i innych miejscach będą narastały.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

w 50 krajach świata zabito co najmniej 1558 osób, które próbowały chronić swoją ziemię, środowisko naturalne, zasoby wodne czy dziką przyrodę

No jakby jeszcze wciągnąć na tę listę tych co próbowali chronić swój dom przed złodziejami to by to raczej było kilkaset tysięcy a nie 1558 osób.

Niemniej: "chronić swojej ziemi" brzmi podejrzanie - bo farmer zabity przez ekologów też chroni swojej ziemi.

Ale to tylko krótka refleksja. Nie neguję całego artykułu. Jest możliwe że zwłaszcza w niektórych krajach - ekolodzy nie mają łatwo.

Byłem z dwa tygodnie temu w pobliżu Doliny Rospudy i pytałem o tę akcję sprzed paru lat. 2-3 osoby zapytałem (to nie jest reprezentatywna próba) ale wszystkie odpowiedzi zmierzały do jednego:

"Panie, jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił"
"Mnie to śmieszą ludzie co przyjeżdżają mi pod dom bronić Doliny Rospudy i pytają mnie: "gdzie ta Dolina Rospudy jest".
Itd.
I napiszę więcej. Będzie gorzej... dla ekologów. Ludzie już mają ich dość.
Ja wiem że z perspektywy miasta to wygląda fajnie: wyjechać, nadokuczać komuś na wsi i wrócić do domu. Ale z drugiej strony to wcale nie jest fajnie jak się na wieś ładuje przemądrzały małolat wiedzący lepiej jak ma ta wieś wyglądać.

A akcja rodzi reakcję. A jak w danym kraju dostęp do broni jest swobodny - a są takie kraje, to rzeczywiście te 1558 osób wydaje się jak najbardziej realne.
Ostatecznie bowiem Panowie z miast musicie wiedzieć że jesteście otoczeni hordami zombi:
euro19gminy.png

Ale żeby nie było to na pocieszenie jest ta mapa (do wydrukowania w miastach). Prawda że pocieszająca? :)
128645.jpg

 

Edited by thikim
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak tu się dziwić, że ludzie boją się zajrzeć do lodówki by nie spotkać polityki?

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Byłem z dwa tygodnie temu w pobliżu Doliny Rospudy i pytałem o tę akcję sprzed paru lat. 2-3 osoby zapytałem (to nie jest reprezentatywna próba) ale wszystkie odpowiedzi zmierzały do jednego:

"Panie, jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił"
"Mnie to śmieszą ludzie co przyjeżdżają mi pod dom bronić Doliny Rospudy i pytają mnie: "gdzie ta Dolina Rospudy jest".
Itd.

Dobrałeś sobie towarzystwo do wypicia piwa, to adekwatne opinie dostałeś. Piwo można pić kulturalnie, a nie tylko na stojąco pod wioskowym sklepem.

Upadek thikima: opiniotwórczym autorytetem dla niego są  jakieś egoistyczne buraki.

 

3 godziny temu, thikim napisał:

farmer zabity przez ekologów też chroni swojej ziemi.

Przykładem to trzeba poprzeć, a nie imaginować metodą przaśnej propagandy pisowskiej.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

@thikim kategoria ochrony swojej ziemi dotyczy np. Indian, którzy są mordowani, by pozbyć ich się z terenów, na których ktoś chce sobie coś wydobywać czy uprawiać.

A o rolnikach zabitych przez ekologów raczej nie słychać. Wręcz przeciwnie, gdy wpisałem w wyszukiwarkę "farmer killed by environmentalist" to pierwszy link jaki otrzymałem był zatytułowany: "Farmer Ian Turnbull jailed for 35 years for murdering environmental officer". Przeczytaj sobie. Interesująca lektura.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, thikim napisał:

wyjechać, nadokuczać komuś na wsi i wrócić do domu

 

4 godziny temu, thikim napisał:

przemądrzały małolat wiedzący lepiej

 

4 godziny temu, thikim napisał:

Będzie gorzej... dla ekologów. Ludzie już mają ich dość.

Widzę tu pewien problem. W powszechnej świadomości zbudowano chochoła i nazwano go "ekologiem". Kto? Pewnie przeciwnicy ruchów ekologicznych. Albo bardziej (takie moje przypuszczenie) konkretnych działań ekologów, które gdzieś tam komuś akurat nie pasują. Również media nie są bez winy - choć niekoniecznie wrogie ekologom, to chętnie posługują się skrótami myślowymi. I mamy efekt.

Kibice mają lepiej. Nawet jak media napiszą, że doszło do zamieszek kibiców, to wiemy, że tak naprawdę to były rozróby kiboli. Dzisiaj mało kto słysząc słowo "kibice" wizualizuje sobie od razu bandę zadymiarzy - jeśli wcześniej nie podano takiego kontekstu. Ekolodzy nie mają (chyba) takiego słowa (coś jak "ekol"?) i wrzuca się ich powszechnie do wspólnego wora z eko-oszołomami.

Może dlatego autor artykułu ani razu nie użył słowa "ekolog" czy "ekolodzy"?

5 godzin temu, thikim napisał:

jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił

O tym właśnie jest artykuł. Nadepnij paru typom na odcisk, to znajdą się tacy, którzy bez wahania posuną się do mordu.

5 godzin temu, thikim napisał:

Ludzie już mają ich dość.

Ludzie mają dość tych, którzy mówią im, co powinni, a czego nie. Niezależnie od tego, że tamci mogą jednak mieć rację.

5 godzin temu, thikim napisał:

wiedzący lepiej jak ma ta wieś wyglądać

Jak wyżej. Ktoś z zewnątrz (nawet mieszczuch małolat) może wiedzieć lepiej, jak coś na wsi (czy gdzie tam) ma wyglądać. Słuchaj, co ktoś mówi i to właśnie oceniaj. A nie pochodzenie, wiek czy wygląd. Bo to właśnie są uprzedzenia.

Przykład? Proszę: wciąż w wielu wsiach powszechne jest palenie "gównem". I nie chodzi mi o krowie placki.

Czy zatem - jeśli mieszkańcy takiej wsi sami się w tym temacie nie ogarną - powinno się im pozwolić rujnować zdrowie swoje, swoich dzieci i sąsiadów? Czy może lepiej, żeby ktoś przyszedł i im powiedział, jak ta wieś (w tej kwestii) ma wyglądać?

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety z ochroną środowiska jest jak z komunizmem. Na dłuższą metę nie da się utrzymać, bo jak coś jest wspólne to jest to nikogo, niewarte dbania i szanowania. Tak było, jest i będzie. A że liczebność i siła ludzi ciągle rośnie, to proces dewastacji będzie narastał. Jako społeczność nie mamy rozumu, jedynie instynkt i skończymy jak inne żyjątka wiedzione tym samym instynktem. Jak kornik czy szarańcza które zeżrą cały las w którym mieszkają, lub jak nowotwór który zadusi swojego żywiciela, albo jak każda inna wielka cywilizacja która panowała nad światem przed nami.

8 godzin temu, Jarkus napisał:

Czy zatem - jeśli mieszkańcy takiej wsi sami się w tym temacie nie ogarną - powinno się im pozwolić rujnować zdrowie swoje, swoich dzieci i sąsiadów?

oni są ogarnięci i świadomi ekologicznie tylko że......

jak sąsiad pali na podwórku śmieci to jest oburzenie  bo mi śmierdzi, ale jak jak wieczorem spalam w piecu stare buty żeby było ciepło i tańszy wywóz śmieci to jest jak najbardziej OK.

jak mam niezdatną do picia wodę w studni bo sąsiad wali nawozy na swoje pole to jest wrzask, ale jak ja wale pestycydy na swój rzepak ,uśmiercając pszczoły sąsiada to jest OK.

Ale żeby nie było że jestem uprzedzony do wsi, w miastach jest dokładnie to samo. I nawet osoby z najwyższym IQ potrafią skarcić swojego psa jak wypróżni się w domu, a są zadowoleni wyprowadzając go do publicznego parku nie sprzątając po nim.

tak to już jest, nawet dziecko ma instynkt żeby nie sikać do własnej wanny, ale siedząc w publicznym basenie czy innym akwenie z innymi ludźmi instynkt podpowiada wręcz odwrotnie, nawet dorosłym....

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, tempik napisał:

instynkt podpowiada

Jednak człowiek to nie tylko instynkt. Pozostaje mieć nadzieję, że myślenie zapanuje nad instynktem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos oskarżyła prezydenta Trumpa, że wydając rozporządzenie wykonawcze dotyczące prowadzenia przez USA komercyjnego pozyskiwania zasobów w przestrzeni kosmicznej, położył podwaliny pod przejęcie innych planet przez Stany Zjednoczone. Przedstawiciele Roskosmosu twierdzą, że rozporządzenie prezydenta zagraża międzynarodowej współpracy w kosmosie.
      W podpisanym w ostatni poniedziałek rozporządzeniu czytamy, że Stany Zjednoczone będą negocjowały porozumienia, umowy dwustronne i wielostronne z innymi państwami, w celu prowadzenia bezpiecznych publicznych i prywatnych operacji pozyskiwania zasobów z przestrzeni kosmicznej. Rozporządzenie stanowi, że obywatele USA powinni mieć prawo angażowania się w tego typu przedsięwzięcia i że przestrzeń kosmiczna jest z punktu prawnego i fizycznego domeną ludzkiej aktywności, a Stany Zjednoczone nie postrzegają jej jako dobra wspólnego.
      Jak zauważa Roskosmos, rozporządzenie to jest sprzeczne z założeniem, że przestrzeń kosmiczna jest dobrem całej ludzkości. Próby zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej i agresywne plany przejęcia terytorium innych planet trudno uznać za zachętę do owocnej współpracy, czytamy w oświadczeniu Roskosmosu.
      Obecnie stosunki pomiędzy USA a Rosją są najgorsze od czasu zakończenia Zimnej Wojny, jednak współpraca w przestrzeni kosmicznej przebiega bez zakłóceń. To jednak może ulec zmianie. Rzecznik prasowy Kremla, Dimitrij Peskow, powiedział dziennikarzom, że każda próba sprywatyzowania przestrzeni kosmicznej w takiej czy innej formie, będzie nieakceptowalna.
      Z pełną wersją dokumentu zatytułowanego „Executive Order on Encouraging International Support for the Recovery and Use of Space Resources” można zapoznać się na stronie Białego Domu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od lat słyszymy, że ocieplenie klimatu czy topnienie lodowców zagrażają źródłom wody od których uzależniony jest byt miliardów ludzi. Indyjskie Narodowe Biuro Statystyki Kryminalnej (NCRB) poinformowało właśnie o znacznym wzroście liczby przestępstw związanych z konfliktami o wodę. Dochodzi do sporów, drobnych przestępstw, fizycznych starć i morderstw.
      W roku 2018 liczba takich przestępstw była niemal 2-krotnie większa niż rok wcześniej. Najwięcej sporów o wodę miało miejsce w stanach Maharashtra i Bihar, które w ostatnich latach zmagają się z ciężką suszą. Z najnowszego raportu NCRB wynika, że w 2018 roku zanotowano 838 przestępstw tego typu. Rok wcześniej były to 432 przestępstwa. W sporach o wodę życie straciły 93 osoby.
      Eksperci mówią, że spory toczą się pomiędzy społecznościami, wsiami i kastami. Gdy zmniejsza się dostępność wody, zaostrzają się konflikty, obejmują one całe społeczności, spierają się miasta z wsiami. Sytuacja w niektórych stanach była bardzo zła w 2018 roku, mówi Himanshu Thakkar, koordynator South Asia Network on Dams, Rivers and People.
      Częścią problemu jest złe zarządzanie zasobami. Indie maksymalnie eksploatują zasoby wód podziemnych. W kraju tym spod ziemi pobiera się tyle wody, co łącznie w USA i Chinach. Złe zarządzanie powoduje, że poziom wód gruntowych błyskawicznie spada. W 2018 roku opublikowano raport, z którego wynika, że jeśli nic się nie zmieni, to 21 miast, w tym Delhi, Bengaluru, Chennai i Hyderabad już w 2020 roku wyczerpie całe zapasy wód podziemnych, co bezpośrednio dotknie 100 milionów ludzi.
      W tym samym raporcie czytamy, że do roku 2030 zapotrzebowanie Indii na wodę będzie 2-krotnie większe niż zapewniają jej dostępne źródła. Setki milionów ludzi będą miały problem z dostępem do wody, a jej brak może przełożyć się na stratę 6% PKB.
      Z danych Banku Światowego dowiadujemy się, że dochodzi do szybkiego spadku odnawialnych zasobów wody pitnej w przeliczeniu na mieszkańca Ziemi. Jeszcze w 1960 roku na każdego człowieka przypadało 13 364 metry sześcienne odnawialnych zasobów wody pitnej. W roku 2014 było to już 5 932 m3. UNESCO szacuje, że w rozwijających się krajach Azji, Afryki i Ameryki Południowej przeciętne zużycie wody na głowę mieszkańca wynosi 50–100 litrów dziennie. W krajach rozwiniętych jest to około 10-krotnie więcej.
      Krajami o największych odnawialnych zasobach wody pitnej w przeliczeniu na mieszkańca są (dane dla roku 2017): Islandia (507 463 m3), Gujana (348 374 m3), Surinam (175 719 m3), Kongo (157 148 m3), Papua Nowa Gwinea (97 079 m3), Bhutan (96 582 m3), Gabon (81 975 m3), Kanada (79 238 m3), Norwegia (74 081 m3) oraz Wyspy Salomona (79 123 m3). W Indiach jest to 1427 m3.
      Polska znajduje się dopiero na 133. pozycji na świecie, a nasze zasoby na mieszkańca wynoszą 1585 m3. Pocieszający jest fakt, że wzrosły one z 1579 m3 w roku 2012 i jesteśmy jednym z niewielu krajów, gdzie zanotowano wzrost tych zasobów. Jednak w Europie mniej wody do dyspozycji mają tylko mieszkańcy Czech, Danii i Cypru.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzieci, które we wczesnych latach szkolnych mają więcej konfliktów z matką, mogą później mieć więcej problemów ze znalezieniem celu w życiu.
      Jednym z przesłań tych badań jest stwierdzenie, że droga do życia mającego swój cel zaczyna się bardzo wcześnie, dużo wcześniej, nim człowiek zaczyna rozważać życiowe cele, mówi profesor Patrick Hill, współautor badań z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis. Nasze badania pokazały, że na późniejsze poczucie celowości życia największy wpływ ma to, jak dziecko postrzega konflikt oraz swoją relację z matką. Na potrzeby badań poczucie celowości życia zdefiniowano jako wiarę w to, że ma się stabilny, dalekosiężny cel, który organizuje i stymuluje zachowania oraz cele pośrednie, umożliwiając osiągnięcie celu głównego.
      Poczucie celu w życiu jest ważne nie tylko, by wyznaczać cele pośrednie czy wybrać ścieżkę zawodową, ale również odgrywa kluczową rolę w usamodzielnieniu się dziecka i nabyciu umiejętności potrzebnych w codziennym życiu, takich jak gotowanie, niewydawanie więcej pieniędzy, niż się zarabia czy wykupienie ubezpieczenia.
      Powyższe badania są jednymi z pierwszych, które wykazały długoterminowy związek pomiędzy tym, jak człowiek opisuje swoje doświadczenia z wczesnego dzieciństwa, a tym, czy czuje, iż ma cel w życiu.
      Tam, gdzie we wczesnym dzieciństwie pojawia się konflikt z ojcem, dzieci odczuwają go negatywnie. Jednak znacznie silniejszym negatywnym odczuciem jest wczesny konflikt z matką. Ten z ojcem też odgrywa rolę, gdyż zmniejsza satysfakcję z późniejszego życia. I ponownie, także w przypadku konfliktu z ojcem wpływ na późniejsze życie ma wyłącznie to, jak konflikt ten postrzega dziecko. To właśnie perspektywa dziecka jest najsilniejszym czynnikiem pozwalającym przewidzieć jego przyszłe życie. Gdy konflikt rozważamy z perspektywy rodziców, jest to słaby prognostyk późniejszego życia dziecka.
      Wyniki opisywanych poniżej badań pochodzą z długoterminowego studium prowadzonego w stanie Oregon. Wzięło w nich udział 1074 studentów (50% stanowiły kobiety) i ich rodziców. Wszyscy badani mieli opowiedzieć o konfliktach pomiędzy nimi, jakie miały miejsce pomiędzy 1. a 5. klasą szkoły podstawowej dziecka.
      Ankietowanym zadano serię pytań, na które trzeba było odpowiedzieć "tak" lub "nie", np. "często razem żartowaliśmy", "lubiliśmy ze sobą rozmawiać", "nigdy się razem nie bawiliśmy", oraz pytań z większą liczbą opcji do wyboru, takich jak "byliśmy na siebie źli"; w tym przypadku należało wybrać spośród "co najmniej raz dziennie", "trzy razy w tygodniu" i "często".
      W kolejnych latach uczestnicy studium byli badani pod kątem satysfakcji z życia oraz postrzeganego przez siebie poziomu stresu. Badania prowadzono do czasu, aż dziecko osiągnęło wczesną dorosłość (21–23 lata). Poczucie celowości życia kontrolowano za pomocą pytań w rodzaju: "mam cel w życiu", "moje plany na przyszłość są zgodne z moimi prawdziwymi zainteresowaniami i wartościami". Ponadto badanych pytano o to, ile razy w ciągu ostatniego miesiąca czuli, że nie kontrolują ważnych elementów swojego życia oraz na ile pewnie się czują podczas rozwiązywania osobistych problemów.
      Na podstawie tak zgromadzonych danych określono związek pomiędzy tym, jak dziecko postrzega swoje relacje z rodzicami, z jego postawą wobec życia w momencie, gdy wkracza w dorosłość.
      W literaturze specjalistycznej mamy coraz więcej dowodów na to, że poczucie celu życiowego jest czym więcej, niż tylko satysfakcją z życia i brakiem stresu. W naszych badaniach byliśmy w stanie rozłożyć to na czynniki pierwsze i dostrzec wyraźny związek pomiędzy konfliktem z rodzicami a poczuciem celowości życia, mówi współautorka badań Leah Schultz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy w grę wchodzą konflikty między wronami i krukami, okazuje się, że dominującymi agresorami są te pierwsze.
      W piśmie The Auk: Ornithological Advances ukazały się właśnie wyniki badania, które demonstrują, że bez względu na region Ameryki Północnej, aż w 97% przypadków to wrony amerykańskie (Corvus brachyrhynchos) i alaskańskie (Corvus caurinus) prowokują sprzeczki z krukami (Corvus corax).
      Zespół Bena Freemana z Uniwersytetu Cornella analizował dane (ponad 2 tys. obserwacji) z platformy eBird. Na tej podstawie ustalono, że zamiast angażować się w konfrontacje 1:1, wrony przeważnie atakują w małych grupach. Ponieważ najwięcej ataków odnotowano w sezonie lęgowym, biolodzy stwierdzili, że najprawdopodobniej wiążą się one z drapieżnictwem gniazdowym kruków.
      Wynikają z tego 2 wnioski. Po pierwsze, pokazaliśmy, że większe ptaki nie zawsze dominują mniejsze w agresywnych interakcjach i że społeczne zachowania [współpraca] pozwalają mniejszym gatunkom odstraszać większe. Po drugie, zademonstrowaliśmy moc nauki obywatelskiej. Nawet najbardziej zaangażowanemu badaczowi trudno byłoby zebrać tyle danych z całej Ameryki Północnej. Ponieważ jednak tysiące ludzi mają doświadczenie w identyfikacji ptaków czy interesują się zachowaniem tych zwierząt, mogliśmy wykorzystać informacje z eBirda, by analizować interakcje behawioralne na skalę kontynentalną.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Behawioryści z Uniwersytetu Wiedeńskiego donoszą, że psy utraciły umiejętność godzenia się po konfliktach. Wilki zaś wciąż tę umiejętność posiadają. Na łamach Royal Society Open Science naukowcy opisują wyniki badań, podczas których przyglądali się żyjącym w niewoli wilczym stadom oraz psom ze schronisk.
      Wilki żyją w stadach. A w nich obowiązują zasady, które pozwalają stadu przetrwać. Określają one zachowania dominujące, sposób jedzenia, łączenia się w pary i – jak wynika z badań Austriaków – sposób godzenia się po konfliktach. Psy, które również są uważane za zwierzęta stadne, najwyraźniej utraciły natomiast umiejętność godzenia się po konfliktach.
      Naukowcy przyjrzeli się stadom wilków i psów, zwracając szczególną uwagę na to, jak zwierzęta zachowują się w ciągu najbliższych minut po tym, jak doszło między nimi do sprzeczki.
      Cztery stada wilków były złożone ze zwierząt, które urodziły się na wolności, zostały schwytane i są trzymane w niewoli. Jako, że zwierzęta były dla siebie obce, prowadziło to do częstych konfliktów. Średnio dochodziło do jednej bójki na godzinę. Jednak, jak zauważono, po takiej sprzeczce napięcie szybko opadało i już 10 minut później skonfliktowane wcześniej zwierzęta bawiły się ze sobą.
      Z kolei cztery stada psów utworzono ze zwierząt ze schronisk. Również one były dla siebie obce. Również i między nimi dochodziło do bójek, chociaż zdarzały się one rzadziej, niż pomiędzy wilkami. Jednak, co odnotowali badacze, starcia pomiędzy psami były bardziej intensywne, a po walce zwierzęta raczej unikały się, niż się godziły.
      Badacze sugerują, że wykazywana przez wilki umiejętność pogodzenia się jest konieczna do przetrwania stada. Tymczasem psy przez tysiące lat towarzyszenia człowiekowi utraciły wiele umiejętności zapewniających przetrwanie stada. Jedną z tych utraconych wydaje się brak godzenia się z innymi psami. W ich obecnej roli, towarzysza stada ludzkiego, znacznie ważniejsze jest dostosowanie się do środowiska stworzonego przez człowieka i zachowywanie się niezależne od innych psów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...