Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Gwałtownie rośnie liczba zamordowanych obrońców środowiska

Recommended Posts

Ryzyko związane ze stawaniem w obronie środowiska naturalnego jest w wielu krajach równie wysokie, co ryzyko bycia żołnierzem w kraju ogarniętym wojną. Liczba morderstw działaczy ekologicznych wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich 15 lat. Jak wynika z właśnie przeprowadzonych badań, w latach 2002–2017 w 50 krajach świata zabito co najmniej 1558 osób, które próbowały chronić swoją ziemię, środowisko naturalne, zasoby wodne czy dziką przyrodę. To mniej więcej tyle, co połowa amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w Iraku i Afganistanie od 2001 roku.

Średnia liczba zabitych obrońców środowiska wzrosła z 2 do 4 tygodniowo. Autorzy badań na ten temat przypisują ten wzrost zwiększającej się liczbie konfliktów związanych z coraz bardziej intensywnym rolnictwem, górnictwem i innymi niszczącymi przyrodę działaniami, które mają miejsce w coraz bardziej niedostępnych regionach planety.

Jednym z celów badań, których wyniki opublikowano w Nature Sustainability, było zidentyfikowanie najważniejszych czynników stojących za morderstwami popełnianymi na obrońcach przyrody.

Okazało się, że najsilniejsza korelacja dotyczy rządów prawa. Niemal wszystkie morderstwa mają miejsce w krajach, które są najbardziej skorumpowane i najbardziej naruszają prawa człowieka. Większość z tych krajów znajduje się w regionach tropikalnych i subtropikalnych, szczególnie w Ameryce Środkowej i Południowej. Okazuje się też, że tam, gdzie dochodzi do zamordowania osoby chroniącej środowisko czy broniącej swojej ziemi, czyn taki kończy się wyrokiem skazującym jedynie w 10% przypadków. Tymczasem średnia światowa wyroków skazujących w przypadku morderstw wynosi 43%. "To niewiarygodne. Przyczyną jest konflikt o zasoby, jednak problemem jest poziom korupcji", mówi główna autorka badań, Nathalie Butt z University of Queensland.

Uczona zauważa, że konflikty są napędzane w dużej mierze przez popyt w bogatych krajach półkuli północnej. Jej zdaniem to konsumenci i korporacje z naszej części świata powinni wziąć na siebie większą odpowiedzialność i bardziej zwracać uwagę na kwestie etyczne. Musimy uczynić z etyki i jawności ważną część naszego łańcucha dostaw. Musimy się upewnić, że na naszych rękach nie ma krwi, stwierdza.

Autorzy badań podkreślają, że wymieniona przez nich liczba zamordowanych osób opiera się na bardzo ostrożnych szacunkach. Wiele takich przypadków nigdy nie ujrzało bowiem światła dziennego, szczególnie tam, gdzie rządzą autorytarne reżimy ograniczające wolność prasy czy organizacji społecznych.

Specjaliści obawiają się, że w najbliższym czasie może dojść do coraz większej liczby aktów przemocy w Brazylii. Niedawno garimpeiros, czyli nielegalni poszukiwacze złota, zamordowali przywódcę jednego z amazońskich plemion. Po tym, jak prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zapowiedział wydanie zgody na wydobycie złota w chronionych dotychczas rezerwatach, ziemie należące do plemienia Waiapi zostały najechane przez uzbrojoną bandę. Doszło do pierwszego ataku od kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy wsi, której wodza zamordowano, uciekli przed bandytami do większej wioski, w pobliżu której również słyszano strzały. Garimpeiros próbują wystraszyć Indian i zmusić ich do opuszczenia swoich terenów. Lokalna policja wysłała do rezerwatu swój elitarny oddział, a policja federalna zajęła się sprawą, jednak istnieją obawy, że konflikty w tym i innych miejscach będą narastały.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

w 50 krajach świata zabito co najmniej 1558 osób, które próbowały chronić swoją ziemię, środowisko naturalne, zasoby wodne czy dziką przyrodę

No jakby jeszcze wciągnąć na tę listę tych co próbowali chronić swój dom przed złodziejami to by to raczej było kilkaset tysięcy a nie 1558 osób.

Niemniej: "chronić swojej ziemi" brzmi podejrzanie - bo farmer zabity przez ekologów też chroni swojej ziemi.

Ale to tylko krótka refleksja. Nie neguję całego artykułu. Jest możliwe że zwłaszcza w niektórych krajach - ekolodzy nie mają łatwo.

Byłem z dwa tygodnie temu w pobliżu Doliny Rospudy i pytałem o tę akcję sprzed paru lat. 2-3 osoby zapytałem (to nie jest reprezentatywna próba) ale wszystkie odpowiedzi zmierzały do jednego:

"Panie, jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił"
"Mnie to śmieszą ludzie co przyjeżdżają mi pod dom bronić Doliny Rospudy i pytają mnie: "gdzie ta Dolina Rospudy jest".
Itd.
I napiszę więcej. Będzie gorzej... dla ekologów. Ludzie już mają ich dość.
Ja wiem że z perspektywy miasta to wygląda fajnie: wyjechać, nadokuczać komuś na wsi i wrócić do domu. Ale z drugiej strony to wcale nie jest fajnie jak się na wieś ładuje przemądrzały małolat wiedzący lepiej jak ma ta wieś wyglądać.

A akcja rodzi reakcję. A jak w danym kraju dostęp do broni jest swobodny - a są takie kraje, to rzeczywiście te 1558 osób wydaje się jak najbardziej realne.
Ostatecznie bowiem Panowie z miast musicie wiedzieć że jesteście otoczeni hordami zombi:
euro19gminy.png

Ale żeby nie było to na pocieszenie jest ta mapa (do wydrukowania w miastach). Prawda że pocieszająca? :)
128645.jpg

 

Edited by thikim
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak tu się dziwić, że ludzie boją się zajrzeć do lodówki by nie spotkać polityki?

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, thikim napisał:

Byłem z dwa tygodnie temu w pobliżu Doliny Rospudy i pytałem o tę akcję sprzed paru lat. 2-3 osoby zapytałem (to nie jest reprezentatywna próba) ale wszystkie odpowiedzi zmierzały do jednego:

"Panie, jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił"
"Mnie to śmieszą ludzie co przyjeżdżają mi pod dom bronić Doliny Rospudy i pytają mnie: "gdzie ta Dolina Rospudy jest".
Itd.

Dobrałeś sobie towarzystwo do wypicia piwa, to adekwatne opinie dostałeś. Piwo można pić kulturalnie, a nie tylko na stojąco pod wioskowym sklepem.

Upadek thikima: opiniotwórczym autorytetem dla niego są  jakieś egoistyczne buraki.

 

3 godziny temu, thikim napisał:

farmer zabity przez ekologów też chroni swojej ziemi.

Przykładem to trzeba poprzeć, a nie imaginować metodą przaśnej propagandy pisowskiej.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

@thikim kategoria ochrony swojej ziemi dotyczy np. Indian, którzy są mordowani, by pozbyć ich się z terenów, na których ktoś chce sobie coś wydobywać czy uprawiać.

A o rolnikach zabitych przez ekologów raczej nie słychać. Wręcz przeciwnie, gdy wpisałem w wyszukiwarkę "farmer killed by environmentalist" to pierwszy link jaki otrzymałem był zatytułowany: "Farmer Ian Turnbull jailed for 35 years for murdering environmental officer". Przeczytaj sobie. Interesująca lektura.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, thikim napisał:

wyjechać, nadokuczać komuś na wsi i wrócić do domu

 

4 godziny temu, thikim napisał:

przemądrzały małolat wiedzący lepiej

 

4 godziny temu, thikim napisał:

Będzie gorzej... dla ekologów. Ludzie już mają ich dość.

Widzę tu pewien problem. W powszechnej świadomości zbudowano chochoła i nazwano go "ekologiem". Kto? Pewnie przeciwnicy ruchów ekologicznych. Albo bardziej (takie moje przypuszczenie) konkretnych działań ekologów, które gdzieś tam komuś akurat nie pasują. Również media nie są bez winy - choć niekoniecznie wrogie ekologom, to chętnie posługują się skrótami myślowymi. I mamy efekt.

Kibice mają lepiej. Nawet jak media napiszą, że doszło do zamieszek kibiców, to wiemy, że tak naprawdę to były rozróby kiboli. Dzisiaj mało kto słysząc słowo "kibice" wizualizuje sobie od razu bandę zadymiarzy - jeśli wcześniej nie podano takiego kontekstu. Ekolodzy nie mają (chyba) takiego słowa (coś jak "ekol"?) i wrzuca się ich powszechnie do wspólnego wora z eko-oszołomami.

Może dlatego autor artykułu ani razu nie użył słowa "ekolog" czy "ekolodzy"?

5 godzin temu, thikim napisał:

jakby tu ludzie mieli broń to żaden z tych ekologów do domu by nie wrócił

O tym właśnie jest artykuł. Nadepnij paru typom na odcisk, to znajdą się tacy, którzy bez wahania posuną się do mordu.

5 godzin temu, thikim napisał:

Ludzie już mają ich dość.

Ludzie mają dość tych, którzy mówią im, co powinni, a czego nie. Niezależnie od tego, że tamci mogą jednak mieć rację.

5 godzin temu, thikim napisał:

wiedzący lepiej jak ma ta wieś wyglądać

Jak wyżej. Ktoś z zewnątrz (nawet mieszczuch małolat) może wiedzieć lepiej, jak coś na wsi (czy gdzie tam) ma wyglądać. Słuchaj, co ktoś mówi i to właśnie oceniaj. A nie pochodzenie, wiek czy wygląd. Bo to właśnie są uprzedzenia.

Przykład? Proszę: wciąż w wielu wsiach powszechne jest palenie "gównem". I nie chodzi mi o krowie placki.

Czy zatem - jeśli mieszkańcy takiej wsi sami się w tym temacie nie ogarną - powinno się im pozwolić rujnować zdrowie swoje, swoich dzieci i sąsiadów? Czy może lepiej, żeby ktoś przyszedł i im powiedział, jak ta wieś (w tej kwestii) ma wyglądać?

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety z ochroną środowiska jest jak z komunizmem. Na dłuższą metę nie da się utrzymać, bo jak coś jest wspólne to jest to nikogo, niewarte dbania i szanowania. Tak było, jest i będzie. A że liczebność i siła ludzi ciągle rośnie, to proces dewastacji będzie narastał. Jako społeczność nie mamy rozumu, jedynie instynkt i skończymy jak inne żyjątka wiedzione tym samym instynktem. Jak kornik czy szarańcza które zeżrą cały las w którym mieszkają, lub jak nowotwór który zadusi swojego żywiciela, albo jak każda inna wielka cywilizacja która panowała nad światem przed nami.

8 godzin temu, Jarkus napisał:

Czy zatem - jeśli mieszkańcy takiej wsi sami się w tym temacie nie ogarną - powinno się im pozwolić rujnować zdrowie swoje, swoich dzieci i sąsiadów?

oni są ogarnięci i świadomi ekologicznie tylko że......

jak sąsiad pali na podwórku śmieci to jest oburzenie  bo mi śmierdzi, ale jak jak wieczorem spalam w piecu stare buty żeby było ciepło i tańszy wywóz śmieci to jest jak najbardziej OK.

jak mam niezdatną do picia wodę w studni bo sąsiad wali nawozy na swoje pole to jest wrzask, ale jak ja wale pestycydy na swój rzepak ,uśmiercając pszczoły sąsiada to jest OK.

Ale żeby nie było że jestem uprzedzony do wsi, w miastach jest dokładnie to samo. I nawet osoby z najwyższym IQ potrafią skarcić swojego psa jak wypróżni się w domu, a są zadowoleni wyprowadzając go do publicznego parku nie sprzątając po nim.

tak to już jest, nawet dziecko ma instynkt żeby nie sikać do własnej wanny, ale siedząc w publicznym basenie czy innym akwenie z innymi ludźmi instynkt podpowiada wręcz odwrotnie, nawet dorosłym....

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, tempik napisał:

instynkt podpowiada

Jednak człowiek to nie tylko instynkt. Pozostaje mieć nadzieję, że myślenie zapanuje nad instynktem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Google zagroził zbanowaniem całej Australii, a Facebook zapowiada, że usunie ze swojego news feeda treści z australijskich mediów. Wszystko dlatego, że parlament Australii toczy debatę na temat ustawy, zgodnie z którą firmy takie jak Google i Facebook zostałyby zobowiązane do zapłaty autorom za treści, które wykorzystują. Ustawa przewiduje, że jeśli strony nie doszłyby do porozumienia ws. stawek, koncerny internetowe musiałyby płacić stawki określone w ustawie.
      Dyrektor Google Australia, Mel Silva, poinformowała, że ustawa taka stanowiłaby „niebezpieczny precedens”, a sama firma przedstawiła rządowi ultimatum, w którym grozi, że przestanie świadczyć swoje usługi na terenie Australii.
      Prawo do nieograniczonego linkowania pomiędzy witrynami to podstawa działania wyszukiwarki, jeśli nowe przepisy weszłyby w życie działanie wyszukiwarki byłoby związane z olbrzymim ryzykiem finansowym i operacyjnym i nie mielibyśmy innego wyjścia, niż zaprzestanie oferowania usług Google Search na terenie Australii, stwierdziła Silva podczas przesłuchań przed Senatem. Dodała przy tym, że firma jest skłonna do płacenia mediom za tworzone przez nich treści i podała przykład około 450 tego typu umów, jakie Google podpisało z firmami na całym świecie.
      Premier Australii Scott Morrison oświadczył, ze jego rząd nie będzie reagował na groźby. Niech wszystko będzie jasne. To Australia określa, co można robić na terenie Australii. Takie decyzje są podejmowane przez nasz parlament i przez nasz rząd. Tak to działa w Australii. Ci, którzy się z tym zgadzają, są przez nas chętnie widziani.
      Najlepszym dowodem na to, że sprawy zaszły za daleko jest fakt, że prywatna firma, korzystając ze swojej monopolistycznej decyzji, próbuje zastraszać suwerenne państwo, mówi Chris Cooper, dyrektor organizacji Reset Australia, która stara się o uregulowanie działalności koncernów technologicznych.
      Z kolei przedstawiciele australijskiego Facebooka stwierdzili, że jeśli nowe przepisy zostaną uchwalone, to nie tylko media, ale również zwykli Australijczycy nie będą mogli umieszczać w news feedzie odnośników do australijskich mediów. Josh Machin, dyrektor ds. polityki w Facebook Australia powiedział podczas przesłuchania przed parlamentem, że w feedzie przeciętnego użytkownika informacje z mediów stanowią jedynie 5% treści i Facebook nie odnosi z nich zbyt dużych korzyści finansowych.
      Słowa te skomentował Dan Stinton dyrektor australijskiej wersji Guardiana, który stwierdził, że informacje prasowe angażują użytkowników Facebooka, powodują, że ci dłużej w serwisie pozostają, klikają, więc dziwić mogą słowa Machina twierdzącego, że nie przynosi to serwisowi korzyści materialnych.
      Niezależny senator Rex Patrick porównał odpowiedź Google'a z reakcją Chin, które zagroziły Australii wojną handlową, gdyby australijskie władze prowadziły śledztwo ws. wybuchu pandemii COVID-19. Wy nie usiłujecie chronić praw użytkowników do wyszukiwania. Wy usiłujecie chronić swoje konto bankowe, stwierdził Patrick.
      Przeciwnicy narzucenia regulacji twierdzą, że bronią wolnego internetu. Jednak Dan Stinton zwraca uwagę, że wolny internet, o którym mówią, przestał istnieć wiele lat temu i obecnie jest zdominowany przez kilka wielkich amerykańskich korporacji. Sinton dodaje, że z Facebooka korzysta 17 milionów Australijczyków, a z Google'a – 19 milionów. O tym, co Australijczycy robią w internecie decydują algorytmy tych firm, stwierdza Stinton. Smaczku całemu sporowi dodaje fakt, że przedstawiciele Google'a przyznali, iż w ramach eksperymentu celowo ukrywali w wyszukiwarce pewne treści. Zapewnili jednak, że to nie problem, gdyż były one ukrywane przed 1% australijskiej populacji.
      Nowa ustawa trafiła do parlamentu po 18-miesięcznym przeglądzie dokonanym przez Australijską Komisję ds. Konkurencji i Konsumentów. Urząd stwierdził, że monopolistyczna pozycja gigantów IT, jaką ci mają w stosunku do mediów, jest groźna dla demokracji.
      W spór włączył się rząd USA. Jego przedstawiciele wyrazili zaniepokojenie próbą regulowania na drodze ustawowej pozycji graczy rynkowych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do jutra ludzkość zużyje tyle zasobów, ile Ziemia wyprodukuje do końca bieżącego roku. Earth Overshoot Day, to dzień, w którym w danym roku ludzie zużywają całość zasobów, jakie planeta jest w stanie w tym roku zastąpić. Od lat 70. ubiegłego wieku dzień ten zwykle następuje coraz wcześniej. Tym razem, z powodu pandemii, Earth Overshoot Day nastąpił później niż w roku ubiegłym.
      Organizacja Global Footprint Network, która wylicza, kiedy nastąpi Earth Overshoot Day stwierdziła, że w bieżącym roku nastąpi on 22 sierpnia. W ubiegłym roku przypadł on na 29 lipca. To zaś oznacza, że ludzkość zużyła o 9,3% zasobów mniej, niż w roku ubiegłym.
      Jednak, jak mówi prezydent Global Footprint Network Mathis Wackernagel, nie mamy czego świętować. Taki stan rzeczy osiągnęliśmy nie dlatego, że tak zaplanowaliśmy, ale dlatego, iż wydarzyła się katastrofa.
      Earth Overshoot Day jest wyliczany z uwzględnieniem całego ludzkiego zapotrzebowania na żywność, energię, domy i drogi. Na tej podstawie specjaliści wyliczają, że obecnie ludzkość zużywa o 60% więcej zasobów, niż Ziemia jest w stanie odnowić. To jest tak, jak z pieniędzmi. Możemy wydawać więcej, niż mamy, ale nie może to trwać wiecznie, mówi Wackemagel.
      Przedstawiciele Global Footprint Network mówią, że pandemia pokazała, iż ludzkość jest w stanie w krótkim czasie zmienić swoje zwyczaje dotyczące konsumpcji. To bezprecedensowa okazja, by zastanowić się nad naszą przyszłością.
      Jak zauważył szef WWF International, pandemia pokazała, jak bardzo marnotrawny, niszczący i niemożliwy do utrzymania jest nasz stosunek do natury. Wezwał do podjęcia działań, które spowodują, że rozwój gospodarczy nie będzie wiązał się z degradacją środowiska. Możemy się rozwijać, ale nie kosztem planety, gdyż wiemy, że kryzys planety oznacza kryzys społeczeństwa, a zatem i kryzys gospodarczy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed dwoma tygodniami informowaliśmy, że koncern wydobywczy Rio Tinto zniszczył dwie australijski jaskinie ze śladami bytności człowieka sprzed 46 000 lat. Sprawa ta wywołała poruszenie na całym świecie. Teraz dowiadujemy się, że już trzy dni później rząd Australii Zachodniej dał firmie BHP Billiton prawo do poszerzenia kopalni, co będzie wiązało się ze zniszczeniem od 40 do 86 stanowisk archeologicznych.
      Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze Guardiana, dowiadujemy się, że zatrudnieni przez BHP archeolodzy przeprowadzili badania terenowe, zidentyfikowali w okolicy jaskinie ze śladami osadnictwa sprzed 10–15 tysięcy lat i stwierdzili, że badany teren jest zamieszkiwany od około 40 000 lat.
      Z raportu przygotowanego dla BHP we wrześniu ubiegłego roku wynika, że zidentyfikowano 22 miejsca z artefaktami, jaskinie z rysunkami naskalnymi, układy przestrzenne wykonane z celowo ułożonych kamienie oraz 40 struktur, będących potencjalnymi stanowiskami archeologicznymi. Zabytki znajdują się na terenach ludu Banjima. Western Australian Aboriginal Heritage Act nie daje Aborygenom prawa do wniesienia oficjalnego sprzeciwu czy zapobieżenia zniszczeniu świętych miejsc. Nie mogą też publicznie sprzeciwić się planom BHP, gdyż podpisali z koncernem umowę, na podstawie której w zamian za korzyści finansowe zgodzili się popierać projekt South Flank.
      Banjima poinformowali jedynie rząd Australii Zachodniej, że nie chcą, by stanowiska archeologiczne były niszczone i zauważają, że oznacza to dalszą utratę wartości kulturowych ich ludu. Jesteśmy zaniepokojeni, że tak wiele istotnych kulturowo miejsc zostanie zniszczonych na podstawie jednej decyzji i że żadne z nich nie wydaje się BHP warte zachowania. Przedstawiciele koncernu stwierdzili, że wiedzą o obawach ludu Banjima, ale z praktycznego punktu widzenia kopalnia BHP nie może ominąć tych potencjalnych 86 stanowisk archeologicznych. Firma zaoferowała jedynie przeprowadzenie wykopalisk i przeniesienie znalezionych artefaktów oraz stworzenie cyfrowych wersji miejsc, które mają zostać zniszczone.
      Tymczasem w ubiegłym tygodniu Chris Salisbury z Rio Tinto, firmy, która zniszczyła wspomniane na wstępie jaskinie, przepraszał za ten czyn i powiedział, że doszło do nieporozumienia, pomiędzy firmą a lokalnymi ludami.
      Ustawa, na podstawie której niszczone są stanowiska archeologiczne i miejsca kulturowe Aborygenów, a która nie daje im prawa do wniesienia formalnego sprzeciwu, liczy sobie 48 lat. Od dwóch lat jest ona analizowana przez władze.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjska agencja kosmiczna Roskosmos oskarżyła prezydenta Trumpa, że wydając rozporządzenie wykonawcze dotyczące prowadzenia przez USA komercyjnego pozyskiwania zasobów w przestrzeni kosmicznej, położył podwaliny pod przejęcie innych planet przez Stany Zjednoczone. Przedstawiciele Roskosmosu twierdzą, że rozporządzenie prezydenta zagraża międzynarodowej współpracy w kosmosie.
      W podpisanym w ostatni poniedziałek rozporządzeniu czytamy, że Stany Zjednoczone będą negocjowały porozumienia, umowy dwustronne i wielostronne z innymi państwami, w celu prowadzenia bezpiecznych publicznych i prywatnych operacji pozyskiwania zasobów z przestrzeni kosmicznej. Rozporządzenie stanowi, że obywatele USA powinni mieć prawo angażowania się w tego typu przedsięwzięcia i że przestrzeń kosmiczna jest z punktu prawnego i fizycznego domeną ludzkiej aktywności, a Stany Zjednoczone nie postrzegają jej jako dobra wspólnego.
      Jak zauważa Roskosmos, rozporządzenie to jest sprzeczne z założeniem, że przestrzeń kosmiczna jest dobrem całej ludzkości. Próby zawłaszczenia przestrzeni kosmicznej i agresywne plany przejęcia terytorium innych planet trudno uznać za zachętę do owocnej współpracy, czytamy w oświadczeniu Roskosmosu.
      Obecnie stosunki pomiędzy USA a Rosją są najgorsze od czasu zakończenia Zimnej Wojny, jednak współpraca w przestrzeni kosmicznej przebiega bez zakłóceń. To jednak może ulec zmianie. Rzecznik prasowy Kremla, Dimitrij Peskow, powiedział dziennikarzom, że każda próba sprywatyzowania przestrzeni kosmicznej w takiej czy innej formie, będzie nieakceptowalna.
      Z pełną wersją dokumentu zatytułowanego „Executive Order on Encouraging International Support for the Recovery and Use of Space Resources” można zapoznać się na stronie Białego Domu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od lat słyszymy, że ocieplenie klimatu czy topnienie lodowców zagrażają źródłom wody od których uzależniony jest byt miliardów ludzi. Indyjskie Narodowe Biuro Statystyki Kryminalnej (NCRB) poinformowało właśnie o znacznym wzroście liczby przestępstw związanych z konfliktami o wodę. Dochodzi do sporów, drobnych przestępstw, fizycznych starć i morderstw.
      W roku 2018 liczba takich przestępstw była niemal 2-krotnie większa niż rok wcześniej. Najwięcej sporów o wodę miało miejsce w stanach Maharashtra i Bihar, które w ostatnich latach zmagają się z ciężką suszą. Z najnowszego raportu NCRB wynika, że w 2018 roku zanotowano 838 przestępstw tego typu. Rok wcześniej były to 432 przestępstwa. W sporach o wodę życie straciły 93 osoby.
      Eksperci mówią, że spory toczą się pomiędzy społecznościami, wsiami i kastami. Gdy zmniejsza się dostępność wody, zaostrzają się konflikty, obejmują one całe społeczności, spierają się miasta z wsiami. Sytuacja w niektórych stanach była bardzo zła w 2018 roku, mówi Himanshu Thakkar, koordynator South Asia Network on Dams, Rivers and People.
      Częścią problemu jest złe zarządzanie zasobami. Indie maksymalnie eksploatują zasoby wód podziemnych. W kraju tym spod ziemi pobiera się tyle wody, co łącznie w USA i Chinach. Złe zarządzanie powoduje, że poziom wód gruntowych błyskawicznie spada. W 2018 roku opublikowano raport, z którego wynika, że jeśli nic się nie zmieni, to 21 miast, w tym Delhi, Bengaluru, Chennai i Hyderabad już w 2020 roku wyczerpie całe zapasy wód podziemnych, co bezpośrednio dotknie 100 milionów ludzi.
      W tym samym raporcie czytamy, że do roku 2030 zapotrzebowanie Indii na wodę będzie 2-krotnie większe niż zapewniają jej dostępne źródła. Setki milionów ludzi będą miały problem z dostępem do wody, a jej brak może przełożyć się na stratę 6% PKB.
      Z danych Banku Światowego dowiadujemy się, że dochodzi do szybkiego spadku odnawialnych zasobów wody pitnej w przeliczeniu na mieszkańca Ziemi. Jeszcze w 1960 roku na każdego człowieka przypadało 13 364 metry sześcienne odnawialnych zasobów wody pitnej. W roku 2014 było to już 5 932 m3. UNESCO szacuje, że w rozwijających się krajach Azji, Afryki i Ameryki Południowej przeciętne zużycie wody na głowę mieszkańca wynosi 50–100 litrów dziennie. W krajach rozwiniętych jest to około 10-krotnie więcej.
      Krajami o największych odnawialnych zasobach wody pitnej w przeliczeniu na mieszkańca są (dane dla roku 2017): Islandia (507 463 m3), Gujana (348 374 m3), Surinam (175 719 m3), Kongo (157 148 m3), Papua Nowa Gwinea (97 079 m3), Bhutan (96 582 m3), Gabon (81 975 m3), Kanada (79 238 m3), Norwegia (74 081 m3) oraz Wyspy Salomona (79 123 m3). W Indiach jest to 1427 m3.
      Polska znajduje się dopiero na 133. pozycji na świecie, a nasze zasoby na mieszkańca wynoszą 1585 m3. Pocieszający jest fakt, że wzrosły one z 1579 m3 w roku 2012 i jesteśmy jednym z niewielu krajów, gdzie zanotowano wzrost tych zasobów. Jednak w Europie mniej wody do dyspozycji mają tylko mieszkańcy Czech, Danii i Cypru.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...