Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Apokalipsa owadów, entomolodzy-amatorzy biją na alarm

Recommended Posts

Przez dekady byli postrzegani jako nieszkodliwi dziwacy. Teraz ich hobby stało się bezcennym zbiorem danych naukowych i powodem do wszczęcia alarmu. Mamy oto dowód, że właśnie zachodzi jedno z największych wymierań od czasu dinozaurów.

Mowa tutaj o Towarzystwie Entomologów-Amatorów z Krefeld przy granicy niemiecko-holenderskiej, którego członkowie od 1982 roku zbierają okazy owadów w swojej okolicy. Od 1982 roku pułapki na owady, które sami produkujemy zostały przez nas ustandaryzowane i są ściśle kontrolowane. Wszystkie są tych samych rozmiarów, wykonane z tych samych materiałów, ustawiamy je w tych samych 63 lokalizacjach i opróżniamy w tych samych momentach, mówi prezes Towarzystwa Marin Sorg.
Siedziba Towarzystwa mieści się w budynku byłej szkoły. To tam, do pomieszczeń chronionych przed nadmiarem światła za pomocą grubych kotar trafiają zebrane okazy.

Kolekcja stworzona przez entomologów-amatorów składa się obecnie z 80 milionów okazów. To więcej niż jakiekolwiek inne zbiory na świecie. Nawet amerykański Smithsonian Institution czy londyńskie i paryskie Muzeum Historii Naturalnej mogą pochwalić się „jedynie” 30 milionami okazów.

Entomolodzy z Krefeld są dumni ze swoich zbiorów i jednocześnie przerażeni tym, co zaważyli. Alarmują, że od kiedy prowadzą badania masa chwytanych owadów latających zmniejszyła się o 76%. Na potwierdzenie tych słów technicy z laboratorium pokazują dwie pułapki. W tej z roku 1994 złapało się 1400 gramów owadów. W tej współczesnej jest ich zaledwie 300 gramów.

To, z jak szybkim spadkiem mamy do czynienia, zauważyliśmy w 2011 roku. I od tamtego czasu jest coraz gorzej, mówi Sorg.
Entomolodzy z Krefeld już przed laty bili na alarm, jednak ich głos nie przebijał się do opinii publicznej. Media zajmowały się wówczas zagrożeniami wiszącymi nad wielkimi ssakami, a ludzie tacy jak Sorg i jego koledzy byli postrzegani jako dziwacy niemający wiele wspólnego z nauką.

W tym samym 2011 roku, pod drugiej stronie granicy, w Holandii, profesor Hans de Kroon próbował wyjaśnić zagadkę zmniejszającej się populacji ptaków. Wysunął hipotezę, że ma to związek z coraz mniejszą dostępnością pożywienia, szczególnie owadów. Jednak nie miał dostarczających dowodów. Wtedy skontaktowali się ze mną koledzy z Krefeld i powiedzieli, że mają dane, że widzą olbrzymie spadki, że są zaniepokojeni i poprosili mnie o analizę danych. Tak się to wszystko zaczęło, mówi de Kroon.

Naukowiec zaczął szukać przyczyn szybkiego spadku populacji owadów i odkrył jedną z nich. To intensywne rolnictwo. Cóż z tego, że w okolicy istnieje rezerwat przyrody, gdy zaraz za jego granicami, po drugiej stronie drogi uprawiane są buraki cukrowe, a pola są ciągle poddawane opryskom. Rezerwat nie jest więc chroniony tak, jakby się wydawało, mówi Sorg. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że w Europie Zachodniej obszary naturalne stają się coraz mniejsze, a rolnictwo jest niezwykle wrogie owadom. Owady nie mają pożywienia i są trute. A obszary chronione są coraz bardziej i bardziej izolowane. Owady nie są w stanie przenosić się między nimi. To dla nich zbyt daleko, dodaje profesor Kroon. Uczony nie ma wątpliwości, że przyczyny zanikania owadów, a co za tym idzie, zanikania ptaków, są antropogeniczne. Obawia się, że przekroczyliśmy granicę, spoza której nie ma już odwrotu, że utrata bioróżnorodności jest bezpowrotna.

Dane z Krefeld odegrały też główną rolę w metaanalizie przygotowanej przez australijskich naukowców z Uniwersytetów w Sydney i Queensland.

Przeprowadzili oni syntezę 73 badań nad insektami, jakie ukazały się w ciągu ostatnich 40 lat. Badania obejmowały cały świat. Na podstawie tej analizy Australijczycy obliczyli, że obecnie zagrożonych wyginięciem jest 40% gatunków owadów, a każdego roku kolejny 1% jest dodawany do tej listy. Owady stanowią 2/3 wszystkich gatunków lądowych. Mamy więc do czynienia z największym wymieraniem od czasów dinozaurów.

Głównymi przyczynami takiego stanu rzeczy są utrata habitatów, zajmowanie kolejnych obszarów pod intensywną produkcję rolną, urbanizacja, zanieczyszczenie środowiska głównie przez pestycydy i nawozy, wprowadzanie przez człowieka gatunków inwazyjnych oraz zmiana klimatu.

Jeśli nie zmienimy sposobu produkcji żywności, w ciągu kilku dekad owady jako cała gromada, znajdą się na skraju zagłady, stwierdzili australijscy uczeni.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

O imitatores, servum pecus...
 

51 minut temu, bea napisał:

Jak miło

Miło dopiero będzie, już niedługo.

51 minut temu, bea napisał:

Szkoda tylko, że w swojej okolicy nic takiego nie zauważyłam

Mogłabyś przybliżyć metodologię Twoich spostrzeżeń?
 

52 minuty temu, bea napisał:

Mam nawet wrażenie

No właśnie...

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, bea napisał:

artykuł w żaden sposób nie informuje, dlaczego miałoby to komukolwiek zaszkodzić

Informuje, wyraźnie:

9 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

profesor Hans de Kroon próbował wyjaśnić zagadkę zmniejszającej się populacji ptaków. Wysunął hipotezę, że ma to związek z coraz mniejszą dostępnością pożywienia, szczególnie owadów

 

6 minut temu, bea napisał:

Nie twierdzę, że liczba owadów się nie zmniejszyła, tylko że tego NIE ZAUWAŻYŁAM

vs

Godzinę temu, bea napisał:

Mam nawet wrażenie, że jest ich coraz więcej.

Przeczytaj ze zrozumieniem proszę....

7 minut temu, bea napisał:

Widuję tego świństwa więcej niż 20 lat temu

Może poprawiła Ci się percepcja?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Droga bea, skoro "tylko srają i hałasują", to o problemy z myśleniem już nie zahaczę. Zostawiam dla przyszłych pokoleń jako świadectwo naszych czasów. Miłego dnia. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, bea napisał:

zwykli ludzie przejmowali się takimi rzeczami, to powinni przede wszystkim tłumaczyć, w jaki sposób może to tym ludziom zaszkodzić. I na to chciałam zwrócić uwagę

Jeśli chciałaś na to zwrócić uwagę, to trzeba było tak napisać. Być może, skoro się nie znasz, warto było zadać pytanie, ale nie. Ty oczywiście nie będąc biologiem znasz się lepiej. Zatem powtórzę się: miłego dnia. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, bea napisał:

A co mi szkodzi zmniejszona populacja ptaków? Dlaczego mam się tym przejmować? Mnie tam one do niczego niepotrzebne, tylko srają i hałasują.

 

8 minut temu, bea napisał:

Jeśli naukowcy chcą, aby zwykli ludzie przejmowali się takimi rzeczami, to powinni przede wszystkim tłumaczyć, w jaki sposób może to tym ludziom zaszkodzić. I na to chciałam zwrócić uwagę

Więc wyłącz "wrażenia" a włącz "myślenie"!

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bea, czy my jesteśmy na portalu Kopalnia Tajemnej Wiedzy Między Wierszami? Sądzę, że jednak na KW, a wiedza ma to do siebie, że nie jest wyrażana między wierszami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pusty post

4 minuty temu, bea napisał:

A może sam je włącz?

Mam myśleć za Ciebie?

Edited by 3grosze
  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby zniknęły komary z powierzchni Ziemi, nie płakałbym z tego powodu. I chyba 99,99% ludności też nie.

P. S. Tak samo muchy.

Edited by mankomaniak
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapewne; warto może dorzucić gzy, meszki i takie tam. Tylko, czy jesteś pewien jak wyglądałby świat gdybyśmy "zniknęli" wszystkie muchy? Tego doskonale nie wiemy, a zaczynamy dopiero poznawać efekty naszej LUDZKIEJ ignorancji. Efekty te nie wyglądają zbyt imponująco. Nie zaczynałbym poznawania niesamowicie skomplikowanego mechanizmu od wyjęcia losowo wybranego trybiku. Nie jesteśmy pępkiem wszechświata. Warto to zrozumieć na samym początku. :)

Zapomniałem o kleszczach :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minut temu, Szedar napisał:

Nie jesteśmy pępkiem wszechświata. Warto to zrozumieć na samym początku.

Nie, nie jesteśmy, tak samo jak komary i muchy. I ptaki. Śmieszy mnie np. gdy czytam, że trzeba zrezygnować z wiatraków tam, gdzie ptaki maja swoje trajektorie lotu od setek lat. Jak są tak głupie, że nie widzą wiatraka i nie potrafią zmienić trajektorii, to niech zginą pod tymi wiatrakami. Pasożyty to też małe robaczki, które dziesiątkowały ludzkość przez stulecia. To ich tez zabijać nie powinniśmy, bo nie wiadomo jakie byłyby skutki? Nie rozśmieszaj mnie. To że coś stworzyła natura, nie znaczy, że to jest dobre i powinno żyć. Jako ludzie powinniśmy zmieniać naturę na własną korzyść. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, mankomaniak napisał:

Nie, nie jesteśmy, tak samo jak komary i muchy. I ptaki.

Świetnie. Mamy konsensus. :)

4 minuty temu, mankomaniak napisał:

Jak są tak głupie, że nie widzą wiatraka i nie potrafią zmienić trajektorii, to niech zginą pod tymi wiatrakami.

Chcesz się przekonać, że za kilkadziesiąt lat ktoś napisze: "skoro nasza cywilizacja była tak głupia, że nie widziała pewnych rzeczy, to dobrze, że umiera"? :)

6 minut temu, mankomaniak napisał:

Nie rozśmieszaj mnie.

Not at all. :)

7 minut temu, mankomaniak napisał:

Jako ludzie powinniśmy zmieniać naturę na własną korzyść. 

Oczywiście, tylko pytanie: potrafimy to? :)

P.S. Na razie wygląda na to, że "nie zmieniamy na naszą korzyść", wręcz podcinamy gałęzie, na których siedzimy. Ale może to dobrze, że spadniemy? Może się czegoś nauczymy, w co zdecydowanie wątpię. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, bea napisał:

A może sam je włącz? Chciałam pokazać, jak to wygląda z punktu widzenia laika, a tych mamy w społeczeństwie najwięcej

To, że jest wielu laików w społeczeństwie, nie jest żadnym argumentem. Nauka nie rządzi się regułami demokracji tylko dowodami i faktami. A te mogą być niepopularne i trudne do zaakceptowania "dla większości".  

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, bea napisał:

naukowcy nie są zainteresowani dotarciem do większości społeczeństwa, tylko upajają się tym swoim naukowym bełkotem

Bełkotem zainteresowani są politycy i, co doskonale potwierdza rzeczywistość, trafiają w target. Bea, jeśli czegoś nie rozumiesz, to nie zwalaj winy na naukowców. Ich nie interesuje (i nie powinno) to, czy rozumiesz, bo to Twój problem.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, mankomaniak napisał:

Jako ludzie powinniśmy zmieniać naturę na własną korzyść. 

Manko!!! No to zjechałeś do poziomu  o.T.Rydzyka często  cytującego te słowa:

""A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!"

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bea, jeszcze raz: błądzisz, to Twój problem.

3 minuty temu, bea napisał:

O wielu sprawach to nie naukowcy decydują, tylko większość społeczeństwa.

Nieprawda. Generalnie politycy, którzy są "wybrańcami narodu", ale w dyskusję o tym, że demokracja to debilny system nie będę wchodził.

4 minuty temu, bea napisał:

Po to jest nauka, aby służyć społeczeństwu

Bzdura. Nauka jest od badania JAKĄ RZECZYWISTOŚĆ JEST, a nie od tego, żeby iksiński miał dłuższy orgazm.

4 minuty temu, bea napisał:

Powinni zadbać o porządną jej popularyzację

Napisz do pana Gowina; może przeforsuje inny sposób finansowania nauki.

5 minut temu, bea napisał:

Starać się, aby artykuły naukowe były bardziej przystępne dla większości, a nie tylko dla specjalistów

:D:D :D  :D  :D

Wybacz, ale czegoś równie niemądrego dawno nie widziałem

6 minut temu, bea napisał:

Społeczeństwo trzeba edukować, inaczej czeka nas powrót do zabobonu

Ale to już się dzieje; cały czas :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 minut temu, bea napisał:

Taa, to widać

Widzisz, mamy konsensus. Dyskusja prowadzi nas do zrozumienia. :)

10 minut temu, bea napisał:

To mało w życiu widziałeś

Dlatego dziękuję Ci za Twój wkład. Tylko głupi nie uczy się przez całe życie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, bea napisał:

tak to sobie tłumacz

Niczego nie muszę sobie tłumaczyć, bo wiem. :)
Skoro jednak tak przemiła dama jak Ty uporczywie podtrzymuje dyskusję, to coś musi być na rzeczy. Nie obraź się, ale i bez tego mam miły dzień. :)

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, 3grosze napisał:

Manko!!! No to zjechałeś do poziomu  o.T.Rydzyka często  cytującego te słowa

Bo jest wiele rzeczy w Biblii prawdziwych i to jedna z nich. Ciekawe, że nikt z tych popaprańców w spódnicach nie przytoczy słów Jezusa z ŁK 14, 26:

<<Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.>>

Bo głupi tłum nie zrozumie o co w tym wszystkim chodzi. Więc podają tylko to co jest dla nich wygodne. Tego cytatu nigdy nie usłyszymy w kościele, co dowodzi kolejny raz hipokryzji tej instytucji. 

Ale co chciałem powedzieć: Biblia jest fajna, jeśli umie się ją czytać w odpowiedni sposób. Nawet ten fragment jest bardzo głęboki. I ważne kto czyta. PISowski kościół to w zasadzie obraza dla tej księgi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

OT, ale wytłumacz o co chodzi (Tobie też) w:

30 minut temu, mankomaniak napisał:

<<Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.>>

usuwając zaprzeczenia, uczniem Jezusa może być ten kto nienawidzi ojca, matkę itd.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z coraz większym zaciekawieniem spoglądam na rozwój tego wątku. Biblia i entomologia? Hmmm, nie znam się na obu, ale może ten kierunek?

Cytat

20. Wszelkie latające czworonożne owady będą dla was obrzydliwością.
21. Ale będziecie jeść spośród czworonożnych latających owadów tylko te, których [tylne] kończyny wystają ponad nogami [przednimi], aby [mogły] skakać na nich po ziemi.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Naukowiec zaczął szukać przyczyn szybkiego spadku populacji owadów i odkrył jedną z nich. To intensywne rolnictwo. Cóż z tego, że w okolicy istnieje rezerwat przyrody, gdy zaraz za jego granicami, po drugiej stronie drogi uprawiane są buraki cukrowe, a pola są ciągle poddawane opryskom.

Możemy mieć tylko nadzieję że nasze technologie rozwiną się do tego poziomu, że zniwelują potencjalne negatywne skutki tego wymierania. Przykładowo widzę opcję zmodyfikowanych genetycznie roślin żeby nie trzeba było stosować żadnych szkodliwych dla owadów oprysków oraz modyfikacje genetycznie samych owadów - żeby zapylały a nie ginęły z powodu chorób, grzybów etc.  + jest jeszcze opcja sztucznego zapylania. Przypominam, że mimo iż jak najbardziej rozsądne jest maksymalne, możliwe dbanie o środowisko (ale też co innego klimat a co innego zwierzęta) co wymaga niewyobrażalnych wręcz zmian a funkcjonowaniu ludzkości to NIE WIEMY jak to wymieranie zwierząt na nas wpłynie (aczkolwiek, myślę że akurat w przypadku owadów można pewnie co nieco powiedzieć, bo są zapylaczami) a to oznacza, że nie możemy zakładać, że NA PEWNO doprowadzi nas to do jakiejś zagłady - metoda naukowa się kłania ;) Skoro nie wiemy co jest za "granicami wszechświata" to nie możemy jednocześnie mówić że na pewno piekło :P Niemniej wielkie wymieranie owadów to poważna sprawa i jest potencjalnie katastrofalna. 

3 godziny temu, Szedar napisał:

Bea, czy my jesteśmy na portalu Kopalnia Tajemnej Wiedzy Między Wierszami? Sądzę, że jednak na KW, a wiedza ma to do siebie, że nie jest wyrażana między wierszami.

haha, co za ironia losu xD 

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, 3grosze napisał:

OT, ale wytłumacz o co chodzi (Tobie też) w:

Chodzi o to, że ten fragment jest zaprzeczeniem PISowskiej doktryny, że najważniejsza w życiu jest rodzina. Jezus zaprzecza temu - mówi, że aby iść jego drogą trzeba się uwolnić od rodziny. Dlatego pisowski kościół nigdy nie poda tego cytatu, będzie go chował jak długo się da. Będzie podawał tylko te cytaty, które są mu wygodne. Jak ten o panowaniu nad zwierzętami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, Warai Otoko napisał:

+ jest jeszcze opcja sztucznego zapylania

No tak. Łysenko wiecznie żywy...

12 minut temu, Warai Otoko napisał:

Możemy mieć tylko nadzieję że nasze technologie rozwiną się do tego poziomu

No tak. Nadzieja umiera ostatnia. :)
Chociaż, kto wie? Ignorancja jest jak olbrzymi sterowiec. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Szedar napisał:

No tak. Łysenko wiecznie żywy...

Pewno, nie ma to jak rzucać jakieś pozornie związane z tematem hasła (jak Łysenkizm) i udawać, że ma się nadzieję, że odbiorca pojmie błyskotliwość riposty.  Piękny przykład pseudointelektualizmu. 

7 minut temu, Szedar napisał:

No tak. Nadzieja umiera ostatnia. :)
Chociaż, kto wie? Ignorancja jest jak olbrzymi sterowiec. ;)

Ignorancja to jest brak wiedzy, a wiedza to z natury informacja historyczna, także chyba zły dobór słów bo nie można nazwać ignorantem kogoś kto nie posiada zdolności widzenia przyszłości :)  Może bardziej pasowałaby herezja? Np. "Chociaż, kto wie? Na heretyków spadnie olbrzymi kamień." albo coś w tym stylu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Rosyjskie władze oficjalnie poinformowały WHO o prawdopodobnym przypadku zarażenia człowieka wirusem ptasiej grypy A(H5N8). Jeśli się to potwierdzi, będzie to pierwszy w historii przypadek zarażenia człowieka tym wirusem, powiedział rzecznik prasowy WHO Europe. Ze wstępnych informacji wynika, że zakażeniu ulegli pracownicy fermy drobiu.
      Naukowcy z centrum „Wektor” wyizolowali materiał genetyczny ptasiej grypy u siedmiu pracowników fermy drobiu z południa Federacji Rosyjskiej, gdzie w grudniu 2020 doszło do epidemii ptasiej grypy u zwierząt, mówi Anna Popowa, szefowa Rospotrebnadzoru, agencji odpowiedzialnej m.in. za kontrolę sanitarną.
      Wszystkie siedem osób, o których mowa, jest w dobrym stanie zdrowia, objawy kliniczne choroby były bardzo łagodne. Nasi naukowcy zaobserwowali reakcję ich układu odpornościowego na obecność wirusa. Choroba szybko się zakończyła, zapewnia Popowa. Specjaliści z Centrum „Wektor” dodali do międzynarodowej bazy danych GISAID informacje o zsekwencjonowanym genomie wirusa A(H5N8), wraz z informacją o mutacji, która pozwoliła mu na pokonanie bariery międzygatunkowej.
      Na razie zaobserwowaliśmy, że wirus A(H5N8) jest zdolny do przenoszenia się z ptaków na ludzi. Pokonał barierę międzygatunkową. Jednak, do dzisiaj, nie zaobserwowaliśmy transmisji wirusa pomiędzy ludźmi, informuje Popowa. Jednak, jak dodaje, czas pokaże, na ile szybko kolejne mutacje spowodują, że wirus pokona i tę barierę.
      Jeszcze pod koniec 2016 roku, podczas azjatyckiej i europejskiej epidemii grypy A(H5N8) wśród ptaków, WHO oceniało, że nie można wykluczyć ryzyka zarażenia się człowieka szczepem A(H5N8), chociaż – bazując na obecnie dostępnych informacjach – ryzyko jest niewielkie. Należy jednak zauważyć, że doszło już do infekcji człowieka A(H5N6). Wówczas wirusa A(H5N8) wykryto m.in. u ptaków w Polsce.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu proponuje podjęcie noworocznego wyzwania. Naukowcy zachęcają do amatorskich obserwacji ptaków. Przed kilkudziesięciu laty w krajach anglojęzycznych narodziła się pomysł zrobienia tzw. Wielkiego Roku, czyli zaobserwowania w ciągu roku jak największej liczby gatunków ptaków. To nie tylko podglądanie ptaków i cieszenie się przyrodą, ale również nauka rozpoznawania gatunków. By tego dokonać przydadzą się lornetka, atlas ptaków i notes, choć wcale nie są konieczne. Przynajmniej nie na początku. Na pierwszym etapie to zabawa praktycznie bezkosztowa – mówi profesor Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii.
      Profesor Tryjanowski przyznaje, że przed kilku laty skosztował tego szaleństwa, jakim jest próba zrobienia Wielkiego Roku. Dodaje jednak, że jego zdaniem ściganie się to nie jest najlepszy sposób na relaks i obserwacje zwierząt. Tym bardziej, że poprzeczka ustawiona jest niezwykle wysoko. W 2015 roku amerykański pisarz i podróżnik Noah Strycker wypatrzył łącznie 6042 gatunki ptaków, a swoją przygodę opisał w książce „Ptaki nie znają granic”.
      Dla tych co nieco znają ptaki, zasięgi ich występowania i biologię to niemal niewyobrażalna granica. To jak zdobycie ponad połowy ośmiotysięczników w ciągu roku. Przepraszam za użycie alpinistycznego porównania, ale chodzi o to by podkreślić wagę tego dokonania. Zwykły śmiertelnik po prostu nie ma szans, mówi profesor Tryjanowski.
      Uczony proponuje więc cztery „pakiety obserwacyjne”. Pierwszy z nich to pakiet dla całkowicie początkujących obserwatorów Wyzwanie polega na zaobserwowaniu 12 gatunków w ciągu roku. Czyli 1 na miesiąc. Nie chodzi tutaj jednak wyłącznie o zobaczenie ptaka i rozpoznanie nowego gatunku, a o nauczenie się go. O zapamiętanie ich upierzenia, głosu, kształtu. To pomoże w późniejszych obserwacjach.
      Pakiet drugi, zaobserwowanie jednego nowego gatunku na tydzień, czyli 52 w ciągu roku, jest już poważniejszym wyzwaniem. Nabiera ono już rumieńców, chociaż powinno się udać nawet bez wychodzenia z domu. Tych kilkadziesiąt gatunków możemy zaobserwować z okna czy we własnym ogrodzie.
      Trudniejszy będzie pakiet dla zaawansowanych. Tutaj profesor Tryjanowski proponuje okrągłą setkę. Zaobserwujmy więc równo 100 gatunków pomiędzy 1 stycznia a 31 grudnia 2021 roku.
      Jest też pakiet dla prawdziwych twardzieli. To 365 gatunków w ciągu roku. Jeden dziennie. To wyzwanie niemalże niemożliwe do wykonania wyłącznie na terenie Polski. Ci, którzy się go podejmą, będą musieli wyjechać za granicę, najlepiej w kilka różnych miejsc z różnych stref klimatycznych. Tutaj trzeba już naprawdę zapału, czasu, pieniędzy no i... otwartych granic.
      Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zapewniają, że ptaki można obserwować niemal zawsze i wszędzie. I w dzień, i w nocy, przy pięknej słonecznej pogodzie, w deszczu i śniegu, w mieście i na pustyni. A jeśli ktoś potrzebuje pomocy w rozpoznawaniu najprostszych gatunków, zawsze może wybrać się na organizowane przez Uniwersytet spacery przyrodnicze. W ubiegłym roku cieszyły się one sporą popularnością, a ich organizatorzy mają nadzieję, że i w tym roku będzie możliwość ich zorganizowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ustawa, która miała chronić obywateli USA przed zanieczyszczonym powietrzem ocaliła też olbrzymią liczbę ptaków. Naukowcy z Cornell University i University of Oregon informują, że w ciągu ostatnich 40 lat Clean Air Act zmniejszyła spadek populacji ptaków w USA o 1,5 miliarda. To 20% obecnej populacji. Nasze badania dowodzą, że korzyści z ustaw regulujących środowisko naturalne są prawdopodobnie niedoszacowane, mówi profesor Ivan Rudik z Cornell.
      Badając związek pomiędzy jakością powietrza a występowaniem ptaków naukowcy przyjrzeli się miesięcznym zmianom liczebności ptaków i jakości powietrza w 3214 amerykańskich hrabstwach na przestrzeni 15 lat. Naukowcy skupiali się na praktycznym wdrażaniu przepisów NOx Budget Trading Program. To regulacje opracowane przez US Environmental Protection Agency. Ich zadaniem jest ograniczenie w miesiącach letnich emisji prekursorów ozonu z dużych źródeł przemysłowych. Ozon, który w górnych partiach atmosfery chroni życie na Ziemi przed szkodliwym promieniowaniem, w partiach dolnych jest niebezpieczny dla zdrowia i stanowi jeden z głównych składników smogu.
      Z badań wynika, że zanieczyszczenie ozonem jest najbardziej szkodliwe dla małych ptaków migrujących należących do rzędu wróblowych. Stanowią one 86% wszystkich ptaków lądowych Ameryki Północnej. Ozon nie tylko bezpośrednio uszkadza układ oddechowy tych ptaków, ale również negatywnie wpływa na kondycję roślin oraz zmniejsza liczbę owadów, którymi ptaki się żywią, wyjaśnia współautorka badań, profesor Amanda Rodewald dyrektor Center for Avian Population Studies w Cornell Lab of Ornithology. Ptaki, które nie mają dostępu do wysokiej jakości habitatu czy pożywienia z mniejszym prawdopodobieństwem są w stanie przeżyć i mieć zdrowe potomstwo. Dobrą wiadomością jest fakt, że działania, które miały chronić ludzi, chronią też ptaki.
      W ubiegłym roku w ramach innych badań specjaliści z Cornell Lab of Ornithology stwierdizli, że od 1970 roku populacja ptaków Ameryki Północnej zmniejszyła się o około 3 miliardy. Teraz dowiadujemy się, że gdyby nie regulacje wprowadzone w ramach Clean Air Act ekosystem byłby uboższy o kolejnych 1,5 miliarda ptaków.
      To pierwsze dowody na tak dużą skalę wskazujące, że ozon jest związany ze spadkiem liczebności ptaków w USA i że regulacje, których celem jest ratowanie ludzkiego życia mają też olbrzymi pozytywny wpływ na życie ptaków, dodaje profesor Catherine King. To kolejne badania pokazujące, że istnieje wyraźny związek pomiędzy stanem środowiska naturalnego, a stanem ludzkiego zdrowia.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od 1993 roku działania naukowców i ekologów zapobiegły wymarciu co najmniej 28 gatunków ssaków i ptaków, uważają uczeni z Newcastle University i BirdLife International. Wyniki badań międzynarodowego zespołu naukowego zostały opublikowane w piśmie Conservation Letters. Ich autorzy oceniali, ile gatunków ssaków i ptaków by wyginęło, gdyby nie podjęto działań ochronnych.
      Gatunkami, które zostały w ten sposób uratowane są m.in. portorykańska endemiczna papuga amazonka niebieskoskrzydła, koń Przewalskiego, żyjący w Brazylii ptak mrówiaczek ciemnoskrzydły, ryś iberyjski czy zamieszkujący Nową Zelandię ptak szczudłak czarny. Fakt, że gatunki te wciąż istnieją, zawdzięczamy intensywnym działaniom mającym na celu ich ochronę. Jednak los tych gatunków jest wciąż niepewny. Większość z nich jest krytycznie zagrożonych. Szacuje się na przykład, że żyje mniej niż 30 osobników mrówiaczka ciemoskrzydłego, dla którego głównym zagrożeniem jest wycinka lasów deszczowych.
      Badania wykazały, że gdyby nie działania na rzecz ochrony, to od roku 1993 wyginęłoby od 21 do 32 gatunków ptaków i od 7 do 16 gatunków ssaków. Naukowcy określili też, jakie działania przyniosły największy skutek. Okazuje się, że w przypadku 21 gatunków ptaków ważne było zwalczanie gatunków inwazyjnych, w przypadku 20 gatunków istotną rolę odegrała hodowla w niewoli, a w przypadku 19 – ochrona habitatów. Jeśli zaś chodzi o ssaki to 14 gatunków przetrwało dzięki wprowadzeniu odpowiednich przepisów, a 9 dzięki reintrodukcji i hodowli w niewoli.
      Zespół naukowy, na którego czele stali doktor Rike Bolem i profesor Phil McGowen z Newcastle University oraz doktor Suart Butchard z BirdLife International posłużył się danymi przekazanymi przez 137 ekspertów zajmujących się populacjami dzikich zwierząt, zagrożeniami i trendami w tych populacjach. Na podstawie dostarczonych danych oszacowano prawdopodobieństwo, z jakim bez działań ochronnych dany gatunek by wyginął.
      Jednym z takich ocalonych gatunków jest amazonka niebieskoskrzydła z Portoryko. Liczebność tego niegdyś powszechnie występującego gatunku spadła w 1975 roku do 13 osobników żyjących na wolności. Od 2006 roku podejmowane są wysiłki w celu reintrodukcji gatunku w Rio Abajo State Park. W 2017 roku huragany zabiły całą oryginalną populację, pozostawiając przy życiu tylko populację reintrodukowaną. Bez reintrodukcji amazonka niebieskoskrzydła wyginęłaby na wolności.
      Inna jest historia konia Przewalskiego. Gatunek ten wyginął na wolności w latach 60. ubiegłego wieku. W latach 90. podjęto wysiłki na rzecz reintrodukcji, a w 1996 roku urodził się pierwszy koń Przewalskiego na wolności. Obecnie dzika populacja tego gatunku liczy ponad 760 osobników.
      Nie zawsze jednak informacje są tak optymistyczne. Bardzo szybko spada populacja krytycznie zagrożonego morświna kalifornijskiego, a ekologom i naukowcom udało się jedynie spowolnić ten spadek. Bez wzmożenia wysiłków oraz woli politycznej decydentów gatunek może wkrótce wyginąć.
      To niezwykle pocieszające, że niektóre badane przez nas gatunki odradzają się. To pokazuje, że wysiłki na rzecz ratowania bioróżnorodności przynoszą efekt. Widzimy, że możliwe jest zapobieżenie wymieraniu gatunków, mówi Bolam. Profesor McGowan przypomina jednak, że w tym samym czasie wyginęło lub prawdopodobnie wyginęło aż 15 gatunków ptaków i ssaków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pomalowanie jednej z łopat wirnika turbiny wiatrowej na czarno może znacząco zmniejszyć śmiertelność ptaków wynikającą z kolizji. Wyniki badań norweskiego zespołu ukazały się w piśmie Ecology and Evolution.
      Kolizje ptaków, zwłaszcza drapieżnych, są jednym z głównych problemów środowiskowych związanych z rozwojem energetyki wiatrowej - podkreśla dr Roel May z Norweskiego Instytutu Badania Przyrody.
      W Norwegii w obrębie farmy wiatrowej Smøla ginie rocznie 6-9 bielików. To wywołało sprzeciw i konflikt.
      Farma o powierzchni 18 km2 znajduje się w zachodniej części wyspy Smøla. Działa tu 68 turbin.
      Dr May podkreśla, że jego zespół chciał przetestować, czy środki zaradcze zmniejszą liczbę kolizji ptaków. "Testowano, między innymi, pomalowanie jednej z trzech łopat na czarno. Można by się spodziewać, że ten zabieg ograniczy zjawisko zamazywania ruchu [ang. motion smear] i łopaty staną się bardziej widoczne dla ptaków".
      Zmazywanie ruchu polega na niezdolności rejestrowania przez siatkówkę szybko poruszających się obiektów. Nasila się ono 1) ze wzrostem prędkości i 2) zmniejszaniem odległości od obiektu. Zamazywanie ruchu dotyczy głównie końcowych fragmentów łopat, w przypadku których prędkość liniowa jest największa.
      Jak wyjaśniają naukowcy, eksperymenty laboratoryjne Williama Hodosa z Uniwersytetu Maryland z 2003 r. wykazały, że pomalowanie jednej z łopat wirnika na czarno minimalizuje zamazywanie ruchu.
      Badania przeprowadzone przez Norwegów wykazały, że w przypadku pomalowanych turbin roczny wskaźnik umieralności ptaków był obniżony nawet o ponad 70%, w porównaniu do znajdujących się w pobliżu turbin kontrolnych. Zabieg miał największy wpływ na ograniczenie śmiertelności ptaków drapieżnych.
      Zespół podkreśla, że konieczne są dalsze badania na innych farmach (na razie porównano 4 wiatraki zmodyfikowane i 4 kontrolne). Choć odnotowaliśmy znaczący spadek wskaźnika kolizji, wydajność [zabiegu] może być specyficzna dla stanowiska i gatunku.Obecnie istnieje zainteresowanie testami w Holandii i RPA.
      Autorzy raportu zaznaczają, że pomalowanie łopat wirnika wiatraków z już uruchomionej farmy było drogim zadaniem (wymagało działania podczas wyłączenia urządzeń). Gdyby jednak zabieg przeprowadzić przed budową farmy, koszty można by zminimalizować.
      May dodaje, że dotąd nie sprawdzano, czy inne wzorce na łopatach, np. czerwone końcówki, byłyby równie skuteczne.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...