Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Kwestie dotyczące szczepień i szczepionek są ostatnio przedmiotem gorących sporów. Ruchy antyszczepionkowe odnoszą sukcesy, wskutek czego notuje się wzrost zachorowań np. na odrę. W dyskusjach na temat szczepień często padają argumenty o inteligencji czy wykształceniu. Raport Wellcome Trust pozwoli rozstrzygnąć przynajmniej ten aspekt sporu.

Wellcome Global Monitor 2018 to raport, którego celem było zbadania, jak ludzie odnoszą się do nauki i kwestii związanych ze zdrowiem. To największe tego typu badania na świecie, w ramach których zebrano ankiety od ponad 140 000 osób z ponad 140 krajów świata. Osobny rozdział poświęcono kwestii szczepień.

Ankietowanych pytano przede wszystkim, czy słyszeli o istnieniu szczepionek. Okazało się, że 89% światowej populacji jest świadomych ich istnienia, nie słyszało o nich 10%, a 1% albo nie wiedział, albo odmówił odpowiedzi. Największą świadomość na temat istnienia szczepionek mają ludzie ze świata zachodniego. W Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii 98% mieszkańców wie, że szczepionki istnieją. W Europie Zachodniej odsetek ten wynosi 95%, zaś w Europie Wschodniej 92%. Bardziej świadomi są mieszkańcy Europy Południowej (97%) i Północnej (96%).

Obraz naszego kręgu kulturowego nie jest już tak różowy, gdy zapytamy o bezpieczeństwo szczepionek. Na pytanie „czy szczepionki są bezpieczne” odpowiedź była silnie zróżnicowana w zależności od regionu. Światowa średnia odpowiedzi „zdecydowanie tak” oraz „tak” wynosiła 79%, natomiast odpowiedzi „nie” i „zdecydowanie nie” udzieliło 7% mieszkańców Ziemi.

W Ameryce Północnej odsetek odpowiedzi „zdecydowanie tak” i „tak” wyniósł 72%, a 11% uważało, że szczepionki nie są bezpieczne. Dla Australii i Nowej Zelandii odsetek osób twierdzących, że szczepionki są bezpieczne wyniósł 82%, a niebezpieczne – 7%. W Europie Wschodniej jedynie 50% mieszkańców uważa, że szczepionki są bezpieczne, a 17% uznaje je za niebezpieczne. Wśród mieszkańców Europy Zachodniej z opinią, że szczepionki są bezpieczne zgadza się co prawda 59%, ale aż 22% uważa, że są niebezpieczne. Dla Europy Północnej odsetek ten wynosi, odpowiednio, 73% i 10%, a dla Europy Południowej jest to 76% i 10%. Największe zaufanie do szczepionek mają zaś mieszkańcy Azji Południowej, którzy w 95% zgadzają się, że szczepionki są bezpieczne. W Afryce zaufanie do szczepionek waha się od 77 do 85%.

Nietrudno zauważyć, że największe zaufanie do szczepionek mają mieszkańcy tych krajów, w których szczepionki są najczęściej stosowane i gdzie ratują miliony istnień. Z opinią „szczepionki są bezpieczne” zgadza się najwięcej mieszkańców Bangladeszu i Egiptu (po 97%), następnie Etiopii, Liberii i Tanzanii (po 69%), Indii (95%), Afganistanu i Rwandy (94%) czy Tajlandii, Sierra Leone, Uzebkistanu i Wenezueli (93%). Na pytanie o to, czy szczepionki są efektywne, najczęściej twierdząco odpowiadają mieszkańcy Rwandy (99%), Bangladeszu, Etiopii i Islandii (97%), Afganistanu i Egitpu (96%), Indii, Tadżykistanu i Uzbekistanu (95%), Kambodży, Komorów, Malawi, Tajlandii i Wenezueli (94%) oraz Mjanmy, Norwegii i Sierra Leone (93%). Z kolei z opinią, że szczepienie dzieci jest ważne najczęściej zgadzają się mieszkańcy Egiptu, Etiopii, Nikaragui i Cypru (100%), Bangladeszu, Burundi, Kambodży, Kolumbii, Dominikany, Ekwadoru, Hondurasu, Islandii, Jordanii, Nepalu, Palestyny, Rwandy, Sierra Leone, Tanzanii i Wenezueli (99%). Brazylii, Salwadoru, Iraku, Kenii, Libanu, Liberii, Madagaskaru, Mozambiku, Nigerii, Norwegii, Tadżykistanu, Tajlandii i Ugandy (97%).

Światowym rekordzistą w odsetku sceptyków jest zaś Francja. Tam aż 33% ankietowanych odpowiedziało, że szczepionki nie są bezpieczne. Na drugim miejscu znajdziemy Gabon (26%), następnie Togo (25%), Rosję (24%), Szwajcarię (22%), Armenię, Austrię, Belgię i Islandię (po 21%) i Burkina Faso oraz Haiti (po 20%). Z opinią, że szczepionki są bezpieczne nie zgadza się 28% mieszkańców Liberii, 19% mieszkańców Francji, a kolejne kraje to Nigeria (16%), Namibia i Peru (15%) oraz Uganda (13%), Armenia, Gabon, Rosja, Togo (po 12), Austria, Indonezja i Holandia (po 11%). Z kolei na pytanie, czy szczepienie dzieci jest ważne, najczęściej przecząco odpowiadali mieszkańcy Armenii i Austrii (12%), Francji (10%), Rosji i Szwajcarii (9%), Azerbejdżanu, Białorusi i Włoch (8%) oraz Bułgarii, Mołdowy i Czarnogóry (7%).

Niezwykle interesująco wygląda rozkład pod kątem poziomu wykształcenia.

Opinię, że szczepionki nie są bezpieczne, wyraża 7% ludności świata. Dla osób z wykształceniem co najwyżej podstawowym odsetek ten wynosi 7%, dla osób z wykształceniem średnim jest to 8%, a dla osób z wykształceniem wyższym wzrasta do 10%.
W Ameryce Północnej odsetek osób twierdzących, że szczepionki nie są bezpieczne, wynosi 11%. Wśród osób z wykształceniem podstawowym jest to 20%, ze średnim – 12%, a z wyższym – 9%. W Europie Zachodniej aż 22% osób twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. Uważa tak 25% osób z wykształceniem podstawowym, 22% ze średnim i 17% z wyższym. Zupełnie inny obraz widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 17% ankietowanych twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne i odsetek ten rośnie wraz z wykształceniem. Dla osób o wykształceniu podstawowym wynosi on 12%, dla tych z wykształceniem średnim jest to 15%, a z wyższym aż 20% i jest to najwyższy odsetek w tej grupie na całym świecie.

Podobne, zaskakujące dla niektórych, wyniki przynosi badanie ze względu na miejsce zamieszkania.

Na całym świecie 9% mieszkańców wielkich miast i ich przedmieść twierdzi, że szczepionki są niebezpieczne. Dla małych miasteczek odsetek ten wynosi 7%, a dla wsi spada do 6%. Jeśli spojrzymy na Amerykę Północną, to zauważymy, ze tam 9% wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, odsetek ten rośnie do 15% w przypadku miasteczek i spada do 10% wśród mieszkańców wsi. Z kolei w Europie Zachodniej aż 20% mieszkańców wielkich miast twierdzi, że szczepionki nie są bezpieczne. W małych miasteczkach jest to 22%, a na wsiach – 25%. Inne zjawisko widzimy w Europie Wschodniej. Tutaj 19% mieszkańców wielkich miast uważa szczepionki za niebezpieczne, w miasteczkach jest to 14%, a na wsiach 16%.

Wygląda więc na to, że w naszym regionie ruchy antyszczepionkowe znajdują największy posłuch wśród wykształconych mieszkańców dużych miast.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wychodzi na to że najwięcej sceptyków do szczepień jest tam gdzie współczesna medycyna, technologia i wysoki standard życia. Wtedy to w luksusie można snuć idiotyzmy jakie to szczepionki są złe i niedobre...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
20 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wygląda więc na to, że w naszym regionie ruchy antyszczepionkowe znajdują największy posłuch wśród wykształconych mieszkańców dużych miast.

To może świadczyć o tym, że (taki domysł, potrzeba byłoby więcej badań, żeby go potwierdzić/obalić) u nas "wykształciuchy" bardziej bezmyślnie kopiują to, co się pojawia na Zachodzie. Bez wnikania, o co w tym chodzi od strony merytorycznej.

Edited by darekp
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdyby mnie ktoś spytał czy szczepionki są bezpieczne, odpowiedziałbym że nie do końca, jest ryzyko powikłań.

Czy są efektywne - nie wszystkie w tym samym stopniu, szczepienia na grypę są tu najlepszym przykładem.

Mimo to w 100% popieram szczepienia i nawet nie miałbym nic przeciwko gdyby były obowiązkowe dla całej populacji.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, gooostaw napisał:

Przynajmniej częściowo jest to efekt archaicznych systemów edukacji. Mamy problemy ze zrozumieniem tego co właściwie jest prawdziwe, a co nie i to na bardzo podstawowym poziomie. Wiedza wielu z nas ogranicza się do wąskiej specjalizacji. Większość ma podstawowe braki.

Moim zdaniem, w edukacji brakuje przede wszystkim cybernetyki i teorii informacji - mimo iż dziedziny te mają już swoje lata to dzisiaj są potrzebne jak nigdy. Są narzędziami do zrozumienia w ogóle czym informacja jest a czym nie jest i jak sobie z nią radzić. Do tego dodałbym filozofię nauki jeszcze i jej "poddziedizny" takie jak neurofilozofia i filozofia informacji właśnie + w ramach biologii większość tematów powinna dotyczyć neurobiologii - bo odkrycia z tej dziedziny zmienią zupełnie obraz świata - nie tylko samego człowieka ale też np. podstawowych pojęć prawa jak np. pojęcie winy. 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
1 godzinę temu, gooostaw napisał:

Przynajmniej częściowo jest to efekt archaicznych systemów edukacji

Problem jest chyba sporo głębszy. Teorie  antyszczepionkowe są tak stare jak same szczepienia (warto przeczytać).:

https://mitologiawspolczesna.pl/dlaczego-historia-ruchow-antyszczepionkowych-nas-interesowac-bardziej-niz-ostrzezenia/

Proszę zwrócić uwagę  na matrycę Roberta Chena i Beth Hibbs opublikowaną w 1998 r. w "Rocznikach pediatrycznych" w art "Vaccine Safety: Current and Future Challenges, cyt. z linku powyżej, (komentarz do wykresu):

Na początku ludzie szczepią się powszechnie z lęku przed chorobami, które wciąż doskonale pamiętają. Kiedy stopień zachorowań spada radykalnie w wyniku szczepień – paradoksalnie spada też zaufanie do szczepionek! Wobec nieobecności bezpośredniego zagrożenia wydają się mniej potrzebne, a ewentualne skutki uboczne przemawiają do wyobraźni bardziej niż korzyści. Wtedy – niestety – choroba powraca, ostatecznie przekonując społeczeństwo do danej szczepionki.

Mechanizmy są więc te same, od początku istnienia szczepień. Zastanawia dlaczego współcześnie obejmuje to szaleństwo przede wszystkim ludzi wykształconych? W przypadku pierwszych szczepień na ospę,  widoczne skutki szczepionek  działały  na wyobraźnie, pozostawiały widoczne blizny. A teraz? Może potrzeba po prostu większej dociekliwości by "coś" wyszperać, a może więcej wolnego czasu? W końcu w biurze, podczas "przerwy' można poszperać w necie, budowlaniec raczej nie będzie miał na to  czasu w pracy, a po pracy sił i ochoty ;)

 

Edited by venator
zmiany
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Warai Otoko napisał:

Moim zdaniem, w edukacji brakuje przede wszystkim cybernetyki i teorii informacji - mimo iż dziedziny te mają już swoje lata to dzisiaj są potrzebne jak nigdy. Są narzędziami do zrozumienia w ogóle czym informacja jest a czym nie jest i jak sobie z nią radzić. Do tego dodałbym filozofię nauki jeszcze i jej "poddziedizny" takie jak neurofilozofia i filozofia informacji właśnie + w ramach biologii większość tematów powinna dotyczyć neurobiologii - bo odkrycia z tej dziedziny zmienią zupełnie obraz świata - nie tylko samego człowieka ale też np. podstawowych pojęć prawa jak np. pojęcie winy. 

Ja sugeruję jednak, żeby w pierwszej kolejności wprowadzić lekcje logiki. Serio, istnieje problem braku rozumienia czym właściwie jest logika i jak ją stosować. Nie ma sensu uczyć czegokolwiek, kogoś kto popełnia dziesiątki błędów poznawczych i nie zdaje sobie z tego sprawy.

Wydaje mi się że szkoły publiczne powstały, żeby wyszkolić nas do wykonywania pożytecznych czynności i zwiększyć wydajność pracy, nie po to żeby pomóc nam zrozumieć świat. Niestety.

9 minut temu, venator napisał:

Wtedy – niestety – choroba powraca, ostatecznie przekonując społeczeństwo do danej szczepionki.

Ten schemat niestety wydaje się prawdziwy. Zapominamy o zagrożeniu, po czym boleśnie sobie o nim przypominamy. Dlatego dobrym pomysłem wydaje się nagłaśnianie przypadków powracających chorób. Antyszczepionkowi propagatorzy żerują na strachu. Łatwowierni rodzice to łykają, mimo tego że kierują się troską. Przekonajmy tych rodziców że powinni się bać, ale nie szczepionek, tylko chorób zakaźnych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gavin Thomas, który w Microsofcie sprawuje funkcję Principal Security Engineering Manager, zasugerował, że ze względów bezpieczeństwa czas porzucić języki C i C++. Thomas argumentuje na blogu Microsoftu, że rezygnacja ze starszych języków na rzecz języków bardziej nowoczesnych pozwoli na wyeliminowanie całej klasy błędów bezpieczeństwa.
      Od 2004 roku każdy błąd naprawiony w oprogramowaniu Microsoftu jest przez nas przypisywany do jednej z kategorii. Matt Miller podczas konferencji Blue Hat w 2019 roku zauważył, że większość tych dziur powstaje wskutek działań programistów, którzy przypadkowo wprowadzają do kodu C i C++ błędy związane z zarządzeniem pamięcią. Problem narasta w miarę jak Microsoft tworzy coraz więcej kodu i coraz silniej zwraca się w stronę oprogramowania Open Source. A Microsoft nie jest jedyną firmą, która ma problemy z błędami związanymi  z zarządzaniem pamięcią, pisze Thomas.
      W dalszej części swojego wpisu menedżer wymienia liczne zalety C++, ale zauważa, że język ten ma już swoje lata i pod względem bezpieczeństwa czy metod odstaje od nowszych języków. Zamiast wydawać kolejne zalecenia i tworzyć narzędzia do walki z błędami, powinniśmy skupić się przede wszystkim na tym, by programiści nie wprowadzali błędów do kodu, czytamy.
      Dlatego też Thomas proponuje porzucenie C++. Jednym z najbardziej obiecujących nowych języków programistycznych zapewniających bezpieczeństwo jest Rust, opracowany oryginalnie przez Mozillę. Jeśli przemysł programistyczny chce dbać o bezpieczeństwo, powinien skupić się na rozwijaniu narzędzi dla developerów, a nie zajmować się tymi wszystkimi pobocznymi sprawami, ideologią czy przestarzałymi metodami i sposobami rozwiązywania problemów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szczepionka opracowana na Charles Sturt University w Nowej Południowej Walii może ocalić krytycznie zagrożony gatunek papugi. Łąkówka krasnobrzucha to gatunek wędrowny, który gniazduje jedynie w południowo-zachodniej Tasmanii. Jeszcze w połowie lat 90. XX wieku uznawany był za zagrożony, a od roku 2000 jest krytycznie zagrożony. Już w roku 2010 obawiano się, że gatunek wyginie w latach 2013–2015.
      Na łąkówkę czycha wiele zagrożeń – obszary, w których ptaki zimują są niszczone i przeznaczane na pola uprawne, sztucznie wprowadzone małe ziarnojady konkurują z łąkówką o pożywienie, młode padają ofiarą inwazyjnych szczurów i kotów. Jednym z najpoważniejszych zagrożeń jest PCD (Psittacine Circoviral Disease), czyli choroba dzioba i piór. Wszystkie te czynniki spowodowały, że populacja łąkówki krasnobrzuchej znajduje się na skraju wyginięcia. Na wolności pozostało jedynie około 15 osobników. Kolejnych około 400 papug znajduje się w ośrodkach w Australii i Tasmanii, które pracują nad ocaleniem gatunku.
      Profesor Shane Raidal z Charles Sturt University od ponad dekady pracuje nad szczepionką na PCD. Australia to kraj papug i wielu krytycznie zagrożonych gatunków, które są niszczone przez tę chorobę, mówi uczony. Teraz Raidal poinformował, że udało mu się opracować szczepionkę i chce ją przedstawić do zatwierdzenia Australian Pesticides and Veterinary Medicines Authority (APVMA).
      Jeśli istnieje szczepionka, która zapewni łąkówce krasnobrzuchej odporność, to będziemy mieli jedno zmartwienie mniej, mówi ornitolog Mark Holdsworth. Łąkówką zajmuje się on od 1979 roku, kiedy to na wolności żyło jeszcze 500 ptaków. Obecnie Holdsworth zasiada w radzie, która zarządza próbami ratowania gatunku. Powstanie szczepionki nie tylko ułatwi walkę o ocalenie gatunku, ale również pozwoli zaoszczędzić dziesiątki tysięcy dolarów rocznie. Obecnie wszystkie łąkówki trzymane w niewoli są poddawane regularnym testom pod kątem obecności PCD. Podanie im szczepionki pozwoliłoby na rezygnację z kosztownych stresujących ptaki testów.
      Po ponad 10 latach pojawiła się nadzieja na wyeliminowanie śmiertelnej choroby. Wiemy na tyle dużo o genetyce i strukturze wirusa, że możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, iż podanie pojedynczej dawki będzie skuteczne, mówi profesir Raidal. Sukces zawdzięczamy zidentyfikowaniu kluczowej proteiny w otoczce wirusa. To jest to, co wirus wystawia na spotkanie z układem odpornościowym, wyjaśnia doktor Jade Forwood. Dzięki stworzeniu bezpiecznej postaci takiej proteiny dajemy układowi odpornościowemu ptaka szansę na wytworzenie przeciwciał i zwalczenie wirusa. Uczony dodaje, że 1 gram proteiny wystarcza na wyprodukowanie 10 000 dawek szczepionki.
      Profesor Raidal ma nadzieję, że nowa szczepionka zostanie zatwierdzona już w 2021 roku. Uczony zdaje sobie sprawę, że droga do dopuszczenia szczepionki do użycia nie będzie prosta. Rzecznik prasowy APVMA oświadczył, że organizacja akceptuje dane uzyskane w czasie testów przeprowadzonych zgodnie z międzynarodowymi standardami. Wymagane jest również dostarczenie dowodów, iż produkt jest wytwarzany zgodnie ze standardami określonymi w Australian Code of Good Manufacturing Practice for Veterinary Products.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska NSA (Narodowa Agencja Bezpieczeństwa) dołączyła do Microsoftu zachęcając użytkowników systemu Windows, by pilnie zaktualizowali swój system operacyjny. W Remote Desktop Services for Windows odkryto bowiem dziurę, która podobna jest do luki, którą w 2017 roku wykorzystało ransomware WannaCry, powodując wielomiliardowe straty na całym świecie.
      Dziura, nazwana „BlueKeep”, może też istnieć w starszych systemach operacyjnych z rodziny Windows, jak Windows 7, Windows XP, Windows Server 2003 oraz Server 2008. Stanowi ona poważne zagrożenie, gdyż szkodliwy kod może rozprzestrzeniać się i zarażać bez interakcji ze strony użytkownika.
      Microsoft poinformował o istnieniu dziury wraz z publikacją w ubiegłym miesiącu odpowiedniej poprawki. Wówczas firma nie zdradziła zbyt wielu informacji. Poinformowano jedynie, że na atak może być narażonych około 7 milionów urządzeń na całym świecie. Później dokładniej przyjrzano się zagrożeniu i liczbę narażonych urządzeń zmniejszono do 1 miliona.
      „BlueKeep”, oficjalnie skatalogowana jako CVE-2017-0708, to krytyczna luka pozwalająca napastnikowi na uruchomienie dowolnego kodu, który kradnie dane i szpieguje użytkowników. Na blogu NSA czytamy: to typ luki, jaką cyberprzestępcy często wykorzystują. Można jej użyć na przykład do przeprowadzenia ataku DoS. Ukazanie się i rozpowszechnienie szkodliwego kodu atakującą tę lukę jest prawdopodobnie kwestią czasu.
      Niektóre firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem już stworzyły prototypowy szkodliwy kod, by móc na tej podstawie stworzyć mechanizmy zabezpieczające. Microsoft i NSA wzywają do pilnego zainstalowania opublikowanej łaty.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Instagramowi nie udało się dotychczas zwalczyć treści rozpowszechnianych przez przeciwników szczepień, dlatego serwis postanowił podjąć radykalne kroki w tym kierunku. Jego władze ogłosiły, że będą blokowały hasztagi zawierające fałszywe informacje na temat szczepień, takie jak #vaccinescauseautism, #vaccinescauseaids czy #vaccinesarepoison. Zablokowanych hasztagów nie da się wyszukać.
      Decyzja dotyczy tych tagów, które zawierają dużą dawkę fałszywych informacji na temat szczepionek. Instagram nie odpowiedział jednak na pytanie, jakimi kryteriami będzie się kierował przy usuwaniu hasztagów. Uzasadniano to tym, że gdyby użytkownicy poznali te kryteria, zaczęliby omijać blokady.
      Wiadomo, że dotychczas Instagram blokował np. hasztag #vaccinescauseautism po tym, jak zarówno eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), jak i z amerykańskich Centrów Prewencji i Zapobiegania Chorobom (CDC) publicznie oświadczyli, że szczepionki nie powodują autyzmu. Firma poinformowała, że o blokowaniu tagów decydują moderatorzy oraz zespół odpowiedzialny za bezpieczeństwo.
      Użytkownicy Instagrama nadal będą mogli wyrażać na platformie swój sprzeciw wobec szczepień i szczepionek, jednak nieprawdziwe informacje na ten temat nie będą mogły trafić do hasztagów, nie będą też wyszukiwane.
      Na razie jednak żadne nowe mechanizmy nie zostały wdrożone i hasztagi typu #vaccinetruth czy #vaccineskillandmaim pozwalają na wyszukiwanie treści zawierających nieprawdziwe informacje.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy antyszczepionkowcy znaleźli nowy front walki z naukowcami. Ich celem stał się Advisory Commitee on Immunization Practices (ACIP – Komitet Doradczy ds. Praktyk Immunizacyjnych). To 15-osobowa grupa ekspertów, która wydaje rekomendacje dotyczące szczepień. ACIP spotyka się trzy razy w roku na kampusie należącym do Centers for Disease Control and Prevention (CDC – Centrum Kontroli Chorób i Prewencji). Od ubiegłego roku coraz więcej przeciwników szczepień zjawia sie na spotkaniach ACIP i atakuje zgromadzonych tam naukowców.
      Ostatnie spotkanie ACIP miało miejsce pod koniec lutego. Nie zgadzam się na przekazanie mojego dziecka, które jest darem od Boga, rządowi Stanów Zjednoczonych, wykrzykiwała Sandy Spaetti. Jak szczepionka, która spowodowała wgłobienie jelit i omal nie zabiła mojego dziecka może być bezpieczna?, pytała Nicole Mason, której 4-miesięczny syn doświadczył wgłobienia jelit po szczepieniu przeciw rotawirusom. Zagrażające życiu wgłobienie zdarza się w 1 do 5 przypadków na 100 000 zaszczepionych niemowląt, ale może być też powodowane infekcją rotawirusami.
      Nowy przewodniczący ACIP, Jose Romero, specjalista od dziecięcych chorób zakaźnych z University of Arkansas, który w ACIP pracuje od 4 lat, obawia się, że obecność na posiedzeniach coraz większej liczby aktywistów antyszczepionkowych może stać się nową normą.
      Zadaniem członków ACIP jest analiza dostępnych danych, opracowywanie rekomendacji dotyczących szczepień oraz głosowanie nad nimi. Eksperci zajmują się wszelkimi szczepionkami, od tych bardzo rzadko używanych, po powszechnie stosowane. Na przykład ostatnio rozważali zmiany w schemacie szczepień rekomendowanych dla osób, które podróżują do Azji i na wyspy zachodniego Pacyfiku, gdzie można zarazić się japońskim zapaleniem mózgu. Przedstawiono im też nowe wyniki badań, które miały pomóc w podjęciu  decyzji czy należy rekomendować zaszczepienie wszystkich Amerykanów w wieku 24–45 lat przeciwko HPV. Po prezentacjach kwestii technicznych rozpoczyna się 75-minutowy czas publicznych komentarzy. Właśnie ten czas wykorzystują przeciwnicy szczepień.
      To strefa zero. Tutaj podejmowane są decyzje, mówi dziennikarka radiowa Lynette Barron, która twierdzi, że szczepionki zaszkodziły jej córkom, które mają obecnie 3 i 5 lat. Barron uczestniczy w spotkaniach ACIP od początku 2017 roku. Wtedy byłam tutaj sama, mówi. Jednak w 2018 roku założyła na Facebooku profil „Inundate the CDC APIC Meetings”. Na czerwcowe spotkanie ACIP przebyły około 20 przeciwników szczepionek, w październiku było ich około 50. Atmosfera stawała się coraz bardziej gęsta, w związku z czym CDC zainstalowało wykrywacze metali, a przewodniczący ACIP ma prawo wyrzucenia osób zakłócających porządek.
      Podczas ostatniego spotkania ACIP porządku pilnowała policja. Do sali, gdzie odbywają się spotkania, przybyło 165 osób z zewnątrz, z czego co najmniej 80 to przeciwnicy szczepień. Po raz pierwszy z historii ACIP członkowie komitetu byli odgrodzeni od publiczności.
      O głos poprosiło 45 osób z publiczności. Jako, że czas wysłuchania jest ograniczony, przeprowadzono losowanie, kto z nich zostanie dopuszczony do głosu. Wśród tych, którzy mogli zabrać głos, jedynie dwie osoby nie zaatakowały szczepień oraz ACIP. Nie rozumiem, dlaczego nagle doszło do tak olbrzymiej zmiany. Przez lata mieliśmy do czynienia ze spokojnymi komentarzami publicznymi. Jednak naszym obowiązkiem jest wysłuchanie wszystkich. Musimy wiedzieć, jakie są nastroje publiczne, mówi zasiadająca w ACIP profesor Kelly Moore z Vanderbilt University.
      Niewykluczone, że za coraz większą aktywnością ruchów antyszczepionkowych stoi... zawód, jak sprawił im prezydent Trump. W kampanii wyborczej obiecał on powołanie komisji ds. oceny bezpieczeństwa szczepionek i wiedzy naukowej na ten temat. Komisja taka dotychczas nie powstała. Jak mówi Paul Offit, dyrektor Vaccine Education Center w Children's Hospital of Philadelphia, antyszczepionkowcy mogli poczuć, że ich człowiek zasiada w Białym Domu, że sprawy potoczą się po ich myśli. Nie potoczyły się.
      Pomimo aktywności ruchów antyszczepionkowych w USA odsetek wyszczepień pozostaje na wysokim poziomie. Analiza CDC z 2017 roku wykazała, że ponad 90% amerykańskich niemowląt otrzymuje większość rekomendowanych szczepionek, a jedynie 1,3% dzieci urodzonych w 2015 roku nie otrzymało do czasu opracowania raportu żadne z 14 szczepień rekomendowanych w pierwszych latach życia. Co prawda to czterokrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2001, kiedy dzieci takich było 0,3%, ale wciąż to niewielki odsetek. Zresztą wzrosty odmów szczepień notuje się przede wszystkim w niektórych regionach, a w części z nich lekarze walczą obecnie ze zwiększoną zachorowalnością na odrę.
      Eksperci z ACIP muszą jednak wykazać się odpornością psychiczną. Przed kilkoma miesiącami od pewnej kobiety usłyszeli pytanie: Jak się czujecie ze świadomością, że wasze głosowanie zabiło mojego syna?.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...