Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Polacy jednym z najuczciwszych narodów świata

Recommended Posts

Im więcej pieniędzy jest w zgubionym portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem znalazca odda go właścicielowi – takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetów w Zurichu, Michigan i Utah.

Klasyczne modele ekonomiczne przewidują, że przeciętny znalazca portfela zachowa go dla siebie, a im większa kwota pieniędzy, a więc im większa nagroda za nieoddanie portfela, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że zguba zostanie zwrócona.
Jednak najnowsze badania przeczą temu założeniu. Zostały one przeprowadzone w 355 miastach w 40 krajach. Badacze, którzy chcieli sprawdzić, co powoduje, że ludzie zwracają znaleziony portfel, pozostawili ponad 17 000 portfeli w takich miejscach jak recepcje banków, hoteli, muzeów, urządów pocztowych itp.

Gdy znajdujemy zgubiony portfel mamy do rozstrzygnięcia pewien dylemat. Z jednej strony kusi nas perspektywa zatrzymania pieniędzy, z drugiej włącza się altruistyczne myślenie o sytuacji człowieka, który portfel zgubił, z trzeciej zaś musimy rozważyć coś, co specjaliści nazywają "psychologicznym kosztem nieuczciwego zachowania się". Ten ostatni czynnik ma związek z faktem, że zatrzymanie zgubionego portfela jest zwykle postrzegane jako kradzież i znalazca, musi sobie z tym faktem poradzić i włączyć go do swojego własnego obrazu.

Naukowcom udało się wykazać, że troska o swój własny obraz powoduje, że ludzie zwracają portfele. Ludzie chcą postrzegać samych siebie jako uczciwych, nie jak złodziei. Zatrzymanie portfela oznacza, że musimy ponieść koszt psychologiczny związany z własnym wizerunkiem, mówi profesor Michel Marechal z Uniwersytetu w Zurichu. Co interesujące, im więce pieniędzy w portfelu, z tym większym prawdopodobieństwem nieoddanie zguby jest postrzegane jako kradzież, zatem zatrzymanie sobie portfela z dużą kwotą wiąże się z większym obciążeniem psychologicznym.

Portfele, które wykorzystano podczas eksperymentu, zawierały wizytówkę, listę zakupów, klucz oraz różna suma pieniędzy. Klucz ma wartość jedynie dla właściciela, nie dla znalazcy. Dlatego też, by zbadać wpływ czynnika altruizmu, w części portfeli nie było klucza. Okazało się wówczas, że portfele zawierające pieniądze, ale niezawierające klucza, były rzadziej zwracane, niż portfele zawierające  klucz i taką samą ilość pieniędzy. Na tej podstawie naukowcy stwierdzili, że altruizm jest drugim, chociaż mniej ważnym, czynnikiem, dla którego portfele są zwracane. Pierwszy jest wspomniana już chęć zachowania dobrego mniemania o sobie.

Profesor Adam Cohn z University of Michigan, wyjaśniając różnice, pomiędzy przypuszczeniami teorii ekonomicznych, a rzeczywistością stwierdził: "fałszywie zakładaliśmy, że ludzie są samolubni. Jednak w rzeczywistości własny obraz siebie jako osoby uczciwej jest dla ludzi ważniejszy niż krótkoterminowa korzyść ze znalezionych pieniędzy".

Badania wykazały również, że Polacy są jednymi z najuczciwszych narodów na świecie, a ponadto – w przeciwieństwie do niemal wszystkich innych badanych społeczeństw – niemal równie często zwracają portfel zawierający pieniądze, jak portfel bez pieniędzy.

W pierwszym kwartylu najbardziej uczciwych społeczeństw znaleźli się, w takiej właśnie kolejności, Szwajcarzy, Norwegowie, Holendrzy, Duńczycy, Szwedzi, Polacy, Czesi, Nowozelandczycy, Niemcy i Francuzi. W drugim kwartylu uplasowali się Serbowie, Australijczycy, Chorwaci, Hiszpanie, Rosjanie, Rumuni, Kanadyjczycy, Argentyńczycy, Izraelczycy, Portugalczycy. Trzeci kwartyl to Amerykanie, Brytyjczycy, Grecy, Włosi, Chilijczycy, Brazylijczycy, mieszkańcy RPA, Tajowie, Meksykanie i mieszkańcy Indii. Najgorzej wypadli mieszkańcy Turcji, Ghany, Indonezji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Malezji, Kenii, Kazachstanu, Peru, Maroko i Chin.

W każdym z badanych państw umieszczono w „zgubionych portfelach” kwotę  odpowiednią do siły nabywczej lokalnej pensji. W Polsce w eksperymencie z pieniędzmi było to 25 złotych, w eksperymencie z dużą kwotą pieniędzy było to 175 pln. W Polsce eksperyment prowadzono w Białymstoku, Bydgoszczy, Bytomiu, Częstochowie, Gdańsku, Gdyni, Gliwicach, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Łodzi, Lublinie, Opolu, Poznaniu, Radomiu, Sosnowcu, Szczecinie, Toruniu, Warszawie i Wrocławiu. W miastach tych „zgubiono” w sumie 800 portfeli. Więcej (odpowiednio 802, 1132 i 1000) „zgubiono” jedynie we Francji, Wielkiej Brytanii i USA. Polski eksperyment był więc zakrojony na bardzo szeroką skalę.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak więc, warto w portfelu - obok pieniędzy i dokumentów - umieścić swój numer telefonu oraz jakiś niepotrzebny klucz. Mamy wtedy blisko 80% szans na odzyskanie zgubionego portfela.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Skoro taki uczciwy, to czemu wybiera najmniej uczciwych polityków do rządzenia?

hehe, zawsze znajdzie się sposób żeby nawiązać do polityki :P a w kwestii odpowiedzi na pytanie: bo nie da się podejmować dobrych decyzji bez informacji. Bez specjalistycznych studiów obywatel nie będzie miał pojęcia co się dzieje bo nie ma odpowiedniego (rzetelnego i wiarygodnego) systemu informowania np. dot. działań i skuteczności danych partii - ilościowo (klasyczne media są mocno "zaszumione" dezinformacją, można powiedzieć że to bełkot ;P). Ten problem dotyczy wszystkich krajów demokratycznych, różnica między nimi polega w zasadzie na bogactwie - duża ilość zasobów jest buforem który łagodzi konsekwencje złych decyzji (do pewnego stopnia i nie równo dla wszystkich ludzi oraz wszystkich decyzji oczywiście) + bogate społeczeństwa są generalnie inteligentniejsze więc nawet przy małej ilości informacji jest mniejsza szansa, że podejmą najgorszą możliwą decyzję (nie mówię że od razu najlepszą, albo nawet dobra, ale lepszą niż biedni ludzie z niskim IQ i słabą edukacją ). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Skoro taki uczciwy, to czemu wybiera najmniej uczciwych polityków do rządzenia?

A gdzie mozna znaleźć  jakis ranking? Moze go nie znaja. Uczciwosc nie daje mocy rozpoznawania uczciwosci.

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Afordancja napisał:

A gdzie mozna znaleźć  jakis ranking? Moze go nie znaja. Uczciwosc nie daje mocy rozpoznawania uczciwosci.

Słuszna uwaga (wiem, ze nie do mnie skierowana ;P). W takim razie sprostuje - mój komentarz dotyczył bardziej jakości polityki w sensie ogólnym, a nie stricte uczciwości. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, Warai Otoko napisał:

bogate społeczeństwa są generalnie inteligentniejsze

Krótko mówiąc, bo są jednym z najgłupszych narodów - tak rozumiem wypowiedź.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, mankomaniak napisał:

Krótko mówiąc, bo są jednym z najgłupszych narodów - tak rozumiem wypowiedź.

za to ja nie rozumiem zupełnie :P Masz na myśli, że ja uważam, że Polacy są jednym z najgłupszych narodów? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Masz na myśli, że ja uważam, że Polacy są jednym z najgłupszych narodów? 

Tak na boku, to Polska należy do OECD i zarazem najbogatszych krajów na świecie 

Zarabiając 27 000 rocznie (netto) w Polsce (uwzględniając siłę nabywczą) jest się w 10% najlepiej zarabiających na świecie.

Więc patrząc tą "miarą" jesteśmy jedni z najmądrzejszych ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Afordancja napisał:

Tak na boku, to Polska należy do OECD i zarazem najbogatszych krajów na świecie 

(gdybym został źle zrozumiany ) ja nigdy nie twierdziłem że Polacy to kraj biedny (mam nadzieję że to nie wynika z moich wcześniejszych komentarzy...). Zgadzam się w pełni że pod kątem zasobów materialnych jesteśmy w czołówce, bo należymy do tzw. cywilizacji zachodu i już samo to oznacza, że należymy do światowej elity w sensie ilości posiadanych zasobów. 

Edited by Warai Otoko

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:

(gdybym został źle zrozumiany ) ja nigdy nie twierdziłem że Polacy to kraj biedny (mam nadzieję że to nie wynika z moich wcześniejszych komentarzy...)

Nie, nie, ja tylko uprzedziłem pomysły jak by ktoś chciał twierdzić, że my głupi i biedni ;)  biedni bo głupi czy głupi bo biedni itp.

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Afordancja napisał:

Nie, nie, ja tylko uprzedziłem pomysły jak by ktoś chciał twierdzić, że my głupi i biedni ;)  biedni bo głupi czy głupi bo biedni itp.

ok ;P 

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, mankomaniak napisał:

Rule of Law:

Pytałem o ranking polityków aby móc słusznie wybrać. 

PS.
Może zgłaszają się u nas jakoś mniej uczciwi, może się zgłosisz?

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
48 minut temu, Afordancja napisał:

Pytałem o ranking polityków aby móc słusznie wybrać. 

A Rule of Law to co to jest jak nie politycy? Kosmici?

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, mankomaniak napisał:

A Rule of Law to co to jest jak nie politycy? Kosmici?

uff, ciepło dzisiaj... no ok jestem uczciwym Polakiem, jak dzięki temu rankingowi mam dobrze wybrać, uczciwego Polaka na polityka? 

A wracając do Twojego pytania, aby już skrócić tę mękę podsumuję.

 

To, że Polacy wg. tego "testu" wypadają uczciwie nie oznacza, że

- potrafią wybrać najuczciwszych.

- politycy będą uczciwsi względem innych nacji bo nie są próbą losową

- nie oznacza, że poddani innym czynnikom takim jak np. władza, lobbing, inne będą uczciwsi niż inni

- i wiele innych. 

I wiele innych, chyba każdy logicznie myślący człowiek to ogarnia ;) (że tak pojadę pewnym typem argumentacji) 

 

Edited by Afordancja

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, Afordancja napisał:

To, że Polacy wg. tego "testu" wypadają uczciwie nie oznacza, że

- potrafią wybrać najuczciwszych.

Jest jedno ale. Po 4 latach wyborcy powinni dobrze wiedzieć, że wybrali najmniej uczciwych. A po sondażach i ostatnich wyborach widać, że nadal wybierają takich. A więc moje pytanie jest sensowne. Wybierają najmniej uczciwych, choć sami są podobno uczciwi. Nie, jak dla mnie prawidłowe było stanowisko, że są głupim narodem. Dowodem na to jest rozbieżność w poparciach między naukowcami a nienaukowcami polskimi (https://drive.google.com/file/d/1a7yJwVPe4RGvy-WNO8u_6EWxPOSoT_Xr/view)

1218316452_2019-06-2618_06_04-Window.png.05f5ab42f3ee7ec3350ba71f53d0d967.png

Ponieważ naukowcy są statystycznie biorąc inteligentniejsi i mądrzejsi od nie-naukowców, to znaczy, że głupsi głosują na PIS, natomiast inteligentniejsi na Razem lub nie potrafią wybrać. 

W sumie paradoks zostaje rozwiązany: głupi, choć niby uczciwy naród, nie widzi swojej hipokryzji, bo jest po prostu za głupi na to. Ale jest jeszcze lepsze rozwiązanie - zamiast mówić uczciwy, powinno się powiedzieć "poczciwy". Taki poczciwy, prosty naród, do którego trzeba mówić prostym i emocjonalnym językiem, a jak jeszcze sypnie się im groszem... to nie jest uczciwość, to taka chłopska prostolinijność, poczciwość.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, mankomaniak napisał:

W sumie paradoks zostaje rozwiązany: głupi, choć niby uczciwy naród, nie widzi swojej hipokryzji, bo jest po prostu za głupi na to. Ale jest jeszcze lepsze rozwiązanie - zamiast mówić uczciwy, powinno się powiedzieć "poczciwy". Taki poczciwy, prosty naród, do którego trzeba mówić prostym i emocjonalnym językiem, a jak jeszcze sypnie się im groszem... to nie jest uczciwość, to taka chłopska prostolinijność, poczciwość.

No i widzisz rozwiązałeś zagadkę :D 

Uczciwość (zdefiniowaną tym testem,) nie ma związku z tym, kogo wybieramy na polityków (kryteria polityków a właściwie partii opierają się na innych zasadach i często właśnie na emocjach i na tym m.in. bazuje marketing polityczny) 

Temat można zamknąć :P

PS.
Nie upatruj się wyjątkowości Polaków w tym względzie, w każdym tak to działa. 

Edited by Afordancja
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Po 4 latach wyborcy powinni dobrze wiedzieć, że wybrali najmniej uczciwych

Przyznam się że mam dylemat ostatnio na kogo głosować. To którzy są ci najbardziej uczciwi?

4 godziny temu, mankomaniak napisał:

natomiast inteligentniejsi na Razem

Czyli środowiska naukowe popierają partię która niemal jawnie nawiązuje do komunizmu, a w pełni jawnie do socjalistycznej redystrybucji. Ciekawe...
Z polską nauką rzeczywiście jeszcze nigdy tak źle nie było.
Aczkolwiek uczciwość lidera - dr Zandberga wydaje się być rzeczywiście mocną stroną Razem. Tu nie przeczę.
Tylko dlaczego miałbym głosować na uczciwego ale nie mądrego człowieka? To może od razu Kononowicz?

Edited by thikim
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, thikim napisał:

Czyli środowiska naukowe popierają partię która niemal jawnie nawiązuje do komunizmu, a w pełni jawnie do socjalistycznej redystrybucji. Ciekawe...
Z polską nauką rzeczywiście jeszcze nigdy tak źle nie było.

A ty wiesz w ogóle co to ten komunizm? Czy z niezależnych, tvpis tylko słyszałeś? WIększość naukowców na świecie głosuje na lewicę, więc wg ciebie nigdy nie było tak źle w nauce, hah. Ale dobra, kończę, nie chcę już sobie obniżać IQ.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jak ja. Ale Ty chyba powinieneś chociaż pierwsze zdanie z wiki na ten temat przeczytać:

Cytat

Komunizm (od łac. communis – wspólny, powszechny[1]) – polityczna i ekonomiczna ideologia klasyfikowana jako utopijna[2], której celem jest utworzenie społeczeństwa pozbawionego ucisku i wyzysku klasowego, opartego na braku własności prywatnej, kolektywnej własności środków produkcji i wspólnotowym podziale dóbr

Jak już napisałem - są tu elementy Zandbergowe, ale jak podkreśliłem - w pełni to Zandberg opiera się na socjalizmie, więc jak już to powinieneś się do tego odnieść. Z tym że jak sam napisałeś: lewica - więc w zasadzie się już jasno określiłeś że socjalizm jest dobry.

 

10 minut temu, mankomaniak napisał:

WIększość naukowców na świecie głosuje na lewicę,

I świat to podobno piękne miejsce według lewicy :D - tylko ludzi za dużo, urzędników za mało, wolności za dużo, no i za dużo niektórzy zarabiają, itd.
BTW. Pewnie nie wiesz ale tvpis bardzo sobie chwali Razem. Ale skąd to masz wiedzieć - nie obniżysz sobie przecież IQ żeby to zrozumieć.

10 minut temu, mankomaniak napisał:

Ale dobra, kończę, nie chcę już sobie obniżać IQ.


BTW. To kolega może się pochwali wysokością swojego IQ. Ja mam ok. 130. Z wiekiem maleje :)
Teraz możesz zawsze napisać że masz 150 i z idiotą nie rozmawiasz :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, thikim napisał:

lewica - więc w zasadzie się już jasno określiłeś że socjalizm jest dobry.

Nie, pisałem już o tym i nie będę się powtarzał. Socjalizm to socjalizm, lewica to lewica, nie żadne w zasadzie. Gdyby to było to samo, to byłaby jedna i ta sama nazwa. Żeby skończyć z tymi bzdurami podam ci ogólny podział ideologii: macierz 2x2, oś pozioma - lewica i prawica. Oś pionowa - liberalizm i nie-liberalizm. Tak można podzielić partie:

- Początkowa Nowoczesna to liberalna lewica (obecnie to już przeszłość),

- SLD to nieliberalna lewica, Razem to skrajna nieliberalna lewica (praktycznie brak programu dla przedsiębiorców),

- Korwin to liberalna prawica,

- PIS to nieliberalna prawica

- PO to hybryda wszystkiego. Niby liberalne centrum, ale często nieliberalne, jak wprowadziło masę podatków - w zasadzie takie nie wiadomo co.

Gdy istniała jeszcze Nowoczesna, to była jedyna dobra opcja. Razem jest zbyt skrajne, zbyt niepewne dla przedsiębiorców.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja widywałem podobne macierze 2x2 tylko, że był w nich sam jeden liberalizm ale rozbijany na obyczajowy i gospodarczy. Czyli oś pionowa u Ciebie (liberalizm) to co co ja widywałem jako liberalizm gospodarczy, a oś pozioma to liberalizm obyczajowy? Podział na prawicę i lewicę wg Ciebie dotyczy tylko sfery obyczajowej?

A liberalizm to tylko (tak lub nie) w sferze gospodarczej?

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, thikim napisał:

Ja mam ok. 130.

Dziwna wartość, bo zarzucanie Razem, że:

10 godzin temu, thikim napisał:

jawnie nawiązuje do komunizmu,

kończy się na 80 IQ.

 

 

10 godzin temu, thikim napisał:

Czyli środowiska naukowe popierają partię która niemal jawnie nawiązuje do komunizmu, a w pełni jawnie do socjalistycznej redystrybucji. Ciekawe...

Wykształciuchy podobnie jak reszta populacji, na polityce znają się tyle o ile.;)  Do PISu zraziła nieuczciwa i naiwna retoryka, do PO błędy gospodarcze, więc zostało Razem ze swoją mądrą, żeby nie powiedzieć, intelektualną:)  argumentacją. Nowoczesna miałaby w środowisku lepszy wynik, ale media zniszczyły jej wizerunek nadakcentowaniem pierd...ł.

27 minut temu, darekp napisał:

Podział na prawicę i lewicę wg Ciebie dotyczy tylko sfery obyczajowej?

No właśnie, jak jeszcze dołoży się ten wątek, to....:D

 

2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Gdy istniała jeszcze Nowoczesna, to była jedyna dobra opcja.

Też mi żal.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, 3grosze napisał:
46 minut temu, darekp napisał:

Podział na prawicę i lewicę wg Ciebie dotyczy tylko sfery obyczajowej?

No właśnie, jak jeszcze dołoży się ten wątek, to....:D

Nie załapałem, co masz na myśli po "to...", ale ja chciałem tylko uzgodnić jakąś wspólną terminologię. Taką, na którą wszyscy by się zgodzili... ;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na Zamku Królewskim na Wawelu właśnie zakończyła się uroczystość przekazania Polsce bezcennej zbroi młodego Zygmunta Augusta. Zbroi, którą 13-letni królewicz otrzymał w prezencie od króla Czech i Węgier z okazji zaręczyn z jego córką Elżbietą.
      Zbroja Zygmunta Augusta trafiła na Węgry w 1933 roku decyzją sądu arbitrażowego. Została ona przekazana ze skarbca cesarskich zbiorów wiedeńskich do Muzeum Narodowego w Budapeszcie jako rzekoma własność króla Węgier Ludwika II Jagiellończyka, który w wieku 20 lat zginął w bitwie z Turkami pod Mohaczem.
      Już w 1939 roku wybitny bronioznawca Bruno Thomas wykazał, że zbroja została zamówiona w 1533 roku przez króla Czech i Węgier Ferdynanda I z okazji zaręczyn jego córki Elżbiety z królewiczem Zygmuntem Augustem. Na napierśniku zbroi znajdziemy zresztą na to dowód w postaci inicjałów E (Elisabetha) oraz S (Sigismundus).
      Wiemy, że zbroję wykonał mistrz Jörg Seusenhofer, którego dzieła są uważane za najświetniejsze osiągnięcia renesansowego płatnerstwa. Z zachowanej korespondencji z płatnerzem wiadomo, że do zbroi należały też dwa siodła. Niestety, do dzisiaj zachowały się jedynie okucia łęków jednego z nich. Jednym z najbardziej znanych dzieł jest komplet uzbrojenia arcyksięcia Ferdynanda, który Seusenhofer wykonał w 1547 roku.
      W późnym średniowieczu i renesansie zbroje pełniły nie tylko funkcje użytkowe, ale też reprezentacyjne. Świetnym tego przykładem jest omawiana właśnie zbroja. Stalowe płyty zostały wykute na wzór ubioru z miękkiej tkaniny przeszywanego w deseń ukośnej kratownicy wypełnionej czworoliśćmi. Dekorację wykonano za pomocą trawienia i złoceń, które kontrastują z polerowanym tłem.
      Zygmunt August posiadał bogatą zbrojownię, z której – oprócz wspomnianej tutaj zbroi młodzieńczej – zachowała się pełna zbroja jeździecka wykonana w Norymberdze przez Kunza Lochnera, a podarowana królowi Szwecji Janowi III z okazji jego ślubu z Katarzyną Jagiellonką. Znajduje się ona obecnie w Zbrojowni Królewskiej w Sztokholmie.
      Przekazaną przez Węgry zbroję można będzie od jutra do końca lutego oglądać bezpłatnie w Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego na Wawelu.
      Zbroja została zwrócona na podstawie umowy podpisanej w 1992 roku pomiędzy rządami RP i Republiki Węgierskiej o współpracy kulturowej i naukowej. Pod koniec ubiegłego roku Viktor Orban podpisał dekret o przekazaniu zbroi Polsce.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Późne popołudnia września i października to czas najwyższego ryzyka wypadku drogowego z udziałem łosia. Najmniejsze ryzyko takiej kolizji przypada na godziny poranne i południowe w pozostałych miesiącach roku – informują naukowcy z Białowieży, Białegostoku i Lublina po analizie danych z 20 lat.
      Jeszcze dekadę temu łosie występowały niemal wyłącznie na wschodzie Polski; dziś można je spotkać niemal w całym kraju. Ich najbardziej liczne populacje nadal są obecne w Polsce wschodniej i północno–wschodniej.
      Wypadkom drogowym z udziałem łosi przyjrzeli się bliżej naukowcy z Instytutu Biologii Ssaków PAN (IBS PAN) w Białowieży, Uniwersytetu w Białymstoku i Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Swoje wnioski opublikowali w artykule na łamach Transportation Research Part D”.
      Badania dotyczyły ostatnich dwudziestu lat. Naukowcy zebrali informacje o ponad 300 wypadkach komunikacyjnych z udziałem łosi w Polsce, o których raportowano na stronach internetowych policji, straży pożarnej oraz lokalnych gazet. Chcieli sprawdzić, czy wypadki z udziałem łosi wykazują wyraźny wzorzec czasowy; czy ryzyko kolizji ma związek z aktywnością zwierząt, czy raczej z natężeniem ruchu drogowego albo warunkami pogodowymi.
      Aby odpowiedzieć na te pytania, dane o kolizjach naukowcy zestawili z danymi pochodzącymi z telemetrii satelitarnej 37 łosi z doliny Biebrzy oraz z obszaru Polesia czy intensywnością ruchu drogowego. Uwzględnili też informacje o warunkach pogodowych, przede wszystkim obecności opadów i mgły.
      Większość raportowanych wypadków miała miejsce w północno–wschodniej i wschodniej Polsce. Jednak pojedyncze wypadki rejestrowane były również w zachodniej i południowej części kraju – podsumował dla PAP dr Tomasz Borowik z IBS PAN, odpowiedzialny za analizę danych.
      Wykazaliśmy, że wypadki z udziałem łosia charakteryzowała wyraźna zmienność czasowa. W ujęciu dobowym największe ryzyko kolizji występowało w pierwszych godzinach po zapadnięciu zmroku, natomiast sezonem o wyraźnie większym prawdopodobieństwie wypadków była wczesna jesień: okres od września do października. Zaobserwowany wzorzec czasowy kolizji był najsilniej powiązany z dobową i sezonową zmiennością aktywności łosi. Zwierzęta te są szczególnie aktywne w o zmierzchu i o świcie, kiedy intensywnie żerują, natomiast wczesna jesień jest okresem wzmożonej aktywności związanej z okresem rozrodczym (bukowiskiem) – opowiadał.
      To oznacza, że największe ryzyko kolizji auta z łosiem przypada na dni września i października, a konkretniej – na porę między godziną 16:00 a 20:00. Najmniejsze ryzyko jest w środku dnia, od ok. godz. 7:00 do 14:00, w ciągu całego roku – z wyjątkiem jesieni. Wtedy też w środku dnia ryzyko trochę rośnie" – precyzuje dr hab. Michał Żmihorski z IBS PAN w Białowieży.
      Naukowcy porównywali też, jakie czynniki ryzyka kolizji mają największe znaczenie. Stwierdzili, że aktywność łosi wpływa na ryzyko ich kolizji z pojazdem aż dziesięć razy bardziej, niż choćby intensywność ruchu drogowego w danym dniu roku i o danej porze doby.
      Ryzyko kolizji ma też związek z czynnikami pogodowymi – dodają autorzy badania. Według ich ustaleń w czasie opadów deszczu ryzyko kolizji było mniejsze, natomiast obecność mgieł je podwyższała. Mechanizmy odpowiadające za te zależności nie są obecnie jasne i wymagają przede wszystkim lepszego rozpoznania wpływu pogody na zachowanie kierowców – zastrzegają.
      Naukowcy podkreślają, że informacje o kolizjach drogowych z udziałem dzikich zwierząt pojawiają się w mediach niemal każdego dnia. Takie zdarzenia to ważny problem, gdyż często kończą się kalectwem lub śmiercią uczestników ruchu i zwierząt. Generują też niemałe koszty związane z leczeniem i rehabilitacją poszkodowanych, naprawą pojazdów czy też opóźnieniami transportowymi – napisali w informacji przesłanej PAP.
      W ostatnich latach w Polsce przybywa wypadków z udziałem łosi, co może mieć związek z nasileniem ruchu drogowego, a także zwiększaniem zasięgu występowania tego gatunku i wzrostem jego liczebności.
      Wyniki nowych analiz oznaczają praktyczne informacje dla drogowców – potencjalnie ważne w kontekście ograniczania skali wypadków z udziałem dzikich zwierząt. Nasze badania pokazały, że ryzyko kolizji wyraźnie zmienia się w czasie, zatem ewentualne działania zapobiegające można dostosować do tego wzorca i wprowadzać je w czasie najwyższego ryzyka, a w pozostałych okresach, kiedy ryzyko kolizji jest istotnie niższe, z nich rezygnować. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie okresowych ograniczeń prędkości oraz znaków ostrzegawczych w okresach zwiększonego ryzyka kolizji – sugeruje dr Tomasz Borowik z IBS PAN w Białowieży.
      Warto również położyć większy nacisk na edukację kierowców – gdyby byli świadomi, kiedy ryzyko kolizji jest największe, mogliby dostosować prędkość jazdy do tego okresowego zagrożenia – dodaje.
      Autorzy analiz podkreślają, że jest to pierwsze tak kompleksowe badanie czasowego wzorca kolizji z udziałem łosi w Centralnej Europie. Wyrażają nadzieję, że wyniki znajdą zastosowanie w praktyce, co pozwoli ograniczyć liczbę kolizji i związanych z nimi szkód.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ostatnim tygodniu stycznia 8 instytucji naukowych podpisało list intencyjny w sprawie koordynacji działań na rzecz rozwoju polskich badań kwantowych. Inicjatywa ma być parasolem nad aktywnościami, prowadzonymi w różnych ośrodkach naukowych w Polsce. Naukowcy liczą też na wsparcie władz publicznych i ustanowienie długofalowego programu rozwoju badań kwantowych, podobnego do tych, które funkcjonują w innych krajach.
      List intencyjny został podpisany przez przedstawicieli Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Gdańskiego, Centrum Fizyki Teoretycznej PAN (CFT PAN), Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Instytutu Fizyki PAN oraz Politechniki Wrocławskiej.
      Chcemy być głosem środowiska i partnerem do rozmów z władzami publicznymi o wykorzystaniu technologii kwantowych, m.in. dla wzmocnienia pozycji gospodarczej Polski – podkreślił prof. Konrad Banaszek z Uniwersytetu Warszawskiego.
      Prof. Marek Żukowski z Uniwersytetu Gdańskiego uważa, że podpisanie listu jest szansą na stworzenie silnej organizacji, która odegra ważną rolę w Europie. Konsorcjum będzie pomocne w działaniach na arenie krajowej i w kontaktach z kołami biznesowymi, coraz bardziej świadomymi korzyści z potencjału technologii kwantowych. Nasze środowisko powinno mówić jednym głosem w dialogu z instytucjami państwowymi.
      Naukowcy są zgodni co do tego, że zastosowanie technologii kwantowych może przynieść rewolucyjne zmiany w wielu dziedzinach życia, np. w symulacjach układów złożonych, bankowości, telekomunikacji i cyberbezpieczeństwie, metrologii, robotyce czy medycynie. Jak wyjaśniają, ośrodki naukowe i koroporacje technologiczne w USA skupiają się na m.in. na budowie komputera kwantowego, zaś w Europie prowadzone są zaawansowane badania nad sensorami kwantowymi i łącznością kwantową.
      Fizyka kwantowa, możliwość inżynierii pojedynczych układów fizycznych otwiera nowe perspektywy technologiczne, z czego zdają sobie sprawę wszystkie mocarstwa naukowe na świecie. Stawką tego wyścigu jest zdobycie przewagi i odniesienie jak największych korzyści społeczno-ekonomicznych – wyjaśnia prof. Marek Kuś z CFT PAN, członek Strategicznego Komitetu Doradczego Quantum Technologies Flagship.
      Quantum Technologies Flagship to 10-letni program, zapoczątkowany przez UE w listopadzie 2018 r. Ponadmiliardowy budżet ma pomóc zapewnić Europie rolę lidera w technologiach kwantowych.
      Potencjał technologii kwantowych chcą wykorzystać władze wielu krajów. W 2018 roku Kongres USA uchwalił National Quantum Initiative Act, a nadzorowaniem prac na poziomie federalnym zajmuje się specjalnie powołane do życia National Quantum Coordination Office przy Białym Domu. W ubiegłym roku Niemcy przeznaczyły 2 miliardy euro na prace nad komputerem kwantowym, a prezydent Macron zapowiedział właśnie, że w ciągu pięciu lat Francja zainwestuje 1,8 miliarda euro w rozwój technologii kwantowych.
      Nie możemy też zapominać o ostatnich osiągnięciach Chińczyków, którzy stworzyli pierwszą zintegrowaną sieć kwantową, przesłali splątane fotony pomiędzy dronami, a niebagatelną rolę w ich pracach odegrał Polak profesor Artur Ekert, jeden z pionierów kwantowej kryptografii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fraza „myślenie nie boli” właśnie nabrała dosłownego znaczenia. Grupa kanadyjskich naukowców przeprowadziła niedawno eksperyment, który wykazał, że ludzie często wolą poddać się fizycznemu bólowi niż wykonać złożone zadanie umysłowe. I to dosłownie – badani mieli do wyboru ból albo myślenie.
      Wysiłek poznawczy jest opisywany jako nieprzyjemne doświadczenie i ludzie starają się go unikać. Stąd też obecność w różnych językach fraz „głowa mnie boli od myślenia” czy „myślenie nie boli”. Jako, że jest to doświadczenie awersyjne, wymaga to oceny korzyści wynikających z większego wysiłku umysłowego, w porównaniu z korzyściami z podjęcia mniej wymagających działań. A jako, że intensywne myślenie jest metaforycznie łączone z bólem – co widać na powyższej podanych przykładach powszechnie używanych zdań – Kanadyjczycy postanowili sprawdzić, czy istnieje pozametaforyczny związek pomiędzy bólem a myśleniem. Zbadnia tej kwestii podjęli się Todd A Vogel, A Ross Otto i Mathieu Roy z McGill University oraz Zachary M Savelston z Carleton University.
      Uczestnicy eksperymentu mieli do wyboru albo wykonanie zadania umysłowego, albo doświadczenie fizycznego bólu. Można by pomyśleć, dlaczego ktoś miałby wybrać ból. Zadania umysłowe mogą być nudne, mało atrakcyjne, ale są bezbolesne, mówi Vogel. Bardzo jednak myliłby się ten, kto sądzi, że dla uniknięcia bólu ludzie wolą chwilę pomyśleć. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej.
      Wśród 39 badanych tylko 1 osoba zawsze wybierała zadanie umysłowe. Każda z pozostałych 38 osób przynajmniej raz wybrała ból zamiast konieczności myślenia.
      Pomysł, że ludzie gdy tylko mogą unikają wysiłku umysłowego nie jest nowy. Ideę ten dyskutował już wpływowy XIX-wieczny psycholog William James, przypomina profesor Amitai Shenav z Brown University. Nie ma w tym nic dziwnego, wysiłek umysłowy może być niezwykle wyczerpujący. Równie mocno co wysiłek fizyczny.
      Specjaliści nie od dzisiaj zastanawiają się, jak daleko ludzie mogą się posunąć, byle tylko nie myśleć. Wcześniej wykonywano eksperymenty mające na celu zbadanie tej kwestii. Jednak w eksperymentach tych porównywano większy i mniejszy wysiłek umysłowy lub też płacono za podjęcie większego wysiłku, badając, jak bardzo musi rosnąć cena w relacji do wzrostu poziomu trudności. Kanadyjczycy wprowadzili jednak zupełnie nowy element – fizyczny ból. Wykonywanie zadań poznawczych jest negatywnym odczuciem. W tym eksperymencie porównano je wprost z innym eksperymentem poznawczym. To bardzo elegancka metoda, mówi Shenav.
      Na potrzeby badań naukowcy najpierw określili indywidualny próg bólu każdego z uczestników, wykorzystując w tym celu stymulator termosensoryczny. To urządzenie, które nagrzewa się do konkretnej temperatury, a następnie szybko chłodzi, by nie dopuścić do uszkodzenia skóry. Uczestnicy badań musieli określić na skali 0–100 intensywność odczuwanego bólu, gdzie 0 oznaczało brak bólu, a 100 – bardzo intensywny ból.
      Później uczestnicy mieli do wykonania test pamięciowy N-back. Służy on do oceny wzrokowej pamięci operacyjnej. Osobie badanej na ekranie komputera pokazuje się cyfra lub litera (Kanadyjczycy użyli liter), jej zadaniem jest jak najszybsze naciśnięcie klawisza odpowiadającego temu, co pojawiło się na ekranie. Test ten na poziomie 0 jest banalnie prosty. Jednak wraz z kolejnymi poziomami pojawiają się problemy. Poziom 1-back oznacza bowiem, że gdy pojawia nam się litera, musimy nacisnąć klawisz, odpowiadający literze, która ją poprzedzała. Przy poziomie 2-back musimy nacisnąć klawisz litery, jeszcze wcześniejszej. Innymi słowy, musimy sobie przypomnieć, jaką literę widzieliśmy 2 litery wcześniej i taki klawisz nacisnąć.
      Vogel i jego koledzy użyli testu 5-back. Wykorzystano też, jak pamiętamy, ból. Używając informacji o progu bólu każdego z uczestników badania określono dla każdego z nich pięć poziomów od 10 do 80 ze wspomnianej wcześniej 100-punktowej skali. Test N-back zostały losowo wymieszane z progami bólu każdego z badanych. I każdy z nich mógł zdecydować, czy chce wykonywać zadanie umysłowe, czy woli doświadczyć bólu.
      Jeśli jest wybór pomiędzy największym natężeniem bólu a najmniejszym wysiłkiem umysłowym, to spodziewamy się, że ludzie wybiorą wysiłek umysłowy. I prawdopodobnie prawdziwa będzie też sytuacja odwrotna, czyli wybór bólu jeśli jest to ból o najmniejszym natężeniu gdy trzeba wykonać najbardziej wymagającą pracę umysłową, mówi Vogel. Naukowców jednak interesowało to, co mieści się pomiędzy tymi ekstremami. Co się dzieje, gdy dochodzi do równowagi bólu i wysiłku? Co wybierają ludzie?
      Uśrednione wyniki badań wykazały, że ludzie wybierają ból w 28% przypadków. Uśrednienie to nie bierze pod uwagę różnych poziomów bólu i wysiłku umysłowego. Jeśli zaś przyjrzymy się poszczególnym poziomom bólu, to okazuje się, że gdy do wyboru był największy ból lub test 4-back, ludzie wybierali ból średnio w 28% przypadków. Na pośrednim poziomie, gdzie ból i wysiłek się równoważył, doszło też do równego rozkładu wyboru. Jest pewien punkt, w którym ludzie równo oceniają ból i wysiłek umysłowy. To punkt, w którym wybór pomiędzy nimi równie dobrze mógłby zostać dokonany za pomocą rzutu monetą, mówi Vogel.
      Uczeni dokonali też pewnej interesującej obserwacji. Otóż, gdy uczestnicy badań dokonywali wyboru ból czy myślenie, to tam, gdzie wybrali myślenie wybór był dokonywany bardzo szybko, jednak gdy ostatecznie wybierali ból, dłużej się nad tym zastanawiali. To może wskazywać, że chęć uniknięcia bólu jest potrzebą bardziej podstawową niż chęć uniknięcia wysiłku umysłowego. Natychmiast zabieramy ręce znad rozgrzanego palnika, nie musimy o tym myśleć, mówi Vogel. To błyskawiczne działanie. Natomiast uniknięcie wysiłku umysłowego prawdopodobnie wymaga bardziej aktywnego procesu podejmowania decyzji.
      Oczywiście są sytuacje, gdy wysiłek umysłowy sprawia nam przyjemność. Celowo angażujemy się w rozwiązywanie krzyżówek czy sudoku. Ci uczestnicy opisywanego tutaj eksperymentu, którzy lubili tego typu rozrywki umysłowe, z większym prawdopodobieństwem wybierali test. Jednak w miarę, jak trudność N-back rosła, nawet i oni czasami woleli ból.
      W przyszłości podobne badania można prowadzić korzystając z testów badających różne rodzaje wysiłku umysłowego skojarzone z różnymi nieprzyjemnymi odczuciami, nie tylko bólem, ale nieprzyjemnymi zapachami, dźwiękami czy sytuacjami społecznymi. Wiemy, że w kwestii ludzkiej psychiki i dokonywania wyborów jest wiele jeszcze do zrobienia. Dość przypomnieć eksperyment z 2014 roku, gdy ludzie woleli zostać porażeni prądem o średnim natężeniu niż samotnie siedzieć w pokoju z własnymi myślami w głowie. Innym interesującym aspektem może być badanie w ten sposób różnic pomiędzy osobami zdrowymi, a osobami cierpiącymi na różne choroby, to zaburzeń nastrojów po chroniczny ból.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W coraz większej liczbie polskich miast wykorzystuje się odnawialne źródła energii – zarówno w instalacjach miejskich, jak i na potrzeby domów wielorodzinnych. Najbardziej popularne są instalacje fotowoltaiczne, ale przyszłością jest też energia wiatrowa – mówi dr Aleksandra Lewandowska.
      Zespół naukowców z UMK w Toruniu przeanalizował 20 największych pod względem ludności polskich miast, m.in. Warszawę, Wrocław i Kraków pod kątem wykorzystania przez nie odnawialnych źródeł energii (OZE). Jej użycie wpisuje się w koncepcję tzw. smart city.
      Smart city jest pojęciem wieloaspektowym, łączy szereg różnego rodzaju zagadnień, jednym z nich jest inteligentna sieć energetyczna, w której skład wchodzi wykorzystanie OZE – opowiada dr Aleksandra Lewandowska z Katedry Studiów Miejskich i Rozwoju Regionalnego UMK w Toruniu.
      Wykorzystanie OZE w mieście ma poprawić stan środowiska metropolii i jednocześnie jakość życia jego mieszkańców.
      Naukowcy ustalili, że tylko pięć badanych miast posiada szerszą strategię tworzenia smart city. Jednak informacje o wykorzystaniu OZE i chęci wdrażania takich rozwiązań pojawiają się w planach gospodarki niskoemisyjnej w większości z nich. Tego typu dokumenty są obligatoryjne – zauważa badaczka.
      Dr Lewandowska mówi, że co prawda z analizy dokumentów wyłania się dość optymistyczny obraz dotyczący wykorzystania OZE w miastach, to praktyka jest nieco mniej kolorowa.
      Miasta stawiają przede wszystkim na rozwiązania, które cieszą się sporym poparciem społecznym. Dlatego teraz koncentrują się głównie na walce z kopciuchami – podkreśla. Jednocześnie zauważa, że w taki ekologiczny trend wpisuje się wykorzystanie OZE i organizacje społeczne również wywierają presje na włodarzach miast w kwestii ich jak najszerszego wykorzystania. W jej ocenie miasta powinny postawić na większą promocję OZE: zachęty wśród mieszkańców np. w postaci rekompensat. Ciągle brakuje funduszy na te cele – zauważa.
      Wśród analizowanych miast najbardziej widoczne są małoskalowe inwestycje OZE – wynika z obserwacji naukowców. Są to na przykład ławki, parkometry i latarnie uliczne z panelami fotowoltaicznymi. Tego typu rozwiązania są najprostsze do wdrożenia, bo nie wymagają wprowadzania zmian z istniejącej sieci energetycznej – podkreśla.
      Za nadal niedocenioną kategorię OZE w miastach Lewandowska uznaje energię wiatrową. W jej ocenie niewielkie instalacje tego typu z powodzeniem mogłyby działać na szczytach wysokich budynków.
      Ekspertka zapytana o ocenę dotychczasowych instalacji OZE w miastach podkreśla, że nadal ich skala nie jest duża. Każda inwestycja w tego typu źródła energii jest godna pochwały, bo wskazuje właściwy trend. Każda, nawet najmniejsza inwestycja w OZE przyczynia się do poprawy stanu środowiska. Miasto to żyjący organizm i w holistycznej perspektywie wszystkie tego typu działania mają znaczenie – zaznacza.
      Lewandowska mówi, że inwestowanie w OZE zwraca się coraz szybciej. Teraz należy mówić o kwestii 5–10 lat, bo technologie tego typu w ostatnim czasie staniały. Ich rzekoma kosztowność to utarty mit – uważa.
      Podczas gdy na wsi i na przedmieściach widoczny jest coraz szerszy trend wykorzystania paneli fotowoltaicznych na domach jednorodzinnych, inaczej jest w przypadku miast – głównie ze względu na inny typ architektury.
      Jednak instalacje tego typu pojawiają się coraz częściej w ramach nowo tworzonych osiedli wielorodzinnych. Zwykle panele zasilają oświetlenie części wspólnych. Modne jest bycie eko, więc deweloperzy grają tą kartą – opowiada ekspertka.
      Ekspertka konkluduje, że Polska nie odstaje pod względem wykorzystania OZE w miastach od naszych południowych sąsiadów – Czech czy Słowacji. Idziemy w dobrym kierunku, ale na przykład do Niemiec ciągle nam pod tym względem daleko – kończy.
      Wniosku z analizy toruńskich badaczy ukazały się w periodyku "Energies". Jego współautorami, oprócz dr Lewandowskiej są również dr hab. Justyna Chodkowska–Miszczuk, dr hab. inż. Krzysztof Rogatka i inż. Tomasz Starczewski.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...