Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Oakland w Kalifornii to 2. amerykańskie miasto, w którym zdekryminalizowano wykorzystanie i posiadanie grzybków halucynogennych (zawierających psylicybinę) oraz naturalnych psychodelików, pozyskiwanych z roślin czy grzybów (chodzi np. o ayahuaskę, dimetylotryptaminę i pejotl).

Sztuczne psychodeliki, czyli np. LSD czy 3,4-metylenodioksymetamfetamina (MDMA), pozostają zakazane.

Rada Oakland jednogłośnie przyjęła uchwałę we wtorek w nocy. W maju podobna decyzja, ale już nie tak jednogłośna, zapadła w Denver.

Radni podjęli decyzję o dekryminalizacji, bo docierały do nich ponoć wieści o ludziach, którym psychodeliki pomogły w walce z depresją czy zespołem stresu pourazowego (PTSD).

Jak podało CBS, w uchwale zastrzeżono m.in., że psychodeliki nie są dla każdego i że osoby z ciężką depresją czy PTSD powinny w pierwszej kolejności udać się do specjalisty.

Noel Gallo, jeden z członków rady miejskiej, podkreśla, że depenalizacja wykorzystania grzybków i naturalnych psychodelików pozwoli policji skupić się na poważniejszych przestępstwach. Wspomniał też o swoim meksykańskim dziedzictwie i praktykach babci.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powinni raczej zalegalizować psylocybinę, przez co każdy mógłby iść do apteki i kupić ją w kapsułkach, a nie męczyć się z niesmacznymi grzybami o niewiadomej mocy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Radni podjęli decyzję o dekryminalizacji, bo docierały do nich ponoć wieści o ludziach, którym psychodeliki pomogły w walce z depresją czy zespołem stresu pourazowego

Boszsze...argument do podjęcia niebagatelnej uchwały jak cholera.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
Godzinę temu, 3grosze napisał:

Boszsze...argument do podjęcia niebagatelnej uchwały jak cholera.

Bo tam jest inna demokracja, niż u nas, taka bardziej bezpośrednia jakby i jakieś tam pogłoski wśród ludu wystarczą ;)

A po drugie to chyba nie taka znów niebagatelna ta ustawa, bo liberalizować dostęp do narkotyków już nieraz próbowano w jakimś mieście, gdzieś czytałem, że w Europie też i że potem się wycofywano, bo wychodziły na jaw jakieś skutki negatywne (naćpani przechodnie sprawiali za dużo problemów spokojnym obywatelom czy coś  w tym rodzaju) ;)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomimo, że inaczej rozumiemy;) "bagatelny", to co do wieści o skutkach  ubocznych miękkich narkotyków, które nie dotarły:D do radnych, to się zgadzamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
7 godzin temu, darekp napisał:

Bo tam jest inna demokracja, niż u nas, taka bardziej bezpośrednia jakby i jakieś tam pogłoski wśród ludu wystarczą ;)

Tutaj masz trochę tych pogłosek: https://kopalniawiedzy.pl/szukaj/grzybki halucynogenne,0,1,0 ;-)

7 godzin temu, darekp napisał:

 A po drugie to chyba nie taka znów niebagatelna ta ustawa, bo liberalizować dostęp do narkotyków już nieraz próbowano w jakimś mieście, gdzieś czytałem, że w Europie też i że potem się wycofywano, bo wychodziły na jaw jakieś skutki negatywne (naćpani przechodnie sprawiali za dużo problemów spokojnym obywatelom czy coś  w tym rodzaju) ;)

Jesteś w stanie podać jedno źródło potwierdzające Twoje zdanie?

EDIT.

No chyba, że mówisz o alkoholu, u mnie pod oknem ludzie naćpani alkoholem często sprawiają problemy.

Edited by krzysiek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystkie narkotyki miękkie i twarde razem wzięte nie przebiją ofiar alkoholu na drogach, imprezach rodzinno towarzyskich, przemocy domowej pod wpływem alkoholu i samobójstw.

A zakazywanie czegoś naturalnego, co może wyrosnąć w twoim ogródku, czegoś co nie da się sztucznie hodować to jakaś masakra

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Artykuł napisany tendencyjnie bo co to znaczy że "ponoć psychodeliki działają". Badania nad tymi substancjami są prowadzone od lat 70 ubiegłego wieku i potwierdzają zbawienny wpływ psychodelików na depresje i nieuleczalnie chorych. "Zespół Rolanda Griffithsa ze Szkoły Medycyny Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa postanowił sprawdzić jaka jest kliniczna wartość związku psylocybiny .

Badacze wykazali, że w zaledwie pięć tygodni po zastosowaniu już jednej wystarczająco wysokiej dawki podanej chorym w stanach depresyjnych udało się znacznie ograniczyć poziom lęku i depresji. Badacze podkreślają, że najprawdopodobniej nie chodzi o samą substancję jaką jest psylocybina lecz o ogólne właściwości i profil wywołanych doświadczeń jakie powstają pod wpływem szerokiej grupy substancji psychodelicznych. Korzystny efekt jednorazowego podania psylocybiny utrzymywał się nawet po upływie 6 miesięcy od jej zażycia. Wyniki badań dają więc nadzieje u osób chorych na nowotwory na skuteczne pokonanie lęków i depresji. " „Nie sądzę, by psyclocybina miała jakąś przewagę na polu klasycznych efektów psychodelicznych, ale moim zdaniem działa psychodelicznie w stopniu nie mniejszym niż LSD, DMT czy ayahuasca, jest to w istocie klasyczny psychodelik. ” – Carhart-Harris (badacz)

Edited by Danio77

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
17 godzin temu, Danio77 napisał:

Badania nad tymi substancjami są prowadzone od lat 70 ubiegłego wieku i potwierdzają zbawienny wpływ psychodelików na depresje i nieuleczalnie chorych.

A więc aplikacja chorym i pod okiem lekarza, a nie rekreacyjnie dla hedonizmu własnego.

 

17 godzin temu, tempik napisał:

A zakazywanie czegoś naturalnego, co może wyrosnąć w twoim ogródku, czegoś co nie da się sztucznie hodować to jakaś masakra

Co z tego, że naturalne? Sztuczne czy naturalne to to są wszystko modyfikatory psychiki,  które w perspektywie degradują  neurony  nasze.

 

17 godzin temu, tempik napisał:

Wszystkie narkotyki miękkie i twarde razem wzięte nie przebiją ofiar alkoholu

No to sobie wyobraż co by było, gdyby doszły do tego narkotyki wszelakie, jeśli by je wszystkie zdekryminalizować. Alkoholu już nie wycofamy z kultury naszej, ale możemy zapobiec wprowadzeniu nowych szkodników. Co z tego, że 90% "mądrze" z nich skorzysta, skoro te 10% bałaganu niemiłosiernego narobi.

 

17 godzin temu, krzysiek napisał:

Tutaj masz trochę tych pogłosek: https://kopalniawiedzy.pl/szukaj/grzybki halucynogenne,0,1,0 ;-)

Tia...znane i stosowane od zarania ludzkości, ale wtedy nawalony mógł najwyżej zderzyć swe czoło z drzewem. Teraz kiedy tyle tych hulajnog, rowerów, wrotek...Prędkości już nie te dla naprutego mózgu, nie wspominając o obsłudze wysokospecjalistycznych maszyn, gdzie błąd z przyczyn ludzkich konsekwencje niepomierne niesie. A kiedyś w pracy, to się najwyżej kamieniem w palec rąbnął.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, 3grosze napisał:

To sobie wyobraż co by było, gdyby doszły do tego narkotyki wszelakie, jeśli by je wszystkie zdekryminalizować. Alkoholu już nie wycofamy z kultury naszej, ale możemy zapobiec wprowadzeniu nowych szkodników. Co z tego, że 90% "mądrze" z nich skorzysta, skoro te 10% bałaganu niemiłosiernego

Wyobrażam sobie że po legalizacji jakiejś zamiany jakościowej i ilościowej nie będzie.

Przecież zażywanie nie jest karane więc ten kto chciał/chce zażywać, ten to robi dzisiaj. Problem mają jedynie dealerzy a przez to wyższa jest cena dla końcowego klienta.

Przecież pryszcz z gimnazjum czy dorosły który chce po pijaku ścigać się po mieście nie wstrzyma się ze swoimi planami do czasu gdy prawo będzie łagodniejsze. Prewencyjne dzialanie prawa w tych dziedzinach jest słabe a zwiększanie kar nie odstrasza i nie zmniejsza skali

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
22 godziny temu, krzysiek napisał:

Jesteś w stanie podać jedno źródło potwierdzające Twoje zdanie?

Czytałem ładnych kilka lat temu (o ile nie kilkanaście) na jakimś blogu lub tp., którego autor (nie pamiętam, kto to był), nie jestem w stanie teraz odnaleźć linku. Ale możliwe, że chodziło o tzw. wolne miasto Christiania:

 https://www.podrozepoeuropie.pl/christiania-kopenhaga/

Zgadzałoby się nawet, skoro w powyższym linku mowa o zaostrzeniu polityki władz ("konserwatywnych") na pocz. XXI w. Mogłem właśnie wtedy o tym, przeczytać.

Generalnie raczej niespecjalnie interesuje tematyka legalizacji narkotyków, zaskoczyło mnie, że jeszcze w dzisiejszych czasach w Europie miasto (lub część miasta) może prowadzić jakąś własną politykę, mieć własne prawa itp. dlatego zapamiętałem.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, 3grosze napisał:

Ale powód tej zmiany nie jest taki oczywisty jak w tytule.  W pozostałych stanach gdzie zalegalizowano takiej korelacji nie dopatrzono się. Do tego pewnie w ramach legalizacji policja została doposażona w testy żeby równie często jak alkomatami badać trzeźwość.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Korelacja zalegalizowania marihuany z wypadkami drogowymi w jakimś tam stanie to tylko jakiś tam wskażnik wpływu środków psychomodulujących na funkcjonowanie w technocywilizacji. Obojętnie jaka metoda badawcza, to i tak każdy narkotyk zaburza percepcję, a powszechna jego dostepność to automatycznie  więcej głupków za kółkiem i żulii na ulicy.

To jedno.

Drugie to długotrwały wpływ  psychostymulatorów na neurony, które tak niefizjologicznie przeciążane zalewem neuroprzekażników owocują dysfunkcjami psychicznymi. Jak "niewinna" marihuana potrafi zryć mózg, to wystarczy zajrzeć na hyperreal gdzie ludzie szukając pomocy i dzielą się swoimi problemami. 

Jeszcze raz: 90% będzie korzystało sporadycznie i "rozsądnie";), ale szkody narobi te 10% głupków, którzy zgłupieją bardziej, więc penalizacja stosowania tych środków ma nas chronić przed tą garstką. 

Po grzybkach można spodziewać się tego samego: nadużywanie psylocybiny to HPPD, zwiększenie ryzyka schizofrenii, psychozy. Dla każdego nic dobrego.

 

Edited by 3grosze
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dokładnie, zgadzam się całkowicie z tym co piszesz.

Podział narkotyków na twarde i miękkie to FANTAZJE TRAWIARZY.  Zauważyłem że trawa robi największe spustoszenie w głowie, widać to po MISJONARZACH publicznie uświadamiających społeczeństwo o DOBRU PALENIA TRAWY. Co ciekawe żaden inny narkoman nie powie Wam że amfa, hera, koka czy meta są ZDROWE i WSPANIAŁE. Tylko trawiarze mają MISJĘ. W psychologii wykluł się już właśnie taki termin:  "Syndrom misjonarza". Palacze trawy to najbardziej niebezpieczna społecznie grupa, całkowicie zdegenerowana i odporna na jakiekolwiek formy leczenia, szkodliwa społecznie bo mająca za główny swój cel NAWRÓCENIE LUDZI NA PALENIE TRAWY.

Szpitale psychiatryczne są pełne narkomanów, mam w rodzinie przypadek schizofrenii która pojawiła się po jednym zapaleniu skręta. Indukowana THC psychoza leczona jest już ponad 2 lata, z dobrym skutkiem ale o odstawieniu leków na razie nie ma mowy.

BTW: Psychoza to pewien stan w schizofrenii, raczej nie występuje jako oddzielna jednostka chorobowa.

Edited by wilk
Bie cytujemy całych wypowiedzi, szczególnie przedpiścy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Tomasz Winter napisał:

Zauważyłem że trawa robi największe spustoszenie w głowie

jak to się ma do badań naukowych?, raportów WHO?

19 godzin temu, Tomasz Winter napisał:

Palacze trawy to najbardziej niebezpieczna społecznie grupa, całkowicie zdegenerowana i odporna na jakiekolwiek formy leczenia, szkodliwa społecznie bo mająca za główny swój cel NAWRÓCENIE LUDZI NA PALENIE TRAWY.

Po twoich wypowiedziach można dojść do wniosku że Ty ma jakiś syndrom i wielkie ciśnienie

 

19 godzin temu, Tomasz Winter napisał:

Szpitale psychiatryczne są pełne narkomanów

Tak, zgadzam się i dodam że pełne są też alkoholików i innych uzależnionych. Chorzy psychicznie mają tendencje do sięgania po środki psychotropowe(te nielegalne) i często są diagnozowani dużo później i przy okazji uzależnień.

a historie o schizofrenii  po zapaleniu jednego skręta można w bajki włożyć . Rozumiem że rodzinie takie myślenie stwarza nadzieję, bo przecież już nigdy nie zapali i będzie dobrze(i oby w tym przypadku tak było), ale szanse na to są marne.... zamiast szukać skrętów ja bym poszukał w rodzinie samobójstw,alkoholizmu,depresji. takie rzeczy niestety najczęściej są już wpisane w człowieka w chwili zapłodnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cykady zarażone grzybami Massopora mają niespożyte pokłady energii i ciągłą ochotę na seks. Do tego stopnia, że tracą przez to część ciała. Okazuje się, że grzyby manipulują zachowaniem owadów, wytwarzając psylocybinę, a więc związek, który występuje również w grzybkach halucynogennych, oraz alkaloid katynon, wykazujący strukturalne podobieństwo do różnych pochodnych amfetaminy.
      Jak podkreślają naukowcy z Uniwersytetu Wirginii Zachodniej, grzyby mają się znacznie lepiej, bo dziwne zachowanie cykad ułatwia im rozprzestrzenianie. Należy pamiętać, że Massopora są przenoszone drogą płciową, a w pewnym momencie z odwłoka owada wystają duże "czopy" konidiów.
      Sytuację pogarsza dodatkowo fakt, że gdy cykady latają, rozpoczyna się deszcz z odpadających części ciała. Jak można się domyślić, pokrywa on inne owady. To dlatego nazywamy je latającymi solniczkami śmierci - podkreśla Matt Kasson, główny autor publikacji z pisma Fungal Ecology.
      Dotąd nikt nie miał pojęcia, w jaki sposób grzyby wywołują opisane zmiany. Nikt nie analizował bowiem składu chemicznego Massopora. Gdy za pomocą daktyloskopii chemicznej zidentyfikowano ślady chemiczne 2 psychoaktywnych związków, akademicy nie mogli wyjść ze zdziwienia.
      W sumie u zarażonych grzybami cykad zidentyfikowano 1176 drobnocząsteczkowych związków. Naukowcy nie są pewni, jak Massopora produkują psylocybinę i katynon, bo nie występują u nich enzymy, których inne organizmy potrzebują do wytworzenia tych substancji. Niewykluczone, że grzyby robią to w nieznany nam sposób. Amerykanie sprawdzają, czy na zachowanie cykad wpływają też inne cząsteczki. Kasson dodaje, że psylocybina i katynon mogą wchodzić w interakcje z hormonami cykad.
      Naukowcy badali 3 gatunki cykad: Magicicada septendecim, Okanagana rimosa i Platypedia putnami. Po zakażeniu Massopora (Massospora cicadina, M. platypediae i M. levispora) przestają one jeść i odpoczywać. Urazy, a ich ciała dosłownie się rozpadają, wydają się nie mieć żadnego znaczenia. Na dodatek, naśladując zachowania samic, samce zarażone Massopora próbują kopulować nawet z innymi samcami.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przed tysiącem lat rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej używali roślin psychotropowych, i to prawdopodobnie wielu jednocześnie, do wywołania halucynacji i uzyskania odmiennych stanów świadomości.
      Wiedzieliśmy, że środki psychotropowe były ważnym elementem rytuałów duchowych i religijnych wśród społeczeństw południowo-środkowych Andów. Nie wiedzieliśmy jednak, że ludzi ci używali tak wielu środków i prawdopodobnie je łączyli, mówi profesor Jose Capriles z Pennsylvannia State University. To największa liczba substancji psychoaktywnych znalezionych na pojedynczym stanowisku archeologicznym w Ameryce Południowej.
      Międzynarodowy zespół naukowy poszukiwał w suchej dolinie rzeki Stora w południowo-zachodniej Boliwii dowodów na to, że tamtejsze jaskinie były zamieszkane. W czasie badań uczeni trafili na zestaw wykorzystywany podczas pochówków. Zestaw ten składał się ze skórzanej torby wewnątrz której znajdowały się m.in. dwa przyrządy do wdychania sproszkowanych roślin halucynogennych, rurka do palenia takich roślin oraz woreczek na środki halucynogenne wykonany z pysków trzech lisów.
      Datowanie metodą radiowęglowej spektrometrii mas wykazało, że skórzana torba liczy sobie około 1000 lat. To okres, w którym rozpadało się państwo Tiwanaku i pojawiały się regionalne ośrodki władzy, mówi Capriles.
      Naukowcy pobrali też próbkę osadów z woreczka i przebadali ją metodą spektrometrii mas oraz chromatografii cieczowej. To bardzo efektywna i wysoce wrażliwa metoda wykrywania niewielkich ilości związków chemicznych w bardzo małych próbkach, wyjaśnia Melanie Miller z nowozelandzkiego University of Otago i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, która była odpowiedzialna za badania.
      Analizy wykazały, że w woreczku znajdowały się kokaina, benzoilolekgonina (główny metabolit kokainy), harmina (alkaloid roślinny), bufotenina (występuje w roślinach, jadzie ropuch i grzybach), DMT (alkaloid roślinny) oraz prawdodopodobnie psylocybina. Narkotyki pozyskano co najmniej z trzech różnych gatunków roślin.
      Capriles uważa, że znaleziona torba należała do szamana. Szamani byli specjalistami, którzy mieli wiedzę na temat roślin oraz tego, jak wykorzystać je do połączenia się ze światem nadnaturalnym, w tym z szanowanymi przodkami, którzy żyli w innych wymiarach. Niewykluczone, że szaman ten jednocześnie zażywał wiele różnych roślin, by uzyskać różne efekty lub wzmocnić halucynacje.
      Melanie Miller wskazuje zaś na obecność harminy i DMT, które są obecne we współcześnie przygotowywanym napoju halucynogennym ayahuasca. To sugeruje, że możemy mieć do czynienia ze wczesną formą przygotowywania czegoś na wzór ayahuasca, w której łączono rośliny zawierające harminę i DMT lub bufoteninę.
      Niektórzy specjaliści uważają, że ayahuasca to dość nowy wynalazek, z kolei zdaniem innych napój ten używany jest od setek, a może nawet tysięcy lat. Biorąc pod uwagę obecność harminy i DMT w jednym woreczku, możemy przypuszczać, że szaman zażywał te środki jednocześnie, albo wdychając je w formie sproszkowanej, albo przygotowując z nich napój. Odkrycie to sugeruje, że ayahuasca mogła być używana już 1000 lat temu, stwierdza Capriles.
      Obecność różnych środków halucynogennych w tym samym woreczku wskazuje nie tylko na to, że jego właściciel miał odpowiednią wiedzę botaniczną, ale również, że podjął spory wysiłek, by zdobyć rośliny pochodzące z różnych regionów Ameryki Południowej. Właściciel zestawu miał dostęp do co najmniej trzech roślin zawierających związki halucynogenne, a prawdopodobnie do czterech lub pięciu. Żadna z tych roślin nie występuje na obszarze, gdzie odkryliśmy torbę, a to wskazuje albo na istnienie rozbudowanej sieci wymiany albo, że osoba ta celowo odbywała podróże, by je zdobyć, mówi Miller.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...