Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Polskie prawo nie jest dostosowane do realiów funkcjonowania sztucznej inteligencji

Recommended Posts

Sztuczna inteligencja, jako system samouczący się i samodzielnie podejmujący decyzje, nie mieści się w ramach dotychczasowych, obowiązujących w Polsce, zasad prawnych. Należy podjąć w tej kwestii pilne kroki - przekonuje prawnik, prof. Marek Świerczyński.

W ocenie ekspertów komputery nadal działają wolniej niż ludzki mózg. Natomiast w ostatnich latach prace nad zaawansowanymi systemami sztucznej inteligencji (AI) przyspieszyły w zaskakującym tempie. Tworzone przez ekspertów algorytmy powodują, że systemy te są w stanie same się uczyć i wcielać w życie czasem trudne do przewidzenia decyzje. Niesie to wyzwania związane z prawem.

Obowiązujące przepisy zostały stworzone z myślą o człowieku. Jednak algorytmy sztucznej inteligencji stały się już zdolne, na przykład, do samodzielnego zawierania umów - opowiada w rozmowie z PAP prawnik i konsultant Rady Europy w dziedzinie nowych technologii, prof. Marek Świerczyński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Ekspert twierdzi, że systemy AI są w stanie wyrządzić szkody. Ponadto sztuczna inteligencja zaczęła tworzyć dobra intelektualne. To wszystko rodzi konsekwencje natury prawnej.

Stąd pojawiły się postulaty przyznania AI podmiotowości prawnej, uznania jej za tzw. elektroniczną osobę prawną - opowiada. Czy taki kierunek jest słuszny? Czy to sama AI powinna brać odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje?

Zasadniczym wyzwaniem prawnym jest dookreślenie podmiotu odpowiedzialnego. Użytkownik, wytwórca systemu AI, producent oprogramowania, osoba wprowadzająca dany system AI do obrotu – to podmioty, które mogłyby ponieść odpowiedzialność. Próby przypisania odpowiedzialności samej AI nie wydają się być jednak prawnie racjonalne i efektywne - mówi prof. Świerczyński. I dodaje, że taki kierunek prawodawstwa należy interpretować, jako próbę uniknięcia odpowiedzialności przez twórców AI.

W ocenie prof. Świerczyńskiego Polska nie jest przygotowana pod względem prawnym do coraz bardziej zaawansowanych systemów AI. Przepisy już teraz wymagają dostosowania. AI jako system samouczący się i samodzielnie podejmujący decyzje mające określone konsekwencje prawne nie mieści się w ramach dotychczasowych zasad prawnych, dotyczących umów czy odpowiedzialności odszkodowawczej - uważa prawnik. I dodaje, że brak dostosowania prawa będzie prowadzić do pogorszenia sytuacji osób poszkodowanych przez działania AI.

Kluczowe jest - według eksperta - prowadzenie działań legislacyjnych od razu w wymiarze międzynarodowym, tak aby przepisy prawne były spójne ze sobą w różnych krajach.

Dlatego ważne są prace dostosowawcze prowadzone na forum Rady Europy, w których biorę udział jako konsultant. 17 maja br. na konferencji w Helsinkach Komitet Ministrów Rady Europy postanowił o rozpoczęciu pracy nad konwencją o sztucznej inteligencji - informuje prof. Świerczyński. Kwestie te były również przedmiotem dyskusji na konferencji w Warszawie (pt. "Prawo i sztuczna inteligencja") zorganizowanej 27 maja br. przez UKSW oraz Instytut Badawczy - Ośrodek Przetwarzania Informacji (IB - OPI).

Ze względu na brak jednolitych regulacji prawnych związanych z AI sprawy sądowe rozpatrywane są w różny sposób w zależności od kraju. Interesującą kwestią jest, na przykład, rozstrzyganie o odpowiedzialności za szkodę spowodowaną przez autonomiczne samochody.

W Polsce odpowiedzialny będzie posiadacz pojazdu na zasadzie ryzyka. Producent czy autor systemów sterowania, w tym opartych na AI, będzie z odpowiedzialności zwolniony - wyjaśnia ekspert. Jednak jego zdaniem utrzymanie tych zasad nie jest prawidłowe.

Krąg osób, odpowiedzialnych podmiotów powinien ulec poszerzeniu, zależnie od rodzaju AI i jej wpływu na wypadek - uważa ekspert.

Co ciekawe, tworzone przez AI teksty czy piosenki nie podlegają ochronie prawnej. Zasada jest taka, że twórcą może być tylko człowiek. I tak powinno pozostać. Można ewentualnie dopuścić ochronę takich utworów na podstawie prawa autorskiego, za podmiot praw autorskich uznając osobę fizyczną lub prawną, która zainicjowała ich stworzenie przez AI - mówi prawnik. I wskazuje, że takie rozwiązania przyjęto m.in. Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii.

Komitet Współpracy Prawnej Rady Europy zajmuje się obecnie kwestią wykorzystania AI w sądownictwie. Przygotowuje on wytyczne w tej kwestii dla państw członkowskich.

W projektowanych wytycznych przyjmujemy, że algorytmy mają przede wszystkim ułatwiać pracę sędziom, ale ich nie zastąpią. Przykładowo AI może być przydatna przy przygotowywaniu tych fragmentów rozstrzygnięcia, które mają charakter bardziej techniczny - wskazuje ekspert. Sztuczna inteligencja mogłaby ewentualnie zastąpić arbitrów.

Dotyczyłoby to prostszych spraw, w których wyrok zostaje wydany na podstawie dokumentów, np. faktur, a które wymagają szybkiego rozstrzygnięcia - mówi.

Zdaniem prof. Świerczyńskiego pomarzyć możemy o superobiektywnej AI. Algorytm, na podstawie którego będzie ona działać, oparty będzie o różnego rodzaju dane, które nie zawsze muszą być wiarygodne.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Polskie prawo może i nie jest dostosowane do działań SI, ale istnieją systemy SI dostosowane do polskiego prawa (i to gdzieś tak od przynajmniej 10 lat)...

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

W ocenie ekspertów komputery nadal działają wolniej niż ludzki mózg.

W ocenie których ekspertów? Bo każdy komputer liczy szybciej od mózgu człowieka. Zdanie błędne albo bardzo nie precyzyjne. Bo liczenie to jedno z działań.

Generalnie ten artykuł to sztuczny problem. Bo AI należy traktować normalnie jak pracownika, który wykonuje obowiązki, np. w postaci pośredniczenia pomiędzy firmą a klientem. Tak jest z tymi umowami. Tak jest też z samochodami. I tak samo jest z dobrami intelektualnymi. Pracownik wykonuje utwór dla pracodawcy, więc oczywiste, że to własność intelektualna pracodawcy, nie pracownika.

O wiele ciekawsze zagadnienie to prawa robota. Czy cyborg, biologiczny robot, który wykazuje sztuczne uczucia i wyraża emocje, powinien mieć jakiekolwiek prawa? Skoro zwierzęta mają prawa, to dlaczego humanoidy / androidy / replikanci nie mają mieć swoich praw? Moim zdaniem to problem podobny do okresu pozwolenia na aborcję. Zapłodnione jajeczka i zarodek nie są człowiekiem, zatem jasne jest, że aborcja w tym okresie powinna być dozwolona. Ale z czasem, gdy zaczyna się płód,, zaczyna się trudniej, szczególnie gdy zaczyna przypominać człowieka. Idąc tym samym tropem, jeśli cyborg będzie "zbyt ludzki", powinien zapewne mieć swoje prawa. Na razie to s-f, ale bardziej poważne niż te prawa intelektualne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 4.06.2019 o 15:51, mankomaniak napisał:

W ocenie których ekspertów? Bo każdy komputer liczy szybciej od mózgu człowieka. Zdanie błędne albo bardzo nie precyzyjne. Bo liczenie to jedno z działań.

Generalnie ten artykuł to sztuczny problem. Bo AI należy traktować normalnie jak pracownika, który wykonuje obowiązki, np. w postaci pośredniczenia pomiędzy firmą a klientem. Tak jest z tymi umowami. Tak jest też z samochodami. I tak samo jest z dobrami intelektualnymi. Pracownik wykonuje utwór dla pracodawcy, więc oczywiste, że to własność intelektualna pracodawcy, nie pracownika.

O wiele ciekawsze zagadnienie to prawa robota. Czy cyborg, biologiczny robot, który wykazuje sztuczne uczucia i wyraża emocje, powinien mieć jakiekolwiek prawa? Skoro zwierzęta mają prawa, to dlaczego humanoidy / androidy / replikanci nie mają mieć swoich praw? Moim zdaniem to problem podobny do okresu pozwolenia na aborcję. Zapłodnione jajeczka i zarodek nie są człowiekiem, zatem jasne jest, że aborcja w tym okresie powinna być dozwolona. Ale z czasem, gdy zaczyna się płód,, zaczyna się trudniej, szczególnie gdy zaczyna przypominać człowieka. Idąc tym samym tropem, jeśli cyborg będzie "zbyt ludzki", powinien zapewne mieć swoje prawa

 

No nie.

Jeśli kryterium przyznania osobowości prawnej ma być podobieństwo do człowieka (fizyczne w przypadku płodu czy intelektualne w przypadku AI) to wykluczamy wszystko co jest inteligentne a ludzkie nigdy nie będzie (kruk, wieloryb, AI  czy niehumanoidalny Obcy) lub jest człowiekiem a "nie wygląda" (niegdyś czarny, neandertalczyk, kaleka, untermensch - ogólnie nie nasz,  obcy). Wymaga to zdefiniowania człowieczeństwa.

W świecie platońskich idei zygota to już człowiek a myślący grzyb czy ocean to osobowość - brat w rozumie.

Pomiędzy... jesteśmy my. Pytanie (retoryczne) do mamkomaniaka: kiedy zaczyna się człowiek? IMHO arbitralnie nie da się tego rozstrzygnąć. Dla niektórych człowiek jest tuż post coitum, dla innych wielu nie stanie się ludźmi nigdy i można/trzeba ich eksterminować.

Pytanie: czy można osądzać coś co ludzkie nie jest wg ludzkich praw. A jeśli nie, to jak takie prawo skonstruować - i chyba na tle tych rozterek powstal ten artykuł

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Wheelmill napisał:

Jeśli kryterium przyznania osobowości prawnej ma być podobieństwo do człowieka

Coś Ci się miesza kompletnie, osoba prawna to niemal zaprzeczenie człowieka, czyli osoby fizycznej. AI nie może mieć osobowości prawnej, bo to nie jest odrębny byt jak spółka. AI to dzieło człowieka tak jak każdy program komputerowy, podlega autorowi.

17 godzin temu, Wheelmill napisał:

Wymaga to zdefiniowania człowieczeństwa.

Nie wymaga żadnego zdefiniowania człowieczeństwa, wyraźnie porównałem AI czy robota do zwierzęcia, które ma swoje prawa. Niestety nie wszystkie zwierzęta mają prawa, psa nie mogę zabić, ale już rybę tak. Ciekawe prawda? Wydaje mi się, że ryba też cierpi i się boi, jak się łapie, a następnie kroi na kawałki.

17 godzin temu, Wheelmill napisał:

W świecie platońskich idei zygota to już człowiek

To odwróćmy proces, sam szkielet to też człowiek, bo przecież kiedyś nim będzie. Po co sobie zawracać głowę takimi bzdurami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.06.2019 o 09:44, mankomaniak napisał:

wyraźnie porównałem AI czy robota do zwierzęcia, które ma swoje prawa. Niestety nie wszystkie zwierzęta mają prawa, psa nie mogę zabić, ale już rybę tak. Ciekawe prawda? Wydaje mi się, że ryba też cierpi i się boi, jak się łapie, a następnie kroi na kawałki.

A kiedy AI cierpi? Czy program komputerowy symulujący np. w grze człowieka cierpi? Jest przerażony? Gdy będziesz podrzynał gardło postaci z gry, to będzie cierpiała?

https://www.youtube.com/watch?v=BQ3y6QXQE3M

W przypadku zwierząt wierzymy (i jest co do tego pewien consensus), że cierpią. Dlatego przyznajemy im ochronę prawną. W przypadku AI na dzień dzisiejszy raczej nie (bo te dzisiejsze AI raczej "udają" inteligencję/świadomość niż ją mają, przynajmniej tak to "odczuwamy").

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-06-02/celowo-przejechal-autem-psa-szuka-go-policja/

Jeśli chcesz jakichś "praw" dla AI/robotów to co będzie w sytuacji, gdy trzeba będzie wybrać między "prawami" robota a "prawami" zwierzęcia? Dopuszczalne jest zabić zwierzę, żeby AI "nie cierpiała"?

 

Edited by darekp
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 minutę temu, darekp napisał:

W przypadku zwierząt wierzymy (i jest co do tego pewien consensus), że cierpią. Dlatego przyznajemy im ochronę prawną.

No niestety pomiędzy tym rozumowaniem a rzeczywistością istnieje sporo sprzeczności, wręcz hipokryzji. Czym ryba jest gorsza od psa czy kota? Albo dlaczego świnie i kurczaki można zarzynać? Bo ich mięsko lepiej smakuje od psa czy kota? Nie, dlatego, że z psem czy kotem można się jeszcze porozumieć, a ze świnią, kurczakiem czy rybą już nie. Tak więc nie chodzi wcale o cierpienie, ale bycie "ludzkim". Pies, kot czy nawet nieudomowiony koń to zwierzęta bardziej ludzkie, przyjazne człoiekowi od wymienionych wcześniej. A więc wystarczy, że zachowują się jak przyjaciele i już nie można ich zabijać. Takie są fakty, ględzenie o cierpieniu łatwo obalić.

Tak więc wracając do robota, jeśli robot będzie zachowywał jak przyjaciel człowieka, to także powinien mieć swoje prawa, jak te zwierzęta, a to dlatego, że kryterium praw okazuje się - jak udowodniłem wyżej - nie to czy czuje czy cierpi, ale jak bardzo jest ludzki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, mankomaniak napisał:

Czym ryba jest gorsza od psa czy kota?

Wydaje nam się (i pewnie to prawda), że ryba ma niższy poziom świadomości, niż pies.

 

13 minut temu, mankomaniak napisał:

Albo dlaczego świnie i kurczaki można zarzynać? Bo ich mięsko lepiej smakuje od psa czy kota?

Nie widzę związku między zezwoleniem na zabijanie w celach konsumpcyjnych a "byciem bardziej ludzkim" kandydata na obiad. Psy są zjadane w wielu kulturach (m. in. Chińczycy, Indianie północnoamerykańscy), koty były potrawą narodową w Szwajcarii.

Po prostu biologia jest jaka jest i gdy człowiek potrzebuje mięsa (a trochę go potrzebuje), to sobie "odpuszcza" wątpliwości moralne (co do innych gatunków niż własny, przynajmniej współcześnie, bo dawniej różnie z tym bywało).

Po trzecie, powtórzę, jeśli AI nie cierpi/nie ma świadomości, a zwierzę cierpi, to bez względu na to jak AI jest "ludzka" wybór jest oczywisty.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, darekp napisał:

Wydaje nam się (i pewnie to prawda), że ryba ma niższy poziom świadomości, niż pies.

A co to ma wspólnego z cierpieniem fizycznym? Przecież pisałeś

"W przypadku zwierząt wierzymy (i jest co do tego pewien consensus), że cierpią. Dlatego przyznajemy im ochronę prawną."

Więc teraz już nie chodzi o cierpienie, ale o wyższą świadomość? Zaplątałeś się coś, albo jesteś hipokrytą.

6 minut temu, darekp napisał:

Nie widzę związku między zezwoleniem na zabijanie w celach konsumpcyjnych a "byciem bardziej ludzkim" kandydata na obiad.

A wyżej piszesz o niższej świadomości, czyli wyższej świadomości psa, kota, konia, która rzecz jasna oznacza właśnie to co "bardziej ludzkie". Czy Ty sam się czytasz? 

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyjmuję, że niższy poziom świadomości jest związany ze słabszym odczuwaniem cierpienia. tylko tyle (myślę, że wielu ludzi intuicyjnie to rozumie, ale cóż, "racjonalistom" najwyraźniej trzeba wszystko tłumaczyć. Dziwne, bo podobno uważają się za inteligentniejszych od reszty).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, darekp napisał:

Przyjmuję, że niższy poziom świadomości jest związany ze słabszym odczuwaniem cierpienia.

A to teraz przyjmujesz,a to już nie przyjmujecie? Nie ma consensu? A na jakiej podstawie przyjmujesz, że ryba mniej cierpi jak się ją kroi na żywca od tego psa na ulicy?

A tutaj ciekawe opracowanie na temat ryb: http://empatia.pl/blog/2015/09/02/ryby-czujace-i-inteligentne-istoty/

"Z kolei ścieżki sygnału płynącego z receptorów bólowych do mózgu i sama budowa mózgu ryby dowodzą, iż nie tylko są one zdolne do rozpoznawania i unikania bólu, ale także jego świadomego odczuwania, zapamiętywania i kojarzenia z konkretną sytuacją lub obiektem. Do tej pory sądzono, że ryby nie mają zdolności poznawczych, gdyż nie posiadają w mózgu rozwiniętej istoty szarej kory nowej (tzw. neocortex). Jednakże po dokładniejszych badaniach okazało się, że mózg ryb jest funkcjonalnie jakby „odwrócony na lewą stronę” w stosunku do naszego mózgu!    Mianowicie warstwy mózgu odpowiedzialne za odczuwanie, emocje i myślenie, są u ryb położone głębiej tj. poniżej istoty białej, w przeciwieństwie do innych grup kręgowców, u których warstwy o takiej funcji znajdują się na jej powierzchni. Ponadto funkcję kory nowej mogą być częściowo podejmowane przez inne partie mózgu ryby, podobnie, jak ma to miejsce u ludzi z uszkodzeniami mózgu. U ryb wykryto także obecność specjalnych włókien nerwowych i układu przypominającego nasz układ limbiczny, odpowiedzialnych za świadome odczuwanie, co potwierdzają też inne liczne badania neuroanatomiczne oraz behawioralne. Dlatego, ku zaskoczeniu badaczy, nie tylko trzeba pytać, czy ryby odczuwają ból, cierpienie i inne emocje, ale również czy są samoświadome. Jak dowodzą liczne prace przytoczone w książce pt. „Do fish feel pain” autorstwa V. Braithwaite, ryby odczuwają ból na równi lub nawet silniej, niż inne zwierzęta, do których żywimy więcej empatii – ssaki, w tym płody ludzkie i noworodki oraz ptaki."

To jak z tym konsensusem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odchodzisz od tematu. Nie interesuje mnie rozstrzyganie, czy ryba cierpi mniej czy bardziej od psa/świni (bo i tak ostatecznie, gdy będzie potrzeba, żeby trafiły na talerz, to trafią), tylko jak chcesz rozstrzygnąć kwestię wyboru między "cierpieniem" robota a cierpieniem zwierzęcia (w sytuacji, gdy trzeba by wybrać między jednym a drugim). Twoje wcześniejsze wypowiedzi wyraźnie sugerują, że jeśli AI byłaby "bardziej ludzka" (cokolwiek przez to rozumiesz) a pozbawiona świadomości/zdolności odczuwania cierpienia itp. to uznałbyś ją za mającą więcej praw niż zwierzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie odchodzę od tematu, wręcz przeciwnie, ty po prostu nie widzisz związku między tymi sprawami. Udowodniłem przecież, że w prawach zwierząt nie chodzi wcale o cierpienie tylko to jak bardzo są ludzkie - poziom empatii do człowieka wraz z wyższa świadomością, Roboty sa konstruowane właśnie tak, by wykazywac empatię, a ich świadomość może być zbliżona do zwierząt, może i człowieka.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites

Proszę o w miarę ścisłe zdefiniowanie co rozumiesz przez "bycie bardziej ludzkim". Skoro sięgasz po przeprowadzanie jakichś dowodów (tak napisałeś powyżej: "Udowodniłem przecież, że..."), to chyba powinieneś wcześniej co nieco precyzyjnie zdefiniować, nieprawdaż?

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, z mojej strony pozostaję przy tym, co napisałem (a wcześniej napisał Wheelmill), że zachodzi potrzeba precyzyjniejszego zdefiniowania "człowieczeństwa".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, mankomaniak napisał:

Udowodniłem przecież, że w prawach zwierząt nie chodzi wcale o cierpienie tylko to jak bardzo są ludzkie - poziom empatii do człowieka wraz z wyższa świadomością,

Nie udowodniłeś, tylko wyraziłeś swoja opinię.

Godzinę temu, mankomaniak napisał:

w prawach zwierząt nie chodzi wcale o cierpienie tylko to jak bardzo są ludzkie - poziom empatii do człowieka wraz z wyższa świadomością

Mylisz się. Zwierzęta hodowlane mają (właśnie ze względu na odczuwanie cierpienia) prawnie gwarantowaną "humanitarną" technikę ubojową (nawet ryby) i warunki bytowe. Koty i psy mają trochę inne prawa, ze względu na ich niekonsumpcyjność w naszym kręgu kulturowym, ponieważ:

Godzinę temu, mankomaniak napisał:

 bardzo są ludzkie - poziom empatii do człowieka wraz z wyższa świadomością,

i tu masz rację. U AI to będzie tylko symulacja.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, 3grosze napisał:

Mylisz się. Zwierzęta hodowlane mają (właśnie ze względu na odczuwanie cierpienia) prawnie gwarantowaną "humanitarną" technikę ubojową (nawet ryby) i warunki bytowe.

Ale tu nie chodzi o sposób zabijania, tylko sam fakt zabijania dla mięsa. Tu chodzi o prawo do życia zwierzęcia.

 

41 minut temu, 3grosze napisał:

U AI to będzie tylko symulacja.

Człowiek także potrafi symulować. Np. chorzy na nerwicę często odczuwają ból w brzuchu na jakąś myśl. Mało tego, wystarczy często, że tylko pomyślą o bólu brzucha i zaczynają odczuwac realny ból. Ale jak sprawdzisz to, że naprawdę odczuwają? Może i są jakieś metody komputerowe, które pozwalają obiektywnie to wykryć. Tylko że to będzie wykrycie jakiegoś tam pobudzenia hormonów czy neuronów. Jeśli uznamy, że ból to wszelkie podrażnienie, które pogarsza funkcjonowanie organizmu, to można tak zaprogramować robota / androida / replikanta, czy po prostu cyborga, aby wszelkie podrażnienie jego organizmu traktować jak coś nieprzyjemnego i w związku z tym aby wykazywał cały szereg emocji - zmarszczenie twarzy, wydawał określone dźwięki, w przypadku uświadomienia, że człowiek chce zniszczyć, próba ratunku albo błaganie o litość. Symulacja czy nie, niczym nie będzie się to różniło od tego co wykazują ludzie czy zwierzęta.

P.S. Wkrótce można będzie tak zaprogramować robota, aby zoptymalizował swoje zachowanie wobec człowieka w określonym celu: program - 1: stań się przyjacielem. Będzie się tak zachowywał jak najlepszy przyjaciel człowieka. Człowiek pokocha go jak psa. Program 2 - stań się kochankiem. Będzie optymalnie uwodził daną płeć, tak że kobieta / mężczyzna zakocha się w nim. Program 3 - bądź wrogiem... itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Symulacja czy nie, niczym nie będzie się to różniło od tego co wykazują ludzie czy zwierzęta.

Proszę o dowód, mądrzejsi od Ciebie i mnie uważają to za rzecz dyskusyjną:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Test_Turinga

https://pl.wikipedia.org/wiki/Chiński_pokój

https://merlin.pl/nowy-umysl-cesarza-o-komputerach-umysle-i-prawach-fizyki-roger-penrose/1298305/

 

2 godziny temu, mankomaniak napisał:

Wkrótce można będzie tak zaprogramować robota,

Tak, tak, wiem wiem, przy okazji bardzo się cieszę, że ludzie od kilkunastu lat latają na Marsa i księżyce Jowisza, bo tak przewidywali jakiś czas temu różni zapewne "racjonaliści": https://pl.wikipedia.org/wiki/2001:_Odyseja_kosmiczna_(film)

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, darekp napisał:

Łatwo obalić ten cały chiński pokój. Np. gdyby ludzie jak ty rozumieli co ja piszę, to nie kłóciliby się ze mną, tylko potwierdzali, że mam rację. Dopiero po wielu odpowiedziach interlokutor dochodzi do wniosku, że się mylił, ale do tego oczywiście się nie przyzna, więc zaczyna coś w stylu "takie mam zdanie, opinię i koniec" albo zaczyna zmieniać temat i wymyslać jakieś argumenty, które dotyczą czego innego.Albo przestaje odpowiadać, bo nie wie co odpowiedzieć. Po prostu wie, że miałem rację. A to oznacza, że na początku nie rozumiał co do niego piszę, nie rozumiał problemu, chociaż mogło mu się wydawać inaczej. Ja bym to nazwał testem Mankomaniaka jako analogię do testu Turinga dla maszyn. Test mankomaniaka udowadnia, że człowiek też nie rozumie co się do niego mówi. Czyli niczym nie różni się od robota. 

 

4 godziny temu, darekp napisał:

Gdybyś miał więcej wiedzy na ten temat, wiedziałbyś, że wyśmiano Penrose'a , że chciał udowodnić niemechaniczność świadomości poprzez twierdzenie Godela, które niczego takiego nie dowodzi. Jest trochę polskich prac na ten temat (np. Krajewski: Twierdzenie Gödla i jego interpretacje filozoficzne; Sochaciński: Twierdzenie Gödla a spór o mechanicyzm).

Share this post


Link to post
Share on other sites
52 minuty temu, mankomaniak napisał:

Łatwo obalić ten cały chiński pokój.

Tak samo jak i eksperymenty myślowe mające udowodnić tezę przeciwną. Bo i jedno i drugie to są tylko spekulacje myślowe wychodzące poza zakres naszej wiedzy (naukowej).

52 minuty temu, mankomaniak napisał:

Po prostu wie, że miałem rację. A to oznacza, że na początku nie rozumiał co do niego piszę, nie rozumiał problemu, chociaż mogło mu się wydawać inaczej. Ja bym to nazwał testem Mankomaniaka jako analogię do testu Turinga dla maszyn.

Wydaje mi się, że zawsze jest tak, że w pewnym momencie dochodzi się do założeń nieweryfikowalnych wiedzą naukową i wtedy zostaje powiedzieć "takie mam zdanie, opinię i koniec". Gdzie nie ma wiedzy, pozostaje tylko "opinia" (i ew. sterczący gdzieś niedaleko niej "koniec";)). To co opisujesz, mówi raczej coś ciekawego o stanie Twojego umysłu.

52 minuty temu, mankomaniak napisał:

wiedziałbyś, że wyśmiano Penrose'a 

W historii wyśmiewano różnych ludzi, nie zawsze zasadnie. Ja zaś mam takie dziwne wrażenie, że Penrose może mieć w sprawach fizycznych lepszą intuicję, niż panowie Krajewski & Sochaciński. Ale to tylko moje wrażenie (plus "koniec"), kto inny może mieć inne (i swój "koniec").

Tak czy siak, żadnego dowodu nie podałeś.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, darekp napisał:

Ja zaś mam takie dziwne wrażenie, że Penrose może mieć w sprawach fizycznych lepszą intuicję

No właśnie problem polega na tym, że do świata fizycznego używa argumentów metamatematycznych. Zresztą gdybyś poczytał np. Sochacińskiego wiedziałbyś, że sam Godel był daleki od uznania swojego twierdzenia za dowód na temat świadomości, a sam był tym tematem bardzo zainteresowany i poruszał ten temat pod kątem filozofii. No ale co sam autor twierdzenia może wiedzieć o nim? Ważne, że Penrose napisał książkę i każdy ma ją traktowac jak biblię.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 minut temu, mankomaniak napisał:

gdybyś poczytał np. Sochacińskiego wiedziałbyś, że sam Godel był daleki od uznania swojego twierdzenia za dowód na temat świadomości, a sam był tym tematem bardzo zainteresowany i poruszał ten temat pod kątem filozofii.

Bez czytania Sochacińskiego (btw Google mi podpowiada, że to Cichociński, nie Sochaciński) jestem IMHO całkiem nieźle świadomy, że Goedel był "daleki od uznania" itd. itd. 

17 minut temu, mankomaniak napisał:

Ważne, że Penrose napisał książkę i każdy ma ją traktowac jak biblię.

Dla mnie Penrose powiedział jedną rzecz chole.nie głęboką (tak go odbieram), że tak ważnej rzeczy jak świadomość nie można zostawić na zawsze jako jakiś niefizyczny byt. Czyli że warto się pochylić nad przypuszczeniem, że nasza dzisiejsza fizyka po prostu jest "za biedna", że nie odkryliśmy jeszcze jakichś praw fizycznych, które mówią coś istotnego o funkcjonowaniu świadomości. Niezależnie od tego, że na dzień dzisiejszy to nie jest przypuszczenie konstruktywne.

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, darekp napisał:

Dla mnie Penrose powiedział jedną rzecz chole.nie głęboką

Przyznam się, że nie śledzę wypowiedzi co bardziej bystrzejszych bo mam pewien problem, nazwijmy to techniczny.

Duża część z nich wypowiadało się kiedy mało wiedzieliśmy o działaniu mózgu, następnie mało wiedzą jak działają współczesne AI, część to po prostu nazwijmy ich filozofowie którzy szukają "magii człowieczeństwa" .

A z mojego prostego rozumowania, to zwykłe dorabianie ideologii, wg. mnie nie potrzeba niczego  dodawać do fizyki, czy żadnej metafizyki, "jedynie" czego trzeba nam dodać na pewno to złożoność (i parę drobnych rzeczy ;) ) i powstanie coś co możemy nazwać świadomością. Obecnie, (moim zdaniem) jesteśmy od tego bardzo daleko.

Jednak, to o czym traktuje artykuł jest bliżej nas niż świadomość.
Jak słusznie zauważono, to trochę ściąganie odpowiedzialności z twórców, tak jak osoba prawna odpowiada za "swoje" działania, i schodzi bezpośrednia odpowiedzialność z ludzi.
Czy jeżeli dotrzymałem wszelkich norm, jeśli chodzi o np. budowę samolotu i jego systemów i samolot mimo wszystko się zepsuł na skutek sytuacji której nikt wcześniej nie przewidział(i spadł) to czy firma odpowiada za to czy to już zdarzenie losowe?  CZy jeżeli dodamy to zdarzenie do norm, i wszyscy muszą się ich trzymać to już ok?

I tutaj to samo, czy jeżleli mam autonomiczny samochód i dotrzymałem wszelkich standardów (Ale ich nie ma chyba?) to jest ok?

Z Twórczością nie rozumiem problemu, dla mnie sztuczna sieć neuronowa którą sobie wytrenowałem która stworzyła utwór nie różni się niczym od syntezatora na którym coś zagrałem.  I w tę stronę chyba to na razie idzie. To nie jest sobie jakiś byt który sam sobie tworzy i jest tego właścicielem. Na ten moment to jest zwykły młotek i to wszystko. 

I na ten moment to są nasze realne problemy, bez istnienia świadomości sztucznej lub nie, zwał jak zwał.

 

  • Upvote (+1) 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Afordancja napisał:

A z mojego prostego rozumowania, to zwykłe dorabianie ideologii, wg. mnie nie potrzeba niczego  dodawać do fizyki, czy żadnej metafizyki, "jedynie" czego trzeba nam dodać na pewno to złożoność (i parę drobnych rzeczy ;) ) i powstanie coś co możemy nazwać świadomością. Obecnie, (moim zdaniem) jesteśmy od tego bardzo daleko.

Całkowita zgoda. Panuje tu duże nieporozumienie. Nagminne jest utożsamianie inteligencji ze świadomością przez profanów oraz odmawianie inteligencji ANN przez profesjonalistów bo przecież mnożenie z dodawaniem nie może dać inteligencji. Tymczasem prosty klasyfikator odróżniający kota od psa jest inteligentny. Jego IQ nie powala, ale prezentuje elementarną inteligencję. Złożenie takich klasyfikatorów może już całkiem udatnie naśladować mądrość, wygrywać w szachy lub Go czy prowadzić samochód. To, że nie ma w tym magii, nie znaczy że nie jest inteligentne. 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2019 r. w Polsce przeszczepiono 1482 narządy – poinformowała w poniedziałek w Zabrzu dr Anna Pszenny z Poltransplantu. Od 1966 r., kiedy w Polsce przeprowadzono pierwszy przeszczep nerki, do końca ub.r. - przeszczepiono w sumie 34 872 narządy.
      To spore miasteczko i powód do dumy dla polskiego środowiska transplantologicznego – ocenił podczas poniedziałkowej konferencji w Zabrzu wicedyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca – jednego z czołowych w Polsce ośrodków transplantacyjnych – prof. Piotr Przybyłowski.
      Na koniec grudnia w rejestrze Poltransplantu było 1947 osób oczekujących na przeszczep narządów.
      Konferencja zorganizowana w Zabrzu związku z Ogólnopolskim Dniem Transplantacji, przypadającym 26 stycznia, była okazją do podsumowań i podziękowań m.in. dla pilotów Wojska Polskiego, od lat służących lekarzom pomocą w transporcie narządów do przeszczepu - oraz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, transportującego pacjentów.
      W ocenie uczestników spotkania polska transplantologia stoi na dobrym poziomie, wciąż jednak mierzy się z wyzwaniami, przede wszystkim - zbyt małą liczbą dawców. Problemem jest też mała aktywność donacyjna wielu szpitali. Nawet nie we wszystkich spośród 388 placówek z potencjałem dawstwa jest koordynator, czyli pracownik odpowiadający za organizację procesu dawstwa narządów.
      Jednocześnie polska transplantologia notuje spektakularne sukcesy, jak przeszczepy twarzy przeprowadzone w Centrum Onkologii w Gliwicach przez zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego, czy przeprowadzony w marcu ubiegłego roku przez ten zespół we współpracy ze Śląskim Centrum Chorób Serca jednoczesny przeszczep narządów szyi i szpiku u ciężko poparzonego 6-letniego Tymka. Zabieg ten został ostatnio uznany za najlepszą operację rekonstrukcyjną na świecie w 2019 r. przez American Society for Reconstructive Microsurgery.
      Transplantologia to dziedzina medycyny, której sukces zależy w dużej mierze od akceptacji społecznej. Jeśli w społeczeństwie nie ma akceptacji dla idei dawstwa – zarówno od dawców zmarłych, jak i żywych – to nie będzie postępu – powiedział konsultant krajowy w zakresie transplantacji klinicznej prof. Lech Cierpka ze Szpitala im. A. Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.
      Mamy jeszcze dużo do zrobienia. Obecnie mamy w Polsce do czynienia z pewną stagnacją, nie ma wzrostu liczby przeszczepów. To jest trochę niepokojące, zwłaszcza że społeczeństwo się starzeje. Wciąż mamy takie OIOM-y, z których nie ma w ciągu roku ani jednego dawcy, choć według założeń na 1 łóżko OIOM-owe powinien przypadać 1 zmarły dawca rocznie – dodał.
      Województwo śląskie należy do krajowej czołówki, zarówno pod względem liczby pobrań, jak i osiągnięć ośrodków transplantacyjnych. W Śląskim Centrum Chorób Serca wykonano dotychczas 1347 przeszczepów serca. W tej placówce wykonuje się ich najwięcej, bo 48 proc. spośród wszystkich przeprowadzanych rocznie w kraju.
      W ŚCCS przeprowadzono też 223 przeszczepy płuc, w tym 58 transplantacji z powodu mukowiscydozy. Jak poinformował kierujący programem transplantacji płuc w ŚCCS dr hab. Marek Ochman, w 2019 r. wykonano w Zabrzu 36 transplantacji płuc. Najtrudniejsze jest leczenie tą metodą nie chorych na mukowiscydozę, ale na idiopatyczne tętnicze nadciśnienie płucne – takich transplantacji wykonaliśmy w mijającym roku 4 – poinformował.
      Zabrzańscy lekarze wykonali też w ub.r. pierwszą w Polsce udaną retransplantację obu płuc, konieczną z powodu przewlekłego odrzutu pierwszego przeszczepu. Kolejnym udanym przykładem współpracy śląskich ośrodków transplantacyjnych był pierwszy w Polsce jednoczesny przeszczep wątroby i obu płuc, przeprowadzony z sukcesem w Zabrzu przez lekarzy z ŚCCS i Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. A. Mielęckiego w Katowicach. Wcześniej na całym świecie wykonano jedynie ok. 80 takich zabiegów. Skomplikowaną, 14-godzinną operację przeprowadzono 11 września u 21-letniego pacjenta, mieszkańca woj. śląskiego, chorującego na mukowiscydozę. Choroba doprowadziła u niego do nieodwracalnego uszkodzenia płuc oraz ciężkich zaburzeń metabolicznych. Wielonarządowy przeszczep był dla niego jedyną szansą na przeżycie.
      Do krajowej czołówki należą też działające w woj. śląskim kliniczne ośrodki przeszczepiające rogówkę, działające w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach i Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Barbary w Sosnowcu. W ubiegłym roku wprowadzono też nowość - keraptoprotezy dla chorych, u których tradycyjne przeszczepy nie pozwalają przywrócić widzenia. Od ubiegłego roku tę nową procedurę finansuje NFZ. Przeszczepy to procedury nielimitowane i NFZ płaci za wszystkie wykonane transplantacje – przypomniał dyrektor śląskiego oddziału NFZ Piotr Nowak.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zgodnie z przewidywaniami IMGW w Polsce szybko rośnie ciśnienie atmosferyczne. Będzie ono najwyższe od wielu lat. Już w sobotę specjaliści przewidywali, że na Suwalszczyźnie może ono sięgnąć 1042 hPa, a na południowym-zachodzie może dojść nawet to 1048 hPa. Niektóre modele przewidywały wówczas, że sięgnie ono 1050 hPa. Tak wysokie ciśnienie zdarza się raz na kilka lat. Polski rekord padł w grudniu 1997 w Suwałkach, gdy zanotowano 1054 hPa.
      Wysokie ciśnienie atmosferyczne może spowodować u ludzi pogorszenie sprawności fizycznej i psychicznej. Działa ono pobudzająco, więc może nam być trudniej się skupić. Może tez nasilać dolegliwości bólowe, powodować pogorszenie samopoczucia, zwiększać zmęczenie i zdenerwowanie.
      Wysokie ciśnienie źle wpływa szczególnie na astmatyków. Co gorsza, przy słabym wietrze może dojść do większego gromadzenia się zanieczyszczeń przy powierzchni ziemi, przez co nasze drogi oddechowe będą dodatkowo podrażnione.
      Szczególną uwagę powinny do ciśnienia atmosferycznego przywiązywać osoby cierpiące na problemy z sercem. Zwiększa ono bowiem napływ krwi, przez co wzrasta ryzyko udaru mózgu. Dobrze jest więc kontrolować swoje ciśnienie tętnicze.
      Najnowsze pomiary ciśnienia, jakie podaje IMGW, pochodzą obecnie z godziny 14.oo. Najwyższe ciśnienie (na poziomie stacji pomiarowej) zanotowano wówczas w Szczecinie, gdzie wynosiło ono 1043 hPa. W Łebie było 1039 hPa, w Gorzowie Wielkopolskim zanotowano 1035 hPa, w Toruniu 1034 hPa, a w Warszawie i Wrocławiu po 1030 hPa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zdaniem autorów nowych badań oraz algorytmu sztucznej inteligencji, jedno z masowych ziemskich wymierań, wymieranie dewońskie, nigdy nie miało miejsca. Obecnie uważa się, że przed około 375 milionami lat oceany stały się toksyczne, co doprowadziło do masowego wymierania. Wyginęły wówczas m.in. niemal wszystkie trylobity. Jednak grupa naukowców twierdzi, że nie było to masowe wymieranie, a stopniowy proces rozciągnięty na 50 milionów lat.
      Wymieranie dewońskie nie miało miejsca. Ziemia doświadczyła powolnego spadku bioróżnorodności, co zresztą niektórzy naukowcy już wcześniej sugerowali, mówi Doug Erwin z Narodowego Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie.
      Badanie historii bioróżnorodności nie jest łatwym zadaniem. Większość gatunków istnieje zaledwie kilka milionów lat. Jeśli więc widzimy skamieniałości gatunku w różnych miejscach, to pochodzą one z mniej więcej tego samego okresu. Podczas dotychczasowych badań nad bioróżnorodnością skupiano się na okresach liczących około 10 milionów lat.
      Jednak Shuzhong Shen z Instytutu Geologii i Paleontologii w Nankinie oraz jego koledzy i współpracujący z nimi Erwin byli w stanie przeprowadzić badania, w czasie których przyjrzeli się okresom trwającym zaledwie 26 000 lat. Dokonali tego za pomocą opracowanych przed dekadą metod analizy statystycznej, które wykorzystali do analizy 100 000 rekordów dotyczących skamieniałości 11 000 gatunków morskich znalezionych w Chinach i Europie. Obliczenia były tak złożone, że naukowcy musieli opracować specjalny algorytm sztucnej inteligencji i uruchomić go na czwartym najpotężniejszym superkomputerze świata, Tianhe-2A.
      Badaniami objęto okres 300 milionów lat,od początku kambru po początek triasu. Jak mówią obrazowo uczeni, poprawienie rozdzielczości czasowej badań pozwoliło na przejście od stwierdzenia, że wszyscy ludzie żyjący w tym samym wieku byli sobie współcześni, po uznanie za współczesnych sobie tylko ludzi, żyjących w tym samym półroczu.
      Spadek bioróżnorodności w dewonie jest wciąż jasno widoczny, ale następował on przez cały późny dewon, a nie był pojedynczym skoncentrowanym wydarzeniem, mówi emerytowany paleontolog Richard Bambach, autor pracy naukowej z 2004 roku, w której argumentował, że w dewonie nie doszło do masowego wymierania.
      Pomysł, że na Ziemi doszło do 5 masowych wymierań pojawił się po raz pierwszy w 1982 roku. Od tamtego czasu autorzy różnych badań argumentowali, że wymierań było od 3 do 20.
      Nie istnieje formalna definicja masowego wymierania, jednak większość specjalistów zgadza się, że takim mianem należy określić znaczne zwiększenie liczby gatunków ginących w krótkim czasie. Na przykład w okresie wymierania permskiego większość gatunków wyginęła w ciągu 63 000 lat.
      W roku 2004 Bambach argumentował również, że nie było wymierania triasowego. Jednak od tamtej pory pojawiło się więcej dowodów, iż miało ono jednak miejsce. Bambach przyznaje, że w tej kwestii się mylił.
      Wszystko jednak wskazuje na to, że Ziemia doświadczyła czterech, a nie pięciu, okresów masowego wymierania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W 2019 r. w polskich szpitalach przeprowadzono rekordową liczbę niemal 900 zabiegów przy użyciu robotów da Vinci – wynika z danych udostępnionych PAP przez firmę Synektik, dystrybutora tego systemu w naszym kraju. Polska chirurgia robotyczna wciąż jest jednak w powijakach.
      Pierwszy robot chirurgiczny da Vinci trafił do Polski już w 2010 r., ale robotyka chirurgiczna wciąż się w Polsce rozwija. Przełomowy był 2018 r., kiedy w polskich szpitalach uruchomiono pięć robotów operacyjnych da Vinci i przeprowadzono przy ich użyciu 60 zabiegów. Aż cztery aparaty zaczęto używać dopiero w czwartym kwartale tego roku, stąd tak duży wzrost zrobotyzowanych operacji w 2019 r.
      Rok 2019 zamykamy już z ośmioma systemami i niemal 900 przeprowadzonymi operacjami. Liczymy, że dynamika wzrostu zostanie utrzymana przez polski rynek chirurgii robotycznej także w 2020 roku – podkreśla Artur Ostrowski z firmy Synektik, która podsumowała skalę wykorzystania robotów. Zabiegi z udziałem systemu da Vinci przeprowadza się w Polsce zarówno w szpitalach prywatnych, jak i publicznych: we Wrocławiu, Warszawie, Poznaniu, Białymstoku, Krakowie, Wieliszewie i Siedlcach.
      Według eksperta zalety operacji z użyciem robota to niska utrata krwi, minimalizacja powikłań, mniejsze blizny pooperacyjne, co skraca rekonwalescencję i pobyt pacjentów w szpitalu. Wszystko to sprawia, że choć samo użycie robota pozostaje droższe niż klasyczna operacja, rozwój chirurgii robotycznej wiąże się dla całego polskiego systemu ochrony zdrowia z wymiernymi oszczędnościami – podkreślił Ostrowski.
      Na stosunkowo niedużą skalę wykorzystania robotów chirurgicznych w Polsce wskazuje raport „Rynek robotyki chirurgicznej w Polsce 2019. Prognozy na lata 2020-2023”, opracowany przez Upper Finance i PMR i opublikowany pod koniec 2019 r. Wynika z niego, że w USA przypada jeden robot chirurgiczny da Vinci na 100 tys. mieszkańców, w Europie jeden na 800 tys. mieszkańców, zaś w Polsce – jeden na aż 6,5 mln mieszkańców.
      Zdaniem Joanny Szyman z Upper Finance w kraju wielkości Polski powinno być około 40–50 robotów da Vinci. Biorąc pod uwagę stopień rozwoju rynku, sposób finansowania opieki zdrowotnej oraz warunki makroekonomiczne, do końca 2023 r. możemy się spodziewać w sumie około 30 instalacji - dodaje.
      W 2019 r. na świecie przeprowadzono około 1,25 mln operacji z wykorzystaniem niemal 5,5 tys. tego typu robotów. Najczęściej są one wykorzystywane w urologii, ginekologii, onkologii, bariatrii i chirurgii ogólnej, a ostatnio także w chirurgii klatki piersiowej oraz chirurgii głowy i szyi. Europejskim liderem w dostępie do robotyki medycznej są Niemcy, gdzie pracuje ponad 130 systemów da Vinci, oraz Włochy, gdzie jest ich ponad 120.
      Zdaniem analityków Upper Finance wykorzystanie robotów chirurgicznych w naszym kraju mogłoby wzrosnąć dzięki wprowadzeniu osobnego programu finansowania procedur z udziałem tych aparatów. Na razie nie ma takich możliwości, choć w 2017 r. Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji pozytywnie zaopiniowała refundację operacji robotycznych dla trzech wskazań: raka jelita grubego, raka gruczołu krokowego oraz raka błony śluzowej macicy.
      Zrobotyzowane operacje w naszym kraju są wykonywane prywatnie, w ramach grantów naukowych oraz usług finansowanych przez NFZ (jednak bez uwzględnienia dodatkowych kosztów związanych z eksploatacją robota). Najwięcej takich zabiegów dotyczy urologii, np. w usuwania guzów prostaty u mężczyzn.
      Zdaniem Artura Ostrowskiego poza finansowaniem kluczowy dla skutecznej i bezpiecznej implementacji tej technologii jest proces szkolenia operatorów. Systemy robotyczne pozostają przede wszystkim narzędziami w rękach wysoko wykwalifikowanych chirurgów.
      Potwierdza to Monika Stefańczyk z Pharma and Healthcare Business Unit Director w PMR. Twierdzi, że silnym hamulcem w całej opiece zdrowotnej zarówno prywatnej jak i publicznej są problemy z niewystarczającą liczbą wykwalifikowanej kadry medycznej. W przypadku zakupu robota świadczeniodawca nie może zapomnieć również o środkach związanych ze szkoleniem lekarzy i przygotowaniem kadry do obsługi tak skomplikowanego sprzętu. Warto zaznaczyć, że jest to również długotrwały proces – dodaje.
      Prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia na Rzecz Robotyki Medycznej prof. Zbigniew Nawrat, główny konstruktor robota Robin Heart, który ma być wykorzystywany w operacjach serca, uważa, że roboty dają siłę słabszym, sprawność tam, gdzie brakuje jej ludziom. Robot da Vinci optymalizuje ruchy operatora poprzez eliminację naturalnego drżenia mięśni i poprawienie pola widzenia. To z kolei pozwala zawęzić obszar interwencji chirurgicznej, a precyzja nacięć sprawia, że sam zabieg jest mniejszym obciążeniem dla pacjentów.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polak zużywa średnio ok.160 kg opakowań rocznie; to mniej niż średnia w UE, ale zużycie stale rośnie – podał Polski Instytut Ekonomiczny. Branża opakowań będzie jednak musiała wkrótce zmierzyć się z nowymi regulacjami dotyczącymi recyklingu odpadów.
      W najnowszym wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE” eksperci instytutu poinformowali, że w naszym kraju produkuje się ok. 6 mln ton opakowań rocznie. Sektor ten ma 3,4-proc. udział w całym przetwórstwie przemysłowym w Polsce – niemal dwukrotnie więcej niż średnia unijna.
      W Polsce dominują opakowania z tworzyw sztucznych (około 40 proc.), które składają się po połowie z opakowań elastycznych (torebki, folie itd.) i opakowań sztywnych (butelki, pudełka itd.). Opakowania z papieru to około 37 proc., metali lekkich – 12 proc., a szkła – około 10 proc. Głównymi odbiorcami opakowań są producenci żywności, którzy odpowiadają za wykorzystanie ponad 60 proc. opakowań, branża farmaceutyczna (7 proc. udział) i kosmetyczna (6 proc.). Pozostała część zapotrzebowania na opakowania pochodzi od producentów chemii gospodarczej i innych towarów przemysłowych – napisali eksperci PIE.
      Wprawdzie średnie zużycie opakowań w Unii Europejskiej na mieszkańca jest wyższe (ok. 180 kg) niż w Polsce (niecałe 160 kg), to jednak w ostatnich latach zużycie opakowań na potrzeby towarów sprzedawanych w Polsce rosło dynamicznie, o blisko 12 proc. w skali roku – podkreślił instytut.
      Eksperci zwrócili uwagę, że na dalszy rozwój branży opakowań wpływ będą miały nowe regulacje Unii Europejskiej, zmierzające do ograniczenia produkcji odpadów oraz maksymalizacji odzysku materiałów w europejskich gospodarkach. Do lipca 2020 r. powinny zostać uchwalone krajowe przepisy regulujące wdrożenie przepisów wynikających z Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/852 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – czytamy.
      PIE szacuje, że zmiany najmocniej odczują producenci towarów plastikowych i jednorazowego użytku. Ograniczenie dotyczące zużycia wyrobów jednorazowych dotknie około 10 proc. wolumenu produkcji brutto, głównie małych i średnich firm. Natomiast podwyżki opłat za recykling, a w niektórych przypadkach także opłat pokrywających koszty sprzątania przestrzeni publicznej, czyli tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), będzie jednym z największych wyzwań dla branży – ocenił PIE.
      Zdaniem ekspertów rozszerzona odpowiedzialność producenta powinna obniżyć popyt na opakowania, które trudniej poddać recyklingowi. W tym przypadku głównymi poszkodowanymi mogą być producenci opakowań plastikowych.
      Na dalszy rozwój branży opakowań istotny wpływ będą mieć też zmiany preferencji konsumentów. Z jednej strony, obserwuje się rosnące zainteresowanie ekologicznymi opakowaniami oraz ograniczeniem zużycia surowców. Z sondażu ARC Rynek i Opinia wynika, że 84 proc. Polaków deklaruje, że gdyby były dostępne produkty w opakowaniach zwrotnych, chętnie by z nich korzystali – napisano. Z drugiej jednak strony, zmieniający się model życia rodziny, rosnące dochody oraz zapotrzebowanie na dania gotowe, zwiększa popyt na opakowania.
      Instytut przywołał też raport „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów”, z którego wynika, że dostosowanie się branży opakowań do nowych przepisów UE będzie wymagało zdolności współpracy między podmiotami w całym łańcuchu dostaw.
      Zgodnie z przepisami UE producenci m.in. produktów w opakowaniach będą finansować zbieranie i zagospodarowanie odpadów opakowaniowych na poziomie znacznie wyższym niż ma to miejsce obecnie. Unijne regulacje wyznaczają też nowe cele dla ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020.
      Wyznaczono też cele dla recyklingu odpadów opakowaniowych. W odniesieniu do wszystkich opakowań, cel ten wyniesie 65 proc. do roku 2025 i 70 proc. do roku 2030. W przypadku opakowań z tworzyw sztucznych to odpowiednio: 50 i 55 proc., opakowań drewnianych: 25 i 30 proc., opakowań z metali żelaznych: 70 i 80 proc., aluminiowych: 50 i 60 proc., szklanych: 70 i 75 proc., a papierowych i kartonowych: 75 i 85 proc.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...