Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pod kompleksem szkoły podstawowej w mieście Taiyuan, stolicy prowincji Shanxi, znaleziono świetnie zachowany grobowiec sprzed 1300 lat. Odkrycia dokonano, gdy wylewający nowe fundamenty robotnicy przypadkowo przebili sufit grobowca.
      Natrafiono w ten sposób na komorę z dobrze zachowanymi malunkami naściennymi oraz ceramiką. Archeolodzy przypuszczają, że to dopiero początek odkryć, gdyż sam grobowiec może składać się z wielu komór.
      Wiek znaleziska oceniono na okres dynastii Tang, która rządziła w latach 618–907. Stolicą państwa było wówczas Chang'an (Xi'an) największe miasto na świecie, a sam okres rządów dynastii to najświetniejszy czas dawnej kultury chińskiej. Ceramika i malunki wskazują, że grobowiec pochodzi ze środkowego okresu rządów dynastii. Jeden z ekspertów powiedział mediom, że styl dzieł sztuki wskazuje na okres Sheng Tang, czyli na lata 713–766.
      Obecnie nie wiadomo, kto został pochowany w grobowcu.
      Prace budowlane zostały wstrzymane, a archeolodzy chcieliby przeprowadzić badania. Przyznają jednak, że nie będzie to łatwe ze względu na obecność budynków szkolnych. Konieczne będą negocjacje z władzami szkolnymi. Niewykluczone, że trzeba będzie je poprosić o przeniesienie szkoły i zgodę na wyburzenie budynków.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W nowozelandzkim lesie biolodzy znaleźli pozbawiony liści pniak agatisa (Agathis australis), który nadal żyje dzięki podpięciu korzeni do sąsiednich drzew. Autorzy artykułu z pisma iScience uważają, że inne drzewa "zgadzają się" na to w zamian za dostęp do większego systemu korzeniowego. Uzyskane wyniki sugerują, że zamiast z indywidualnymi osobnikami - drzewami - mamy więc raczej do czynienia z leśnym superorganizmem.
      Mój kolega Martin Bader i ja natknęliśmy się na pień agatisa podczas wędrówki po Zachodnim Auckland. To było dziwne, bo choć nie miał on żadnych liści, nadal był żywy - opowiada prof. Sebastian Leuzinger z Uniwersytetu Technologicznego w Auckland.
      Leuzinger i Bader postanowili sprawdzić, w jaki sposób pobliskie drzewa utrzymują pieniek przy życiu. Mierzyli przepływ wody między nim a rosnącymi w sąsiedztwie drzewami z tego samego gatunku. Okazało się, że ruch wody w pniu był ujemnie skorelowany z przepływem wody w innych drzewach.
      Leuzinger wyjaśnia, że w grę wchodzą szczepy korzeniowe, które powstają, gdy drzewo rozpoznaje, że pobliska tkanka korzeniowa, choć różna genetycznie, jest na tyle podobna, że pozwala na wymianę zasobów.
      Zwykle drzewo bazuje m.in. na potencjale wodnym atmosfery. W tym przypadku pień musi się [natomiast] dostosowywać do sąsiednich drzew, ponieważ nie ma transpirujących liści [...].
      Szczepy korzeniowe są częste między żywymi drzewami tego samego gatunku, Nowozelandczycy zastanawiali się jednak, czemu żywe agatisy miałyby chcieć utrzymywać przy życiu pień.
      W przypadku pnia korzyści są oczywiste - bez szczepów by obumarł. Po co jednak zielone drzewa miałyby utrzymywać przy życiu drzewo-dziadka z dna lasu, skoro wydaje się, że niczym się nie odwdzięcza?
      Niewykluczone, że szczepy korzeniowe powstały, nim jeden z osobników stracił liście i stał się gołym pniem. Co istotne, szczepione korzenie rozszerzają system korzeniowy drzew, który daje dostęp do większych ilości wody i składników odżywczych, a także lepiej stabilizuje na stromych zboczach. Kiedy jedno z drzew przestaje dostarczać węglowodany, może to umknąć uwadze ogółu i dzięki temu "pasażer na gapę" nadal żyje.
      Można mówić o dalekosiężnych konsekwencjach dla naszego postrzegania drzew - prawdopodobnie tak naprawdę nie mamy do czynienia z drzewami jako jednostkami, ale z lasem jako superorganizmem - podkreśla Leuzinger. Podczas suszy drzewa z lepszym dostępem do wody mogą się np. dzielić zasobami, zwiększając szanse grupy na przetrwanie. Z drugiej strony zjawisko to ma też swoje minusy; połączenia mogą bowiem np. ułatwiać rozprzestrzenianie chorób.
      W najbliższej przyszłości Leuzinger chce poszukać w lasach podobnych pieńków i przeprowadzić pogłębione badania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W górach Usambara w Tanzanii, które wchodzą w skład większego pasma - Gór Wschodniego Łuku - odkryto nowy gatunek drzewa. Mischogyne iddii osiąga wysokość 20 m i ma białe kwiaty. Gatunek skategoryzowano jako krytycznie zagrożony, bo jego zasięg występowania jest ograniczony do obszaru o powierzchni zaledwie 8 km2. Nie wiadomo, jakie gatunki zwierząt są z nim związane, ale naukowcy z Uniwersytetu Yorku podejrzewają, że drzewo może być zapylane przez chrząszcze.
      Dr Andy Marshall odkrył drzewo podczas badań, które miały pomóc w poznaniu czynników środowiskowych wpływających na ilość węgla magazynowanego przez las.
      Drzewo występuje w bardzo pięknej części świata - w okrytych chmurami górach, w otoczeniu plantacji herbaty. Gdy już wiemy o jego istnieniu, będziemy szukać sposobów na zapewnienie mu ochrony. Przy tak małej populacji istotne jest, by przez rozwój rolnictwa nie doszło do odizolowania od innych lasów w regionie. Małe lasy muszą być połączone, by zapewnić rozprzestrzenianie nasion i przystosowanie gatunków do zmiany klimatu - podkreśla Marshall.
      Na przestrzeni ostatnich 100 lat lasy gór Usambara znacznie się zmniejszyły. Naukowcy zaznaczają, że trzeba się skupić na metodach ochrony, by podtrzymać lub zwiększyć populację drzew.
      M. iddii ma cylindryczny pień o średnicy do 45 cm. Jego kora ma jasnoszarą barwę. Owoce są nieznane. Jego potoczna nazwa to Zonozono (Msofu). Drzewo jest znane z dwóch lokalizacji: ze wschodu i zachodu gór Usambara (jedna leży na terenie rezerwatu Amani, a druga w prywatnym rezerwacie Mazumbai, zarządzanym przez Uniwersytet Rolniczy Sokoine). Oba rezerwaty są dobrze prowadzone, ale badania ekoturystyki w Amani pokazują, że przynosi ona niewiele korzyści lokalnym mieszkańcom. Ponieważ wycinka drzew pozostaje istotnym nierozwiązanym problemem, rezerwaty stają się wyspami otoczonymi bezleśnymi terenami. Oprócz tego las zarastają inwazyjne gatunki, a zwłaszcza Maesopsis eminii. Naukowcy szacują, że pozostało mniej niż 15 osobników M. iddii (dotąd zaobserwowano zaledwie 7 okazów).
      Badania prowadzone przez Marshalla w innej części Tanzanii, lesie Magombera, mogą pomóc w ustaleniu, jakimi metodami najlepiej się posłużyć, by ochronić nowy gatunek. W ramach tamtego projektu Marshall współpracuje z lokalnymi mieszkańcami, by stworzyć nowe sposoby odtwarzania lasu czy znaleźć alternatywne źródła drewna. Ważnym elementem jest też ograniczanie pożarów lasów oraz inwazyjnych pnączy, które mogą zabijać drzewa.
      Dzięki wsparciu miejscowej ludności na utraconych obszarach Magombera odrosły tysiące drzew, co sugeruje, że podobne podejście można by wykorzystać w innych regionach.
      Odkrycie tego skrajnie rzadkiego gatunku po raz kolejny podkreśla istotność Gór Wschodniego Łuku jako jednego z najważniejszych rezerwuarów bioróżnorodności w Afryce. Obszar ten stanowi azyl dla gatunków, które ocalały z czasów, kiedy całą tropikalną Afrykę pokrywał wielki las. Pozostałości tego lasu są cenne i jedyne w swoim rodzaju - podsumowuje George Goslin, botanik z Ogrodów Królewskich Kew.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W BMJ Case Reports opisano przypadek 11-latki, która pośliznęła się i upadając, wbiła sobie ołówek w lewą tętnicę szyjną wspólną, która zaopatruje w krew mózg, szyję i twarz. W szpitalu od razu trafiła na salę operacyjną.
      Dziewczynka przewróciła się w szkole podczas przerwy. Początkowo zabrano ją do regionalnego centrum zdrowia. Stamtąd przewieziono ją karetką do Hospital for Sick Children w Ontario.
      Rana nie krwawiła, nie utworzył się krwiak. Wszystkie parametry życiowe nastolatki były prawidłowe (nie stwierdzono też stridoru, czyli świstu krtaniowego). Wystający z szyi ołówek stanowił jednak niepokojący widok, bo pulsował w rytm tętna dziewczynki.
      Lekarze przeprowadzili angiografię tomografii komputerowej, która pokazała, że ołówek utkwił w tętnicy wspólnej szyjnej, całkowicie blokując jej światło.
      Tętnicę oznaczono za pomocą pętli naczyniowych. Po podaniu heparyny ołówek usunięto i zamknięto ranę.
      Jedenastolatka doszła do siebie naprawdę szybko i drugiego dnia po operacji została wypisana do domu. Przez 3 miesiące zażywała aspirynę. Proces gojenia był kontrolowany za pomocą USG. Pierwsze badanie przeprowadzono po 6 tygodniach. W kolejnym roku wykonywano je co 6 miesięcy, a przez następne 2 lata co rok. Wreszcie po 3 latach obrazowanie nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Dziewczynka jest całkowicie zdrowa, obawia się tylko lekcji plastyki i innych czynności związanych z wykorzystywaniem ołówków.
      Tego typu urazy mogą prowadzić do uszkodzeń dróg oddechowych, układu pokarmowego i nerwowo-mięśniowego. Penetrujące urazy szyi są u dzieci rzadsze niż u dorosłych. Przez mniejsze rozmiary mogą u nich poczynić więcej szkód - podsumowują specjaliści.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przyzwyczajeni jesteśmy myśleć, że historia ludzkości to historia postępu. Jednym z najważniejszych wydarzeń w historii ludzkości jest przejście z łowiecko-zbierackiego trybu życia, do uprawy roli. Tymczasem badania przeprowadzone na Filipinach wskazują, że łowcy-zbieracze, którzy przeszli na rolnictwo, pracują o 10 godzin w tygodniu dłużej. To zaś każe nam zapytać, czy to na pewno postęp, a jeśli tak, to czemu postęp ma służyć. Okazało się też, że zaadaptowanie rolnictwa najbardziej wpłynęło na życie kobiet.
      Antropolog Mark Dyble z University of Cambridge i jego koledzy przez dwa lata żyli wśród Agta, niewielkiej populacji łowców-zbieraczy zamieszkujących północne Filipiny, którzy stopniowo adaptują rolnictwo.
      Każdego dnia pomiędzy godzinami 6 a 18 naukowcy zapisywali, co robią ich gospodarze, a badania takie prowadzili wśród 10 różnych społeczności Agta. Stworzyli w ten sposób szczegółowy zapis zajęć 359 osób. Odnotowywali kiedy ludzie ci odpoczywali, kiedy zajmowali się dziećmi, kiedy wykonywali obowiązki domowe i kiedy pracowali poza domem. Część badanych społeczności Agta prowadzi wyłącznie gospodarkę zbieracko-łowiecką, a część zajmuje się zbieractwem i uprawą ryżu.
      Badania, których wyniki opublikowano właśnie w Nature Human Behaviour wskazują, że im bardziej Agta angażują się w rolnictwo i działalność niepowiązaną ze zbieractwem, tym ciężej pracują i mniej mają czasu na odpoczynek. Obliczono, że Agta, którzy skupiają się głównie na rolnictwie pracują przez 30 godzin tygodniowo, zaś ci, którzy pozostali przy gospodarce zbieracko-łowieckiej pracują 20 godzin tygodniowo. Uczeni odkryli, że tak drastyczna różnica wynika przede wszystkim z faktu, że tam, gdzie zaadaptowano rolnictwo, kobiety zostały oderwane od obowiązków domowych by pracować w polu. Kobiety żyjące w społecznościach zajmujących się rolnictwem mają o połowę mniej czasu na wypoczynek, niż kobiety łowców-zbieraczy.
      Przez długi czas uważano, że przejście na rolnictwo oznacza postęp, gdyż pozwoliło to ludziom na porzucenie ciężkiego i niepewnego trybu życia. Jednak od samego początku badań antropologicznych nad łowcami-zbieraczami zaczęto kwestionować to przekonanie wskazując, że łowcy-zbieracze mają dużo wolnego czasu. Nasze badania dostarczają najmocniejszych dowodów na poparcie tej hipotezy, mówi Dyble.
      Średnio wszyscy Agta spędzali 24 godziny tygodniowo na pracy poza domem, około 20 godzin tygodniowo na obowiązkach domowych i około 30 godzin tygodniowo na odpoczynku za dnia. Jednak podział tego czasu był mocno zróżnicowany.
      Zarówno kobiety i mężczyźni mieli najmniej czasu wolnego gdy byli w wieku około 30 lat. Im byli starsi, tym więcej wolnego mieli. Istniały też różnice pomiędzy płciami. Kobiety spędzały mniej czasu na pracy poza domem, a więcej na pracach domowych i opiece nad dziećmi. Miały tyle samo czasu wolnego co mężczyźni. Jednak przejście na rolnictwo miało nieproporcjonalny wpływ na życie kobiet.
      Stało się tak prawdopodobnie dlatego, że pracą w polu jest łatwiej się dzielić niż polowaniem czy łowieniem ryb. Niewykluczone jednak, że istnieje jakaś inna przyczyna, dla której mężczyźni nie są gotowi lub zdolni do spędzania większej ilości czasu na pracy w polu. To wymaga dalszych badań, stwierdza Dyble.
      Przypomnijmy, że rolnictwo pojawiło się przed ponad 12 000 laty, a około 5000 lat temu zdominowało ludzką działalność. Współautorka badań, doktor Abigail Page, antropolog z London School of Hygiene and Tropical Medicine mówi: Musimy być bardzo ostrożni ekstrapolując dane na temat współczesnych łowców-zbieraczy na prehistoryczne społeczności. Jeśli jednak pierwsi rolnicy naprawdę musieli pracować ciężej, by się utrzymać, to powstaje ważne pytanie – dlaczego ludzie zaadaptowali rolnictwo?.
      Uczona zauważa też, że ilość czasu wolnego, jaki mają Agta do dowód na wydajność gospodarki łowiecko-zbierackiej. Tak dużo wolnego pozwala również wyjaśnić, w jaki sposób społeczności łowiecko-zbierackie są w stanie nabyć tak wiele wiedzy i umiejętności w czasie własnego życia oraz życia kolejnych pokoleń.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...