Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Inhalatory zanieczyszczają jak 300-kilometrowa podróż samochodem

Recommended Posts

Brytyjski National Institute for Health and Care Excellence (Nice) wydał ostrzeżenie, dotyczące zanieczyszczenia środowiska powodowanego przez inhalatory dla astmatyków. Instytut zachęca osoby chore, by zrezygnowały z najbardziej popularnej ich wersji, czyli inhalatorów ciśnieniowych (MDI).

Urządzenia te zawierają bowiem fluorowęglowodory (HFC), które są silnymi gazami cieplarnianymi. Badania przeprowadzone przez Nice wykazały, że pięć dawek z typowego MDI powoduje takie zanieczyszczenie powietrza gazami cieplarnianymi, co 14,5-kilometrowa podróż samochodem. Jako, że zwykle MDI ma pojemność około 100 dawek, łatwo obliczyć, że jeden inhalator zanieczyszcza powietrze gazami cieplarnianymi tak, jak 290-kilometrowa podróż.

Nice proponuje więc, by astmatycy, w trosce o środowisko naturalne, używali inhalatorów proszkowych. Te bowiem emitują pięciokrotnie mniej szkodliwych substancji. Osoby, które potrzebują inhalatorów MDI powinny nadal ich używać. Jednak chorych, którzy mają wybór, prosimy o pomyślenie o środowisku, powiedziała wicedyrektor Nice profesor Gillian Leng. Ograniczenie emisji węgla do atmosfery jest dobre dla wszystkich. Szczególnie dla osób z problemami z układem oddechowym, dodała uczona. Nowe zalecenia zachęcają też astmatyków, by zużyte inhalatory oddawali do aptek, co pozwoli na ich bezpieczne składowanie lub recykling.

W Wielkiej Brytanii w związku z astmą leczy się około 5,5 miliona osób. To jeden z najwyższych odsetków w Europie. Ponadto inhalatory MDI stanowią około 70% kupowanych inhalatorów. W innych krajach odsetek ten jest znacznie niższy. Np. w Szwecji MDI stanowią jedynie 10% inhalatorów.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może Instytut by tak zachęcił przemysł farmaceutyczny do nie przytruwania ludzi w celu zwiększenia zysków ze sprzedaży swoich produktów. Nie jest to żadna teoria spiskowa tylko fakty poparte dowodami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W USA stale zmniejsza się emisja większości zanieczyszczeń skutkujących formowaniem się pyłów zawieszonych PM2.5. Jednak nie jest to spadek równomierny we wszystkich sektorach gospodarki. Naukowcy z Carnegie Mellon University oraz Stanford University odkryli, że obecnie największym w USA źródłem zanieczyszczenia PM2.5 nie jest przemysł, a rolnictwo.
      Peter Tschofen, Ines L. Azavedo i Nicholas Z. Muller badali szkody wyrządzone przez emisję PM2.5, związane z tym koszty i szacowali całkowity koszt zanieczyszczenia środowiska związany z przedwczesnymi zgonami.
      Badania wykazały, że w latach 2008–2014 całkowity koszt zanieczyszczenia środowiska zmniejszył się o 20%. Pomimo, że większość działań dotyczących ochrony przed zanieczyszczeniem powietrza skupia się na przemyśle energetycznym, to obecnie zanieczyszczenia z rolnictwa są większe niż z sektora energetycznego, a rolnictwo jest największym w USA emitentem zanieczyszczeń związanych z PM2.5.
      Naukowcy podkreślają też, że cztery sektory gospodarki, w których wytwarzane jest mniej niż 20% PKB, odpowiadają za około 75% strat związanych z działalnością gospodarczą. Uczeni stwierdzili również, że największa niepewność dotycząca rachunku kosztów spowodowanych zanieczyszczeniem dotyczy tych sektorów, gdzie zanieczyszczenia powstają na poziomie gruntu, gdyż tam są one zwykle szacowane, a nie mierzone, dlatego też należy zmienić podejście do kwestii emisji zanieczyszczeń z rolnictwa i transportu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Columbia University są autorami pierwszych badań wskazujących, że niesteroidowe środki przeciwzapalne (NLPZ), takie jak aspiryna, mogą chronić płuca przed negatywnym wpływem smogu. Z wynikami badań można zapoznać się na łamach American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine.
      Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące 2280 weteranów mieszkających w Bostonie, których poddano badaniom na funkcjonowanie płuc. Średni wiek badanych wynosił 73 lata. Uczeni poszukiwali związków pomiędzy wynikami badań, używaniem przez badanych NLPZ oraz stężeniem pyłu zawieszonego i sadzy w powietrzu w miesiącu poprzedzającym badanie. Pod uwagę wzięto szereg innych czynników, jak np. ogólny stan zdrowia badanych czy palenie papierosów. Okazało się, że używanie NLPZ o połowę zmniejszało negatywny wpływ pyłu zawieszonego na funkcjonowanie płuc badanych. Pod uwagę brano stan powietrza w dniu badania oraz na 7, 14, 21 i 28 dni przed badaniem.
      Jako, że większość z badanych przyjmowała aspirynę, naukowcy uznali, że ochronne działanie na płuca należy przypisać głównie aspirynie, chociaż stwierdzili, że warto zbadać też wpływ innych NLPZ. Obecnie mechanizm ochronny jest nieznany, jednak uczeni uważają, że przyczyny można upatrywać w tym, że NPLZ chronią przed rozwojem stanu zapalnego wywoływanego zanieczyszczonym powietrzem.
      Nasze badania sugerują, że niesteroidowe środki przeciwzapalne mogą chronić płuca przed krótkoterminowymi skokami poziomu zanieczyszczeń powietrza, mówi główny autor badań, doktor Xu Gao. Dzięki odpowiedniej polityce doszło do znaczącego postępu na drodze do zminimalizowania zanieczyszczenia powietrza, jednak nawet tam, gdzie zanieczyszczenie utrzymuje się na niskim poziomie dochodzi do licznych przypadków nagłego pogorszenia się stanu powietrza, dodaje doktor Andrea Baccarelli. Dlatego też ważne jest, byśmy opracowali sposoby na zminimalizowanie niekorzystnego wpływu takich wydarzeń. Już wcześniej doktor Baccarelli odkrył, że również witamina B wydaje się zmniejszać negatywne skutki oddychania zanieczyszczonym powietrzem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Spółka Gdańskie Wody wraz z Gdańską Infrastrukturą Wodociągowo – Kanalizacyjną są partnerami
      w międzynarodowym projekcie badawczym FanpLESStic-sea, którego celem jest zmniejszenie ilości mikroplastiku w wodach Morza Bałtyckiego.
      Projekt badawczy realizowany jest od stycznia 2019 roku. Jego zakres obejmują działania, których głównym celem jest zmniejszenie ilości mikrodrobin tworzyw sztucznych odprowadzanych z lądu do morza oraz likwidacja ich potencjalnego źródła.
      Projekt ma także zwiększyć świadomość oraz poszerzyć wiedzę o źródłach i drodze jaką przebywa mikroplastik, który ostatecznie trafia do morza. Zostaną wykonane badania zawartości mikrodrobin plastiku w próbkach wody powierzchniowej pobranych z miejsc o dużym wpływie antropogenicznym oraz z takich, które uznawane są za ekologicznie czyste. Przebadane zostaną także próbki wody pitnej i ścieków. Ponadto w ramach projektu zweryfikowana zostanie możliwość wykorzystania opłacalnych metod i technologii redukcji zawartości mikroplastiku w środowisku wodnym.
      Mikroplastik – wielki problem
      Jednym z największych wyzwań ekologicznych XXI wieku, które stoją przed nami to zanieczyszczenie wód oceanicznych i morskich odpadami, wśród których plastik jest najliczniejszy. Degradacja plastikowych odpadów jest źródłem mikroplastiku, który mylony przez organizmy wodne z pożywieniem trafia wyżej w łańcuchu troficznym, docierając również do nas. FanpLESStic-sea to innowacyjny projekt badawczy, którego celem jest zmniejszenie zanieczyszczenia wód oraz poznanie jego przyczyn.
      Hydrofitowe oczyszczanie narzędziem walki z mikroplastikiem
      Gdańskie Wody zbudują pilotażową stację, na której prowadzone będą badania nad skutecznością hydrofitowego oczyszczania wód opadowych z mikroplastiku. Metoda ta polega na wykorzystaniu odpowiednich odmian roślin hydrofitowych oraz złóż filtracyjnych do oczyszczania wody z obecnych
      w niej zanieczyszczeń.
      Projekt FanpLESStic-sea to partnerstwo 8 krajów nadbałtyckich: Szwecji, Finlandii, Norwegii, Danii, Polski, Łotwy, Litwy i Rosji. Polskimi przedstawicielami są dwie spółki z Gdańska – GIWK oraz Gdańskie Wody. Całkowity budżet projektu wynosi 2 968 068,80 EUR i współfinansowany jest ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Interreg Region Morza Bałtyckiego 2014-2020.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z portugalskiego Centrum Nauk Morskich i Środowiskowych (MARE) odkryli nową formę zanieczyszczenia plastikiem. Do złudzenia przypomina ona nalot czy skorupkę na skałach; od tego pochodzi zresztą jej angielska nazwa plasticrust. Zjawisko to zaobserwowano na Maderze, portugalskim archipelagu położonym na Oceanie Atlantyckim.
      Głównie szare i niebieskie placki różnych rozmiarów dostrzeżono po raz pierwszy w 2016 r. Akademicy podkreślają, że od tej pory powierzchnia pokrywana przez "plastikrast" znacząco się powiększyła.
      Testy wykazały, że nalot utworzył się z polietylenu (PE). Jest on odsłaniany podczas odpływu.
      Portugalczycy podkreślają, że na razie nie wiadomo, skąd plastik pochodzi i czy plastikrast może w jakiś sposób wpłynąć na morskie życie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Stężenie antybiotyków w niektórych rzekach aż 300-krotnie przekracza bezpieczne poziomy, odkryli naukowcy, którzy dokonali pierwszego globalnego studium na ten temat.
      Naukowcy przyjrzeli się rzekom w 72 krajach na 6 kontynentach i szukali w nich 14 najczęściej stosowanych antybiotyków. Okazało się, że występują one w 65% monitorowanych miejsc.
      Największe przekroczenie norm dotyczyło metronidazolu, leku stosowanego przeciwko różnego typu infekcjom, w tym infekcjom skóry i jamy ustnej. W jednej z rzek Bangladeszu jego stężenie było o 300 razy większe niż poziom uznawany za bezpieczny. Ogólnie w Bangladeszu można mówić o tragicznej sytuacji. O ile bowiem np. w Tamizie najwyższa zanotowana koncentracja wszystkich antybiotyków wynosiła 233 nanogramy na litr, to w Bangladeszu była 170-krotnie wyższa.
      Najbardziej rozpowszechnionym antybiotykiem okazał się trimetoprym, który znaleziono w 307 z 711 monitorowanych miejsc. Jest on głównie wykorzystywany przy leczeniu infekcji dróg moczowych. Z kolei antybiotykiem, w przypadku którego najczęściej notowano przekroczenie bezpiecznych poziomów jest cyprofloksacyna.
      Badacze z University of York, którzy monitorowali rzeki, jako bezpieczne przyjęli poziomy opracowane ostatnio przez organizację AMR Industry Alliance. Uznaje ona, że – w zależności od antybiotyku – bezpieczny poziom może wahać się od 20 do 32 000 nanogramów na litr.
      Do przekroczenia poziomów bezpieczeństwa najczęściej dochodziło w rzekach Azji i Afryki, jednak i w Europie i obu Amerykach notowano wysokie poziom, co pokazuje, że zanieczyszczenie antybiotykami to problem globalny. Największe zanieczyszczenie tymi substancjami występuje w Bangladeszu, Kenii, Ghanie, Pakistanie i Nigerii. W Europie najbardziej zanieszyczone było jedno z monitorowanych miejsc w Austrii.
      Zwykle miejsca największych zanieczyszczeń znajdowały się blisko oczyszczalni ścieków, miejsc zrzucania ścieków oraz w pobliżu niestabilnych politycznie regionów, na przykład przy granicy Izraela z Autonomią Palestyńską.
      Doktor John Wilkinson zauważa, że dotychczas większość tego typu badań prowadzono w Europie, Ameryce Północnej i w Chinach, a zwykle poszukiwano kilku antybiotyków. Dopiero teraz można mówić, że mamy pewien zarys skali problemu.
      Zanieczyszczenie rzek antybiotykami to nie tylko problem dla środowiska naturalnego. Rzeki są źródłem wody pitnej dla ludzi i zwierząt, dostarczają wodę dla rolnictwa. Antybiotyki je zanieczyszczające w końcu trafiają do naszych organizmów i przyczyniają się do rosnącego problemu z antybiotykoopornością. Przez nią zaś coraz więcej chorób zakaźnych staje się opornych na dostępne leki i coraz bardziej realny staje się scenariusz, że ludzie będą umierali na choroby, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były łatwe w leczeniu.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...