Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Odpady plastikowe są wszędzie: na wysypiskach śmieci, w lasach, morzach i oceanach... Naukowcy mają mnóstwo pomysłów na to, jak z nimi walczyć. W ten trend ten wpisuje się też wynalazek z UMK w Toruniu: preparat przyspieszający proces rozkładu plastiku.

Preparat, którego twórczynią jest dr hab. Grażyna Dąbrowska - genetyk z toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, może przyspieszyć nawet o 20 proc. rozkład plastikowych materiałów zalegających na wysypiskach śmieci. Zawiera on mikroorganizmy (zwłaszcza grzyby) zdolne do wytwarzania enzymów hydrolitycznych degradujących plastik.

Dr hab. Dąbrowska pracuje w Zakładzie Genetyki na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UMK, gdzie zajmuje się m.in. genetyką roślin, ich interakcjami z mikroorganizmami oraz biodegradacją tworzyw sztucznych, zanieczyszczających glebę i wody. Ta wiedza pozwoliła jej dobrać składniki preparatu.

Co grzyby mają wspólnego z plastikowymi odpadami? Jak się okazuje, całkiem sporo. Jak tłumaczy badaczka, składniki preparatu mają szczególne właściwości, dzięki którym mogą wejść w reakcję chemiczną z plastikiem. Dzięki temu tworzywa sztuczne tracą swoje właściwości: stają się na przykład mniej rozciągliwe czy bardziej przepuszczalne dla gazów, pary wodnej, tlenu czy dwutlenku węgla - opisuje dr hab. Dąbrowska.

Efekty wynalazku z Torunia można zaobserwować po kilku miesiącach działania. Jak tłumaczy jego twórczyni, działanie preparatu wzmacniają wytwarzane przez grzyby białka, tworzące na powierzchni plastiku (zwłaszcza PET) specyficzną warstwę, ściśle przylegającą do danego tworzywa. Rosnąca grzybnia przylega więc do polimeru, równocześnie wytwarzając enzymy degradujące i zmieniające jego strukturę. Co znacznie zwiększa skuteczność procesu przyspieszania biodegradacji - tłumaczy dr hab. Dąbrowska.

Twórczyni preparatu widzi jego zastosowanie przede wszystkim pod sam koniec cyklu życiowego wysypisk śmieci, w procesie rekultywacji. Przez wiele lat w Polsce nie była prowadzona poprawna selekcja odpadów i właściwie większość tworzyw sztucznych znajduje się w tym momencie na składowiskach odpadów. Ich ilości są olbrzymie - dlatego tak pomocne byłoby zmniejszenie ich gabarytów, przyspieszenie procesu ich rozkładu na samym początku procesu odzyskiwania terenu składowiska - opowiada badaczka.

Rekultywacja wysypiska śmieci to długi i skomplikowany proces. Jego ostatecznym celem jest zmniejszenie negatywnego wpływu zebranych śmieci na środowisko - oraz zintegrowanie terenu wysypiska z jego otoczeniem. Odpady są prasowane przez ciężki sprzęt, po czym obsypuje się je kolejnymi warstwami gleby, aby wreszcie - w ostatnim etapie - obsiać roślinami.

Preparat mógłby być dodawany do pierwszej warstwy gleby - ma on bowiem jeszcze jedną ważną właściwość. Mikroorganizmy dobraliśmy w taki sposób, żeby charakteryzowały się dodatkowo zdolnością do wchodzenia w interakcje z roślinami i stymulowania roślin do wzrostu - mówi badaczka.

Jest to działanie kompleksowe - podkreśla. W ten sposób możemy równocześnie przyspieszamy degradację tego, co niekorzystne - jak i pozytywnie oddziaływać na rośliny i inne organizmy.

Skąd pomysł stworzenia preparatu? Impulsem była obserwacja: mam trójkę dzieci i widzę, ile potrafimy wyprodukować plastikowych odpadów w jednym gospodarstwie domowym... To właśnie troska o to, co się stanie z naszym środowiskiem, natchnęła mnie do tego, aby do walki z plastikiem zalegającym na wysypiskach zastosować badania, które prowadzę na co dzień - podsumowuje toruńska biolog.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

 

 

 

3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:
3 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Preparat, którego twórczynią jest dr hab. Grażyna Dąbrowska - genetyk z toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, może przyspieszyć nawet o 20 proc. rozkład plastikowych materiałów zalegających na wysypiskach śmieci. Zawiera on mikroorganizmy (zwłaszcza grzyby) zdolne do wytwarzania enzymów hydrolitycznych degradujących plastik.

 

 

Te 20 procent  czy to az takie wielkie osiagniecie ??

Dlaczego pisze sie tyle o tym jak co o technologi itp ale nic nie napisano jak dlogo normalnie plastik sie rozklad

mam wrazenie ze to mydlenie oczu i bicie piany aby pokazac jak to  ci naukowcy z Torunia swiatowi sa i jakiego gigantycznego przelomu dokonali a caly swiat ma teraz calowac ich po stopach!

no  niestety dla mnie 20 % znaczy tyle co nic bo braklo jednego zera aby sie bylo czym chwalic

i do scislosci w necie znalazlem ile rozklada sie plastik- od 100 lat do 1000 lat... np papierki po cukierkach 450 lat- gdzies znalazlem ze niektore czesci plastikowe nawet i 50 tys lat sie potrafia rozkladac- wiec operujemy tak wielkimi ogromnymi wartosciami ze te 20% to poprostu jak kropla w basenie- ona nic nie wnosi doslownie zero

Nawet 100 lat jest dlugo majac na uwadze ile my ludzie w tym czasie jestesmy w stanie tego swinstwa wyprodukowac- napisalem 200 % to by byl efekt bo 25 lat lub nawet 50 lat na rozlozenie plastiku byl by to jakis ratunea ale my operujemy tutaj setkami lat!

Ok wiec ja jako nienaukowiec z nieTorunia tez wymyslilem sposob i jest on tylko 1000% skuteczniejszy niz ten 20% sposob z Torunia- jak kupuje w sklepie  cokolwiek to nie pakuje tego w  plastikowa torbe tylko papierowa- tak jest drozej ale czy aby naprawde drozej? A jaka skutecznosc :D:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podany opis prasowania śmieci zupełnie nie pasuje do właściwych okoliczności stosowania preparatu. Jeśli to ma byś skuteczne, to powierzchnia kontaktu powinna być jak największa, czyli śmieci powinny zostać zmielone. To dla odmiany powoduje powstawanie mikroplastiku, który może być wypłukiwany daleko poza teren, gdzie był składowany.

Jak z tego wynika, mamy błędne koło, bo metoda skutecznie pomagająca niszczyć plastik będzie równie skutecznie niszczyć środowisko i plastik poza wysypiskiem. Niektórzy może pamiętają Destructol G-1 X…

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Usher napisał:

Niektórzy może pamiętają Destructol G-1 X…

…który „śmiało można zaliczyć do najwspanialszych osiągnięć naszej cywilizacji w dziedzinie chemii stosowanej, takich jak C2H5OH, cyklon B, iperyt, herbicydy, pestycydy, DDT, LSD, detergenty, defolianty. pluton czy napalm”.

Pamiętamy… 

Jest jednak pewna różnica. Destructex miał wnikać w subatomową strukturę materiału, a grzyb po prostu go żre od zewnątrz. Mam też nadzieję, że produkt powstały dzięki inżynierii genetycznej będzie zawierał odpowiednie zabezpieczenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, Ksen napisał:

…który „śmiało można zaliczyć do najwspanialszych osiągnięć naszej cywilizacji w dziedzinie chemii stosowanej, takich jak C2H5OH, cyklon B, iperyt, herbicydy, pestycydy, DDT, LSD, detergenty, defolianty. pluton czy napalm”.

Pamiętamy… 

I dopisujemy roundup…

15 godzin temu, Ksen napisał:

Jest jednak pewna różnica. Destructex miał wnikać w subatomową strukturę materiału, a grzyb po prostu go żre od zewnątrz. Mam też nadzieję, że produkt powstały dzięki inżynierii genetycznej będzie zawierał odpowiednie zabezpieczenia.

Nadzieja matką głupich. Nie ma stuprocentowych zabezpieczeń. Im coś powszechniej używane, tym bardziej skraca się czas do odkrycia luk w zabezpieczeniach czy niepożądanych skutków ubocznych. W przypadku organizmów żywych zwiększona presja środowiska sprzyja dostosowaniu się do niszy ekologicznej lub zmianie tej niszy, a krótszy czas życia oznacza szybszą selekcję - jest to więc rodzaj obejścia zabezpieczeń.

Różnica między substancją fizyko-chemiczną a organizmem żywym oznacza różne zasady działania, ale nie musi oznaczać różnicy w ocenie skutków ubocznych. W pierwszym przypadku może dojść do niepożądanych interakcji w przypadku zetknięcia z zestawem określonych substancji (coś może zadziałać jak katalizator, pojawi się efekt synergii), w drugim przypadku grzyby mogą sobie wybrać inną pożywkę w mieszaninie śmieci, mogą też zmutować i zmienić intensywność uszkadzania struktur. Przykładowo okazało się, że larwy niektórych omacnic (z pomocą bakterii) potrafią trawić polietylen, a nie tylko go przegryzać, potem okazało się, że inne owady też to potrafią - było już o tym w KW:

https://kopalniawiedzy.pl/barciak-wiekszy-Galleria-mellonella-gasienice-larwy-polietylen-glikol-etylenowy-Federica-Bertocchini,26335

https://kopalniawiedzy.pl/omacnica-spichrzanka-gasienica-larwa-przewod-pokarmowy-bakterie-polietylen-Enterobacter-asburiae-YT1-Bacillus-sp-YP1-Jun-Yang,21517

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Usher napisał:

Nie ma stuprocentowych zabezpieczeń.

Fakt, nie ma stuprocentowych zabezpieczeń. Przypuszczam, że nawet zaszycie w kodzie genetycznym takich genów, które będą jednocześnie niezbędne do funkcjonowania, a w określonych warunkach (uwolnienie specjalnej, z góry zaprojektowanej substancji) staną się zabójcze dla danego organizmu, też nie odniosłoby oczekiwanych skutków. Pomijając nawet to, że wytworzenie takiej mutacji wydaje się przekraczać możliwości współczesnej genetyki, stworzonka i tak znalazłyby dla siebie odpowiedni suplement, niwelujący szkodliwe dla niego skutki genocydnej plomby.

Opisywana przez Zajdla substancja miała wszelkie cechy organizmu żywego: dostosowywanie się do środowiska, przejmowanie nowych terytoriów itd. Była więc to taka animalizacja koszmarów. Pozwolę sobie użyć tutaj porównania pralniczego. Stworzenie super piorącej substancji, która będzie rozpuszczać wszystko i dostosowywać się do nowych brudów, jest jak wlanie do pralki czarciego puddingu – skończy się chińskim syndromem. Co innego w wypadku używania tego, co obecnie – wyspecjalizowanych substancji, zsyntetyzowanych na podobieństwo enzymów, które robią tylko to, do czego zostały stworzone, a potem się błyskawicznie rozkładają. I tak właśnie ma być.

Podsumowując, pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że organizmy żywe będą służyć wyłącznie do produkcji odpowiednich substancji niszczących plastiki, a same będą trzymane w laboratoriach firm, które te chemikalia produkować będą. Istnieje już odpowiedni precedens: zazdrośnie strzeżony szczep E. coli, używany do produkcji ludzkiej insuliny. W tym wypadku całym sercem poparłbym działania chciwych na grosz kapitalistów…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uważam, że więcej sensu ma odkrycie organizmów, które potrafiłyby kumulować mikroplastik… W takim przypadku nie dość, że ze środowiska zostałaby wyeliminowana najbardziej uciążliwa frakcja śmieci, to moglibyśmy zyskać tanią metodę pozyskania dużych ilości surowców wtórnych.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 godzin temu, Usher napisał:

Uważam, że więcej sensu ma odkrycie organizmów, które potrafiłyby kumulować mikroplastik… W takim przypadku nie dość, że ze środowiska zostałaby wyeliminowana najbardziej uciążliwa frakcja śmieci, to moglibyśmy zyskać tanią metodę pozyskania dużych ilości surowców wtórnych.

Zacny pomysł. Ale… można sobie wyobrazić, że te stworzonka nauczą się dobierać do makroplastikowych opakowań. A wtedy nieoczekiwane rozsypanie się w rękach butli wypełnionej keczupem stanie się najmniejszym problemem.

Lepiej nie ożywiać koszmarów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, Usher napisał:

Uważam, że więcej sensu ma odkrycie organizmów, które potrafiłyby kumulować mikroplastik…

Póżniej trzeba by jeszcze odkryć jak skumulować te organizmy kumulujące.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślałem raczej o organizmach wodnych, głównie morskich, bo tam są chyba największe zasoby mikroplastiku. Przykładowo mogłyby być to jakieś organizmy żyjące w koloniach, zbierające mikroplastik i wykorzystujące go do budowy kolonii (czyli coś jakby plastikowe rafy czy konkrecje). Gdyby się okazało, że mikroplastik tonie i gromadzi się gdzieś bliżej dna, można wyhodować organizmy głębinowe, które na powierzchni nie przeżyją - i to byłoby dobre zabezpieczenie.

Jako że sam pisałem o ryzyku związanym ze swobodnym bytowaniem takich organizmów, mam też inną koncepcję. Zamiast ciąć na żyletki stare zbiornikowce, kontenerowce czy inne statki o dużej wyporności, można je przeznaczyć na pływające biologiczne oczyszczalnie ścieków prowadzące hodowlę tych organizmów. Zainstalować na nich baterie słoneczne i niech sobie dryfują pośród śmieci, co jakiś czas pobierając kolejną partię urobku do karmienia żyjątek i spuszczając odfiltrowaną wodę z powrotem do oceanu. Większe śmieci łatwo zbierać mechanicznie ale przecedzanie mikroplastiku niekoniecznie musi być wydajne, stąd pomysł wspomagania biologicznego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wszyscy widzieliśmy zdjęcia żółwi umierających w męczarniach po zaplątaniu się w plastikowe odpady i czytaliśmy o martwych wielorybach, w których żołądku znaleziono kolosalne ilości plastiku. Teraz dowiadujemy się plastik powoduje masowe zgony... krabów pustelników.
      Naukowcy, którzy odbyli wyprawy badawcze na Wyspy Kokosowe odkryli, że plastikowe odpady zabiły ponad pół miliona krabów. Uczeni oszacowali, że na plażach wysp znajduje się około 414 milionów plastikowych odpadów. Setki tysięcy martwych krabów znaleziono wewnątrz pojemników, z których nie były w stanie się wydobyć. Podobna sytuacja ma miejsce na innych odległych wyspach Pacyfiku.
      Badania zostały przeprowadzone przez zespół z Instytutu Badań Morskich i Antarktycznych Uniwersytetu Tajwańskiego, pracujący pod kierunkiem doktor Jennifer Lavers.
      Gdy ocenialiśmy zanieczyszczenie plaż plastikiem uderzyło nas, w jak wielu plastikowych pojemnikach znajdowały się kraby, zarówno martwe jak i żywe. Zdecydowaliśmy się więc rozszerzyć nasze badania na ocenę liczby plastikowych pojemników w ogóle, liczby otwartych plastikowych pojemników oraz liczby pojemników, w których znajdowały się uwięzione kraby. Stwierdziliśmy, że na Wyspach Kokosowych z powodu plastiku zginęło ponad 500 000 krabów pustelników, a na Wyspie Hendersona kolejnych 60 000, mówi uczona. Z wyliczeń wynika, że na Wyspach Kokosowych plastik zabił 570 000 krabów, a na oddalonej o kilkanaście tysięcy kilometrów Wyspach Hendersona było to 61 000 zwierząt.
      To najprawdopodobniej pierwsze badania pokazujące, jak wiele krabów ginie przez plastik na plażach. A dane tylko z tego jednego badania pokazują, jak olbrzymie zagrożenie stwarza plastik dla populacji krabów.
      Alex Bong, kurator w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej, wyjaśnia, że kraby pustelniki przychodzą na świat bez skorupy, szukają więc schronienia. Gdy krab pustelnik poszukując pożywienia bądź schronienia wejdzie do plastikowego pojemnika i tam ginie, wysyła sygnał chemiczny, który mówi, że doszło do zwolnienia muszli. Sygnał ten zwabia inne kraby, które w taki sposób wpadają w śmiertelną pułapkę.
      Jako, że to pierwsze badania tego typu i brak jest materiału porównawczego, Lavers chce przeprowadzić kolejne, by stwierdzić, jak plastikowe odpady wpływają na populację krabów.
      Już z wcześniejszych badań wiemy, że populacja krabów pustelników spada. Teraz być może znaleźliśmy przyczynę tego spadku. Kraby pustelniki odgrywają niezwykle ważną rolę w ekosystemie, użyźniając glebę, rozprzestrzeniając nasiona i zjadając detrytus (martwe szczątki roślin, zwierząt i ich odchody).
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy naukowcy opracowali syntetyczne rozwiązanie, które wykazuje fototropizm, czyli podąża za kierunkiem padającego światła. Jest ono porównywane do sztucznego słonecznika. Opis systemu SunBOT (od ang. sunflower-like biomimetic omnidirectional tracker) ukazał się w periodyku Nature Technology.
      Akademicy podkreślają, że wiele sztucznych materiałów wykazuje reakcje nastyczne, co oznacza. że kierunek wygięcia nie zależy od tego, z jakiego miejsca działa bodziec. Niestety, dotąd żaden nie wykrywał i nie podążał precyzyjnie za kierunkiem bodźca, a więc nie wykazywał tropizmu.
      SunBOT powstał z połączenia 2 rodzajów nanomateriałów: światło- i termowrażliwego. Pierwszy pochłania światło i przekształca je w ciepło, drugi zaś kurczy się pod wpływem ekspozycji na ciepło.
      Zespół nadał polimerowi formę łodygi i oświetlał ją pod różnymi kątami. Okazało się, że łodyga wyginała się, nakierowując się na źródło światła. Jak tłumaczą Amerykanie, światło było absorbowane przez konkretny fragment łodygi, a powstające ciepło prowadziło do kurczenia się materiału po stronie źródła światła, przez co łodyga wyginała się w jego kierunku. Łodyga zatrzymywała się, gdy zaczynała częściowo zasłaniać promień.
      Podczas testów na łodydze umieszczano też "kwiat" będący małym panelem słonecznym. Wyniki pokazują, że urządzenie można wykorzystać do utrzymania ogniw fotowoltaicznych nakierowanych na słońce (znacząco podwyższa to ich wydajność).
       

       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Szwedzcy naukowcy z Uniwersytetu Technologiczne Chalmers opracowali wydajną metodę rozbijania dowolnego tworzywa sztucznego na molekuły. Uzyskany w ten sposób gaz można następnie wykorzystać do produkcji tworzywa o takiej samej jakości, co produkt oryginalny. Nowa technologia nadaje się do zastosowania w już istniejących zakładach przeróbki odpadów sztucznych.
      Nie zapominajmy, że plastik to fantastyczny materiał. Dzięki niemu mamy produkty, o których bez niego moglibyśmy tylko pomarzyć. Problemem jest fakt, że jego produkcja jest tak tania, iż bardziej opłaca się wytwarzać nowe tworzywa sztuczne z ropy niż zajmować się recyklingiem plastikowych odpadów, mówi Henrik Thunman.
      Naukowcom udało się jednak opracować proces, który może to zmienić.
      Dzięki znalezieniu odpowiedniej temperatury, około 850 stopni Celsjusza, odpowiedniego tempa i czasu ogrzewania, wykazaliśmy, że w ciągu godziny możemy zamienić 200 kilogramów tworzyw sztucznych w użyteczny gaz. Ten można następnie przetworzyć na poziomie molekularnym i uzyskać plastik takiej samej jakości jak ten oryginalny, wyjaśnia Thunman.
      Obecnie na świecie przetwarza się jedynie niewielką część tworzyw sztucznych, a i tutaj zwykle po przetworzeniu uzyskuje się plastik niskiej jakości. Większość tego typu materiałów ląduje na wysypiskach lub jest spalana. Obecnie wykorzystywane technologie pozwalają przeważnie na uzyskiwanie po recyklingu tworzywa coraz gorszej jakości. W końcu jest ona tak zła, że nie pozostaje nic innego niż takie tworzywo wyrzucić lub spalić. My skupiliśmy się na przechwyceniu atomów węgla z plastiku i wykorzystaniu ich do stworzenia tworzywa o oryginalnej jakości. W ten sposób uzyskaliśmy rzeczywisty recykling, dodają Szwedzi.
      Twórcy nowej metody informują, że nie tylko nadaje się ona do pracy z każdym rodzajem tworzyw sztucznych, ale można ją stosować na wielką skalę, tam, gdzie trzeba przetwarzać dziesiątki tysięcy ton odpadów. Ze szczegółami szwedzkiej technologii można zapoznać się w artykule opublikowanym na łamach Sustainable Materials and Technologies.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Plastik, który ulega błyskawicznej degradacji, nie znalazłby zbyt wielu zastosowań w życiu codziennym. Jednak taki znikający materiał znajduje się w kręgu zainteresowań tych, którzy zajmują się np. działalnością wywiadowczą. Dlatego też Pentagon i CIA z pewnością będą uważnie śledziły American Chemical Society Fall 2019 National Meeting & Exposition, gdzie zostaną zaprezentowane ostatnie postępy w pracach nad takim materiałem.
      To nie jest coś, co powoli rozkłada się przez rok, jak biodegradowalny plastik, do którego konsumenci mogą być przyzwyczajeni. Ten polimer znika natychmiast, jak za włączeniem guzika, mówi doktor Paul Kohl z Georgia Institute of Technology (Georgia Tech), którego zespół pracuje nad błyskawicznie rozkładającym się polimerem.
      Polimer powstaje z myślą o potrzebach Pentagonu. Dzięki niemu mogłyby powstać np. urządzenia czy pojazdy, które dosłownie znikają w oczach. To znakomicie ułatwiłoby przeprowadzanie tajnych misji, gdyż można by takie urządzenia i pojazdy pozostawiać, nie martwiąc się, że przeciwnik je znajdzie.
      Z chemicznego punktu widzenia wykorzystano tutaj temperaturę polimeryzacji, która jest powiązana z napięciem sterycznym, czyli rodzajem odpychania się elektronów. Jeśli temperatura polimeryzacji pozostaje w pewnym przedziale, materiał jest stabilny. Jednak powyżej pewnej granicy temperatury napięcie steryczne rośnie do tego stopnia, że materiał się rozpada.
      Zjawisko to możemy obserwować np. w przypadku polistyrenu. To bardo stabilny materiał w granicach temperatury polimeryzacji. Jednak wystarczy wsadzić go do ognia i błyskawicznie się rozpływa. Tutaj mamy do czynienia z rozpadem tysięcy wiązań chemicznych. Natomiast w materiale opracowanym przez zespół Kohla wystarczy, by doszło do rozpadku jednego wiązania, a następuje efekt domina i rozpadają się wszystkie.
      Różne zespoły naukowe już wcześniej pracowały nad podobnymi rozwiązaniami, jednak problemem była ich stabilność w temperaturze pokojowej. Kohlowi udało się przezwyciężyć te problemy.
      Początkowo stworzyliśmy materiał, który był wrażliwy na ultrafiolet. Mogliśmy więc wytwarzać go w pomieszczeniu dobrze oświetlonym lampami fluorescencyjnymi i pozostawał on stabilny, mówi Kohl. Jednak po wystawieni na działanie światła słonecznego materiał odparowywał lub zamieniał się w formę ciekłą. Można więc wyprodukować z niego pojazd, który będzie poruszał się w nocy czy nad ranem, a zniknie w pełnym słońcu.
      To jednak był początek prac. Uczeni z Georgia Tech stworzyli też polimer reagujący na sztuczne światło. Mamy polimery przystosowane do działania w pomieszczeniach. Wchodzisz do pomieszczenia, zapalasz światło i urządzenie znika, mówi Kohl. Jakby jeszcze tego było mało, naukowcy opracowali sposób na odroczenie depolimeryzacji materiału. Możemy opóźnić depolimeryzację o konkretną ilość czasu – godzinę, dwie, trzy. Trzymasz swoje urządzenie w ciemności do czasu, aż chcesz je użyć. Potem wystawiasz je na działanie światła słonecznego, a ono działa przez trzy godziny i następnie się rozkłada, wyjaśnia Kohl.
      Naukowiec mówi, że nowy materiał przyda się nie tylko w zastosowaniach wojskowych czy wywiadowczych. Wyobraża on sobie czujniki środowiskowe, które zbierają dane, a po zakończeniu badań rozpuszczają się, wywierając minimalny wpływ na środowisko.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...