Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najbliższy z księżyców Neptuna, Najada, wykonuje niezwykły taniec, który pozwala mu uniknąć zderzenia z innym księżycem, Talassą. Najada ma bardziej nachyloną orbitę i wędruje w górę i w dół względem Talassy.
      Dzięki niezwykłej orbicie Najady, oba księżyce – pomimo blisko przebiegających orbit – ani na siebie nie wpadną, ani żaden z nich nie zostanie wyrzucony w przestrzeń kosmiczną.
      Taki układ, jak w przypadku obu księżyców, nazywa się rezonansem orbitalnym. Dwa ciała tak na siebie wpływają, że utrzymują swoje orbity. Znamy inne przykłady rezonansu orbitalnego. Istnieje on np. pomiędzy Neptunem a Plutonem. Pluton okrąża Słońce dwukrotnie w czasie, gdy Neptun okrąża je trzykrotnie. Rezonans ten zapewnia obu planetom stabilne orbity. Rezonans orbitalny może być jednak siłą niszczycielską. Na przykład w pasie asteroid znajdują się obiekty, których orbity zostały zaburzone w wyniku rezonansu ze strony Jowisza.
      Rezonans Najady i Talassy jest jednak wyjątkowy w skali Układu Słonecznego. To dwa niewielkie księżyce, o średnicy około 100 kilometrów każdy. Talassa okrąża Neptuna w ciągu 7,5 godziny, a Najadzie zajmuje to 7 godzin. Jednak orbita Najady jest nachylona pod kątem niema 5 stopni względem orbity Talassy i równika Neptuna. To powoduje, że Najada porusza się w górę i w dół względem orbity Talassy, a ruch ten utrzymuje oba księżyce w bezpiecznej odległości. Ich orbity są stabilne, mimo że znajdują się blisko siebie.
      Oba księżyce znajdują się wewnątrz granicy Roche'a, co oznacza, że grozi im rozerwanie przez siły pływowe Neptuna.


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zdecydowała o otwarciu zapieczętowanych dotychczas próbek księżycowego gruntu i skał, przywiezionych na Ziemię w ramach misji Apollo 17. Po raz pierwszy od ponad 40 lat agencja ma szansę badać nienaruszone próbki z misji Apollo.
      Naukowcy wykorzystają próbki do ćwiczeń, które posłużą im do badania próbek, jakie w przyszłości trafią na Ziemię w ramach projektu Artemis (Artemida). Projekt ten ma na celu doprowadzenie do powrotu człowieka na Księżyc. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w 2024 roku ramach misji Artemis 3 ludzie staną na Księżycu.
      Próbki, które właśnie odpieczętowano, zostały zebrane przez Gene'a Cernana i Jacka Schmitta. Obecnie możemy wykonać badaniach, jakie nie były możliwe w czasie trwania programu Apollo, mówi doktor Sarah Noble. Analiza tych próbek przyniesie kolejne korzyści z programu Apollo oraz pozwoli przyszłej generacji naukowców udoskonalić swoją technikę i przygotować przyszłych astronautów.
      NASA do dzisiaj przechowuje wszystkie próbki przywiezione w ramach programu Apollo. Większość z nich została dobrze przebadana, część wciąż jest tematem badań. Już w czasie trwania Apollo zdecydowano, że niektóre próbki zostaną zapieczętowane, a ich badania rozpoczną się w przyszłości, gdy pojawią się bardziej zaawansowane techniki badawcze.
      Nieotwarte dotychczas próbki zostały zebrane w ramach misji Apollo 15, 16 i 17. Dwie właśnie otwarte, oznaczone numerami 73002 i 73001, będą teraz przedmiotem badań za pomocą zaawansowanych technik, takich jak niedestrukcyjne obrazowanie 3D czy spektrometria mas. Próbki te stanowią część zbioru znajdującego się w metrowej długości tubie. Zebrano je w miejscu osuwiska w pobliżu krateru Lara. Zostały zebrane tak, że zachowano układ warstw księżycowego gruntu.
      Pierwszą próbką wyjętą z tuby jest 73002. Była ona szczelnie zapieczętowana, ale nie zamknięta w warunkach próżniowych. Przez kolejne miesiące będzie ona badana przez różne zespoły. Przed otwarciem próbki przeprowadzono badania za pomocą mikrotomografii komputerowej o wysokiej rozdzielczości. Zdjęcia pozwoliły wstępnie zbadań strukturę próbki przed wyjęciem oraz posłużyły do opracowania sposobu wyjęcia jej w nienaruszonym stanie.
      Z kolei próbka 73001 zostanie otwarta na początku przyszłego roku. Już na księżycu zamknięto ją w pojemniku próżniowym, który został umieszczony w kolejnym pojemniku próżniowym, a ten zapieczętowano na Ziemi. Naukowcy otworzą ją, gdy dopracują metody przechwycenia gazów, który się z niej uwolnią po otwarciu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA poinformowała, że zanim na Księżyc trafią ludzie, wyśle tam misję, której celem będzie znalezienie źródeł wody dla astronautów. O misji VIPER (Volatiles Investigating Polar Exploration Rover) poinformowano w ostatni piątek, podczas Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego. NASA chce, by łazik wylądował na Srebrnym Globie do grudnia 2022 roku.
      Misja VIPER miałaby potrwać 100 dni. W tym czasie łazik ma przejechać kilkanaście kilometrów poszukując śladów wody. Przeprowadzone przez niego badania pozwolą zdecydować, gdzie będą lądowli astronauci pracujący w ramach programu Artemis.
      VIPER zostanie wyposażony w cztery instrumeny do poszukiwania wody. Najważniejszy będzie Neutron Spectrometer System, który ma wykrywać wilgoć pod powierzchnią Srebrnego Globu. Następnie wiertło TRIDENT pobierze próbki, a dwa kolejne instrumenty je przeanalizują. VIPER będzie pobierał i analizował próbkiz różnych miejsc, co pozwoli stworzyć mapę obszaru, na którym z największym prawdopodobieństwem występuje woda.
      Woda na Księżycu będzie kluczowym elementem długotrwałej obecności ludzi na Srebrnym Globie. Potrzebna ona będzie nie tylko do picia, ale również do produkcji paliwa dla rakiet, które w przyszłości zawiozą człowieka na Marsa.
      Lód został znaleziony na południowym biegunie Księżyca już przed 10 laty. Tamten region jest więc przedmiotem szczególnego zainteresowania. Nie tylko zresztą NASA. We wrześniu Indie próbowały wysłać tam swój pierwszy księżycowy łazik. Niestety urządzenie rozbiło się podczas lądowania.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA zaprezentowała skafandry kosmiczne dla astronautów, którzy będą brali udział w programie Artemis. To kolejny, po tak znaczących programach jak Mercury, Gemini, Apollo czy Space Shuttle, projekt załogowych lotów w przestrzeń kosmiczną.
      Publiczności pokazano dwa typy skafandrów. Exploration Extravehicular Mobility Unit (xEMU) to kolejny udoskonalony następna skafandrów, jakie nosili spacerujący po Księżycu astronauci z misji Apollo i jaki noszą astronauci wychodzący na zewnątrz Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. xEMU założą m.in. osoby, które w ramach programu Artemis wylądują na Księżycu. Drugi ze skafandrów to Orion Crew Survival System. Wbudowano weń systemy bezpieczeństwa, a skafander zaprojektowano tak, by umożliwiał maksymalną mobilność. Będzie on wykorzystywany podczas startu z Ziemi, w sytuacjach awaryjnych, misjach o wysokim stopniu ryzyka odbywających się w pobliżu Księżyca oraz podczas powrotu na Ziemię.
      Program Artemis jest prowadzony przez NASA, prywatne amerykańskie firmy oraz międzynarodowych partnerów, takich jak ESA. Jego celem jest ponowne lądowanie na Księżycu, do czego ma dojść do końca roku 2024. Jest on etapem na drodze do ustanowienia stałej obecności na Księżycu i wysłaniu ludzi na Marsa. W ramach Artemis będą wykorzystywane systemy SLS, Lunar Gateway oraz Orion. Czerpie on z innych programów NASA, takich jak Constellation i Asteroid Redirect Mission. Pierwszy załogowy lot w ramach programu Artemis ma odbyć się w 2022 roku. Do czasu ustanowienia programu Artemis i zmiany nomenklatury lot ten był zwany EM-2 (Exploration Mission-2). Początkowo miał być to lot do przechwyconej asteroidy, którą miano sprowadzić na orbitę Księżyca. Teraz ma być to lot testowy kapsuły Orion. W jego ramach 4 astronautów poleci poza Księżyc i wrócą na Ziemię.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      SpaceX mogłaby zawieźć amerykańskich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną już w przyszłym roku o ile testy kapsuły Crew Dragon wypadną dobrze, zapowiedział szef NASA Jim Bridenstine. Taka obietnica została wygłoszona podczas wizyty Bridestine'a w siedzibie SpaceX.
      Podczas konferencji prasowej wystąpił Musk, Bridenstine oraz dwóch astronautów, którzy mają lecieć pokładzie Crew Dragon. Musk wyraził nadzieję, że jego firma będzie w stanie dostarczyć kapsułę NASA jeszcze przed końcem przyszłego roku. Podkreślił jednak,że najważniejsze jest bezpieczeństwo i SpaceX nie będzie wahała się opóźnić projektu, jeśli pojawią się jakieś wątpliwości.
      Z kolei Bridenstine, mówiąc o możliwym terminie wystrzelenia Crew Dragona zludźmi na pokładzie, stwierdził: Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to moze być to pierwszy kwartał przyszłego roku. Ale pamiętajmy – i jest to najważniejsza rzecz, którą chcę podkreślić – że wciąż zostały do rozwiązania pewne problemy, a o kolejnych zapewne dowiemy się w przyszłości. Nie mówię, że tak się stanie. Tego nie wiem. Dlatego prowadzimy testy.
      Wśród elementów Crew Dragona, które wciąż budzą zastrzeżenia, jest system napędowy oraz system spadochronów. Spadochrony to trudne wyzwanie inżynieryjne, przyznaje Musk. Wyglądają na prosty system, ale zdecydowanie proste to nie jest. Zanim wsadzimy astronautów do kapsuły musimy wykonać około 10 udanych testów z rzędu.
      Od roku 2011, czyli od odesłania na emeryturę ostatniego wahadłowca, amerykańscy astronauci latają na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie rosyjskich pojazdów. Za każdego z nich NASA płaci Rosjanom 85 milionów dolarów. Agencja liczy, że w najbliższym czasie wysyłanie swoich astronautów poza Ziemię będzie mogła zlecać amerykańskim firmom, SpaceX oraz Boeingowi.
      Pierwszy załogowy lot Crew Dragona miał się odbyć jeszcze w bieżącym roku. Jednak w kwietniu podczas testów doszło do eksplozji kapsuły, co opóźniło cały projekt.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...