Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Arifa Sultana, 20-latka z Bangladeszu, urodziła 26 lutego syna-wcześniaka. Po mniej więcej miesiącu (wg części mediów 21, wg innych 22 marca) poczuła ból brzucha i ponownie pojechała do szpitala. Okazało się, że ma podwójną macicę (uterus didelphys) i jest nadal w ciąży z bliźniętami. Lekarze musieli w trybie naglącym wykonać cesarskie cięcie.

Pierwsze dziecko przyszło na świat w Khulna Medical College Hospital, kolejne w Ad-din Hospital w dystrykcie Jessore. Nie wiadomo, czemu za drugim razem matka udała się do innego szpitala.

Bliźnięta są zdrowe. Dwudziestego piątego marca wypisano je do domu.

Po przybyciu pacjentki wykonaliśmy USG i stwierdziliśmy, że jest [nadal] w ciąży bliźniaczej. Byliśmy zszokowani i zaskoczeni. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam - podkreśla dr Sheila Poddar.

Dr Poddar opowiada, że państwo Sultana są bardzo biedni i przed pierwszym porodem Arifa nie miała robionego usg. [Kobieta] nie wiedziała, że jest w ciąży jeszcze z dwojgiem dzieci - chłopcem i dziewczynką. Musieliśmy wykonać cesarskie cięcie.

Pani Sultana cieszy się, że wszystko skończyło się dobrze, ale ma obawy związane z utrzymaniem tak nagle powiększonej rodziny. Jako robotnik jej mąż zarabia bowiem poniżej 6000 BDT (95 USD) miesięcznie.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

... dzień później po raz trzeci poczuła ból brzucha, udała się do szpitala. Na całe szczęście okazało się że to ostry kebab od turka. 

 

To usg nie maja?

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Drapak napisał:

To usg nie maja? 

USG mają, ale trzeba za nie płacić. Gdybyś zarabiał 95 dolarów miesięcznie też nie byłoby cię stać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Francuscy lekarze poinformowali, że udało im się zabezpieczyć płodność pacjentki z rakiem sutka, pobierając niedojrzałe komórki jajowe, przeprowadzając ich dojrzewanie w laboratorium poza organizmem kobiety i kriokonserwując je na drodze witryfikacji. Po paru latach komórki zapłodniono. Dzięki temu 6 lipca 2019 r. urodził się zdrowy chłopiec - Jules. Autorzy publikacji z pisma Annals of Oncology podkreślają, że to pierwszy taki przypadek na świecie.
      Konsultowałem 29-letnią pacjentkę po zdiagnozowaniu [przewodowego] raka piersi [wykazano obecność receptora estrogenowego alfa, receptora progesteronowego, brak było jednak ekspresji ludzkiego receptora nabłonkowego czynnika wzrostu 2, w skrócie HER2]. Zaproponowałem jej zamrożenie komórek jajowych po procedurze IVM [ang. in vitro maturation, gdzie oocyty pobiera się z pęcherzyków antralnych przed spontaniczną owulacją i dojrzewa in vitro] i zamrożenie tkanki jajników. Kobieta odrzuciła drugą procedurę jako zbyt inwazyjną [...] - opowiada prof. Michaël Grynberg ze Szpitala Uniwersyteckiego Antoine'a Béclère'a.
      Podczas przezpochwowego USG stwierdzono 17 pęcherzyków antralnych. Ponieważ podawanie leków trwałoby zbyt długo i mogłoby pogorszyć stan pacjentki, 6 dni później (jeszcze przed rozpoczęciem chemioterapii) przeprowadzono procedurę pobrania 7 oocytów z pominięciem etapu stymulacji hormonalnej jajników. Później komórki dojrzewały w specjalnym podłożu do stadium metafazy drugiego podziału mejotycznego (MII). Jest to stadium komórki jajowej uwalnianej podczas owulacji czy pobieranej w "zwykłym" programie in vitro.
      W kolejnym etapie komórki poddano witryfikacji, która polega na natychmiastowym sprowadzeniu temperatury roztworu krioprotektantu do -196˚C, czyli temperatury ciekłego azotu. Co istotne, ani w roztworze otaczającym komórkę, ani w samej komórce nie wytwarzają się kryształy lodu.
      Po paru latach okazało się, że po chemioterapii kobieta jest niepłodna - mimo podejmowanych prób przez rok nie zaszła w ciążę. Ponieważ stymulacja lekami hormonalnymi mogłaby doprowadzić do wznowy raka sutka, lekarze zdecydowali się wykorzystać komórki poddane wcześniej krioprezerwacji.
      Przeprowadzono docytoplazmatyczną iniekcję plemnika (ang. Intracytoplasmic Sperm Injection, ICSI). Udało się uzyskać 5 zygot; ostatecznie dokonano transferu 1 zarodka. Pacjentka donosiła ciążę. Szóstego lipca ubiegłego roku w wieku 34 lat urodziła zdrowego syna.
      Byliśmy zachwyceni, że pacjentka bez problemu zaszła w ciążę i urodziła w terminie zdrowe dziecko - podkreśla Grynberg.
      Zabezpieczenie płodności powinno być zawsze uwzględniane jako część leczenia młodych pacjentek onkologicznych. [...] Najbardziej skuteczną opcją pozostaje witryfikacja oocytów lub zarodków po stymulacji jajników, lecz w niektórych przypadkach hormonalna stymulacja jest niewykonalna, np. ze względu na leczenie w trybie pilnym czy inne przeciwwskazania. W takich sytuacjach alternatywą jest zamrożenie tkanki jajników, wymaga ono jednak przeprowadzenia laparoskopii i w pewnych chorobach oznacza ryzyko ponownego wprowadzenia złośliwych komórek przy transplantacji.
      IVM pozwala na kriokonserwację komórek jajowych bądź zarodków w pilnych sytuacjach lub gdy stymulacja jest niebezpieczna dla pacjentki. Dodatkowo późniejsze ich wykorzystanie nie wiąże się z ryzykiem wznowy.
      Szczegóły badań opisano w Journal of Oncology w artykule First birth achieved after fertility preservation using vitrification of in vitro matured oocytes in a woman with breast cancer

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Berlińskie zoo poinformowało, że w zeszły weekend panda Meng Meng urodziła bliźnięta. Meng Meng została mamą i to dwukrotnie. Ze szczęścia odebrało nam mowę - napisano w komunikacie ogrodu na Twitterze.
      Samica urodziła pierwsze młode w sobotę wieczorem. Mniej więcej godzinę później na świat przyszło drugie niedźwiedziątko.
      Meng Meng i jej młode dobrze zniosły poród. Wszyscy są zdrowi - podkreśla dyrektor Andreas Knieriem.
      Nie wiadomo, jakiej płci są niedźwiedziątka. Ich waga wynosi 136 i 186 g.
      Wypożyczona z Chin para dorosłych osobników - Meng Meng i samiec Jiao Qing - przybyła do Berlina w czerwcu 2017 r.
      W ramach "pandziej dyplomacji" Chiny wysyłają swoje skarby narodowe do nielicznych krajów. Ma to być symbolem bliskich relacji. Ogród Zoologiczny w Berlinie płaci za 15-letni kontrakt 15 mln dolarów (13,4 mln euro); większość pieniędzy trafia do programów ochrony i rozmnażania pand w Państwie Środka.
      Mimo że młode przyszły na świat w Berlinie, pozostają własnością chińską i muszą trafić do ojczyzny swoich rodziców w ciągu 4 lat od zakończenia karmienia mlekiem matki.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak donosi Gazeta Wyborcza, w Krakowie na świat przyszły pierwsze w Polsce sześcioraczki. Udany poród miał miejsce dzisiaj, 20 maja, przed południem w Szpitalu Uniwersyteckim. Dzieci urodziły się przez cesarskie cięcie w 29. tygodniu ciąży.
      Najmniejsze z nich waży 890 gramów, największe zaś 1300. Obecnie maluchy przebywają w inkubatorach. Zarówno one jak i matka czują się dobrze.
      Kierownik oddziału neonatologii, profesor Ryszard Lauterbach powiedział, że lekarze byli przygotowani na narodziny pięciorga dzieci. Dopiero podczas zabiegu okazało się, że 29-latka będzie miała sześcioro kolejnych dzieci, w tym cztery córki i dwóch synów. W domu na rodzeństwo czeka już 2,5-letni chłopiec.
      Ze statystyk wynika, że sześcioraczki rodzą się raz na 4,7 miliarda ciąż. Samą ciążę bardzo trudno jest doprowadzić do końca.
      Młodej matce pogratulował na Twitterze prezydent Duda, a klub piłkarski Cracovia poinformował, że dzieci otrzymają dożywotnie karnety na mecze.
      Krakowski Szpital Uniwersytecki ma szczęście do wieloraczków. Przed 11 laty urodziły się tam pięcioraczki, dziewczynki.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Palący mężczyźni narażają swoje przyszłe dzieci na ryzyko chorób serca, wynika z badań opublikowanych na łamach European Journal of Preventive Cardiology. Mężczyźni, którzy chcą mieć dzieci, powinni rzucić palenie. Są oni bowiem dużym źródłem palenia biernego dla ciężarnych kobiet, a to wydaje się jeszcze bardziej szkodliwe dla dziecka, niż gdyby kobieta sama paliła, mówi doktor Jiabi Quin z Centralnego Uniwersytetu Południowego w Chinach.
      Palący przyszli ojcowie narażają dziecko na wystąpienie wrodzonych wad serca. Dotykają one 8 na 1000 dzieci na świecie i są jedną z głównych przyczyn wewnątrzmacicznego obumarcia płodu. Palenie tytoniu jest teratogenne, co znaczy, że może powodować uszkodzenia płodu. Związek pomiędzy paleniem rodziców, a ryzykiem wystąpienia wrodzonych wad serca u dziecka jest coraz lepiej udokumentowany, dodaje Qin.
      Naukowcy przeprowadzili pierwszą metaanalizę danych na temat związku czynnego palenia przez ojca i biernego palenia przez matkę a ryzykiem pojawienia się wrodzonych wad serca u dziecka. Sytuacja, w której przyszły ojciec pali, a ciężarna jest biernym palaczem występuje częściej, niż sytuacja, w której ciężarna pali", stwierdza Qin. Przypomnijmy, że niedawno informowaliśmy, iż palące kobiety przyczyniają się do zgonów swoich dzieci w wyniku zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej.
      Na potrzeby obecnych badań naukowcy przeanalizowali dane ze 125 studiów, w których znalazły się informacje o 8,8 milionach przyszłych rodziców i ich dzieciach, w tym o 137 574 dzieci z wrodzoną wadą serca.
      Każdy rodzaj palenia przez rodziców został oceniony pod względem ryzyka wystąpienia wad serca u dziecka. I tak okazało się, że – w porównaniu z niepalącymi rodzicami – ryzyko takie w przypadku palącego ojca rośnie o 74%, gdy kobieta jest biernym palaczem ryzyko zwiększa się o 124%, a gdy sama kobieta pali, to ryzyko rośnie o 25%.
      Było to też pierwsze studium, podczas którego oceniono wpływ palenia na każdy z etapów ciąży. Dzięki temu wiemy, że gdy kobieta jest biernym palaczem, to ryzyko jest zwiększone nie tylko podczas całej ciąży, ale rośnie jeszcze przed ciążą. Gdy sama kobieta pali, to zwiększa ryzyko w czasie ciąży, ale jej palenie przed zajściem w ciążę nie naraża dziecko na pojawienie się wad serca.
      Kobiety powinny przestać palić przed zajściem w ciążę. Równie ważne jest trzymanie się z dala od ludzi, którzy palą, mówi Qin.
      Jeśli zaś chodzi o konkretne wady serca u dziecka, to analiza wykazała, że gdy matka pali to naraża swoje dziecko na o 27% większe ryzyko wystąpienia ubytku w przegrodzie międzyprzedsionkowej i na o 43% większe ryzyko uszkodzenia w drodze odpływu prawej komory.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Holenderski start-up SpaceLife Origin chce wysłać ciężarną kobietę ok. 402 km nad powierzchnię Błękitnej Planety, by tam doszło do narodzin pierwszego w historii pozaziemskiego dziecka.
      Cel misji ma być ściśle naukowy. Chodzi o zbadanie reprodukcji w przestrzeni kosmicznej, stąd poród w warunkach mikrograwitacji. Przedstawiciele SpaceLife Origin przekonują, że od uzyskanych wyników może zależeć przetrwanie naszego gatunku w dłuższej perspektywie czasowej.
      Egbert Edelbroek uważa, że opanowanie porodu w kosmosie to swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa dla Homo sapiens.
      W ciągu 5 lat SpaceLife Origin planuje przeprowadzić całą serię eksperymentów. Ich ukoronowaniem ma być poród zaplanowany na 2024 r.
      Edelbroek ujawnia, że spotkał się już z kilkoma firmami zajmującymi się lotami kosmicznymi, które wyraziły chęć wzięcia udziału w projekcie. Co więcej, nie brakuje bogatych ludzi, którzy chcą sfinansować eksperymenty. Wydawałoby się, że problemem mogą być ochotniczki do kosmicznego porodu, ale i tych nie brakuje.
      Ciężarna i wykwalifikowana ekipa medyczna będą podróżować kapsułą. Misja potrwa 24-36 godzin. Po narodzinach dziecka kapsuła wróci na Ziemię. Ściśle przygotowany i monitorowany proces ograniczy wszelkie możliwe ryzyka; obojgu, matce i dziecku, zapewnione zostaną ziemskie zachodnie standardy porodowe - napisano komunikacie prasowym start-upu.
      Brak grawitacji może stwarzać poważne problemy np. podczas parcia. Nie wiadomo też, jak przebiegnie ewentualne podanie znieczulenia zewnątrzoponowego i wreszcie, co się stanie podczas porodu z lewitującymi płynami ustrojowymi.
      Komentatorzy planów Holendrów zastanawiają się również nad stroną prawną eksperymentu, np. aktem urodzenia dziecka z kosmosu. SpaceLife Origin nie przeczy, że niewiadomych jest sporo, ale jednocześnie dodaje, że pionierskie misje są właśnie po to, by dawać odpowiedzi na dręczące ludzkość pytania.
      Osoby zaangażowane w projekt uważają, jeśli nie one, to ktoś inny, niekoniecznie etycznie, zajmie się kwestią reprodukcji w przestrzeni pozaziemskiej.
      Poszczególne eksperymenty będą, wg Holendrów, zwiększać szanse powodzenia kolejnego etapu. Na 2020 r. zaplanowano Misje Arka (skojarzenia z arką Noego są jak najbardziej uzasadnione), polegające m.in. na wysyłaniu ludzkich komórek rozrodczych w kosmos. Na 2021 r. przewidziano Misje Lotos (zespół pracuje nad specjalnym embrioinkubatorem, w którym ma dochodzić do zapłodnienia i początkowego rozwoju zarodków). Po 4 dniach embriony wracałby na Ziemię, gdzie poddawano by je badaniom. Sama ciąża i poród zachodziłby więc na Ziemi. Po 5 latach powinna zostać wdrożona Misja Kołyska z porodem w warunkach mikrograwitacji.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...