Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Tesla kupiła firmę Maxwell Technologies, która posiada świetną technologię baterii suchych. Akumulatory produkowane przez Maxwell charakteryzują się gęstością energetyczną dochodzącą do 300 Wh/kg, to nawet o 40% więcej, niż akumulatory Tesli. Co więcej, od dłuższego czasu Maxwell Technologies udoskonala swój produkt w tempie 15–25% co 2-3 lata. A to oznacza, że do roku 2027 technologia tej firmy powinna pozwolić na wyprodukowanie akumulatora o gęstości energii 500 Wh/kg. To da tesli około 5 lat przewagi nad resztą świata. Składają się na to trzy lata przewagi technologicznej oraz dwa lata przewagi produkcyjnej, gdyż Tesla szybko rozbudowuje swoje fabryki.

Innymi słowy, już za kilka lat Tesla będzie mogła zaoferować akumulatory zapewniające tyle energii co obecnie najlepsze tego typu produkty, ale ważące o połowę mniej. To też oznacza, że cena standardowego zestawu akumulatorów o pojemności 80 kWh zmniejszy się z obecnych 12 000 do 4000 dolarów. Na taką zmianę czekają przede wszystkim firmy, które chciałyby korzystać z elektrycznych ciężarówek i półciężarówek. Obecnie elektryczne półciężarówki muszą przeznaczyć na akumulatory połowę swojej ładowności.

Bardziej pojemne akumulatory to również nadzieja dla lotnictwa cywilnego, które myśli o samolotach napędzanych energią elektryczną.

O osiągnięciu pojemności 500 Wh/kg myśli nie tylko Tesla. Rządy Japonii i Chin uruchomiły programy badawcze, których celem jest wyprodukowanie takich akumulatorów. Podobny rządowy projekt, o nazwie Battery500, prowadzi amerykański Departament Energii.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo pewnych zalet wozideł na prąd, zastanawiam się jak będzie wyglądało ładowanie tego w warunkach miejskich. 50 samochodów na parkingu i co - każdy ciągnie przedłużacz z mieszkania w bloku? Niby można wykupić albo wynająć garaż. Tyle że ich jest za mało (o ile w ogóle są), a jak już się trafią, to nie za darmo (czynsz rzędu 200 złotych nie jest niczym dziwnym). To z nawiązką zżera oszczędności na "paliwie". Do tego ładowarki parkingowe z góry skazane są na niepowodzenie, bo sieć nie wydoli.

Wychodzi, że samochody będą tylko dla ludzi z własnymi rezydencjami, a reszta...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Marudzisz Panie Przemysławie. Polak mieszkający w mieście przemierza dziennie średnio między 15-40 km. Zakładając, że na jednym ładowaniu elektryk przejedzie 400 km, to jedno ładowanie, starczy na od 10 do 26 dni jeżdżenia. Zanim wszystkich będzie stać na elektryka, infrastruktura do ich ładowania rozwinie się do tego stopnia, że podładowanie auta raz w tygodniu przy okazji zakupów w centrum handlowym to będzie pestka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę zajechało rozwiązaniami w stylu Mary Sue. A tak się składa, że wiem jak wyglądają rozmowy z "elektrownią" w sprawie dodtakowych 30 KW w jakimś punkcie w mieście. Parskają śmiechem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzieś widziałem wyliczenia w których autor pokazał że jeśli byśmy chcieli wszystkie samochody w Polsce wymienić na elektryki to byśmy musieli co najmniej podwoić moc wytwarzanego prądu . Już nie mówiąc o tym kto i jak te super baterie będzie na masową skalę utylizował. Dlatego uważam ,że przez najbliższe dziesięciolecia elektryki to będą drogie zabawki dla bogatych co udają że są ekologiczni. No może poza transportem publicznym .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do mocy wytwarzanej energii myślę że nie ma co się przejmować bo wymiana na elektryki potrwałaby minimum 20 lat i czasie tego okresu da się zwiększyć ilość produkowanej energii.
W przypadku utylizacji problem również nie jest duży bo baterie li-ion czy Li-Po nie są toksyczne dla środowiska. Natomiast akumulator kwasowy w obecnych samochodach jest bardzo toksyczny i jego trwałość to tylko 3-5 lat a olej samochodowy który również jest bardzo toksyczny trzeba wymieniać co roku. Więc utylizacja baterii z elektrycznych samochodów będzie znacznie łatwiejsza niż obecnych klasycznych akumulatorów czy wszelakiej maści olejów samochodowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)
16 godzin temu, Dexterr napisał:

Co do mocy wytwarzanej energii myślę że nie ma co się przejmować bo wymiana na elektryki potrwałaby minimum 20 lat i czasie tego okresu da się zwiększyć ilość produkowanej energii.
 

Przez ostatnie 30 lat Polska rozwijała się niezwykle dynamicznie (niski poziom początkowy, duże zasoby taniej siły roboczej wejście do EU i integracja z  bogatymi Niemcami) a mimo to zdołaliśmy zwiększyć moc wytwarzanego prądu zaledwie o 30% jak nie nastąpi jakiś przełom w wytwarzaniu energii a na to się nie zanosi to zwiększenie wytwarzanej mocy o 100% to jakoś w połowie przyszłego wieku osiągniemy. 

 

Co do utylizacji to jednak myślę że to nie będzie takie różowe i oczyma duszy już widzę ogromne sterty baterii na wysypiskach z którymi nic nie opłaca się robić.

Edited by ozeo

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.03.2019 o 12:15, Przemek Kobel napisał:

50 samochodów na parkingu i co - każdy ciągnie przedłużacz z mieszkania w bloku?

To nadal nie jest samochód dla mas.

 

3 godziny temu, ozeo napisał:

Przez ostatnie 30 lat Polska rozwijała się niezwykle dynamicznie (niski poziom początkowy, duże zasoby taniej siły roboczej wejście do EU i integracja z  bogatymi Niemcami) a mimo to zdołaliśmy zwiększyć moc wytwarzanego prądu zaledwie o 30%

Sam sobie odpowiedziałeś jaki to był rozwój :)

Naprawdę tylko o 30 %? Jest gorzej niż przypuszczałem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minutes ago, thikim said:

To nadal nie jest samochód dla mas.

 

On 3/13/2019 at 12:15 PM, Przemek Kobel said:

Wychodzi, że samochody będą tylko dla ludzi z własnymi rezydencjami

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.03.2019 o 17:24, ozeo napisał:

Gdzieś widziałem wyliczenia w których autor pokazał że jeśli byśmy chcieli wszystkie samochody w Polsce wymienić na elektryki to byśmy musieli co najmniej podwoić moc wytwarzanego prądu . Już nie mówiąc o tym kto i jak te super baterie będzie na masową skalę utylizował. Dlatego uważam ,że przez najbliższe dziesięciolecia elektryki to będą drogie zabawki dla bogatych co udają że są ekologiczni. No może poza transportem publicznym .

Jednak większość Polaków mieszka w domach wolnostojących. Zakładam sobie fotowoltaiczne panele lub nawet małą turbinę wiatrową i mam za darmo. A jak już wykazała Tesla to jeden pakiet akumulatorów wytrzymuje 10 lat i tracąc przy tym tylko 20 procent pojemności. Więc kupując nawet używanego 10letniego elektryka można sobie jeszcze sporo jeździć zanim zużyje się pakiet aku. Nowego typu akumulatory już czekają na masową produkcję i tylko kwestia czasu gdy starego typu się skończą. Wdrożenie zawsze trwa kilka lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem skąd masz dane ze wiekszosć mieszka w domach wolnostojących.Większość ludzi mieszka w miastach i coraz mniej na wsi. Jeśli jest dużo domów wiejskich to ich mieszkanców nie stać zapłacić 40 .000 zł za panele słoneczne.Bogaci którzy pobudowali sobie rezydencje nie będą ich szpecić panelami dla marnych groszy.Co masz na myśli pisząc mala turbina wiatrowa? Malo kto wie że wiatraki w małej skali nigdy na siebie nie zarobią a co dopiero ładować auta. Auto to pożeracz energii bo jest tak ciężkie że ponad 90% energii marnuje na swój ciężar. Auto potrzebuje 100-150 kW mocy gdy dom zużywa mniej niż 0,5 kW na godzinę Wiatrak małej mocy często się kreci dając mocy tylko do naładowanie kliku komórek czyli około 20 W .Gdyby było inaczej dawno wszędzie stały by duże wiatraki.A tak wiatraki funkcjonują dzięki dotacjom.Podobnie z fotowoltaika gdyby się opłacała to dawno wszystkie nieużytki zamieniono by w farmy.Nie wierz w trwałość akumulatorów 10 lat.Nasze domy pełne są akumulatorków np paluszków i nikt się nie chwali ze jakiś wytrzymał mu 5 lat,Jak kupujesz komórkę czy baterie do komórki to gwarancja na baterie jest pół roku i nie chcą dać jednego roku.Nawet akumulatory samochodowe które się nie rozładowują a służą tylko do rozruchu mają trwałość 3-5 lat.Wszystkie te informacje to marketing służący zwiększeniu sprzedaży.Rządy podpisują umowy z firmami które maja się zająć recyklingiem akumulatorów ale na razie nie ma  sukcesów choć kasa płynie.Jak na razie auta EV to zabawa dla bogatych dlatego energetyka się nie sypie a wszyscy w tym ci co stawiają ładowarki jada na dotacjach.Energetyka potrzebuje aut EV aby stabilizować system. Na razie nikt nie wymyślił co się stanie jak aut EV będzie dużo. Tu nadzieja w superkondensatorach bo choć do aut są za ciężkie to mogą magazynować energię dla ładowarek.Na razie te technologie nie nadają się do masowego wykorzystania ze względu na koszty i dostępność mocy.Nie licz na postęp w ciągu kilku lat bo dziś używamy akumulatorów kwasowych czyli tak jak 150 lat temu. 100 lat temu jeździły auta elektryczne i hulajnogi elektryczne.Jedynie co się zmieniło to koszty spadły i lekko parametry się poprawiły.Aby te technologie się upowszechniły to dostawcy muszą zarabiać.A rynek na dziś jest zbyt płytki.To przyszłość ale nie róbmy sobie złudnych nadziei. Choć fotowoltaika stała się już opłacalna to jak przyglądnąć się kilku tysiącom dachów to można zobaczyć jedną instalacje PV. Na razie to sztuka dla sztuki i szpan. Ledwo się zwraca.Zarabiają ci co  wdrażają.PV za kilka lat zagości na naszych dachach ale to są moce do oświetlenia a nie do aut.Przyszłość jest w leciutkich autkach miejskich czyli naprawdę w rowerach EV i rikszach.Auto Ev o zasięgu ponad 400 km jeżdżące wzdłuż torów kolejowych to głupota, której choć będzie przybywać ale nie zmieni oblicza transportu.Transport to optymalizacja kosztów czyli konkurencja dlatego lotnictwo i transport morski już eksperymentują.Ciężarówki dostają pantografy.Rowery i skutery EV to jest przyszłość transportu miejskiego.

W dniu 13.03.2019 o 19:32, Dexterr napisał:

Co do mocy wytwarzanej energii myślę że nie ma co się przejmować bo wymiana na elektryki potrwałaby minimum 20 lat i czasie tego okresu da się zwiększyć ilość produkowanej energii.
W przypadku utylizacji problem również nie jest duży bo baterie li-ion czy Li-Po nie są toksyczne dla środowiska. Natomiast akumulator kwasowy w obecnych samochodach jest bardzo toksyczny i jego trwałość to tylko 3-5 lat a olej samochodowy który również jest bardzo toksyczny trzeba wymieniać co roku. Więc utylizacja baterii z elektrycznych samochodów będzie znacznie łatwiejsza niż obecnych klasycznych akumulatorów czy wszelakiej maści olejów samochodowych. 

Mocy nie da się zwiekszyć.Chyba wiesz ze mamy niszczenie klimatu z powodu nadmiaru mocy dlatego przez kilkadziesiąt lat nie będzie zwiększana produkcja energii lecz zamieniane źródła na bardziej ekologiczne.To spowoduje wzrost kosztów energii i zmniejszenie jej zużycia czyli renacjonalizację. Dziś się domy dociepla  aby zużywały 15 kWh /m2/rok a jeszcze niedawno zużywały 20 razy więcej bo ponad 300 kWh/m2/rok.Nie ma już rzek na hydroelektrownie,z atomu się wycofują, ziemia za droga aby robić farmy fotowoltaiczne, wiatraki wyrzucają na morza.Energii przybędzie tyle ile jest dachów na panele ale to powierzchnia ograniczona.Trzeba będzie wybrać czy poświęcić energię na rolnictwo, pozyskanie wody, klimatyzację czy auta.W Polsce panuje kult auta gdy zachód od tego odchodzi bo transport zbiorowy potrzebuje mniej energii i miejsca.Auto elektryczne jest super ale energie można przesłać tanio drutem więc wkładanie ciężkich akumulatorów do auta to głupota.Spalenie ropy w 200 lat było głupotą a nie da się jednej głupoty zastąpić inną.Auta indywidualne w miastach to głupota.Mają to zmienić auta autonomiczne i carsharing a te nie będą miały czasu się ładować bo będą w ciągłym ruchu.Eksperymentuje się z zasilaniem indukcyjnym a to eliminuje akumulatory choć zmusza do przebudowy sieci energetycznej.Auta EV bardziej potrzebne są do stabilizacji sieci niż do transportu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 13.03.2019 o 14:22, Daniel O'Really napisał:

Marudzisz Panie Przemysławie. Polak mieszkający w mieście przemierza dziennie średnio między 15-40 km. Zakładając, że na jednym ładowaniu elektryk przejedzie 400 km, to jedno ładowanie, starczy na od 10 do 26 dni jeżdżenia. Zanim wszystkich będzie stać na elektryka, infrastruktura do ich ładowania rozwinie się do tego stopnia, że podładowanie auta raz w tygodniu przy okazji zakupów w centrum handlowym to będzie pestka. 

Chyba nie rozumiesz ze auta Ev dawno by się upowszechniły gdyby nie to ze ludzie chcą aby miały parametry takie jak spalinowce ,

Ludzie cha aby transport byl tani i choć jeżdżą sami chcą mieć duże auta na 5 osób.

Jeszcze gorzej to wygląda jak ludzie jeżdżą 10 km dziennie a chcą mieć auta EV z zasięgiem 400 km.

To absurd. To tak jakby  pijąc pół litra mleka dziennie chodzić na zakupy z banką 10 litrową i na dodatek zapełnioną do 90% pojemności i tylko dolewać co się wypiło.

Ciężkie, nieekonomiczne i się psuję to co w środku.

Auto z duzym akumulatorem nawet nienaładowanym marnuje energie nie tylko na pasażera w wielkim aucie ale na ciężki akumulator. 

To tak jakby na wielbłąda wsadzac cały dobytek aby przewieść drobną paczkę  i dziwić się ze wielbłąd potrzebuje dużo czasu, jedzenia i wody

Kto potrzebuje auta miejskiego nie kupuje wyścigówki czy półciężarówki bo za parametry trzeba płącić a to też podraża eksploatację.

jeśli ktoś rzadko jeździ daleko lub całą rodziną to może mieć dwa auta albo lepeij wypożyczyć na te rzadkie okazje co robi się np tworząc spółdzielnie carshaingu .

Ja ktoś nie jeździ autem EV lub robi male dystanse, to niech z niego zrezygnuje bo auto jak stoi to się zużywa.

Skoro bogatych nie stać kupić auta z dużym zasięgiem to klient ze średniej klasy byłby idiotą jakby kupił zasięg jakiego nie potrzebuje.

Byłby tez idiotą gdyby woził w aucie magazyn energii na 1-26 dni jedzenia.

Skąd pogląd ze wszystkich będzie stać na elektryka?

Przez dziesiątki lat nie było stać nawet na spalinowca dopiero Polacy kupili auta gdy się Niemcy ich pozbywali.

Polakom nie jest potrzebne auto ale się kupuje bo jest tanie i jest moda.

Auto elektryczne nikomu nie jest potrzebne.Biednego nie stać  a bogaty nie zaoszczędzi reszta nie musi oszczędzać.

Najpierw będą autobusy elektryczne a auta poczekają na wynalazki akumulatorów lub na szroty.

Rozwój nastąpi jak wymyślą jak przekazywać energię do aut.Już są ulice z ładowarkami indukcyjnymi dla taksówkarzy.Buduje się odcinki autostrad z trakcją dla ciężarówek z pantografami

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                      

W dniu 13.03.2019 o 17:24, ozeo napisał:

Gdzieś widziałem wyliczenia w których autor pokazał że jeśli byśmy chcieli wszystkie samochody w Polsce wymienić na elektryki to byśmy musieli co najmniej podwoić moc wytwarzanego prądu . Już nie mówiąc o tym kto i jak te super baterie będzie na masową skalę utylizował. Dlatego uważam ,że przez najbliższe dziesięciolecia elektryki to będą drogie zabawki dla bogatych co udają że są ekologiczni. No może poza transportem publicznym .

Pełna zgoda.

Kupią szpanerzy ale szpan się opatrzy i nie będzie czym szpanował. Jak będą dwukierunkowe ładowarki to energetyka będzie zainteresowana ładowaniem aut w nocy a podbieraniem energii w dzień

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na nasze pytania odpowiedział Maciej Ziemek – dziennikarz motoryzacyjny z 25-letnim doświadczeniem. Autor ponad 2000 artykułów o tematyce motoryzacyjnej, na które składają się szczegółowe testy aut, teksty o tematyce rynkowej i poradniczej z dziedziny motoryzacji oraz relacje z wydarzeń sportowych. Przetestował już ponad tysiąc samochodów. Jest jednym z dwóch polskich jurorów najbardziej prestiżowego i najstarszego międzynarodowego konkursu na najlepszy samochód w Europie – Car of the Year. Entuzjasta i miłośnik motoryzacji, kibic i pasjonat rajdów samochodowych. W roli obserwatora uczestniczył w kilkudziesięciu rajdach WRC, rozgrywanych od Meksyku, przez Europę, aż po Nową Zelandię. Licencjonowany pilot rajdowy (z powołania) i kierowca wyścigowy (z „przymusu” – z przymrużeniem oka).


      W jednym ze swoich artykułów napisał Pan, że prezesi największych firm motoryzacyjnych świata coraz częściej posługują się terminem „mobilność”, a nie „motoryzacja”. Skoro samochód ma służyć bardziej do przemieszczania się niż do jeżdżenia i bardziej do użytkowania niż posiadania, jak wg Pana, będzie wyglądać rynek samochodowy bliższej i dalszej przyszłości?
      Technologicznej rewolucji nie wywołali producenci samochodów znudzeni autami napędzanymi silnikami spalinowymi, ale urzędnicy. Jeśli chodzi o średnią emisję dwutlenku węgla na samochód dokręcili śrubę tak mocno, że bez aut o teoretycznie zerowej emisji żaden producent nie jest w stanie spełnić przyszłej normy. Tylko z tego powodu niektórzy producenci wycofali się z Europy. W bliższej przyszłości samochody wciąż będą miały cztery koła i kierownicę, a ich prowadzenie będzie wymagało udziału kierowcy, ale szybko będzie przybywać aut napędzanych silnikiem elektrycznym. Niektóre firmy zapowiadają wzrost udziału samochodów elektrycznych w ich gamie do 50% w ciągu kilku lat. Tyle jeśli chodzi o samochody. Jeżeli chodzi o ich posiadanie, coraz popularniejsze stają się wszelkiego rodzaju formy najmu niż zakup na własność. Tu decydującą rolę odgrywają nie tylko względy finansowe (czytaj – podatkowe), ale również fakt, że samochody coraz bardziej tracą status przedmiotu pożądania. Niestety. Na własne życzenie. 20 lat temu oferta Mercedesa składała się z 5 modeli, które były oferowane w 8 wersjach nadwoziowych. Dzisiaj ten sam Mercedes oferuje 20 modeli w 30 wersjach nadwoziowych.
      W dalszej przyszłości, za ok. 20-30 lat, samochody będą potrafiły obejść się bez kierowcy. Już potrafią, ale w ograniczonym zakresie i jedynie w określonych sytuacjach. Producenci samochodów zmienią się z dostawców aut w dostawców mobilności – dostarczą klientom ich „serwisu” taki pojazd, którego w danym momencie klient potrzebuje. Od hulajnogi w obcym mieście po auto dostawcze, którym raz na kilka lat przewiziemy nową lodówkę.
      Podobno przyszłość rajdów należy do samochodów elektrycznych. Wielu ludziom ta perspektywa niezbyt przypadła do gustu. Co Pan jako miłośnik tej dyscypliny sportu o tym myśli?
      Sport to emocje. Te buduje między innymi dźwięk, którego silnikom elektrycznym brak. Póki co nie wyobrażam sobie, żeby na myśl o podziwianiu bezszelestnie poruszającego się po odcinku specjalnym „trolejbusu” chciało mi się stać na 30-stopniowym mrozie podczas Rajdu Szwecji. Oczywiście, dźwięk można dorobić, ale to nie będzie już to samo. „Pozytywki” mogę posłuchać na kanapie w domu. W pierwszej kolejności kierowców rajdowych czeka przesiadka do samochodów hybrydowych. To już pewne, że auta klasy WRC następnej generacji, które na rajdowych trasach pojawią się już w 2021 roku będą hybrydowe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Elon Musk ma ustąpić z funkcji przewodniczącego zarządu Tesli i musi zapłacić 20 milionów dolarów grzywny, to warunki ugody zawartej pomiędzy Muskiem a Komisją Giełd (SEC). W ramach ugody, która musi jeszcze zostać zatwierdzona przez sąd, Musk może pozostać dyrektorem wykonawczym Tesli, ale ma 45 dni na rezygnację ze stanowiska przewodniczącego. Nie może też przez trzy lata starać się o ponowny wybór na tę funkcję.
      Jak dowiadujemy się z dokumentów złożonych w sądzie, Musk zaakceptował ugodę z SEC nie przyznając ani nie zaprzeczając zarzutom. Ponadto Tesla zapłaci kolejnych 20 milionów USD za brak odpowiedniego nadzoru nad dokonanym przez Muska wpisem na Twitterze. Ta 40-milionowa grzywna zostanie podzielona pomiędzy poszkodowanych inwestorów, oświadczyli przedstawiciele SEC. Tesla zobowiązała się też do powołania do zarządu dwóch niezależnych inwestorów oraz komitetu, który będzie nadzorował komunikację Muska.
      Do ugody doszło dwa dni po tym, jak SEC oskarżyła Elona Muska o wprowadzenie inwestorów w błąd. Cała sprawa dotyczy wpisu na Twitterze z 7 sierpnia, w którym Musk stwierdził, że zapewnił sobie finansowanie, dzięki któremu Tesla stanie się przedsiębiorstwem prywatnym wycofując się z giełdy, a jej akcje zostaną odkupione od inwestorów w cenie 420 USD za sztukę.
      Wpis Muska spowodował gwałtowny wzrost akcji Tesli. Problem w tym, że Musk żadnego finansowania nie miał zapewnionego.
      Komisja Giełd złożyła więc pozew sądowy, w którym chciała też wydania Muskowi zakazu pracy na stanowisku dyrektorskim w jakiejkolwiek spółce giełdowej. Musk uznał pozew SEC za nieusprawiedliwiony.
      Jak dowiedziały się media, pozew trafił do sądu po tym, jak Musk odrzucił wcześniejszą propozycję ugody z SEC. Początkowo Komisja Giełd chciała, by zapłacił on standardową grzywnę i na dwa lata zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego zarządu. Musk miał odrzucić tę propozycję twierdzą, że w ten sposób zaprzeczyłby sam sobie.
      Jay Dubow, który przez lata pracował w wydziale zajmującym się egzekwowaniem postanowień Komisji Giełd powiedział mediom, że jest czymś niezwykłym, iż Muskowi pozwolono pozostać na stanowisku dyrektora wykonawczego, a nakazano zrezygnować z funkcji prezesa zarządu. Tutaj chodzi o kwestie związane z zachowaniem. I jeśli SEC sądzi, że postępowanie Muska rzeczywiście było niewłaściwe, to przecież dyrektor wykonawczy ma więcej do powiedzenia w sprawie codziennego działania firmy niż prezes zarządu. Dubow przypuszcza, że Komisja Giełd uznała, iż usunięcie Muska ze stanowiska dyrektora wykonawczego odbiłoby się negatywnie na cenie akcji Tesli, a zatem na jej inwestorach. Dlatego też Muskowi się upiekło.
      Przypuszczenie takie może być o tyle słuszne, że niedawno analitycy banku Barclays oszacowali, że w cenie akcji Tesli jest 130 USD „premii Muska”. Tyle właśnie mogłyby one stracić, gdyby Musk przestał zarządzać Teslą. Dlatego też, jak sądzi Dubow, mimo iż Departament Sprawiedliwości ma narzędzia, by bardziej dotkliwie ukarać Muska, to jednak nic nie zrobi. Pomimo faktu, że prowadzi śledztwo, sprawdzając, czy komentarz Muska nie stanowi przestępstwa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W marcu bieżącego roku w Chinach sprzedano 59 000 samochodów elektrycznych. Tym samym sprzedaż tego typu pojazdów wzrosła o 85% rok do roku. W I kwartale 2018 całkowita sprzedaż pojazdów elektrycznych w Państwie Środka wyniosła ponad 122 000 sztuk.
      Znaczącym graczem na chińskim rynku jest miejscowa firma BYD (Build Your Dreams). Marzec był dla niej drugim najlepszym miesiącem w historii. BYD sprzedała wówczas 13 100 samochodów. Lepszy był tylko grudzień ubiegłego roku, kiedy to sprzedaż sięgnęła 16 000 sztuk. Przedstawiciele BYD mają nadzieję, że wkrótce będzie jeszcze lepiej, gdyż zadebiutuje sedan Qin oraz SUV Tang. Dlatego też przedsiębiorstwo ma nadzieję, że w drugiej połowie bieżącego roku będzie każdego miesiąca sprzedawało ponad 20 000 pojazdów elektrycznych. Tym samym chińska firma będzie mogła mierzyć się z Teslą, która planuje tygodniową sprzedaż na poziomie 5-6 tysięcy sztuk samochodu Model 3.
      W Chinach najlepiej sprzedają się niewielkie samochody elektryczne o zasięgu 100-250 kilometrów. Jednak nie tylko takie pojazdy znajdują nabywców. Powodzeniem cieszy się najnowszy SUV BYD model Song EV400 o zasięgu 350 kilometrów, który przyspiesza od 0 do 100 km/h w ciągu 4,8 sekundy. Pojazd jest sprzedawany za mniej niż 30 000 dolarów.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...