Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Chińczycy pionierami w udomowieniu świń

Recommended Posts

Dowody archeologiczne wskazują, że terytorium współczesnych Chin było wśród miejsc, gdzie człowiek najwcześniej udomowił świnie. Stało się to przed około 9000 lat.

Nasze badania potwierdzają, że świńskie kości wykopane na stanowisku Jiahu w powiecie Wuyang w prowincji Henan liczą sobie 9000 lat i pochodzą od udomowionych świń, powiedział Yuan Jing, badacz z Instytutu Archeologii Chińskiej Akademii Nauk Społecznych. Szczątki udomowionych świń ze stanowiska Jiahu są w podobnym wieku do szczątków znalezionych w Turcji, co stawia je wśród najstarszych udomowionych świń na świecie, dodał.

Zatem świnie, w przeciwieństwie do wprowadzonych z zewnątrz udomowionych krów, owiec, kóz, koni i kur, zostały udomowione na miejscu. Świnie z Jiahu mają kilka wyraźnych cech charakterystycznych udomowionych zwierząt, co pokazuje, że były udomowione już od pewnego czasu. Brakuje nam jednak dowodów archeologicznych starszych niż 9000 lat. Nie wiemy jeszcze, gdzie i kiedy zostały udomowione.

Jako, że dzikie świnie są silne i niebezpieczne, można przypuszczać, że ludzie udomawiali schwytane przez siebie prosięta. Niewykluczone, że początkowo pełniły one rolę zwierząt domowych, spekuluje Yuan.

Jako, że świnie rosną szybko i szybko się rozmnażają, a jednocześnie mają niezwykle zróżnicowaną dietę i mogą żywić się pozostałościami po tym, co jedli ludzie, mają wiele zalet w porównaniu z innymi zwierzętami. Obłaskawienie, wychowanie i rozmnażanie świń było jednym z ważnych dokonań starożytnych Chin. Dostarczyło to pewnego źródła mięsa, które wzmacniało ludzkie ciało i pozwoliło na rozrost populacji, wyjaśnia Yuan. To zaś przyczyniło się do rozwoju cywilizacji i postępu społecznego.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny prawdopodobnie przeprowadziły w tajemnicy testy pojazdu kosmicznego wielokrotnego użytku. Eksperci interesujący się chińskim programem kosmicznym zauważyli, że rankiem 4 września w okolicach kosmodromu Jiuquan na Pustyni Gobi obowiązywały ograniczenia w ruchu powietrznym. Uznali, że mimo braku wcześniejszych zapowiedzi, chiny wystrzeliły rakietę Długi Marsz 2F.
      Po jakimś czasie agencja Xinhua potwierdziła, że start miał miejsce, a na pokładzie rakiety znajdował się eksperymentalny pojazd wielokrotnego użytku, który miał przetestować w czasie lotu technologie wielokrotnego użytku przydatne podczas pokojowego wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Dwa dni później, 6 września, agencja poinformowała, że pojazd bezpiecznie wylądował.
      Udostępnione dotychczas dane wskazują, że pojazd wprowadzono na orbitę na wysokości 550 kilometrów. To podobna wysokość, na jakiej odbywały się dotychczasowe chińskie lody załogowe. Chiny trzymają jednak większość informacji w tajemnicy. Nie wiemy, jak duży był pojazd, co robił na orbicie ani jak długo jest w stanie na niej przebywać.
      Wiadomo, że Chiny od co najmniej dekady pracują nad technologią jakiegoś rodzaju samolotu kosmicznego. W 2017 zapowiedziano, że testowy lot takiego pojazdu może odbyć się w roku 2020. Dotrzymanie terminów zaskoczyło ekspertów. Chińczycy mogli rzeczywiście zrealizować swoje plany gdyż, jak mówi Andrew Jones, dziennikarz interesujący się chińskim programem kosmicznym, ostatnio zmodyfikowano stanowisko startowe i pojawiły się plakietki misji z potencjalnym wizerunkiem nowego pojazdu.
      Jean Deville, analityk zajmujący się chińskim programem kosmicznym, mówi, że samolot kosmiczny mógłby w znacznym stopniu wspomóc chiński program i plany budowy stacji kosmicznej. Pojazd wielokrotnego użytku byłby bardzo przydatny, tym bardziej, gdyby był to właśnie samolot, gdzie przyspieszenia mogłyby być znacznie mniejsze niż w np. w promach kosmicznych, zatem łatwiejsze do zniesienia dla astronautów.
      Inna możliwość jest taka, że chiński pojazd bardziej przypomina tajny amerykański X-37B, niewielki bezzałogowy prom kosmiczny, który odbył dotychczas kilka tajnych misji, pozostając na orbicie przez wiele miesięcy.
      Niezależnie jednak od tego, co naprawdę Chińczycy wystrzelili, wskazuje to na zwiększające się możliwości Państwa Środka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Chiny rozpoczęły pierwszą samodzielnie zorganizowaną misję marsjańską. Tianwen-1 wystartowała na pokładzie rakiety Długi Marsz 5 Y-4 z Centrum Kosmicznego Wenchang na wyspie Hainan. W lutym przyszłego roku ma ona dotrzeć do Marsa i umieścić tam łazik, który będzie pracował przez 90 dni. Chiny są więc drugim krajem, po Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który w bieżącym miesiącu wysłał misję na Marsa.
      Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Chiny będą pierwszym państwem, które podczas pierwszej misji na Marsa umieściło tam orbiter i lądownik.
      Rzecznik misji, Liu Tongjie, mówi, że poważne wyzwania dopiero przed Tianwen-1. Gdy przybędziemy w pobliże Marsa, krytycznym momentem będzie wyhamowanie. Jeśli proces ten nie zostanie przeprowadzony prawidłowo, albo nie będzie wystarczająco precyzyjny, grawitacja Marsa nie przechwyci pojazdu, stwierdza. Pojazd z łazikiem na pokładzie ma wejść na orbitę Marsa i pozostać na niej przez 2,5 miesiąca, a następnie podejmie próbę lądowania.
      Chiny już w 2011 roku próbowały wysłać swój pojazd na Marsa. Państwo Środka wzięło wówczas udział w rosyjskiej misji Fobos-Grunt. Rosyjska rakieta nie weszła jednak na orbitę i rozpadła się nad Pacyfikiem.
      Przed kilkoma dniami swój pojazd w kierunku Marsa wysłały też Zjednoczone Emiraty Arabskie. W bieżącym roku odbędzie się też amerykańska misja Mars 2020, w ramach której USA chcą posadowić na Marsie łazik Perseverance, najcięższy obiekt, jak człowiek wysłał na Czerwoną Planetę.
      Czwarta z tegorocznych zapowiadanych misji, europejsko-rosyjska ExoMars została odłożona o dwa lata z powodu koronawirusa i problemów technicznych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jak się powszechnie uważa świnki morskie, jedne z najczęściej spotykanych zwierząt domowych na świecie, zostały po raz pierwszy udomowione w Peru. Były ważnym źródłem pożywienia, wykorzystywano je w ceremoniach religijnych, transportowano je i handlowano nimi w całej Ameryce Południowej. Po tysiącach lat, około roku 500, przewieziono je na Karaiby.
      Profesor Lisa Matisoo-Smith z nowozelandzkiego University of Otago od lat bada DNA roślin i zwierząt w regionie Pacyfiku, wykorzystując te dane do identyfikowania przewożących je ludzkich populacji i rekonstrukcji dróg ich przemieszczania się. Tym razem uczona postanowiła zbadać, skąd świnki morskie trafiły na Karaiby.
      Jako, że znacznie wcześniej zwierzęta te były przedmiotem handlu, można się było spodziewać, że przywieziono je z blisko położonej Kolumbii. Naukowcy wykorzystali szczątki świnek morskich z Karaibów, Peru, Kolumbii, Boliwii, Europy i Ameryki Północnej. I tu czekała ich pierwsza niespodzianka. Okazało się, że na Karaiby świnki morskie trafiły nie z Kolumbii, a prawdopodobnie z Peru. Jednak jeszcze większym zaskoczeniem było stwierdzenie, że szczątki świnek morskich z kolumbijskich Andów reprezentują najprawdopodobniej zupełnie inny gatunek. To zaś sugeruje, że do udomowienia świnki morskiej doszło niezależnie w Peru oraz w Kolumbii.
      Badania genetyczne oraz archeologiczne ujawniły też zmiany roli świnki morskiej w czasie.
      Były i wciąż są ważnym źródłem pokarmu w Ameryce Południowej oraz w kulturach stamtąd się wywodzących. Ludzie zabierali je ze sobą, wprowadzali na wyspy, na których nie występowały, wymieniali je na inne dobra, mówi Matisoo-Smith.
      Świnki morskie trafiły do Europy pod koniec XVI lub na początku XVII wieku. Zostały tam przywiezione przez Hiszpanów. Do Ameryki Północnej zawieziono je na początku XIX wieku w ramach handlu egzotycznymi zwierzętami. Już w XVIII wieku były używane w badaniach medycznych, gdyż pod wieloma względami są podobne do ludzi, wyjaśnia uczona.
      Obecnie wszystkie świnki morskie, zarówno te, które są domowymi pupilami, te sprzedawane na mięso w Ameryce Południowej czy Portoryko, jak i te używane w badaniach medycznych, pochodzą od udomowionej świnki morskiej z Peru, dodaje.
      Dlaczego jednak w jednych kulturach są domowymi pupilami, a w innych są zjadane? Prawdopodobnie ma to związek z tym, co dana kultura pozwala traktować jak żywność.
      Profesor Matisoo-Smith mówi, że zidentyfikowanie szczątków świnki morskiej z Karaibów pozwala nam lepiej zrozumieć szlaki handlowe i ruch ludności w tym regionie w ciągu ostatniego 1000 lat. Dzięki nim, lepiej rozumiemy interakcje społeczne pomiędzy trzema kontynentami. Mamy też lepszy pogląd na zróżnicowanie genetyczne gatunku i jego relacje z ludźmi.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W północnych Chinach pojawiły się jedne z pierwszych wysoko zorganizowanych społeczności, których podstawę utrzymania stanowiła uprawa prosa. Specjaliści wyróżniają dwa główne centra tych upraw – baseny Rzeki Źółtej (Huang He) oraz Xiliao He (Zachodniej Rzeki Liao). Chcąc poznać historię genetyczną tych ludów dokonali porównania 55 genomów sprzed 7500–1500 lat z basenów Rzeki Żółtej, Xiliao He oraz Amuru. Okazało się, że ludność regionu Amuru charakteryzowała stabilność genetyczna, podczas gdy skład genetyczny ludzi znak Rzeki Żółtej i Zachodniej Liao znacząco się zmieniał.
      Zaobserwowano, że populacja basenu Rzeki Żółtej wykazuje z czasem monotoniczne zwiększanie się podobieństwa genetycznego z dzisiejszymi mieszkańcami południowych Chin i Azji Południowo-Wschodniej. Z kolei w basenie Xiliao He intensyfikacja rolnictwa w późnym neolicie jest skorelowana z rosnącym pokrewieństwem z ludnością basenu Rzeki Żółtej, a rozpowszechnienie się gospodarki pasterskiej w epoce brązu koreluje z coraz większym pokrewieństwem z ludami zamieszkującym basen Amuru. Wyniki badań wskazują na istnienie związku pomiędzy zmianami gospodarczymi a składem genetycznym ludności i każą przemyśleć poglądy na temat śladów językowych migracji.
      Chiny to drugie, po Bliskim Wschodzie, centrum udomowienia zbóż przez człowieka. Na północy, którą rozumiemy tutaj jako region obejmujący środkową i dolną część basenu Rzeki Żółtej aż po basen Zachodniej Rzeki Liao, udomowiono proso zwyczajne (Panicum miliaceum) oraz włośnicę ber (Setaria italica – proso włoskie), rośliny te były uprawiane już 6000 lat przed naszą erą. Z czasem rozpowszechniły się na całą Eurazję. Proso aż do XVII wieku było jednym z podstawowych produktów spożywczych w Azji północno-wschodniej.
      Zarówno basen Rzeki Żółtej jak i Zachodniej Rzeki Liao znane są z bogactwa kultur opierających swoją egzystencję na prosie. Już w środkowym neolicie istniały też pierwsze złożone społeczności. W basenie Xiliao He była to kultura Hongshan (4500–3000 p.n.e.), a w basenie Huang He – kultura Yangshao (5000–3000 p.n.e.).
      W basenie Rzeki Żółtej już w tym czasie uprawa zbóż stanowiła podstawę egzystencji ludności. Jednak odmienne procesy zachodziły w basenie Zachodniej Rzeki Liao. Tam widoczne są zmiany powiązane zarówno z wpływami kulturowymi, jak i ze zmianami klimatu. Na przykład udział prosa w diecie stopniowo rósł tam od czasów kultury Xinglongwa (ok. 6000 p.n.e.) aż po czasy dolnej kultury Xiajiadian (2200–1600 p.Chr.). Jednak w czasach górnej kultury Xiajiadian (1000–600 p.n.e.) doszło do zmiany gospodarki na pasterską. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że region Xiliao He ma bezpośredni kontakt z basenem Amuru, gdzie ludzie polegali głównie na polowaniu, rybołówstwie i hodowli zwierząt, a w znacznie mniejszym stopniu uprawiali takie rośliny jak proso, jęczmień i rośliny strączkowe. Dla naukowców zagadkę stanowiło, czy i do jakiego stopnia dochodziło do kontaktów pomiędzy ludnością z basenów Huang He i Xiliao He oraz jak takie kontakty mogły wpłynąć na rozprzestrzenianie się uprawy prosa.
      Dopiero teraz zespół naukowcy z Uniwersytetu Jilin, Instytutu Historii Człowieka im. Maxa Plancka, Uniwersytetu w Wuhan, Instytutu Archeologii Chińskiej Akademii Nauk oraz innych instytucji naukowych z Chin i Korei przeprowadził analizę 55 genomów ludzi, którzy żyli w północnych Chinach od czasów środkowego neolitu. Analizowano genomy osób, które od ok. 5500 p.n.e. do ok. 250 r. n.e. żyły na terenach obejmujących baseny Amuru, Rzeki Żółtej, Zachodniej Rzeki Liao, prowincji Shaanxi i Mongolii Wewnętrznej. Badania obejmowały zatem 6 tysiącleci i obszar długości około 2300 kilometrów z północy na południe.
      W przeciwieństwie do długoterminowej stabilności genetycznej ludności z basenu Amuru, która polegała ograniczonej produkcji własnej żywności, obserwujemy częste zmiany genetyczne w dwóch centrach złożonych społeczności uprawiających proso w północnych Chinach – basenie Rzeki Żółtej i Zachodniej Rzeki Liao. W basenie Xiliao He profil genetyczny zmieniał się w czasie wraz ze zmianami w sposobie gospodarowania.
      Na przykład wzrost udziału prosa w diecie, do jakiego doszło pomiędzy środkowym a późnym neolitem, jest powiązany z większym pokrewieństwem genetycznym ludności z basenu Rzeki Żółtej z ludnością późnego neolitu basenu Xiliao He. Z kolei częściowe przejście na gospodarkę pasterską w górnej kulturze Xiajiadian epoki brązu jest związane z mniejszym pokrewieństwem z ludnością basenu Huang He. W środkowym neolicie obserwujemy gwałtowną zmianę profilu genetycznego ludności basenu Xiliao He, który zmienił się z pokrewnego ludności Rzeki Żółtej na pokrewny mieszkańcom basenu Amuru. Niewykluczone, że taki rozkład genetyczny przetrwał w basenie Xiliao He w epoce brązu i żelaza, jednak brak na to wystarczających dowodów. Zmiana profilu genetycznego ludności basenu Rzeki Żółtej, do jakiego doszło pomiędzy środkowym a późnym neolitem, zbiegła się z intensyfikacją uprawy ryżu na równinie centralnej. Sugeruje to, że do zmiany gospodarowania doszło w wyniku migracji, czytamy w artykule opublikowanym na łamach Nature.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiek XVII był bardzo niespokojnym okresem w historii Chin. Przez ponad pół wieku w całym kraju trwały poważne niepokoje, które w 1644 roku doprowadziły do upadku dynastii Ming. Jednak Mingowie nie poddali się bez walki.
      Jednym z wielu buntowników, przeciwko którym walczyli był Zhang Xianzhong, przywódca trwającego kilkanaście lat powstania chłopskiego.
      W 1644 roku siły Xianzhonga zdobyły Chengdu w prowincji Syczuan i ogłoszono tam powstanie Królestwa Wielkiego Zachodu (Królestwo Daxi). Mimo, że w tym czasie siły innego buntownika zdobyły Pekin i zmusiły ostatniego cesarza Mingów do samobójstwa, na prowincji lojaliści wciąż mieli silną pozycję. Po zaledwie dwóch latach najazd Mandżurów zmusił Xianzhonga do opuszczenia Chengdu i niedługo potem uległ on pod Jiangkou siłom generała Yan Zhana, który pozostawał wierny Mingom. W bitwie zatonęło ponoć 1000 okrętów Xianzhonga. Buntownik zginął rok później z rąk żołnierzy nowej dynastii, Qing.
      Po śmierci Xianzhonga narodziła się legenda o olbrzymich skarbach, które albo ukrył on na miejscu bitwy pod Jiangkou, albo też zatonęły one wraz z flotą. Legenda wzmacniana była okazjonalnymi znaleziskami pojedynczych skarbów, do jakich doszło w latach 20. XX wieku.
      W 2015 roku chińska policja w toku kilku śledztw odzyskała liczne zabytki nielegalnie wydobyte z dna rzeki. Chińscy archeolodzy postanowili więc zbadać teren bitwy i w styczniu 2016 roku, gdy stan wody jest niski, przystąpili do pracy. Po wiekach okazało się, że skarb rzeczywiście istnieje. Prace, prowadzone na przełomie zimy i wiosny, w sezonach 2017 i 2018 zakończyły się olbrzymim sukcesem.
      Znaleziono 42 000 artefaktów, w tym złote i srebrne misy, monety, biżuterię i broń. Ponad 1000 artefaktów było bezpośrednio powiązanych z Królestwiem Daxi, z którego dotychczas mamy niewiele zabytków. Są wśród nich m.in. srebrne sztabki z zaznaczonym rokiem, wagą, sposobem użycia i podatkiem, jaki został za ich pomocą opłacony. To pozwala na odtworzenie systemu podatkowego Królestwa Daxi, a złote i srebrne monety, na których widzimy nazwiska zwycięskich dowódców wojskowych wiernych Xianzhongowi, to bezcenne źródło wiedzy na temat systemu wojskowego tego państwa.
      Prace na miejscu bitwy nadal są prowadzone, a w bieżącym roku dokonano wyjątkowego odkrycia. W sezonie wykopaliskowym trwającym od stycznia do kwietnia 2020 roku archeolodzy wydobyli ponad 10 000 artefaktów. Był wśród nich ten najważniejszy – kwadratowa złota pieczęć z guzem w kształcie żółwia, która najprawdopodobniej należała do następcy tronu dynastii Ming. To jedyny taki zabytek, jaki kiedykolwiek znaleziono w Chinach.
      Pieczęć to kwadrat o boku 10 centymetrów i grubości 3 centymetrów. Jest ona wykonana z 95% złota. Widoczny jest na niej napis „Shu Shi Zi Bao”. „Shu” to alternatywna nazwa Syczuanu, a „Shi Zi” oznacza pierwszego syna w linii następców tronu, zaś „Bao” oznacza „skarb”. Zdaniem ekspertów, napis wskazuje, że pieczęć należała następców tronu dynastii Ming, która rządziła Chinami w latach 1386–1644. Najwyraźniej w czasie powstania chłopskiego pieczęć trafiła do buntowników i wpadła w ręce Zhang Xianzhonga. Znaleziona pieczęć jest rozbita na cztery części. Archeolodzy sądzą, że jej zniszczenie miało symbolizować koniec dynastii Ming.
      Dynastia Ming była ostatnią dynastią rdzennych chińczyków Han. Po niej nastała mandżurska dynastia Qing, która rządziła państwem środka do 1912 roku.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...