Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Chang'e-4 donosi, że niewidoczna strona Księżyca jest chłodniejsza od widocznej

Recommended Posts

Chińska misja Chang'e-4 ponownie przesyła dane po dwutygodniowym okresie uśpienia. Łazik Yutu-2 wybudził się dzień wcześniej od samego lądownika. Oba urządzenia zostały uśpione na czas księżycowej nocy, podczas której temperatura spada do -190 stopni Celsjusza.

Chang'e-4 to pierwsza w historii misja badająca niewidoczną z Ziemi stronę Księżyca.

Z pomiarów wykonanych przez Chang'e-4 wynika, ze temperatura płytkiej warstwy gleby po niewidocznej stronie Księżyca jest niższa niż dane uzyskane przez amerykańskie misje Apollo po stronie widocznej. Różnica ta prawdopodobnie wynika z różnego składu gleby po obu stronach naszego satelity. Konieczne jest przeprowadzenie dalszych badań, mówi Zhang He, dyrektor misji.
Astronauci z misji Apollo lądowali po widocznej stronie Księżyca. Zostawili tam instrumenty, które przez lata mierzyły temperaturę warstw znajdujących się pod powierzchnią satelity.

Jako, że na pierwszy rzut oka widać, iż obie strony Księżyca wyglądają różnie, można było się spodziewać, że w różny sposób przechowują ciepło. Jednak nie można było tego jednoznacznie stwierdzić bez lądowania na niewidocznej stronie Księżyca. Teraz, dzięki Chińczykom, mamy okazję badać ten obszar.

Zarówno lądownik jak i łazik zostały wyposażone w radioizotopowe źródła ciepła, które zapobiegają ich zamarznięciu w czasie księżycowych nocy. Jako, że oba urządzenia wybudziły się tak, jak planowano, można stwierdzić, że pracują prawidłowo. Teraz mogą korzystać z docierającego do nich światła słonecznego. To jednak rodzi kolejne problemy, gdyż za dnia temperatura mocno rośnie. Łazik Yutu-2 został przed dwoma dniami ponownie wprowadzony w stan hibernacji, co ma uchronić go przed przegrzaniem. Podobnie było w dniach 6-10 stycznia. Łazik, gdy się wybudza, przemierza powierzchnię Księzyca, badając ją za pomocą radaru i spektrometru.

Dzięki Chang'e-4 powinniśmy lepiej zrozumieć naszego naturalnego satelitę.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc po 50 latach posiadając srajfony X mamy jakieś badania na księżycu. Z tak rozwijającą się techniką może moje praprawnuki doczekają się deskolotek:D

Share this post


Link to post
Share on other sites

A czy Ty dużo osiągnięć już dokonałeś? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, f1513405 napisał:

po 50 latach posiadając srajfony X mamy jakieś badania na księżycu

Szczerze - wolę taki scenariusz, niż badania na Księżycu po 50 latach i "srajfonów" brak. Właściwie to bardziej sobie cenię swojego "srajpada".

Na pociechę też dodam, że przerwa w badaniach na Księżycu to tylko 37 lat. I to jeśli się umówimy żeby liczyć tylko lądowania a nie pracę pozostawionej wcześniej aparatury. Poprzednie lądowanie to 2013 rok a wcześniej - 1976. I nie liczę impaktorów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ameryki nie odkryli. Sam fakt, że Ziemia dociepla odbijając promienie słoneczne już daje duże argumenty na tę hipotezę. Ciekawe jakie jeszcze ciekawostki tam odkryją,  a iloma się z nami podzielą. Ja bym chętnie zobaczył zdjęcie Ziemi z okolic księżyca. Ale taka fotka bez retuszu. Tak samo jakbym dobrym sprzętem cyknął zdjęcie księżycowi, to samo chciałbym z drugiej strony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.02.2019 o 20:10, Jarkus napisał:

Szczerze - wolę taki scenariusz, niż badania na Księżycu po 50 latach i "srajfonów" brak. Właściwie to bardziej sobie cenię swojego "srajpada".

Na pociechę też dodam, że przerwa w badaniach na Księżycu to tylko 37 lat. I to jeśli się umówimy żeby liczyć tylko lądowania a nie pracę pozostawionej wcześniej aparatury. Poprzednie lądowanie to 2013 rok a wcześniej - 1976. I nie liczę impaktorów.

Słuszna uwaga życie bez mocy obliczeniowej pozwalającej wyretuszować zdjęcie w locie i wiecznie czujne "uszka i oczka" wielkiego brata to nie życie:D

Mamy moc obliczeniową do takich pierdół (wygodnych i fajnych bo nie rzucę pierwszy kamieniem). a w szufladach patentowych takie wynalazki:
https://kopalniawiedzy.pl/transplantacja-organow-watroba-przeszczep-hodowla-organow-komorki-macierzyste-Korkut-Uygun-Massachusetts-General-Hospital,10608

Jest więcej takich wynalazków jak maszynka ustalająca bakterie i antybiotyko oporność ich (nie mogę znaleźć artykułu ale był na kopalni) oraz podobną do wirusów i wszystko w szufladach. Cały zapęd do odkryć i nauki zastąpiliśmy srajfonami i potrzebą "ciemnego" motywu stała się sprawą priorytetową.
I tego przykładem jest właśnie badanie księżyca.
Małe chaotyczne wylanie żalów:D

W dniu 5.02.2019 o 14:32, wilk napisał:

A czy Ty dużo osiągnięć już dokonałeś? :)

Może jak w końcu będę miał czas i będę mógł spokojnie usiąść sobie np. pod jabłonką. W głowie nie będą się takie pierdoły jak: "rachunek za gaz, co dziś na obiad bo w kieszeni ostatni piątak" itp. itd. To jeżeli taki stan nastanie to gdy spadające jabłko spadając mi na głowę obudzi mnie to odkryje coś równie spektakularnego jak grawitację:D
Póki co muszę zadowolić się moją autofotografią komentowaną i lajkowaną w powszechnym spisie ludzkich twarzy:D

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 7.02.2019 o 14:09, f1513405 napisał:

wiecznie czujne "uszka i oczka"

Jeśli twoje określenie

 

W dniu 5.02.2019 o 14:23, f1513405 napisał:

srajfony X

odnosi się konkretnie do Apple iPhone a nie do wszystkich smartfonów w ogóle, to z tymi "oczkami i uszkami" nie trafiłeś. Podczas gdy rzeczywiście biznesem Google i FB jest reklama i firmy te chcą wiedzieć jak najwięcej o codziennych aktywnościach jej odbiorców, to Apple zarabia raczej na czymś, co można nazwać UX.

Po prawdzie to Apple właśnie rozpoczęło w styczniu kampanię "Co się zdarzy na twoim iPhonie, zostaje na twoim iPhonie":

https://www.cnbc.com/2019/01/06/apple-privacy-ad-ces-2019.html

Co więcej ostatnio pogrozili palcem Guglowi i Fejsowi wygaszając na chwilę wszystkie ich wewnętrzne usługi za to, że zbierali intensywnie dane o użytkownikach poza swoimi aplikacjami. Nawet pomimo tego, że ci użytkownicy świadomie zapisali się do specjalnego programu pilotażowego i otrzymywali za to pieniądze:

https://www.howtogeek.com/404090/did-apple-really-ban-facebook-and-googles-apps-why/

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.02.2019 o 23:27, Jarkus napisał:

Jeśli twoje określenie

 

odnosi się konkretnie do Apple iPhone a nie do wszystkich smartfonów w ogóle, to z tymi "oczkami i uszkami" nie trafiłeś. Podczas gdy rzeczywiście biznesem Google i FB jest reklama i firmy te chcą wiedzieć jak najwięcej o codziennych aktywnościach jej odbiorców, to Apple zarabia raczej na czymś, co można nazwać UX.

 

W sumie to ogół (ale nie ukrywam wzmożonej niechęci do zgniłego jabłuszka).
A wiedzą dużo, a co w icloud to jest ich (to samo z google i ich chmurą czy gmailem) a co mają to wydać muszą
https://niebezpiecznik.pl/post/apple-informuje-naszego-czytelnika-ze-fbi-wnioskowalo-o-jego-dane/
a co nie muszą to sprzedadzą.
Apple to nie Prometeusz

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, f1513405 napisał:

co w icloud to jest ich (to samo z google i ich chmurą czy gmailem)

To to dość powszechna plotka, ale to nie jest prawda. Co w iCloud i innych chmurach, to NIE jest własnością serwisu chmurnego. Regulują to zawsze zapisy licencji na używanie chmury, i nie znam takiej, która przenosi swobodę użytkowania zawartości na serwis (bo kwestia własności to jeszcze inna sprawa - możesz przecież trzymać w chmurze materiały do których sam nie masz praw).

9 godzin temu, f1513405 napisał:

a co mają to wydać muszą

To z kolei JEST prawda. Muszą przestrzegać prawa kraju, w którym prowadzą firmę. I dlatego tworzą takie systemy, do których sami nie mają dostępu (bo gdyby mieli, to różnych urzędników kusiłoby, żeby wymuszać ich udostępnianie):

https://niebezpiecznik.pl/post/fbi-kaze-apple-wbudowac-backdoora-w-iphony/?similarpost

Dlatego jeśli nie chcesz, żeby dane z twojego urządzenia trafiły do urzędników, to zwyczajnie - nie trzymaj ich w chmurze, tylko na odpowiednio zabezpieczonym urządzeniu. I Apple jest tutaj chyba najlepszym wyborem.

9 godzin temu, f1513405 napisał:

a co nie muszą to sprzedadzą.

Znowuż - nie sprzedadzą zawartości twojej chmury ani nawet informacji, co dokładnie w niej trzymasz. Raczej sposoby korzystania, godziny, miejsca, intensywność, może rodzaje plików (czy bardziej media, czy tekst) itd. I znowuż - Google, MS i paru innych tak. Apple NIE. I masz 100% racji pisząc, że

9 godzin temu, f1513405 napisał:

Apple to nie Prometeusz

Nie robią tego z dobroci serca. Zresztą - nie ma sensu wymagać dobroci od firmy. Ani obrażać się, że firma robi coś dobrego żeby zarobić. Po to przecież istnieje.

Tylko Apple - powtórzę to - zarabia inaczej niż Google i większość gigantów internetowych. Apple zarabia nie na dostarczaniu reklam, tylko w dużej mierze na "User Experience". I jeszcze - ich narracja marketingowa mówi o ochronie danych w urządzeniu (linki z mojego poprzedniego posta) a ich działania pokazują, że są gotowi walczyć o tą ochronę z potężnymi instytucjami państwowymi (link powyżej + były artykuły o tym na KW). Jestem zatem przekonany - choć nie mam twardych danych - że spora część ich klientów podjęła decyzję o zakupie iCzegośtam właśnie z uwagi na to. Po prostu opłaca im się walczyć o prywatność klientów. I chwała im za to, że obrali taką ścieżkę w biznesie bo mamy wybór.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Jarkus To wszystko kwestia wiary

@Jarkus  i dobiegliśmy od tematu artykułu:D remis:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Żyjące w glebie skąposzczety, np. dżdżownice, to jedne z najważniejszych, a jednocześnie najmniej zauważanych, zwierząt na Ziemi. Spulchniają one i użyźniają glebę, prowadzą recykling składników odżywczych, dzięki nim woda i powietrze mogą sięgać większych głębokości. Bez pierścienic gleba byłaby w znacznie gorszym stanie, a jej produktywność by spadła.
      Teraz po raz pierwszy w historii stworzono mapę występowania tych zwierząt. W pracach brało udział ponad 140 naukowców, którzy w 6900 miejscach na świecie sprawdzili glebę i skatalogowali w niej setki gatunków.
      Mamy tutaj pierwszy globalny obraz występowania jednej z najważniejszych grup zwierząt, mówi Stefan Scheu z Uniwersytetu w Gottingen. Uczony, który nie brał udziału w badaniach, mówi, że dzięki tej wiedzy możliwe będzie opracowanie planu ochrony ekosystemu z uwzględnieniem zwierząt żyjących zarówno w gruncie jak i ponad nim.
      Już w XIX wieku naukowcy skatalogowali wiele zwierząt i roślin żyjących na Ziemi. Jednak nie dotyczyło to organizmów żyjących w glebie. Przez długi czas nie wiedzieliśmy, gdzie i jakie gatunki żyją, mówi ekolog gleby, Noah Fierer z University of Colorado w Boulder.
      Stworzenie mapy skąposzczetów zamieszkujących glebę do pomysł Helen Philips i jej kolegów z Niemieckiego Centrum Badań nad Bioróżnorodnością w Lipsku. Skontaktowali się oni ze specjalistami w tej dziedzinie i poprosili o przesłanie danych. Odpowiedziało 141 naukowców, którzy dostarczyli danych z ponad 6900 miejsc w 57 krajach. Dostaliśmy trzykrotnie więcej danych niż się spodziewałam, mówi Philips.
      Do tworzenia mapy wykorzystano modelowanie komputerowe i tutaj naukowców czekało spore zaskoczenie. Okazało się bowiem, że czynnikiem decydującym o tym, jak dobrze radzi sobie populacja skąposzczetów w glebie są temperatury i opady, a nie – jak sądzono – rodzaj gleby. Uczonych zaskoczyło, jak mały wpływ na populację miała gleba, w której zwierzęta żyją. Badania pokazują, że zmiany klimatu będą miały poważne konsekwencje również dla zwierząt żyjących pod ziemią.
      Zaskakujący był też rozkład gatunków. O ile flora i fauna na powierzchni naszej planety wykazuje największe zróżnicowanie w tropikach, to – przynajmniej w skali lokalnej – życie podziemne wygląda inaczej. Gleby Europy, północno-wschodnich USA, południowego krańca Ameryki Południowej oraz południowe regiony Nowej Zelandii i Australii mają na danym obszarze więcej gatunków podziemnych skąposzczetów niż tropiki. Występuje tam też więcej osobników. Modelowanie wykazało, że na każdy metr kwadratowy gleby w strefach umiarkowanych przypada do 150 takich organizmów, a w tropikach jest to zaledwie 5 sztuk.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niezwykłe wzorce pogodowe w górnych warstwach atmosfery nad Antarktyką znacząco zmniejszyły utratę ozonu powodując, że w ostatnim czasie dziura ozonowa była najmniejsza od czasu rozpoczęcia jej obserwowania w roku 1982, poinformowali naukowcy z NOAA i NASA.
      Największą tegoroczną powierzchnię dziura ozonowa osiągnęła 8 września, kiedy to obejmowała 16,4 miliona kilometrów kwadratowych. Później skurczyła się do 10 milionów km2 i tak już pozostało. Zwykle dziura ozonowa rozrasta się do niemal 21 milionów kilometrów kwadratowych i utrzymuje taką wielkość jeszcze na początku października.
      To świetna wiadomość dla ozonu na półkuli południowej. Musimy jednak pamiętać, że to, co obserwujemy, to skutek wyższych temperatur w stratosferze, a nie oznaka szybkiego odradzania się ozonu, mówi Paul Newman z Goddard Space Flight Center.
      Dziura ozonowa formuje się nad Antarktyką późną zimą, gdy wskutek promieniowania słonecznego w atmosferze rozpoczynają się reakcje pozbawiające ją ozonu. W reakcjach tych biorą udział wyemitowane przez człowieka aktywne formy związków chloru i bromu. Reakcja odpowiedzialne za niszczenie ozonu zachodzą na powierzchni chmur tworzących się w zimnych warstwach stratosfery. Gdy jest cieplej, formuje się mniej chmur, które są ponadto nietrwałe, dzięki czemu proces niszczenia ozonu jest mniej intensywny.
      Dziura ozonowa jest monitorowana za pomocą satelitów i balonów stratosferycznych. W tym roku podczas pomiarów ozonu nad Biegunem Południowym nie znaleziono żadnej części atmosfery, która byłaby całkowicie pozbawiona ozonu, mówi Bryan Johnson z Earth System Research Laboratory.
      W bieżącym roku po raz trzeci od niemal 40 lat zdarzyło się tak, że wyższe temperatury w stratosferze ograniczyły rozmiary dziury ozonowej. Dwa podobne takie wydarzenia miały miejsce w roku 1988 i 2002. To rzadki przypadek, który wciąż staramy się zrozumieć. Gdyby nie było tego ocieplenia, prawdopodobnie obserwowalibyśmy typową dziurę ozonową, mówi Susan Strahan z Universities Space Research Association. Naukowcy dotychczas nie znaleźli żadnego związku pomiędzy tymi trzema wydarzeniami, a zmianami klimatu.
      Warstwa ozonowa nad Antarktyką zaczęła powoli zmniejszać się w latach 70., a na początku lat 80. zaczęto rejestrować duże ubytki ozonu. W 1985 roku naukowcy z British Antarctic Survey odkryli dziurę ozonową, którą potwierdził później satelita NASA.
      W 1987 roku podpisano Protokół montrealski, który wszedł w życie w roku 1989. W jego ramach państwa zobowiązały się stopniowo ograniczać, a w końcu zaprzestać produkcji substancji niszczących warstwę ozonową. Protokół ten okazał się najbardziej skuteczną globalną umową w historii. Podpisało go 196 państw oraz Unia Europejska. Szczyt produkcji związków niszczących warstwę ozonową przypadł na rok 2000. Wtedy też dziura ozonowa była największa i sięgnęła niemal 30 milionów km2. Od tamtej pory się zmniejsza. Naukowcy oceniają, że do roku 2070 poziom ozonu nad Antarktyką powinien powrócić do poziomu z roku 1980.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańska NOAA (Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna) potwierdza przypuszczenia innych specjalistów i mediów. Lipiec 2019 był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów. Rekordowe upały panowały w wielu miejscach na Ziemi, a lód morski Arktyki i Antarktyki skurczył się do rekordowo małej powierzchni. Średnia temperatura w lipcu bieżącego roku była o 0,95 stopnia Celsjusza wyższa, niż średnia dla lipców z całego XX wieku.
      Istnieniu globalnego ocieplenia nie da się zaprzeczać. Aż 9 z 10 najgorętszych lipców miało miejsce od roku 2005, z czego pięć ostatnich lipców jest jednocześnie pięcioma najcieplejszymi w historii pomiarów. Ponadto było to 43. lipiec z rzędu i 415. miesiąc z rzędu z temperaturami powyżej średniej wieloletniej.
      Jakby tego było mało, pierwsza połowa bieżącego roku również była rekordowo gorąca i wyrównała dotychczasowy rekord należący do I połowy roku 2017. Bieżący rok był dotychczas rekordowo gorący w niektórych częściach obu Ameryk, w Azji, Australii, Nowej Zelandii, południowej połowie Afryki, częściach zachodniego obszaru Oceanu Spokojnego, na zachodzie Oceanu Indyjskiego i na Atlantyku.
      Zanotowano też rekordowo niski zasięg lodu morskiego w Arktyce. Był on o 19,8% niższy niż średnia. W Antarktyce zaś zasięg lodu morskiego był o 4,3% mniejszy niż średnia i również był najniższy w historii pomiarów.
      Nie wszędzie było jednak wyjątkowo upalnie. W częściach Skandynawii oraz w Rosji temperatury były o 1,5 stopnia Celsjusza poniżej średniej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z danych Copernicus Climate Change Service, serwisu prowadzonego przez Unię Europejską, wynika, że miniony lipiec mógł być najcieplejszym lipcem w historii pomiarów, a to oznacza najcieplejszym miesiącem w ogóle w historii pomiarów.
      Stwierdzenie „mógł być” jest tu jak najbardziej na miejscu, gdyż w porównaniu do rekordowego dotychczas lipca 2016 temperatury były wyższe o 0,04 stopnia Celsjusza, czyli różnica mieści się w granicach błędu pomiarowego. Nie można zaprzeczyć, ze tegoroczny lipiec był wyjątkowo ciepły, o około 0,56 stopnia Celsjusza cieplejszy od średniej dla wszystkich lipców z lat 1981–2010. Jednak sami przedstawiciele Copernicus podkreślają, że opierają się wyłącznie na własnym zestawie danych, a gdy w najbliższych tygodniach inne instytucje opublikują swoje dane może dojść do zweryfikowania informacji o najcieplejszym miesiącu w historii pomiarów.
      Lipiec jest zwykle najcieplejszym miesiącem w roku w skali globu. Dzieje się tak, gdyż duże masy lądowe znajdujące się na półkuli północnej ogrzewają się szybciej niż oceany z półkuli południowej ulegają schłodzeniu w czasie lata trwającego na półkuli północnej. Odwrotne zjawisko zachodzi, gdy u nas panuje zima, zatem to sezonowe zmiany na półkuli północnej mają największy wpływ na globalną temperaturę.
      Niezależnie od ewentualnych minimalnych korekt w górę czy w dół, już teraz możemy stwierdzić, że tegoroczny lipiec znajduje się bardzo blisko granicy 1,2 stopnia Celsjusza wzrostu w porównaniu z okresem przedprzemysłowym. Warto przypomnieć, że zgodnie z Porozumieniem Paryskim ludzkość chce utrzymać wzrost globalnej temperatury na poziomie znacznie niższym niż 2 stopnie Celsjusza. Docelowo powinno być to nie więcej niż 1,5 stopnia Celsjusza. Trzeba tutaj też zauważyć, że IPCC wyznaczając takie cele bierze pod uwagę nie indywidualne miesiące czy lata, a okresy 30-letnie. Zaś w ciągu ostatnich 30 lat średnie temperatury na Ziemi wzrosły o około 1 stopnień Celsjusza w porównaniu do okresu preindustrialnego.
      O tym, czy lipiec 2019 był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów dowiemy się już wkrótce, gdy swoje dane opublikują inne instytucje. Szczególnie istotne będą informacje NASA/NOAA i brytyjskiego Met Office.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Pojawiają się coraz większe obawy o to, że ludzkość może doprowadzić do nieodwracalnych katastrofalnych zmian klimatycznych. Wiele wskazuje na to, że potrzebne są radykalne działania, na ich przeprowadzenie zostało niewiele czasu, a nikt nie kwapi się, by działania takie rozpocząć. Jeśli nic się nie zmieni, to do roku 2030 średnia temperatura na Ziemi może być o 1,5 stopnia Celsjusza wyższa niż w epoce przedprzemysłowej. Jednak, jak dowiadujemy się z najnowszego raportu IPCC, jeśli posadzimy dodatkowo 1 miliard hektarów lasu, to wspomniany wzrost temperatury o 1,5 stopnia Celsjusza przeciągniemy do roku 2050. Zyskamy więc dodatkowe 2 dekady na wprowadzenie zmian.
      Miliard hektarów to 10 milionów kilometrów kwadratowych czyli nieco więcej niż powierzchnia USA. Ekolodzy Jean-Francois Bastin i Tom Crowther ze Szwajcarskiego Federalnego Instytutu Technologii w Zurichu postanowili sprawdzić, czy obecnie na Ziemi da się zasadzić tyle dodatkowych drzew i gdzie można by je zasadzić.
      Naukowcy przeanalizowali niemal 80 000 zdjęć satelitarnych, badając obecną pokrywę leśną naszej planety. Następnie skategoryzowali poszczególne obszary Ziemi biorąc pod uwagę 10 cech charakterystycznych gleby i klimatu. Dzięki temu zidentyfikowali obszary, na których może rosnąć konkretny typ lasu. Od powierzchni tych obszarów odjęli powierzchnię zajmowaną obecnie przez lasy, miasta i pola uprawne. W ten sposób obliczyli, ile lasu można zasadzić obecnie na Ziemi.
      Okazało się, że na Ziemi jest obecnie miejsce na 900 milionów hektarów lasu, który można zasadzić nie zajmując przy tym pól uprawnych i terenów miejskich. Ten dodatkowy las w ciągu kilku dekad usunąłby z atmosfery 205 milionów ton węgla, czyli sześciokrotnie więcej niż ludzkość wyemitowała w roku 2018.
      To pokazuje rolę, jaką odgrywają lasy, mówi Greg Asner z Arizona State University. Jeśli chcemy osiągnąć cele, jakie ludzkość sobie wyznaczyła, musimy zaprzęgnąć las do pomocy. Warto tutaj zauważyć, że rola lasów nie ogranicza się tylko do usuwania węgla z atmosfery. Lasy m.in. zwiększają bioróżnorodność, poprawiają jakość wody, zapobiegają erozji gleby.
      Pozostaje też pytanie, ile kosztowałoby zalesianie Ziemi na masową skalę. Crowther szacuje koszt posadzenia jednego drzewa na około 30 centów, a to oznacza, że koszt całego przedsięwzięcia wyniósłby około 300 miliardów USD.
      Naukowcy przyznają, że szacunki dotyczące ilości węgla pochłanianego przez przyszłe lasy nie są zbyt precyzyjne. Jednak wkrótce się to zmieni. Pod koniec ubiegłego roku NASA wysłała na Międzynarodową Stację Kosmiczną urządzenie GEDI (Global Ecosystem Dynamics Investigation), które za pomocą laserów tworzy precyzyjną trójwymiarową mapę lasów, od ściółki po korony drzew. Dane z GEDI pozwolą uczonym znacznie bardziej precyzyjnie oceniać ilość węgla pochłanianego przez roślinność.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...