Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Życie na Ziemi istnienie dzięki zderzeniu dwóch planet?

Recommended Posts

To kolizja, w wyniku której powstał Księżyc, dostarczyła na Ziemię składniki niezbędne do powstania życia, uważają naukowcy z Rice University. Ponad 4,4 miliarda lat temu Ziemia zderzyła się z inną planetą, a skutkiem tej kolizji było powstanie Księżyca. Amerykańscy uczeni twierdzą, że nie był to jej jedyny efekt. Ich zdaniem podczas zderzenia nasza planeta zyskała większość obecnego na niej węgla i azotu.

Z badań nad prymitywnymi meteorytami wiemy, że Ziemia i inne wewnętrzne planety Układu Słonecznego są ubogie w lotne pierwiastki. Czas i sposób ich pojawienia się na Ziemi jest przedmiotem debaty naukowej. Nasza teoria jest pierwszą, która wyjaśnia, zgodnie ze wszystkimi dowodami geochemicznymi, czas i sposób pojawienia się tych pierwiastków na naszej planecie, mówi współautor badań Rajdeep Dasgupta.

Prowadzone przez Dasguptę laboratorium specjalizuje się w badaniu reakcji geochemicznych zachodzących w głębi planety w warunkach wysokiej temperatury i ciśnienia. Podczas serii eksperymentów Dasgupta i jego student Damanveer Grewal postanowili przetestować hipotezę, że lotne związki chemiczne trafiły na Ziemię wskutek zderzenia z protoplanetą, której jądro było bogate w siarkę. Zawartość siarki jest tutaj istotna, gdyż dysponujemy licznymi dowodami eksperymentalnymi wskazującymi, że węgiel, siarka i azot są obecne w każdej części Ziemi, z wyjątkiem jej jądra. Jądro nie wchodzi w interakcje z resztą Ziemi, ale wszystko ponad nim, płaszcz, skorupa, hydrosfera i atmosfera są ze sobą połączone i wymieniają się materiałem, mówi Grewal.

Od dawna istnieje teoria mówiąca, że Ziemia zyskała lotne pierwiastki z bogatych w nie meteorytów, które bombardowały planetę już po uformowaniu się jądra. Co prawda sygnatury izotopowe tych pierwiastków są zgodne z sygnaturami izotopowymi pierwiastków znajdowanych obecnie na prymitywnych meteorytach zwanych chondrytami węglowymi, to stosunek węgla do azotu jest różny. Na Ziemi wynosi on około 40:1, tymczasem w chondrytach węglowych jest to 20:1.

Podczas swoich eksperymentów, w czasie których symulowano ciśnienie i temperatury podczas formowania się jądra ziemi, Grewal i jego zespół testowali hipotezę, zgodnie z którą mamy bogate w siarkę jądro, ale brakuje w nim azotu i węgla, przez co poza jądrem stosunek tych pierwiastków jest inny niż powinien. Podczas serii testów z uwzględnieniem różnych temperatur i ciśnienia Grewal obliczał, jak dużo węgla i azotu może dostać się do jądra przy trzech różnych scenariuszach: gdy nie ma w nim siarki, gdy jest 10% siarki i gdy siarka stanowi 25% jądra.

Na azot niemal nie miało to wpływu. Pozostawał on rozpuszczalny w stopach powiązanych z krzemianami. Jedynie przy założeniu najwyższej koncentracji siarki obserwowaliśmy, że rozpoczynało się jego usuwanie z jądra. Węgiel zaś zachowywał się zupełnie inaczej. Znacznie gorzej rozpuszczał się w stopach z obecnością siarki i było go w nich około 10-krotnie mniej pod względem wagowym niż w stopach bez siarki.

Po uzyskaniu takich wyników naukowcy, znając koncentrację i stosunek pierwiastków zarówno na Ziemi jak i na meteorytach, stworzyli symulację komputerową, której celem było opracowanie najbardziej prawdopodobnego scenariusza, wedle którego mamy na Ziemi takie a nie inny rozkład lotnych pierwiastków. Uzyskanie odpowiedzi wymagało sprawdzenia około miliarda(!) różnych scenariuszy i porównania uzyskanych w każdym z nich wyników z warunkami, jakie obecnie panują w Układzie Słonecznym.

Okazało się, że wszystkie dostępne dowody – sygnatury izotopów, stosunek węgla do azotu oraz całkowita ilość węgla, azotu i siarki na Ziemi z wyjątkiem jej jądra – wskazują na to, że pierwiastki te trafiły na naszą planetę wskutek kolizji z planetą wielkości Marsa o bogatym w siarkę jądrze, w wyniku której powstał Księżyc, mówi Grewal.

Nasze badania sugerują, że skaliste podobne do Ziemi planety mają większą szansę na nabycie pierwiastków niezbędnych do powstania życia, jeśli doszło tam do zderzenia z inną planetą zbudowaną z innych pierwiastków, prawdopodobnie pochodzącą z innej części dysku protoplanetarnego, mówi Dasgupta, który jest też głównym badaczem w finansowanym przez NASA programie CLEVER Planets. Celem tego programu jest badanie, jak niezbędne do życia pierwiastki mogły trafić na Ziemię i inne skaliste planety.

Zdaniem Dasgupty jest mało prawdopodobne, by Ziemia zyskała wspomniane pierwiastki samodzielnie, w czasie swojego formowania się. To zaś oznacza, że możemy rozszerzyć obszar poszukiwań sposobu, w jaki pierwiastki lotne trafiają na jedną planetę i tworzą życie w znanej nam formie, dodaje Dasgupta.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale Thea zdaje się krążyła po orbicie podobnej ziemskiej - powinna mieć podobny skład :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie sądzę, aby Thea uformowała się na podobnej orbicie co Ziemia. Musiałaby krążyć po przeciwnej stronie Słońca, a wtedy nie doszłoby do zderzenia. Sądzę, że Thea została zepchnięta może nawet z pasa Kuipera. Możliwe, że pochodzenie Thea, było podobne do pochodzenia księżyca Jowisza Io. Kiedyś to pewnie zbadamy. Szkoda, że nas już raczej nie będzie. Ale takie życie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo to ciekawe! Łącząc to z wieloma koincydencjami takimi jak np. ochronny wpływ księzyca i gazowych olbrzymów, w tym przede wszystkim Jowisza. Odpowiedni typ naszej gwiazdy i jej wiek, położenie układu słonecznego w mniej "ruchliwym" ramieniu galaktyki etc. etc. - coraz bardziej umacniam się w przekonaniu jak naiwne i prymitywne jest myślenie, że w naszej galaktyce musi roić się od życia ze względu na sama tylko potencjalną ilość egzoplanet... albo egzoplanet w ekosferze... Czynników które umożliwiły lub znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo powstania życia jakie znamy na ziemi jest bardzo dużo i jeden jest rzadszy i dziwniejszy od kolejnego - a to znacznie redukuje prawodopodobieństwo powstania życia na innych planetach. Nie rozumiem dlaczego nie bierze się tego pod uwagę w obliczeniach... 

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Czynników które umożliwiły lub znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo powstania życia jakie znamy na ziemi jest bardzo dużo i jeden jest rzadszy i dziwniejszy od kolejnego

A jakie są to czynniki? tak rzadkie i unikalne że nie istnieją w żadnym z miliardów innych układów planetarnych w miliardach innych galaktyk?

to w zwykłym totolotku masz szansę 1 na te 10000000 a ludzie wygrywają, ba, czasami muszą się między sobą dzielić nagrodą!

tutaj masz miliardy miliardów gwiazd

i najważniejsze, nikt nie znalazł niczego unikalnego w naszym układzie co by go z powrotem zrobiło pępkiem świata.

Jeśli warunki są sprzyjające to samoreplikujące się cząsteczki organiczne powstaną wcześniej czy później, to kolejny level ewolucji.

To że na każdym kontynencie odizolowane ludy wynalazły takie same łuki, siekierki itd. to też naturalny etap ewolucji, mimo że wydaje się to nieprawdopodobne. po prostu warunki wymusiły że każdy wynalazł sobie taki sam łuk. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Czynników które umożliwiły lub znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo powstania życia jakie znamy na ziemi jest bardzo dużo i jeden jest rzadszy i dziwniejszy od kolejnego - a to znacznie redukuje prawodopodobieństwo powstania życia na innych planetach. Nie rozumiem dlaczego nie bierze się tego pod uwagę w obliczeniach... 

Jest "Hipoteza rzadkiej Ziemi" zakładająca, że życie powstało na skutek  nieprawdopodobnie szczęśliwej kombinacji sprzyjających parametrów na Ziemi i jej otoczeniu. Sęk w tym, że "nieprawdopodobne szczęście" jest takie … niematematyczne, nienaukowe i mało prawdopodobne:D, ze względu (w tym przypadku) na mnogość pozasłonecznych planet skalistych,  orbitujących w ekosferach. A jak jeszcze dochodzi teoretyczna możliwość życia opartego na metanie czy etanie, to już ho, ho, ho.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 28.01.2019 o 19:02, Sławko napisał:

Musiałaby krążyć po przeciwnej stronie Słońca, a wtedy nie doszłoby do zderzenia

Bardzo to zagadkowe co napisałeś :)
Jak sobie wyobrażasz krążenie po przeciwnej stronie Słońca?
Orbity mogły być zbliżone i z czasem doszło do zbliżenia dwóch ciał. Do podobnego składu wystarczy bliskość orbit a nie identyczność.

9 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Czynników które umożliwiły lub znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo powstania życia jakie znamy na ziemi jest bardzo dużo i jeden jest rzadszy i dziwniejszy od kolejnego

Jakie to niby czynniki? Jeśli chodzi o życie najnowsze odkrycia lokują je na tuż po ostygnięciu planety - nawet do paru milionów lat.
Wtedy to ani Księżyc nie pomagał ani Jowisz.
Co innego życie inteligentne. Tutaj był cały szereg czynników rozgrywanych przez tysiące milionów lat.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, 3grosze napisał:

życie

powinno być "życie wielokomórkowe" bo np. bakterie pojawiły się na Ziemi 3,8mld lat temu i przez następne (nie wiedzieć czemu) 3,5mld lat w nic bardziej od siebie skomplikowanego nie wyewoluowały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

i przez następne (nie wiedzieć czemu) 3,5mld lat w nic bardziej od siebie skomplikowanego nie wyewoluowały.

Chyba to jest wiadome. Nie było tlenu, środowisko było mocno kwaśne, pozyskiwanie energii z procesów beztlenowych jest za słabe żeby utrzymać większy organizm. I tak do tej pory niektóre ekstremalne środowiska na Ziemi są zasiedlane tylko przez jednokomórkowce. Po prostu ewolucja, dlatego wielbłądy o szerokich kopytach pojawiły się w afryce a nie na kole podbiegunowym, a puchate niedźwiedzie polarne nie pojawiły się w Afryce tylko na północy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, tempik napisał:

Nie było tlenu,

To jeden z czynników (baaaardzo ważny). Ale cały czas na Ziemi żyją tlenowce, które od miliardów lat nie uznały za stosowne się ulepszyć: nie mają takiej potrzeby: nie stymuluje ich własna, stabilna  nisza ekologiczna. Potrzebne są jeszcze "kopniaki" ewolucyjne naruszające status quo ich strefy komfortu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, tempik napisał:

A jakie są to czynniki? tak rzadkie i unikalne że nie istnieją w żadnym z miliardów innych układów planetarnych w miliardach innych galaktyk?

Wymieniłem ich kilka, w tym jeden jest w tekście pod którym piszemy te komentarze... Ja absolutnie nie twierdzę, że życie na innych planetach/ciałach niebieskich jest niemożliwe. Jedynie wskazuje, że prawdopodobieństwo zaistnienia życia nie jest prostą funkcją ilości potencjalnych planet skalistych znajdujących się w ekosferze. 

Niemniej, faktycznie, czynniki/koincydencje o których pisałem nie mają się tak samo do każdego rodzaju życia. Zgadzam się oczywiście z tym, ze życie prymitywne, jednokomórkowe jest bardziej prawdopodobnie niż bardziej złożone. Nie będę tutaj rozróżniał stanów pośrednich np. wielokomórkowców takich czy innych, tylko od razu przejdę na drugą stronę skali - życie inteligentne. Wymieniam tutaj kilka czynników które zostały spełnione dla życia inteligentnego na ziemi (zasada antropiczna): 

1. czas życia wszechświata (w kontekście okienka czasowego w którym możw powstać życie + czas potrzebny do powst. życia inteligentnego) i czas życia gwiazd. Gdyby nasze słońce żyło krócej niż 2-3t (t- średni czas życia gwiazdy) upłynęłoby zbyt mało czasu aby powstały cięższe pierwiastki potrzebne do życia takei jak tlen, azot, wegiel. 

2. Położenie w galaktyce - zbyt blisko centrum - zbyt duże prawdopodobieństwo kolizji z inną gwiazdą - a wiec zbyt mało czasu na powstanie życia inteligentnego + duża gestosć gwiazd powoduje odkształcanie toru planet, większa ilosć komet etc. 

3. Promien korotacji - nasz układ jest dokładnie w takim miejscu galaktyki że jedgo prędkość względem galaktyki jest tak zbilansowana że jego pozycja jest stabilna i nie wchodzi on w gęste obszray ani nie ucieka z galaktyki (prędkośc wirowa przy centrum galaktyki i prędkośc liniowa na końcach ramion galaktyki się mniej więcej znoszą). 

4. Dalej jeśli chodzi o pozycję w galaktyce - układ słoneczny znajduje się w mniej gęstym ramieniu, wieć nei doś że nie zbliza się do centrum i nie ucieka to jeszcze jest w obszarze mniejszego zagęszczenia "niebezpieczeństw" 

5. Masa słońca - musi być między 0,85 M a 1,2 M - gdyby masa była mniejsz anie nastąpiły by reakcje termojądrowe a wtedy patrz punkt 1. Gdyby była większa - zbyt szybko by się wypaliło. (Niektóre gwaizdy żyją np. 1 mld lat, a ewolucja życia na zimei trwa 3.5 mld lat...) 

6. Odlgłość ziemi od Słońca - ekosfera (najbardziej popularny czynnik...) 

7. Księżyc - ziemia jest jedyną planetą ukłądu złonecznego i chyba jedyną znaną nam w ogóle która posiada tak duży księżyc w stounku do planety. Wielkośc ksieżyca nie dość że nas chorni przed komentami etc. to jeszcze jego masa stabilizuje oś obrotu ziemi dzięki czemu bieguny nam się co róż nie zmieniają i nie ma drastycznych zmian klimatu. 

8. Jowisz. Jego położeni ejest ważne - zbyt blisko - destabiliazacja toru Ziemi. Zbyt daleko - nawet 1000 razy częstsze kolizje komet  z naszą planetą. 

9. Wielkośc ziemi - zbyt mała grwaiwtacja uniemożliwiła by utrzymanie ise atmosfery w obecnej gęstości. 

Podsumowując: Nie twierdze, że życie inteligentne we wszechswiecie nie jest możliwe (absolutnie!) - twierdzę jedynie, że nasze "szacunki" są moooocno optymistyczne bo opierają się głównie na ilości egzoplanet i ew. tego czy jest skalista i w ekosferze, a to MOŻE być dużo, duużo za mało. Dodatkowo zwracam uwagę, że wynik prawdopodobieństwa obliczany na podstawie ilości egzoplanet we wszechświecie drastycznie spada kiedy się uwzględni kazdy z tych punktów - a ich wpływ skumulowany może to prawdopodobieństwo zmniejszyć do bliżej nie znanej mi wartosci, ale na pewno znacznie mniejszej niż to większosc ludzi myśli (w tym mądrych głów z programó discovery na ten temat ;P). Krótko mówią - najpierw należałoby obliczyć prawdopodobieństwo występienia życia int. biorąc pod uwagę wszystkie powyzsz eczynniki + wszystkie inne (jak to z artykułu powyzej) - a dopiero później oceniać czy to jest wysokie czy niskie prawdopodonieństwo ;P Niby banał, ale jakoś nikt się nie kwapi żeby tych obliczeń dokonać. Pewnie dlatego, że gdyby brać pod uwagę te czynniki to ŻADNA z odnalezionych przez nas egzoplanet nie łapie się nawet na spełnienie połowy tych założeń. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, Warai Otoko napisał:

Krótko mówią - najpierw należałoby obliczyć prawdopodobieństwo występienia życia int. biorąc pod uwagę wszystkie powyzsz eczynniki + wszystkie inne (jak to z artykułu powyzej) - a dopiero później oceniać czy to jest wysokie czy niskie prawdopodonieństwo

Są naukowcy zajmujący się tematem, ale oni samokrytycznie nazywają te "obliczenia" szacowaniem: brak ścisłych danych po prostu.:( Ale biorąc nawet wariant pesymistyczny (hipoteza rzadkiej Ziemi) jedno życie inteligentne/galaktykę jest znane, a galaktyk miliardy.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

czas życia gwiazd

takich średniaków jak Słońce jest chyba najwięcej, czyli dalej miliardy miliardów identycznych gwiazd

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

zbyt blisko centrum - zbyt duże prawdopodobieństwo kolizji z inną gwiazdą - a wiec zbyt mało czasu na powstanie życia inteligentnego

przecież galaktyki które obserwujemy istnieją miliardy lat i nie widać jakiejś wyrwy bliżej centrum, dalej tam krążą różnorakie gwiazdy, te mniejsze też

 

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

wieć nei doś że nie zbliza się do centrum i nie ucieka to jeszcze jest w obszarze mniejszego zagęszczenia "niebezpieczeństw" 

ile trwa takie zbliżenie ? ile razy trzeba okrążyć jądro? przecież to pewnie idzie w miliardy lat

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Masa słońca - musi być między 0,85 M a 1,2 M

jak wyżej, takich gwiazd jest masa, nie do policzenia

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Księżyc - ziemia jest jedyną planetą ukłądu złonecznego i chyba jedyną znaną nam w ogóle która posiada tak duży księżyc w stounku do planety.

chyba już nie aktualne bo chyba już są potwierdzone w obserwacjach księżyce i to duże, bo do małych to jeszcze nie ma odpowiedniej lornetki.

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Jowisz. Jego położeni ejest ważne

nawet bardzo, ale każdy układ w podobnych odległościach od gwiazdy tworzy swoje gazowe olbrzymy

 

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

Wielkośc ziemi - zbyt mała grwaiwtacja uniemożliwiła by utrzymanie ise atmosfery w obecnej gęstości. 

no ale nie jest wymagana masa w punkt taka jak Ziemi, jest spory zakres, w który wpasuje się mnóstwo innych planet

44 minuty temu, Warai Otoko napisał:

to jeszcze jest w obszarze mniejszego zagęszczenia "niebezpieczeństw" 

Niestety jesteśmy na ostatniej prostej przed niebezpieczeństwem i nieuchronnie zderzymy się inną galaktyką. Ale nie ma co przesadzać bo jeszcze trochę pożyjemy i odchowamy dzieci. A samego zderzenia możemy nawet nie odczuć bo jest mała szansa żeby wpaść na inny obiekt w tak wielkiej ilości pustej przestrzeni.

i Jeszcze jedno, może po prostu żyjemy na wsi naszej galaktyki i dlatego życie wolno płynie i daleko mamy do sąsiadów. Może miasto, ruch,zgiełk i tętniące życie właśnie toczy się bliżej centrum a nie na naszych peryferiach? :)

 

 

Edited by tempik

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, tempik napisał:

i Jeszcze jedno, może po prostu żyjemy na wsi naszej galaktyki i dlatego życie wolno płynie i daleko mamy do sąsiadów. Może miasto, ruch,zgiełk i tętniące życie właśnie toczy się bliżej centrum a nie na naszych peryferiach? :)

 

 

Wszechświat istnieje ok. 14 mld lat. Na początku nie wiem przez ile miliardów lat życie było mało proawdopodobne/niemożliwe bo za gorąco, za mało cięzkich pierwiastków, planet etc. Ewolucja życia inteligentnego na ziemi trwała 3.5 mld lat, czyli 1/4 życia wszechświata! Dość długo, a biorąc pow uwagę "ruch" jaki jest przy jądrze galaktyki (i inne czynnikim o których pisałem) to prawdopodobieństwo zniszczenia życia w zarodku np. podczas pierwszego mld lat ewolucji jest bardzo duże. Poza tym słońce nie jest taka przeciętną gwiazda, żyje długo etc. najwięcej jest czerwonych karłów. 

 

32 minuty temu, 3grosze napisał:

Są naukowcy zajmujący się tematem, ale oni samokrytycznie nazywają te "obliczenia" szacowaniem: brak ścisłych danych po prostu.:( Ale biorąc nawet wariant pesymistyczny (hipoteza rzadkiej Ziemi) jedno życie inteligentne/galaktykę jest znane, a galaktyk miliardy.

Właśnie. Dlatego pisałem dalej, że to sa szacunki, ale poza tym mocno optymistyczne. Generalnie nie możemy za bardzo nic sensownego powiedzieć o prawdopodobieństwie isteninai inne go niż nasze życia int. we wszechświecie bo dotychczasowa obserwowana częstość występowania wynosi 1. Ale jeśli chcemy coś szacować to nie możemy brać tylko ilości planet i tego czy jest w ekosferze... Dlatego wszelkie twierdzenie że "nie możliwe, żeby nie było inteligentnego życia w tak wielkim wszechświecie" sa naiwne. Może jest, może nie. Jedno jest pewne - tam gdzie na pewno powstało int. życie warunki były bardzo wyjątkowe! Dlatego bez dodatkowych danych nie można zakładac że inne int. zycie potrzebuje tylko małej części z tych wyjątkowych warunków - niby dlaczego? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Dlatego bez dodatkowych danych nie można zakładac że inne int. zycie potrzebuje tylko małej części z tych wyjątkowych warunków - niby dlaczego? :P

Dlatego że życie to zjawisko termodynamiczne. Wystarczy spojrzeć na podmorskie kominy. Stworzenia tam żyjące są bardziej z Wenus niż z Ziemi. Oczywiście wydaje się że Natura sprzyja białkowcom - powszechność węgla, tlenu, itp, ale równie powszechne są warunki, w których amoniak może pełnić rolę rozpuszczalnika polarnego. Piszę o tym bo nam, białkowcom, wydaje się że rozpuszczalnik polarny jest warunkiem koniecznym. Sto lat temu w ramach powszechnie znanego, a dziś zapomnianego, doświadczenia wrzuciłem do roztworu szkła wodnego trochę kryształów chlorku wapnia, siarczanu miedzi i niklu, las który wyrósł w zlewce przyprawił mnie o chwile olśnienia - nie musi być organiczne!

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Jajcenty napisał:

Dlatego że życie to zjawisko termodynamiczne. Wystarczy spojrzeć na podmorskie kominy. Stworzenia tam żyjące są bardziej z Wenus niż z Ziemi. Oczywiście wydaje się że Natura sprzyja białkowcom - powszechność węgla, tlenu, itp, ale równie powszechne są warunki, w których amoniak może pełnić rolę rozpuszczalnika polarnego. Piszę o tym bo nam, białkowcom, wydaje się że rozpuszczalnik polarny jest warunkiem koniecznym. Sto lat temu w ramach powszechnie znanego, a dziś zapomnianego, doświadczenia wrzuciłem do roztworu szkła wodnego trochę kryształów chlorku wapnia, siarczanu miedzi i niklu, las który wyrósł w zlewce przyprawił mnie o chwile olśnienia - nie musi być organiczne!

To o czym piszesz ma miejsce niezależnie od czynników o których pisałem (do amoniaku potrzeba azotu, a do tego potrzeba reaktora w postaci odpowiedniej i opodiwendio długo zyjącej gwiazdy; potrzeba też nie rozwalania życia raz na dekadę etc. etc. ). Poza tym pisałem o życiu inteligentnym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytat

Masa słońca - musi być między 0,85 M a 1,2 M - gdyby masa była mniejsz anie nastąpiły by reakcje termojądrowe a wtedy patrz punkt 1. Gdyby była większa - zbyt szybko by się wypaliło. (Niektóre gwaizdy żyją np. 1 mld lat, a ewolucja życia na zimei trwa 3.5 mld lat...) 

Tutaj zawarty jest znaczący błąd. Reakcje syntezy nie zachodzą w brązowych karłach, które mają masę mniejszą niż 0,08 masy Słońca , przez co nie są uważane za pełnoprawne gwiazdy.

Powyżej tej masy dochodzi już do syntezy.

0,85M to już jest masa nawet większa niż gwiazd typu widmowego  K (pomarańczowe karły). Te gwiazdy uważa się zaś za najlepsze dla życia. Żyją 1,5-2 x dłużej niż Słońce a są spokojniejsze niż czerwone karły.

Ponadto rozważając kwestię życia w Kosmosie należy wziąć pod uwagę efekt skali. W obserwowalnym Wszechświecie jest szacunkowo ok. 70 trylionów gwiazd. Nawet jeśli tylko co przy milionowej gwieździe zachodzą zjawiska takie jak w naszym US to daje to 70 bilionów  układów. Mało? W naszej Galaktyce dałoby to ok. 300 tyś układów.

Można zgodzić się co do jednego - życie inteligentne, zdolne do stworzenia cywilizacji technicznej może być rzeczywiście rzadkie, patrz - hipoteza (teoria?) homo przypadkiem sapiens.

Ale tutaj znowu wchodzi efekt skali...

4 godziny temu, tempik napisał:

Po prostu ewolucja, dlatego wielbłądy o szerokich kopytach pojawiły się w afryce a nie na kole podbiegunowym, a puchate niedźwiedzie polarne nie pojawiły się w Afryce tylko na północy.

Trochę nietrafione porównanie. Szerokie kopyta są potrzebne zarówno dromaderom wędrującym po piasku, baktrianom wędrującym po piasku i czasem po śniegu. Natomiast niedźwiedź polarny też ma szerokie bardzo stopy - zarówno śnieg jak i piach  w pewnych konsystencjach są po prostu  grząskie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, venator napisał:

Tutaj zawarty jest znaczący błąd. Reakcje syntezy nie zachodzą w brązowych karłach, które mają masę mniejszą niż 0,08 masy Słońca , przez co nie są uważane za pełnoprawne gwiazdy.

Napisałem przecież, że poniżej 0.85 NIE MOZE być. Więc chyba jest dobrze ;P M - to masa słońca jakby co. 

20 minut temu, venator napisał:

Ponadto rozważając kwestię życia w Kosmosie należy wziąć pod uwagę efekt skali. W obserwowalnym Wszechświecie jest szacunkowo ok. 70 trylionów gwiazd. Nawet jeśli tylko co przy milionowej gwieździe zachodzą zjawiska takie jak w naszym US to daje to 70 bilionów  układów. Mało? W naszej Galaktyce dałoby to ok. 300 tyś układów.

No własnie nie wiemy tego czy mało czy nie mało. Być może biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki o których napisałem to nie przy co milionowej zachodzą takie zjawiska jak int. życie a co 100 trylionów gwiazd. Skąd wiesz? Własnie o to chodzi. Najpierw by trza policzyć, a to trudne lub przy obecnych danych niemożliwe. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 minut temu, Warai Otoko napisał:

Napisałem przecież, że poniżej 0.85 NIE MOZE być. Więc chyba jest dobrze ;P M - to masa słońca jakby co. 

Skąd wiesz? Własnie o to chodzi. Najpierw by trza policzyć, a to trudne lub przy obecnych danych niemożliwe. 

Nie jest dobrze. Gdybyś przed 8 wrzucił zero i zlikwidował 5 to byłoby dobrze.  0,85 M to jest  85% masy Słońca, a to więcej niż mają najmasywniejsze czerwone i pomarańczowe karły.

A  obydwa typy karłów są przecież gwiazdami. 

Cytat

Skąd wiesz? Własnie o to chodzi. Najpierw by trza policzyć, a to trudne lub przy obecnych danych niemożliwe

Nie wiem, strzelałem przecież. Jednak wszystkie ostatnie odkrycia zdają się potwierdzać hipotezę , że pewne zjawiska w Kosmosie są powszechne. Dlaczego i układ podobny do naszego miałby być jakimś wyjątkiem?

Edited by venator
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Warai Otoko napisał:

Być może biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki o których napisałem to nie przy co milionowej zachodzą takie zjawiska jak int. życie a co 100 trylionów gwiazd. Skąd wiesz? Własnie o to chodzi. Najpierw by trza policzyć, a to trudne lub przy obecnych danych niemożliwe. 

Mamy pewne wskazówki. Ewolucja jest uparta: oko, skrzydło, wyrostek robaczkowy wyewoluował niezależnie kilka razy. To sugeruje powtarzalność zjawiska, a właściwie determinację.

IMHO życie jest powszechne tylko krótkie,  nie spotkamy Obcych z powodu chorób autoimmunologicznych: agresja, zachłanność, plastiki, bomby atomowe. Zakładam, że oni też na to cierpią - ewolucja :)

Te nasze 100 lat od użycia fal EM to dość krótko, a wiele wskazuje że nie mamy następnych 100 lat :)

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od tych ewolucyjnych wskazówek jest jeden wyjątek - mózg o inteligencji zdolnej do stworzenia cywilizacji technicznej. 

W tak bogatym i różnorodnym ekosystemie jak ziemski udało się to tylko człowiekowi. Niepokoi mnie ta wyjątkowość.

A  wymienione choroby autoimmnoulogiczne  nie są chyba aż tak niebezpieczne, a w pewnych aspektach napędzają nawet rozwój.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 minut temu, venator napisał:

Od tych ewolucyjnych wskazówek jest jeden wyjątek - mózg o inteligencji zdolnej do stworzenia cywilizacji technicznej. 

Wiemy że  inteligencja nie jest wyjątkowa. Wydaje się obowiązkowa. Mają ją ssaki, ptaki, pająki*... Jak zajdzie potrzeba to i orzeł skonstruuje otwieracz do żółwi. @3grosze wspominał, bardziej jest to funkcja środowiska niż białka. Białko zareaguje na presję środowiskową większymi pazurami, albo większym mózgiem. Kwestia liczby prób, a tu jesteśmy zgodni, liczba prób jest duża.

*) Portia oczywiście :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, venator napisał:

Nie wiem, strzelałem przecież. Jednak wszystkie ostatnie odkrycia zdają się potwierdzać hipotezę , że pewne zjawiska w Kosmosie są powszechne. Dlaczego i układ podobny do naszego miałby być jakimś wyjątkiem?

Nie wiem dlaczego miałby być wyjątkiem, ale wszystko wskazuje, że jest bardzo rzadki (zw względu na czynniki o których napisałem, więc pewne rzeczy nie są powszechne jednak). Nie ma podstaw do luźnych przypuszczeń (bo tylko o takich jest tutaj mowa), że życie inteligentne jest powszechne, albo chociażby częste w kosmosie. 

Co do tych mas słońca etc. trza by zajrzeć do literatury - jesteś pewien, że w gwiazdach o masie 0,08 M zachodzi synteza CIĘŻKICH pierwiastków ? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, venator napisał:

Od tych ewolucyjnych wskazówek jest jeden wyjątek - mózg o inteligencji zdolnej do stworzenia cywilizacji technicznej. 

W tak bogatym i różnorodnym ekosystemie jak ziemski udało się to tylko człowiekowi. Niepokoi mnie ta wyjątkowość.

Ta wyjątkowość wcale nie musi być przypadkowa. Być może nasi przodkowie eliminowali każdą inteligentną konkurencję. I dopiero gdy zostaliśmy sami zachwiana została równowaga i nasze możliwości wystrzeliły. Nie musimy się martwić że nas napadną inne homo to mamy możliwości aby budować rakiety. 

 

Co do ewolucji życia to te 3,5 miliarda lat trwa na Ziemi ale przecież gdzie indziej mogła trwać dużo krócej . 

 

Co do szukania życia to obserwując Słońce nawet z odległości najbliższych gwiazd niczym się ono nie wyróżnia od taka sobie słaba kropeczka. A od zauważenia Słońca do zauważenia Ziemi i tego co się na niej dzieje to bardzo długa droga. 

Do tego czas istnienia naszego gatunku jest śmiesznie mały światło wysłane przez pierwszych ludzi (tych co jeszcze na drzewach byli) teraz dociera do krańca naszej galaktyki jak ktoś jakimś cudem je zobaczy i wyśle wiadomość to zobaczymy ją za kolejne 100 tysięcy lat. Życia w okół nas może być pełno ale my po prostu możemy nie mieć szansy je zauważyć a nawet jak zauważymy to z powodu odległości nic z tym nie będziemy w stanie zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, ozeo napisał:

Życia w okół nas może być pełno ale my po prostu możemy nie mieć szansy je zauważyć

A może wszystkie rozwinięte cywilizacje obrały tą samą taktykę co ludzie. Czyli pobudowali tylko wielkie anteny do nasłuchu i każdy wsłuchuje się w ciszę :) wiadomo to jest łatwiejsze i tańsze , bo żeby nadawanie miało sens i szansę odbioru musiało by trwać przynajmniej setki tysięcy lat nieprzerwanie

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Astronauci z misji Apollo przywieźli próbki księżycowej gleby. Była to część wizjonerskiego planu, w ramach którego regolit trafił na Ziemię i został zapieczętowany, by w przyszłości mogli go zbadań naukowcy dysponujący nowoczesnymi narzędzi. Teraz, 50 lat później, próbki z Księżyca zostały użyte do uprawy roślin. Pierwszą rośliną wyhodowaną na księżycowym gruncie jest rzodkiewnik pospolity.
      To krytyczne badania dla długotrwałej załogowej eksploracji kosmosu, gdyż będziemy potrzebowali zasobów z Księżyca i Marsa, by pozyskać żywność dla astronautów żyjących i pracujących w dalszych regionach kosmosu, mówi Bill Nelson, dyrektor NASA. To również przykład prowadzonych przez NASA badań, które można wykorzystać do usprawnienia rolnictwa na Ziemi. Pozwalają nam one bowiem zrozumieć, jak rośliny mogą poradzić sobie w niekorzystnych warunkach w regionach, gdzie brakuje żywności, dodaje.
      Pierwsze pytanie, które zadali sobie autorzy najnowszych badań, brzmiało: czy rośliny mogą rosnąć na regolicie. Okazało się, że tak. Co prawda nie rosły tak dobrze, jak na Ziemi, nie dorównywały też roślinom stanowiącym grupę kontrolną, które hodowano na popiołach wulkanicznych, ale rosły.
      W ramach kolejnych badań uczeni chcą zaś odpowiedzieć na drugie pytanie: w jaki sposób może to pomóc podczas długotrwałego pobytu ludzi na Księżycu.
      Żeby badać dalsze obszary kosmosu i dowiedzieć się więcej o Układzie Słonecznym, powinniśmy korzystać z zasobów Księżyca, żebyśmy nie musieli zabierać wszystkiego ze sobą z Ziemi. Chcielibyśmy uprawiać rośliny na Księżycu. Nasze badania na Ziemi są krokiem w tym kierunku, wyjaśnia Jacob Bleacher, który pracuje przy programie Artemis na stanowisku Chief Exploration Scientist.
      Naukowcy użyli próbek przywiezionych w ramach misji Apollo 11, 12 i 17. Na każdą z roślin przypadał zaledwie gram regolitu. Naukowcy dodali do księżycowej gleby wodę i wsadzili nasiona. Codziennie dodawali też nawóz. Po dwóch dniach wszystkie nasiona wykiełkowały. "Wszystko wykiełkowało! Byliśmy niesamowicie zaskoczeni. Każda roślina – te z regolitu i grupy kontrolnej – wyglądała tak samo do mniej więcej szóstego dnia", mówi profesor Anna-Lisa Paul z Wydziału Nauk Ogrodniczych University of Floryda.
      Po sześciu dniach stało się jednak jasne, że rośliny rosnące na regolicie nie są tak silne, jak grupa kontrolna rosnąca na popiele wulkanicznym. Te z regolitu rosły wolniej, miały słabiej rozbudowany system korzeniowy, niektórym słabiej rosły liście i pojawiło się na nich czerwonawe zabarwienie.
      Po 20 dniach, na krótko przed kwitnięciem, rośliny zebrano i zbadano ich RNA. Sekwencjonowanie RNA pozwoliło na określenie wzorców ekspresji genów. Okazało się, że u roślin z regolitu dochodziło do takiej ekspresji genów, jaką obserwowano u rzodkiewnika pospolitego w eksperymentach laboratoryjnych, w których rośliny poddawano czynnikom stresowym, jak zasolona gleba lub gleba zawierająca metale ciężkie.
      Rośliny reagowały też różnie w zależności od próbki, w której rosły. Te z próbek zebranych przez Apollo 11 były najsłabsze. Pamiętajmy, że każda z misji zbierała próbki regolitu z innego miejsca.
      Eksperyment stanowi przyczynek do zadania sobie kolejnych pytań. Czy możliwe jest wprowadzenie takich zmian genetycznych w roślinach, by lepiej radziły sobie w księżycowej glebie? Czy regolit z różnych miejsc Księżyca lepiej lub gorzej nadaje się pod uprawy? Czy badania księżycowego regolitu powiedzą nam coś o regolicie marsjańskim i możliwości uprawy roślin na Marsie? Na wszystkie te badania naukowcy chcieliby w przyszłości poznać odpowiedź.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Po 50 latach NASA otwiera jedną z nienaruszonych dotychczas próbek księżycowego gruntu zebranych w czasie misji Apollo. Jej badania prowadzone są w ramach programu Artemis, powrotu człowieka na Srebrny Glob. Zrozumienie historii i ewolucji Księżyca w miejscach lądowania misji Apollo pozwoli nam przygotować się na próbki, które zostaną zebrane w miejscach lądowania misji Artemis, powiedział Thomas Zurbuchen, dyrektor Dyrektoriatu Misji Naukowych NASA.
      Otwierana właśnie próbka to ANGSA 73001, zebrana w grudniu 1972 roku przez Eugene'a Cernana i Harrisona Schmitta, uczestników misji Apollo 17. Pochodzi ona z doliny Taurus-Littrow. Pojemnik z zebranym materiałem został następnie zapieczętowany jeszcze na Księżycu w warunkach próżniowych. To jedna z dwóch próbek, które zostały zabezpieczone w ten sposób przed zabraniem ich na Ziemię. I pierwsza z otwartych. Druga partia zebranego wówczas materiału została zabezpieczone w sposób standardowy i oznaczona numerem 73002. Otwarto ją w roku 2019, a badania ujawniły interesujący wzorzec ziaren. Próbka ANGSA 73001 była przez ostatnich 50 lat przechowywana w specjalnej tubie próżniowej w kontrolowanym środowisku.
      Teraz uczeni chcą zbadać 73001. Podczas jej zbierania na Księżycu panowały niezwykle niskie temperatury, więc naukowcy mają nadzieję, że w próbce zachowały się substancje lotne. Ilość gazów w próbce jest prawdopodobnie bardzo mała. Jeśli uda się je odzyskać, uczeni będą chcieli zbadać je za pomocą nowoczesnych metod spektrometrii mas. Są one obecnie niezwykle czułe. Ponadto specjaliści z NASA będą mogli też podzielić gaz na mniejsze porcje i dostarczyć je różnym zespołom naukowym, prowadzącym inne rodzaje badań.
      Cały zaplanowany na wiele miesięcy proces otwierania próbki rozpoczął się 11 lutego. Najpierw ostrożnie otwarto tubę próżniową zawierającą pojemnik z próbką. W tubie nie stwierdzono obecności gazów, co daje nadzieję, że pojemnik pozostał szczelny. Przed dwoma tygodniami, 23 lutego, rozpoczęto zaś kilkutygodniowy proces powolnego przebijania pojemnika z próbką i zbierania znajdujących się tam gazów. Gdy gazy zostaną zebrane, naukowcy rozpoczną wydobywanie z pojemnika próbek skał i gleby.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Reintrodukcja bobrów, niedźwiedzi czy żubrów znacząco poprawiłaby stan światowych ekosystemów. Zamówiony przez ONZ raport wykazał, że przywrócenie dużych ssaków może pomóc w walce z ociepleniem klimatu, poprawi stan zdrowia ekosystemów i przywróci bioróżnorodność. By osiągnąć ten cel w skali świata wystarczy reintrodukcja zaledwie 20 gatunków, których historyczne zasięgi zostały dramatycznie zredukowane przez człowieka.
      Jeśli pozwolimy powrócić tym zwierzętom, to dzięki ich obecności pojawią się warunki, które z czasem spowodują, że gatunki te pojawią się na 1/4 powierzchni planety, a to z kolei rozszerzy zasięgi innych gatunków i odbuduje ekosystemy, dzięki czemu zwiększy się ich zdolność do wychwytywania i uwięzienia węgla atmosferycznego.
      Przywracanie gatunków nie jest jednak proste. Pojawia się bowiem zarówno pytanie, który z historycznych zasięgów gatunku należy uznać za pożądany. Niektórzy obawiają się też reintrodukcji dużych drapieżników, jak np. wilki, twierdząc, że niesie to ze sobą zagrożenie dla ludzi i zwierząt hodowlanych. Badania pokazują jednak, że duże drapieżniki, wpływając na roślinożerców, doprowadzają do zwiększenia zarówno pokrywy roślinnej, jak i innych gatunków. Z kolei przywracanie historycznych zasięgów roślinożerców powoduje, że roznoszą oni nasiona, pomagają w obiegu składników odżywczych oraz zmniejszają zagrożenie pożarowe poprzez wyjadanie roślinności.
      Autorzy najnowszych badań postanowili sprawdzić, gdzie przywrócenie dużych ssaków przyniosłoby największe korzyści i w jaki sposób można to osiągnąć. Okazało się, że wystarczy reintrodukcja 20 gatunków – 13 roślinożerców i 7 drapieżników – by na całej planecie odrodziła się bioróżnorodność. Te 20 gatunków to niewiele jak na 298 gatunków dużych ssaków żyjących na Ziemi.
      Badania wykazały, że obecnie jedynie w 6% obszarów zasięg dużych ssaków jest taki, jak przed 500 laty. Okazuje się również, że tylko w odniesieniu do 16% planety można stwierdzić, że znajdują się tam gatunki ssaków, na których zasięg nie mieliśmy większego wpływu.
      Naukowcy przyjrzeli się następnie poszczególnym regionom, by określić, ile pracy trzeba włożyć, by przywrócić w nich bioróżnorodnośc. Okazało się, że w większości Azji północnej, północnej Kanady oraz w częściach Ameryki Południowej i Afryki wystarczyłoby wprowadzić jedynie po kilka gatunków dużych ssaków, by przywrócić bioróżnorodność z przeszłości.
      I tak Europie przywrócenie bobra, wilka, rysia, renifera i żubra pozwoliłoby na powrót bioróżnorodności w 35 regionach, w których gatunki te zostały wytępione. Podobnie jest w Afryce, gdzie reintrodukcja hipopotama, lwa, sasebiego właściwego, likaona i geparda doprowadziłaby do dwukrotnego zwiększenia obszarów o zdrowej populacji ssaków w 50 ekoregionach. W Azji, po reintrodukcji tarpana dzikiego oraz wilka w Himalajach doszłoby do zwiększenia zasięgów zdrowych populacji o 89% w 10 ekoregionach. Z kolei w Ameryce Północnej do znacznego poprawienia stanu ekosystemów wystarczyłaby reintrodukcja niedźwiedzia brunatnego, bizona, rosomaka oraz niedźwiedzia czarnego.
      Reintrodukcja gatunków miałaby olbrzymie znaczenie nie tylko dla ekosystemu, ale i dla uratowania ich samych. Na przykład jednym ze zidentyfikowanych 20 kluczowych gatunków jest gazelka płocha, występująca na Saharze. Obecnie to gatunek krytycznie zagrożony, na świecie pozostało zaledwie około 200–300 osobników. Największym zagrożeniem dla niej są zaś działania człowieka – polowania i utrata habitatów.
      Przywrócenie wielu ze wspomnianych gatunków nie będzie jednak proste. Trzeba by np. zabronić polowań na nie i zapobiegać dalszej utracie habitatu. Ponadto wiele z ekoregionów poprzedzielanych jest granicami państwowymi, więc przywracanie gatunków i bioróżnorodności wymagałoby współpracy międzynarodowej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Odpowiednia dieta może wydłużyć życie nawet o ponad dekadę, informują naukowcy z Uniwersytetu w Bergen. Uczeni przeanalizowali dane z Global Burden of Disease i stwierdzili np., że 20-letnia Amerykanka przechodząc z typowej zachodniej diety na optymalną, może wydłużyć życie o 10,7 lat, a jej rówieśnik o 13 lat. Z kolei 60-latka zyska średnio 8 lat, a 60-latek może wydłużyć życie o 8,8 lat. Norwegowie udostępnili też kalkulator pokazujący, jak poszczególne zmiany diety wpłyną na przewidywaną długość życia.
      Global Burden of Disease to olbrzymia baza danych tworzona i aktualizowana od ponad 30 lat. Pracuje nad nią niemal 4000 naukowców. Baza zawiera informacje z 204 krajów i terytoriów dotyczące 369 rodzajów chorób i urazów oraz 87 czynników ryzyka.
      Dieta to jeden z najważniejszych czynników wpływających na nasze zdrowie. Szacuje się, że nieodpowiednia dieta zabija rocznie około 11 milionów osób, a globalny wskaźnik DALY (lata życia skorygowane niesprawnością), który wyraża lata życia utracone w wyniku przedwczesnej śmierci lub uszczerbku na zdrowiu, wynosi 255 milionów (utraconych lat życia na rok).
      Wraz z rosnącą świadomością dotyczącą wpływu pożywienia na zdrowie i jakość życia, rośnie też zainteresowanie środowisk naukowych tym tematem. Od 2017 roku na całym świecie ukazało się około 250 000 artykułów naukowych, których tematyka była powiązana z żywieniem. Wykonano kilkanaście metaanaliz uwzględniających dane naukowe, a dotyczące wpływu różnych grup żywności na zdrowie.
      Norwescy naukowcy opracowali własną metodologię, na podstawie której połączyli dane z artykułów naukowych oraz Global Burden of Disease i przeprowadzili metaanalizę dostępnych informacji. Wzięli pod uwagę spodziewaną długość życia i dodali do tego czynnika element zmiany diety, który może mieć pozytywny bądź negatywny wpływ na długość życia. Za punkt wyjścia przyjęli typową dietę zachodnią, którą odtworzyli na podstawie danych dotyczących diety w USA i Europie. Zbadali w ten sposób korzyści, jakie możemy odnieść, zmieniając nasze przyzwyczajenia dietetyczne dla różnych grup pokarmów.
      Z analiz wynika, że największe korzyści odniesiemy jedząc więcej roślin strączkowych, pełnych ziaren zbóż i orzechów oraz ograniczając spożycie czerwonego mięsa oraz mięsa przetworzonego. Im wcześniej zaczniemy stosować zdrową dietę, tym większe korzyści odniesiemy. Dlatego też osoba, która zaczęła zdrowo odżywiać się w wieku 20 lat może liczyć na większe przedłużenie życia, niż ktoś, to przeszedł na zdrowa dietę później.
      Największe korzyści można – oczywiście – osiągnąć przy diecie optymalnej. Jednak dla wielu osób jej utrzymanie może być zbyt trudne. Dlatego też Norwegowie obliczyli np., że amerykańska 20-latka, zmieniając typową zachodnią dietę na dietę realną do utrzymania, zyska dodatkowo 6,2 roku życia, a jej rówieśnik może liczyć na zwiększenie spodziewanej długości życia o 7,3 roku.
      Norwegowie przedstawili 3 scenariusze. Punkt wyjścia, czyli typową dietę zachodnią (TW), dietę realną do utrzymania (FA) oraz dietę optymalną (OD) i dla każdej z nich pokazali, jakie jest lub powinno być spożycie poszczególnych grup pokarmów. I tak:
      - pełne ziarna zbóż: w typowej diecie zachodniej jest to 50 g, dla diety realnej do utrzymania powinno być to 137,5 g, dla diety optymalnej 225 g;
      - warzywa: TW 250 g, FA 325 g, OD 400 g
      - owoce: TW 200 g, FA 300 g, OD 400 g
      - orzechy: TW 0 g, FA 12,5 g, OD 25 g
      - strączkowe: TW 0 g, FA 100 g, OD 200 g
      - ryby: TW 50 g, FA 125 g, OD 200 g
      - jajka: TW 50 g, FA 37,5 g, OD 25 g
      - produkty mleczne: TW 300 g, FA 250 g, OD 200 g
      - oczyszczone ziarna zbóż: TW 150 g, FA 100 g, OD 50 g
      - czerwone mięso: TW 100 g, FA 50 g, OD 0 g
      - przetworzone mięso: TW 50 g, FA 25 g, OD 0 g
      - białe mięso: TW 75 g, FA 62,5 g, OD 50 g
      - słodzone napoje: TW 500 g, FA 250 g, OD 0 g
      - dodane oleje roślinne: TW 25 g, FA 25 g, OD 25 g.
      Naukowcy zauważają, że główne korzyści ze zmiany diety są powiązane ze zmniejszeniem ryzyka chorób układu krążenia, nowotworów i cukrzycy. Autorzy badań piszą, że w zaprezentowanych wyliczeniach skupili się na Stanach Zjednoczonych, ale wyniki dla Europy i Chin były bardzo podobne.
      Szczegóły badań zostały opublikowane na łamach PLOS Medicine.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Fragment rakiety SpaceX uderzy w marcu w Księżyc, przewidują eksperci. Rakieta została wystrzelona w 2015 roku i wyniosła na orbitę satelitę NASA Deep Space Climate Observatory (DSCOVR). Po wypełnieniu misji jej drugi stopień znajdował się na chaotycznej orbicie. Astronom Bill Gray obliczył, że obecnie znajduje się on na kursie kolizyjnym ze Srebrnym Globem. Już w styczniu ten kosmiczny śmieć przeleciał blisko Księżyca, co zmieniło jego orbitę, mówi Gray.
      Uczony pracuje nad Project Pluto, oprogramowaniem, które pozwala na obliczanie trajektorii asteroidów i innych obiektów. Program ten jest używany w wielu finansowanych przez NASA projektach.
      Niedługo po tym, gdy okazało się, że fragment rakiety przeleciał w pobliżu Księżyca, Gray obliczył, że 4 marca rozbije się on po jego niewidocznej stronie, pędząc z prędkością 9000 km/h. Obliczenia Graya zostały potwierdzone obserwacjami astronomów-amatorów. Śledzę kosmiczne odpadki od około 15 lat. Tutaj będziemy mieli do czynienia z pierwszym przypadkiem, w którym stworzony przez człowieka obiekt uderzy w Księżyc w sposób niezaplanowany, mówi Gray.
      Astronom Jonathan McDowell nie wyklucza jednak, że do takich zdarzeń już dochodziło. W latach 60., 70. i 80. ludzkość pozostawiła na odległych orbitach okołoziemskich co najmniej 50 obiektów, których nie śledziliśmy. Teraz obserwujemy niektóre z nich. Ale wielu nie możemy znaleźć, nie ma ich tam, gdzie je zostawiliśmy, dodaje.
      Nie będziemy mogli obserwować w czasie rzeczywistym upadku fragmentu rakiety SpaceX na Księżyc. Jednak ważący cztery tony odpadek wybije w powierzchni Srebrnego Globu krater, który będzie można zauważyć za pomocą należącego do NASA Lunar Reconnaissance Orbitera lub indyjskeigo Chandrayaana-2. Jego zbadanie powie nam więcej o geologii Księżyca.
      Dotychczas ludzie celowo rozbijali obiekty na Srebrnym Globie. Robiono tak w ramach misji Apollo, by testować sejsmometry. W 2009 roku NASA celowo skierowała jeden ze stopni rakiety nośnej na biegun południowy Księżyca, szukając tam wody.
      Zdecydowana większość rakiet nie dociera jednak tak daleko. SpaceX odzyskuje pierwszy stopień rakiety nośnej, a drugi kieruje w stronę Ziemi, by rozpadł się i spłonął w atmosferze. Jednak specjaliści spodziewają się, że w przyszłości coraz więcej śmieci będzie opadało na powierzchnię Księżyca. USA i Chiny przygotowują się bowiem do coraz bardziej intensywnych prac na orbicie Srebrnego Globu i na jego powierzchni. Stany Zjednoczone już teraz planują budowę stacji na orbicie Księżyca.
      Specjaliści coraz częściej apelują o sprzątanie kosmicznych śmieci. Zwracają też uwagę, że odpadów pozostawionych na dalszych orbitach nikt nawet nie śledzi. W tej chwili nikt się tym nie zajmuje. Myślę, że najwyższy czas, by uregulować tę kwestię, mówi McDowell.
      Kosmiczne śmieci już stanowią poważny problem na niskich orbitach. Tylko należący do amerykańskiego Departamentu Obrony Space Surveillance Network śledzi obecnie ponad 27 000 odpadków krążących ponad naszymi głowami. A to tylko duże odpadki. Szacuje się, że na w pobliżu Ziemi krąży też około 500 tysięcy odpadków wielkości około centymetra oraz 100 milionów fragmentów wielkości pomiędzy milimetrem a centymetrem.
      Większość z tych pozostałości jest zbyt małych, by je śledzić. Są jednak na tyle duże i poruszają się z tak olbrzymią prędkością – na niskiej orbicie okołoziemskiej wynosi ona ponad 25 000 km/h – że stanowią coraz poważniejsze zagrożenie dla misji kosmicznych. We wrześniu 2020 roku na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ogłoszono alarm i została ona przesunięta, by uniknąć zderzenia z takim odpadkiem. To nie był zresztą pierwszy raz, gdy na ISS przeprowadzano taką operację.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...