Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

The Glue Society, grupa artystyczna z Sydney, podjęła się realizacji nietypowego zadania: przedstawienia 4 scen z Biblii (potopu, przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone, ukrzyżowania oraz Adama i Ewy w Edenie), widzianych okiem Google Earth. Wykonanie projektu zlecił Eric Romano. Gotowe prace trafiły do jego Miami Art Fair.

Romano bardzo spodobała się instalacja przygotowana w 2006 roku przez grupę na imprezę Sculpture by the Sea. Miał to być komentarz dotyczący globalnego ocieplenia. Artyści umieścili wtedy na pograniczu chodnika i plaży wielką plamę topniejących w słońcu lodów. Trzeba im przyznać, że to trafiona metafora.

Lubimy lekko dezorientować widzów naszymi pracami. Przy tych "obrazach" czuliśmy, że technologia pozwala zwizualizować wydarzenia, które się naprawdę wydarzyły lub nie, w bardzo realistyczny sposób. Fotografia satelitarna jest tak zaufaną metodą, że ciekawie było trochę zmącić tę pewność – opowiada James Dive z The Glue Society.

W bieżącym roku artyści chcą przygotować podobne "zdjęcia" wydarzeń mitologicznych i historycznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawi mnie tylko to, czy na to będzie oddzielna strona Google Earth czy to będzie na tej samej stronce. ??? ??? ??? ???

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Albanii ukazał się przekład "Potopu" Henryka Sienkiewicza. Autorem tłumaczenia jest Astrit Beqiraj, znany i ceniony tłumacz literatury polskiej, wieloletni pracownik Ambasady RP w Tiranie. W ramach Programu Translatorskiego ©Poland inicjatywę wsparł Instytut Książki (IK). Dwutomowe wydanie Përmbytja, bo taki jest tytuł przekładu, ukazało się nakładem oficyny Papirus z Tirany.
      Pierwszy tom ma 714 stron, a drugi 602. Za wydawnictwo trzeba zapłacić 3.600 leków.
       

      Jak podaje IK, w ostatnich latach Beqiri przetłumaczył ze wsparciem Programu Translatorskiego ©Poland również inne dzieła, np. Poezje wybrane Tadeusza Różewicza (z Benem Andonim, Botimet Poeteka, 2018), Grę na wielu bębenkach Olgi Tokarczuk (IDK Publishing, 2019) oraz książki Janusza Korczaka (wszystkie 3 wydała oficyna Uegen): Króla Maciusia Pierwszego (2018), Bankructwo Małego Dżeka (2019) oraz Józki, Jaśki, Franki (2021).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy w 2017 roku specjaliści z Albion Archeology odkryli dużą, nieznaną wcześniej osadę rzymską, nie wyróżniała się ona niczym szczególnym. Obok niej, czego również można było się spodziewać, znajdował się cmentarz. Dopiero dalsze wykopaliska pokazały, że trafiono na wyjątkowe miejsce. Jedna z pochowanych tam osób została bowiem ukrzyżowana.
      Miejscowość Fenstanton leży przy dawnej Via Devana, drodze łączącej rzymskie miasta w Cambridge i Godmanchester. W regionie tym istniało wiele rzymskich osad, jednak ta wydaje się szczególnie istotna. Jej powierzchnia w czasach rzymskich wynosiła co najmniej 6 hektarów i być może znajdowało się tam skrzyżowanie dróg. O jej znaczeniu może świadczyć też fakt,że odkryto tam szczątki wczesnego anglosaskiego budynku typu grubhouse, o podłodze wpuszczonej w ziemię. To pokazuje, że była zasiedlona również po czasach rzymskich.
      Nie niewielkim rzymskim cmentarzu znaleziono zwłoki 40 dorosłych i 5 dzieci. Większość grobów pochodzi z IV wieku, a ich zawartość została niedawno szczegółowo przeanalizowana. Większość ze zmarłych była w złym stanie zdrowia, trapiły ich choroby zębów, malaria, na szkieletach widoczne są ślady urazów, w tym złamań.
      Najbardziej interesujący okazał się jednak szkielet oznaczony numerem 4926. Jego kość piętową poziomo przebijał 5-centymetrowy żelazny gwóźdź. Badania wykazały, że szkielet należał do mężczyzny w wieku 25–35 lat o typowym dla ówczesnych czasów wzroście 170 cm. Datowanie radiowęglowe wykazało, że zmarł pomiędzy rokiem 130 a 360.
      Szkielet 4926 został pochowany w otoczeniu 12 żelaznych gwoździ oraz drewnianej struktury. Naukowcy sądzą, że był to rodzaj drewnianego panelu, na którym jego ciało położono po zdjęciu z krzyża.
      Na szkielecie widoczne są urazy, których doznał przed śmiercią. Mężczyzna miał złamanych 6 żeber, prawdopodobnie od uderzenia miecza, a złamania dopiero zaczęły się goić. Na kościach nóg widać ślady infekcji lub zapalenia, kości piszczelowe są cieńsze niż być powinny. To znak, że przez dłuższy czas był związany lub skuty.
      Gwóźdź 13., który tkwił w pięcie, odkryto dopiero w laboratorium, podczas mycia szczątków. Obok na kości widoczne jest wgłębienie, świadczące o tym, że za pierwszym razem nie udało się go przybić do krzyża.
      Kara ukrzyżowania była powszechnie stosowana w świecie rzymskim. Jednak dotychczas znaleziono niezwykle mało kości noszących dowody na jej stosowanie. Nie zawsze bowiem stosowano gwoździe. Zwykle ofiarę przywiązywano do krzyża, a ofiary nie mogły liczyć na zwykły pogrzeb. Z kolei tam, gdzie używano gwoździ, zwykle były one po egzekucji wyjmowane z ciała i wykorzystywane ponownie, wyrzucane lub wykorzystywane jako amulety.
      Tutaj mamy szczęśliwe dla nas połączenie dobrego zachowania się zwłok oraz pozostawionego w ciele gwoździa. To pozwoliło mi zbadać ten unikatowy przykład ukrzyżowania, mówi doktor Corine Duhing z University of Cambridge. Uczona mówi, że to najlepiej na świecie zachowany przykład ukrzyżowania w czasach rzymskich. To pokazuje, że nawet w tak małej osadzie na krańcach imperium nie można było uniknąć tej barbarzyńskiej kary, dodaje uczona.
      Szczegółowe wyniki wykopalisk w Fenstaton zostaną opublikowane w przyszłym roku. Oprócz ludzkich szczątków znaleziono tam wiele artefaktów, w tym emaliowane brosze, dużą liczbę monet, zdobioną ceramikę oraz dużą liczbę kości zwierzęcych. Nie były one powiązane z żadnym ze zmarłych. Pozostałości dużych budynków i drogi pokazują, że była to ważna, zamożna osada. Niewykluczone, że była ona utrzymywana jako miejsce odpoczynku dla podróżnych.
      Stosowania kary ukrzyżowania zabronił dopiero Konstantyn Wielki w 337 roku. Jednak już wcześniej, bo w 212 zakazano stosowania tej kary w odniesieniu do obywateli. Krzyżowani mogli być zaś niewolnicy. Nie wiemy, czy ukrzyżowany mężczyzna był niewolnikiem czy tylko był przez jakiś czas więziony przed śmiercią. Jednak mimo to został w sposób standardowy pochowany na lokalnym cmentarzu. Być może – spekulują archeolodzy – pomimo zakazu, kara ukrzyżowania wciąż była stosowana na dzikich rubieżach Imperium.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podczas operacji ratunkowej w jaskiniach Pustyni Judzkiej znaleziono m.in. zmumifikowane dziecko sprzed 6000 lat, „nowe” fragmenty Ksiąg Nahuma i Zachariasza, najstarszy na świecie wyplatany kosz czy monety z okresu powstania Bar-Kochby. W tak zwanej Jaskini Horroru w Nahal Hever, 80 metrów pod krawędzią klifu, znaleziono ponad 20 fragmentów biblijnych spisanych po grecku przez dwie różne osoby. Jedynie imię Boga jest po hebrajsku.
      Archeolodzy informują również o odkryciu świetnie zachowanego plecionego kosza sprzed 10 500 lat. To najstarszy zachowany w całości kosz na świecie. Znaleziono też zawinięte w koc zmumifikowane zwłoki dziecka, które zmarło przed 6000 lat.
      Od 2017 roku Izraelska Służba Starożytności prowadzi na szeroką skalę operację ratunkową, której celem jest uchronienie przed złodziejami zabytków mogących znajdować się w jaskiniach. Od czasu odkrycia zwojów znad Morza Martwego jaskinie są przetrząsane przez złodziei liczących na znalezienie równie cennych przedmiotów.
      Operacja ratunkowa prowadzona jest w bardzo trudnych warunkach. Archeolodzy muszą dotrzeć do niezwykle trudno dostępnych jaskiń. Nowo odkryte fragmenty Biblii to dzwonek alarmowy dla państwa. Musi ono przeznaczyć odpowiednie zasoby na prowadzenie tej ważnej operacji. Musimy być pewni, że dotrzemy do zabytków zanim zrobią to złodzieje. Niektóre ze znalezionych przedmiotów są bezcenne, mówi Israel Hasson, dyrektor generalny Izraelskiej Służby Starożytności.
      Przez lata tylko ścigaliśmy złodziei. W końcu zdecydowaliśmy się ich wyprzedzić i dotrzeć do zabytków przed nimi, zanim jeszcze wydobędą je z jaskiń i ziemi, wyjaśnia Amir Ganor, dyrektor Jednostki Zapobiegania Kradzieżom w Izraelskiej Służbie Starożytności (IAA).
      Dotychczas za pomocą dronów, sprzętu wysokogórskiego i przy pomocy ochotników z mechin, szkół przygotowujących do służby wojskowej i kształcących liderów lokalnej społeczności, udało się dokonać przeglądu około 80 kilometrów Pustyni Judzkiej. Archeolodzy wchodzili do najbardziej obiecujących jaskiń, będąc tam pierwszymi ludźmi od niemal 2000 lat.
      Wśród artefaktów, o których odkryciu właśnie poinformowano, znajdują się niezwykłe, bezcenne zabytki.
      Na uwagę zasługują przede wszystkim fragmenty Ksiąg Nahuma i Zachariasza. Pochodzą one ze zwoju znalezionego w latach 50. ubiegłego wieku. Badacze zrekonstruowali 11 linii zapisanych w grece. To tłumaczenie fragmentów Księgi Zachariasza (Za 8:16–17) oraz Nahuma (Na 1:5–6). Jedynie imię Boga zapisano po hebrajsku. Użyto przy tym pisma paleohebrajskiego, wykorzystywanego w czasach Pierwszej Świątyni, przez niektórych stronników Powstania Bar-Kochby, w tym na bitych przez nich monetach, oraz przez społeczność zamieszkującą Qumran.
      Specjaliści zwracają uwagę, że odkryty właśnie tekst różni się od tradycyjnych tekstów mezoreckich. Te różnice sporo nam mówią o przekazywaniu tekstu biblijnego aż do czasów Powstania Bar-Kochby. Dokumentują one zmiany, jakie zachodziły w czasie, aż do opracowania obecnej wersji, oświadczyli przedstawiciele IAA.
      Współpracujący z archeologami młodzi adepci mechiny znaleźli natomiast świetnie zachowany kosz o pojemności 90–100 litrów. Za pomocą datowania metodą radiowęglową profesor Elisabetta Boaretto z Instytutu Weizmanna oceniła wiek kosza na 10 500 lat. Jego powstanie poprzedza więc pojawienie się ceramiki. Zabytek zachował się w idealnym stanie. Niestety, kosz był pusty. Tylko przyszłe badania, w czasie których zostaną przeanlizowane resztki kurzu i gleby z kosza, pozwolą nam stwierdzić, co było w nim przechowywane, mówią eksperci.
      Z kolei Ronit Lupu i Hila May badają szkielet dziecka, które w chwili śmierci miało 6–12 lat. Dziecko zmarło 6000 lat temu i zostało przez rodziców zawinięte w koc. Zmumifikowane zwłoki znaleziono w płytkim grobie przykrytym dwoma płaskimi kamieniami. Dziecko pochowano w pozycji płodowej. Ktokolwiek pochował to dziecko, owinął je w materiał i wepchnął jego końce pod ciało, tak jak robią rodzice, owijający dziecko kocem. Dziecko trzymało w dłoniach niewielkie fragmenty materiału, mówi Lupu.
      W kilkunastu jaskiniach znaleziono przedmioty pozostawione przez osoby, które schroniły się w nich pod koniec Powstania Bar-Kochby. Są to m.in. monety z żydowskimi symbolami (palmą daktylową i harfą), groty strzał i włóczni, fragment tkaniny, sandały i grzebienie.
      Nie mniej zdumiewa miejsce odkrycia. To jaskinie na klifach o wysokości 300–400 metrów. Nawet dzisiaj są bardzo trudno dostępne. A mimo to przed 2000 lat schroniły się w nich całe rodziny.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Trędowaci nie byli w czasach Jezusa tak bardzo wykluczeni społecznie, jak się obecnie uważa. Dlatego też, jak twierdzi Myrick Shinall, należy w tym świetle zmienić interpretację postępowania Jezusa, który zlekceważył zapisane w Księdze Kapłańskiej prawa określające stosunek do trędowatych.
      Shinall, który jest profesorem chirurgii i doktorem religioznawstwa przeanalizował Nowi i Stary Testament oraz współczesne im teksty religijne pod kątem historii dotyczących trądu i trędowatych.
      Jego analizy pozwoliły mu na wysunięcie stwierdzenia, że co prawda istniało wiele praw i obyczajów, mających na celu odseparowanie trędowatych od reszty społeczeństwa, ale nie były one uniwersalnie przestrzegane we wszystkich społecznościach i w każdej epoce. Jak zauważył Shinall, w ewangeliach znajdziemy liczne ustępy świadczące o tym, że trędowaci byli dość mocno zintegrowani ze społeczeństwem.
      Zdaniem uczonego przekonanie o silnej izolacji trędowatych może mieć swoje źródła w działaniu pierwszych uczonych chrześcijańskich, którzy starali się podkreślić świętość Jezusa poprzez nadmierne izolacji, jakiej trędowaci mieli podlegać w ówczesnym społeczeństwie. Dla chrześcijańskich interpretatorów Biblii musiało być bardzo kuszące, by jaki dobry był Jezus poprzez skontrastowanie go ze złym żydowskim społeczeństwem. Jednak musimy oprzeć się takiej interpretacji, gdyż nie tylko przedstawia ona historię w złym świetle, ale utrwala negatywny obraz judaizmu, który do dzisiaj napędza antysemityzm, czasami ze śmiertelnymi konsekwencjami.
      Ponadto, jak stwierdza Shinall, brak dowodów na znaczą izolację trędowatych powinien skłonić interpretatorów Biblii do większego skupienia się na samym cudzie uzdrowienia trędowatego, a nie na wprowadzaniu do interpretacji biblijnych współczesnych elementów wykluczenia społecznego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Doktor Chip Coakley, badacz manuskryptów z Cambridge University, zidentyfikował znaki, które mogą być najstarszym znanym nam znakiem zapytania. Symbol ten, dwie kropki umieszczone jedna nad drugą, znajduje się w manuskrypcie Biblii z V wieku, napisanym w języku syryjskim.
      Język syryjski był przed wiekami rozpowszechniony na Bliskim Wschodzie, a złoty wiek jego kultury przypada na kilkaset lat przed rozkwitem islamu. Do dnia dzisiejszego zachowały się liczne zabytki wczesnego piśmiennictwa. Zgromadzono je w jednej z klasztornych bibliotek, a w latach 40. XIX wieku British Museum wydało kolosalną kwotę 5000 funtów na zakup biblioteki.
      Naukowcy od dawna badają syryjskie manuskrypty, ale wciąż nie odkryli ich wszystkich tajemnic. W manuskryptach występuje dużo kropek. Znaczenie niektórych z nich zostało odszyfrowane, funkcje innych wciąż nie są znane. Badania nie ułatwia fakt, że kolejne pokolenia kopistów najwyraźniej również nie rozumiały ich funkcji i nie wszystkie kropki zostały przepisane do późniejszych manuskryptów.
      Doktor Coakley stwierdził: gdy siedzę ze studentami i czytamy syryjskie teksty, padają różne pytania, jak na przykład, co oznacza ta czy tamta kropka. Chciałbym umieć odpowiedzieć na nie wszystkie. Ponadto, w miarę jak się starzeję, interesują mnie coraz mniejsze i mniejsze rzeczy, jak na przykład znaki interpunkcyjne.
      Wspomniane dwie kropki, znane późniejszym gramatykom jako zawga elaya, są pisane ponad słowem, na początku zdania i, jak sądzi Coakley, oznaczają początek pytania. Nie występują jednak w każdym zdaniu pytającym. Tam, gdzie na początku zdania jest operator wprowadzający pytanie (np. odpowiednik naszych słów „jak", „czy" itp.) kropek nie spotykamy. Jednak w zdaniach, których od początku nie możemy rozpoznać jako pytania - np. naszego „Idziesz gdzieś?" - wymagają pytajnika na początku.
      W mowie pytanie zaznaczamy odpowiednią intonacją, ale na piśmie wymaga ono specjalnego znaku. W wielu językach znak zapytania stawiany jest na końcu zdania, ale są też i takie - na przykład język hiszpański - gdzie stawia się go na początku i na końcu.
      W tekstach greckich i łacińskich najstarsze znaki zapytania pojawiają się w VIII wieku, są więc sporo młodsze od syryjskiego pytajnika.
      Doktor Coakley przedstawił swoją teorię na konferencji w USA. Dotychczas żaden z uczonych nie poinformował go, by odkrył znak zapytania w jakimkolwiek wcześniejszym tekście.
      Zdaniem Coakleya pojawienie się w piśmie znaku zapytania to znaczący moment w historii piśmiennictwa. Ponadto mam satysfakcję, że zrozumiałem część z tych dziwnych kropek.
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...