Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Cukrzycy typu 2. można się pozbyć, pod warunkiem jednak, że w ciągu pierwszych 5 lat od diagnozy schudniemy o co najmniej 10%, stwierdzają autorzy badań prowadzonych pod kierunkiem uczonych z University of Cambridge. Możliwe jest zatem wyleczenie się z cukrzycy bez konieczności drastycznej zmiany stylu życia czy kosztem ekstremalnego ograniczenia liczby przyjmowanych kalorii.
      Na cukrzycę typu 2. cierpi 400 milionów osób na całym świecie. Może ona prowadzić do chorób serca, udarów, ślepoty i amputacji. Wiadomo, że chorobę można trzymać w ryzach popraz zmianę stylu życia i zażywanie leków. Wiadomo również, że istnieje związek pomiędzy niezwylke restrykcyjną dietą – polegającą na przyjmowaniu przez 8 tygodni nie więcej niż 700 kalorii dziennie – a powrotem poziomu cukru do normalnego poziomu. Taka dieta powoduje, że cukrzyca znika u 9 na 10 dopiero co zdiagnozowanych osób oraz u 50% od dawna chorujących.
      Nie jest jednak jasne, czy choroby można się pozbyć za pomocą mniej restrykcyjnej diety, która byłaby bardziej do przyjęcia dla większej liczby ludzi. Żeby się tego dowiedzieć, zespół naukowców przeanalizował dane z badań ADDITION-Cabridge. To długoterminowe badania, w których wzięło udział 867 osób w wieku 40–49 lat u których właśnie zdiagnozowano cukrzycę.
      Analiza wykazała, że po pięciu latach remisja cukrzycy nastąpiła u 257 osób. Gdy bliżej im się przyjrzano, okazało się, że osoby, które w ciągu tych pięciu lat straciły na wadze co najmniej 10% były z dwukrotnie większym prawdopodobieństwem wolne od cukrzycy w porównaniu z osobami, których waga się nie zmieniła.
      Od pewnego czasu wiadomo było, że można doprowadzić do remisji choroby za pomocą drastycznych metod, jak intensywna utrata wagi i drastyczna redukcja spożywanych kalorii. Jednak stosowanie takich środków może być dla ludzi bardzo trudne. Uzyskane przez nas wyniki sugerują, że można pozbyć się cukrycy, co najmniej na pięć lat, doprowadzając do umiarkowanego spadku wagi o 10%. To może być łatwiejsze do osiągnięcia i może zmotywować więcej osób, mówi doktor Hajira Dambha-Miller.
      Ze szczegółami badań można zapoznać się w piśmie Diabetic Medicine.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjski nastolatek stracił wzrok i słuch po tym, jak przez lata żywił się mało zróżnicowaną dietą. Lekarze, którzy opisali jego przypadek na łamach Annals of Internal Medicine, ostrzegają, że nieprawidłowe odżywianie się nie musi skutkować widocznym spadkiem wagi i normalnie wyglądające osoby mogą być niedożywione. Takie skrajne przypadki, jak uszkodzenie nerwów i utrata wzroku oraz słuchu, miały dotychczas miejsce w krajach, w których panują poważne niedobory żywności. Tymczasem tutaj mówimy o kraju, w którym zróżnicowana żywność jest bardzo łatwo dostępna.
      Pierwsze objawy pojawiły się u opisywanego nastolatka w wieku 14 lat. Skarżył się on lekarzowi rodzinnemu na ciągłe zmęczenie. Poza tym, że został opisany jako wybredny i wybrzydzający na jedzenie, wydawał się całkiem zdrowy. Badania wykazały, że rozwinęła się u niego anemia megaloblastyczna oraz ma niski poziom witaminy B12. Lekarz przepisał zastrzyki z witaminy B12 oraz zalecił zmianę diety. Rok później nastolatek zgłosił się z powodu utraty słuchu. Niedługo później zaczął też tracić wzrok. W ciągu dwóch lat w obu oczach jego wzrok pogorszył się do ostrości 20/200. Badania nie wykazały żadnych uszkodzeń nerwu wzrokowego, a testy genetyczne wykluczyły dziedziczną utratę wzroku. W badaniach krwi nadal zaś było widać powiększone czerwone krwinki oraz niedobór witaminy B12. Jednak BMI pacjenta było normalne, poinformował on tez lekarzy, że nie pije alkoholu, nie pali papierosów i nie używa narkotyków.
      Przełom nadszedł, gdy nastolatek przyznał, iż od szkoły podstawowej je tylko żywność o określonej teksturze. Jadł tylko frytki, chipsy, biały chleb, szynkę i kiełbaski. Przepisane w wieku 14 lat zastrzyki z witaminy B12 skończyły się i nie zgłosił się po kolejne.
      Gdy przeprowadzono u niego bardziej szczegółowe badania okazało się, że nastolatek miał niski poziom selenu, miedzi oraz witaminy D, niską gęstość kości i wysoki poziom cynku. W końcu lekarze postawili diagnozę. U nastolatka rozwinęła się neuropatia nerwu wzrokowego spowodowana nieprawidłowym odżywianiem się. Tego typu schorzenie jest niemal niespotykane w krajach rozwiniętych. Najczęściej występuje u alkoholików. Zdiagnozowano też u niego zaburzenie odżywainia polegające na unikaniu lub ograniczaniu przyjmowania pokarmów (ARFID – Avoidant Restrictive Food Intake Disorder). Polega ona wybieraniu tylko określonych pokarmów ze względu na ich kolor, teksturę, zapach, smak czy inne właściwości. Często pojawia się też niechęć do próbowania nowych pokarmów.
      Problemem jest tu nie samo „śmieciowe” jedzenie, ale brak zróżnicowania przyjmowanych pokarmów. U pacjentów z ARFID BMI najczęściej mieści się w normie, a samo schorzenie jest jest powodowane np. nieprawidłowym obrazem ciała.
      Wspomniany na wstępie nastolatek został skierowany do specjalisty leczącego ARFID, zalecono też leczenie duplementami diety. Jego wzrok się ustabilizował, ale nie poprawił. Uszkodzenia są trwałe.
      Specjaliści zwracają uwagę, że jeśli takie przypadki zostaną wcześnie wychwycone, można odwrócić uszkodzenie nerwów wzrokowych. Problem jednak w tym, że ARFID to wciąż mało rozpoznane schorzenie i niewielu specjalistów wie, jak je leczyć. Najczęściej stosuje się terapię kognitywno-behawioralną, dzięki której pacjent zaczyna bardziej zdrowo się odżywiać.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przeszczepy flory jelitowej mogą pomóc w ocaleniu koali. Zmiana mikrobiomu za pomocą specjalnych kapsułek pozwala bowiem rozszerzyć dietę torbaczy, co rodzi nadzieje na przetrwanie np. utraty habitatu. Wyniki badań australijskiego zespołu ukazały się w piśmie Animal Microbiome.
      Dr Michaela Blyton z Uniwersytetu Queensland postanowiła zbadać tę kwestię, gdy doszło do drastycznego spadku liczebności koali na przylądku Otway w stanie Wiktoria. W 2013 r. zagęszczenie populacji koali było bardzo duże, co doprowadziło do ogołocenia ich ulubionych drzew, eukaliptusów rózgowatych [Eucalyptus viminalis]. To z kolei skutkowało 70% śmiertelnością z powodu głodu [...].
      Interesujące jest to, że nawet głodując, koale generalnie nie zaczynały żerować na mniej lubianych eukaliptusach Eucalyptus obliqua, mimo że niektóre osobniki żywią się wyłącznie nimi. Zjawisko to sprawiło, że zaczęliśmy się z dr. Benem Moore'em z Uniwersytetu Zachodniego Sydney zastanawiać, czy to mikroorganizmy występujące w jelitach torbaczy - mikrobiom - ograniczają wachlarz gatunków eukaliptusa, na których koale żerują, a jeśli tak, czy da się rozszerzyć dietę za pomocą inokulacji kałowej.
      Zespół schwytał więc dzikie koale, które jadły wyłącznie liście eukaliptusa rózgowatego i przetransportował je do Cape Otway Conservation Ecology Centre.
      Zebraliśmy odchody jedzących E. obliqua dzikich koali z obrożami GPS. Skoncentrowaliśmy występujące w nich mikroorganizmy i zapakowaliśmy je do kapsułek odpornych na działanie kwasu. Później podaliśmy preparat naszym torbaczom. Część koali (grupa kontrolna) dostała kapsułki z mikrobiomem koali jedzących liście eukaliptusa rózgowatego.
      Następnie monitorowaliśmy, ile E. obliqua koale chciały zjeść w ciągu 18 dni i ocenialiśmy, jak mikrobiom zmienił się po przeszczepie.
      Okazało się, że mikrobiom torbaczy z grupy eksperymentalnej zmienił się, pozwalając im jeść E. obliqua. To może wpłynąć na wszystkie aspekty ich ekologii, w tym odżywanie, wybór habitatu i wykorzystanie zasobów. Naturalnie koale mogą mieć kłopot z przystosowaniem do nowej diety, gdy ich preferowane drzewa ulegają nadmiernemu przerzedzeniu lub gdy torbacze zostają przeniesione w nowe miejsce. Opisywane badanie pokazuje, że zastosowanie enkapsulowanego materiału kałowego pozwala wprowadzić i podtrzymać nowe mikroorganizmy w jelitach koali.
      Australijczycy podkreślają, że w przyszłości można by dostosowywać mikrobiom koali przed przeniesieniem do bezpieczniejszego bądź zapewniającego więcej pożywienia habitatu. Przypominałoby to stosowanie probiotyku w czasie i po antybiotykoterapii.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiadomo, że utrzymywanie odpowiedniego poziomu cukru we krwi pomaga w zarządzaniu cukrzycą lub w jej uniknięciu. Nowe badania przeprowadzone na University of Texas w Dallas sugerują, że niski poziom cukru we krwi pomaga w kontrolowaniu nowotworów
      W najnowszym numerze Cell Reports czytamy, że naukowcy ograniczyli glukozę u myszy z nowotworem płuc. Osiągnięto to trzymając zwierzęta na diecie ketogenicznej, która zawiera bardzo mało cukru, oraz podając im lek przeciwcukrzycowy zapobiegający reabsorpcji glukozy z nerek.
      Połączenie diety ketogenicznej i leku powstrzymało wzrost guzów raka płaskonabłonkowego płuca, informuje doktor Jung-Whan Kim. Działania te nie spowodowały zmniejszenia się guzów, ale uniemożliwiły dalszy ich wzrost, co sugeruje, że ten typ nowotworu może być wrażliwy na ograniczenie glukozy. Naukowcy od dawna podejrzewają, że wiele nowotworów może być silnie zależnych od dostaw glukozy, ale Kim i jego koledzy wykazali, że rak płaskonabłonkowy płuca jest znacznie bardziej wrażliwy na niski poziom glukozy.
      Naszym głównym odkryciem jest stwierdzenie, że już sama dieta ketogeniczna w pewnym stopniu powstrzymuje rozwój tego nowotworu. Gdy połączyliśmy ją z lekiem przeciwcukrzycowym i chemioterapią skutki były jeszcze lepsze, stwierdza Kim. Uczony zastrzega jednak, że uzyskanych wyników nie można generalizować na wszystkie typy nowotworów, gdyż jego zespół zauważył, że ograniczenie glukozy nie miało żadnego wpływu na raki niepłaskonabłonkowe.
      Naukowcy przeanalizowali też poziom glukozy u 192 pacjentów cierpiących na płaskonabłonkowego raka płuca lub płaskonabłonkowego raka przełyku oraz 120 pacjentów cierpiących na gruczolakoraka. Żaden z pacjentów nie miał zdiagnozowanej cukrzycy.
      Ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy silną korelację pomiędzy wyższym poziomem glukozy we krwi a mniejszym odsetkiem pacjentów, którzy przeżyli raki płaskonabłonkowe. Nie zauważyliśmy takiej korelacji u pacjentów z gruczolakorakiem. To ważna obserwacja, która sugeruje, że warto zbadać potencjalny wpływ ograniczenia glukozy na rokowania pacjentów z rakiem płaskonabłonkowym, mówi Kim.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Każdy, kto był nad morzem, wie, że mewy podkradają turystom jedzenie. Ostatnie badania naukowców z Uniwersytetu w Exeter sugerują, że jest na to prosty sposób. Otóż okazuje się, że można ocalić swoje frytki, wpatrując się w ptaki.
      Podczas eksperymentów, które przeprowadzano w kornwalijskich miejscowościach nadmorskich między 16 listopada a 11 grudnia 2018 r., przed badaczem, w odległości ok. 1,5 m, umieszczano 250 g frytek. Jedzenie zamykano w przezroczystych woreczkach do mrożenia. Całość obciążano ciężarkiem o wadze 550 g.
      Sprawdzano, ile czasu zajmie ptakom zbliżenie się do frytek, gdy człowiek będzie obserwował przebieg zdarzeń i gdy odwróci wzrok. Okazało się, że kiedy człowiek wpatrywał się w mewy, podejście do jedzenia zajmowało im 21 s dłużej.
      Brytyjczycy próbowali przetestować 74 mewy, ale tylko 27 (36%) podjęło co najmniej jedną próbę zbliżenia się do jedzenia. Pozostałe odleciały niedługo po prezentacji pokarmu albo, już na ziemi, nie zbliżyły się do frytek w ciągu 300 s. Dziewiętnaście osobników (26%) ukończyło oba warianty z wpatrywaniem się i odwracaniem wzroku.
      Zaobserwowano duże różnice indywidualne w czasie przybliżania się do jedzenia; przy scenariuszu z wpatrywaniem wahał się on w zakresie 4-300 s, a przy scenariuszu odwracania wzroku w zakresie 3-167 s. Przy pierwszym scenariuszu sześć osobników nie dotknęło frytek w 300-s ramie czasowej, a przy 2. scenariuszu wszystkie dotknęły jedzenia.
      Mewy są często postrzegane jako agresywne i czające się na ludzkie jedzenie, dlatego ciekawie było stwierdzić, że większość nie była zainteresowana naszymi testami - podkreśla Madeleine Goumas.
      Wśród tych, które się zbliżyły, większość zwlekała, gdy człowiek się przyglądał. Niektóre ptaki nawet nie tknęły jedzenia, podczas gdy inne wydawały się w ogóle nie zauważać gapiącego się na nie człowieka. Nie badaliśmy, czemu mewy są tak różne - może chodzić o osobowość albo pozytywne doświadczenia dokarmiania przez ludzi u części ptaków - ale wszystko wskazuje na to, że kilka bardzo namolnych osobników jest w stanie zrujnować reputację reszty.
      Mewy bardzo szybko się uczą, dlatego jeśli raz uda im się pozyskać jedzenie od człowieka, będą tego próbować w przyszłości. [...] Latem, podczas wakacji i plażowych grilli, widzimy więcej mew szukających łatwego łupu. Radzimy, by wypoczywający rozglądali się wokół, ponieważ mewy często zabierają jedzenie po kryjomu, biorąc ludzi z zaskoczenia. Wydaje się, że wpatrywanie się w nie zmniejsza ryzyko podkradania przysmaków - podsumowuje dr Neeltje Boogert.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...