Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Ultima Thule zbadana. New Horizons przeszła do historii

Recommended Posts

Sonda New Horizons przeleciała w pobliżu Ultima Thule, najdalszego obiektu w Układzie Słonecznym, który został zbadany przez sondę wysłaną przez człowieka. Na Ziemię dotarły sygnały świadczące o tym, że New Horizons znajduje się w świetnej kondycji i zebrał dane na temat badanego obiektu. Sygnał z sondy biegnie na Ziemię około 6 godzin.

New Horizons spisała się jak zaplanowaliśmy, przeprowadzając badania najodleglejszego zbadanego obiektu, znajdującego się w odległości 4 miliardów mil od Słońca. Otrzymane dane wyglądają fantastycznie i zaczynamy zdobywać wiedzę o Ultima Thule. Od tego momentu dane będą coraz lepsze i lepsze, oświadczył Alan Stern, główny naukowiec misji.

Sonda wykonała zdjęcia z odległości 3500 kilometrów. Dzięki nim wiemy już, że Ultima Thule ma kształt kręgla i wymiary około 32x16 kilometrów. Niewykluczone jednak, że to dwa blisko położone obiekty. Obiekt obraca się na podobieństwo śruby okrętowej, a oś obroty skierowana była w stronę New Horizons. To wyjaśnia dlaczego na wcześniejszych zdjęciach nie było widać zmian jasności obiektu w miarę jego obrotu. Naukowcy jeszcze nie określili okresu obrotu Ultima Thule.

W miarę spływania kolejnych danych powinniśmy coraz więcej dowiadywać się o Ultima Thule, co znakomicie zwiększy naszą wiedzę o początkach Układu Słonecznego.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na powierzchni Plutona wyróżnia się Tombaugh Regio, wielka dobrze odbijająca światło struktura w kształcie serca, która zyskała rozgłos po tym, jak w 2015 roku sfotografowała ją sonda New Horizons. Uwagę specjalistów szybko przyciągnęła jej eliptyczna zachodnia część, Sputnik Planitia. Przypomina ona misę wyżłobioną w wyniku potężnego uderzenia.
      New Horizons nie dostarczył nam zbyt wielu zdjęć z drugiej części Plutona, ale na tych, które mamy widać niezwykłą strukturę. Wygląda ona jak geologiczne puzzle składające się ze szczelin, kopców i jam. Co interesujące, znajduje się dokładnie naprzeciwko Sputnik Planitia.
      Podczas tegorocznej 51th Lunar and Planetary Science Conference przedstawiono wyniki symulacji, z których wynika, że niezwykła skruktura powstała w wyniku uderzenia, które utworzyło Sputnik Planitia. W wyniku tego uderzenia pojawiły się potężne fale sejsmiczne, które doprowadziły do pojawienia się po drugiej stronie globu puzzli ze szczelin, kopców i jam. Co więcej, takie przemieszczenie się fal sejsmicznych i utworzenie wspomnianych struktur byłoby możliwe tylko wówczas, jeśli pod powierzchnią Plutona istnieje głęboki ocean.
      Wyniki badań, przeprowadzonych przez doktorantkę Adeene Denton z Purdue University, już znalazły uznanie w oczach innych naukowców. To naprawdę nowatorski pomysł, mówi James Tuttle Keane z Jet Propulsion Laboratory.
      Z kolei Paul Byrne z North Carolina State University zauważa, że jeśli ten sposób badania planetarnej sejsmologii pozwala na udowodnienie istnienia wody, to w ten sposób zbadać można będzie nie tylko Plutona, ale wszelkie lodowe światy z Pasa Kuipera.
      Kluczowy dowód wskazujący na istnienie na Plutonie oceanu zdobyliśmy w 2016 roku. Gdy New Horizon dostarczył nam zdjęć Sputnik Planitia naukowcy zdali sobie sprawę, że struktura ta znajduje się w nietypowym miejscu. Jest na samym równiku, a jego pozycja jest na stałe powiązana z pozycją Charona, największego księżyca Plutona. Modele komputerowe sugerują, że gdy doszło do uderzenia, które utworzyło Sputnik Planitia, równik Plutona znajdował się w innym miejscu. Jednak po uderzeniu ocean pod powierzchnią planety zaczął gromadzić się w kraterze, na którego powierzchni uformowała się pokrywa lodowa. Doprowadziło to do przemieszczenia się Plutona i utworzenia nowego równika. to jednak wciąż tylko hipoteza.
      Wróćmy jednak do badań Denton. Symulacja, która najlepiej oddaje rozmiary Sputnik Planitia oraz to, co stało się po drugiej stronie Plutona, pokazuje, że obiekt, który wywołał kataklizm miał 400 kilometrów średnicy i poruszał się z prędkością 7240 km/h. Analiza sposobu rozchodzenia się i prędkości fal sejsmicznych po uderzeniu sugeruje też, że jądro Plutona zbudowane jest z serpentynitu.
      Hipoteza Denton jest interesująca i oparta na solidnych podstawach, jednak niczego nie przesądza. Jak bowiem zauważa Byrne, zdjęcia z drugiej półkuli Plutona, tej naprzeciwko Sputnik Planitia, są słabej jakości. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co na nich widać. Nie można wykluczyć, że niezwykłe puzzle to skutek oddziaływania zamarzniętego metanu, dwutlenku węgla i azotu na powierzchni Plutona. Bardzo często przechodzą one z fazy stałej w gazową i mogą tworzyć niezwykłe krajobrazy.
      Jeśli jednak Denton ma rację, to jej badania stanowią silny argument za istnieniem na Plutonie wielkiego oceanu. Dają też nadzieję, na przeprowadzenie kolejnych zdalnych badań z dziedziny geologii planetarnej.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od kilku lat donosimy o kolejnych odkryciach, mających świadczyć o potencjalnej obecności w Układzie Słonecznym Planety X, zwanej też Dziewiątą Planetą. Jednak uczeni z University of Cambridge i American University of Beirut donieśli właśnie, że zjawiska, mające świadczyć o istnieniu Planety X można wyjaśnić nie odwołując się do jej oddziaływania.
      Dowodem na istnienie Dziewiątej, mają być m.in. niezwykłe orbity niektórych obiektów znajdujących się w odległych regionach Układu Słonecznego. Jednak, jak dowiadujemy się z najnowszego Astronomical Journal, orbity te można wyjaśnić wzajemnym oddziaływaniem grawitacyjnym niewielkich obiektów znajdujących się poza Neptunem.
      Teoria, wysunięta przez uczonych z Cambridge i Bejrutu, nie jest pierwszą, która szuka wyjaśnień bez potrzeby odwoływania się do Planety X, ale jest pierwszą, która pozwala na wyjaśnienie dziwnych orit, uwzględniając przy tym istnienie ośmiu znanych planet Układu Słonecznego.
      Za orbitą Neptuna znajduje się Pas Kuipera, w skład którego wchodzą niewielkie obiekty będące pozostałością po formowaniu się Układu Słonecznego. Neptun i inne wielkie planety wywierają wpływ grawitacyjny na te obiekty, zwane obiektami transneptunowymi (TNO).
      Od 2003 roku naukowcy odkrywają kolejne TNO, które wyraźnie różnią się od innych. Znamy już około 30 TNO, które różnią się od innych obiektów transneptunowych swoją wspólną, podobną, orientacją w przestrzeni. Nie można jej wyjaśnić znaną konfiguracją Układu Słonecznego, zatem część ekspertów zaczęła podejrzewać, iż wpływ na te obiekty miała nieznana Dziewiąta Planeta.
      Chcieliśmy sprawdzić, czy istnieje inne, mniej spektakularne wyjaśnienie niezwykłych orbit tych TNO. Zamiast hipotetyzować o Planecie X, próbować ją odnaleźć, określić jej orbitę oraz historię jej ewolucji, wzięliśmy pod uwagę wzajemne oddziaływania grawitacyjne obiektów transneptunowych, mówi Antranik Sefilian, doktorant z Cambridge University. Wraz z profesorem Jihadem Toumą z American University of Bejrut stworzył on model, w którym uwzględniono pełną dynamikę TNO wraz z wpływem dużych zewnętrznych planet Układu Słonecznego i reszty Pasa Kuipera. Okazało się, że taki model pozwala na wyjaśnienie  niezwykłych orbit niektórych TNO.
      Model Sefiliana i Toumy przynosi jeszcze jedno ważne spostrzeżenie. Otóż, żeby był on prawdziwy, masa obiektów w Pasie Kuipera musi być od kilku do 10 razy większa niż masa Ziemi. Dotychczasowe oceny masy Pasa Kuipera mówiły, że ma on około 1/10 masy Ziemi.
      Sefilian i Touma nie wykluczają jednak całkowicie, że mamy do czynienia z oboma zjawiskami jednocześnie – masywnym Pasem Kuipera i Planetą X.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      NASA opublikowała pierwsze szczegółowe zdjęcia Ultima Thule, najbardziej odległego obiektu zbadanego przez pojazd wysłany przez człowieka. Nigdy wcześniej żaden pojazd nie badał tak małego obiektu znajdującego się tak głęboko w przestrzeni kosmicznej. New Horizons ustanowił nowy standard precyzyjnej nawigacji w kosmosie, powiedział Alan Stern, główny naukowiec misji New Horizons.
      Najnowsze zdjęcia, wykonane podczas zbliżania się do Ultima Thule z odległości 27 000 ujawniły, że obiekt ten to obiekt podwójny kontaktowy, składający się z dwóch połączonych sfer. Jego łączna długość to 31 kilometrów. Większa sfera, o średnicy 19 kilometrów, została nazwana Ultima, sfera mniejsza, której średnica wynosi 14 kilometrów, to Thule.
      Zdaniem naukowców obie sfery połączyły się przed 4,5 miliardami lat i miały bardzo małą prędkość podczas zderzenia.
      New Horizons jest jak maszyna czasu, która zabrała nas do początków Układu Słonecznego. Widzimy tutaj fizyczną reprezentację początku tworzenia się planet, stwierdził Jeff Moore, który stoi na czele zespołu New Horizons Geology and Geophysics.
      W ciągu najbliższych miesięcy New Horizons dostarczy nam dziesiątki zestawów danych i napiszemy nowy rozdział historii Ultima Thule oraz Układu Słonecznego, dodała Helene Winters, jeden z menedżerów misji.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Już za kilka dni, 1 stycznia 2019 roku, New Horizons przyjrzy się obiektowi Ultima Thule. Sonda przeleci w odległości zaledwie 3500 kilometrów od niego. Ultima Thule to nazwa nieoficjalna. Pochodzi ona z Georgik Wergiliusza, a w średniowieczu termin ten oznaczał mityczną krainę na północy, która wyznaczała granice znanego świata.
      Oficjalne oznaczenie planetoidy to (486958) 2014 MU69. Została ona odkryta w czerwcu 2014 roku, kiedy to testowo poszukiwano w Pacie Kuipera celu dla misji New Horizons. To najbardziej prymitywny obiekt, jaki był kiedykolwiek badany przez sondę kosmiczną, wyjaśnia Hal Weaver z Johns Hopkins Physics Laboratory.
      Naukowcy nie wiedzą praktycznie niczego o planetoidzie. Nie znają nawet jej rozmiarów. Przypuszczają, że ma ona około 30 kilometrów średnicy. Znajduje się w tak dużej odległości od Słońca, że jest głęboko zamrożona, a więc jest dobrze zachowanym reliktem z czasów formowania się Układu Słonecznego. Pas Kuipera, w którym znajduje się Ultima Thule, zawiera wiele tego typu obiektów. Ich badanie pozwala zajrzeć w przeszłości, zobaczyć fragmenty Układu Słonecznego w takim stanie, w jakim znajdował się on przez 4,5 miliardami lat.
      New Horizons porusza się z prędkością 51 500 kilometrów na godzinę. Za kilka dni wykona setki zdjęć Ultima Thule i prześle je na Ziemię. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki nim dokładnie określą kształt i budowę obiektu. W 2015 roku New Horizons przesłał nie zwykle interesujące zdjęcia Plutona. Jednak sond podleci do Ultima Thule trzykrotnie bliżej niż do Plutona, dzięki czemu fotografie powinny zdradzić nam więcej szczegółów. Do końca jednak nie wiadomo, czy misja się powiedzie. Zależy to od ekstremalnie precyzyjnej nawigacji. Bardziej precyzyjnej, niż udało się osiągnąć kiedykolwiek wcześniej. Może się udać, ale może się też nie udać, mówi Alan Stern, główny badacz misji.
      Pierwsze fotografie powinny dotrzeć na Ziemię wieczorem 1 stycznia. NASA planuje opublikować je 2 stycznia.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...