Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na całym świecie miliony rekinów cierpią z powodu haczyków na ryby wbitych w ich ciało. Haczyk taki może pozostawać wbity przez wiele lat, powodując poważne problemy zdrowotne, w tym krwawienia wewnętrzne i obumieranie tkanek.
      Naukowcy z Uniwersytetu Hawajskiego prowadzili w latach 2011–2019 badania rekinów tygrysich pływających w wodach okalających Tahiti. Zauważyli, że w tym czasie aż 38% ryb miało co najmniej raz wbite haczyki. To problem, który prawdopodobnie dotyczy milionów rekinów na całym świecie, mówi Carl Meyer. Rekiny nabijają się na wiele różnych haczyków. Od niewielkich haczyków na ryby stosowane przez wędkarzy-amatorów, po haki używane do komercyjnych połowów na otwartych wodach za pomocą sznurów haczykowych.
      W większości przypadków wędkarze i rybacy nie próbują łowić rekinów. Rekiny przyciąga ta sama przynęta, którą zostawiono na ryby, jakie mają się złapać. Polują też na ryby, które już się złapały. Gdy rekin się złapie, często jest w stanie przerwać lub przegryźć linkę lub też jest od niej odcinany przez rybaka, a hak pozostaje w jego ciele, dodaje Meyer.
      Gdy tak się stanie, rekin odpływa z hakiem wbitym w pysk, szczęki, przełyk, żołądek, często ciągnąc za sobą długą linę. Takie wbite haki powodują stany zapalne, krwawienia wewnętrzne, przerywają przewód pokarmowy, uszkadzają organy wewnętrzne. Ciągnięta za hakiem lina dodatkowo utrudnia polowanie, może owinąć się wokół płetw odcinając dopływ krwi i powodując martwicę.
      Jednym z rozwiązań, jakie proponuje Meyer, jest rezygnacja z haków ze stali nierdzewnej i zastąpienie ich hakami ze stali węglowej. Takie haki przerdzewieją i szybciej odpadną od ciała ryby. Rezygnacja z haków ze stali nierdzewnej nie jest idealnym rozwiązaniem, ale przynajmniej rekiny i inne zwierzęta krócej miałyby haki wbite w ciało, stwierdza uczony.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Skwalamina, związek występujący naturalnie u koleni, może być bezpieczną i skuteczną bronią przeciw ludzkim wirusom. Działa na szerokie ich spektrum, od wywołujących dengę czy żółtą febrę wirusów z rodziny Flaviviridae poczynając, a na wirusach zapalenia wątroby typu A, B i C kończąc.
      Skwalamina przeszła testy kliniczne jako środek stosowany w terapii onkologicznej (jest bowiem inhibitorem proliferacji i migracji komórek śródbłonka, hamuje też angiogenezę, czyli powstawanie naczyń zaopatrujących nowotwór w krew) oraz w różnych chorobach oka, np. zwyrodnieniu plamki żółtej czy retinopatii cukrzycowej. Naukowcy znają już jej właściwości, dlatego mogłaby być stosunkowo szybko przebadana jako nowa klasa czynników przeciwwirusowych. Zarówno w eksperymentach laboratoryjnych, jak i na zwierzętach zademonstrowano jej skuteczność w odniesieniu do flawiwirusów czy HAV, HBV i HCV.
      Stwierdzenie, że skwalamina oddziałuje na szerokie spektrum wirusów, jest bardzo ekscytujące, zwłaszcza że z toczących się obecnie studiów tyle wiemy o jej zachowaniu u ludzi – cieszy się dr Michael Zasloff z Centrum Medycznego Georgetown University.
      Badania Amerykanów pozwalają odpowiedzieć na pytanie, jak rekiny i minogi z ich prymitywnymi układami odpornościowymi radzą sobie z różnymi wirusami. Zasloff sądzi, że zawdzięczają to właśnie skwalaminie i spokrewnionym z nią związkom. Skwalamina wydaje się zabezpieczać przed wirusami atakującymi wątrobę i tkanki krwi, a inne podobne substancje, o których wiemy, że występują u rekinów, chronią prawdopodobnie przed wirusowymi zakażeniami dróg oddechowych. Badacz ma nadzieję, że uda się wykorzystać opisane związki do leczenia ludzi. To byłaby rewolucja. Podczas gdy istnieje wiele czynników antybakteryjnych, by pomóc swoim pacjentom, lekarze dysponują zaledwie kilkoma lekami przeciwwirusowymi. W dodatku niewiele z nich wykazuje szerokie spektrum działania.
      Zasloff odkrył skwalaminę w 1993 r., kiedy był profesorem pediatrii i genetyki na Uniwersytecie Pensylwanii. Szukał wtedy nowych środków przeciwbakteryjnych. Podczas eksperymentów szybko zorientował się, że skwalamina ma właściwości, które można wykorzystać w leczeniu chorób nowotworowych czy oczu. Od 1995 r. skwalamina jest syntetyzowana w laboratorium, dzięki czemu nie wykorzystuje się naturalnych tkanek koleni.
      Amerykanin ustalił, że cząsteczka skwalaminy przypomina cholesterol i ma dodatni ładunek netto. Gdy dostaje się do komórek (a może wejść tylko do niektórych: komórek naczyń oraz wątroby), usuwa białka o ładunku dodatnim z ujemnie naładowanej wewnętrznej błony komórkowej. Niektóre z przemieszczonych białek są wykorzystywane przez wirusy do namnażania. Bez nich wirus pozostaje nieczynny, a zawierająca go komórka ulega zniszczeniu. Zasloff podkreśla, że skwalamina wydaje się dostosowywać czasowanie swojej aktywności do cykli wirusów. Ustanawia wirusooporność tkanek i narządów w czasie identycznym do czasu zamknięcia się cyklu wirusa. Szybko zahamowuje namnażanie, oczyszczając organizm z wirusów w ciągu zaledwie kilku godzin.
      Akademicy podkreślają, że nie należy się obawiać, że z czasem wirusy wykształcą oporność, ponieważ skwalamina nie obiera na cel określonych białek patogenów, ale zmniejsza receptywność komórek docelowych.
      Podczas testów na hodowlach komórkowych skwalamina hamowała zakażenie komórek ludzkich naczyń wirusem dengi oraz komórek ludzkiej wątroby wirusami HAV, HBV i HCV. W badaniach na zwierzętach za pomocą skwalaminy kontrolowano m.in. infekcję żółtą febrą, wirusem wschodniego końskiego zapalenia mózgu i mysim wirusem cytomegalii.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Do roku 2050 z oceanów mogą zniknąć wielkie ryby. Tak uważa Villy Christensen z Centrum Rybołówstwa University of British Columbia. Wielkim drapieżnikom - rekinom, tuńczykom i dorszom - grozi zagłada z powodu nadmiernych połowów.
      Już teraz zmniejszenie ich liczebności doprowadziło do dwukrotnego zwiększenia populacji małych, żywiących się planktonem gatunków, takich jak sardynki, sardele i kapelany.
      Tam, gdzie znikają drapieżniki, liczba ich dotychczasowych ofiar szybko rośnie, zagrażając równowadze całego ekosystemu. Gatunki te stają się podatne na choroby i pojawiające się naprzemiennie cykle przyrostów i spadków liczebności. Cykle takie powodują, że gdy ryby masowo wymierają, dochodzi do rozkwitu alg i pojawienia się bakterii zużywających olbrzymie ilości tlenu. To z kolei powoduje pojawianie się kolejnych martwych stref w oceanie.
      Christensen uważa, że należy namawiać ludzi na rezygnację z jedzenia dużych ryb drapieżnych na rzecz spożywania mało obecnie popularnych sardynek czy śledzi.
      Badania, zaprezentowane na dorocznym spotkaniu American Association for the Advancement of Science przeprowadzono na podstawie analizy ponad 68 000 zestawów danych dotyczących stanu ponad 200 ekosystemów morskich z lat 1880-2007.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Najnowsze badania naukowców z USA pokazują, że jeden z gatunków rekinów – ostronos atlantycki (Isurus oxyrinchus) – dysponuje elastycznymi łuskami, które ułatwiają wykonywanie ostrych skrętów przy dużych szybkościach. Szanse potencjalnej zdobyczy na ucieczkę są naprawdę mizerne, zważywszy że rekin mknie z maksymalną prędkością nawet 97 km/h!
      Ostronosy dokonują tego właśnie dzięki przypominającym zęby łuskom, które pomagają im kontrolować oderwanie przepływu (w innym razie turbulencje i różnice ciśnienia wywołują tarcie spowalniające szybko poruszające się obiekty, np. statki, samoloty czy nasze rekiny). Jak podkreśla współpracująca z zespołem z Uniwersytetu Południowej Florydy (USF) i Mote Marine Laboratory dr Amy Lang of the University of Alabama, oderwanie przepływu zmniejsza nie tylko prędkość, ale i stabilność.
      Jeśli przyjrzeć się skórze zwierząt, widać, że nie jest ona gładka i pokrywają ją wzory. Dlaczego? Jednym z powszechnych zastosowań powierzchniowych wzorów jest kontrolowanie przepływu [powietrza, wody itp.]. Spójrzmy na wgłębienia piłeczki golfowej, które pomagają jej polecieć dalej. Sądzimy, że łuski szybko pływających rekinów służą temu samemu celowi – kontrolowaniu oderwania przepływu.
      W oparciu o pomiary w czasie eksperymentów, kiedy to biolodzy zmieniali ciśnienie oddziałujące na skórę martwych ostronosów, i modelując łuski rekinów, zespół Lang stwierdził, że podstawy łusek ostronosów są w miejscu przyczepu do skóry cieńsze niż na szczycie. Zwężenie zezwala na skręcenie o 60 stopni lub więcej.
      Co ważne, zębopodobne łuski znajdują się na ciele wyłącznie tam, gdzie z największym prawdopodobieństwem dochodzi do oderwania przepływu, czyli np. po bokach za skrzelami. Amerykanie mają nadzieję, że badając dalej zjawisko falowania wyrostkowatymi łuskami, uda się ulepszyć projekty różnych urządzeń i pojazdów, np. turbin wiatrowych czy łopat helikopterów.
      Lang uważa, że ostronosy atlantyckie wyewoluowały, by być oceanicznymi odpowiednikami gepardów. Muszą się szybko poruszać, jeśli chcą upolować swój ulubiony smakołyk – tuńczyka. Gdy ryba przebija się przez wodę, w pewnych miejscach wokół jej ciała ciecz zaczyna się poruszać w odwrotnym kierunku niż główny nurt wody. Na szczęście zostaje ona przechwycona przez zwężające się łuski, nie dopuszczając do uogólnionego oderwania przepływu wokół ciała rekina.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mustel gwiaździsty (Mustelus asterias) jest niewielkim rekinem, który każdego lata wpływa na płytkie wody u wschodnich wybrzeży Irlandii. Dotąd niewiele o nim wiedziano, poza tym że osiąga długość ok. 1 m i waży circa 12 kg. Najnowsze 4-letnie badania zespołu z Uniwersyteckiego College'u Dublińskiego pozwoliły dużo lepiej poznać tę tajemniczą rybę.
      Studium stanowiło część doktoratu Edwarda Farrella z tutejszej Szkoły Nauk Biologicznych i Środowiskowych. To zaskakujące, jak mało wiedziano o wspomnianym gatunku, biorąc pod uwagę rozmiary tych rekinów i ich obfitość na wschodnim wybrzeżu [Zielonej Wyspy]. Do tej pory nie byliśmy nawet pewni, z czym mamy do czynienia, ale opracowaliśmy metodę genetyczną, która pozwala potwierdzić, że w wodach Irlandii występuje mustel gwiaździsty, a nie spokrewniony z nim mustel siwy [Mustelus mustelus].
      Wcześniej mustele gwiaździste uważano za szybko rosnące, a zatem i szybko dojrzewające rekiny. Po zakończeniu projektu Farrella okazało się jednak, że w rzeczywistości w wodach koło Irlandii rosną one 2-krotnie wolniej niż pierwotnie zakładano i rozmnażają się nie rokrocznie, ale co drugi rok (czyli tak samo jak M. asterias z Morza Śródziemnego). Ichtiolodzy uważają, że przy tak wolnym wzroście i braku uregulowań odnośnie do rybołówstwa przyszłość gatunku nie rysuje się w różowych barwach.
      W Irlandii nie ceni się musteli, ale w Europie stanowią poszukiwany kąsek. Francuscy rybacy już teraz odławiają co roku 2640 t tych ryb, a popyt stale rośnie. Dotąd nie opracowano strategii ochrony gatunku, ponieważ nie znano ich eto- i ekologii w wodach północno-wschodniego Atlantyku. Lata nadmiernego odławiania w południowych morzach sprawiły, że mustele gwiaździste stały się tam dużo rzadsze. W wodach Irlandii jest ich coraz więcej, choć na razie nie wiadomo dlaczego.
      Ze szczegółowymi danymi zebranymi przez zespół Farrella można się zapoznać na łamach pisma Journal of Fish Biology.
×
×
  • Create New...