Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      W krajach o niskim dochodzie gruźlica pozostaje jedną z najbardziej śmiertelnych chorób zakaźnych. Każdego roku umiera na nią ok. 1,6 mln osób. W nowym badaniu wykazano, że wystawione na oddziaływanie słońca boczniaki ostrygowate stanowią szybko dostępne źródło witaminy D, a ta sprawia, że ludzie lepiej reagują na leki przeciwgruźlicze (poprawia się ich odpowiedź immunologiczna).
      Przez pojawienie się lekoopornych szczepów gruźlica staje się trudniejsza do zwalczenia. Pilnie potrzeba nowych metod, które wesprą leki pierwszego rzutu. Źródło witaminy D w postaci grzybów jest idealne dla biednych krajów, ponieważ grzyby można bez problemu dystrybuować i administrować w bezpieczny, tani i łatwy do powtórzenia sposób - dowodzi dr TibebeSelassie Seyoum Keflie z Uniwersytetu Hohenheim.
      Wcześniejsze badania pokazały, że witamina D sprawia, że organizm wytwarza związki antydrobnoustrojowe zwalczające prątki gruźlicy.
      To pierwszy raz, gdy wykazano, że witamina D pozyskana z boczniaków wystawionych na oddziaływanie słońca może zostać wykorzystana w ramach terapii pomocniczej gruźlicy. Naukowcy snują plany, że w przyszłości można by edukować pacjentów z gruźlicą, by przed gotowaniem przez krótki czas "naświetlali" grzyby; świeże Pleurotus ostreatus prawie nie zawierają witaminy D, jednak na ekspozycję słoneczną reagują podobnie jak ludzkie ciało: produkcją tego cennego związku.
      W ramach studium 32-osobowej grupie chorych z gruźlicą z Etiopii przez 4 pierwsze miesiące leczenia co rano od poniedziałku do piątku podawano boczniakowy chleb zawierający 146 mikrogramów (5840 IU) witaminy D2. Uwzględniono też równoliczną grupę kontrolną. Na początku i pod koniec studium pobierano próbki krwi i plwociny.
      Po 4 miesiącach aż 96,9% pacjentów jedzących ten chleb zaklasyfikowano do najniższej kategorii nasilenia choroby (w skali od 1 do 5). Grupę eksperymentalną cechował też znacząco wyższy poziom witaminy D; ponad 35% osób nie miało już niedoboru.
      Oprócz tego naukowcy zaobserwowali, że w ciągu 4 miesięcy ludzie jedzący wzbogacony chleb wykazywali poprawę w zakresie odpowiedzi immunologicznej. Tylko w grupie interwencyjnej zaobserwowano wzrost poziomu interferonu gamma i katelicydyny (aktywnego peptydu LL-37).
      Zespół planuje badania na większej i bardziej zróżnicowanej grupie. Pracuje również nad alternatywnymi metodami suszenia grzybów, które pozwolą zmaksymalizować ilość witaminy D.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby cierpiące na zespół chronicznego zmęczenia (ME/CFS) już wkrótce mogą otrzymać oczekiwany od dziesięcioleci dowód na występowanie u nich choroby. Na Uniwersytecie Stanforda powstał test z krwi, który pozwala na oznaczenie tego schorzenia.
      Bardzo często chorzy słyszą, że wymyślili sobie chorobę, mówi profesor biochemii i genetyki Ron Davis. Gdy osoba z zespołem chronicznego zmęczenia szuka pomocy u lekarza, niejednokrotnie wykonywane są badania wątroby, nerek, serca czy krwi. Wszystkie te testy mogą wskazać na jedną czy drugą chorobę, ale żaden z nich nie wskaże na zespół chronicznego zmęczenia, stwierdza Davis.
      Uczony wraz z kolegami opracował test, podczas którego badana jest reakcja komórek układu odpornościowego na czynnik stresowy. W pilotażowych testach wzięło udział 20 osób cierpiących na ME/CFS i 20 zdrowych osób. Test pozwolił na zidentyfikowanie wszystkich chorych, nie wskazał natomiast żadnej zdrowej osoby. Co więcej, test może też potencjalnie wskazać leki, którymi można pomóc konkretnemu pacjentowi. Po wystawieniu próbki krwi na działanie leku i ponownym jej zbadaniu, można sprawdzić, czy reakcja komórek układu odpornościowego poprawiła się. Naukowcy ze Stanforda już teraz wykorzystują swoją platformę do testowania potencjalnych leków do walki z zespołem chronicznego zmęczenia.
      Obecnie zespół chronicznego zmęczenia diagnozowany jest na podstawie objawów, wśród których jest wyczerpanie, wrażliwość na światło czy bóle nieznanego pochodzenia. ME/CFS można zdiagnozować dopiero po wyeliminowaniu innych chorób. Szacuje się, że w samych Stanach Zjednoczonych na chorobę tę cierpi około 2 milionów osób.
      Profesor Davis zainteresował się ME/CFS, gdyż chciał pomóc synowi, który od 10 lat cierpi na tę chorobę. To właśnie u własnego syna znalazł wraz ze współpracownikowi pierwszą wskazówkę, która naprowadziła ich na trop testu.
      Naukowcy wykorzystują macierz złożoną z tysięcy elektrod, która potrafi zmierzyć zmiany w małych ilościach energii, które są wykorzystywane jako przybliżony obraz zdrowia komórek odpornościowych i plazmy. Wewnątrz specjalnych komór, po podaniu niewielkich ilości prądu, komórki plazma zmieniają sposób przemieszczania się. Reakcja na obecność prądu wskazuje na stan zdrowia próbki. Najpierw jednak próbka poddawana jest działaniu czynnika stresowego – soli. Później mierzy się jej reakcję na prąd i w ten sposób określa, czy pacjent jest zdrowy. Podczas testów we wszystkich próbkach pobranych od chorych pojawiał się wyraźny sygnał świadczący o tym, że plazma i znajdujące się w próbce komórki nie potrafią poradzić sobie z obecnością czynnika stresowego.
      Nie wiemy dokładnie, dlaczego komórki i plazma tak reagują, nie wiemy też, co się z nimi dzieje. Jednak mamy tutaj naukowy dowód, że choroba jest czymś rzeczywistym, a nie wytworem wyobraźni pacjenta. Wyraźnie widzimy różnicę reakcji na stres pomiędzy próbkami pobranymi od chorych i od zdrowych, mówi Davis. Obecnie trwa rekrutacja ochotników do kolejnej fazy badań zakrojonych na szerszą skalę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      U dzieci z alergiami ryzyko wystąpienia powikłanego zapalenia wyrostka robaczkowego jest niższe.
      Odkryliśmy, że u dzieci, które w ciągu dekady przeszły w Lund operację usunięcia wyrostka robaczkowego [appendektomię], najczęstsze postaci alergii, takie jak alergie na pyłek i sierść zwierzęcą, wiązały się z 3-krotnie niższym ryzykiem rozwoju powikłanego zapalenia wyrostka. Obniżone ryzyko utrzymywało się także po uwzględnieniu innych potencjalnie istotnych czynników, np. młodszego wieku i dłużej utrzymujących się objawów - opowiada Martin Salö z Uniwersytetu w Lund i Skåne University Hospital.
      Jedna trzecia chorujących dzieci ma bardziej powikłane zapalenia wyrostka, które wymagają dłuższego pobytu w szpitalu, a czasem kilku zabiegów operacyjnych. Nie wiadomo, czemu u niektórych dzieci się tak dzieje i czy można temu zapobiegać.
      Jedna z teorii głosi, że dzieci z alergiami mają niższe ryzyko powikłanego zapalenia wyrostka, bo ich odpowiedź immunologiczna różni się od reakcji występującej u dzieci bez alergii. Dotąd nie badano jednak szczegółowo tego zagadnienia.
      Wyniki naszego studium stanowią poparcie dla teorii, że powikłane zapalenie wyrostka ma inną immunopatogenezę [...]. Rezultaty zapewniają też wskazówki, które, mamy nadzieję, mogą doprowadzić do opracowania nowych pomocy diagnostycznych, np. testów z krwi.
      W badaniu uwzględniono dzieci w wieku poniżej 15 lat (605), które między 1 stycznia 2007 r. a 31 lipca 2017 r. przeszły appendektomię w Skåne University Hospital. Porównywano wyniki osób z alergią IgE-zależną (102) i bez niej (503). Okazało się, że w 1. z grup bardziej powikłane zapalenie wyrostka wystąpiło u 19,6%, a w 2. - aż u 46,9%.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osoby cierpiące na zespół chronicznego zmęczenia (CFS) powinny przestać zażywać leki przeciwko retrowirusom. Z najnowszych badań wynika bowiem, że w 2009 roku uczeni popełnili błędy, w wyniku których nieprawidłowo zidentyfikowano przyczynę CFS.
      To zła wiadomość dla chorych, gdyż wynika z niej, że wciąż nie wiadomo, co jest przyczyną zespołu chronicznego zmęczenia.
      W magazynie Science ukazał się właśnie artykuł, którego autorzy podają w wątpliwość wyniki badań z 2009 roku, podczas których wykazano związek CFS z gammaretrowirusem XMRV (xenotropic murine leukemia virus-related virus).
      W USA na CFS cierpi około miliona osób. Przez lata tacy ludzie spotykali się z podejrzliwością ze strony społeczeństwa oraz środowiska medycznego. Obecnie większość ekspertów uznaje, że zespół chronicznego zmęczenia to prawdziwa choroba, jednak cierpiący na nią często dowiadują się, że cierpią na „chorobę japiszonów". Wśród objawów CFS znajdują się bóle, bóle głowy oraz zmęczenie, które nie ustępują nawet po odpoczynku. Dlatego też wielu wciąż uważa to za problem psychiczny nie fizyczny. Gdy w 2009 roku połączono CFS z konkretnym wirusem, pojawiła się nadzieja na wyleczenie, tym bardziej, że często CFS diagnozowano jako oznakę zmęczenia lub nowotworu.
      Wyniki wielu dotychczasowych badań wskazywały na bakterię lub wirusa jako przyczynę CFS. U chorych znajdowano bowiem zwiększony poziom cytokin i innych czynników wiązanych ze zwiększoną odpowiedzią układu odpornościowego. Chorobę wiązano z ludzkim herpeswirusem typu 6. (wirus rumienia nagłego), herpeswirusem typu 4. (Epstein-Barr) i innymi. Jednak żadna z tych hipotez się nie sprawdziła. Stąd olbrzymie nadzieje, jakie wywołały badania z 2009 roku.
      Jednak od początku budziły one kontrowersje. XMRV został po raz pierwszy zidentyfikowany u myszy w 2007 roku i nie zauważono, by zarażał ludzi. Kolejne zespoły badawcze nie znalazły XMRV u chorych na CFS. Dlatego teraz Jay Levy i jego zespół z University of California, San Francisco, postanowili dokładnie powtórzyć badania z 2009 roku używając tej samej metodologii i tej samej populacji ludzkiej. Nie znaleźli żadnych śladów wirusa.
      W tym samym czasie ukazał się artykuł innego zespołu naukowego, w którym zaprezentowano mocne dowody na to, że XMRV powstał... w laboratorium. Jego narodziny to efekt zakażenia mysim wirusem linii komórek raka prostaty, do czego doszło w latach 90. Autorzy tych badań uważają, że nie można wykluczać XMRV jako przyczyny CFS, ale przyznają, że jest to mało prawdopodobne.
      Levy i jego zespół uważają, że XMRV z pewnością nie wywołuje CFS. Jednak inni naukowcy ciągle tego nie wykluczają. Przyznają, że badania Levy'ego podważają wyniki badań z 2009 roku, ale wciąż nie odpowiadają na wszystkie pytania związanie z XMRV, dlatego należy ciągle sprawdzać teorię o wpływie tego wirusa na zespół chronicznego zmęczenia.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      XMRV, odkryty niedawno retrowirus podejrzewany o powodowanie zespołu chronicznego zmęczenia, najprawdopodobniej nie jest powiązany z tym zaburzeniem - wynika z nowych, dokładniejszych badań przeprowadzonych przez naukowców z Imperial College London (ICL) oraz King's College London (KCL) .Syndrom chronicznego zmęczenia (ang. chronic fatigue syndrome - CFS) to tajemnicza choroba, objawiająca się uporczywym zmęczeniem utrzymującym się pomimo odpoczynku oraz szeregiem możliwych objawów dodatkowych, takich jak ból głowy, mięśni i stawów, a w skrajnych przypadkach - nawet depresja. 
      Choć na CFS cierpi - wg różnych danych - od 0,1% do 1% populacji, jego przyczyna pozostaje nieznana. Trzy miesiące temu amerykańscy badacze poinformowali o statystycznej korelacji pomiędzy występowaniem tego schorzenia oraz nosicielstwem XMRV - odkrytego niedawno retrowirusa występującego naturalnie u myszy, lecz zdolnego do atakowania człowieka. Badacze z ICL i KCL postanowili zweryfikować te doniesienia.
      Do nowego studium wykorzystano materiał pobrany od 186 pacjentów cierpiących na CFS. W odróżnieniu do kolegów zza oceanu, Brytyjczycy przeprowadzili swoje badania z większą troską o zapobieżenie fałszywie pozytywnych wyników wskazujących na obecność XMRV.
      Dla osiągnięcia wysokiej jakości wyników badacze poszukiwali DNA (zarówno wirusowego, jak i ludzkiego) nawet w superczystej wodzie i odczynnikach używanych do testów. Dodatkowo w ich laboratoriach nigdy nie pracowano nad XMRV, w związku z czym ryzyko przypadkowego zawleczenia wirusa było minimalne.
      Jak się okazało, obecności XMRV nie stwierdzono... w żadnej z badanych próbek. Zdaniem prof. Myry McClure, jednego z autorów studium, oznacza to, że zaproponowana niedawno terapia CFS, polegająca na stosowaniu leków antyretrowirusowych, najprawdopodobniej nie ma większych szans na powodzenie, przynajmniej u pacjentów z Wlk. Brytanii.
      Prof. Simon Wessely, inny naukowiec zaangażowany w nowe badania, dodaje: odkrycie nie ma na celu zakwestionowania wiarygodności innych badań (...) Jak zawsze w nauce, żadne studium nie daje ostatecznych odpowiedzi; istnieją liczne grupy innych badaczy zajmujących się aktualnie tym [zagadnieniem]. Czekamy z zainteresowaniem na ich wyniki.
×
×
  • Create New...