Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Archeolodzy odkryli beznose marmurowe popiersie Aleksandra Wielkiego. Co ciekawe, nie prowadzono wtedy wykopalisk, ale przeglądano zawartość ciemnych zakamarków magazynu Muzeum Archeologicznego w Werii. O zdarzeniu poinformowała na Facebooku Angeliki Kottaridi, dyrektorka XI Eforatu ds. Ochrony Zabytków Bizantyjskich i XVII Eforatu ds. Ochrony Zabytków Prehistorycznych i Klasycznych (odpowiednika polskiego Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków).
      Popiersie datuje się najprawdopodobniej na II w. p.n.e. Kuratorzy natrafili na nie, przeprowadzając inwentaryzację magazynu. Znajdowało się między skrzynkami z ceramiką.
      Z rzeźbą nie obchodzono się zbyt dobrze, stąd np. ukruszony nos. Była pochlapana zaprawą, bo w XVIII-XIX w. pokrywano nią ściany.
      Wg Athens-Macedonian News Agency, popiersie zostało pierwotnie znalezione w ruinach greckiej wioski. Archeolodzy zabrali je, umieścili w magazynie i szybko o tym zapomnieli. Nikt nie rozpoznał, że to Aleksander Wielki. Dla Kottaridi od razu stało się jednak jasne, że to król Macedonii z dynastii Argeadów. Rozpoznałam go mimo uszkodzeń [i zabrudzeń] pozostawionych na pięknej twarzy przez lata ignorancji. Uwagę Kottaridi przykuły m.in. pięknie oddane loki i oczy postaci.
      Jej zespół oczyścił popiersie. Pod koniec 2020 r. rzeźba ma trafić na wystawę w kompleksie Grobowców Królewskich w Werginie (Kottaridi szefuje tutejszemu muzeum).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mandla Maseko z RPA miał być pierwszym czarnoskórym mieszkańcem Afryki, który poleci w kosmos. Niestety, zanim jego marzenie się ziściło, zginął na początku lipca w wypadku motocyklowym. W 2013 r. DJ znalazł się w grupie 23 młodych osób, które wywalczyły szansę na lot na wysokość 103 km w konkursie organizowanym przez Lynx Apollo Academy.
      W rywalizacji wzięło udział ok. 1 mln ludzi z 75 krajów. Nagrodą miał być godzinny lot suborbitalny na pokładzie statku Lynx Mark II. Pierwotnie lot "Afronauty" był zaplanowany na 2015 r., ale ostatecznie do dnia śmierci Maseki nie podano żadnej konkretnej daty.
      Gdyby lot doszedł do skutku, Maseko byłby 2. obywatelem RPA w kosmosie. Pierwszym południowoafrykańskim turystą kosmicznym został Mark Shuttleworth, który na pokładzie rosyjskiego statku kosmicznego (Sojuza TM-34) odbył w 2002 r. lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Przedsiębiorca, założyciel firmy Canonical Ltd., zapłacił za to 20 mln dolarów.
      W dzieciństwie wyobraźnię Maseki rozpalały serial Star Trek i filmy w rodzaju Apolla 13. Gdy w wieku 25 lat zgłosił się do udziału w konkursie, nie palił, nie pił ani nie miał dziewczyny. Mieszkał z rodzicami w Mabopane w pobliżu Pretorii. Zaczął studia z inżynierii lądowej, ale musiał je porzucić z powodu braku funduszy. W tym samym roku zobaczył reklamę informującą o szansie na lot w kosmos. Byłem we właściwym miejscu we właściwym czasie [...] - powiedział.
      Ponieważ należało przesłać zdjęcie, Mandla poprosił przyjaciela, by uwiecznił go w trakcie zeskoku ze ścianki. Opisując swoje motywy, chłopak wyjaśnił, że chce zaprzeczyć prawu grawitacji.
      W grudniu 2013 r. Maseko przez tydzień przebywał w Kennedy Space Academy w Orlando na Florydzie. Przeszedł tam m.in. testy w wirówce przeciążeniowej i skakał ze spadochronem. Spotkał też i zrobił sobie zdjęcie z Buzzem Aldrinem, astronautą amerykańskim, który brał udział w pierwszym lądowaniu na Księżycu.
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      SpaceX i NASA prowadzą śledztwo w sprawie eksplozji kapsuły Crew Dragon. Dotychczas nie ujawniono żadnych szczegółów. Wkrótce po wypadku, który miał miejsce 20 kwietnia podczas testów naziemnych, SpaceX oświadczyła, że doszło do „anomalii”. Wiadomo jedynie, że chodzi o awarię silnika kapsuły. Nad miejscem testów sfotografowano chmurę pomarańczowego dymu. Do sieci trafił też materiał wideo przedstawiający eksplozję, jednak jego autentyczność nie została zweryfikowana. Obecnie materiał został usunięty.
      Kapsuła Crew Dragon odbyła w marcu swoją pierwszą bezzałogową misję na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Później przechodziła serię testów ośmiu silników, które stanowią część systemu ucieczkowego. Gdyby w czasie startu wystąpiła awaria rakiety nośnej, silniki te mają umożliwić kapsule ucieczkę na bezpieczną odległość i bezpieczne lądowanie.
      Patricia Sanders, przewodnicząca należącego do NASA Aerospace Safety Advisory Panel (ASAP) zdradziła, że uruchojmienie mniejszych silników Draco przebiegło bez problemów, a wspomniana anomalia wystąpiła po odpaleniu ośmiu silników SuperDracos. Kapsuła Dragon korzysta z 18 niewielkich (o ciągu 400 niiutonów każdy) silników Draco używanych do manewrowania i kontroli wysokości oraz z 8 silników ucieczkowych SuperDraco (o ciągu 73 000 niutonów każdy).
      SpaceX prowadzi śledztwo przy aktywnej pomocy NASA. Upłynie nieco czasu zanim poznamy jego wyniki, stwierdziła Sanders.
      Członkini ASAP i była astronautka, Sandra Magnus mówi, że należy uzbroić się w cierpliwość. Zapewniła też, że dopóki nie poznamy wyników śledztwa, NASA nie wyda zgody na loty załogowe na Crew Dragon.
      NASA i SpaceX planowały, że w czerwcu odbędzie się praktyczny test systemu awaryjnego Crew Dragona. Kapsuła miała wznieść się za pomocą rakiety Falcon 9, a następnie lot miał zostać awaryjnie przerwany i po odpaleniu silników SuperDraco pojazd miał oddalić się od rakiety. W lipcu zaś miała odbyć się pierwsza załogowa misja z użyciem Crew Dragona. Daty obu lotów zniknęły już z harmonogramu NASA, chociaż agencja nie wydała jeszcze oficjalnego oświadczenia o ich odwołaniu.
      Na razie jest zbyt wcześnie, by spekulować, jak plany te zostaną zmienione, wyjaśnia Magnus.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Munira Abdulla ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich miała 32 lata, gdy w 1991 r. po wypadku komunikacyjnym zapadła w śpiączkę. Po 27 latach wybudziła się w szpitalu w Niemczech.
      Kobieta doznała ciężkiego urazu mózgu po zderzeniu samochodu z autobusem. Prowadził jej szwagier. Czteroletniemu synowi Muniry Omarowi Webairowi, który również znajdował się w pojeździe, nic się nie stało. Miał tylko kilka siniaków.
      To Omar opowiedział o wypadku i dalszych losach matki w wywiadzie udzielonym gazecie The National. Nigdy się nie poddałem, bo czułem, że pewnego dnia się obudzi. Moja matka siedziała ze mną z tyłu. Kiedy zdała sobie sprawę, że zderzenie jest nieuniknione, osłoniła mnie własnym ciałem.
      Na pomoc trzeba było długo czekać. Kobieta została ostatecznie zabrana do szpitala, a później przeniesiono ją do Londynu. Tam stwierdzono stan wegetatywny.
      Po powrocie do Al-Ajn na wschodzie Zjednoczonych Emiratów Arabskich Munirę przenoszono do kolejnych ośrodków. W 2017 r. rodzina dostała dofinansowanie z Crown Prince Court (CPC) na zabranie chorej do Niemiec. Tam kobieta przeszła serię operacji, by skorygować przykurcz mięśni rąk i nóg. Zastosowano również farmakoterapię, która miała poprawić jej stan.
      Rok później Omar wdał się w pokoju matki w sprzeczkę, co jak się wydaje, stanowiło bodziec do wybudzenia. Wydawała dziwne dźwięki, zawołałem więc lekarzy, którzy po badaniu stwierdzili, że wszystko jest w porządku.
      Trzy dni później się obudziłem, bo ktoś wołał mnie po imieniu. To ona mnie wołała. Dosłownie latałem z radości. Przez lata marzyłem o tym momencie. Moje imię było pierwszym wypowiedzianym przez nią słowem.
      Z czasem pani Abdulla stała się bardziej reagująca. Teraz nie tylko czuje ból, ale i rozmawia.
      Obecnie kobieta znajduje się w Abu Zabi, gdzie przechodzi rehabilitację; chodzi głównie o poprawę postawy w czasie siedzenia i zapobieganie skurczom mięśni.
      Podobne przypadki należą do rzadkości. Nic więc dziwnego, że w 2003 r. media rozpisywały się o Terrym Wallisie z Arkansas, który wybudził się po 19 latach. W lipcu 1984 r. samochód, którym jechał jako 19-latek, wpadł do potoku. Kierowca nie przeżył, a Wallis został znaleziony przez ratowników dopiero dzień po zdarzeniu.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W Al-Buhajrze, prowincji na północy Egiptu, odkryto magazyny należące do wytwórni wina sprzed ok. 2 tys. lat (z okresu grecko-rzymskiego). Archeolodzy znaleźli tu m.in. monety i naczynia do produkcji wina. Grube mury z suszonej cegły mułowej zapewniały temperaturę odpowiednią do przechowywania gotowego trunku.
      Pomieszczenia stanowią część większego kompleksu, który został już częściowo odsłonięty w czasie wcześniejszych wykopalisk. Eksperci sądzą, że w pobliżu mogą się znajdować kolejne budynki, w których mieszkali robotnicy i nadzorcy.
      W okresie grecko-rzymskim ten region Delty Nilu słynął z produkcji jednych z najlepszych egipskich win - poinformował na Facebooku Ayman Ashmawy, szef działu artefaktów z Ministerstwa Starożytności.
      W niektórych miejscach w ceglaną ścianę wbudowano płyty z wapienia o różnych rozmiarach. Taka technika budowlana miała zapewne pomóc w schłodzeniu komory i regulowaniu temperatury przechowywanego wina.
      Oprócz pieców i artefaktów ceramicznych znaleziono także monety: od pochodzących z okresu panowania Ptolemeusza I Sotera (władcy Egiptu w latach 323–283 p.n.e.) po pochodzące z czasów podboju arabskiego Egiptu (639-645 n.e.).
      W komunikacie Ministerstwa Starożytności napisano także, że archeolodzy natrafili na malowane fragmenty, które mogły kiedyś pokrywać ściany, a także na mozaikę podłogową.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...