Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Wkładając smoczek do swoich ust, rodzice mogą chronić dzieci przed alergiami i astmą

Recommended Posts

12 godzin temu, Jajcenty napisał:

Dla szczepień to raczej nie mamy tego typu wątpliwości?

Nie mamy wątpliwości co do tego że eliminują epidemie. Nie mamy pewności co do skutków niepożądanych, ponieważ system ich zgłaszania - celowo- nie funkcjonuje.

Przy czym naukowiec powinien mieć zawsze wątpliwości. Nawet wobec czegoś takiego jak OTW. Co potwierdzono bilion razy większą ilością zdarzeń statystycznych niż jakiekolwiek badania medyczne.

Przy czym dla medycznych dochodzi jeszcze:

1. Skomplikowanie sprawy. Tu nie ma wyraźnych i prostych wzorów i zależności.
2. Duży interes stojący za tym prowadzi do wyników w rodzaju: tytoń? zdrowy, mleko? zdrowe, jajka? niezdrowe. A to tylko zależy od tego kto sypnie kasą na badania.
3. Lekarze pierwszego kontaktu to w zasadzie znachorzy. Dawniej też znachor: mierzył gorączkę, słuchał serca, a nawet więcej przeprowadzał oględzin niż robi to lekarz pierwszego kontaktu.
4. Ktoś lekarzom musi sponsorować rozwój zawodowy. I to robi.
5. Większość lekarzy ma niemal zerowe pojęcie o statystyce. Prace zaliczeniowe robią im studenci matematyki.
6. System zgłaszania NOP funkcjonuje jedynie na papierze.
7. Zazwyczaj to nie lekarz szuka leków tylko sprzedawcy szukają lekarzy. Nie przypomina to komuś naganiaczy z piramid finansowych? Dwa razy dwóch moich znajomych mnie chciało naciągnąć namawiając na interes- nie dałem się. Jeden później przeprosił (był nieświadomy), drugi nie przeprosił (moim zdaniem celowo i świadomie mnie chciał naciągnać.) W obu wypadkach wystarczy się kierować prostą zasadą: jak ktoś ma dobry interes to trzyma go dla siebie. Do udziału w interesie zachęcają jedynie oszuści. I tak dokładnie działa rynek medyczny.
Badania medyczne właściwie nie są ścisłymi naukowymi badaniami tylko są badaniami społecznymi i można w nich dowieść niemal dowolnej rzeczy.
Jeśli ktoś uważa że kogoś obrażam to znaczy że nisko ceni badania społeczne :)

Edited by thikim
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, thikim napisał:

Nie mamy pewności co do skutków niepożądanych, ponieważ system ich zgłaszania - celowo- nie funkcjonuje.(…)

Jak celowo? Obowiązkowe (dla lekarzy) to jest.

41 minut temu, thikim napisał:

Przy czym naukowiec powinien mieć zawsze wątpliwości. Nawet wobec czegoś takiego jak OTW. Co potwierdzono bilion razy większą ilością zdarzeń statystycznych niż jakiekolwiek badania medyczne.

Thikim ma wątpliwości, czyli NIE SZCZEPIĆ!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, 3grosze napisał:

Thikim ma wątpliwości, czyli NIE SZCZEPIĆ!!!

Thikim myśli dobrze, mówi tylko: „Niech mi koledzy lekarze wybaczą ale leczenie jest częstokroć bardziej szkodliwe niż zaniechanie leczenia ”. Tu cytuje mój wcześniejszy post.

Share this post


Link to post
Share on other sites
13 minut temu, BOXIN napisał:

„Niech mi koledzy lekarze wybaczą ale leczenie jest częstokroć bardziej szkodliwe niż zaniechanie leczenia ”

Aby ta wywrotowa;) sentencja miała jakąkolwiek wartość argumentacyjną, musisz przeprowadzić falsyfikację (niemożliwe, żeby  ktoś tego już nie  zrobił:D). W przeciwnym razie pozostaje tylko pustym sloganem dla szukających na siłę sensacji. Nawet jeśli wypowiedział ją dawny! autorytet.

A Ty przecież taki nie jesteś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
28 minut temu, 3grosze napisał:

Aby ta wywrotowa;) sentencja miała jakąkolwiek wartość argumentacyjną, musisz przeprowadzić falsyfikację (niemożliwe, żeby  ktoś tego już nie  zrobił:D). W przeciwnym razie pozostaje tylko pustym sloganem dla szukających na siłę sensacji. Nawet jeśli wypowiedział ją dawny! autorytet.

Zabawna rzecz język. Mówi "często" myśli "czasami". Takie sformułowania pojawiają się w jakimś kontekście, dobrze byłoby go znać zanim "czasami szkodliwe" zamieni się w kwantyfikator ogólny "zawsze szkodliwe".

Jeśli miałbym szukać zacząłbym od raka prostaty - słyszałem doniesienia że pacjenci przeżywają mimo wysiłków lekarzy*), statyny - podobno bilans korzyści i efektów ubocznych nie jest korzystny, uporczywe leczenie starszych unieruchomionych osób Ale to musiałby kto znający się udzielić.

*) coś ze statystyką, dużo fałszywie pozytywnych diagnoz i leczone/nie leczone daje mniej więcej ten sam rezultat

Share this post


Link to post
Share on other sites
38 minut temu, Jajcenty napisał:

coś ze statystyką

Jako dwukrotnie uratowany przez współczesną medycynę  przed śmiercią w męczarniach ( 100 lat temu by tak było, teraz to przypadki prozaiczne), jestem po tej lepszej:D stronie statystyki.

Skoro jednak prawie wszyscy ludzie "umierają na choroby", do medycyny można, jak się uprzemy, mieć pretensje.;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.11.2018 o 20:55, BOXIN napisał:

Prof Juliusz Aleksandrowicz mawiał

 

W dniu 18.11.2018 o 20:55, BOXIN napisał:

zapis w Biblii

O co chodzi z tymi cytatami? Czego mają dowieść albo co wykazać?

W dniu 18.11.2018 o 21:32, BOXIN napisał:

Od tego (...) mamy prokuratorów i sądy

Taka postawa to krok w stronę totalitaryzmu, gdzie władza decyduje o każdym szczególe życia - tutaj zawodowego. Wiele branż ma swoje kodeksy postępowania i - nazwijmy to - samorządy. To raczej one - ciała złożone z profesjonalistów - są bardziej umocowane do tego, żeby orzekać czy przedstawicielowi ich profesji powinno się nadać/odebrać/zawiesić itd. uprawnienia. Jasne, system nie jest doskonały. Ale czy oddanie tego typu decyzji w ręce nieprofesjonalnej władzy centralnej nie jest czasem gorsze?

Rolę sądów widziałbym dopiero w sytuacji, gdy jakiś profesjonalista poczuje się pokrzywdzony przez swój samorząd. A prokuratorów - gdy taki samorząd nie zareaguje odpowiednio wcześnie i jakiś nieetyczny/lekkomyślny/niedouczony profesjonalista zaliczy prawdziwego FUBARa.

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

4. Ktoś lekarzom musi sponsorować rozwój zawodowy. I to robi.

I bardzo dobrze. Dopóki lekarz w zamian za sponsoring nie włoży swojej etyki do szuflady.

 

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

7. Zazwyczaj to nie lekarz szuka leków tylko sprzedawcy szukają lekarzy.

Samo w sobie - jako jeden ze sposobów dostarczenia lekarzom wiedzy o nowym leku -  nie jest to niczym nagannym. Jeżeli lek jest lepszy niż inne - to OK. Pod "lepszy" niech każdy podstawi sobie co dla niego ważne - skuteczniejszy, tańszy, mniej skutków ubocznych itd. Ba, nawet jeżeli ma identyczny skład, działanie, cenę jak konkurencyjny ale producent zafunduje lekarzowi w zamian za wypisywanie  jakieś szkolenie czy inną gratyfikację, to dla mnie to dalej OK. Nie mam nic przeciwko, żeby koncern farmaceutyczny odpalił trochę zysków tym, co na pierwszej linii frontu z chorobami. Gorzej, kiedy lekarz zacznie pisać takie recepty na szkodę pacjenta tylko dla osobistych korzyści - a to się zdarza. Ale to kwestia etyki konkretnej osoby, a nie samego faktu, że ktoś dociera do potencjalnego "klienta"  z informacją o produkcie.

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

Nie przypomina to komuś naganiaczy z piramid finansowych?

W żaden sposób. Chyba, że masz na myśli sam fakt, że to oni (ci naciągacze) sami docierają do klienta a nie klient do nich. Ale to akurat nie cecha piramid, tylko całej branży handlowej (może poza jakimiś niszowymi przykładami). I wiem - pani sklepowa z osiedlowej Biedronki nie dzwoni do ciebie z propozycją, żebyś przyszedł i coś kupił bo tanio i dobrze i w ogóle świetny interes. Ale jadąc rano do pracy autem słyszysz reklamę, że w Biedronce tanio i dobrze i w ogóle świetny interes bo za zakupy Słodziaka dostaniesz. I po pracy jedziesz do tej Biedry na zakupy i po tego Słodziaka. Różnica pomiędzy takim namawianiem a bezpośrednią wizytą handlowca jest niewielka.

Jeśli jednak widzisz inne analogie, to proszę rozwiń temat.

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

jak ktoś ma dobry interes to trzyma go dla siebie.

Tak i nie. Tak - stara się nie "hodować" sobie konkurencji. Nie - mówi tak często i szeroko jak tylko można o tym swoim interesie swoim potencjalnym klientom.

W omawianym kontekście mamy drugi przypadek. Lekarz musi najpierw wiedzieć, że lek istnieje i jakie ma przewagi nad innymi, żeby ten lek się sprzedawał.

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

Do udziału w interesie zachęcają jedynie oszuści.

Kategorycznie - nieprawda!

Owszem, oszuści również zachęcają do udziału w "interesie". Ale znakomita większość interesów proponowanych na świecie jest typu "win-win". Przykłady można mnożyć. Podam 3:

1) Na początku lat 90-tych zostałem zachęcony do zakupu akcji Banku Śląskiego. Czyli - do udziału w interesie. Do dziś nie żałuję. Ogólnie - zachęty do zakupu nowych emisji akcji są uczciwą zachętą do udziału w interesie emitenta.

2) Załóżmy, że prowadzę firmę budowlaną. Na przykład stawiam oświetlenie uliczne/parkowe i wykonuję chodniki/ścieżki. Pojawia się ciekawy przetarg a ja chcę wziąć tą robotę. Tylko po pierwsze - temat jest około 2x za duży na moje obecne moce przerobowe, po drugie - to park i zamawiający chce, żebym miał "know how" jeszcze w kwestiach zieleni. Nasz wspólny znajomy mówi mi, że ty masz prężnie działającą firmę ogrodniczą, doświadczenie i kilkunastu pracowników. Przychodzę do ciebie i proponuję udział w interesie.

Co zrobisz? Spuścisz mnie po brzytwie, bo na pewno jestem oszustem? Czy siądziemy i porozmawiamy jak by to miało wyglądać?

3) Moja żona ma w pracy koleżankę, która dodatkowo dorabia jako konsultantka Avon czy jakiś inny Oriflame. Żona często coś tam u niej kupuje. Ta koleżanka zaproponowała jej, żeby też się "wkręciła" w Avon, to będzie miała taniej + jakieś bonusy itd. Czyli zachęca do udziału w interesie. Czy koleżanka jest oszustką? Czy po prostu uznała, że woli zrekrutować trochę osób? I zamiast mieć dodatkowe pieniądze ze swojej marży, to woli jakiś tam procent z obrotu tych zwerbowanych - taki model biznesowy.

W dniu 19.11.2018 o 09:43, thikim napisał:

I tak dokładnie działa rynek medyczny.

Żeby obronić taką tezę musiałbyś po pierwsze określić, o jaką część rynku medycznego ci chodzi. Bo przecież nie o cały?

Po drugie sprecyzować jak? Czy twoje "tak" dotyczyło poprzedzającego zdania - o tym, że ktoś tutaj kogoś zachęca do udziału w interesie i jest oszustem? Czy może tak, jak naganiacze z piramid finansowych czy może jeszcze czegoś?

I w końcu musiałbyś wskazać na powszechne praktyki, które działanie tego "rynku medycznego" (który właśnie doprecyzowałeś) upodabniają do tego "taka" :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Powstały pierwsze funkcjonalne celowane inhibitory wiązania z alergenami orzeszków ziemnych.
      Naukowcy z Uniwersytetu w Notre Dame skutecznie zapobiegli wiązaniu alergenów orzeszków ziemnych z immunoglobulinami E (IgE).
      Sukces tego badania jest ekscytujący, ponieważ toruje drogę całkowicie nowej klasie leków na alergię - podkreśla prof. Basar Bilgicer. Mamy teraz pierwszy funkcjonalny przypadek wybiórczego hamowania IgE w odniesieniu do alergenu pokarmowego [...].
      Aktywacja mastocytów przez IgE i alergeny rozpoczyna proces degranulacji i uwalniania z ziaren zawartych w nich lub syntetyzowanych de novo różnych substancji, w tym cytokin/chemokin i, co najważniejsze, histaminy. To pierwszy i najbardziej kluczowy etap reakcji alergicznej. Obecnie nie istnieją żadne leki, które mogłyby zapobiec temu procesowi. Inhibitor, który po prostu obiera na cel IgE, prowadziłby do rozległej immunosupresji; badania wykazały zaś, że może ona powodować wzrost ryzyka parazytozy, a nawet nowotworu.
      Bilgicerowi zależało więc na opracowaniu inhibitora, który hamowałby degranulację, nie zaburzając przy tym innych funkcji immunologicznych.
      Podczas testów Amerykanie posłużyli się nanocząstkami (nanoalergenami). W ten sposób, wykorzystując próbki niewielkiej populacji osób z ciężką alergią na fistaszki, zidentyfikowali na powierzchni białek orzeszków kluczowe miejsca wiązania IgE.
      Wyniki skryningu są bardzo istotne, bo wygląda na to, że tylko kilka miejsc spełnia krytyczną rolę w napędzaniu reakcji alergicznej.
      Uzbrojeni w nowe wiadomości Amerykanie zsyntetyzowali specjalistyczny kowalencyjny heterobiwalentny inhibitor (ang. covalent heterobivalent inhibitor, cHBI), który zapobiega wiązaniu IgE z białkiem orzeszków.
      Badanie próbek 16 pacjentów ujawniło, że cHBI skutecznie zahamowało reakcję alergiczną w 90% z nich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Z myślą o ludziach, którzy nie mają dostępu do czystej wody pitnej, inżynierowie z Uniwersytetu Waszyngtona w St. Louis stworzyli membranę, która oczyszcza wodę i zapobiega porastaniu bakteriami i innymi szkodliwymi organizmami (ang. biofouling). W błonie wykorzystano tlenek grafenu i bakteryjną nanocelulozę.
      Jeśli technologię opisaną na łamach pisma Environmental Science & Technology uda się przeskalować, znajdzie ona zastosowanie w wielu krajach rozwijających się, które zmagają się z niedoborem czystej wody.
      Biofouling jest zjawiskiem, które trudno całkowicie wyeliminować. Prof. Srikanth Singamaneni i Young-Shin Jun pracowali nad tym niemal 5 lat. Wcześniej uzyskali inne błony zawierające złote nanogwiazdy, ale zależało im na stworzeniu wersji bazującej na tańszych materiałach.
      Produkcja nowej membrany zaczyna się od "dokarmiania" bakterii Gluconacetobacter hansenii cukrową substancją. Dzięki temu, przebywając w wodzie, mogą one potem tworzyć nanowłókna celulozy. Podczas wzrostu nanocelulozy dodawane są płatki tlenku grafenu (GO). Gdy GO jest już wbudowany, kompozyt poddaje się działaniu roztworu zasady, który zabija bakterie. Podczas tego procesu grupy tlenowe GO są eliminowane i powstaje zredukowany GO.
      Gdy zespół oświetlił membranę promieniami słonecznymi, płatki zredukowanego GO natychmiast wytworzyły ciepło, które rozproszyło się po wodzie i nanocelulozie.
      Jeśli chcesz oczyścić wodę z mikroorganizmów, zredukowany tlenek grafenu może pochłaniać światło słoneczne, podgrzewać błonę i zabijać bakterie - wyjaśnia Singamaneni.
      Podczas testów Amerykanie wystawili błonę na działanie pałeczek okrężnicy (Escherichia coli), a później oświetlili jej powierzchnię. Po zaledwie 3-min naświetlaniu, E. coli zginęły. Akademicy ustalili, że błona szybko podgrzewała się do temperatury ponad 70°C.
      Gdy eksperyment powtórzono z membraną z bakteryjnej nanocelulozy bez zredukowanego GO, E. coli pozostawały żywe.
      To przypomina drukowanie 3D z pomocą mikroorganizmów. Podczas wzrostu bakteryjnej nanocelulozy można dodawać, co się chce. Przyglądaliśmy się takim membranom w różnych warunkach pH i pozostawały one bardziej stabilne niż błony uzyskane na drodze filtracji próżniowej czy powlekania obrotowego tlenkiem grafenu - opowiada Jun.
      Singamaneni i Jun proponują, by w przyszłości zaprezentowane przez nich filtry były wyposażane w nanogeneratory, które będą wykorzystywać energię mechaniczną przepływu cieczy do uzyskiwania światła i ciepła. Wg nich, mogłoby to obniżyć ogólne koszty.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...