Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Dodatkowy podatek na niezdrowe mięso uratowałby setki tysięcy ludzi

Recommended Posts

Wprowadzenie dodatkowego podatku na czerwone i przetworzone mięso uratowałoby życie około 220 000 ludzi rocznie i zaoszczędziło systemom opieki zdrowotnej około 40 miliardów dolarów, wynika z badań przeprowadzonych na Oxford University.

W PLOS One ukazały się wyniki badań, których autorzy próbowali określić optymalny poziom opodatkowania mięsa w 149 regionach świata. Opodatkowanie to miałoby uwzględniać koszty opieki zdrowotnej oraz wymusić zmiany w zachowaniach konsumentów.

Z badań wynika, że – aby osiągnąć powyższe cele – w krajach o wysokich dochodach mięso czerwone powinno być o 20% droższe niż obecnie, a mięso przetworzone, takie jak bekon, kiełbasa czy suszone (jerky) powinno być ponaddwukrotnie droższe, by zrównoważyć koszty opieki zdrowotnej spowodowanej jego konsumpcją.

WHO klasyfikuje przetworzoną wołowinę, wieprzowinę i baraninę jako rakotwórcze, a w formie nieprzetworzonej jako potencjalnie rakotwórcze. Te trzy rodzaje mięsa są też powiązane ze zwiększonym zachorowaniem na cukrzycę typu 2., chorobę niedokrwienną serca i udary.

W większości krajów o wysokich i średnich dochodach poziom konsumpcji czerwonego i przetworzonego mięsa jest wyższy niż zalecany. Ma to negatywny wpływ zarówno na zdrowie poszczególnych osób, jak i na systemy opieki zdrowotnej oraz gospodarkę. Naukowcy uważają, że na czerwone i przetworzone mięso należy wprowadzić podatki, podobne do tych, jakie wprowadza się na inne szkodliwe produkty, takie jak tytoń, alkohol czy cukier. W ten sposób można zachęcić konsumentów do wybierania zdrowszej żywności.

Zdaniem uczonych, po wprowadzeniu takiego podatku konsumpcja przetworzonego mięsa w krajach o wysokich dochodach spadłaby o dwie porcje na tydzień, a spadek globalny sięgnąłby 16%. Konsumpcja czerwonego nieprzetworzonego mięsa pozostałaby na tym samym poziomie.

Po wprowadzeniu podatku globalne wpływy z niego sięgnęłyby 172 miliardów dolarów i pokryłyby 70% kosztów ponoszonych przez systemy opieki zdrowotnej w związku z konsumpcją mięsa.

Zmniejszenie spożycia czerwonego mięsa miałoby też korzystny wpływ na wagę ludzi i na klimat. Zdaniem naukowców emisja gazów cieplarnianych zmniejszyłaby się o około 100 milionów ton rocznie i spadłby też odsetek otyłych osób w społeczeństwie.
Nikt nie chce, by rządy mówiły ludziom, co mogą, a czego nie mogą jeść. Jednak nasze wyliczenia jasno pokazują, że konsumpcja czerwonego i przetworzonego mięsa wiąże się z kosztami nie tylko dla zdrowia ludzi i całej planety, ale również dla systemów opieki zdrowotnej i gospodarki, podkreśla doktor Springmann.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny sposób aby doić ludzi. Po za tym ludzi jest za dużo więc nie potrzeba zmuszania ludzi do tego aby żyli dłużej. Trzeba będzie im emerytury płacić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdzie jak gdzie, ale tutaj to byłoby ostatnie miejsce gdzie spodziewałbym się takiego artykułu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Konsumpcja przetworzonego mięsa to przyjemna (dla userów) głupota, więc niech wcześniej opłacają (podatkiem) wydatki póżniej na nich poprzez leczenie łożone.:D

2 godziny temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Wprowadzenie dodatkowego podatku na czerwone i przetworzone mięso uratowałoby życie około 220 000 ludzi rocznie

uratowałoby 220 000 skąpców, którzy zrezygnowali, bo za drogie zaczęło być.:D Rozsądni już tego nie tykają.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do przetworzonego mięsa, mogę się zgodzić, ale taka np. chuda wołowina jest dobrym źródłem białka i żelaza. Już i tak jest bardzo droga i mało kto może sobie na nią pozwolić częściej. Niech opodatkują wieprzowinę i ogólnie tłuste mięsa, ale pomysł, aby opodatkować wszelkie czerwone mięso jest moim zdaniem szkodliwy. Poza tym na kurczakach też jest mnóstwo tłuszczu i ogólnie mięso hodowanych na masową skalę brojlerów wcale nie jest zdrowe. Nie wierzę, że tłusty kurczak z grilla jest zdrowszy od chudej, gotowanej wołowiny, więc to naprawdę głupi i oburzający pomysł

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bogaci nadal będą żreć kiełbachę bo dla nich taka podwyżka to śmiech. Ja proponuję lepsze rozwiązanie, niektórzy pewnie jeszcze je pamiętają. Kartki żywnościowe, biedny jak i bogaty właściciel żołądka dostanie taki sam przydział miesięczny i będzie sprawiedliwość,zdrowie i spokój w społeczeństwie :D

 

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejna akcja kosmitów. Już mamy podatek od oddychania (tzw. emisje CO2), mamy plan ochłodzenia atmosfery przez rozpylanie związków siarki (wtedy deszcze będą zawierały kwas siarkowy), teraz podatek od jedzenia... Na podstawie takich postulatów można z powodzeniem określić nawet warunki panujące na macierzystej planecie "postępowych ekologów". Na mój gust - oni są z chłodniejszej wersji Wenus.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja idiotom 3 groszowym radzilbym nie wp***dalac sie w cudze zycie. Jesli jestescie w stanie DEBILE zaproponowac inna alternatywe, zapewniajaca taka sama ilosc bialka pelnowartosciowego przy niepowiekszonej kalorycznosci jaka daje np. chuda wolowina to chetnie poslucham. Na razie jestescie tylko debilami, ktorym nadmiar esteogenu z soi na lby padl.
Napewno czlowiekowi z choroba crohna, wrzodziejacym zapaleniem jelit, celiakia albo czymkolwiek co ogranicza ich wybory zywieniowe zaproponuje zywienie bezmiesne. Moze jeszcze ryb maja nie jesc? A moze jajek? A moze osobie z alzheimerem/parkinsonem zastapie mieso nabialem zeby mu aktywacja mikrogleju do reszty mozg rozpierdolila?

A moze jakies inne, niskokaloryczne zrodlo bialka nie zawierajace kazeiny mi zaproponujecie? I zeby mialo conajmniej takie samo macro i micro jak chude mieso.

A teraz do kolejnych debili, komuchow, ktorzy rzucaja argumentami o kosztach dla systemow opieki zdrowotnej. Wyssane z d*py argumenty. Komuchy stworzyly systemu za ktorych utrzymanie maja wszyscy placic? Nie byloby tych komuszych systemow to i nie byloby obciazen bo kazdy jadlby sobie co chce i sam sobie placil za skutki.

Nie korzystalem z uslug NFZ od lat i za wszystko place z kieszeni wlasnej. Siostra nawet operacje kregoslupa finansowala sobie sama. Nadal nie wolno mi jesc miesa bo tworze jakies urojone koszty? Zlikwidujcie to guwno jakim jest obowiazek ubezpieczen (te k**wy zgarnely mi na to grubo ponad 10000PLN za zeszly rok a nic z tego nie wzialem) i nie bedzie problemow jakich normalny swiat nie zna.

I nie. Nie ma zadnych naukowych dowodow na szkodliwosc jedzenia miesa. Sa tylko pewne dane wskazujace na szkodliwosc spozywania wysoko przetworzonego miesa. Tylko, ze jestem pewien, ze kluczowe tu jesg pojecie wysoko przetworzone. Nawet pozornie zdrowe produkty ale wysoko przetworzone sa szkodliwe (losos karmiony jak jesg karmiony i "wedzony" jak jest weddzony, ziemniak w postaci chipsow itd.). Sa spolecznosci zywiace sie tylko miesem i nabialem w ktorych zapadalnosc na nowotwory jest ponad 5x nizsza niz dla zachodnich spoleczenstw (zabawne - mieszkajacy w podobno brudnym kraju Chinczycy choruja na raka 4x rzadziej niz ludzie w eur. zach. i US).

Mieso nie jest w zaden sposob szkodliwe, tak jak nie jesg szkodliwy ziemniak albo losos sam w sobie. Szkodliwe jesg wszystkk to co idioci z tym robia i co do tego dodaja. Zdrowszy bedzie czlowiek zywiacy sie poledwica wolowa i krolikami (tylko) niz wp***dalajacy roslinne chipsy i chrupki.

Sie pytam ostatni raz. Jaki pokarm da mi 20-25g albo i 30g (dorsz) albo i 60g na 100g produktu bialka przy nie przekroczonej kalorycznosci? Pelnowartosciowego bialka a nie sojowego guwna z aminogramem z d*py.

Edited by Cretino
  • Upvote (+1) 1
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
21 minut temu, Cretino napisał:

Jaki pokarm da mi 20-25g albo i 30g (dorsz) albo i 60g na 100g produktu bialka przy nie przekroczonej kalorycznosci?

Wygląda mi to na przeliczenie na suchą masę. Więc odpowiadam: susz jajeczny - jakieś 40% białka.  I coś się tak napalił na białko? Wszyscy są zgodni że białko jest złe*. Tak samo złe jak węglowodany. Dlatego większość jest zgodna, że białka w diecie powinno być nie więcej niż 20% zapotrzebowania energetycznego.

Ponieważ sam za siebie płacisz, to jedz ile chcesz i czego chcesz, płacisz to wymagaj. Aha, no i peroruj proszę z mniejszą swadą.

*) od białka gorszy jest tylko brak białka :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Cretino napisał:

A ja idiotom 3 groszowym radziłbym (…).

Jedyna:D mądra fraza w całym quasi przemądrzałym, a merytorycznie ignoranckim wywodzie. 

12 godzin temu, bea napisał:

Co do przetworzonego mięsa, mogę się zgodzić, ale taka np. chuda wołowina (…)

Nieprzetworzone, też święte nie jest. Tu na KW pełno opisów  badań o skutkach jego spożywania.  

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 8.11.2018 o 08:38, Przemek Kobel napisał:

Na mój gust - oni są z chłodniejszej wersji Wenus. 

Dobre.
Jednakowoż sprawa jest wieloaspektowa. Wyższy podatek oznacza faktycznie wzrost ceny i spadek konsumpcji.

Aczkolwiek nie jest pewne czy zamiennik jaki wszedłby na rynek byłby lepszy.

Bo producent mógłby zareagować prosto: mniej mięsa w produkcie, więcej ekologicznej trawy i trocin i cena byłaby taka sama ale jakość gorsza.
I ten podatek mógłby sprawić że więcej ludzi zamiast kupić "naturalną" wędlinę kupiłoby tańszą mocniej przetworzoną a tym samym gorszą.
Gospodarka to nie jest nauka oparta na excelu. Gdyby tak było to już dawno byłyby algorytmy przewidujące wyniki gry na giełdzie. Gospodarka opiera się na reakcjach ludzi.

Edited by thikim
  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Krzychoo napisał:

Tu podatek byłby proporcjonalny do "mocy" przetworzenia ;)

O jeżu :D komisje US ustalające domiar za przetworzenie większe niż to wynika z zapisów księgowych, poświadczanie nieprawdy, rozległe obszary interpretacji prawa... mokry sen biurokraty :)

A wystarczy dać 10-20% podatku obrotowego na przetwory mięsne, a zaczniemy jeść wołowinę bezpośrednio na łące ;) Surowa nie grilowana przynajmniej nie będzie miała dioksyn, akrylamidów i całego tego tałatajstwa co kochamy najbardziej.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przetwarzanie tylko we własnym zakresie byłoby dozwolone, jak gdzieniegdzie obrót alkoholem i akcyza, podrabianie, przemyt, nielegalny obrót, nielegalne restauracje ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Już teraz to, co kupuje się zwykle w sklepie jako wędlinę ma jakieś kilkadziesiąt procent soi (wędliny z "czystego" mięsa to cena od 40-50 zł za kg w górę). Podatek doprowadzi do większego procentu soi (lub jak kto woli mniejszego procenta mięsa w mięsie;)) Jeśli ktoś szuka bezmięsnego źródła białka, to można wziąć  pod uwagę, że większość warzyw i owoców zawiera ok. 1-2 procent białka (i to chyba pełnowartościowego nawet). Niby niewiele, ale gdyby jeść kilka kilogramów dziennie, to połowę dziennego zapotrzebowania by się uzbierało. I na pewno zdrowo ;) Tylko chętnych niewielu się znajdzie :) Drugą połowę to już trzeba by pewnie uzupełniać białkiem zwierzęcym (znajdą się tacy, którzy będą innego zdania, np. ten pan: https://www.youtube.com/watch?v=YsUI1mnPuhM, ale to już IMHO raczej sprawa indywidualna, więc nie będę rozwijał tego wątku;)).

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mam uczulenie na soję i wszelkie bobowate >:( To niby co mam jeść?

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, bea napisał:

To niby co mam jeść?

Np. Wpc 80. Sama zdrowizna i super aminogram.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

@3grosze Musiałam się nieźle naszukać, żeby znaleźć skład:

Koncentrat białka serwatkowego z mleka, aromaty, substancje zagęszczające: guma ksantanowa, guma arabska; barwnik - karmel; sól, substancje słodzące: acesulfam K, sukraloza.

Wielkie dzięki, ale nie zamierzam jeść takiego świństwa. Sam sobie wpierniczaj te sztuczne słodziki :P

Edited by bea

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, bea napisał:

Musiałam się nieźle naszukać, żeby znaleźć skład:

Słabo się starałaś:(, znajdując tylko serwatkę "ulepszoną".:P

PS

To, że w składzie występują mądrze:D brzmiące dodatki, nie oznacza dyskwalifikacji produktu. Możesz coś zarzucić jakiemukolwiek składnikowi, które tak Cię przerażają.:)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

@3grosze - prawie nigdzie nie było pełnego, szczegółowego składu. Nie będę pół dnia szukać :P Poza tym i tak wolę naturalne jedzenie, niż jakiś podejrzany proszek, nie wiadomo jak dokładnie wyprodukowany :P I nie wydaje mi się, żeby coś takiego mogło mi w ogóle smakować. To już sobie ser wolę zjeść

Edited by bea

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, bea napisał:

To już sobie ser wolę zjeść

 

7 minut temu, bea napisał:

nie wiadomo jak dokładnie wyprodukowany :P 

;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakość sera mogę przynajmniej ocenić po smaku, a jakiś gówniany proszek i tak nie będzie mi smakować.

Można wiedzieć, dlaczego w ogóle tak mi wciskasz ten produkt? Sam sobie go jedz jak Ci smakuje :P

Edited by bea

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, bea napisał:

Sam sobie go jedz jak Ci smakuje :P

Smak produktu  nie jest argumentem świadczącym o jego jakości i właściwościach zdrowotnych. To hedonistyczne, a nie rozsądkowe podejście.;)

13 minut temu, bea napisał:

jakiś gówniany proszek

obrażasz inne wartościowe proszki, np. mąki:P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wbrew powszechnemu mniemaniu czerwone i białe mięso mają taki sam negatywny wpływ na poziom cholesterolu we krwi, dowiadujemy się z najnowszego numeru American Journal of Clinical Nutrition.
      Badacze z Children’s Hospital Oakland Research Institute (CHORI) byli zaskoczeni, gdy odkryli, że spożywanie dużych ilości białego lub czerwonego mięsa wiązało się z pojawieniem się we krwi wyższego poziomu cholesterolu niż przy konsumpcji takiej samej ilości białka roślinnego.
      Gdy planowaliśmy nasze badania spodziewaliśmy się, że czerwone mięso będzie miało bardziej niekorzystny wpływ na poziom cholesterolu we krwi niż mięso białe. Byliśmy zdziwieni, że tak się nie stało. Ich wpływ na cholesterol był identyczny gdy poziomy tłuszczów nasyconych były identyczne, mówi główny autor badań, profesor Ronald Krauss. Naukowiec zauważa, że w badaniach nie brano pod uwagę mięsa krów żywionych w sposób naturalny, mięsa ryb, ani wysoko przetworzonych produktów takich jak bekon czy kiełbasa.
      Jednak wyniki badań są warte odnotowania. Okazuje się bowiem, że dla obniżenia poziomu cholesterolu we krwi konieczne jest ograniczenie mięsa w ogóle, niezależnie od tego, czy jest to mięso białe czy czerwone. Najzdrowszym rodzajem białka pod tym względem jest białko roślinne.
      Podczas badań okazało się też, że spożywanie dużej ilości tłuszczów nasyconych zwiększało koncentrację dużych cząstek LDL, które  z kolei mają mniejszy związek z chorobami serca niż małe LDL.
      Białe i czerwone mięso prowadziło do wzrostu koncentracji dużych LDL w porównaniu z produktami roślinnymi. Wynika z tego, że wykorzystanie standardowych poziomów LDL do określania ryzyka chorób układu krążenia może prowadzić do przeszacowania ryzyka zarówno w przypadku spożycia mięsa jak i tłuszczów nasyconych, gdyż standardowe testy LDL mogą odzwierciedlać głównie koncentrację dużych molekuł LDL.
      Od dłuższego już czasu czerwone mięso znajduje się na cenzurowanym. Wiele badań pokazywało jego zgubny wpływ na zdrowie. Dotychczas jednak brakowało badań porównujących mięso czerwone, białe i białko roślinne oraz ich wpływ na cholesterol. Z obecnych badań wiemy, że pod względem poziomu cholesterolu najzdrowsze jest białko roślinne.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Holenderski fizjolog z Maastricht University Mark Post poinformował, że jeszcze bieżącej jesieni może powstać pierwszy hamburger z próbówki. Post pracuje na stworzeniem metod masowej produkcji w laboratorium mięśni szkieletowych z komórek macierzystych. Ma on nadzieję, że w przyszłości jego wynalazek wyeliminuje potrzebę hodowli zwierząt.
      Jego pierwszy hamburger znajduje się wciąż w fazie eksperymentalnej jednak, jak powiedział Post podczas sympozjum „Następna rewolucja rolnicza“, odbywającego się podczas dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Postępu w Nauce, do jesieni mają powstać tysiące fragmentów tkanki, które połączymy w hamburgera. Post poinformował, że jego badania otrzymały dofinansowanie w wysokości 250 000 euro. Sponsoruje je prywatna osoba, która chce w ten sposób przyczynić się do ochrony środowiska i wyżywienia świata.
      Pozyskiwanie mięsa i produktów mlecznych współczesnymi metodami wymaga większej ilości ziemi, wody, roślin i przyczynia się do wytwarzania większej ilości odpadów niż produkcja wszystkich innych rodzajów żywności.
      Do roku 2050 światowe zapotrzebowanie na mięso może zwiększyć się aż o 60%. Tymczasem większość ziemi nadającej się na pastwiska jest już wykorzystywana. Jedynym sposobem zwiększenia produkcji mięsa jest zatem zamiana w pastwiska kolejnych terenów. To może odbywać się tylko kosztem przyrody, utraty bioróżnorodności, będzie oznaczało większą emisję gazów cieplarnianych oraz częstsze epidemie.
      Hodowla zwierząt to największe zagrożenie w skali globalnej jakie sobie szykujemy. Co więcej jest to metoda nieefektywna, która od tysięcy lat nie uległa radykalnej zmianie - mówi Patrick Brown z Wydziału Medycyny Stanford University.
      Brown jest tak bardzo przekonany, że sytuacja musi ulec zmianie, iż założył dwie firmy i ma zamiar poświęcić resztę życia na badania nad stworzeniem substytutów mięsa i produktów mlecznych. Mają być to produkty nie do odróżnienia od prawdziwego mięsa czy mleka, które jednak w całości będą powstawały z roślin.
      Zarówno Brown jak i Post mówią, że ich pomysłami nie zainteresowała się żadna z firm zajmujących się produkcja mięsa.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zwykle orangutan sumatrzański (Pongo abelii) żywi się owocami i innymi produktami roślinnymi. Kiedy jednak brakuje jego zwykłych pokarmów, porzuca wegetarianizm i poluje na lori kukanga (Nycticebus coucang). Małpy widziano, jak zrzucały lori z drzew i zabijały je za pomocą ugryzienia w głowę.
      W piśmie American Journal of Primatology z 1999 r. opublikowano raport nt. jedzenia lori kukanga przez dorosłe samice orangutanów sumatrzańskich. Jak ujawnili jego autorzy, pierwszy taki incydent miał miejsce w 1981 r. Od 1989 r. odnotowano ich 7. Dotyczyły one 3 samic z 2 lokalizacji. W 3 przypadkach widziano samice chwytające ofiarę. Przed 13 laty naukowcy stwierdzili, że trzeba jeszcze rozbudować bazę dowodów, by stwierdzić, że mamy do czynienia z zachowaniem typowym dla samic.
      Madeleine Hardus z Uniwersytetu Amsterdamskiego wzięła to sobie do serca i zaobserwowała 3 kolejne przypadki orangutaniej mięsożerności (za każdym razem polowała ta sama samica). Biorąc pod uwagę rzadkość tego zjawiska, Holenderka miała dużo szczęścia. W 2007 r. w Ketambe w Indonezji przyglądała się samicy Yet i jej niemowlęciu o imieniu Yeni. W pewnym momencie Yet zboczyła z trasy, strąciła lori, a na ziemi wykorzystała oszołomienie ofiary, zabijając ją ugryzieniem w głowę. Później podzieliła się mięsem z córką. Naukowcy zauważyli, że w podobnych sytuacjach matka często odrzucała prośby o podzielenie się, a dzielenie inicjowała wyłącznie Yeni.
      Zapoznając się z literaturą przedmiotu, Hardus stwierdziła, że orangutany zawsze ogłuszały lori kukanga. Jest w tym wiele sensu, bo N. coucang mają toksyczną ślinę, lepiej więc uniknąć ugryzienia. Poza tym małpy polowały tylko wtedy, gdy brakowało owoców. Inne orangutany przypadkiem wpadały na ofiary, ale Yet specjalnie zmieniała kierunek marszu wśród drzew. Hardus uważa, że nauczyła się rozpoznawać lori po zapachu. Ponieważ wszystkie lori upolowano na niewielkim obszarze i za pomocą tej samej metody, Holenderka doszła do wniosku, że mamy do czynienia z zachowaniem kulturowym.
      Ponieważ orangutany jedzą mięso ponad 2-krotnie wolniej niż szympansy, prymatolodzy uważają, że życie w grupie mogło spełniać rolę akceleratora spożycia mięsa u hominidów.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z rezerwatu Wanglog w Syczuanie sfilmowali dziką pandę obgryzającą kości zdechłej antylopy.
      Początkowo badacze zorientowali się, że jakieś zwierzę dobrało się do padliny, ustawili więc kamerę do monitoringu, by sprawdzić jakie. Okazało się, że jest to panda.
      Na co dzień pandy wielkie żywią się bambusem. W przeszłości pojawiały się doniesienia o zjadaniu przez nie mięsa kóz czy owiec, ale jest to naprawdę rzadkie zachowanie.
       
       
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mrówki z gatunku Melissotarsus insularis są prawdopodobnie jedynymi poza człowiekiem hodowcami innych zwierząt na mięso. W drążonych przez nie korytarzach mieszkają bowiem tarczniki, którymi mrówki się opiekują. Trudno byłoby wskazać inny cel ochraniania niż tuczenie i utrzymywanie zapasów do zjedzenia w przyszłości.
      M. insularis zamieszkują kontynentalną Afrykę i Madagaskar. Mają zaledwie 3 mm długości i żyją w labiryncie korytarzy wyrytych w korze i pod korą. Towarzyszy im kilka gatunków tarczników. Mrówkom nie może chodzić o spadź, która stanowi mieszaninę soków z uszkodzonych komórek i płynnych odchodów owadów (budowa ich przewodu pokarmowego nie pozwala nawet na jej trawienie) ani o wydzielinę tarczki. Tarczniki nie wydają się tak wyposażone, by produkować wydzielinę, która byłaby w stanie usatysfakcjonować mrówki - wyjaśnia Scott Schneider z University of Massachusetts w Amherst.
      Skoro w grę nie wchodzi hodowanie dla wydzielin czy skutków działalności, to co innego mrówki mogą począć ze swymi lokatorami? Najpewniej zjeść. Schneider opowiadał o swoich podejrzeniach na konferencji Stowarzyszenia na rzecz badania Ewolucji, która odbywała się od 17 do 21 czerwca w Norman w Oklahomie. Na razie są to tylko przypuszczenia, bo M. insularis trudno obserwować, ponieważ błyskawicznie zatykają otwory obserwacyjne. W przyszłym roku entomolog zamierza jednak zbadać zawartość stabilnych izotopów w ciele mrówek. Wtedy okaże się, czy ich pokarm jest głównie roślinny, czy zwierzęcy.
      Amerykański naukowiec uważa, że M. insularis mogły wyhodować tarczniki z delikatnymi tarczkami, tak samo jak stający się rolnikami ludzie uzyskali rośliny zdatniejsze do jedzenia.
×
×
  • Create New...