Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię oznacza zerwanie z europejską polityką rolną, co – zdaniem ekspertów – przyniesie wszystkim liczne korzyści. Wielka Brytania skończy bowiem z dopłacaniem do produkcji rolnej samej w sobie. Brytyjscy rolnicy nie będą dostawali pieniędzy za sam fakt uprawiania ziemi, jak to jest obecnie w UE.
      Brytyjski rząd wniósł projekt ustawy, zgodnie z którym rolnicy mogą liczyć na dopłaty pod warunkiem, że będą dostarczali „dobra publiczne”. Pod tym pojęciem rozumiane jest m.in. przechwytywanie węgla z atmosfery i zamykanie go w drzewach i glebie, zwiększanie habitatów zapylaczy poprzez uprawę odpowiednich roślin czy zwiększanie dostępu do wsi dla osób z zewnątrz. To dramatyczne zmiany. To rewolucja w rolnictwie, mówi o proponowanej ustawie Dieter Helm, ekonomista z Uniwersytetu w Oksfordzie.
      Wielka Brytania przeznacza na dopłaty do rolnictwa 3 miliardy funtów rocznie. Począwszy od przyszłego roku przez 7 kolejnych lat obecny fundusz będzie stopniowo zmniejszany, a w jego miejsce będą wchodziły nowe zasady. To z pewnością przyniesie korzyści środowisku naturalnemu, stwierdza Lynn Dicks, ekolog z Uniwersytetu w Cambridge, która specjalizuje się w ekologii dzikich zapylaczy.
      Ian Bateman, ekonomista z University of Exeter zauważa, że w polityce rolnej EU chodziło wyłącznie o zwiększanie produkcji, bez względu na koszty środowiskowe. Europejska polityka rolna spowodowała, że coraz większe tereny były przeznaczane na produkcję rolną, niszczono cenne przyrodniczo obszary, zwiększano w ten sposób erozję, a nawozy i środki ochrony roślin zatruwały wodę i powietrze. Doszło do olbrzymiej utraty habitatów i bioróżnorodności. Jeszcze w latach 90. aż 80% budżetu UE było przeznaczone na rolnictwo. Do dzisiaj wydatki na rolnictwo stanowią około 40% wszystkich publicznych wydatków w UE.
      Brexit oznacza, że Wielka Brytania będzie samodzielnie kształtowała swoją politykę rolną. Wniesiona przez rząd ustawa dotyczy tylko Anglii, gdyż Walia, Szkocja i Irlandia Północna mają prawo do własnej polityki rolnej. Jednak eksperci sądzą, że i one pójdą w ślady Anglii.
      Zgodnie z nowymi założeniami, ogólna suma dopłat do rolnictwa nie ulegnie zmianie, ale rolnicy będą musieli zmienić sposób działania. A jednych może to dotyczyć bardziej niż innych. Na przykład produkcja wołowiny i mięsa owczego jest bardziej uzależniona od dopłat niż produkcja zbóż czy produktów mleczarskich. Bez dopłat część hodowców mogłaby zostać zmuszona do zaprzestania produkcji mięsa, szczególnie dotyczy to rolników w Szkocji. Jednak Helm zauważa, że dla wielu tych rolników nowe zasady mogą stać się szansą. Będą bowiem otrzymywali dopłaty za sadzenie drzew czy przywracanie mokradeł. Otrzymają pieniądze za odnawianie starych budynków i zwiększanie atrakcyjności krajobrazu celem przyciągnięcia turystów. Dopłaty będą przyznawane też za zmniejszenie negatywnego wpływu gospodarstwa na środowisko naturalne.
      Zwiększeniu ulegną fundusze na działania prośrodowiskowe. Planuje się wprowadzenie systemu akcji, na których rolnicy i właściciele ziem będą starali się uzyskać rządowe zamówienia na różnego typu usługi środowiskowe. Już teraz podobne aukcje są wykorzystywane przez firmy oczyszczające wodę. Na aukcjach tych firmy wybierały rolników, którym płaciły za mniejsze używanie nawozów czy środków ochrony roślin, dzięki czemu oczyszczanie wody jest tańsze. To przynosi niesamowite korzyści, mówi Bateman.
      Specjaliści zwracają uwagę, że nowy schemat dopłat będzie wymagał osobnego dopasowania go do każdego regionu i przypadku. Na przykład sadzenie drzew w okolicach mokradeł może spowodować, że mokradła będą wysychały, a do atmosfery trafi więcej węgla niż zostanie przechwyconego przez drzewa.
      The National Farmers Union, największa handlowa organizacja rolnicza w Wielkiej Brytanii już wzywa, by większy nacisk położyć na produkcję. Eksperci sprzeciwiają się temu zauważając, że zmieniłoby to akcenty z korzyści środowiskowych na indywidualny zysk producentów.
      Alan Matthews, ekonomista rolnictwa z Trinity College w Dublinie mówi, że działaniom Brytyjczyków z uwagą będą przyglądały się inne kraje. Jeśli im się uda, będzie to potężny argument, by inne kraje poszły w ich ślady.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Polak zużywa średnio ok.160 kg opakowań rocznie; to mniej niż średnia w UE, ale zużycie stale rośnie – podał Polski Instytut Ekonomiczny. Branża opakowań będzie jednak musiała wkrótce zmierzyć się z nowymi regulacjami dotyczącymi recyklingu odpadów.
      W najnowszym wydaniu „Tygodnika Gospodarczego PIE” eksperci instytutu poinformowali, że w naszym kraju produkuje się ok. 6 mln ton opakowań rocznie. Sektor ten ma 3,4-proc. udział w całym przetwórstwie przemysłowym w Polsce – niemal dwukrotnie więcej niż średnia unijna.
      W Polsce dominują opakowania z tworzyw sztucznych (około 40 proc.), które składają się po połowie z opakowań elastycznych (torebki, folie itd.) i opakowań sztywnych (butelki, pudełka itd.). Opakowania z papieru to około 37 proc., metali lekkich – 12 proc., a szkła – około 10 proc. Głównymi odbiorcami opakowań są producenci żywności, którzy odpowiadają za wykorzystanie ponad 60 proc. opakowań, branża farmaceutyczna (7 proc. udział) i kosmetyczna (6 proc.). Pozostała część zapotrzebowania na opakowania pochodzi od producentów chemii gospodarczej i innych towarów przemysłowych – napisali eksperci PIE.
      Wprawdzie średnie zużycie opakowań w Unii Europejskiej na mieszkańca jest wyższe (ok. 180 kg) niż w Polsce (niecałe 160 kg), to jednak w ostatnich latach zużycie opakowań na potrzeby towarów sprzedawanych w Polsce rosło dynamicznie, o blisko 12 proc. w skali roku – podkreślił instytut.
      Eksperci zwrócili uwagę, że na dalszy rozwój branży opakowań wpływ będą miały nowe regulacje Unii Europejskiej, zmierzające do ograniczenia produkcji odpadów oraz maksymalizacji odzysku materiałów w europejskich gospodarkach. Do lipca 2020 r. powinny zostać uchwalone krajowe przepisy regulujące wdrożenie przepisów wynikających z Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/852 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – czytamy.
      PIE szacuje, że zmiany najmocniej odczują producenci towarów plastikowych i jednorazowego użytku. Ograniczenie dotyczące zużycia wyrobów jednorazowych dotknie około 10 proc. wolumenu produkcji brutto, głównie małych i średnich firm. Natomiast podwyżki opłat za recykling, a w niektórych przypadkach także opłat pokrywających koszty sprzątania przestrzeni publicznej, czyli tzw. rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), będzie jednym z największych wyzwań dla branży – ocenił PIE.
      Zdaniem ekspertów rozszerzona odpowiedzialność producenta powinna obniżyć popyt na opakowania, które trudniej poddać recyklingowi. W tym przypadku głównymi poszkodowanymi mogą być producenci opakowań plastikowych.
      Na dalszy rozwój branży opakowań istotny wpływ będą mieć też zmiany preferencji konsumentów. Z jednej strony, obserwuje się rosnące zainteresowanie ekologicznymi opakowaniami oraz ograniczeniem zużycia surowców. Z sondażu ARC Rynek i Opinia wynika, że 84 proc. Polaków deklaruje, że gdyby były dostępne produkty w opakowaniach zwrotnych, chętnie by z nich korzystali – napisano. Z drugiej jednak strony, zmieniający się model życia rodziny, rosnące dochody oraz zapotrzebowanie na dania gotowe, zwiększa popyt na opakowania.
      Instytut przywołał też raport „Rewolucja opakowań. Polscy producenci wobec zmian regulacji i preferencji konsumentów”, z którego wynika, że dostosowanie się branży opakowań do nowych przepisów UE będzie wymagało zdolności współpracy między podmiotami w całym łańcuchu dostaw.
      Zgodnie z przepisami UE producenci m.in. produktów w opakowaniach będą finansować zbieranie i zagospodarowanie odpadów opakowaniowych na poziomie znacznie wyższym niż ma to miejsce obecnie. Unijne regulacje wyznaczają też nowe cele dla ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych. Do 2025 roku kraje UE zobowiązane są zagospodarować w ten sposób 55 proc. odpadów, do roku 2030 – 60 proc., a do 2035 roku – 65 proc. Obecne przepisy zobowiązują państwa członkowskie do zagospodarowania (recyklingu i ponownego użycia) 50 proc. odpadów w roku 2020.
      Wyznaczono też cele dla recyklingu odpadów opakowaniowych. W odniesieniu do wszystkich opakowań, cel ten wyniesie 65 proc. do roku 2025 i 70 proc. do roku 2030. W przypadku opakowań z tworzyw sztucznych to odpowiednio: 50 i 55 proc., opakowań drewnianych: 25 i 30 proc., opakowań z metali żelaznych: 70 i 80 proc., aluminiowych: 50 i 60 proc., szklanych: 70 i 75 proc., a papierowych i kartonowych: 75 i 85 proc.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mimo kampanii na rzecz ochrony narażonych na wyginięcie manatów karaibskich w 2019 r. florydzcy wodniacy zabili w wypadkach rekordową ich liczbę. Wg wstępnego raportu Florida Fish and Wildlife Conservation Commission, wskutek potrącenia przez jednostki pływające w br. zginęło aż 129 manatów (stan na 13 grudnia). Poprzedni rekord padł w 2018 r.; różne zestawienia mówią, że w zeszłym roku zginęły w ten sposób albo 124, albo 122 osobniki.
      W bieżącym roku najwięcej, bo 25, wypadków manatów z jednostkami pływającymi odnotowano w hrabstwie Lee. Z 15 osobnikami na drugim miejscu uplasowało się hrabstwo Brevard. Siedemnaście Trichechus manatus straciło zaś życie w hrabstwach Florydy Południowej: po 4 w Monroe, Broward i Miami-Dade oraz 5 w Palm Beach.
      Niechlubny rekordowy trend był już widoczny przed końcem czerwca. Gdy analizuje się statystyki z prawie całego roku bieżącego, widać, że w porównaniu do 2018 r., odsetek manatów, które poniosły śmierć w wyniku wypadków z udziałem jednostek pływających, jest większy o dobrych kilka procent.
      Jak co roku, twórcy raportu wzięli też pod uwagę zgony z przyczyn naturalnych oraz inne przypadki, w tym uwięźniecie w śluzach powodziowych, stres związany z niską temperaturą czy powikłania okołoporodowe.
      W okresie od 1 stycznia do 13 grudnia przyczyny naturalne odpowiadały za 74 zgony. Ponieważ rok się jeszcze nie zakończył, a podliczanie danych trwa, wszystkie statystyki na pewno wzrosną.
      Jak donosi WFLA News Channel 8, protestujący przeciwko strefom wolniejszego ruchu, które mają służyć ochronie pływających powoli ssaków, twierdzą, że przyczyną, dla której ginie tyle manatów, jest brak wystarczającej ilości trawy morskiej do ich wykarmienia.
      Od 1981 r. ochroną manatów zajmuje się założona przez piosenkarza Jimmy'ego Buffetta i gubernatora Florydy Boba Grahama organizacja non-profit Save the Manatte (SMC).

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Koroner Philip Barlow poinformował Southwark Coroner's Court, że mniej więcej w listopadzie przyszłego roku przeprowadzi śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy do śmierci 9-letniej Elli Kissi-Debrah przyczyniły się zaniedbania ze strony rządu Wielkiej Brytanii. Dziewczynka zmarła nagle w 2013 roku.
      Gdy Ella miała 7 lat zaczęła rozwijać się u niej ciężka astma o nietypowym przebiegu i dziewczynka często trafiała do szpitala. Zmarła 15 lutego 2013 roku. W 2014 roku koroner stwierdził, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowa i ciężka astma. Jednak gdy na jaw wyszły nowe fakty, sąd unieważnił śledztwo i nakazał wszczęcie kolejnego. Tym razem nie będzie to standardowe śledztwo koronera, które ma odpowiedzieć na pytania kiedy, gdzie i jak zmarła Elli. Koroner ma też zbadać, czy państwo wywiązało się ze swoich obowiązków.
      Podczas wystąpienia przed sądem Barlow mówił, że istnieją uzasadnione przesłanki, by stwierdzić, że państwo ma obowiązek chronienia życia poprzez zapobieganie zanieczyszczeniu powietrza, że doszło do przekroczenia poziomów zanieczyszczeń przewidzianych zarówno prawem krajowym jak i unijnym oraz, że Stephen Holgate z Southampton University dostarczył dowodów, iż zanieczyszczone powietrze mogło przyczynić się do śmierci dziewczynki.
      Mamy więc obowiązek, złamanie przypisów i związek przyczynowo-skutkowy. Wstępnie uważam, że w grę wchodzi tutaj Artykuł 2, poinformował sąd Barlow. Miał na myśli Artykuł 2. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, na którego podstawie można rozpocząć śledztwo, jeśli państwo zaniedba obowiązku zapewnienia obywatelowi bezpieczeństwa. Już wiadomo, że strona rządowa będzie starała się przeciwstawić prowadzeniu śledztwa pod tym kątem.
      Z raportu Royal College of Physicians wiemy, że każdego roku w Wielkiej Brytanii z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera około 40 000 osób. Jednak nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by śmierć konkretnej osoby była oficjalnie łączona z zanieczyszczeniem.
      Barlow oświadczył, że w czasie śledztwa będzie badane, czy zanieczyszczenie powietrza przyczyniło się do śmierci dziecka, w jaki w roku 2013 monitorowano jakość powietrza oraz jakie kroki zostały podjęte, by zmniejszyć zanieczyszczenie. Badane będą działania lokalnego Wydziału Ochrony Środowiska, Wydziału Żywności i Obszarów Wiejskich, Wydziału Transportu, rady miasta, biura burmistrza Londynu oraz Transport for London. Nowe śledztwo nie obejmie zaś działań pogotowia i szpitala, które zajmowały się Ellą w dniu jej śmierci.
      Zgodnie z brytyjskim prawem koroner musi wszcząć oficjalne śledztwo m.in. w przypadku gwałtownej i niespodziewanej śmierci. Każdego roku w Anglii i Walii koronerzy prowadzą około 30 000 śledztw, w tym w kilkuset przypadkach zaangażowane są sądy.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wiedzieliśmy, że zmniejszenie zanieczyszczenia powietrza jest korzystne dla zdrowia, jednak rozmiary i tempo pozytywnych zmian są imponujące, mówi doktor Dean Schraufnagel, autor raportu „Health Benefits of Air Pollution Reduction" opublikowanego na łamach Annals of the American Thoracic Society.
      Specjaliści przyjrzeli się tym działaniom w zakresie ochrony powietrza, które likwidowały źródło zanieczyszczeń i sprawdzali, jak wiele czasu było potrzeba, żeby pojawiły się wyraźne skutki takich działań. Wyniki badań zaskoczyły wszystkich.
      Naukowcy zauważyli, że gdy w Irlandii wprowadzono zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych, już po pierwszym tygodniu stwierdzono 13-procentowy spadek liczby zgonów z jakichkolwiek przyczyn, 26-procentowy spadek liczby nowo zdiagnozowanych przypadków choroby niedokrwiennej serca, liczba udarów zmniejszyła się o 32%, a liczba nowych przypadków przewlekłej obturacyjnej choroby płuc spadła o 38%. Co interesujące, największe korzyści odniosły osoby niepalące, co pokazuje, jak bardzo palacze szkodzą zdrowiu niepalących. Nasze badania pokazują, że korzystne dla zdrowia skutki zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza są widoczne niemal natychmiast.
      Inny przykład pochodzi z USA, a konkretnie ze stanu Utah. Gdy na 13 miesięcy zamknięto tam hutę stali doszło do 50-procentowego spadku przyjęć do szpitali z powodu zapalenia płuc, astmy, zapalenia opłucnej i zapalenia oskrzeli. Jednocześnie odnotowano 40-procentowy spadek liczby nieobecności dzieci w szkołach, a dzienna śmiertelność spadła o 16% na każde zmniejszenie zanieczyszczenia PM10 o 100 µg/m3. Ponadto u kobiet, które były w ciąży w czasie zamknięcia huty odnotowano mniejsze ryzyko przedwczesnego poziomu.
      Autorzy raportu wspominają też o Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie w 1996 roku. Wówczas władze na 17 dni zamknęły część miasta dla ruchu samochodowego, by sportowcy łatwiej mogli dostać się na stadiony. W ciągu kolejnych 4 tygodni lokalne kliniki odnotowały ponad 40-procentowy spadek liczby przyjęć dzieci z astmą, a liczba małych pacjentów przyjętych przez pogotowie ratunkowe zmniejszyła się o 11%. Liczba osób hospitalizowanych z powodu astmy spadła o 19%. Podobne zjawisko zanotowano podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Miejscowi lekarze donosili o poprawie funkcjonowania płuc u osób z astmą, zmniejszonej liczby wizyt u lekarzy oraz spadku zgonów z powodu chorób układu krążenia.
      Pozytywne skutki mniejszego zanieczyszczenia powietrza widać też na poziomie pojedynczych gospodarstw domowych. W Nigerii w tych domach, gdzie stare piece wymieniono na nowsze, które nie zanieczyszczają tak bardzo powietrza w domu, noworodki mają wyższą wagę urodzeniową, rodzą się bliżej terminu i rzadziej umierają.
      Uczeni przyjrzeli się też ekonomicznym skutkom wprowadzania przepisów chroniących środowisko naturalne. Wyliczyli, że w ciągu 25 lat od wejścia w życie amerykańskiej Clean Air Act korzyści z wprowadzenia tej ustawy przewyższyły koszty aż 32-krotnie. Oszczędności sięgnęły 2 bilionów dolarów. W latach 1990–2015 zanieczyszczenia powodowane przez pył zawieszony, tlenki siarki, tlenki azotu, dwutlenek węgla, ołów i lotne związki organiczne zmniejszyły się o 73%, a amerykański PKB wzrósł w tym czasie o ponad 250%.
      W większości przypadków możemy uniknąć zanieczyszczeń powietrza, a one narażają na szwank zdrowie nasz wszystkich. Działania zmierzające do redukcji zanieczyszczeń powietrza przynoszą natychmiastowe i zauważalne korzyści zdrowotne. Wprowadzenie rozwiązań w skali całego kraju już w ciągu kilku tygodni prowadzi do spadku śmiertelności. Lokalne programy, takie jak zmniejszenie ruchu samochodowego, również natychmiast poprawiają nasze zdrowie, mówi doktor Schraufnagel.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...