Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Amerykanie będą mogli jeździć autonomicznymi taksówkami

Recommended Posts

Google przygotowuje się do uruchomienia pierwszego w USA przedsiębiorstwa taksówkowego z autonomicznymi samochodami. Analitycy przewidują, że do roku 2030 rynek tego typu usług będzie warty 2,3 biliona dolarów, a Waymo, firma Google'a, będzie miała w nim 60-procentowe udziały.

Przez ostatni rok prowadzony był program pilotażowy Waymo, który objął 400 gospodarstw domowych w Chandler w Arizonie. Obecnie w samochodach Waymo siedzi kierowca, który ma reagować w sytuacjach tego wymagających. W niedługiej przyszłości autonomiczne samochody Waymo mają być nadzorowane z centrum operacyjnego. Kierowca zniknie z pojazdu, a każdy z zatrudnionych w centrum operatorów będzie miał do pod opieką kilkanaście samochodów.

Obecnie w USA jeździ około 305 000 taksówek i samochodów świadczących podobne usługi. Waymo zamówiło już 82 000 pojazdów. W 2019 roku Waymo ma zacząć świadczyć usługi w Arizonie i Kalifornii. Serwisowaniem pojazdów zajmie się firma Avis, która ma pod opieką 400 000 pojazdów w całych Stanach Zjednoczonych.

Warto w tym miejscu przyjrzeć się finansom Ubera. W ciągu ostatnich trzech miesięcy przychody tej firmy sięgnęły 2,8 miliarda dolarów, ale firma zanotowała stratę w wysokości 890 milionów. Gdyby nie musiała płacić kierowcom, odniosłaby zysk.
Google posiada wystarczająco pieniędzy, by zakupić kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy samochodów i wejść na rynek usług przewozowych.

Plany Google'a są jak najbardzej realne. Już w 2024 autonomiczne samochodu mogą przewieźć w USA ponad 50% pasażerów. Pozbycie się kierowców obniży koszty podróży, a w przyszłości elektryczne autonomiczne samochody i ich eksploatacja mogą być nawet 10-krotnie tańsze niż obecne samochody spalinowe. W ten sposób każdy Amerykanin może zaoszczędzić na kosztach podróży 5–10 tysięcy dolarów rocznie. Niższe koszty transportu to jego łatwiejsza dostępność, powinno to pozytywnie wpłynąć na gospodarkę. Jeśli zaś przyjmiemy, że początkowo autonomiczne samochody będą 4-krotnie bardziej bezpieczne, to amerykańska gospodarka zaoszczędzi 600 z 870 miliardów USD, które obecnie kosztują wypadki drogowe.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
29 minutes ago, KopalniaWiedzy.pl said:

elektryczne autonomiczne samochody i ich eksploatacja mogą być nawet 10-krotnie tańsze niż obecne samochody spalinowe. W ten sposób każdy Amerykanin może zaoszczędzić na kosztach podróży 5–10 tysięcy dolarów rocznie.

Raczej o tyle to wzrośnie zysk przedsiębiorstwa. Może autonomiczne taksówki będą tańsze ale tylko do momentu pozbycia się kierowców z rynku.

  • Like (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Automatyzacja wszystkiego. Jednoczesnie zła i dobra. Ludzie stracą pracę, wpierw usa później reszta świata. Jest to nieuniknione. W sumie wybiegajac w przyszłość widać że tylko okres przejsciowy Będzie bolesny dla spoleczenstwa. W pozniejszym czasie ludzkość będzie mogła się zająć eksploracja kosmosu, nauką bądź byciem leniwym i nic nie robieniem. Wszystko to dlatego że każdą czynność - bądź prawie każdą, będą wykonywać za nas maszyny. Pytanie brzmi, czy one nas zastąpią też w życiu? Czy tylko w pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Krzychoo napisał:

Może autonomiczne taksówki będą tańsze ale tylko do momentu pozbycia się kierowców z rynku.

Ale jest niski próg wejścia, więc gdyby podnieśli ceny, to ludzie znów by mogli wejść jako konkurencja. jak to mówią rynek sam się ureguluje

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Drapak napisał:

Wszystko to dlatego że każdą czynność - bądź prawie każdą, będą wykonywać za nas maszyny. Pytanie brzmi, czy one nas zastąpią też w życiu? Czy tylko w pracy.

Kiedy ostatnio byłeś na polowaniu? Kiedy ręcznie siałeś i zbierałeś zboże? Od czasów społeczeństwa zbieracko-myśliwskiego ciągle przybywa maszyn/narzędzi a mimo to nie czuję abym "mniej żył" niż tamci ludzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Delor napisał:

Kiedy ostatnio byłeś na polowaniu? Kiedy ręcznie siałeś i zbierałeś zboże? Od czasów społeczeństwa zbieracko-myśliwskiego ciągle przybywa maszyn/narzędzi a mimo to nie czuję abym "mniej żył" niż tamci ludzie.

Nigdy nie byłem na polowaniu, nigdy nie sialem i nie zbierałem. Jestem natomiast mechanikiem i stolarzem amatorem ale co to zmienia? Czy kiedyś nie było podziału na role? Wszyscy tylko biegali i siali? Nikt się nie opiekował dziećmi? Nikt nie gotował? Multum wszelakich zajęć? Ale do czego zdążę? To że teraz możemy coś jeszcze sami robić, to tylko kwestia tego że robot nie jest w stanie zrobić tego lepiej, bądź poprostu taniej. Technologia idzie do przodu a wraz z nią, spadają jej ceny. Pewnego dnia będzie na tyle tania i zaawansowana że zastąpi nas w większości codziennych zadań w pracy, domu i kto wie, może nawet w łóżku z naszą żoną. I tak jak wspomniałem, po części wykluczy nas z życia, bo to że nie siejesz, zbierasz, polujesz... Nie znaczy że tego nie odczujesz. Choć pewnie maximum nie nastąpi jeszcze za naszego życia, to powoli idzie to odczuć. Dobrym przykładem tego jest bodajże Bill G. (Chyba on) który namawiał rządy do tego by opracować coś na wzór płacy podstawowej, nawet dla bezrobotnych. Pomysł ten wyszedł stąd iż już teraz widzą zmiany w gospodarce, już teraz coraz więcej ludzi jest bez pracy, gdyż zostali wyparci przez maszyny. Bill chce zapobiec wojną które mogą przez to powstać, bezrobociu, biedzie... i tak... to jest właśnie ten początek okresu przejściowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Technologia rzeczywiście wyklucza nas z życia. Ale całkowicie w przeciwny sposób niż piszesz.
Coraz więcej czasu życia zajmuje nam technologia. Smartfony to tylko jeden przykład ale dość widoczny. Każda technologia obecna w naszym życiu zajmuje nam kawałek tego życia.

Godzinę temu, Drapak napisał:

Chyba on) który namawiał rządy do tego by opracować coś na wzór płacy podstawowej, nawet dla bezrobotnych

Bo najlepiej zachęcać ludzi do nieróbstwa po tym jak samemu się już zarobiło wszystko co się dało zarobić harując od świtu do nocy :D

"Wprawdzie ja stałem się miliarderem harując ciężko (także oszukując) ale dla Was mam lepszy pomysł na życie. Nie pracujcie i nie oszukujcie" :D

 

Godzinę temu, Drapak napisał:

Bill chce zapobiec wojną które mogą przez to powstać, bezrobociu, biedzie

Niech dobrze zrozumiem. Chce płacąc bezrobotnym zapobiec bezrobociu? :D
Ośmielę się stwierdzić że Bill aż tak głupi nie jest. Źle go zrozumiałeś.

Godzinę temu, Drapak napisał:

Pomysł ten wyszedł stąd iż już teraz widzą zmiany w gospodarce, już teraz coraz więcej ludzi jest bez pracy

Gdzie ci ludzie bez pracy są? Bo Polska to np. ściągnęła miliony Ukraińców i dalej nam mało.
A może w USA? Tam bezrobocie najniższe bodajże od 50 lat.

https://forsal.pl/artykuly/1290331,bezrobocie-w-usa-jest-najnizsze-od-49-lat.html

I co gorsza dokonał tego Trump a nie Bill. I nie dając pieniędzy bezrobotnym :) Przeciwnie - dawanie ogranicza.
BTW. Twój pomysł i ewentualnie Billa sprawdzono w Wenezueli. Dawano nawet bezrobotnym. Efekt jest dziś taki że jak masz szczęście to kupisz tam gnijące mięso. Jak nie masz to jesz błoto na ulicy. Bezrobocie sięga dziesiątek % :) Niedługo znikną stamtąd też maszyny (samochody już padają i nie ma kto ani za co ich remontować). I będzie idealnie co?

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bierzesz wszystko zbyt dosłownie. Bezrobocie zawsze było i póki co bedzie, nie chodzi o to wynikające z zapotrzebowania na daną gałąź przemysłu, mowa tu o tej nadciagajacej, wynikającej z automatyzacji, poszukaj - poczytaj. 

Edited by wilk
Nie odpowiadamy cytatem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chodzi o bezwarunkowy dochód podstawowy. Zapewni zaspokojenie podstawowych potrzeb dużej liczby osób. To sposób na uniknięcie zamieszek/buntów przeciwko bogatym właścicielom zrobotyzowanych fabryk. Chcący będą pracować (specjaliści przy obsłudze robotów, zawody artystyczne i związane z opieką nad chorymi/starszymi).

BDP jest tylko rozwiązaniem pewnego problemu ale nadal to ty żyjesz i pracujesz (jak chcesz mieć coś więcej ponad zapewnieniem podstawowych potrzeb).

Troszkę więcej sf: :)

badania nad postrzeganiem szczęścia i sensu życia. Edycja genów i mamy szczęśliwe społeczeństwo. Sielanka. Tylko czy wtedy będzie lepiej? Szczęśliwi nie mają motywacji do rozwoju.

Rozwijając neuralink możemy połączyć się z maszynami/stać się "procesorami" tych robotów lub wylądować jakiejś formie matrix'a. Transhumaniści przyklasną, biokonserwatyści potępią.

Możemy też stworzyć prawdziwą AI/dojść do osobliwości technologicznej.

Możliwości jest jeszcze kilka ale... wróżenie z fusów jest tylko rozrywką. Jak coś z powyższego nastąpi to wtedy będziemy reagować/dostosowywać się do sytuacji.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Drapak napisał:

Bierzesz wszystko zbyt dosłownie. Bezrobocie zawsze było i póki co bedzie, nie chodzi o to wynikające z zapotrzebowania na daną gałąź przemysłu, mowa tu o tej nadciagajacej, wynikającej z automatyzacji, poszukaj - poczytaj. 

1. Czyli Ty coś napiszesz a ja to mam brać nie dosłownie. Czyli jak? 

2. Bezrobocie wynikające z automatyzacji? A co od już kilkuset lat się robi jak nie automatyzuje. A bezrobocie w Polsce to załóżmy <5 %. W USA - 3,7 %.

Ba, można nawet zauważyć że im bardziej zautomatyzowany kraj tym niższe bezrobocie.
A już danie milionom Murzynów w USA pieniędzy za nic nie robienie to jest genialny pomysł :D z pewnością wezmą się do pracy. Na szczęście nikt takich pomysłów z rządzących nie ma.

3 godziny temu, Delor napisał:

To sposób na uniknięcie zamieszek/buntów przeciwko bogatym właścicielom zrobotyzowanych fabryk

Nie. To sposób na wpędzenie w biedę jeszcze większej części społeczeństwa. Czy to chroni przed zamieszkami? Wątpię.

A tak w ogóle to gdzie dziś są zamieszki przeciwko bogatym właścicielom fabryk? Ludzie mamy rok 2018 a nie 1907 :D Obudźcie się. To nie carska Rosja, tylko UE. Ja wiem że czytając książki z XIX wieku można rzeczywiście wierzyć w wojnę klas itd. ale mamy XXI wiek.
Oczywiście - nie bierzcie tego co piszę dosłownie. Bierzcie to inaczej :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, thikim napisał:

Na szczęście nikt takich pomysłów z rządzących nie ma.

Na świecie? Finlandia, Kanada, Holandia, USA (losowe linki z wyszukiwarki). W Polsce zwolennikiem jest Ryszard Kalisz.

Ile czasu zajmie zmiana "500+ dla dzieci" na "500+ dla wszystkich"? :) Wiem, że to brzmi jak "pieniądze za leżenie" ale mimo wszystko ma jakiś sens (BDP zamiast socjalu).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Roboty obniżają nie tylko koszty namacalne (te związane z dochodami, a więc zwiększają podatki, które przeznaczane są na zasiłki), ale także ekonomiczne, jak koszty czasu. Przez to de facto zwiększają także przychód, bo ludzie mają więcej czasu na realizowanie tego czego nie mogą realizować pracując. Przykładowo nie trzeba pracować, a można tworzyć nowe wynalazki itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, mankomaniak napisał:

Przez to de facto zwiększają także przychód, bo ludzie mają więcej czasu na realizowanie tego czego nie mogą realizować pracując. Przykładowo nie trzeba pracować, a można tworzyć nowe wynalazki itd.

Tak, to właśnie ta najbardziej kreatywna część społeczeństwa zostanie beneficjentem BDP. Ferdynand Kiepski wreszcie zajmie się pracą do której ma kwalifikacje. Wszyscy na tym skorzystamy, zwłaszcza w połączeniu z prawem do głosowania. Mając to na uwadze, Finlandia zmodyfikowała swoje podejście i ten dochód podstawowy stracił początek: "bezwarunkowy".

Obawiam się, że zamiast BDP równie dobrze moglibyśmy dawać darmową flaszkę wódki dziennie i degradacja będzie postępowała z taką samą szybkością. Przypominam, że BDP jest realizowany w ZOO i drapieżniki od tego chorują. 

BDP = Bardzo Destrukcyjny Pomysł.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Racja, Finlandia to czysta patologia, omijać z daleka:

http://reports.weforum.org/travel-and-tourism-competitiveness-report-2017/ranking/?doing_wp_cron=1522171373.1770548820495605468750#series=TTCI.A.02

P. S. Pamiętajmy, że 500+ to patologia nie dlatego, że to czyste rozdawnictwo, ale dlatego że to rozdawnictwo kosztem innych - czyli pochodzi z podatków z zadłużania państwa.

Edited by mankomaniak

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Delor napisał:

Na świecie? Finlandia, Kanada, Holandia, USA (losowe linki z wyszukiwarki). W Polsce zwolennikiem jest Ryszard Kalisz.

No ale kto z rządzących w USA ma takie pomysły? :) Nie napisałem: byłych rządzących.

 

7 godzin temu, mankomaniak napisał:

Pamiętajmy, że 500+ to patologia nie dlatego, że to czyste rozdawnictwo, ale dlatego że to rozdawnictwo kosztem innych

Sugerujesz że większość biorących 500+ nie pracuje? Sugestia daleka od rzeczywistości.

Wolnościowcy i liberałowie generalnie czepiali się w 500+ sposobu realizacji a nie idei. Ale kierunek przyjęli za dobry.

Ponad 90 % rodzin które biorą 500+ osiąga opodatkowane dochody także z innych źródeł. Nawet trudno by było inaczej jeśli bezrobocie wynosi: 5,8%.

Z tego wynika że dla przytłaczającej większości ludzi 500+ to zwrot podatku - czyli taka ulepszona ulga na dziecko. Radzę sobie przy okazji przypomnieć ile wynoszą ulgi na dziecko.

I teraz jak sobie to podliczyć to wychodzi że po połączeniu ulgi na dziecko z 500+ w zasadzie rodzice nie płacą podatku PIT. Co jest dobre.
Złe jest natomiast że najpierw płacą a potem odbierają. Mogliby nie płacić i nie odbierać. Prostsze by to było i tańsze w obsłudze.

Co prowadzi do jednego nieuniknionego wniosku: ludzie nie powinni dostawać 500+ tylko PIT powinien być zlikwidowany.

No ale mądrość ludowa głosi: gdy się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Wcześniej nie miało się nic.

 

7 godzin temu, Jajcenty napisał:

Obawiam się, że zamiast BDP równie dobrze moglibyśmy dawać darmową flaszkę wódki dziennie i degradacja będzie postępowała z taką samą szybkością

Nie. BDP jest bardziej demoralizujące. I dodatkowo zwiększa bezrobocie. A w przypadku Wenezueli która miała podobne rozwiązania prowadzi niemalże wprost do jakiejś postapokaliptycznej rzeczywistości z filmów w rodzaju: Walking Dead.
Lepiej dawać ludziom czysty spirytus, ćwiartkę dziennie niż BDP.

Ale to już tysiące lat temu wiedziano jak mówiono:

"Kto nie pracuje - niechaj i nie je"

a wino traktowano jednak ulgowo:

"dobrze jest pić i wodę i wino".

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
43 minutes ago, thikim said:

Sugerujesz że większość biorących 500+ nie pracuje?

Uroiłeś coś sobie.

43 minutes ago, thikim said:

Wolnościowcy i liberałowie generalnie czepiali się w 500+ sposobu realizacji a nie idei. Ale kierunek przyjęli za dobry.

Co to za bzdury, że dobra idea. - Tato, dlaczego się urodziłem. - A, bo rozdawali kasę, jak się spłodziło drugiego bachora, a wtedy hajsu nam brakowało.

46 minutes ago, thikim said:

w zasadzie rodzice nie płacą podatku PIT. Co jest dobre.

Znowu klepiesz bez sensu. Nie płacą, bo inni za nich płacą. Przykładowo nałożyli podatek bankowy, co dało im 4 mld zł rocznie. Banki rekompensują to sobie poprzez obniżenie oprocentowania lokat albo podwyższenie RRSO kredytu. Z tobą się rozmawia jak z kimś nierozgarniętym, któremu trzeba wszystko tłumaczyć albo trolem, który udaje, że tego nie wie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie uroiłem sobie tylko Ty takie coś sugerujesz pisząc:

8 godzin temu, mankomaniak napisał:

P. S. Pamiętajmy, że 500+ to patologia nie dlatego, że to czyste rozdawnictwo, ale dlatego że to rozdawnictwo kosztem innych - czyli pochodzi z podatków z zadłużania państwa.

Jakie to rozdawnictwo kosztem innych jak ludzie w przytłaczającej większości dostają zwrot swojego podatku? Jeśli >90% ponosi koszty płacąc podatki to te <10 % nie może być podstawą określenia programu jako rozdawnictwa kosztem innych.

 

Godzinę temu, mankomaniak napisał:

Znowu klepiesz bez sensu. Nie płacą, bo inni za nich płacą

A liczby na to: niemożliwe. Naprawdę nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości w postaci takiej że ponad 90 % ludzi biorących 500+ płaci podatki?

W jak urojonej rzeczywistości trzeba żyć?

Godzinę temu, mankomaniak napisał:

Co to za bzdury, że dobra idea. - Tato, dlaczego się urodziłem. - A, bo rozdawali kasę, jak się spłodziło drugiego bachora, a wtedy hajsu nam brakowało.

Czyli 500+ działa? Bo tak jakby podobno nie działa. A w każdym razie masę artykułów można znaleźć że nie działa.

Ale to taka tylko dygresja. Czy Ty potrafisz używać jakiś innych liczb poza: "500+"?

Jakbyś potrafił to byś wiedział że wzrost liczby urodzeń był kilkuprocentowy. Czyli rozumiem że jeśli na te 400 tysięcy dzieci wzrostem było 20 tys. czyli około 5 %, to do Ciebie nie dociera relacja 95 % do 5 % jak i żadna inna liczba?

Czyli na podstawie kilku procent dzieci, które być może urodziły się ze względu na kasę, ale w większości pewnie nie, cały program podsumowujesz jako rodzenie dzieci za kasę?

To ja proponuję żebyś za swoją pracę dostawał 5 % wypłaty :) bo na tyle zasługujesz wedle Twojej logiki.

Na podstawie <5 % piszesz o rodzeniu za kasę. A te >95 % to już nie uwzględniasz :D

Jak można nazwać człowieka który wybiera sobie <5% rzeczywistości - bo pasuje mu do jego poglądów - i na tej podstawie ocenia całość? No jak?

Godzinę temu, mankomaniak napisał:

Z tobą się rozmawia jak z kimś nierozgarniętym

Chyba właśnie tak się nazywa człowieka który wybiera sobie 5 % jakiegoś zjawiska bo tylko tyle jest w stanie zrozumieć. 95 % nie ogarnia.

Jest tu jakiś inny dyskutant bo z ubolewaniem zauważam że mógłby trochę wyższym poziomem jechać i o wielu ważniejszych sprawach napisać ale z mankomaniak się nie da :) Trzeba się odrobinę zniżyć do jego poziomu żeby zrozumiał gdzie się myli.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mankomaniak napisał:

Znowu klepiesz bez sensu. Nie płacą, bo inni za nich płacą.

Hm, wpływy do budżetu z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych to jakieś 90 mld, koszt programu 500+ to ~25 mld. Na moje oko to po prostu skomplikowany zwrot podatku w większości przypadków. Można też zacząć od  średniego dochodu i  policzyć 19% podatku, często pracuje oboje rodziców - teraz możesz przestać czuć się pokrzywdzonym z powodu wielodzietnej patologii.

Ośrodki propagandowe usilnie nagłaśniają, że wpływ 500+ na liczbę urodzeń jest znikomy. Czyli wielka klęska PiS.  Podobno cały skok w liczbie urodzeń to efekt wejścia wyżu w fazę rozpłodu. Czyli wychodzi na to, że patologia jest za głupia nawet na to, by narobić dzieci i żyć jak królowie za Twoje pieniądze.

Przy okazji. Kiedy pojawiły się podatki i wraz z nimi możliwość rozliczania z żoną, nie mogłem zrozumieć dlaczego z żoną? Dlaczego nie z dziećmi? Wychodzi na to, że państwo dokłada do żony, ale do dzieci już nie chce... Nie wiem jakie jest źródło tego absurdu, na moje oko nikt nad tym nie myśli. Państwo, czyli Wy drodzy Koledzy, dopłacacie do moich przyjemności, jednocześnie zabierając mi pieniądze, które mógłbym wykorzystać na dzieci. Potem, kiedy dzieci się usamodzielniają, już tylko płacicie na moje przyjemności.... Ot urzędnicza myśl ...

Ręce opadają.

Edycja: Zaraz! A może to rekompensata dla żonatych - mężatych? Może ten co to wymyślił nie był zbyt szczęśliwy w małżeństwie ? No ale co z tymi co są zadowoleni? Im chyba trzeba by zabrać?

 

2 godziny temu, thikim napisał:

Jest tu jakiś inny dyskutant

Pogadałbym, ale akurat się zgadzamy, więc nie ma o czym gadać :)

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cicho lewaki, nie róbcie offtopów politycznych i tu. ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od taksówek do 500+. Faktycznie, to powinien być oddzielny wątek: "500+: patologia czy nie?". Możecie sobie nazywać to zwrotem, ulgą, obojętnie. PIS jest specjalistą w takich sztuczkach: mówi, że nie podnosi podatków, bo opłaty to nie są podatki. Na pewno was tam przyjmą z otwartymi ramionami. Do was nie dociera, że suma tych podatków o których mówicie nie obniża się; po prostu została przesunięta na inne grupy. Nie byłoby problemu, gdyby tylko pewna część społ. dostawała "ulgę podatkową", ale te pieniądze nie byłyby nikomu zabierane. A są.

9 hours ago, Jajcenty said:

teraz możesz przestać czuć się pokrzywdzonym z powodu wielodzietnej patologii.

Nie czuję się pokrzywdzony. Tu po prostu chodzi o zwykłą sprawiedliwość społeczną. W tym przypadku ta niesprawiedliwość jest ekstremalna, bo kasę dostają ludzie, której jej nie potrzebują, a więc sama idea tego programu jest wypaczona.

11 hours ago, thikim said:

A w każdym razie masę artykułów można znaleźć że nie działa.

No widzsiz, sam stwierdziłeś, że idea jest do bani, a jej bronisz. Nie działa, bo ludzie czują wewnętrzny opór wobec tego chorego pomysłu, że dziecko jest warte 500 zł.

Żyjcie sobie dalej w swoim wyimaginowanym pisowskim świecie, ja nim gardzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Jajcenty napisał:

Pogadałbym, ale akurat się zgadzamy, więc nie ma o czym gadać

Kwestia szczegółów :D

Gdyby to ode mnie zależało to:

1. Zniósłbym PIT i 500+ - to się mniej więcej równoważy ze względu na opodatkowanie budżetówki.

Ale lepsze 500+, które częściowo znosi PIT niż nic :)

2. Jednolity VAT na 20 %.

3. Podatek przychodowy zamiast CIT.

I to by uporządkowało ten bałagan nad którym nikt już nie panuje.

Są to logiczne kroki. Jedyne pytanie brzmi dlaczego nikt tego nie robi :)

Czy możliwość kontrolowania społeczeństwa jest aż tak wielką wartością w relacji do zapewnienia temu społeczeństwu dobrobytu?

Czy etaty w budżetówce są aż tak cenne żeby rujnować nimi społeczeństwo?

Zapewne tak. Bo tak wszyscy robią jakby tak było wspomagając się straszeniem społeczeństwa przed zmianami.

500+ oczywiście jeśli chodzi o aspekt demograficzny - działa bardzo słabo. Większy jest ten aspekt zwrotu podatku o którym pisałem :)
Demografii to nawet likwidacja PITu nie poprawi znacząco. To jest kwestia zmiany stylu życia. Na razie nieodwracalna.
Gdyby tak wyłączyć prąd na kilka lat to co innego :) To by poprawiło demografię bardziej :D

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
58 minut temu, thikim napisał:

Zniósłbym PIT i 500+ - to się mniej więcej równoważy ze względu na opodatkowanie budżetówki.

Mógłbyś rozjaśnić? Bo PIT raczej przebija mocno 500+.

Żeby inni przestali płacić PIT i dostali więcej pieniędzy, a budżetówce płacić mniej o ten PIT? Bo nie załapałem.

 

Godzinę temu, thikim napisał:

Jednolity VAT na 20 %.

I tu jest problem, (Tzn. problem dla decydentów) bo jeśli dobrze pamiętam to stawka VAT realnie wynosiła jakoś w okolicach 16%, czyli na 20% chociaż fajna równa liczba to podwyżka. i to procentowo największa dla tych w śród których udział wydatków na jedzenie jest największy czyli dla najbiedniejszych de facto. a oni najmniej zyskają na likwidacji PITu a być może stracą na 500+.

 

Godzinę temu, thikim napisał:

Podatek przychodowy zamiast CIT.

Ja bym poszedł dalej, zlikwidował bym CIT. Małe z tego przychody (no powiedzmy małe), a i tak w głównej mierze płacą go klienci końcowi czyli kowalski. a podwyżka VATu na 20% prawdopodobnie (Bo nie liczyłem) mogła by zniwelować utratę CITu, a mogło by to zwiększyć poziom inwestycji w PL.

 

PS.

Ogólnie to szedł bym tę samą stronę, ale wiem, że to by mogło nie przejść (tak od razu), bo stracą najwięcej na tym najbiedniejsi a to głosy  

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, mankomaniak napisał:

Do was nie dociera, że suma tych podatków o których mówicie nie obniża się; po prostu została przesunięta na inne grupy.

Jest dokładnie tak jak mówisz, ale to dotyczy KAŻDEGO wydatku Państwa. Czy to podwyżka dla pielęgniarek, nauczycieli, policjantów, infrastruktura, budżetówka... co za różnica czy to 500+ czy nie? Jest to inny wydatek, "na dzieci", i tyle.

21 godzin temu, Jajcenty napisał:

Dlaczego nie z dziećmi?

Dokładnie, i to by rozwiązało sprawę raczej. Pracujesz, ale masz dzieci to masz większą ulgę (poprzez wspólne rozliczanie)

11 godzin temu, mankomaniak napisał:

No widzsiz, sam stwierdziłeś, że idea jest do bani, a jej bronisz.

Broni, bo lepiej to niż nic, akurat podzielam to przekonanie. Mi w 500+ nie podoba się brak limitu górnego, np. przy 4-5 dzieci albo od 4-tego 300pln, potem 200 a potem już nic.

11 godzin temu, mankomaniak napisał:

Nie byłoby problemu, gdyby tylko pewna część społ. dostawała "ulgę podatkową", ale te pieniądze nie byłyby nikomu zabierane. A są.

Myślę, że wszyscy byliby za tym, nawet decydenci, tylko jak określić progi komu, kiedy i dlaczego,  i jak osiągnąć efekt psychologiczny (jednak 500 co miesiąc to co innego niż "odliczenie")

8 godzin temu, Afordancja napisał:

Ogólnie to szedł bym tę samą stronę, ale wiem, że to by mogło nie przejść (tak od razu), bo stracą najwięcej na tym najbiedniejsi a to głosy  

Pytanie czy tylko "głosy"? Czy najbiedniejsi nie są przypadkiem już i tak za biedni (poniżej progu egzystencji), żeby im jeszcze "dokładać"?

9 godzin temu, thikim napisał:

500+ oczywiście jeśli chodzi o aspekt demograficzny - działa bardzo słabo. Większy jest ten aspekt zwrotu podatku o którym pisałem :)

"Byzydura..." :)

Największym problemem z dzietnością jest to, że dzieci, powyżej sztuk 1, a na pewno 2 to już jest SPORY wydatek. Kij tam ubranka, szkoły, jedzenie, leczenie... potrzebujesz już większego mieszkania (kawalerka odpada:) ), czyli teraz 400-700k PLNów, potrzebujesz większego auta (a często 2 aut, bo rozwożenie dzieci jednym przed szkołą i po szkole, zajęcia dodatkowe, sklepy, etc to jednym autem LIPA), czyli 5-7 miejsc z oddzielnymi fotelami z tyłu, s-max, galaxy, sharan, od biedy scenic, zafira, c4 grand picasso, czyli kasa. Potrzebujesz też dużo więcej czasu (szkoły, zajęcia, odrabianie lekcji, o wspólnym spędzaniu czasu nie wspominając, i to x3), a etacik 40h tygodniowo jakby nie maleje z posiadaniem dzieci. Pranie przy 5 osobach robi się codziennie, ogarnij dom, jedzenie, ubranie na każdy dzień... Więc i 500+ i ulgi wiele (nie mówię nic) nie zdziałają, bo to problem jest na dużo większe kwoty i ogólnie systemowy (czas dla 3 dzieci, gdy oboje pracują).

Share this post


Link to post
Share on other sites

EDIT: Kolejny problem systemowy to "biedni pracujący", CI co zarabiają po 3-6k miesięcznie. Na nic ich nie stać, bo cała kasa idzie na wydatki bieżące, ciężko z odkładaniem, z wakacjami i dodatkowymi wydatkami. Socjalu/dodatków brak, bo "maja kasę", to te 500+ nic im nie da, a podatku odprowadzają za mało, żeby zmiana z "500+" na "podatki minus" ich przekonała do (następnego) dziecka. A takich ludzi jest sporo, wystarczy, że oboje pracują na minimalnej krajowej i razem mają 4,3k... tragedia.

Edited by radar
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 hours ago, radar said:

Jest dokładnie tak jak mówisz, ale to dotyczy KAŻDEGO wydatku Państwa. Czy to podwyżka dla pielęgniarek, nauczycieli, policjantów, infrastruktura, budżetówka... co za różnica czy to 500+ czy nie?

No to wiadomo, ale przecież ludzie płacą już grube podatki, zusy itd,, a tu ładują kolejny gigantyczny. Podwyżki dla niektórych grup powiedzmy, że są konieczne (z powodu inflacji, którą rządy wytwarzają przez podnoszenie płacy min), ale powinny być finansowane wzrostem bieżących podatków, które przecież i tak rosną na skutek wzrostu nominalnych dochodów ludności (PKB), natomiast tutaj mamy do czynienia z nową daniną, czystą patologią, bo to nie są pieniądze konieczne - bez nich ludzie żyli, a jako zachęta do produkowania dzieci (a przez to odrabianie tych podatków poprzez większą siłę roboczą w przyszłych pokoleniach jak wielu twierdzi) się nie sprawdza - bo tak jak powiedziałem wyżej "ludzie czują wewnętrzny opór wobec tego chorego pomysłu, że dziecko jest warte 500 zł. ".

Jest to też patologia, bo wypycha się inwestycje na korzyść konsumpcji, bo zabierane są inwestorom (np. podatek bankowy - przerzucany na klientów), co spowoduje zahamowanie wzrostu gosp, który zresztą już hamuje, a za chwilę wpadniemy w recesję. Żeby gosp rosła tylko na konsumpcji, konsumpcja musiałaby ciągle rosnąć, czyli 500+ musiałoby zmienić się w 600, 700+ itd. To zapewniają jedynie inwestycje, które same kreują pieniądz i stąd wzrost gosp. Dlatego w długim terminie tylko inwestycje mogą ciągnąć gosp w górę. A ten komunistyczny program je redukuje.

5 hours ago, radar said:

Broni, bo lepiej to niż nic, akurat podzielam to przekonanie.

Jasne, czemu nie 5000+, to też lepsze niż nic. Myślenie komucha.

 

Edited by mankomaniak
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Brytyjski ARM będzie dostarczał swoje produkty Huawei Technologies. Prawnicy firmy doszli do wniosku, że technologia brytyjskiego pochodzenia nie jest objęta ograniczeniami nałożonymi na Huawei przez USA.
      Huawei, 2. największy na świecie producent smartfonów, wykorzystuje projekty ARM do budowy własnych procesorów dla telefonów komórkowych.
      W maju ARM, którego właścicielem jest japoński SoftBank, wstrzymał wszelkie relacje z Huawei po tym, jak Stany Zjednoczone zakazały amerykańskim firmom robienia interesów z chińskim koncernem. Amerykanie uważają, że Huawei ma powiązania z rządem w Pekinie, a sprzęt tej firmy ułatwia szpiegowanie jego użytkowników. Amerykańskie restrykcje to poważny cios dla Huawei. Co prawda wprowadzenie ograniczeń odroczono do listopada, jednak będą one stanowiły poważny cios dla Huawei, która może zostać odcięta od dostaw kluczowych podzespołów.
      Chińska firma jest teraz tym bardziej zainteresowana podpisywaniem umów z takimi firmami jak ARM, gdyż dzięki temu może się uniezależnić od amerykańskich dostawców. Taką próbą uniezależnienia się jest procesor Kirin 990 oraz chipset Ascend 910 AI. Architektura ARM w wersji 8. i 9. to w pełni brytyjska technologia. ARM może dostarczać firmie HiSilicon [to firma należąca do Huawei – red.] architekturę ARM v8-A oraz kolejną generację tej architektury. Doszliśmy do takiego wniosku po kompleksowym przyjrzeniu się obu rozwiązaniom i stwierdzeniu, że są to technologie pochodzące z Wielkiej Brytanii, stwierdziła rzecznik prasowa ARM.
      Na razie restrykcje nałożone na USA nie odbiły się negatywnie na wyniku finansowym Huawei. Przychody za pierwszych 9 miesięcy bieżącego roku zwiększyły się o 24,4% do 610,8 miliarda juanów.
      Na razie nie wiadomo, czy kolejne generacje poza przyszłą ARM v8-A będą objęte amerykańskim zakazem.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewielki, bardzo hałaśliwy ptaszek – lasówka szaro-żółta – ma zostać wykreślony z listy gatunków chronionych. O takiej decyzji poinformował amerykański Fish and Wildlife Service (FWS) przy poparciu części obrońców środowiska. Gatunek przez 50 lat był uznawanay za zagrożony i prowadzono intensywne prace nad jego ochroną. Lasówka zimę spędza na Bahamach, a rozmnaża się w stanie Michigan.
      Lasówka szaro-żółta dobrze zareagowała na aktywne zarządzanie jej populacją, prowadzone przez ostatnich 50 lat. Zidentyfikowano podstawowe zagrożenia i w czasie opracowywania planu ratunkowego odpowiednio nim zarządzano, stwierdzili przedstawiciele FWS. Podkreślono tutaj szczególnie prace wykonane przez stan Michigan i służby federalne na rzecz zwiększenia habitatu, w którym migrująca lasówka się rozmnaża oraz walkę z pasożytnictwem lęgowym ze strony konkurujących gatunków.
      W 1971 roku, dwa lata przed wejściem w życie Ustawy o gatunkach zagrożonych (ESA), populacja tego ptaka spadła do około 201 samców i występował on zaledwie w sześciu hrabstwach stanu Michigan. W roku 2015, kiedy to przeprowadzono ostatnio pełny spis, zarejestrowano 2383 samców i rozszerzenie zasięgu gatunku. Populacja lasówki szaro-żółtej jest oceniania na podstawie liczby śpiewających samców.
      Mimo tego, że gatunek nie jest już uznawany za zagrożony, nadal będzie otoczony szczególną opieką. Prace nad zachowaniem lasówki szaro-żółtej będą kontynuowane w przyszłości. Będą to skoordynowane działania pomiędzy różnymi agencjami, stwierdziła FWS.
      Lasówka na liście gatunków zagrożonych została umieszczona już w 1967 roku, rok po uchwaleniu ESA.
      Lasówkę udało się uratować m.in. dzięki lepszej walce z pożarami niszczącymi jej habitat, zasadzeniu 30 000 hektarów lasu sosną Banksa, ulubionym drzewem lasówki oraz usuwaniu z jej gniazd jaj gatunków pasożytniczych. Średnio każdego roku z gniazd lasówki usuwa się około 3600 jaj starzyka brunatnogłowego.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W ciągu ostatnich 50 lat liczba ptaków w USA i Kanadzie zmniejszyła się o 3 miliardy. Jesteśmy zaszokowani uzyskanymi wynikami. Straciliśmy miliardy ptaków, mówi główny autor badań, Ken Rosenberg z Cornell University. Z artykułu, opublikowanego niedawno w Science, dowiadujemy się, że od roku 1970 liczba ptaków w USA i Kanadzie spadła o 29%.
      Rosenberg stał na czele zespołu naukowego składającego się ze specjalistów z siedmiu instytucji badawczych z obu krajów. Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące 529 gatunków ptaków. Analizie poddano zarówno długoterminowe dane obserwacyjne, jak i dane satelitarne. Rozenberg mówi, że uzyskane wyniki wskazują nie tylko na to, że problem dotyczy tylko ptaków. To silny sygnał, że środowisko zmienione przez człowieka nie jest w stanie podtrzymać istnienia ptaków. A to wskaźnik nadchodzącego załamania całego ekosystemu.
      Liczba amerykańskich i kanadyjskich dojrzałych płciowo ptaków zmniejszyła się o 2,9 miliarda. Do spadków doszło w każdym rodzaju ekosystemów. Populacja ptaków leśnych zmniejszyła się o 1 miliard. Ptaków łąkowych zaś jest o 50%, czyli o 700 milionów, mniej. Zdaniem naukowców, główną przyczyną jest prawdopodobnie utrata habitatów.
      Największych spadków doświadczyły najbardziej rozpowszechnione gatunki. Aż 90% strat w liczebności dotyczy zaledwie 12 rodzin, w tym wróbli, zięb, kacykowatych czy lasówek. Populacja ulubionego przez stawiających karmniki Amerykanów junko zwyczajnego zmniejszyła się o 160 milionów, a pasówki białogardłej o 90 milionów. Oba gatunki wojaków (obrożny i żółtogardły) są obecnie mniej liczne o 130 milionów osobników. Liczba epoletników krasnoskrzydłych zmniejszyła się zaś o 92 miliony.
      !RCOL

      Powszechnie występujące ptaki przestają być powszechne, mówi Peter Marra, były dyrektor w Smithsonian Migratory Bird Center. Gdy spojrzymy na co szerzej, weźmiemy pod uwagę spadki populacji innych zwierząt, od owadów po płazy, widzimy, że możemy mieć do czynienia z załamaniem całego ekosystemu. A to sprowadzi kłopoty na wszystkich. To pokazuje nam, że środowisko, w którym żyjemy, nie jest zdrowe. Ani dla ptaków, ani prawdopodobnie dla ludzi.
      W ramach analiz pod uwagę wzięto duże bazy danych, takie jak USGS Breeding Bird Survey, która jest prowadzona od 1966 roku, czy coroczny Christmas Bird Count, jakie Audubon Society prowadzi od ponad 100 lat.
      W końcu opracowaliśmy wiarygodną metodą oceny liczby ptaków w Ameryce Północnej. Możemy ufać tym obliczeniom. I okazało się, że w czasie krótszym niż jedno ludzkie życie straciliśmy niemal 1/3 ptaków. Jako specjaliści widzimy, że coś się dzieje. Jednak nawet specjalista nie jest w stanie w pełni ocenić zachodzących procesów, mówi biostatystyk Adam Smith z Environment and Climate Change Canada.
      Naukowcy przyjrzeli się też archiwalnym danym z ponad 140 radaów pogodowych NEXRAD rozsianych po terenie całych Stanów Zjednoczonych. Na tej podstawie Adriaan Dokter z Cornell Lab of Ornithology szacował masę ptaków przemieszczających się nad USA w czasie migracji i stwierdził, że spadki w liczebności są nawet widoczne na radarach. "Od roku 2007 biomasa przemieszczających się ptaków zmniejszyła się o około 14%. Tempo spadku widoczne na radarach jest podobne do modeli liczebności ptaków. Dokter zauważył, że największe spadki mają miejsce we wschodniej połowie USA.
      Jest też kilka dobrych wiadomości. Liczebność drapieżników, takich jak orły czy jastrzębie, zwiększyła się 3-krotnie od 1970 roku. Zawdzięczamy to zakazowi stosowania DDT i zakazowi polowań na ptaki drapieżne.
      O 50% zwiększyła się liczebność ptaków wodnych. To z kolei zasługa licznych programów, takich jak North American Waterflow Management, w ramach których zainwestowano miliardy dolarów w ochronę terenów podmokłych, a na szczeblu federalnym prowadzona jest polityka „no-net-loss”.
      Rosenberg uważa, że dobrze sprawdzające się programy ochrony terenów podmokłych i cieków wodnych mogą stać się wzorem dla ochrony terenów trawiastych i tamtejszych gatunków ptaków. Jednak działania muszą być podjęte już teraz. Sądzę, że obecnie wszystkie te spadki da się jeszcze odwrócić. Jednak za 10 lat może się okazać, że jest to nieodwracalne, mówi uczony.
      Laboratorium Ornitologiczne Cornell University (Cornel Lab of Ornithology) ma 7 prostych porad, w jaki sposób każdy może pomóc ptakom. Wystarczy uczynić okna bezpieczniejszymi, tak, by ptaki się o nie nie zabijały. Właściciele kotów powinni trzymać je w domach, a nie wypuszczać na zewnątrz. Zamiast krótko przyciętego trawnika przed domem warto pomyśleć o posadzeniu roślin, które lubią ptaki. Należy też unikać pestycydów, a zatem w sklepie wybierać żywność, która została wyprodukowana bez ich użycia. Jeśli pijemy kawę, warto kupować tę oznaczoną jako "Przyjazna ptakom". Certyfikat "Bird friendly" przyznaje Smithsonian Migratory Bird Center, a otrzymać go mogą te kawy, które są m.in. produkowane tak, by pozostawić pokrywę leśną dla ptaków. Jeśli chcemy pomóc ptakom, i nie tylko im, powinniśmy używać jak najmniej plastików. W końcu ostatnia porada, ale i prośba, obserwujmy ptaki, notujmy i dzielmy się takimi danymi.



      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Apple oskarża Google'a o próbę wywołania strachu u wszystkich użytkowników iPhone'ów poprzez rozpowszechnianie fałszywej informacji jakoby doszło do wielkiego ataku na iPhone'y.
      Przypomnijmy, że na przełomie sierpnia i września google'owski Project Zero poinformował o odkryciu licznych witryn, które prowadzą szeroko zakrojone ataki na iPhone'y. Tymczasem, jak informuje rzecznik prasowy Apple'a Fred Sainz, atak był prowadzony na niewielką skalę, a badacze Google'a znaleźli zaledwie kilka witryn skierowanych do zamieszkującej Chiny mniejszości ujgurskiej, które atakowały swoich użytkowników.
      Wystarczy odwiedzić witrynę, by zostać zaatakowanym, napisał na blogu Project Zero jeden z pracowników Google'a Ian Beer. Udany atak pozwalał na ustalenie lokalizacji telefonu oraz kradzież zdjęć i haseł. Beer dodał, że ataki są prowadzone od co najmniej dwóch lat.
      Apple nie zaprzecza tym informacjom, jednak zauważa, że przedstawiciele Google'a pominęli ważne informacje. Po pierwsze ataki trafały dwa miesiące, nie dwa lata. Po drugie, były prowadzone przeciwko mniejszości ujgurskiej w Chinach, co wskazuje na działania chińskiego rządu, i nie można ich nazwać szeroko zakrojonymi. Ponadto, jak twierdzi Apple, te same witryny atakowały też użytkowników Windows i Androida, ale Google o tym nie wspomniał. Przedstawiciele Google'a tłumaczą, że nic nie wiedzieli o atakach na Androida.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niewykluczone, że Microsoft ponownie znajdzie się na celowniku urzędników. Jak zapewne niektórzy pamiętają, w przeszłości koncern z Redmond dość często miał kłopoty z amerykańskimi i europejskimi urzędami. Jednak w ostatnich latach działania urzędników skupiały się przede wszystkim na Facebooku, Amazonie, Google'u czy Apple'u. Postępowanie Microsoftu nie budziło zastrzeżeń, wydawało się, że firma ani nie wykorzystuje swojej rynkowej pozycji, ani nie narusza prawa.
      Jednak te czasy mogą właśnie odchodzić do przeszłości. Unia Europejska wysyła sygnały, że j Windows 10 oraz Office naruszają przepisy GDPR regulujące kwestie prywatności. Konsekwencje śledztwa w UE mogą być zaś na tyle poważne, że nie można wykluczyć, iż działaniami Microsoftu zajmą się też odpowiednie władze w USA.
      Wątpliwości europejskich urzędników budzi sposób zbierania informacji przez Windows 10. Pytania pojawiały się już przed uchwaleniem GDPR w marcu ubiegłego roku.
      Na przykład w 2017 roku holenderska Agencja Ochrony Danych uznała, że sposób zbierania danych telemetrycznych przez Windows 10 narusza prawo. Koncern nie został ukarany, ale nakazano mu zmianę sposobu zbierania danych. Microsoft wprowadził żądane zmiany w kwietniu 2018 roku. Udostępniono wówczas m.in. Diagnostic Data Viewer, a koncern ogłosił, że narzędzie to czyni zbieranie danych w pełni transparentnym.
      Pojawiły się jednak głosy,że Diagnostic Data Viewer niczego nie czyni bardziej przejrzystym. Jego użytkownik otrzymuje bowiem długą listę niewiele mówiących informacji, takich jak „TelClinetSynthetic.PdcNetworkActivation_4” czy „Microsoft.Windows.App.Browser.IEFrameProcessAttached”. Kliknięcie na tak opisane pozycje wyświetla użytkownikowi kod, który trudno jest analizować nawet specjalistom.
      Holendrzy zabrali się za analizowanie informacji, jakie użytkownik może uzyskać dzięki Diagnostic Data Viewer i doszli do wniosku, że narzędzie spełnia wymagania, jakie postawili Microsoftowi. Zauważyli jednak coś jeszcze. Narzędzie pokazało bowiem, że Microsoft zdalnie zbiera jeszcze inne dane użytkowników. To zaś oznacza, że firma nadal może naruszać przepisy, stwierdzili przedstawiciele Agencji Ochrony Informacji. Holendrzy powiadomili o sprawie irlandzki Komitet Ochrony Danych, gdyż to właśnie w Irlandii mieści się europejska kwatera główna Microsoftu. To Irlandczycy mają zbadać, czy Microsoft narusza GDPR.
      Na razie sprawa nie wygląda dla Microsoftu korzystnie. Holendrzy stwierdzili odkryli bowiem, że Microsoft zbiera dane diagnostyczne i niediagnostyczne. Chcielibyśmy wiedzieć, czy zbieranie danych niediagnostycznych jest konieczne i czy użytkownicy są o tym w jasnym sposób informowani.
      Jeśli europejskie urzędy stwierdzą, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić grzywna sięgająca nawet 4 miliardów dolarów. Jeśli zaś europejskie urzędy dojdą do wniosku, że Microsoft narusza przepisy, to koncernowi może grozić podobne postępowanie w USA, zarówno przed Kongresem jak i przed władzami poszczególnych stanów, które tworzą własne przepisy dotyczące prywatności. Ostatnie problemy z amerykańskimi

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...