Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy

Recommended Posts

Po raz pierwszy wykazano, że układ immunologiczny jest w stanie powstrzymać rozwój guza nowotworowego nie zabijając go przy tym. Naukowcy od lat próbują nakłonić układ odpornościowy do rozprawienia się z nowotworami.

Teraz jest szansa na to, że jednak nasz organizm poradzi sobie z rakiem. Jednak nie w taki sposób, jak dotychczas sądziliśmy. Nie będzie on w stanie zabić komórek rakowych, ale powstrzyma ich rozrastanie się. Odkrycie to pomoże też wyjaśnić, dlaczego czasami guzy nowotworowe nagle przestają rosnąć i przechodzą w stan uśpienia.

Uczonym z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Waszyngtona udało się laboratoryjnie wprowadzić guzy w taki właśnie stan. Mogli dzięki temu obserwować, co dzieje się wówczas z komórkami nowotworowymi i jak działa układ immunologiczny.

Akademicy uzyskali, jak to sami nazywają, stan „równowagi”. Układ odpornościowy zmniejsza zdolność guza do rozrastania się i zabija część komórek nowotworowych. Nie czyni tego na tyle szybko, by zmniejszyć lub w ogóle zlikwidować guza, jednak powoduje, że nie jest on w stanie się powiększać.

Pewnego dnia być może będziemy w stanie uzyskać stan równowagi u pacjentów i w ten sposób zamienić nowotwór w chroniczną chorobę, którą będziemy mogli kontrolować – mówi Mark Smyth, profesor z Cancer Immunology Program w Peter McCallum Cancer Centre w Australii.

Odpowiednie działanie układu odpornościowego jest obecnie uznawane za ważny czynnik w zapobieganiu rozwojowi niektórych nowotworów. Dalsze badania tego procesu mogą doprowadzić do sytuacji, w której nowotwór będzie chorobą chroniczną, podobną do innych poważnych schorzeń kontrolowanych długoterminowo poprzez przyjmowanie leków – dodaje.

Najnowsza (opracowana w 2001 roku) teoria dotycząca oddziaływania układu immunologicznego na nowotwór, mówi, że oddziaływanie to może przyjmować trzy formy.
Układ immunologiczny może zabić nowotwór, może kontrolować jego wzrost lub też może przegrać z nim walkę, a nowotwór się uzłośliwi podczas tej walki.

Dotychczas nie mieliśmy niemal żadnych dowodów na poparcie drugiej z tych tez.

Amerykańscy badacze, którzy dokonali opisanego wyżej odkrycia mówią, że układ immunologiczny nie jest przygotowany na walkę z nowotworami. Te bowiem atakują przede wszystkim osoby starsze, które mają wiek reprodukcyjny już za sobą. Tak więc z ewolucyjnego punktu widzenia obrona przed nowotworem nie jest koniecznością.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Naukowcy od lat próbują nakłonić układ odpornościowy do rozprawienia się z nowotworami. Dotychczas się to nie udawało.

No, nie do końca. Odsyłam choćby do prac prof. Andrzeja Mackiewicza z poznańskiego Wielkopolskiego Centrum Onkologii. Wykonali kawał fantastycznej roboty w leczeniu czerniaka złośliwego modyfikowaną genetycznie szczepionką komórkową, która obecnie wchodzi w ostatnią fazę testów klinicznych. Tymczasem Jego zespół równocześnie pracuje nad bardzo podobną szczepionką, tylko z zastosowaniem minimalnie innego mechanizmu, w celu leczenia raka nerki.

 

Ten przykład celowo podaję, aby podkreślić, że Polacy również mają na tym polu spore osiągnięcia. Podobnych prac na świecie jest mnóstwo, więc stwierdzenie, że do tej pory się nie udawało powstrzymanie nowotworu przez układ immunologiczny, to lekka przesada.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Naukowcy od lat próbują nakłonić układ odpornościowy do rozprawienia się z nowotworami. Dotychczas się to nie udawało.

No, nie do końca. Odsyłam choćby do prac prof. Andrzeja Mackiewicza z poznańskiego Wielkopolskiego Centrum Onkologii. Wykonali kawał fantastycznej roboty w leczeniu czerniaka złośliwego modyfikowaną genetycznie szczepionką komórkową, która obecnie wchodzi w ostatnią fazę testów klinicznych. Tymczasem Jego zespół równocześnie pracuje nad bardzo podobną szczepionką, tylko z zastosowaniem minimalnie innego mechanizmu, w celu leczenia raka nerki.

 

Ten przykład celowo podaję, aby podkreślić, że Polacy również mają na tym polu spore osiągnięcia. Podobnych prac na świecie jest mnóstwo, więc stwierdzenie, że do tej pory się nie udawało powstrzymanie nowotworu przez układ immunologiczny, to lekka przesada.

 

To już poprawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Leczenie raka dużymi dawkami witaminy C (nawet 20g/dziennie), Lizyną, wit.E, i innymi zobacz ,, http://www.dr-rath.com/pl/index.html ''

 

Przy podwaniu statyn na nadcisnienie musi być podwany koenzym Q10.

 

 

Układ immunologiczny może zabić nowotwór, może kontrolować jego wzrost lub też może przegrać z nim walkę, a nowotwór się uzłośliwi podczas tej walki.

 

Strasznie to ludzko brzmi 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najprostsze pytanie: skoro to lek na wszystko, to dlaczego nigdy go nie przebadano w kontrolowanych warunkach, by potwierdzić jego działanie? Tu zaznaczam: to, że ktoś wszedł do laboratorium, potem zrobił czary-mary, wyszedł i powiedział, że ma jakieś wyniki, to NIE są warunki kontrolowane. I drugie pytanie: skoro brak wiarygodnych, kontrolowanych badań, to jakie masz podstawy, by sądzić, że to działa? Takie, ze ktoś napisał w necie albo w Fakcie, że działa? Czy to, że ktoś pisząc o tym w necie powołał się na univ. Cornell? ;D ;D ;D

 

Powiem tak: jeżeli badań dokonał tak wybitny uniwersytet, jak Cornell, to dostarcz mi proszę publikację na ten temat. Zapewniam Cię, że przy pogoni za autopromocją charakterystyczną dla amerykańskich uczelni, na pewno nie omieszkaliby opublikować takich danych - przecież to byłby przełom, Nobel praktycznie gwarantowany (i to w trzech dziedzinach: chemii, fizyce i medycynie/fizjologii). Sam fakt, że naukowcy nigdy nie opublikowali ich wyników w poważnej prasie naukowej świadczy, że coś tu śmierdzi albo że ktoś próbuje się podszyć pod autorytet tej czy innej uczelni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najprostsze pytanie: skoro to lek na wszystko, to dlaczego nigdy go nie przebadano w kontrolowanych warunkach, by potwierdzić jego działanie? Tu zaznaczam: to, że ktoś wszedł do laboratorium, potem zrobił czary-mary, wyszedł i powiedział, że ma jakieś wyniki, to NIE są warunki kontrolowane. I drugie pytanie: skoro brak wiarygodnych, kontrolowanych badań, to jakie masz podstawy, by sądzić, że to działa? Takie, ze ktoś napisał w necie albo w Fakcie, że działa? Czy to, że ktoś pisząc o tym w necie powołał się na univ. Cornell? ;D ;D ;D

 

Powiem tak: jeżeli badań dokonał tak wybitny uniwersytet, jak Cornell, to dostarcz mi proszę publikację na ten temat. Zapewniam Cię, że przy pogoni za autopromocją charakterystyczną dla amerykańskich uczelni, na pewno nie omieszkaliby opublikować takich danych - przecież to byłby przełom, Nobel praktycznie gwarantowany (i to w trzech dziedzinach: chemii, fizyce i medycynie/fizjologii). Sam fakt, że naukowcy nigdy nie opublikowali ich wyników w poważnej prasie naukowej świadczy, że coś tu śmierdzi albo że ktoś próbuje się podszyć pod autorytet tej czy innej uczelni.

 

Mikroos, ale ty jesteś sceptyczny. Poczytaj sobie o teoriach Einsteina i Spychowa to znajdziesz cechy wspólne. Podobnie jest z mlekiem. Wiadomo, że mleko jest szkodliwe. Mówią o tym największe autorytety w medycynie i dietetyce. A w Polsce prowadzona jest kampania "szklanka mleka dla każdego ucznia".

Drugi przykład: system wymyślony przez Polaka, testowany w maluchu - zmieniający energię uderzenia pojazdu na energię obrotową. Maluch z kierowcą uderza w ścianę z prędkością 60 km/h i nic się nie dzieje. Dlaczego nie weszło do produkcji? Przecież to genialne, a zarazem proste jak drut.

Bo za wszystkim stoją duże koncerny...

 

Polecam artykuły np.:

http://www.faceci.com.pl/r_mleko.html

http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=niemleko

 

wystarczy wpisać w google "szkodliwość mleka".

Share this post


Link to post
Share on other sites

do mikroos'a: cytuję dokładniej dlaczego nie mozna tego zrobic w laboratorium (znów nie umiesz czytać ze zrozumieniem):

 

"...W jaki sposób zbudować urządzenie, które potrafiłoby zmierzyć to światło? No i proszę sobie wyobrazić, że nie da się tego zrobić, a to z tego względu, że wszystkie przyrządy pomiarowe, jakie wymyślił człowiek, opierają się na zasadzie pomiaru różnic, zaś w nad-przewodniku nie ma żadnego napięcia, to znaczy różnicy potencjałów. Przepływ w nadprzewodniku zostaje zainicjowany przyłożeniem pola magnetycznego. Reaguje on na nie przepływem światła w swoim wnętrzu i powstaniem większego pola Meissnera wokół niego. ..."

 

w tym przypadku najważneijsze jest to że to działa w praktyce i można to sprawdzić namacalnie i samemu zweryfikować działanie tego proszku, a każdy producent leków na pewno chciałby to zbanować jak najszybciej (z ekonomicznego punktu widzenia a pieniądz rządzi światem)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bzdura. Skoro da się w ogóle stworzyć taki nadprzewodnik, to znaczy, że da się go też zbadać (w końcu publikacji na temat nadprzewodników jest ho ho i jeszcze trochę, dla Twojej informacji: bez kłopotu daje się je zbadać - choćby poprzez badanie pola magnetycznego, które taki nadprzewodnik wytwarza - zresztą doskonale działanie nadprzewodnika widać choćby w maszynach do NMR :) ). To typowy przykład manipulacji: dałeś sobie wmówić, że badnia byłyby niemożliwe i dlatego nie ma wiarygodnych wyników. A tymczasem niejedna grupa zbadała nadprzewodniki i są wiarygodne wyniki na ten temat. Tu pojawia się dodatkowe pytanie: skoro nie ma możliwości badania nadprzewodników, to jak odkrywca tej substancji ją zbadał? ;D I dlaczego wierzysz w badania, gdy nie są podpisane nazwiskiem żadnego wiarygodnego naukowca ani nazwą uniwersytetu? Powołanie się na kogoś NIE jest równoznaczne z samodzielnym podpisaniem się tego kogoś pod odkryciem - przytoczony przez Ciebie człowiek wyłacznie powołał się na czyjś autorytet. Tymczasem uniwersytet nie opublikował tych badań samodzielnie, mimo że mogłyby one być niezwykle ważne dla rozwoju technologii materiałowych - powiedz mi, dlaczego tego nie zrobili? Przecież to istny przełom! No i tu rodzi się kolejna sprzeczność, tak swoją drogą: najpierw piszesz, że nadprzewodnika się nie da zbadać w laboratoriach, a zaraz potem ten sam autor powołuje się na uniwersytet Cornell, który w swoich laboratoriach badał ten związek i wykazał jego cudowne właściwości ;D Cudo!

 

Równie dobzre ja mogę napisać, że objawiła mi się wczoraj Matka Boska albo że jestem w posiadaniu lekarstwa na raka, które wyleczyło mnie już pięciokrotnie z 4-kilogramowego guza - uwierzyłbyś mi? Jeśli tak, to jesteś niezwykle naiwny.

 

Poza tym nadprzewodnik to jedno (i w tę akurat właściwość tego związku jestem w stanie uwierzyć, tzn. uważam ją za wiarygodną), a regeneracja DNA to drugie. Bo skądże niby DNA ma "pamiętać", jaką strukturę miało przed uszkodzeniem, które rzekomo ta substancja przywraca? A skoro wykazano, że potrafi, to dlczego nikt nigdy tego nie opublikował? Toć to gwarantowany Nobel! I jak udowodniono, że tego rzeczywiście dokonuje? Przytocz mi, proszę, jakąś wiarygodną publikację na ten temat, jakieś konkretne badania podpisane nazwiskiem dowolnego wiarygodnego naukowca. Podkreślam: publikację o charakterze naukowym, a nie czyjeś wypociny w internecie, gdzie można napisać bezkarnie wszystko i o wszystkim. A do tego zapewnij powtarzalność badań, aby każdy, kto ma ochotę daną substancję zbadać, mógł zweryfikować wyniki. Dopiero w takiej sytuacji odkrycie ma jakikolwiek sens.

 

A póki co przypomina mi to Macierewicza i Kaczyńskiego: "Wiedza, którą mamy, jest porażająca. Mimo to nie możemy jej wyjawić", ale ciemny lud i tak wszystko kupi ;D ;D ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mikroos, ale ty jesteś sceptyczny.

Dobra cecha, jak na (miejmy nadzieję) przyszłego naukowca. Za to zapewniam Cię, że publikacji naukowych w poważnych czasopismach nie kwestionuję - takie artykuły są recenzowane, oceniane, a ich wyniki są potwierdzane w niezależnych badaniach. W takie wyniki wierzę, nie martw się. Także jestem sceptyczny, ale nie jestem fanatycznie "na nie".

 

Poczytaj sobie o teoriach Einsteina i Spychowa to znajdziesz cechy wspólne.

Czym innym jest teoria, gdzie z góry zaznaczasz, że to jest czysto teoretyczne rozważanie (samo określenie "teoria" oznacza, że są przesłanki, by tak sądzić, ale pozostaje teorią tak długo, jak nie ma na nią jednoznacznych dowodów), a czym innym jest usiłowanie przypisania jakichś właściwości substancji chemicznej i rzekome badanie jej w laboratorium, gdzie możesz uzyskać empiryczne wyniki. Chyba widzisz różnicę?

 

Podobnie jest z mlekiem. Wiadomo, że mleko jest szkodliwe. Mówią o tym największe autorytety w medycynie i dietetyce.

A skąd to wiedzą? Ano z wiarygodnych, powtarzalnych, poprawnych metodologicznie badań, których wyniki opublikowano, a następnie przeanalizowano ich prawdziwość i prawidłowość. Tutaj brak którejkolwiek z wymienionych cech.

 

W tym momencie sam sobie w pewien sposób zaprzeczasz: podajesz przykład mleka, którego szkodliwość wykazano w badaniach naukowych, a jednocześnie namawiasz mnie do uwierzenia w coś, co ktoś gdzieś napisał w internecie. To oczywista sprzeczność.

 

A w Polsce prowadzona jest kampania "szklanka mleka dla każdego ucznia".

Co jest oczywistą bzdurą w sensie naukowym, ale niestety chodzi o czystą politykę: trzeba trzymać przy życui hodowców krów i przemysł mleczarski.

 

Drugi przykład: system wymyślony przez Polaka, testowany w maluchu - zmieniający energię uderzenia pojazdu na energię obrotową. Maluch z kierowcą uderza w ścianę z prędkością 60 km/h i nic się nie dzieje. Dlaczego nie weszło do produkcji? Przecież to genialne, a zarazem proste jak drut. Bo za wszystkim stoją duże koncerny...

Oczywiście. Niemniej jednak wynalazek Polaka został publicznie zaprezentowany, niejednokrotnie pokazano jego właściwości publicznie oraz w specjalistycznych badaniach. czyli znów: istnieją wiarygodne dowody na to, że to działa. A to spora różnica w porównaniu do magicznego proszku na wszystko.

 

Do Ciebie również kieruję pytanie, które zadałem wcześniej: czy gdybym powiedział, że mam w domu substancję, która już 5-krotnie wyleczyła mnie z kilkukilogramowego guza, uwierzyłbyś mi i wychwalał mnie pod słońce jako wielki autorytet z dziedziny medycyny? Czy stuknąłbyś się z politowaniem w czoło i stwierdził, że mnie coś strzeliło w głowę?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Bo skądże niby DNA ma "pamiętać", jaką strukturę miało przed uszkodzeniem, które rzekomo ta substancja przywraca?"

 

nie rozumiem dlaczego nie możesz pojąć faktu iż w genach zapisane jest wszystko i bo właśnie po to one są ażeby pamiętać. to jest proste i logiczne jak 2 razy dwa jest 4.

co do białego proszku problem w tym, że na razie nikt nie potrafi zrobić nadprzewodnika, który działałby w temperaturze pokojowej. Ale ten dziwny biały proszek zachowywał się, jakby był nadprzewodnikiem! i już samo to budzi piorunujace lecz ignorowane (celowo) wnioski.

a twoje podejście do tej ciekawostki jest takie samo jak większości naukowców: to niemozliwe, koniec, kropka. w tym przypadku chodzi jednak o coś więcej bo o darmową energie której nikt nie potrzebuje. przecież dla milionów ludzi oznaczałaby ona koniec pracy i straty liczone w bilionach dolarów jak nie więcej. z drugiej strony wprowadzenie darmowej energii oznaczałoby że cały świat arabski mógłby schować głowe w piasek, a który w takim momencie mógłby stać sie aktywnym zagrożeniem dla naszej planety. czaisz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Bo skądże niby DNA ma "pamiętać", jaką strukturę miało przed uszkodzeniem, które rzekomo ta substancja przywraca?"

 

nie rozumiem dlaczego nie możesz pojąć faktu iż w genach zapisane jest wszystko i bo właśnie po to one są ażeby pamiętać. to jest proste i logiczne jak 2 razy dwa jest 4.

Ale, ale. Ten związek podobno ma takie właściwości, że przywraca stan DNA sprzed uszkodzenia - a skoro w DNA już jest zapisana zła informacja, to skąd związek albo DNA wie, jaką strukturę miało przed uszkodzeniem? Gdyby było tak, jak piszesz, DNA pomimo mutacji byłoby zawsze dziedziczone w formie prawidłowej. Tymczasem mutacje niestety (i trochę "stety", bo mamy dzięki nim ewolucję) są dziedziczone, bo dziedziczenie polega na kopiowaniu DNA w takim stanie, w jakim było w momencie replikacji - a nie w takim, w jakim życzylibyśmy sobie, żeby było. Właśnie widać, jakie masz pojęcie o genetyce, dzieciaku.

 

co do białego proszku problem w tym, że na razie nikt nie potrafi zrobić nadprzewodnika, który działałby w temperaturze pokojowej. Ale ten dziwny biały proszek zachowywał się, jakby był nadprzewodnikiem! i już samo to budzi piorunujace lecz ignorowane (celowo) wnioski.

A jaką masz podstawę, by sądzić, że ten związek ma te właściwości? Jakie masz źródło wiedzy? No i skoro są te wnioski, to dlaczego nie ma ich publikacji? Przecież metodologia badań jest dostępna, dalczego nikt ich nie wykona, skoro to takie oczywiste, że proszek działa? I dlaczego wierzysz komuś, kto nawet nie potrafi w przekonujący sposób wykazać, że to, o czym mówi, to prawda? Poza tym w artykule pojawia się idiotyczna sprzeczność: związku się nie da zbadać w warunkach laboratoryjnych, ale ten facet posiada wyniki badań z uniwersytetu i opiera się na nich ;D ;D ;D To aż ocieka głupotą i manipulacją. Powtarzam moje pytanie, na które nie odpowiedziałeś: czy gdybym powiedział, że mam substancję która mnie samego wielokrotnie wyleczyła, uwierzyłbyś? Czy stuknął się w głowę i stwierdził, że wygaduję bzdury? Podejrzewam, że to drugie.

 

a twoje podejście do tej ciekawostki jest takie samo jak większości naukowców: to niemozliwe, koniec, kropka.

Ależ absolutnie nie! Uwierzę w działanie białego proszku, jeśli powstaną wiarygodne wyniki z wiarygodnych badań. Wtedy uwierzę, tak samo jak uwierzyłem choćby w kilkadziesiąt publikacji, które były mi potrzebne do rozpoczęcia moich badań. Wyniki niejednokrotnie były zaskakujące, ale badania były wykonane poprawnie i potwierdzone przez innych badaczy, więc można było je uznać za prawdziwe (czyli zgodne z rzeczywistością). Wszystko jest kwestią wiarygodności wyników, która w tym przypadku jest właściwie zerowa. Tymczasem ty prezentujesz dużo gorszą postawę, czyli kompletną naiwność. Facet coś napisał, nie poparł teog niczym wiarygodnym poza powoływaniem się na autorytety, które z kolei nigdy nie potwierdziły jego dokonań, a ty łykasz to bezkrytycznie. Ciekawe, jak ty byś się czuł, gdyby przyszedł do ciebie Pan Stachu w szpitalu i zaproponował podanie leku, który zaleca Goździkowa. Wziąłbyś? Czy liczył na to, że jednak ktoś poda tobie lek wiarygodny i mający potwierdzoną skuteczność? A zresztą, jakim szpitalu, szpital jest dla amatorów, znachor lepszy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy gdybym powiedział, że mam substancję która mnie samego wielokrotnie wyleczyła, uwierzyłbyś?

 

gdyby cie wyleczyła - tak.

 

1) nadal nie rozumiesz że im mniej ludzi wie o pewnych sprawach tym lepiej dla tych co maja nad nimi władzę.

2) dziedziczenie mutacji jest tak samo oczywiste ale dlaczego wykluczasz możliwość czegoś na wzór funkcji przywracania systemu jak w komputerach. może naturze trzeba pomóc bo zatraciła pewne cechy w wyniku właśnie takich różnych mutacji (wirusów komputerowych). poza tym podważasz badania z laboratorium Bristol-Myers-Squibb które zapewne są dostępne i nie wyssane z palca choć osobiście nie opisze biologicznie procesu wchodzenia proszku w reakcje z dna

3) jeśli potwierdzi sie istnienie substancji która w taki magiczny sposób wchodzi w reakcje z dna i rzeczywiscie je naprawia, zasmakujemy jednym słowem długowieczności (pod względem biologicznym wydaje mi sie to kompletnie logiczne)

Share this post


Link to post
Share on other sites

czy gdybym powiedział, że mam substancję która mnie samego wielokrotnie wyleczyła, uwierzyłbyś?

 

gdyby cie wyleczyła - tak.

No to informuję: pij 30% kwas solny, mnie pomógł w osiąganiu lepszych osiągów w nauce, naprawdę. Goździkowa też potwierdzi, że tak było. Zaczniesz pić, jak dostaniesz kiedyś tróję ze sprawdzianu?

 

1) nadal nie rozumiesz że im mniej ludzi wie o pewnych sprawach tym lepiej dla tych co maja nad nimi władzę.

Ale wyniki badań, skoro już je rzekomo wykonano, da radę opublikować. Dlaczego tego nie zrobiono? Póki co przyjmujesz postawę, zgodnie z którą można bezkarnie napisać każdą bzdurę, a ty sam ją bezkrytycznie kupisz, bo w razie czego zasłonisz się tłumaczeniem, że to jest prawda, tylko każdy boi się ją publikować. Powtarzam, zupełnie jak z Macierewiczem: "Mam porażającą wiedzę, która zmieniłaby raz na zawsze cały kraj... ale jej nie opublikuję, bo nie i już!" ;D

 

dziedziczenie mutacji jest tak samo oczywiste ale dlaczego wykluczasz możliwość czegoś na wzór funkcji przywracania systemu jak w komputerach.

Bo w komputerze, żeby przywrócić system, MUSISZ mieć jakąs matrycę, która pokaże, jak system wyglądał przed uszkodzeniem (np. poprzez robienie regularnego backupu albo poprzeze przywrócenie z poprawnej płyty z systemem). Tymczasem w modelu, który ty próbujesz forsować, dzieje się to bezmatrycowo. To bardzo odważna koncepcja, więc pokaż mi konkretnie, jak to zachodzi. Przy czym zaznaczam: pokaż mi wyniki konkretnych badań, a nie jakieś czyjeś wypociny w internecie.

 

poza tym podważasz badania z laboratorium Bristol-Myers-Squibb które zapewne są dostępne i nie wyssane z palca choć osobiście nie opisze biologicznie procesu wchodzenia proszku w reakcje z dna

Podstawowe pytanie: skąd wiesz, że badania w BMS w ogóle miały miejsce? Skąd wiesz, że ten facet ot tak sobie nie rzucił nazwy tej firmy? No i najbardziej oczywiste pytanie: skoro już zainteresował firmę farmaceutyczną odkryciem, które mogłoby jej zapewnić raz na zawsze dominację na rynku farmaceutycznym (póki co BMS jest średniakiem), to dlaczego nie skorzystali z takiej okazji? Bez tego nigdy nie pokonają Roche'a i nie zbiją gigantycznej fortuny. Dlaczego tego nie zrobili? Przecież biały proszek złota to lek na wszystkie choroby i dominacja na rynku na zawsze!

 

3) jeśli potwierdzi sie istnienie substancji która w taki magiczny sposób wchodzi w reakcje z dna i rzeczywiscie je naprawia, zasmakujemy jednym słowem długowieczności (pod względem biologicznym wydaje mi sie to kompletnie logiczne)

W takim razie zadaję najbardziej oczywiste możliwe pytanie: dlaczego w takim razie nikt nie wydał na świat leku zapewniającego długowieczność? No dlaczego, do diabła?! Przecież to istna żyła złota, ludzie zapłacą KAŻDĄ CENĘ, żeby to uzyskać. Dlaczego tego nie zrobili?!

 

 

Powtarzam też moje pytanie: czy nie budzi twoich podejrzeń o manipulację fakt, że autor twierdzi, że badań nie da się wykonać w laboratorium, a potem powołuje się na wyniki badań z uniwersytetu?

 

I pytanie drugie: czy nie jest twoim zdaniem podejrzany fakt, że ten człowiek powołał się na uniwersytet, z uczelnia z kolei nigdy nie opublikowała tych danych?

Share this post


Link to post
Share on other sites

posiadanie takiej substancji byłoby zarówno piękne jak i niebezpieczne. a odpowiem inaczej: co ty bys zrobił gdybys miał lek na wszystko? wielu na pewno zatrzymałoby go dla siebie. w ten temat wbijać dalej nie będe hehe

a co do matrycy; byc może dna jest bardziej inteligentne niz nam sie wydaje? a może istnieje jedna i ta sama maksymalnie zoptymalizowana matryca dla calej rasy ludzkiej (co wydawałoby sie bez sensu a może najbardziej prawdopodobne)? przecież to własnie odpowiednia kombinacja w genach daje konkretne cechy (efekty 'działania' alleli dominujacych). w takiej wersji stworzenie człowieka (prawie) idealnego to kwestia czasu a przecież inzynieria genetyczna to prężnie rozwijajaca sie dziedzina nauki

Share this post


Link to post
Share on other sites

posiadanie takiej substancji byłoby zarówno piękne jak i niebezpieczne. a odpowiem inaczej: co ty bys zrobił gdybys miał lek na wszystko? wielu na pewno zatrzymałoby go dla siebie.

A firma farmaceutyczna natłukłaby na tym kasy, i to chętniej niż ktokolwiek w jakiejkolwiek branży, zapewniam. Zawsze tak strasznie ich za to krytykujesz, a teraz udajesz, że tego nie dostrzegasz.

 

Poza tym sam pomyśl: gdyby to odkrycie było prawdą, to kto o zdrowych zmysłach ryzykowałby chwaleniem się, że jest w posiadaniu takiego panaceum? Przecież to jest nastawianie głowy pod zemstę ze strony "złych korporacji" czy w najlepszym wypadku, pod szpiegostwo przemysłowe. Gdyby ktoś chciał zatrzymać coś takiego dla siebie, to po co informował świat, że taki związek posiada?!

 

a co do matrycy; byc może dna jest bardziej inteligentne niz nam sie wydaje?

Być może jest - jeśli tak, to żeby to wykazać trzeba by zrobić badania, a nie napisać w internecie, że tak jest. Cały czas powtarzam: ja nie zaprzeczam temu a priori, tylko oczekuję wyników badań. Jeśli ktoś w wiarygodny sposób udowodni, że tak jest, nie będę dyskutował. Tylko pokaż mi wreszcie te dowody! Bo póki co powtarzasz tylko farmazony, które ktoś sobie gdzieś napisał.

 

a może istnieje jedna i ta sama maksymalnie zoptymalizowana matryca dla calej rasy ludzkiej (co wydawałoby sie bez sensu a może najbardziej prawdopodobne)?

A może istnieje, a może nie. Tylko znów: udowodnij, że jednak tak jest, jeśli chcesz opierać cokolwiek na takim odkryciu. Przecież podobno ktoś to nawet odkrył i ma wiarygodne dane - skoro ma, to dlaczego ich nie opublikował?

 

 

Poza tym konsekwentnie unikasz odpowiedzi na moje pytania:

 

Czy nie budzi twoich podejrzeń o manipulację fakt, że autor twierdzi, że badań nie da się wykonać w laboratorium, a potem powołuje się na wyniki badań z uniwersytetu?

 

Czy nie jest twoim zdaniem podejrzany fakt, że ten człowiek powołał się na uniwersytet, z uczelnia z kolei nigdy nie opublikowała tych danych?

 

Skąd wiesz, że badania w BMS w ogóle miały miejsce? Skąd wiesz, że ten facet ot tak sobie nie rzucił nazwy tej firmy? No i najbardziej oczywiste pytanie: skoro już zainteresował firmę farmaceutyczną odkryciem, które mogłoby jej zapewnić raz na zawsze dominację na rynku farmaceutycznym (póki co BMS jest średniakiem), to dlaczego nie skorzystali z takiej okazji?

 

Będziesz pił 30% kwas solny, gdy dostaniesz 3 ze sprawdzianu? Mnie naprawdę pomógł, przecież napisałem to w internecie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

to że czasami nie da sie czegos sprawdzic eksperymentalnie gdyz ogólny stan wiedzy na to nie pozwala, nie oznacza że cos trzeba od razu wyrzucać do kosza. na wszystkie teorie przedstawiane na forum bez potwierdzenia doświadczalnego najeżdżasz ot tak sobie nawet gdy ktos podaje ci proste przyczyny niemozności weryfikacji. jak przyznał sie jeden z naukowców nie chciał on ryzykowac kariery bo wiedział że póki co trzeba poszukać nowszych metod badawczych. (i to ma sens) a może ktos inny na jego miejscu by to zrobił a może teraz to robi albo od dawna jest to skrupulatnie chowane? masz dziwne podejście do przyjmowania nowych informacji. bo co niepoznane jest dla ciebie czarną magią za którą powinni palić na stosie. czasami odnajduje sie rozwiązania bez idei znalezienia konkretnego celu a wtedy inaczej trzeba doszukiwac sie fundamentów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

to że czasami nie da sie czegos sprawdzic eksperymentalnie gdyz ogólny stan wiedzy na to nie pozwala, nie oznacza że cos trzeba od razu wyrzucać do kosza.

Ależ ja napisałem wyraźnie: nie przekreślam tej teorii, tylko oczekuję, aż ktoś mi ją wiarygodnie udowodni, wtedy ją zaakceptuję. Dlaczego nie zaczniesz pić kwasu solnego, by uczyć się lepiej? Odpowiedz proszę wreszcie na moje pytania!

 

na wszystkie teorie przedstawiane na forum bez potwierdzenia doświadczalnego najeżdżasz ot tak sobie nawet gdy ktos podaje ci proste przyczyny niemozności weryfikacji.

Ale tutaj rzekome przyczyny niemożności weryfikacji są bardzo kiepskie. Jedna z nich ejst taka, że czegoś się rzekomo nie da zbadać w laboratorium, podczas gdy:

1. Da się (przykład nadprzewodników)

2. Zaraz potem ten sam człowiek opiera się na autorytecie uczelni i na jej badaniach (w domyśle: w laboratoriach)!!! To przecież w oczywisty sposób sugeruje manipulację

 

jak przyznał sie jeden z naukowców nie chciał on ryzykowac kariery bo wiedział że póki co trzeba poszukać nowszych metod badawczych.

Czyli przyznał się, że jego dowody wcale nie są jednoznaczne, są nieprecyzyjne i niewiarygodne? Przecież gdyby były ok, nie byłoby kłopotu z publikacją. Kariery też na pewno by nie zaryzykował, gdyby przedstawił wiarygodne wyniki badań - za to Nobla by dostał na pewno. Za to znacznie bardziej ryzykuje uniwersytet, jeśli informuje świat o odkryciu, a potem odmawia przedstawienia ich w formie zgodnej z wymogami współczesnej nauki. Przecież jeśli (no właśnie: JEŚLI) takie badania kiedykolwiek miały na univ. Cornell miejsce, to władze uczelni musiały na nie wydać zgodę - nie zgodziłyby się na wykonanie badania na zasadzie sztuki dla sztuki, takie testy robi się z jasnym celem publikowania wyników.

 

Poza tym: jakie masz przesłanki, by wierzyć, ze takie badania kiedykolwiek wykonano? Dlaczego wierzysz, że ktokolwiek na tej uczelni tę substancję badał, skoro sama uczelnia nigdy nie potwierdziła tego faktu? Czy jeśli powiem, że jesteś wielbłądem, a Ty tego nie potwierdzisz, to będzie mimo wszystko znaczyło, że tym wielbłądem jesteś? Czy jednak ty sam albo ktoś wiarygodny musiałby ten fakt potwierdzić?

 

albo od dawna jest to skrupulatnie chowane?

Ale dlaczego jest chowane? Uniwersytet, który odkryłby tak przełomową substancję i udowodnił jej działanie prawdopodobnie stałby się najważniejszym ośrodkiem badań nad lekami na świecie!

 

czasami odnajduje sie rozwiązania bez idei znalezienia konkretnego celu

No dobra, ale jeśli się je odnalazło, to w czym jest kłopot, żeby pokazać, jak się to robi?

 

 

 

Wracam do przykładu, który kiedyś przytoczyłem w rozmowie z waldim: "ja bym pobiegł na 100 m poniżej 9 sekund, ALE MI SIĘ NIE CHCE". To jest dokładnie ten sam przykład. Skoro to takie oczywiste, że ta substancja działa, to dlaczego nikt nie wyjaśnił, jak to odkrył?

 

 

 

Aha, proszę cię ponownie o odpowiedzi na moje pytania. Są bardzo ważne i może dzięki nim zrozumiesz, dlaczeo uważam ten temat za mistyfikację.

Share this post


Link to post
Share on other sites

wyraźnie jest napisane czego nie da sie zbadać i dlaczego (chyba nie przeczytałeś tekstu w całości albo jestes zbyt ciemny by to pojąć) bo jednak każdy kto umie kleic informacje powinien odnieść podobne wrażenie i uznać tekst za na tyle stabilny, logiczny i poprawny że w gre powinna wchodzić jedynie kwestia czasu. wg ciebie wszystkie opisywane miejsca i osoby to chyba wogole nie istnieją tylko nie wiem na jakiej podstawie mam tak z gory zakładać. ja nie mówie że masz cos akceptować tylko przyjąć do wiadomości i pomysleć nad tym (tzn nie pytac sie gdzie jest matryca tylko pomysleć ze przeciez moze istniec i samemu pogłówkować). może jest gdzieś ktos kto to czyta i rodzi sie z niego kolejny naukowiec ??  ;D

Share this post


Link to post
Share on other sites

wyraźnie jest napisane czego nie da sie zbadać

No dobra, tylko skoro się nie da zbadać, to dlaczego w ciemno wierzysz, że tak jest? I dlaczego oni publikują wyniki badań, których nie da się wykonać? ;D ;D ;D

 

każdy kto umie kleic informacje powinien odnieść podobne wrażenie i uznać tekst za na tyle stabilny, logiczny i poprawny

No, właśnie nie do końca. Zadałem kilka pytań do tekstu, na które ciągle nie odpowiedziałeś. Na czele z wątpliwością, czy którykolwiek z tych ludzi kiedykolwiek istniał.

 

*** Ciągle uchylasz się od odpowiedzi na moje pytania!! *** (może teraz dotrze)

 

wg ciebie wszystkie opisywane miejsca i osoby to chyba wogole nie istnieją tylko nie wiem na jakiej podstawie mam tak z gory zakładać.

Na takiej podstawie, że nigdy nie słyszałem o żadnym z tych ludzi, nigdy nie czytałem ich publikacji, nigdy nie czytałem o wspomnianej substancji w poważnej prasie, właściwie to jest niewiele bardziej wiarygodna od jakichkolwiek bzdur, które można napisać w internecie. Nie wydaje się tobie podejrzany sam fakt, że ktoś pisze o nie wiadomo jakich rewelacjach, a potem odmawia jakichkolwiek informacji na temat tego, jakie ma dowody, by udowodnić prawdziwość swoich twierdzeń? Albo to, że nie ma najmniejszych podstaw, by wierzyć, że ten związek kiedykolwiek był na univ. Cornell, skoro sam uniwersytet nie potwierdza, jakoby kiedykolwiek takie badania wykonywał? Dlaczego do Ciebie nie docierają tak proste fakty? I czy nie uważasz, że serwis w internecie, w którym jeden z działów ma tytuł "Paranormal", inny - "Zamyślenia", a jeszcze inny odwołuje się do religii, jest średnio wiarygodny jako źródło wiedzy stricte naukowej? Dlaczego uważasz za wiarygodny artykuł, w którym przewija się motyw ufologii, egipskich rytuałów przejścia (skąd facet wiedział, że podawano w Egipcie 500 mg, gdy do dziś nie wiadomo, jak wyglądało przygotowywanie człowieka do rytuału przejścia?)

 

ja nie mówie że masz cos akceptować tylko przyjąć do wiadomości i pomysleć nad tym (tzn nie pytac sie gdzie jest matryca tylko pomysleć ze przeciez moze istniec i samemu pogłówkować)

Już samo to, że pytam, gdzie jest matryca, świadczy o tym, że rozważam możliwość prawdziwości takiego zjawiska, nie sądzisz?

 

może jest gdzieś ktos kto to czyta i rodzi sie z niego kolejny naukowiec ??  ;D

Oby, oby! Mam nadzieję, że kiedyś zbada ten związek - jeśli wykaże w wiarygodny sposób jego właściwości, to obiecuję, że uwierzę w to. Tak samo uwierzyłem już w bardzo wiele artykułów.\

 

 

O, i jeszcze jedno! Wyszukaj sobie w artykule fragment o tym, jak wyleczono chorego na gorączke kleszczową i chorych na AIDS. Moje pytanie: skoro wykonano badania, to musi (zgodnie z prawem amerykańskim) istnieć dokumentacja wykonania takich badań. Gdzie się ona zapodziała? Dlaczego facet nie podał ich, choć mogłoby to znacznie podnieść wiarygodność jego rewelacji? Dlaczego nigdzie nie ma linku do wyników tych badań, skoro badania wykonano i zakończyły się sukcesem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy nie budzi twoich podejrzeń o manipulację fakt, że autor twierdzi, że badań nie da się wykonać w laboratorium, a potem powołuje się na wyniki badań z uniwersytetu?

no własnie chodzi o to że nie może tego zbadac tak jakby chciał a obecne metody podają wyniki które sie nie zgadzaja z obserwowanymi właściwościami materiału

 

Czy nie jest twoim zdaniem podejrzany fakt, że ten człowiek powołał się na uniwersytet, z uczelnia z kolei nigdy nie opublikowała tych danych?

bo niby po co miałaby publikować rzeczy nie dające konkretnych odpowiedzi

 

skoro już zainteresował firmę farmaceutyczną odkryciem, które mogłoby jej zapewnić raz na zawsze dominację na rynku farmaceutycznym (póki co BMS jest średniakiem), to dlaczego nie skorzystali z takiej okazji?

 

powodow może byc sto naście

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ale dlaczego jest chowane? Uniwersytet, który odkryłby tak przełomową substancję i udowodnił jej działanie prawdopodobnie stałby się najważniejszym ośrodkiem badań nad lekami na świecie!"

 

a może zostałby pierwszym celem do zniszczenia a główni naukowcy zostaliby porwani przez terrorystów?

 

pytanie z kwasem solnym jest bez sensu ponieważ zbyt oczywista jest odpowiedź ale jak wiesz dobrze wielu ludzi wierzy w goździkową. tu natomiast chodzi o substancje która rzekomo zakrzywia czasoprzestrzeń która dawno temu była przewidywana przez niejeden umysł nauki a której nigdy nie zaobserwowano. wydaje mi sie że prowadzone są tajne testy na tej substancji podobnie jak było w przypadku nitinolu czy innych dziwnych materiałach o właściwościach przeczących obecnemu stanowi nauki a o których do dziś mało kto wie. bo jezeli uda sie odnaleźć materie o ujemnej energii zostaniemy władcami wszechświata o czym wspominam po raz nasty (a ten materiał wydaje sie wykazywać właściwości działające na podobnej zasadzie do poszukiwanej egzotycznej materii)

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ale dlaczego jest chowane? Uniwersytet, który odkryłby tak przełomową substancję i udowodnił jej działanie prawdopodobnie stałby się najważniejszym ośrodkiem badań nad lekami na świecie!"

 

a może zostałby pierwszym celem do zniszczenia a główni naukowcy zostaliby porwani przez terrorystów?

Już sam fakt, że ogłosili posiadanie takiej substancji sprawia, że są zagrożeni. A mimo to odważyli się o tym powiedzieć i o ile wiem, nigdy nie było porwania związanego z odkryciem magicznego złotego proszku. Nie dostrzegasz tego? Właśnie teraz ten naukowiec byłby hipotetycznie najbardziej zagrożony, bo jest w posiadaniu danych, których nie posiada nikt inny, a które mogłyby wywrócić świat do góry nogami.

 

pytanie z kwasem solnym jest bez sensu ponieważ zbyt oczywista jest odpowiedź

Ale dlaczego? Ja przecież napisałem w internecie, że tak jest. Dla mnie równie oczywista jest odpowiedź, że platyna i złoto jako metale ciężkie są wysoce toksyczne dla człowieka. I ty pewnie też to wiesz, a jednak bezkrytycznie kupujesz ten artykuł.

 

Czy nie budzi twoich podejrzeń o manipulację fakt, że autor twierdzi, że badań nie da się wykonać w laboratorium, a potem powołuje się na wyniki badań z uniwersytetu?

no własnie chodzi o to że nie może tego zbadac tak jakby chciał a obecne metody podają wyniki które sie nie zgadzaja z obserwowanymi właściwościami materiału

Bardzo selektywnie to traktujesz. Z jednej strony uważasz, że nie da się zmierzyć obiektywnych własności materiału, ale z drugiej orzekasz, że pewne właściwości materiału obiektywnie da się udowodnić. Odpowiedz: dlaczego wypuszczono w świat informację, że ta substancja naprawia DNA w sposób bezmatrycowy, a jednocześnie nikt nie wypuścił publikacji na ten temat, by uwiarygodnić to odkrycie? Przecież gdyby to była prawda, to jej odkrywca nie miałby niczego do ukrycia, a nawet więcej: chciałby, aby jego odkrycie było potraktowane poważnie i żaden człowiek mojego pokroju się do niego nie przyczepił. A mimo to nie zrobił tego - czyżby miał coś do ukrycia? Przecież publikacja suchego wyniku przyszła mu tak łatwo!

 

Wracam też do pytania o leczenie chorych na AIDS: skoro badania prowadził BMS, to zgodnie z prawem musiał (jako firma zarejestrowana w USA) prowadzić dokumentację swoich badań. Dlaczego brakuje jakichkolwiek doniesień na temat badania tego leku na zwierzętach, na kulturach in vitro, dlaczego nie ma żadnego oficjalnego dokumentu z testów klinicznych I fazy ani oficjalnego zezwolenia FDA na badanie tego leku? Przecież jeśli firma tego dokonywała, to MUSZĄ istnieć na to dokumenty!! A tymczasem jakoś nikt ich nie przytacza.

 

Czy nie jest twoim zdaniem podejrzany fakt, że ten człowiek powołał się na uniwersytet, z uczelnia z kolei nigdy nie opublikowała tych danych?

bo niby po co miałaby publikować rzeczy nie dające konkretnych odpowiedzi

Oj, strasznie mocno wychodzi nieobycie z prawdziwą nauką :P Radzę poczytać trochę specjalistycznych czasopism. Bardzo często sam wynik "nie wiemy, dlaczego tak jest" jest bardzo cenną informacją - choćby dlatego, że pozwala to na rozwój lepszego sprzętu, który umożliwiłby zbadanie tego typu materii i dojście do prawdy. Tymczasem takiej publikacji brak, powiedz mi, dlaczego? Szczególnie poważne uniwersytety wolą publikować każde swoje badania, nawet jeśli "nic im nie wyszło" choćby po to, by rozliczyć się ze spędzonych przez naukowców godzin pracy. Tu, na marginesie, kolejne pytanie: skoro badania wykonano na uniwersytecie, to dlaczego brak dokumentów potwierdzających to? Dlaczego uniwersytet zgodził się poświęcić swój sprzęt i laboratoria oraz czas swoich pracowników i oddelegować ich do projektu, z którego sama uczelnia nie ma żadnej korzyści w postaci publikacji?

 

skoro już zainteresował firmę farmaceutyczną odkryciem, które mogłoby jej zapewnić raz na zawsze dominację na rynku farmaceutycznym (póki co BMS jest średniakiem), to dlaczego nie skorzystali z takiej okazji?

powodow może byc sto naście

To bardzo ciekawe, bo jeszcze niedawno obowiązywała wersja, że firmy farmaceutyczne zrobią wszystko dla kasy. A tymczasem mieli przecież w ręku lek na niemal każdą znaną człowiekowi chorobę! Chyba nie jesteś na tyle naiwny, by wierzyć, że dobrowolnie wypuścili z rąk klucz do dominacji nad światem :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

a taki lek byłby nic nie wart właśnie z powodu takiego przecieku informacji jaki nastąpił i dlatego sprawe uważa sie za wymysł tępego dziwaka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Guzy nowotworowe zawierają wiele różnych gatunków grzybów, donoszą naukowcy z izraelskiego Instytutu Naukowego Weizmanna oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego (UCSD). Autorzy badań, których wyniki opublikowano w piśmie Cell, uważają, że odkrycie grzybów wewnątrz guzów może potencjalnie przydać się podczas diagnostyki nowotworów poprzez testy krwi, nie można też wykluczyć, że będzie ono pomocne w czasie leczenia.
      Naukowcy z Izraela i USA poszukiwali grzybów w ponad 17 000 próbek tkanek i krwi pobranych od pacjentów z 35 rodzajami nowotworów. Odkryli, że grzyby występują we wszystkich badanych rodzajach nowotworów. Najczęściej ukrywały się wewnątrz komórek nowotworowych lub wewnątrz komórek układu odpornościowego obecnych w guzach.
      Autorzy badań zauważyli też liczne korelacje pomiędzy konkretnym gatunkiem grzyba w guzie nowotworowym, a warunkami związanymi z leczeniem nowotworu. Okazało się na przykład, że osoby chorujące na raka piersi, w których guzach występuje Malassezia globosa – grzyb zwykle występujący na skórze – mają mniejsze szanse na przeżycie, niż osoby, u których Malassezia globosa nie występuje. Ponadto specyficzne gatunki grzybów były częściej znajdowane w guzach raka piersi starszych pacjentów, niż młodszych, w guzach nowotworowych płuc u palących niż u niepalących, a w guzach czerniaka nie reagujących na immunoterapię częściej, niż w reagujących.
      Zdaniem profesora Ravida Straussmana z Wydziału Biologii Molekularnej Komórki Instytutu Weizmanna, spostrzeżenia te wskazują, że obecność grzybów to nowy niebadany dotychczas obszar onkologii. Dzięki tym odkryciom powinniśmy lepiej zrozumieć potencjalny wpływ grzybów na guza i ponownie przyjrzeć się temu, co wiemy na temat nowotworów z punktu widzenia ich „mikrobiomu”, stwierdza uczony.
      Nie od dzisiaj wiemy, że w guzach obecne są też bakterie. Autorzy najnowszych badań przyjrzeli się również im i stwierdzili, że w guzach istnieją typowe „huby” obu mikroorganizmów. Na przykład dla guzów, w których obecne są grzyby z rodzaju Aspergillus, typowe są inne bakterie, niż dla guzów, gdzie występują grzyby z rodzaju Malassezia. Odkrycie tych „hubów” może mieć olbrzymie znaczenie, gdyż występowanie bakterii i grzybów w guzach jest skorelowane zarówno z podatnością guza na leczenie, jak i z szansami pacjenta na przeżycie.
      Badania te rzucają nowe światło na złożone środowisko biologiczne guzów, a przyszłe badania pokażą nam, w jaki sposób grzyby wpływają na rozrost nowotworu, mówi współautor badań, profesor Yitzhak Pilpel. Fakt, że grzyby znajdujemy nie tylko w komórkach nowotworowych, ale też w komórkach odpornościowych pokazuje, że w przyszłości prawdopodobnie odkryjemy, że grzyby wywierają jakiś wpływ nie tylko na komórki nowotworowe, ale też na odpornościowe i ich aktywność, dodaje uczony.
      Obecność grzybów w komórkach nowotworowych to z jednej strony niespodzianka, a z drugiej strony coś, co można było przewidzieć. To niespodzianka, gdyż nie wiemy, jaką drogą grzyby dostają się do guzów w różnych częściach ciała. Jest to jednak coś, czego należało się spodziewać, gdyż pasuje do zdrowego mikrobiomu całego organizmu, w tym mikrobiomu jelit, ust czy skóry, gdzie bakterie i grzyby wchodzą w interakcje, tworząc złożone społeczności, mówi profesor Rob Knight z UCSD.
      Naukowcy badali też krew pod kątem DNA grzybów i bakterii. Uzyskane wyniki sugerują, że pomiary DNA mikroorganizmów we krwi mogą pomóc we wczesnym wykryciu nowotworu, gdyż w krwi osób z nowotworami i osób zdrowych występują różne sygnatury tego DNA, wyjaśnia doktor Gregory Sepich-Poore.
      Nauka szacuje, że na Ziemi istnieje ponad 6 milionów gatunków grzybów. Są one obecne w każdym zakątku planety. Dotychczas udało się zidentyfikować około 148 000 gatunków z czego zaledwie kilkaset zamieszkujących organizm człowieka.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Od kilku dekad naukowcy obserwują, że coraz więcej osób dorosłych przed 50. rokiem życia zapada na nowotwory. Naukowców z Brigham and Women's Hospital zauważyli, że liczba przypadków wczesnych nowotworów – w tym nowotworów piersi, okrężnicy, nerek, wątroby, przełyku i trzustki – gwałtownie rośnie na całym świecie, a wzrost ten nagle przyspieszył około 1990 roku. Podjęli się więc bardziej szczegółowej analizy, której wyniki opublikowali na łamach Nature Reviews Clinical Oncology.
      Profesor Shuji Ogino mówi o zidentyfikowaniu zjawiska, które badacze nazwali „efektem kohorty urodzenia”. Okazuje się, że osoby urodzone później są narażone na większe ryzyko rozwoju nowotworu niż osoby urodzone wcześniej. Ludzie urodzeni w roku 1960 są bardziej narażeni na rozwój nowotworu przed 50. rokiem życia niż ludzie urodzeni w roku 1950, wyjaśnia Ogino. Ma to prawdopodobnie związek z czynnikami, na których działanie byli wystawieni w młodym wieku. Zauważyliśmy, że ryzyko takie rośnie w kolejnych pokoleniach, dodaje uczony.
      Ogino, doktor Tomotaka Ugai i ich zespół przeprowadzili globalną analizę 14 różnych typów nowotworów w latach 2000–2012 oraz przeanalizowali dostępną literaturę naukową opisującą podobne analizy dla wcześniejszych okresów. Analizie poddali też artykuły dotyczące możliwych czynników ryzyka oraz opisującą kliniczne i biologiczne charakterystyki nowotworów rozwijających się przed 50. rokiem życia i tych, które wystąpiły po 50. roku życia.
      Naukowcy zauważyli, że w ciągu ostatnich dekad doszło do znaczącej zmiany ekspozycji na czynniki ryzyka – takie jak dieta, styl życia, masa ciała, skład mikrobiomu oraz czynniki środowiskowe – w młodym wieku. Na tej podstawie wysunęli hipotezę, że za obserwowany wzrost liczby przypadków wczesnych nowotworów odpowiadają takie zmiany, jak coraz bardziej zachodnia dieta i styl życia. Możliwymi czynnikami ryzyka, związanymi z taką dietą i stylem życia są spożycie alkoholu, zbyt mała ilość snu, palenie papierosów, otyłość i spożywanie wysoko przetworzonej żywności.
      Ku swojemu zdumieniu uczeni zauważyli, że o ile średnia długość snu u dorosłych nie uległa dużej zmianie w ostatnich dekadach, to dzieci śpią obecnie znacznie krócej niż kilkadziesiąt lat temu. Ponadto od lat 50. obserwuje się rozpowszechnienie siedzącego trybu życia, znaczące wzrosty liczby przypadków cukrzycy, otyłości, spożycia alkoholu, wysoko przetworzonej żywności i napojów gazowanych. To, jak przypuszczają naukowcy, mogło doprowadzić do zmian w składzie mikrobiomu. Wśród 14 badanych przez nas rodzajów nowotworów 8 było powiązanych z układem trawienia. Pokarm, który spożywamy, odżywia mikroorganizmy w naszych jelitach. Dieta bezpośrednio wpływa na skład mikrobiomu, a jego zmiany mogą wpływać na ryzyka związane z zachorowaniami, mówi Ugai. Najważniejszymi czynnikami ryzyka z wyraźnym trendem wzrostowym w ostatnich dekadach w niemal wszystkich badanych rodzajach raka były otyłość i konsumpcja alkoholu.
      Uczeni zauważyli na przykład, że o ile liczba przypadków późnego (po 50. roku życia) nowotworu okrężnicy zaczęła rosnąć w latach 50., to od roku 1990 widoczny jest dramatyczny wzrost przypadków tego nowotworu u osób przed 50. rokiem życia.
      Naukowcy mówią, że część obserwowanych wzrostów mogła być spowodowana polepszeniem diagnostyki. Nie byli w stanie ocenić, jaka to część, ale są pewni, że udoskonalenie metod i narzędzi diagnostycznych nie wyjaśnia wzrostów we wszystkich 14 rodzajach nowotworów.
      Jednym z ograniczeń badań była niedostateczna ilość danych z krajów o niskich i średnich dochodach, co nie pozwoliło na śledzenie liczby przypadków nowotworów na przestrzeni dekad. Naukowcy chcą kontynuować swoje badania zapraszając do współpracy większa liczbę instytucji, co pozwoli lepiej monitorować globalne trendy. Chcą też rozpocząć więcej długotrwałych studiów, w ramach których różne zespoły naukowe będą śledziły losy ludzi od dzieciństwa po wiek senioralnych.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jednym z wielkich wyzwań współczesnej medycyny jest zrozumienie, dlaczego niektórzy pacjenci nie reagują na leczenie onkologiczne. Guzy nowotworowe takich osób wykazują wielolekooporność, co znacząco ogranicza opcje terapeutyczne. Naukowcy z Hiszpańskiego Narodowego Centrum Badań Onkologicznych (CNIO, Centro Nacional de Investigaciones Oncológicas) znaleźli właśnie jedną z przyczyn tej lekooporności i opisali potencjalną strategię walki z guzami niepoddającymi się leczeniu.
      Przeprowadzone przez nich badania pokazują, dlaczego terapie nie skutkują w przypadku niektórych guzów oraz pokazują słabe punkty tych opornych nowotworów. Teraz wiemy, że te słabe punkty można wykorzystać za pomocą już istniejących leków, mówi Oscar Fernandez-Capetillo, który stał na czele zespołu badawczego.
      Hiszpanie znaleźli mutacje, w wyniku których dochodzi do dezaktywacji genu FBXW7, co z kolei powoduje, że guzy nowotworowe stają się niewrażliwe na większość dostępnych terapii. Jednak w tym samym czasie dezaktywacja genu FBXW7 powoduje, że komórki nowotworu stają się wrażliwe na leki wywołujące zintegrowaną odpowiedź na stres (ISR).
      Autorzy badań zauważają, że FBXW7 jeden z 10 genów, które ulegają najczęstszym mutacjom w komórkach nowotworowych, a pojawienie się jego zmutowanej wersji jest powiązane z bardzo małymi szansami na przeżycie nowotworu.
      Hiszpańscy naukowcy wykorzystali technologię CRISPR i mysie komórki macierzyste, by poszukać mutacji odpowiedzialnych za oporność na leki antynowotworowe czy ultrafiolet. Bardzo szybko wpadli na trop FBXW7, co sugerowało, że mutacja tego genu odpowiada za pojawienie się wielolekooporności. Przeanalizowali wówczas bazy danych z informacjami dotyczącymi oporności ponad 1000 linii komórkowych nowotworów na tysiące środków. Potwierdzili w ten sposób, że komórki ze zmutowanym FBXW7 są oporne na większość leków. Z kolei analizy bazy Cancer Therapeutics Response Portal ujawniły, że zmniejszenie ekspresji FBXW7 było powiązane z gorszymi wynikami leczenia.
      Poszukując związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zmniejszoną ekspresją FBXW7 a wielolekoopornością naukowcy przyjrzeli się mitochondriom. Odkryli, że w komórkach z deficytem FBXW7 występuje nadmiar białek mitochondrialnych, o których wiemy, że są powiązane z występowaniem lekooporności. Stwierdzili też, że mitochondria w takich komórkach są poddane dużemu stresowi. I to właśnie ten stres może pomóc w przełamaniu lekooporności.
      Mitochondria to pozostałości bakterii, które przed miliardami lat połączyły się z prymitywnymi komórkami eukariotycznymi. Powstaje więc pytanie, czy antybiotyki zabijające bakterie, mogłyby zabijać też komórki nowotworowe, w których występuje nadmiar białek mitochondrialnych. Wskazówki na ten temat pojawiały się już w przeszłości. Zauważono bowiem, że pewne antybiotyki pomagały niektórym pacjentom nowotworowym. Były to jednak izolowane przypadki, naukowcy nie byli w stanie określić, dlaczego akurat w tych nielicznych przypadkach antybiotyki były skuteczne. Hiszpanie poszli tym tropem i wykazali, że tygecyklina jest toksyczna dla komórek z deficytem FBXW7.
      Jednak jeszcze ważniejsze było odkrycie, jak na takie komórki działa tygecyklina. Hiszpanie wykazali, że zabija ona komórki poprzez nadmierną aktywację zintegrowanej odpowiedzi na stres (ISR). A później dowiedli, że inne antybiotyki zdolne do aktywowania ISR, również są toksyczne dla komórek ze zmutowanym FBXW7.
      Trzeba w tym miejscu dodać, że wiele z takich leków jest obecnie używanych w terapiach przeciwnowotworowych, sądzono jednak, że działają za pomocą innych mechanizmów. Nasze badania pokazują, że aktywowanie zintegrowanej odpowiedzi na stres może być sposobem na przełamanie oporności na chemioterapię. Jednak pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, które leki najlepiej aktywują ISR i działają najsilniej, którzy pacjenci mogą odnieść największe korzyści z ich stosowania. W najbliższej przyszłości będziemy pracowali nad tymi odpowiedziami, dodaje Fernandez-Capetillo.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Na University of Oxford powstał tani i minimalnie inwazyjny test, za pomocą którego z próbki krwi można określić, czy u pacjenta z niespecyficznymi objawami rozwija się nowotwór i czy dał on przerzuty. Uczeni opisali na łamach Clinical Cancer Research wyniki badań, w czasie których nowy test został sprawdzony na 300 osobach skarżących się na niespecyficzne objawy, w tym zmęczenie czy utratę wagi.
      Celem badań było sprawdzenie, czy test jest w stanie odróżnić osoby z nowotworem od osób zdrowych. Wyniki pokazały, że jest on w stanie wykryć 19 na 20 osób, u których rozwija się nowotwór. Zaś u osób z nowotworem przerzuty zostały wykryte z dokładnością 94%. Jak twierdzą twórcy testu, jest to pierwsze tego typu  narzędzie, które tylko z próbki krwi – bez wcześniejszej znajomości rodzaju nowotworu – jest w stanie określić, czy nowotwór przerzutuje.
      Nowy test, w przeciwieństwie do innych, wykrywających materiał genetyczny guzów, korzysta z metabolomiki magnetycznego rezonansu jądrowego (NMR), w której za pomocą silnych pól magnetycznych i fal radiowych określa się poziom metabolitów we krwi.
      Zdrowi ludzie, osoby cierpiące na nowotwory oraz osoby z przerzutującymi nowotworami mają różne profile metaboliczne. Można je analizować i na tej podstawie stawiać diagnozę.
      Komórki nowotworowe mają unikatowe profile metabolomiczne, zależne od zachodzących w nich procesów metabolicznych. Dopiero zaczynamy rozumieć, jak metabolity różnych guzów mogą być wykorzystywane w roli biomarkerów do wykrywania nowotworów. Już wcześniej wykazaliśmy, ze technika ta może zostać wykorzystana do sprawdzenia, czy u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym dochodzi do postępów choroby. I można tego dokonać zanim takie postępy zauważy przeszkolony lekarz. To bardzo ekscytujące, że ta sama technologia pomoże w diagnostyce nowotworów, mówi doktor James Larkin z University of Oxford.
      Szybki i niedrogi test daje nadzieję na zdiagnozowanie nowotworu na wczesnym stadium, gdy szanse wyleczenia są największe. Szczególnie u pacjentów z niespecyficznymi objawami.
      Praca ta opisuje nowy sposób diagnozowania nowotworu. Naszym celem jest opracowanie testu, którego przeprowadzenie będzie mógł zlecić każdy lekarz pierwszego kontaktu. Sądzimy, że metabolomiczne analizy krwi pozwolą na dokładne, szybkie i tanie diagnozowanie osób z podejrzeniem nowotworu. Umożliwią też dokładniejsze określenie, któremu pacjentowi należy udzielić natychmiastowej pomocy, a który może otrzymać ją w późniejszym terminie, dodaje główny badacz doktor Fay Probert.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W naszych organizmach bez przerwy znajdują się tysiące komórek, w których DNA pojawiły się błędy mogące powodować nowotwory. Jednak tylko w rzadkich przypadkach rzeczywiście dochodzi do rozwoju choroby. Standardowe wyjaśnienie tego fenomenu jest takie, że potrzebna jest odpowiednia liczba konkretnych mutacji, by pojawił się nowotwór. Nauka zna jednak liczne przypadki, gdy ten sam zestaw mutacji raz powoduje nowotwór, a raz nie.
      Dobrym przykładem takiego zjawiska są pieprzyki na skórze. Komórki, z których one powstają, nie są normalne pod względem genetycznym. Często zawierają one zmutowany gen BRAF, który – gdy znajdzie się w komórkach poza pieprzykiem – często powoduje czerniaka. Jednak zdecydowana większość pieprzyków u zdecydowanej większości ludzi nigdy nie zamienia się w guzy nowotworowe.
      Na łamach Science opublikowano właśnie artykuł, z którego dowiadujemy się, że powstanie czerniaka zależy od czegoś, co autorzy badań nazwali „kompetencją onkogeniczną”. Jest ona wynikiem współpracy pomiędzy mutacjami DNA w komórce a konkretnym zestawem genów, które są w niej aktywowane. Jak się okazało, komórki posiadające kompetencję onkogeniczną do utworzenia czerniaka mają dostęp do zestawu genów, które normalnie są nieaktywne w dojrzałych melanocytach. Odkrycie to wyjaśnia, dlaczego jedne komórki tworzą guzy nowotworowe, a inne nie. Pewnego dnia odkrycie to może zostać wykorzystane do walki z nowotworami.
      Dotychczas sądzono, że do rozwoju nowotworu konieczne jest pojawienie się dwóch mutacji DNA: aktywny onkogen i nieaktywny antyonkogen. Teraz naukowcy ze Memorial Sloan Kettering Cancer Center (MSK) odkryli trzeci element. Zauważyli bowiem, że do pojawienia się czerniaka potrzebny jest dostęp do genów, które są zwykle wyłączone w dojrzałych melanocytach. Aby ten dostęp mieć, komórki potrzebują specyficznych protein. Bez nich guz się nie utworzy, nawet jeśli występują powiązane z nowotworem mutacje DNA.
      Przed ponad 10 laty profesor Richard White badał rozwój czerniaka u danio pręgowanego. To złośliwy nowotwór skóry i błon śluzowych wywodzący się z komórek pigmentowych, melanocytów. Przeprowadzone wówczas analizy wykazały, że w guzach aktywne są liczne geny charakterystyczne bardziej dla komórek embrionalnych, a nie dojrzałych melanocytów. Zaczęliśmy się więc zastanawiać, dlaczego geny te zostały włączone. Czy są one ważne dla rozwoju guza, a jeśli tak, to w jaki sposób, mówi White.
      Naukowcy wzięli na warsztat gen BRAF, którego zmutowana forma jest obecna w połowie przypadków czerniaka. Gen ten aktywowano w komórkach danio na trzech różnych etapach ich rozwoju. Na etapie grzebienia nerwowego (NC), z którego rozwija się wiele różnych komórek, w tym melanocyty; na etapie melanoblastu (MB), czyli komórki prekursorowej melanocytu, oraz na etapie dojrzałego melanocytu (MC). Okazało się, że do rozwoju guzów doszło tylko u tych ryb, u których zmutowana forma BRAF została aktywowana na etapie NC i MB.
      Następnie uczeni wprowadzili zmutowany BRAF do ludzkich macierzystych komórek pluripotencjalnych znajdujących się na tych samych trzech stadiach rozwoju, co komórki badane u ryb, i wszczepili je myszom. I znowu okazało się, że tylko w przypadku komórek w dwóch stadiach rozwoju, NC i MB, pojawiły się guzy nowotworowe.
      Badacze zaczęli więc poszukiwać różnic molekularnych pomiędzy komórkami. Zauważyli, że różnica dotyczy genu ATAD2, który kontroluje dynamikę chromatyny, substancji występującej w jądrze komórkowym. Gen ten był aktywny w komórkach NC i MB, ale nie MC. Gdy naukowcy usunęli ATAD2 z podatnych na czerniaka danio pręgowanych, guzy nie powstały. Gdy zaś wprowadzili aktywny ATAD2 do dojrzałych melanocytów (MC), komórki zyskały zdolność tworzenia guza.
      Autorzy badań przeanalizowali następnie dane kliniczne zarówno pacjentów Memorial Sloan Kettering Cancer Center jak i dane dostępne w Cancer Genome Atlas. Zauważyli, że ATAD2 jest ważnym czynnikiem rozwoju czerniaka. Okazało się bowiem, że pacjenci, u których gen ten był bardziej aktywny, mieli mniejsze szanse przeżycia. Wydaje się więc, że jest on istotny dla rozwoju nowotworu. Mutacje DNA są jak zapalniczka. Jeśli masz nieodpowiednie drewno lub jest ono mokre, może powstać iskra, ale nie będzie ognia. Jeśli jednak drewno jest odpowiednie, wszystko zaczyna się palić", mówi doktor Arianna Baggiolini.
      Technika pracy z pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi, która została opracowana na potrzeby badań nad czerniakiem, może zostać wykorzystana podczas spersonalizowanego leczenia nowotworu. Richard White i Lorenz Studer z MSK uzyskują z krwi pacjentów pluripotencjalne komórki macierzyste. Następnie są w stanie wprowadzać do tych komórek specyficzne mutacje, charakterystyczne dla guza nowotworowego każdego pacjenta. W ten sposób tworzony jest indywidualny model choroby, na którym można testować wiele różnych leków, by sprawdzić, które dadzą najlepsze efekty u danej osoby.
      Wykorzystując pluripotencjalne komórki macierzyste możemy próbować stworzyć indywidualne modele choroby dla każdego pacjenta i każdego rodzaju tkanki. Mam nadzieję, że z czasem stanie się to standardową metodą leczenia nowotworów, mówi Studer.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...