Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
  • ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Uniwersyteckiego College'u Dublińskiego, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii wyekstrahowali zakonserwowaną organicznie tkankę z mięśnia skamieliny salamandry sprzed 18 mln lat.
      Oznacza to, że tkanki miękkie mogą się zachować w o wiele większym zakresie warunków niż dotąd sądzono. Wcześniejsze przykłady dotyczą próbek pozyskanych z bursztynu bądź ze środka kości. Tkankę mięśniową znaleziono zaś we wnętrzu ciała salamandry, a konkretnie w okolicach kręgosłupa.
      Natknęliśmy się na tkankę mięśniową, analizując kilkaset próbek skamielin, które pobrano z dna starożytnego jeziora w południowej Hiszpanii. Dało się ją natychmiast zidentyfikować na podstawie włóknistej struktury widzialnej pod mikroskopem – opowiada dr Patrick Orr z Uniwersyteckiego College'u Dublińskiego. Po pierwszym "spotkaniu" z materiałem przeprowadziliśmy serię szczegółowych analiz. W ten sposób ograniczaliśmy możliwość, że mamy do czynienia z artefaktem lub czymś niepowiązanym z biologią zwierzęcia. Zauważyliśmy, że od momentu pierwotnego przekształcenia w skamielinę przed 18 ml lat tkanka uległa biodegradacji jedynie w bardzo nieznacznym stopniu, co w efekcie doprowadziło do najlepszego zachowania tkanek miękkich, jakie kiedykolwiek udokumentowano – dodaje dr Maria McNamara.
      Mięsień nie tylko ma nadal trójwymiarową budowę, ale widać w nim także wypełnione krwią naczynia krwionośne. Wykorzystując tę samą metodę pobierania próbek i badania obrazowego w wysokiej rozdzielczości, naukowcy zamierzają analizować skamieliny z całego świata. Wszystko po to, by znaleźć podobne przypadki konserwacji tkanek miękkich.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki wysiłkom badaczy i konserwatorów udało się potwierdzić istnienie miniaturowego autoportretu Caravaggia w refleksie świetlnym na szklanej karafce z obrazu Bachus.
      Wizerunek barokowego malarza przy sztaludze został po raz pierwszy dostrzeżony przez Mattea Marangoniego, restauratora oczyszczającego płótno w 1922 r. Po zakończeniu przetwarzania obrazu za pomocą reflektografii multispektralnej wreszcie widzimy bez najmniejszych wątpliwości, co artysta namalował. Odbity autoportret pokazuje twarz osoby stojącej z ramieniem wyciągniętym w kierunku oglądającego – wyjaśnia Roberta Lapucci. Caravaggio jest tu młody i nic dziwnego, skoro Bachus powstał w ostatnich latach XVI wieku, a więc reprezentuje wczesne dzieła mistrza.
      Publiczności udostępniono odfiltrowaną i wyostrzoną wersję wizerunku malarza; normalnie trudno ją wypatrzyć gołym okiem. Szczególnie dobrze widać twarz - nos i oczy – oraz otaczającą szyję białą krezę.
      Opisując, co ujrzał na karafce, Marangoni zaznaczał, że Caravaggio miał duże oczodoły, wydatny i lekko zadarty nos oraz mięsiste, nieco rozchylone usta. Lapucci uważa, że początkowo portret artysty był doskonale widoczny, ale zamazały go liczne konserwacje. Dodatkowa warstwa farby, którą pokryto ciemne partie Bachusa, dopełniła dzieła i całkowicie ukryła miniaturkę.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      To, w jaki sposób ludzie odbierają dzieła sztuki, w dużej mierze zależy od ich płci. Wyjaśniając opisywane zjawisko, naukowcy z Uniwersytetu w Irvine powołują się na zbieracko-myśliwską przeszłość naszego gatunku. Podczas podziwiania pięknych zdjęć lub obrazów i u kobiet, i u mężczyzn uaktywniała się ta sama część mózgu – płat ciemieniowy. O ile jednak u pań rozświetlały się neurony w obu półkulach, o tyle u panów działo się tak wyłącznie po prawej stronie (Proceedings of the National Academy of Sciences).
      Amerykanie sądzą, że w ten sposób ujawniły się międzypłciowe różnice w zakresie postrzegania przestrzennego. Lewa półkula pozwala bowiem na ogólne kategoryzowanie bodźca, czyli na stwierdzenie, czy działa on na górze, na dole, z lewej lub prawej. Prawa półkula odpowiada zaś za wytyczanie dokładnych współrzędnych.
      Zespół doktora zaprosił grupę 10 kobiet i 10 mężczyzn do obejrzenia serii nieznanych im obrazów różnych artystów, a także zdjęć przedmiotów, krajobrazów i pejzaży miejskich. Zadanie ochotników polegało na podzieleniu ich na piękne i brzydkie. W tym czasie naukowcy wykonywali im magnetoencefalografię, która pozwala zobrazować elektryczną czynność mózgu dzięki rejestrowaniu pola magnetycznego wytwarzanego przez aktywne neurony.
      Reakcja na piękne widoki pojawiała się po 300-900-milisekundowym odroczeniu. Oznacza to, że aktywność płata ciemieniowego była raczej wynikiem oceny, a nie bezpośredniej percepcji. W ciągu pierwszych 300 milisekund nie zaobserwowano różnic w działaniu męskich i żeńskich mózgów, lecz po upływie tego czasu u panów aktywność ograniczała się wyłącznie do prawej półkuli.
      Płat ciemieniowy zaczął w dużej mierze ewoluować, gdy od wspólnego przodka oddzieliły się dwie linie – ludzka i szympansia. Wg specjalistów z Irvine, międzypłciowe różnice w postrzeganiu piękna pojawiły się na wczesnych etapach rozwoju człowieka współczesnego. Być może przyczyna tkwiła w podziale ról w społeczeństwach zbieracko-myśliwskich.
      Wyznaczanie współrzędnych bardziej przydawało się podczas polowania, a kategoryzowanie podczas zdobywania pożywienia innego rodzaju, np. korzeni czy owoców. W porównaniu do mężczyzn, kobiety są bardziej świadome obiektów znajdujących się w pobliżu (dotyczy to także tych, które nie są związane z aktualnie wykonywanym zadaniem). Mężczyźni przewyższają płeć piękną w zadaniach nawigacyjnych. Polegają przy tym na ocenie odległości czy głównych kierunków, podczas gdy kobiety operują pojęciami w rodzaju "na lewo od" itp.
      Zachwyt nad dziełami sztuki jest najprawdopodobniej cechą wzmocnioną przez dobór płciowy. Początkowo barwy czy ozdoby miały zwiększać atrakcyjność seksualną, potem zaś stały się wartością samą w sobie.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      W tym roku na sklepowe półki trafi pierwsze konserwowane promieniami ultrafioletowymi wino. Próby prowadzone w RPA zakończyły się sukcesem, a wyjątkowy alkohol powstaje w winnicy L'Ormarins w Franschhoek. Na razie nie wiadomo, jaki rodzaj wina poddano temu zabiegowi.
      Surepure to maszyna wielkości dwóch połączonych lodówek. Wyposażono ją w rurki, które doprowadzają i odprowadzają wino. Wewnątrz znajduje się 40 mieszadeł – ich praca gwarantuje naświetlenie całości płynu. Urządzenie eliminuje niechciane bakterie i dzikie drożdże, ograniczając tym samym siarkowanie. Niektórzy amatorzy wina są uczuleni na siarczyny i nawet niewielka ilość alkoholu przyprawia ich o ból głowy oraz zaczerwienienie skóry. Niebezpiecznym zjawiskiem jest podrażnienie i zwężenie przełyku, skutkujące przypominającymi astmę atakami kaszlu.
      Wszystkich zapewne ucieszy fakt, że zastosowanie promieni UV poprawia smak wina. Nie czuć w nim już siarki, a uwagę przykuwa naturalny bukiet.
      Surepure przetwarza 4 tys. litrów wina na godzinę. Proces można powtarzać kilkakrotnie na różnych etapach produkcji.
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sól jest ważnym składnikiem diety zarówno ludzi, jak i zwierząt. Człowiek wykorzystuje ją już zapewne od czasów prehistorycznych, jednak pierwsze wzmianki na ten temat można znaleźć dopiero w datowanych na ok. 3000 rok p.n.e. egipskich dokumentach dotyczących konserwacji mięsa.
      Starożytni Grecy przygotowywali solone ryby, by wydłużyć czas ich przechowywania, a plemiona zasiedlające europejskie stepy jadały niezwykle słone sery. Za czasów panowania cesarza Yu chińskie źródła wspominały o solnej daninie.
      W antyku sól była cenionym i niełatwym do zdobycia towarem. Rzymianie wykorzystywali ją nawet jako środek płatniczy. Od łacińskiego słowa "salarium" (sal to sól) utworzono angielski wyraz oznaczający pensję: salary. W podobny sposób sól traktowały ludy Afryki, Azji Centralnej i Ameryki Północnej. Do dziś w pewnych rejonach globu praktykuje się barter: worek zboża za kubek soli.
      Sól występuje w dużych ilościach w wodzie morskiej oraz litosferze. Wskutek wyparowania wody z mórz czy zasolonych jezior powstały też księżycowe krajobrazy solnych gór czy dużych depozytów tego związku.
      Uzyskiwanie soli poprzez odparowywanie wody morskiej wystawionej na słońce zapoczątkowali starożytni Grecy i Fenicjanie. Solankę wlewano do prostokątnych pojemników umieszczonych blisko brzegu. W Portugalii i nie tylko postępuje się tak nadal.
      Na obszarze Sahelu (pas przejściowy od pustyń Sahary na północy do strefy sawann na południu; obejmuje południową Saharę, Mauretanię, od Mali po Etiopię) sól ekstrahuje się z zasolonego gruntu. W każdym miejscu uzyskiwania tego cennego surowca znajdują się dwa okrągłe baseny dekantacyjne i wiele małych basenów, gdzie następuje odparowywanie. Eksploatacja soli jest możliwa tylko w porze suchej, czyli od listopada do kwietnia.
      Mężczyźni i kobiety nabierają zasolonej wody u źródła i przenoszą ją w skórzanych bukłakach do basenów dekantacyjnych. Tam miesza się ona z również zasoloną glebą, wskutek tego zasolenie gwałtownie wzrasta. Potem zostawia się ją do odstania (osady opadają na dno) i przenosi do małych baseników. Pod wpływem temperatury woda paruje. Otrzymywana w ten sposób sól jest sprzedawana na Saharze przez tzw. karawany solne.
      Podobnie postępują mieszkańcy Wyżyny Boliwijskiej (Altiplano). Wiele prymitywnych plemion nie miało dostępu do soli, zanim nie spotkało się z Europejczykami. W trudno dostępnych zakątkach Nowej Gwinei sól jest niezwykle rzadka i ludzie jej po prostu nie znają. Źródła solne zawierają także siarkę, dlatego nie nadają się do wykorzystania.
      Dla chcącego nic trudnego, tubylcy wpadli więc na genialny pomysł. Wodę prowadzi się bambusowymi rurkami do poziemnego zbiornika. Następnie wrzuca się do niego kępki bardzo suchej trawy, która absorbuje ciecz. Kolejny etap to suszenie na słońcu. Na źdźbłach pojawiają się kryształy soli i siarki. Potem trawa jest palona. Operacja ta umożliwia usunięcie siarki, która reagując z tlenem z powietrza, tworzy dwutlenek siarki. Pozostaje sól zmieszana z popiołem. Mieszaninę wsypuje się do wody i dekantuje. Rezultat: roztwór soli bez domieszki siarki. Ciecz wlewa się do glinianych naczyń, przykrywa liśćmi bananowca i zawiesza nad ogniskiem. Otrzymana w ten sposób sól nie jest zbyt czysta, ale jest...
×
×
  • Create New...