Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  
KopalniaWiedzy.pl

Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej pili wodę z brzegu oceanu

Recommended Posts

Głównym źródłem wody dla mieszkańców Wyspy Wielkanocnej (Rapa Nui) była woda głębinowa wydobywająca się na powierzchnię u brzegów oceanu, stwierdzili naukowcy z State University at New York (SUNY). Uczeni zmierzyli koncentrację soli w wodzie przybrzeżnej, by zbadać, czy woda ta nadaje się do picia. Okazało się, że woda ta jest bezpieczna do spożycia. W trakcie badań wyeliminowano też inne potencjalne źródła wody pitnej stwierdzając, że tylko wydobywające się na brzegu oceanu wody mogły zapewnić utrzymanie wielotysięcznej populacji.

Porowate wulkaniczne gleby szybko wchłaniają wody opadowe, przez co nie ma tutaj rzek i strumieni. Na szczęście woda ta spływa w dół i w końcu wydobywa się na powierzchnię. Dokładnie w miejscu, w którym porowate podziemne skały stykają się z oceanem. Przy niskim stanie oceanu mamy do czynienia z dużym wypływem wody pitnej do oceanu. Ludzie korzystali z tego i gromadzili tę wodę, mówi profesor antropologii Carl Lipo.

Uczony dodaje, że świeża woda słabo miesza się z wodą słoną. W wyniku tego procesu pojawia się woda brachiczna (woda słonawa), która zawiera nieco soli, jednak jest jej na tyle mało, że można ją bezpiecznie pić. Jako, że woda odpowiadała za znaczną część dziennego zapotrzebowania na sól, mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej spożywali bardzo mało soli z innych źródeł.

Profesor Lipo dodaje, że naukowcy od dawna zastanawiają się, dlaczego słynne posągi z Rapa Nui znajdują się tylko w niektórych miejscach wyspy, a wiele z nich jest skoncentrowanych na wybrzeżu. To, co wiemy o dostępności wody pitnej nadaje sens takiemu ustawieniu posągów. Znajdują się one tam, gdzie jest łatwy dostęp do wody pitnej.

Na Wyspie Wielkanocnej znajdują się dwa trudno dostępne jeziora i jedno źródło, które często zamienia się w bagno. Mieszkańcy wyspy wykuli też w skale szereg niewielkich (maksymalnie 4-litrowych) zbiorników na wodę deszczową. Lipo mówi, że gdyby ta deszczówka była głównym źródłem wody pitnej, to cysterny musiałyby być znacznie większe. Ponadto jeśli weźmiemy pod uwagę ilość opadów (średnio 1240 mm/rok) i tempo parowania, to cysterny zapewniały wodę jedynie przez około 40 dni w roku. Dlatego też, zdaniem jego zespołu, mieszkańcy Rapa Nui pili głównie wspomnianą wodę brachiczną.

Teoria uczonych z SUNY znajduje potwierdzenie w relacjach pierwszych Europejczyków, którzy dotarli na Wyspę Wielkanocną w XVIII wieku. Wspominali oni, że krajowcy piją wodę morską.

W następnym etapie badań Lipo i jego zespół spróbują zrozumieć, na ile bliskość źródeł wody pitnej mogła w niektórych lokalizacjach wpływać na sposób budowania słynnych posągów. Te informacje rzucą światło na warunki, które umożliwiły tamtejszym wspólnotom wspólną pracę przy tym projekcie inżynieryjnym. To zaś pozwoli nam lepiej poznać ogólne warunki, jakie są potrzebne do współpracy grupowej, czy to w przeszłości czy obecnie, dodaje Lipo.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tłumaczy wujek Gugiel, a pisze jakaś gimbaza? "świeża woda"? "umożliwiły tamtejszym wspólnotą"?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm... ciekawe skąd współcześnie biorą wodę do picia mieszkańcy wyspy. Bo wątpliwe jest, że tak jak ich przodkowie z brzegu oceanu, a raczej nie sprowadzają z kontynentu w butelkach?

Edited by darekp

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, darekp napisał:

ciekawe skąd współcześnie biorą wodę do picia mieszkańcy wyspy.

Multum sposobów, np. odwrócona osmoza, destylacja, nanofiltracja, zamrażanie. Energia z fotowoltaiki i oleju opałowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Sir David Attenborough przekazał Królewskim Ogrodom Botanicznym w Kew (RBG Kew) 31 nasion cennej rośliny - perełkowca Sophora toromiro z Wyspy Wielkanocnej. Wcześniej podarowała mu je dr Sonia Haoa Cardinalli, archeolożka z Rapa Nui. S. toromiro należy do rodziny bobowatych. Jest endemitem z Wyspy Wielkanocnej. Ma charakterystyczne różowo zabarwione drewno, które niegdyś wykorzystywano w rzeźbach. Obecnie roślinę uznaje się za gatunek wymarły na wolności (ang. extinct in the wild, EW).
      Roślina wyginęła w wyniku działalności człowieka: wskutek wycinki oraz wprowadzenia na wyspę zwierząt hodowlanych w XVIII i XIX wieku. W stanie dzikim istniała do lat 60. XX wieku. Słynny Thor Heyerdahl, który odwiedził Rapa Nui w latach 50. XX wieku, zauważył tam tylko jednego perełkowca. Zebrał jego nasiona, które z czasem trafiły do Ogrodu Botanicznego w Göteborgu. Później w ogrodzie botanicznym w Menton na południu Francji udało się dzięki nim wyhodować nowe okazy.
      Już pierwsi Europejczycy, którzy dotarli na Wyspę Wielkanocną, zwrócili uwagę, że niemal nie ma na niej większych drzew. Pierwsze naukowe próbki S. toromiro zostały zebrane w 1774 roku podczas podróży Cooka. Z ówczesnych zapisków dowiadujemy się, że na otwartej przestrzeni można spotkać z rzadka porozrzucane zgrupowania tej rośliny. W 1880 roku, już po wprowadzeniu zwierząt hodowlanych, odnotowano obecność martwych roślin z poobgryzaną przez owce korą, a XIX-wieczni turyści informowali, że S. toromiro uprawiana jest jeszcze w ogrodach. Pod koniec XIX wieku, w wyniku epidemii ospy oraz najazdów łowców niewolników, doszło do załamania struktury społecznej na wyspie i znacznego spadku jej populacji. Perełkowiec przestał być ozdobą ogrodów. Ostatnie drzewo w stanie dzikim rosło w kraterze Rano Kao, gdzie skały uniemożliwiały dostęp zwierzętom hodowlanym. Jak zanotował jeden z naukowców, drzewo było obserwowane przez krajowców, którzy z niecierpliwością czekali, aż będzie na tyle duże, by można je było ściąć na rzeźby. Padło ono pod ciosami siekier w 1960 roku.
      Na początku XX wieku w Europie rosły S. toromiro. Wiemy, że w latach 1919–1920 gatunek ten uprawiano w Ogrodzie Botanicznym w Göteborgu; wykorzystano nasiona zebrane przez Carla Skottsberga. Z kolei w latach 20. XX wieku RBG Kew posiadało w swojej kolekcji drzewa z roślin przekazanych przez Catherine Routledge. Z czasem jednak europejskie kolekcje S. toromiro zostały utracone. Te, które obecnie istnieją na Starym Kontynencie, pochodzą z nasion zebranych przez Thora Heyerdahla w kraterze Rano Kao. W 1959 roku udało się z nich wykiełkować cztery rośliny, które zapoczątkowały europejskie kolekcje. Z czasem okazało się, że S. toromiro znajdują się też w ogrodach botanicznych w Nowej Zelandii, Australii i Chile. Najwcześniejsze próby reintrodukcji podjęto w roku 1965. Wszystkie jednak spaliły na panewce.
      Obecnie zasoby S. toromiro charakteryzuje przede wszystkim brak informacji o pochodzeniu roślin. W większości światowych zbiorów znajdują się pojedyncze rośliny. Na świecie S. toromiro uprawia się obecnie w 13 miejscach, z czego jedynie w 4 – 1 w Niemczech, 2 w Chile i 1 w Australii – istnieje więcej niż 10 roślin. Prawdopodobnie jedynie uprawa z Australii pochodzi od więcej niż 1 rośliny założycielskiej.
      Mimo że roślina została wytępiona, wciąż istnieje nadzieja na odrodzenie gatunku. Jak wspominaliśmy, perełkowce występują w ogrodach botanicznych na całym świecie. W Kew Gardens można oglądać ich hybrydy. Przeprowadzono też częściowo udane próby reintrodukcji, dzięki czemu na Rapa Nui rośnie nieco perełkowców. Kilka z nich znajdziemy w ogrodzie doktor Haoa Cardinalli.
      Przekazanie nasion RBG Kew nie było prostym procesem. Najpierw musiały uzyskać odpowiedni certyfikat fitosanitarny, poświadczający, że są wolne od chorób i pasożytów. Pozwalał on na wwiezienie ich na teren Wielkiej Brytanii. Konieczna też była zgoda wyrażona przez szefową Wydziału Zdrowia Roślin i Kwarantanny Królewskich Ogrodów Botanicznych Joanny Bates. Przenoszenie materiału roślinnego z ogrodu i do niego jest bowiem ściśle monitorowane.
      Teraz ogrodnicy z Kew wykiełkują część nasion, a następnie zasadzą je w Temperate House (to największa na świecie zachowana wiktoriańska szklarnia). Niektóre z nasion prawdopodobnie trafią do Millenium Seed Bank w Wakehurst, gdzie zostaną poddane procesom konserwacji i będą przechowywane w podziemnych sejfach.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Wody na Księżycu jest znacznie mniej, niż dotychczas sądzono, informuje Norbert Schörghofer z Planetary Science Institute w Arizonie, współautor badań, których wyniki opublikowano na łamach Science Advances. Obliczenia przeprowadzone przez Schörghofera i Ralucę Rufu z Southwest Research Insitute w Kolorado, mają olbrzymie znaczenie nie tylko dla zrozumienia historii Księżyca, ale również dla założenia stałej bazy na Srebrnym Globie. Bazy, która ma wspierać załogowe wyprawy na Marsa. Kevin Cannon, geolog z Colorado School of Mines, który prowadzi spis obiecujących miejsc do lądowania i prac górniczych na Księżycu, już zaczął aktualizować ją w oparciu o wyliczenia Schörghofera i Rufu.
      Woda na Księżycu, w postaci lodu, znajduje się w stale zacienionych obszarach księżycowych kraterów. Tylko tam ma szansę przetrwać. Te stale zacienione obszary to jedne z najchłodniejszych miejsc w Układzie Słonecznym. Na wodę możemy liczyć przede wszystkim w głębokich kraterach znajdujących się w pobliżu biegunów. Tam bowiem kąt padania promieni słonecznych wynosi zaledwie 1,5 stopnia. Jednak nie zawsze tak było. Przed miliardami lat oś Księżyca była nachylona pod zupełnie innym kątem, różniącym się od obecnego może nawet o 77 stopni. Taka orientacja wystawiała zaś bieguny na działanie Słońca, eliminując wszelkie zacienione obszary, a co za tym idzie, odparowując znajdujący się tam lód.
      Wiemy, że Księżyc powstał przed około 4,5 miliardami lat w wyniku uderzenia w tworzącą się Ziemię planety wielkości Marsa. Od tego czasu migruje on coraz dalej od nasze planety. Początkowo znajdował się pod przemożnym wpływem sił pływowych Ziemi, obecnie większą rolę odgrywają siły pływowe Słońca i ta właśnie zmiana doprowadziła do zmiany orientacji osi Księżyca. Zasadnicze pytanie brzmi, kiedy do niej doszło. Jeśli wcześniej, to na Księżycu powinno być więcej lodu, jeśli zaś później, lodu będzie mniej.
      Dopiero w 2022 roku astronomowie z Obserwatorium Paryskiego rozwiązali stary problem niezgodności danych geochemicznych z fizycznym modelem oddziaływania sił pływowych. Schörghofer i Rufu skorzystali z pracy Francuzów i utworzyli udoskonalony model pokazujący zmiany osi Księżyca w czasie. To zaś pozwoliło mi stwierdzić, ile lodu może istnieć w obecnych stale zacienionych obszarach.
      Z ich obliczeń wynika, że najstarsze stale zacienione obszary utworzyły się nie więcej niż 3,94 miliarda lat temu. Są zatem znacznie młodsze, niż dotychczas sądzono, a to oznacza, że wody na Księżycu jest znacznie mniej. Nie możemy się już spodziewać, że istnieją tam warstwy czystego lodu o grubości od dziesiątków to setek metrów, mówi Schörghofer.
      Uczony dodaje jednak, że nie należy podchodzić do tych badań wyłącznie pesymistycznie. Dostarczają one bowiem dokładniejszych danych na temat miejsc, w których powinien znajdować się lód. Ponadto z wcześniejszych badań, które Schörghofer prowadził wraz z Paulem Hayne z University of Colorado i Odedem Aharonsonem z izraelskiego Instytut Weizmanna, wynika, że stale zacienionych obszarów jest więcej niż sądzono, a lód może znajdować się nawet w takich, które liczą sobie zaledwie 900 milionów lat. Wnioski płynące z badań są więc takie, że lodu na Księżycu jest znacznie mniej, ale jest on w większej liczbie miejsc.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy z Instytutu Fizyki UJ pracują nad prototypowym wykrywaczem z działem neutronowym, który będzie rozpoznawać potencjalnie niebezpieczne zatopione materiały. Dzięki niemu możliwe będzie określenie składu podejrzanych substancji, znajdujących się pod wodą, w sposób zdalny, zatem i bezpieczny dla nurków oraz naukowców. Zespół prowadzony przez doktora Michała Silarskiego i profesora Pawła Moskala dowiódł, że za pomocą działa neutronowego można określić skład zatopionych substancji i stworzył koncepcję detektora, który eliminuje zakłócenia powstające podczas odczytu w wodzie.
      Nowe urządzenie dostarczy informacji na temat podejrzanych substancji, dzięki czemu, zanim zbliżą się do niej ludzie, będzie wiadomo, z czym mamy do czynienia, a zatem i jak należy postępować. Urządzenie ma być nie większe niż walizka. Może być ono zamontowane na podwodnej, zdalnie sterowanej sondzie, zdolnej do pracy również na większych głębokościach. Ważne jest jedynie, by taka sonda znalazła się blisko badanego przedmiotu, tak aby z możliwie minimalnej odległości skierować na niego wiązkę neutronów. To pozwoli rozpoznać pierwiastki wchodzące w skład zatopionych substancji, również tych, które są zamknięte w pojemnikach. Naszą metodą możemy wykryć na przykład węgiel, wodór, tlen, azot, siarkę, chlor, a także gazy bojowe zawierające arsen – mówi doktor Silarski.
      Wspomniane działo neutronowe zderza jony deuteru z trytem. Dzięki temu emituje neutrony, które przenikają przez zanurzony obiekt i wzbudzają atomy w badanych substancjach. Atomy te emitują kwanty gamma, które rejestruje detektor opracowany na UJ. Jako że każdy z pierwiastków ma swój charakterystyczny odczyt kwantów gamma, możliwe jest określenie składu substancji znajdującej się w zatopionym pojemniku. Wyeliminowanie zakłóceń generowanych przez wodę jest możliwe dzięki zastosowaniu specjalnych rur wypełnionych powietrzem. To przez nie kierowana jest wiązka neutronów. Jakość odczytu zależy więc od tego, jak blisko uda się podpłynąć do badanego pojemnika.
      Badanie trwa około 10 sekund, a do poprawnego odczytu wystarczy, by urządzenie znalazło się o kilkadziesiąt centymetrów od substancji. Nie musi mieć z nią bezpośredniego kontaktu. Nasza metoda w zasadzie pozwoli zidentyfikować każdą substancję z katalogu tych, które uznaje się za niebezpieczne i które zalegają na dnie zbiorników wodnych – zapewnia doktor Silarski.
      Badania tego typu są niezwykle ważne. Chociażby po to, by określić, jakie środki bojowe zatopiono w Bałtyku. O problemie tym można przeczytać w wywiadzie, którego udzielił nam doktor Tomasz Kijewski z PAN.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Planowanie wakacyjnego wyjazdu to świetna sprawa, ale często pakowanie się wywołuje w nas stres. Boisz się, że pod wpływem emocji możesz zapomnieć kremu do opalania czy butów do wody? Nie martw się, oto nasz kompleksowy wakacyjny przewodnik o pakowaniu


      Co zabrać ze sobą na wakacje? Wybór wakacyjnych akcesoriów zależy od wielu czynników, takich jak rodzaj miejsca, typ aktywności czy rekreacji, ilość osób. Znaczenie ma też to, w jaki sposób zamierzasz dotrzeć do wakacyjnego cel podróży – do samolotu ciężko będzie się spakować, ale jeśli przemieszczasz się własnym samochodem, to można sobie pozwolić na zabranie ze sobą większej ilości rzeczy.
      W tym artykule omówimy sprzęt i akcesoria przydatne podczas wakacji nad wodą. Najpierw zajmiemy się podstawowym wyposażeniem, w skład którego może wchodzić kostium kąpielowy czy odzież do wody, ręcznik, klapki, okulary przeciwsłoneczne i krem. Potem skupimy się na zaprezentowaniu sprzętu, który przydaje się podczas rekreacji i sportów nad wodą.
      Wspominamy także w dalszej części o tym, jak zadbać o bezpieczeństwo i jakie wyposażenie może okazać się tutaj pomocne. Nie można także zapomnieć o komforcie i wygodzie – tutaj mogą znaleźć się krzesła i leżaki plażowe, parasol przeciwsłoneczny czy torba z wkładami chłodzącymi.
       
      Podstawowe wyposażenie nad wodę – kostium kąpielowy, odzież, ręcznik i reszta Na początku należy zadbać o podstawowe akcesoria, bez których spędzanie czasu nad wodą będzie utrudnione i mało komfortowe. Kostium kąpielowy, kąpielówki czy szorty to oczywisty wybór, ale jeśli zamierzasz spędzać nad wodą dużo czasu i przy tym uprawiać różne sporty i aktywności takie jak snorkeling, pływanie na desce SUP czy windsurfing, to warto też zadbać o odzież do wody.
      Koszulka z lycry nie tylko doskonale chroni przed słońcem, ale także przed oparzeniami podwodnymi roślinami czy wszelkimi otarciami ciała. Możesz sprawdzić markowe koszulki do pływania w sklepach sportowych. Wybór wysokiej jakości koszulek z lycry jest ogromny i każdy znajdzie coś dla siebie. W asortymencie są propozycje dla kobiet, mężczyzn oraz dla dzieci.
      Koszulki do wody wykonane z lycry charakteryzują się tym, że materiał jest lekki, doskonale przewiewny i szybkoschnący, nie krępuje ruchów, za to dobrze może ochronić przed otarciami czy urazami, o co nietrudno na przykład choćby w trakcie pływania na windsurfingu, gdy trzeba nieraz szybko manewrować żaglem. Koszulka do wody sprawdzi się też przy ekstremalnych sportach jak kitesurfing, bo może chronić skórę przed otarciem w kontakcie z wodą.
       
      Odzież sportowa na aktywne wakacje – idealna do treningów i w podróży Lubisz sport i zwykle spędzasz wakacje aktywnie nie tylko nad wodą? Oprócz dobrej i funkcjonalnej odzieży do sportów wodnych przyda się także zwykłe ubranie czy odzież treningowa. Wybierz komplet, który nie zajmuje dużo miejsca w torbie, szybko schnie i będzie wygodny.
      Dobry wybór na aktywne wakacje to zestaw dresów albo leginsy treningowe. Możesz wybierać z wielu dostępnych marek, chociażby te dostępne pod adresem https://sportano.pl/marki/strong-point a także w innych sklepach internetowych, które oferują damskie topy treningowe czy wygodne i rozciągliwe leginsy. Taki zestaw przyda się podczas wakacyjnej jogi o poranku czy na wieczorny bieg, ale będzie to też komfortowy wybór na samą podróż.
      Czego jeszcze nie może zabraknąć w wakacyjnej torbie? Przyda się także duży ręcznik plażowy, osobny ręcznik do wycierania ciała, klapki, sandały lub buty do chodzenia po kamieniach w wodzie, okulary przeciwsłoneczne i obowiązkowo krem z odpowiednio wysokim filtrem. To wszystko składa się na podstawowe wyposażenie na wakacje nad wodą. Co jeszcze może się przydać?
       
      Sprzęt do aktywności wodnych – dopasuj wyposażenie do typu rekreacji Żeby wybrać odpowiednie akcesoria na wakacje nad wodą, zastanów się wcześniej, w jaki sposób najbardziej lubisz spędzać czas. Jeśli wybierasz się w miejsce, gdzie podwodna fauna i flora są warte zobaczenia, to możesz spróbować snorkelingu a w tym celu zaopatrzyć się w maskę do nurkowania, fajkę i płetwy.
      Jesteś miłośnikiem wszelkich sportów na desce? Jeśli planujesz podróż własnym samochodem, możesz zabrać deskę SUP, gdzie większość modeli jest dmuchanych, więc nawet dwuosobowa deska spokojnie zmieści się w bagażniku. Jeśli jednak jesteś miłośnikiem surfingu czy windsurfingu, to może Ci się przydać dodatkowy bagażnik, który można zamontować na dachu. To jedno z rozwiązań nie tylko na deski, ale także w sytuacji, gdy zabierasz sporo bagażu, a Twój samochód nie należy do najpojemniejszych.
       
      Zadbaj o bezpieczeństwo nad wodą Wybierasz się na wakacje z rodziną? Warto przypomnieć sobie zasady pierwszej pomocy oraz określić, jakie zagrożenia mogą czyhać nad wodą na Ciebie lub dzieci. Najpopularniejsze problemy nad wodą to oparzenie słoneczne, udar, utonięcie, zachłyśnięcie wodą. Za granicą warto także uważać na podwodne stworzenia, w zwłaszcza w cieplejszych krajach mogą być kolczaste jeżowce czy parzące ukwiały.
      Najlepszą ochroną będzie unikanie kontaktu z podwodnymi stworzeniami i roślinami oraz odzież do pływania w wodzie. Na stronie Sportano.pl lub w innych internetowych sklepach sportowych znajdziesz wiele propozycji od różnych producentów, a także sprzęt i akcesoria do uprawiania większości dyscyplin sportowych.
      Warto także uważać na oparzenia meduz, które wbrew pozorom można spotkać nie tylko w bardzo ciepłych wodach basenu Morza Śródziemnego, ale także nad Bałtykiem. Zabierz ze sobą apteczkę pierwszej pomocy, a jeśli planujesz rejs, żagle, wyprawę kajakiem czy rafting pontonem, w Twoim wyposażeniu nie może także zabraknąć kamizelek ratunkowych.
       
      Wakacyjny must have – podsumowanie Podsumowując, jeśli planujesz wakacyjny wyjazd nad wodę i lubisz aktywnie spędzać czas, jest kilka rzeczy, które warto wcześniej zaplanować. Najpewniej potrzebujesz kąpielówek, szortów do wody lub stroju kąpielowego, do uprawiania sportów w wodzie może Ci się przydać także koszulka z szybkoschnącej lycry czy innego materiału, która nie tylko ochroni skórę przed poparzeniem słonecznym, ale także przed otarciami deski czy skał.
      Rodzaj sprzętu trzeba dopasować do konkretnej aktywności, warto też zastanowić się, w jakiej sytuacji lepiej jest kupić np. deskę do surfingu, a kiedy bardziej opłaca się ją wypożyczyć. Pamiętaj o bezpieczeństwie i ciesz się aktywnym urlopem nad wodą.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Inżynierowie z University of Massachusetts Amherst wykazali, że z niemal każdego materiału można stworzyć urządzenie pobierające energię elektryczną z pary wodnej zawartej w powietrzu. Wystarczy utworzyć w tym materiale nanopory o średnicy mniejszej niż 100 nanometrów. To niezwykle ekscytujące. Otworzyliśmy drogę do wytwarzania czystej energii z powietrza, cieszy się główny autor artykułu opisującego badania, świeżo upieczony inżynier Xiaomeng Liu.
      Powietrze zawiera olbrzymie ilości energii elektrycznej. Weźmy na przykład chmurę, która jest niczym innym jak masą kropelek wody. Każda z tych kropelek zawiera ładunek elektryczny i w odpowiednich warunkach dochodzi do wyładowania. Nie potrafimy jednak pozyskiwać energii z tych wyładowań. Natomiast my stworzyliśmy niewielką chmurę, która wytwarza energię w sposób przewidywalny, możemy więc ją zbierać, dodaje profesor Jun Yao.
      U podstaw najnowszego odkrycia znajduje się praca Yao i Dereka Levleya, którzy w 2020 roku wykazali, że możliwe jest nieprzerwane pozyskiwanie energii elektrycznej z powietrza za pomocą specjalnego materiału złożonego z nanokabli zbudowanych z białek bakterii Geobacter sulfureducens. Po tym, jak dokonaliśmy tego odkrycia zauważyliśmy, że tak naprawdę zdolność pozyskiwania energii z powietrza jest wbudowana w każdy materiał, który posiada pewne właściwości, mówi Yao. Wystarczy, by materiał ten zawierał pory o średnicy mniejszej niż 100 nanometrów, czyli ok. 1000-krotnie mniejszej niż średnica ludzkiego włosa.
      Dzieje się tak dzięki parametrowi znanemu jako średnia droga swobodna. Jest to średnia odległość, jaką przebywa cząsteczka przed zderzeniem z inną cząsteczką. W tym wypadku mowa o cząsteczce wody w powietrzu. Średnia droga swobodna wynosi dla niej około 100 nanometrów. Yao i jego zespół zdali sobie sprawę, że mogą wykorzystać ten fakt do pozyskiwania energii elektrycznej. Jeśli ich urządzenie będzie składało się z bardzo cienkiej warstwy dowolnego materiału pełnego porów o średnicy mniejszej niż 100 nanometrów, wówczas molekuły wody będą wędrowały z górnej do dolnej części takiego urządzenia. Po drodze będą uderzały w krawędzie porów. Górna część urządzenia będzie bombardowana większą liczbą cząstek wody, niż dolna. Pojawi się w ten sposób nierównowaga ładunków jak w chmurze, której górna część jest bardziej naładowana niż dolna. W ten sposób powstanie bateria, która będzie działała dopóty, dopóki w powietrzu jest wilgoć.
      To bardzo prosty pomysł, ale nikt wcześniej na niego nie wpadł. Otwiera to wiele nowych możliwości, mówi Yao. Jako, że tego typu urządzenie można zbudować praktycznie z każdego materiału, można je umieścić w różnych środowiskach. Możemy wybrazić sobie takie baterie z jednego materiału działające w środowisku wilgotnym, a z innego – w suchym. A że wilgoć w powietrzu jest zawsze, to urządzenie będzie działało przez całą dobę, niezależnie od pory dnia i roku.
      Poza tym, jako że powietrze rozprzestrzenia się w trzech wymiarach, a my potrzebujemy bardzo cienkiego urządzenia, cały system bardzo łatwo można skalować, zwiększając jego wydajność i pozyskując nawet kilowaty mocy.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...