Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Ekologiczne rolnictwo bardziej szkodliwe od intensywnej uprawy i hodowli?

Recommended Posts

Rolnictwo, które wydaje się bardziej przyjazne środowisku, a jednocześnie wykorzystuje więcej ziemi, by uzyskać takie same plony, może mieć bardziej negatywny wpływ na przyrodę niż rolnictwo intensywne, używające mniej ziemi, wynika z ostatnich badań.

Od pewnego czasu ukazują się badania, których autorzy twierdzą, że najlepszym sposobem na ochronę środowiska naturalnego przed negatywnym wpływem działalności rolniczej człowieka, jest jak najbardziej intensywne wykorzystywanie ziemi, dzięki czemu można jej używać mniej. Jednak problem w tym, że z intensywnymi technikami rolniczymi wiąże się nieproporcjonalnie duży poziom zanieczyszczenia, erozji gleby i zużycia wody. Jednak, jak dowodzą autorzy najnowszych badań, to pogląd nieprawdziwy.

Grupa naukowców postanowiła dokładnie oszacować zanieczyszczenia – takie jak produkcja gazów cieplarnianych, zużycie nawozów i wody – i przeliczyć je na jednostkę żywności wyprodukowanej w sposób intensywny lub w sposób uważany za przyjazny środowisku. W ten sposób mogli porównać koszt środowiskowy obu metod uprawy ziemi.
Wcześniej prowadzono już podobne badania, lecz tam porównywano wpływ środowiskowy na jednostkę terenu. Jako, że rolnictwo intensywne korzysta z mniejszej ilości ziemi to, jak twierdzą autorzy najnowszych badań, prowadziło to do przeszacowywania zanieczyszczeń z tego typu działalności rolniczej.

Badania czterech głównych sektorów działalności rolniczej wykazały, że – wbrew temu co się powszechnie uważa – bardziej intensywne rolnictwo, które używa mniej ziemi, powoduje też mniejsze zanieczyszczenie, erozję i zużywa mniej wody.
Należy jednak wziąć pod uwagę pewne poważne zastrzeżenie. Jeśli intensywne rolnictwo będzie wykorzystywane wyłącznie w celu zwiększania plonów czy obniżania cen żywności, przyspieszy ono niszczenie planety. Zdaniem autorów badań, intensywna działalność rolnicza sprawdzi się jako metoda ochrony przyrody tylko wówczas, jeśli będzie prowadzona właśnie po to, by jak najmniej terenów przeznaczać na działalność rolniczą.

Rolnictwo to najważniejszy czynnik przyczyniający się do utraty bioróżnorodności planety. Ciągle niszczymy habitaty, by zrobić miejsce na pola uprawne, mówi główny autor badań, profesor Andrew Balmoford z Wydziału Zoologii Cambridge University. Nasze wyniki pokazują, że możemy wykorzystać intensywne rolnictwo by zapewnić wyżywienie ludności chroniąc jednocześnie dziką przyrodę. Jeśli jednak chcemy uniknąć masowej zagłady gatunków musimy połączyć takie działania rolnicze z chęcią uchronienia jak największych obszarów od działalności rolniczej.

Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące zanieczyszczeń powodowanych przez cztery wielkie sektory produkcji rolnej: uprawy ryżu w Azji, uprawy pszenicy w Europie, produkcję wołowiny w Ameryce Łacińskiej i produkcję mleka i jego przetworów w Europie.

Uzyskane wyniki wskazują, że wiele systemów intensywnej uprawy i hodowli ma mniejszy negatywny wpływ na środowisko naturalne i, co najważniejsze, używa mniej terenów, niż mniej intensywna działalność rolnicza. Na przykład okazało się, że wykorzystywane w intensywnej uprawie ryżu nieorganiczne związki azotu nie zwiększają emisji gazów cieplarnianych, ale skutkują wyższymi plonami i mniejszym zużyciem wody na tonę ryżu. Z kolei przy niektórych intensywnych metodach hodowli krów możliwe jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych aż o połowę, jeśli na pastwiskach zasadzi się drzewa zapewniające bydłu cień. Badania organicznych farm mlecznych w Europie wykazały, że do produkcji tej samej ilości mleka potrzebują one o co najmniej 30% ziemi uprawnej i dwukrotnie więcej ziemi do wypasu niż tradycyjne farmy mleczne.

Organiczne systemy hodowli i uprawy roli są często postrzegane jako bardziej ekologiczne od systemów tradycyjnych, jednak nasze badania wskazują, że jest wręcz przeciwnie. Systemy organiczne, poprzez wykorzystywanie większej przestrzeni, mogą w ostatecznym rozrachunku bardziej szkodzić środowisku naturalnemu, mówi współautor badań, doktor David Edwards z University of Sheffield.

Autorzy badań podkreślają, że intensywne rolnictwo musi być połączone z mechanizmami zapobiegającymi jego rozprzestrzenianiu się. Można to zrobić np. poprzez dopłaty do działalności rolniczej, gdzie rolnicy, w zamian za zwrócenie części swojej ziemi do środowiska naturalnego i rozpowszechnienie intensywnych metod upraw i hodowli na pozostałych częściach, otrzymywali by pieniądze pochodzące z podatków. W ten sposób można by ograniczyć ich chęć rozszerzania areałów upraw i zwiększania swoich zysków.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

. Z kolei przy niektórych intensywnych metodach hodowli krów możliwe jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych aż o połowę, jeśli na pastwiskach zasadzi się drzewa zapewniające bydłu cień.

Hm, intensywna hodowla polegająca na swobodnym wypasie?  Drzewa strasznie wolno rosną, lepiej postawić parasole :D

Nie znam się na tym, wypas kojarzy mi się bardziej z rolnictwem ekstensywnym i sądzę też, że hektar kukurydzy wykarmi więcej bydła niż hektar trawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz całkowitą rację. To prawdopodobnie błąd, na co wskazuje, że  cytowane zdanie ma być kontrą do poprzedniego z "intensywną uprawą ryżu".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czego nie rozumiecie znowu?

Intensywna w tym artykule = tradycyjna = nie ekologiczna, co chwilami może i jest ale tylko odrobinę niejasne.

Zdanie nie jest kontrą do poprzedniego, tylko wyliczeniem.

Edited by thikim

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, thikim napisał:

tradycyjna

Używanie tego pojęcia nie ułatwia sprawy. Czym innym jest tradycja dla Holendra czy Polaka, a jak dzieli ich 50 lat, to już w ogóle. Dla mnie tradycyjna farma mleczna oznacza swobodny wypas i ręczne dojenie, bo tak się robiło mleko w Polsce, kiedy je jeszcze piłem.

Mam wątpliwości w stosunku do o wiele bardziej precyzyjnego pojęcia "intensywna hodowla".  Intensywna hodowla na pastwisku to dla mnie oksymoron. Ale, że niewiele wiem o rolnictwie, nie będę się upierał.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, thikim napisał:

Intensywna w tym artykule = tradycyjna = nie ekologiczna, co chwilami może i jest ale tylko odrobinę niejasne

Może dla Ciebie, ponieważ to oczywistość.:D

12 godzin temu, thikim napisał:

Zdanie nie jest kontrą do poprzedniego, tylko wyliczeniem.

Jeżeli "poprzednie zdanie" Tobie nie pomogło, to "zdaniem następnym " mogłeś się wspomóc: 

W dniu ‎17‎.‎09‎.‎2018 o 14:55, KopalniaWiedzy.pl napisał:

Badania organicznych farm mlecznych w Europie wykazały, że do produkcji tej samej ilości mleka potrzebują one o co najmniej 30% ziemi uprawnej i dwukrotnie więcej ziemi do wypasu niż tradycyjne farmy mleczne.

Ponieważ farma organiczna zużywa zużywa  "dwukrotnie więcej ziemi do wypasu"  (krowy łążą po pastwisku, a nie stoją w oborze) od tradycyjnej, czyli w zdaniu

"przy niektórych intensywnych metodach hodowli krów możliwe jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych aż o połowę, jeśli na pastwiskach zasadzi się drzewa zapewniające bydłu ci." 

jest mowa o wypasie pastwiskowym, czyli musieć być o  rolnictwie ekstensywnym.

Znowu czegoś nie zrozumiałeś?

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

Mam wątpliwości w stosunku do o wiele bardziej precyzyjnego pojęcia "intensywna hodowla".  Intensywna hodowla na pastwisku to dla mnie oksymoron. Ale, że niewiele wiem o rolnictwie, nie będę się upierał.

intensywna hodowla to posadzenie/rozmnożenie czegoś i otrzymanie plonu w jak najkrótszym czasie, przy jak najmniejszym zużyciu energii,zasobów. upychanie tego na małej powierzchni nie jest jedynym rozwiązaniem. Amerykańskie krowy łażą po pastwiskach o powierzchni dziesiątek km2, chodzą tam przez cały rok i jedzą tylko trawę którą znajdą, mimo to jest to intensywna hodowla, bo cyklicznie są wyłapywane i dostają zastrzyk z hormonów wzrostu, po którym rosną wielkie i szybko jakby jadły najlepsze pasze świata.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 18.09.2018 o 09:08, Jajcenty napisał:

sądzę też, że hektar kukurydzy wykarmi więcej bydła niż hektar trawy.

To niestety prawda. Niestety, bo karmienie krów kukurydzą może mieć i często ma poważne konsekwencje zdrowotne. Dla ludzi.

https://youtu.be/0gnEZEo25RM?t=1344

W dniu 19.09.2018 o 07:43, tempik napisał:

Amerykańskie krowy łażą po pastwiskach o powierzchni dziesiątek km2, chodzą tam przez cały rok i jedzą tylko trawę którą znajdą

A to już prawie się nie zdarza. Polecam cały film: https://www.youtube.com/watch?v=0gnEZEo25RM

Na początek, bo nakręcono jeszcze kilka innych o wielkim przemyśle żywnościowym. Mamy szczęście, że żyjemy w kraju, w którym wielu ludziom pojęcie "uprawa tradycyjna" zdecydowanie nie kojarzy się z rolnictwem intensywnym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 19.09.2018 o 07:22, 3grosze napisał:

jest mowa o wypasie pastwiskowym, czyli musieć być o  rolnictwie ekstensywnym.

Znowu czegoś nie zrozumiałeś?

Nie tylko nie zrozumiałeś ale i coś obniżyło Twój poziom do słów "musieć być". 
Mam nadzieję że tylko na chwilę czyli parę lat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak bez cudzysłowu  czy emotikony, to thikim ironii slangu już nie czai. "Musieć być";)  Asperger jakiś.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ten artykuł jest sponsorowany, bo większej bzdury nie słyszałem? Zajmuje się rolnictwem konwencjonalnym, ale także ekologicznym. Różnice pod każdym względem są tak znaczne i oczywiste, że nie ma sensu nawet na ten temat dyskutować. Populistów jednak nie brakuje i co chwile próbują siać ferment. Na nas jednak spada obowiązek by pomyśleć nad tym czym nas media karmią, kto je sponsoruje i ile w tym jest prawdy, a ile propagandy. Jesteśmy ponoć homo sapiens. Jeśli ktoś twierdzi, że rolnictwo ekologiczne jest szkodliwe dla środowiska to niech się cofnie do 19-18 wieku, czyli okresu sprzed uprzemysłowienia, kiedy każde gospodarstwo było ekologiczne, aczkolwiek bez certyfikatu. Stan środowiska był wtedy dużo lepszy a jakość żywności o niebo lepsze. Oczywiście to kwestia wyboru. Jeśli ktoś chce jeść żywność o marnej jakości a środowisko nie jest mu bliskie, to niech sobie robi co chce. Jełsi jednak jest inaczej to należy popierać wszelkie formy rolnictwa proekologicznego i rolnictwo ekologiczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      We wczesnych społecznościach rolniczych północno-zachodniej Europy przemoc była codziennością, wskazują badania brytyjsko-szwedzko-niemieckiej grupy naukowej. Naukowcy przyjrzeli się szczątkom ponad 2300 rolników ze 180 stanowisk archeologicznych z okresu pomiędzy 8000 a 4000 lat temu i zauważyli, że w przypadku ponad 10% z nich widoczne są obrażenia od broni. Wbrew rozpowszechnionemu poglądowi o pokojowej współpracy, w neolicie dochodziło do konfliktów, w których zabijano całe społeczności.
      Badania sugerują, że rozpowszechnienie się hodowli roślin i zwierząt i związana z tym zmiana trybu życia z łowiecko-zbierackiego na osiadły, mogły doprowadzić do sformalizowania konfliktów zbrojnych. Naukowcy przyjrzeli się szczątkom ludzkim z Danii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Szwecji. Na szkieletach szukali śladów urazów, przede wszystkim zadanych w czaszkę tępym narzędziem.
      W ponad 10% przypadków znaleziono uszkodzenia czaszki odpowiadające wielokrotnym uderzeniom tępym narzędziem. Odkryto też obrażenia penetrujące, być może od strzał. W niektórych przypadkach obrażenia były powiązane z masowymi pochówkami, co sugeruje zniszczenie całych społeczności. Ludzkie kości do najlepsze i najbardziej wiarygodne dowody na przemoc. W ostatnich latach zaś znacznie zwiększyły się nasze możliwości odróżnienia śmiertelnych obrażeń od złamań kości, które miały miejsce po śmierci, potrafimy też odróżnić przypadkowe zranienia od napaści z bronią, mówi doktor Linda Fibiger z Uniwersytetu w Edynburgu.
      Naukowcy zastanawiają się też, dlaczego przemoc stała się tak powszechna w tym czasie. Ich zdaniem, najbardziej prawdopodobnym wyjaśnieniem jest zmiana stosunków ekonomicznych. Wraz z rolnictwem pojawiły się nierówności i ci, którym wiodło się gorzej zaczęli organizować napaści i dochodziło do zbiorowej przemocy, co było alternatywną strategią na odniesienie sukcesu, dodaje doktor Martin Smith z Bournemouth University.
      Badania zostały opisane w artykule Conflict, violence, and warfare among early farmers in Northwestern Europe.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Zepchnęliśmy setki gatunków ssaków na obszary, na których grozi im wyginięcie, informują naukowcy z University of Manchester. Zespół prowadzony przez doktora Jake'a A. Britnella i profesor Susanne Shultz przeprowadził badania, z których dowiadujemy się, że wiele z 627 gatunków ssaków o udokumentowanych zasięgach historycznych, żyje obecnie na marginesach swoich dawnych terytoriów, a 66 do 75 procent z nich zepchnęliśmy na tereny, gdzie ekstrema temperaturowe lub opadowe powodują, że gatunki te mogą nie przetrwać.
      Presja ze strony człowieka spowodowała, że gatunki straciły swoje dawne tereny. Przez to ich nisze ekologiczne drastycznie się skurczyły i zmusiliśmy zwierzęta do życia w mniej zróżnicowanych habitatach. Ludzie zajęli dla siebie najlepsze tereny, zabierając je zwierzętom. Mówimy tutaj o ekologicznej marginalizacji gatunków, a wzięcie tego zjawiska pod uwagę pozwala wyjaśnić, dlaczego niektóre obszary chronione lepiej się sprawdzają niż inne. Tam, gdzie gatunek miał szczęście i ludzie pozostawili mu bardziej zróżnicowane środowisko, ma on większa szansę na przetrwanie. Jeśli zaś pozostawimy zwierzętom słabej jakości tereny, gdzie nie mogą one znaleźć odpowiednich warunków do życia oraz wystarczającej ilości odpowiedniego pożywienia, to fakt, iż obejmiemy te tereny ochroną – czyli uznamy, że ich nie zabierzemy – nie wystarczy, by gatunek przetrwał.
      Dlatego też autorzy badań podkreślają, że konieczne jest zidentyfikowanie – między innymi na podstawie informacji historycznych – odpowiednich terenów dla danych gatunków i objęcie ich ochroną. Wówczas możemy liczyć na to, że rzeczywiście gatunek będzie miał szansę się rozwijać. Jeśli próbujemy chronić gatunek, który zepchnęliśmy na teren dla niego niekorzystny, to nasze wysiłki nie dadzą optymalnych wyników, ryzykujemy też poniesieniem całkowitej klęski, mówi profesor Shultz.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Duże markety nie kojarzą się nam z ekologią - czy jest to słuszny pogląd? W dobie postępujących zmian klimatu każdy chciałby kupować produkty, które nie mają zgubnego wpływu na środowisko. To zjawisko nie pozostaje niezauważone przez sieć Kaufland, która wychodzi tego typu potrzebom naprzeciw. Czytaj dalej i dowiedz się więcej na ten temat!
      Duży sklep ekologiczny - czy to oksymoron?
      Duże markety przeciwstawiane są czasem małym sklepom, jako bardziej ekologicznym. Te drugie mają być bardziej przyjazne środowisku. Czy zawsze jest to prawda?
      Wpływ, jaki na klimat posiada dany lokal lub cała ich sieć, wynika w dużej mierze z jakości oferowanych produktów. Mniejsze sklepy wcale nie muszą być w tym aspekcie bardziej ekologiczne niż markety. Ważne jest to, co trafia na półki. Jeśli sprzedawane artykuły powstają w sposób negatywnie oddziałujący na przyrodę, to nieważne gdzie będą sprzedawane.
      Ciekawą inicjatywę w tej kwestii podjęła sieć Kaufland. W ich sklepach dostępny jest szeroki asortyment towarów neutralnych dla klimatu. Oznacza to, że marka skompensowała ilość CO2 powstałego w czasie ich wytworzenia poprzez wsparcie certyfikowanych projektów na rzecz ochrony klimatu. Na jakiej dokładnie zasadzie przebiega ten proces?
      1.    Po pierwsze, sieć Kaufland możliwe ogranicza ilość produkowane CO2, poprzez zastąpienie plastiku innymi materiałami (także tymi pochodzącymi z recyklingu).
      2.    We współpracy z zewnętrznymi, renomowanymi organizacjami, takimi jak np. ClimatePartner, szacowany jest poziom emisji gazów cieplarnianych.
      3.    Firma Kaufland przeznacza następnie sumy na certyfikowane organizacje wspierające walkę ze zmianami klimatu, aby zrównoważyć negatywne skutki produkcji towarów.
      4.    Do sklepów trafiają produkty oznaczone specjalną etykietą “neutralne dla klimatu”. To właśnie ona informuje klienta, że wybierając je, nie przyczynia się do wzrostu poziomu CO2 w atmosferze.
      Dzięki tego typu inicjatywie, duże sieci marketów mogą przyczynić się do zminimalizowania zgubnego wpływu konsumpcjonizmu na środowisko. Rozmiar sklepu nie ma tu znaczenia, a liczy się zaangażowanie w tego typu akcje. Więcej na temat produktów oznaczonych jako “neutralne dla klimatu” i całej oferty sieci Kaufland znajdziesz na stronie kaufland.pl.
      Kupowanie a kwestia ekologii
      Jak podczas kupowania postępować bardziej ekologicznie? Istnieje pewna porada, którą zawsze warto mieć w pamięci.
      Ważną kwestią jest branie ze sobą własnej torby. Tego typu akcesoria wielokrotnego użytku to inwestycja na lata, dzięki której nie tylko przyczynimy się do ochrony przyrody, ale również oszczędzimy sobie kłopotu. Kto chce mieć w domu dziesiątki jednorazowych toreb, często o bardzo słabej jakości? Masowa produkcja plastiku nie tylko sprzyja postępowaniu zmian klimatu, ale również ma bezpośredni wpływ na zaśmiecanie naszej najbliższej przestrzeni.
      Podczas następnej wyprawy na zakupy, nie zapomnij zabrać ze sobą własnej torby. Często można kupić je na miejscu, np. w pobliżu kas. To mała zmiana w codziennym życiu, która może mieć pozytywne przełożenie na ogólną jakość życia nas wszystkich!

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Gdy przed 10 000 lat ludzkość zajęła się rolnictwem, doprowadziło to nie tylko do olbrzymich zmian społecznych czy politycznych. Zajmowanie pod uprawę coraz większych areałów, pojawienie się w końcu rolnictwa na skalę przemysłową doprowadziło też do zmiany składu atmosfery. Jeśli więc istnieją planety, których mieszkańcy również prowadzą rozwiniętą gospodarkę rolną, to ich atmosfery odczuły skutki takiej działalności. Istnieją w nich sygnatury, które powinien zauważyć Teleskop Webba (JWST).
      Ziemia pokryta jest olbrzymią mozaiką pól uprawnych, doszło do zmiany sposobu odbijania światła przez szatę roślinną ziemi, a pola uprawne – szczególnie z upraw przemysłowych – emitują do atmosfery różnego typu związki chemiczne. Zdaniem grupy astronomów, zmiany takie muszą być widoczne z przestrzeni kosmicznej. I podobne sygnatury są generowane na wszystkich egzoplanetach, gdzie istnieje rozwinięte rolnictwo. W przyszłych badaniach sygnatur cywilizacji technicznych, warto rozważyć możliwość istnienia sygnatur z „egzofarm”, uważa Jacob Haqq-Misra i jego koledzy Blue Marble Space Institute of Science w Seattle.
      Jedną z cech charakterystycznych rolnictwa jest nawożenie pól. Dzięki temu rośliny mają lepszy dostęp do azotu, jednego z podstawowych składowych życia. Podczas produkcji nawozów sztucznych używa się olbrzymich ilości amoniaku. Część z tego amoniaku ucieka do atmosfery. Utrzymuje się w niej jednak zaledwie przed kilka dni. Wykrycie więc amoniaku w atmosferze planety może oznaczać, że jest on tam ciągle dostarczany, a jego źródłem może być rolnictwo.
      Jednak sam amoniak to nie wszystko. Wykorzystywanie amoniaku wiąże się też z pojawieniem się tlenku diazotu (N2O), gazu cieplarnianego utrzymującego się w atmosferze przez ponad 100 lat. Jakby jeszcze tego było mało, rolnictwo jest też wielkim źródłem emisji metanu. Zatem astronomowie, którzy za pomocą JWST będą szukali śladów życia pozaziemskiego, mogą rozejrzeć się za sygnaturami wszystkich trzech związków. A zakres swoich badań mogą znacznie zawęzić, gdyż sygnatury świadczące o istnieniu egzofarm mogą pojawić się tylko na planetach, na których przebiega proces fotosyntezy, zatem w atmosferach takich planet powinny być też widoczne sygnatury H2O, O2 i CO2, mówi Haqq-Misra.
      Z naszych wyliczeń wynika, że jednoczesne wykrycie NH2 i N2O w atmosferze zawierającej H2O, O2 i CO2 może być sygnaturą istnienia dużego areału uprawnego, stwierdzają autorzy badań. I dodają, że Teleskop Webba powinien być w stanie wykryć amoniak występujący w ilości 5 części na milion w atmosferze planety krążącej wokół pobliskiego czerwonego karła, jeśli znajduje się w niej również sporo wodoru. Obecnie stężenie amoniaku w atmosferze Ziemi wynosi około 10 części na milion.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mało kto lubi komary. Są uważane za jedne z najbardziej uprzykrzających życie owadów, a do tego roznoszą choroby, zabijające każdego roku olbrzymią liczbę ludzi. Wiele osób najchętniej wyeliminowałoby komary w ogóle. Jednak ich pozbycie się może spowodować poważne zmiany w ekosystemie. Tymczasem nasze zdrowie jest w wielu aspektach bezpośrednio powiązane ze zdrowiem ekosystemu, również z tym, jakie miejsce zajmują w nim komary.
      María José Ruiz-López sporo wie o komarach. Unia Europejska finansuje jej badania nad rolą komarów w przenoszeniu Wirusa Zachodniego Nilu. Komary odgrywają wiele ról w środowisku naturalnym, mówi uczona. Przypomina, że krwią żywią się jedynie samice. Za to zarówno samice, jak i samce, żywią się nektarem roślinnym. To zaś oznacza, że są istotnymi zapylaczami, tym ważniejszymi, iż aktywnymi w nocy, gdy inni zapylacze nie pracują.
      Jednak rola ekologiczna komarów nie ogranicza się wyłącznie do zapylania przez osobniki dorosłe. Larwy komarów odfiltrowują z wód stojących mikroorganizmy, glony i detrytus, martwą materię organiczną. Same zaś stanowią pożywienie dla małych ryb i płazów, które z kolei są pożywieniem dla większych ryb i ptaków. A dorosłe komary to pożywienie dla ptaków i pająków. Dlatego też Ruiz-López ostrzega, że wyeliminowanie nawet jednego gatunku komarów przyniesie konsekwencje, jakich nie potrafimy przewidzieć. Prawdopodobnie będą poważniejsze, niż sobie wyobrażamy, stwierdza.
      Jak już wspomnieliśmy, Ruiz-López bada rolę, jaką komary odgrywają w roznoszeniu Wirusa Zachodniego Nilu. Wirus ten od dziesięcioleci obecny jest w Europie. W latach 2011–2019 wykryto 3549 przypadków infekcji wśród ludzi. Obecnie wirus zwiększa swój zasięg i przesuwa się na północ. W 2018 roku zaczął infekować ludzi w Niemczech, a w 2020 pojawił się w Holandii.
      Z badań Ruiz-López jasno wynika, jak ważne jest, byśmy nie niszczyli środowiska naturalnego. Otóż Wirus Zachodniego Nilu zwykle roznosi się pomiędzy ptakami a komarami. Uczona odkryła, że niektóre gatunki ptaków, jak np. wróble, są bardzo podatne na działanie tego wirusa. Inne, jak przepiórka czy turkawka, są bezobjawowymi nosicielami. Dla ludzi wirus zaczyna stanowić problem, gdy usuną ze środowiska ulubione źródło pożywienia komarów, czyli ptaki. Wtedy komary zaczynają szukać innego źródła krwi i trafiają na ludzi. Wtedy właśnie dochodzi do infekcji.
      Zawsze na swoich wykładach mówi, że to jeden wielki system zdrowotny. Że nasze zdrowie nie jest czymś oddzielnym od zdrowia zwierząt i całego ekosystemu. W zdrowym ekosystemie istnieją komary, które oczyszczają wodę i którymi żywią się pająki. Ekosystem potrzebuje wszystkich tych elementów, stwierdza uczona.
      Komary mają swoje ulubione ofiary. Te, które roznoszą Wirusa Zachodniego Nilu, lubią żerować na ptakach. Gdy zaczyna brakować ulubionych żywicieli, owady szukają dla nich zastępstwa. I znajdują nas.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...