Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

W ślinie niedźwiedzi syberyjskich występuje bakteria produkująca związek działający na gronkowca złocistego

Recommended Posts

W ślinie niedźwiedzia syberyjskiego występuje związek, który zabija gronkowce złociste (Staphylococcus aureus).

Niedźwiedź syberyjski to podgatunek niedźwiedzia brunatnego, który zamieszkuje Mongolię, północne regiony Chin i, oczywiście, Syberię. Podstawę jego menu stanowią rośliny, jednak gdy jest taka możliwość, niedźwiedź żywi się też karibu, łosiami i rybami. Zróżnicowana dieta bez wątpienia wpływa na mikrobiom i drobnoustrojowe metabolity.

By zbadać mikrobiom śliny, rosyjsko-amerykański zespół złapał w tajdze 7 osobników. Pobrane wymazy przetransportowano do laboratorium.

W ślinie niedźwiedzi wykryto pałeczki Bacillus pumilus, które wytwarzają hamującą wzrost gronkowców amikumacynę A (ang. amicoumacin A, Ami). Autorzy raportu z pisma PNAS uważają, że niedźwiedzie nabywają B. pumilus, jedząc pewne rośliny.

Same pałeczki są oporne na amikumacynę; dzieje się tak dzięki delikatnej równowadze jej dezaktywacji i aktywacji za pomocą kinazy AmiN i fosfatazy AmiO.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niesamowite ile kryje natura. Niesamowite ile teoretycznie utraciliśmy wraz z wymarłymi gatunkami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, wilk napisał:

Niesamowite ile teoretycznie utraciliśmy wraz z wymarłymi gatunkami

Tutaj raczej nie powinno być sentymentów. Jesteśmy następstwem tych wymarłych i na ich wymieraniu odnieśliśmy ewolucyjny sukces

Share this post


Link to post
Share on other sites

@tempik

Tak...Szczególnie jesteśmy następstwem tych, co wymarły w ciągu ostatnich 50 lat... Ogromny nasz sukces.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, tempik napisał:

odnieśliśmy ewolucyjny sukces

Podobnie jak pleśń na chlebie (żeby nie powiedzieć dosadniej — mucha na kupie wyżej wspomnianego niedźwiedzia). Posiedliśmy umiejętność zniszczenia wszystkiego dookoła, ale dopóki nie będziemy potrafili tworzyć nowego życia, odtworzyć dawnego lub żyć w symbiozie z obecnym, to pozostajemy tutaj tylko gościem, jednym z wielu. Zresztą wcale nie chodzi mi wyłącznie o gatunki, które wyginęły przy naszym współudziale, ale ogólnie o tajemnice, które kryły także te dawno wymarłe. Kto wie do czego mogłaby przydać się toksyna jakiejś prehistorycznej ropuchy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba sobie zaprzeczasz. Narzekasz że człowiek tylko niszczy, a zdanie dalej chciałbyś wykorzystywać jakąś starożytną ropuchę :) chyba że chcesz to robić za jej zgodą to ok. Nie wiem ile gatunków człowiek wykończył ale strzelam że kilkaset. Ewolucja jeszcze przed nami wykończyła miliony gatunków

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, tempik napisał:

Ewolucja jeszcze przed nami wykończyła miliony gatunków

ups…, że ewolucja?

Chyba wiem lepiej:D co chciałeś napisać: wyginęły naturalnie, tzn. człowiek nie brał w tym udziału. A wyginęły, bo warunki ich ekosystemu zmieniły się szybciej od ich możliwości przystosowawczych. A i tak działo się to wolniej ( to wymieranie gatunku) niż z powodu człowieka, więc natura miała czas na rekompensatę straty. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, 3grosze napisał:

A i tak działo się to wolniej ( to wymieranie gatunku) niż z powodu człowieka, więc natura miała czas na rekompensatę straty

tylko że "natura" to tak bardziej jest projekt non-profit więc nie ma tu zysków, strat. po prostu istnieje,trwa, ewouluje. To że wyginęły mamuty to jest jedynie strata dla ludzi bo dzieci nie mogą w ZOO pokarmić takiego osobnika. z tym wymieraniem "wolniej" to też chyba aż tak wolno nie było bo przecież mówi się o masowych wymieraniach, asteroidy,wybuchy super wulkanów to raczej nie są powolne zjawiska.No i najważniejsze, człowiek chciałby sam kształtować ewolucję albo przynajmniej chronić i wspierać gatunki które chce wykorzystać albo takie które przynajmniej nie wchodzą mu w drogę. A takie komary,muchy,korniki,szczury,pluskwy czy bakterie chorobotwórcze to już jest be? przecież to też część natury i to chyba najliczniejsza

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, tempik napisał:

tylko że "natura" to tak bardziej jest projekt non-profit więc nie ma tu zysków, strat.

W kwestii zysków i parafrazując @wilk z postu wyżej oraz w kontekście leczniczej śliny niedżwiedzia, wraz z ginącymi gatunkami  nawet nie wiemy co straciliśmy.

7 godzin temu, tempik napisał:

z tym wymieraniem "wolniej" to też chyba aż tak wolno nie było bo przecież mówi się o masowych wymieraniach, asteroidy,wybuchy super wulkanów to raczej nie są powolne zjawiska

To ostatnie "dinozaurowe";), po impakcie w Zatoce Meksykańskiej trwało ponad kilka tysięcy lat (są tacy co twierdzą, że kilka lat, ale oni niszowi są).

7 godzin temu, tempik napisał:

A takie komary,muchy,korniki,szczury,pluskwy czy bakterie chorobotwórcze to już jest be?

Komary, muchy i korniki są w łańcuchu pokarmowym wielu zwierząt, bez nich  wyginęłyby kolejne zwierzęta itd. Szczury są sprzątaczami ludzkich odpadków, sęk w tym, że odpadków jest za dużo.:P Pluskwy i inne pasożyty to kara za grzechy.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 5.09.2018 o 16:16, tempik napisał:

Chyba sobie zaprzeczasz. Narzekasz że człowiek tylko niszczy, a zdanie dalej chciałbyś wykorzystywać jakąś starożytną ropuchę

Manipulujesz. Ani nie narzekam, tylko stwierdzam, że przed nami wciąż daleka droga. Jasne, masa gatunków wymarła (podkreślam, że wymarła, bo połączyłeś jedno z drugim), toteż zwyczajnie gdybałem ileż to potencjalnie ciekawych rzeczy bezpowrotnie przepadło. Bo na przykładzie wspomnianego w artykule niedźwiedzia widać, że nie wystarczyłoby nawet odtworzenie, skoro nie żyłby w dokładnie takim samym habitacie. A tego z samego DNA już nie wyłuskasz. I nie wiem czy to taki nasz ewolucyjny sukces, że mimo wszystko nie potrafimy sobie jako organizm poradzić chociażby z tym gronkowcem, a wracamy do natury.

12 godzin temu, tempik napisał:

To że wyginęły mamuty to jest jedynie strata dla ludzi bo dzieci nie mogą w ZOO pokarmić takiego osobnika.

A co jeśli i on miał jakieś fajne bakterie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, wilk napisał:

I nie wiem czy to taki nasz ewolucyjny sukces, że mimo wszystko nie potrafimy sobie jako organizm poradzić chociażby z tym gronkowcem, a wracamy do natury.

Opanowaliśmy każdy km^2 tej planety to chyba jest sukces ewolucyjny?

11 godzin temu, wilk napisał:

A co jeśli i on miał jakieś fajne bakterie?

może i były fajne  i milusie ale zdechły i już :) Widzę że chciałbyś żeby nic nie wymierało i żeby wróciły wszystkie gatunki które bytowały na Ziemi. Ale Ziemia jest za mała, nie pomieści tego wszystkiego co na niej było rozłożone w czasie. Dzięki temu że są wymierania, robi się miejsce na nowe, lepsze, bardziej przystosowane. Tak jak umierający ludzie robią przestrzeń życiową dla nowego pokolenia. Twój model świata będziesz miał w niebie, gdzie nic nie będzie umierało, będzie trwało niezmienne w nieskończoność. nieskończona stagnacja.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minutes ago, tempik said:

Dzięki temu że są wymierania, robi się miejsce na nowe, lepsze, bardziej przystosowane.

Obawiam się, że to nie ludzie zdążą się przystosować do nowego środowiska.

32 minutes ago, tempik said:

ak jak umierający ludzie robią przestrzeń życiową dla nowego pokolenia

Musiało by umierać tyle samo co się rodzi. A tak robi się coraz ciaśniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 minut temu, Krzychoo napisał:

Musiało by umierać tyle samo co się rodzi. A tak robi się coraz ciaśniej.

No niestety. dlatego eksterminujemy inne gatunki, wycinamy lasy. Brutalne, ale raczej zgodne z naturą. Każdy gatunek dąży do rozprzestrzenienia się , dominacji i likwidacji konkurencji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, tempik napisał:

Opanowaliśmy każdy km^2 tej planety to chyba jest sukces ewolucyjny?

E no nie jeszcze nie. Zostały oceany i ich dno niedostępne dla nas bardziej chyba niż Księżyc :)

2 godziny temu, tempik napisał:

Każdy gatunek dąży do rozprzestrzenienia się , dominacji i likwidacji konkurencji.

Zasadniczo nie konkuruję ze słoniem af. czy tygrysem syberyjskim. Największym moim konkurentem jesteś Ty - konkurujemy o jedzenie, samice, władze, etc. W moim interesie jest zmniejszyć własną populację do poziomu w którym jescze czerpie korzyści (społeczne), ale nie muszę ponosic kosztów konkurencji. Niestety nie wiem ile to jest w przeliczeniu na miliardy. Niektórzy sądzą, że to gdzieś poniżej 1 mld H.S/planeta  

Share this post


Link to post
Share on other sites
35 minut temu, Jajcenty napisał:

Zostały oceany i ich dno niedostępne dla nas bardziej chyba niż Księżyc :)

tylko dlatego że nie ma interesu i konieczności tam na razie kolonizować

36 minut temu, Jajcenty napisał:

Zasadniczo nie konkuruję ze słoniem af. czy tygrysem syberyjskim. Największym moim konkurentem jesteś Ty - konkurujemy o jedzenie, samice, władze, etc.

no widzisz bo tą "brudną robotę" wykonali np. twoi słowiańscy przodkowie.. Nie musisz się martwić że mało towarzyski niedźwiedź napadnie cię na asfaltowej ścieżce w lesie :) wilki też raczej nie grożą. z dzikami i sarnami jeszcze trochę walki jest, ale nie ma problemu bo stawiasz siatkę i masz nienaruszone uprawy, chodzisz najedzony, a głodna chodzi dziczyzna.

 

43 minuty temu, Jajcenty napisał:

W moim interesie jest zmniejszyć własną populację do poziomu w którym jescze czerpie korzyści (społeczne), ale nie muszę ponosic kosztów konkurencji.

tylko że to jest twój egoistyczny interes, a ludzkość to suma tych wszystkich egoistycznych jednostek i żeby twój interes był spełniony to ponad połowa świata powinna zacisnąć zęby, zrezygnować ze swojego egoizmu i powiedzieć NIE, nie będę miał dzieci bo zawiodę Jajcentego i zaburzę jego interes :D

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, tempik napisał:

Opanowaliśmy każdy km^2 tej planety to chyba jest sukces ewolucyjny?

Lepiej znamy zakątki Wszechświata niż oceaniczne głębiny. Wróć. Jajcenty jak widzę już o tym wspomniał.

11 godzin temu, tempik napisał:

Twój model świata będziesz miał w niebie

Nie wiem czemu sobie usilnie to wgrałeś i powtarzasz… Ja tylko — powtarzam — stwierdziłem, że „Niesamowite ile teoretycznie utraciliśmy wraz z wymarłymi gatunkami.”. Gdybam tylko o potencjalnym istnieniu w paszczach, jelitach i innych zakamarkach symbiotycznych bakterii, enzymów i in. wydzielin, które obecnie mogłyby się przydać w przemyśle i medycynie. Nie bez powodu wspomniane gałęzie wracają do natury w poszukiwaniu takich właśnie związków. Niepotrzebnie dorabiasz mi jakiś podtekst ekologiczny, że chciałbym, by latały po mieście dinozaury. Zresztą jak wspomniałem — w przypadku tych bakterii reintrodukcja takiego gatunku niewiele by i tak dała.

Edit: OK, żeby nie przeciągać tego jednak — uznajmy, że wymarły sobie kiedyś i już, nie warto sobie nimi zaprzątać głowy. Podobnie jak jakąś paleontologią czy archeologią.

Edited by wilk

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, tempik napisał:

dlatego eksterminujemy inne gatunki, wycinamy lasy. Brutalne, ale raczej zgodne z naturą. Każdy gatunek dąży do rozprzestrzenienia się , dominacji i likwidacji konkurencji.

Konkurencję ( neandertali), to już zlikwidowaliśmy (:D albo :(, nie wiem). Teraz eksterminujemy wasali (lasy, roślinki i zwierzątka), bez których, jak bez Ukraińców ( z szacunkiem dla nacji) możemy się sami tylko zesr… .

Share this post


Link to post
Share on other sites
14 godzin temu, wilk napisał:

Gdybam tylko o potencjalnym istnieniu w paszczach, jelitach i innych zakamarkach symbiotycznych bakterii, enzymów i in. wydzielin, które obecnie mogłyby się przydać w przemyśle i medycynie. Nie bez powodu wspomniane gałęzie wracają do natury w poszukiwaniu takich właśnie związków.

No tak, z jednej strony synteza organiczna czegoś bardziej skomplikowanego od etanolu jest kosztowna i większości trudna (dlatego robimy cukier z buraków zamiast z gazu ziemnego), z drugiej strony Matka Natura maskuje potencjalne leki milionami zupełnie nieprzydatnego chłamu. Wyłuskanie czegoś przydatnego z tego szumu to czysty przypadek. Ja obstawiałbym drogę mniej przypadkową, świadome konstruowanie leku zamiast podawania wszystkim wyciągu z liany amazońskiej i sprawdzania komu na co pomogło. Ten ostatni sposób jest używany głównie przez różnych hochsztaplerów, których w czasach Marka Twaina tarzano w smole i pierzu, a dzisiaj przez internet mają się wyjątkowo dobrze.

To była histeryczna czynność zastępcza, albowiem mam fakap i dedlajn na poniedziałek, i żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce....

20 godzin temu, tempik napisał:

ć NIE, nie będę miał dzieci bo zawiodę Jajcentego i zaburzę jego interes :D

No tu niestety ewolucja działa przeciwko mnie, jak się świadomie ograniczam z replikacją, to inni, nie czujący związku między replikacją a poziomem życia, wygrywają. Niestety wpadliśmy w ślepą ścieżkę Ewolucji i jesteśmy jak drożdże. Tylko drożdże maja plan B, jak już lokalnie zatrują całkiem swoje środowisko. 

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest raczej całkiem naturalna droga ewolucji a nie ślepa uliczka.o drożdżach coś mogę powiedzieć bo robię wino czasami :) spalając cukier zatruwają swoje środowisko alkoholem. Stężenie rośnie przez co ginie coraz więcej mniej odpornych szczepów przez co tempo wzrostu % maleje. W końcu giną prawie wszystkie, zostaje grupka najbardziej twardych które już bardziej nie podnoszą % i zaczynają hibernować czekając na obniżenie poziomu alkoholu. Nigdy nie ma sytuacji że drożdże same się całkowicie unicestwią.

Z ludźmi jest identyczne. Będzie przeludnienie,za mało miejsca, zasobów to choroby nas dziesiątkują a następnie sami się wybijemy w globalnych wojnach. Przetrwa garstka która na gruzach znacznie się mnożyć i tak w kółko. Tak jak z drożdżami wydaję mi się że ludzkość sama siebie nie jest w stanie zlikwidować

Share this post


Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, tempik napisał:

To jest raczej całkiem naturalna droga ewolucji

Na obecnym etapie rozwoju naszej cywilizacji, dysponujemy informacją , której nigdy nie posiadały cywilizacje upadłe, więc znając mechanizmy destrukcyjne, mamy  wiedzę jak nie powtórzyć błędów przodków i nie popełnić "grzechu zaniechania" doprowadzając do samozagłady. Teraz już wiemy, że z  naturą musimy współpracować, a nie ją łupić, jak kolonia drożdży.

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 godziny temu, 3grosze napisał:

Na obecnym etapie rozwoju naszej cywilizacji, dysponujemy informacją , której nigdy nie posiadały cywilizacje upadłe, więc znając mechanizmy destrukcyjne, mamy  wiedzę jak nie powtórzyć błędów przodków i nie popełnić "grzechu zaniechania" doprowadzając do samozagłady. Teraz już wiemy, że z  naturą musimy współpracować, a nie ją łupić, jak kolonia drożdży.

twierdzisz że mieszkańcy Wysp Wielkanocnych znający się na astronomii, nawigacji, inżynierii nie wiedzieli że wycinając drzewa podcinają gałąź na której siedzą? Chyba nie można być aż tak inteligentnym i zarazem debilem w jednym ciele.

22 godziny temu, 3grosze napisał:

Teraz już wiemy, że

tak, rybacy na Bałtyku smęcący że z roku na rok jest mniej śledzi wiedzą i co z tego?! gosposia domowa wrzucająca tabletkę do zmywarki wie ile dobra zrobią fosforany spływające do morza i co z tego?, rolnicy to samo, wszyscy zmotoryzowani to samo i można wymieniać w nieskończoność. już jaskiniowcy bazgrający malowidła w jaskiniach wiedzieli że jak przetrzebią zwierzynę to ich dzieci będą miały kłopoty z zaspokojeniem swojego głodu.

Twierdzenie że "teraz" wiemy a jeszcze wczoraj nie, jest niedorzeczne. A na dodatek ta wiedza nic nie zmienia, bo Polak oburza się że Japończyk wyżyna zagrożone wieloryby, a Japoniec oburza się że Polak pali węglem w elektrowniach. A Angol który nie tak dawno wyciął swoje lasy ma dużo rad dla Brazylijczyka wycinającego las deszczowy.  Jeden wielki egoizm i hipokryzja

 

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
24 minuty temu, tempik napisał:

Twierdzenie że "teraz" wiemy a jeszcze wczoraj nie, jest niedorzeczne. A na dodatek ta wiedza nic nie zmienia, bo Polak oburza się że Japończyk wyżyna zagrożone wieloryby, a Japoniec oburza się że Polak pali węglem w elektrowniach. A Angol który nie tak dawno wyciął swoje lasy ma dużo rad dla Brazylijczyka wycinającego las deszczowy.  Jeden wielki egoizm i hipokryzja

Dobrze powiedziane i sama prawda. Jednak wypowiedź 3grosze nie dotyczy wszystkich drożdży, tylko tych co wiedzą, a tych jest niewiele. I to jest problem! Dlatego bliżej nam do drożdży w sposobie używania naszej planety. A właśnie o to chodzi żeby więcej drożdży wiedziało, rozumiało i stosownie do wiedzy postępowało, ale lokalne (w skali planety),  partykularne interesy są silniejsze.

Tak się zastanawiam, która grupa za to zapłaci najbardziej, i tak mi wychodzi że to będą ci najbiedniejsi.

Edited by Jajcenty

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, tempik napisał:

twierdzisz że mieszkańcy Wysp Wielkanocnych znający się na astronomii, nawigacji, inżynierii nie wiedzieli że wycinając drzewa podcinają gałąź na której siedzą? Chyba nie można być aż tak inteligentnym i zarazem debilem w jednym ciele.

Klasyczny przykład z przeszłości, na potwierdzenie mojej tezy. Dziękuję.:)

 

11 minut temu, tempik napisał:

rybacy na Bałtyku smęcący że z roku na rok jest mniej śledzi wiedzą i co z tego?! gosposia domowa wrzucająca tabletkę do zmywarki wie ile dobra zrobią fosforany spływające do morza i co z tego?, rolnicy to samo, wszyscy zmotoryzowani to samo i można wymieniać w nieskończoność.

ani przeciętny rybak, przeciętna gosposia, przeciętny rolnik czy przeciętny zmotoryzowany nie patrzą dalekosiężnie. Robią to za nich USTAWY: limity połowowe, nowe proszki, bany na pestycydy, normy EU.:D

 

16 minut temu, tempik napisał:

A na dodatek ta wiedza nic nie zmienia, bo Polak oburza się że Japończyk wyżyna zagrożone wieloryby, a Japoniec oburza się że Polak pali węglem w elektrowniach

Powoli, nie od razu Kraków zbudowano. Jest postęp: Japończycy już nie palą węglem, a prawie cały świat nie poluje na walenie. Ktoś, skoro proces trwa, musi być w ogonie.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Orzechy włoskie są smaczną przekąską czy dodatkiem do sałatki. Okazuje się, że to nie tylko przyjemność dla naszych kubków smakowych. Naukowcy odkryli bowiem, że orzechy włoskie mogą korzystnie wpływać na dobre bakterie z naszego przewodu pokarmowego, a stąd z kolei mogą się brać prosercowe oddziaływania tego składnika diety.
      Zespół z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii stwierdził, że codzienne jedzenie orzechów włoskich wiązało się ze wzrostem liczebności różnych korzystnych bakterii. Dodatkowo zmiany dot. mikroflory jelitowej wiązały się z poprawą w zakresie pewnych czynników ryzyka chorób serca.
      Biorąc to wszystko pod uwagę. prof. Kristina Petersen sugeruje, że orzechy włoskie mogą być przekąską dobrą zarówno dla jelit, jak i dla serca.
      Zastąpienie dotychczasowych przekąsek, zwłaszcza jeśli są niezdrowe, orzechami włoskimi to drobna zmiana, którą warto wdrożyć, by poprawić swoją dietę. Spożywanie 2-3 uncji [5,6-8,5 dag] orzechów włoskich dziennie [...] może być dobrą metodą polepszenia stanu zdrowia jelit i obniżenia ryzyka chorób serca.
      Wiele badań dotyczy zdrowia jelit i jego wpływu na ogólny stan zdrowia, dlatego zamierzaliśmy się przyjrzeć nie tylko takim czynnikom, jak lipidy czy lipoproteiny, ale i stanowi zdrowia jelit. Chcieliśmy również sprawdzić, czy wywołane spożyciem orzechów zmiany w przewodzie pokarmowym korelują z poprawą dot. czynników ryzyka chorób serca - podkreśla prof. Penny Kris-Etherton.
      Do udziału w badaniu zebrano grupę 42 osób z nadwagą bądź otyłością w wieku 30-65 lat. Przed rozpoczęciem studium ochotnicy przechodzili na 2 tygodnie na typową amerykańską dietę; nasycone kwasy tłuszczowe (ang. Saturated Fatty Acids, SFAs) stanowiły 12%, wielonienasycone kwasy tłuszczowe (ang. Polyunsaturated Fatty Acids, PUFAs) 7%, a jednonienasycone kwasy tłuszczowe (ang. Monounsaturated Fatty Acids, MUFAs) 12%. Później w losowej kolejności badani przechodzili przez 6 tygodni następujące diety: 1) orzechową, w ramach której nasycone kwasy tłuszczowe stanowiły 7%, wielonienasycone kwasy tłuszczowe 16% (2,7% to kwas α-linolenowy, ALA), a MUFAs 9%, 2) dietę zawierającą podobną ilość ALA i PUFAs, ale bez orzechów włoskich (7% SFAs, 16% PUFAs [2,6% ALA] i 9% MUFAs) oraz 3) drugą dietę "bezorzechową", w której kwas α-linolenowy zastępowano częściowo kwasem oleinowym (7% SFAs, 14% PUFAs [0,4% ALA] i 12% MUFAs; warto dodać, że ALA to kwas wielonienasycony, a kwas oleinowy jednonienasycony). Pomiędzy poszczególnymi dietami stosowano przerwy.
      By przeanalizować bakterie mikroflory jelit, naukowcy zbierali próbki kału na 72 godziny przed zakończeniem diety startowej i każdej z testowych diet.
      Dieta orzechowa zwiększyła liczebność bakterii, w przypadku których wcześniejsze badania wykazały związki prozdrowotne. W tym miejscu warto wymienić choćby Roseburia, dla których wykazano, że wiążą się one z ochroną wyściółki jelit. Wzrosła też liczebność Eubacterium eligens i przedstawicieli rodzaju Butyricicoccus - opowiada Petersen.
      Po diecie orzechowej naukowcy zauważyli także istotne związki między zmianami w obrębie mikrobiomu a czynnikami ryzyka chorób serca (w przypadku 2 pozostałych diet nie stwierdzono znaczących korelacji). E. eligens była np. ujemnie związana ze zmianami w kilku wskaźnikach/parametrach ciśnienia krwi. Dodatkowo większa liczebność bakterii Lachnospiraceae wiązała się z większymi spadkami ciśnienia, cholesterolu całkowitego oraz cholesterolu nie-HDL.
      Pokarmy takie jak całe orzechy zapewniają wachlarz substratów, np. kwasów tłuszczowych, błonnika i składników bioaktywnych, które "dokarmiają" nasz mikrobiom. To z kolei pomaga w generowaniu metabolitów korzystnych [...] dla ludzkiego organizmu - podkreśla Regina Lamendella.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Specjaliści kompleksowo zbadali mikrobiom Zamku Królewskiego na Wawelu. Zidentyfikowane w powietrzu i na prezentowanych obiektach drobnoustroje pochodzą z różnych szerokości geograficznych, ale nie zagrażają zbiorom, a na Zamku jest tak czysto, że naukowcy mieli kłopoty z pobraniem próbek kurzu.
      Mikrobiom to ogół mikroorganizmów występujących w danym siedlisku. Zamek Królewski na Wawelu jest jedną z pierwszych instytucji muzealnych w Polsce, w której przeprowadzono tak kompleksowe badania.
      Naukowcy analizowali skład chemiczny i stężenie pyłów zawieszonych w powietrzu na zewnątrz i w zamkowych komnatach, zidentyfikowali bakterie i grzyby występujące w powietrzu i na zabytkowych obiektach oraz przeprowadzili przegląd entomologiczny.
      Szczegółowym analizom mikroskopowym poddane zostały tkaniny z kolekcji arrasów króla Zygmunta Augusta, wybrane, renesansowe obrazy z daru Lanckorońskich, a pod kątem występowania bakterii i grzybów przebadano najstarszą budowlę na Wzgórzu Wawelskim – rotundę śś. Feliksa i Adaukta.
      Badaliśmy powietrze i sprawdzaliśmy, czy powierzchnie obiektów, które są przechowywane na Wawelu są czyste mikrobiologicznie, czy nie ma na nich szkodliwych bakterii i grzybów – mówił dziennikarzom kierujący tymi pracami Łukasz Rodek z Uniwersytetu Warszawskiego.
      Dodał, że dzięki badaniom metagenomowym z pobranych próbek wyodrębniono wszystkie występujące w nich mikroorganizmy. Ale naukowcy musieli się niemało natrudzić, żeby uzyskać próbki kurzu. Robimy dużo badań w różnych muzeach, ale na Wawelu mieliśmy ogromne problemy, żeby gdziekolwiek znaleźć kurz. Tutaj jest ogromna dbałość o to, a obiekty są bezpieczne - podkreślił Rodek.
      Badania miały na celu opracowanie strategii ochrony zbiorów przed ich niszczeniem przez drobnoustroje i inne organizmy żywe. W salach zwiedzanych jako pierwsze po wejściu na Zamek Królewski i w salach, gdzie turystów jest najwięcej specjaliści stwierdzili największe stężenie bakterii. Zasugerowaliśmy zastosowanie oczyszczaczy powietrza i z naszych badań wynika, że ta metoda jest skuteczna – mówił Rodek. Skuteczne jest także przeprowadzane cyklicznie przez konserwatorów "odkurzanie" arrasów.
      Naukowcy zidentyfikowali na Wawelu drobnoustroje występujące pod różnymi szerokościami i długościami geograficznymi, m.in. charakterystyczne dla Azji, ale jak podkreślają w żadnym stopniu nie są one niebezpieczne dla ludzi i obiektów.
      Mikroorganizmy nie są zagrożeniem, jeżeli trzymamy je na wodzy. A jest to możliwe, jeśli zapewnimy odpowiednią wilgotności i temperaturę w pomieszczeniach – mówił Rodek. Przyjmuje się, że temperatura powinna oscylować w okolicy 20 stop. C., a wilgotność nie przekraczać 60 proc. W celu utrzymania takich warunków używane są urządzanie nawilżające powietrze. Braliśmy próbki także z tych mechanizmów i praktycznie nic nie znaleźliśmy. Te urządzenia na Wawelu działają bardzo sprawnie. Z tej perspektywy można powiedzieć, że nasze cenne, narodowe dziedzictwo jest bezpieczne - dodał.
      Główna konserwator Zamku Królewskiego na Wawelu Ewa Wiłkojć mówiła, że precyzyjna kontrola temperatury i wilgotności powietrza to podstawa zabezpieczenia zbiorów. Cały czas monitorujemy klimat. W pracowni konserwatorskiej, w komputerach widzimy wykresy z każdej sali i reagujemy na bieżąco, żeby wirusy, bakterie i grzyby się nie rozwijały – powiedziała dziennikarzom Wiłkojć.
      Badania mikrobiomu Wawelu były prowadzone we współpracy z naukowcami z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego i specjalistami z RDLS Heritage. W ramach projektu "Wawel – dziedzictwo dla przyszłości" zostały one dofinansowane z funduszy europejskich.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy naukowcy odkryli podczas badań na myszach, że pod wpływem wankomycyny mikrobiom jelitowy zmienia się w taki sposób, że pomaga to przygotować układ odpornościowy do skuteczniejszego atakowania komórek nowotworowych po radioterapii.
      Okazało się, że dawka antybiotyku pomagała komórkom odpornościowym zabijać nie tylko komórki bezpośrednio poddawane napromienianiu, ale i komórki nowotworowe w tkankach odległych. Uzyskane wyniki torują drogę testom klinicznym z udziałem ludzi.
      Zespół ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu Pensylwanii wyjaśnia, że ponad połowa chorych z guzami litymi przechodzi na pewnym etapie leczenia radioterapię. Liczne badania z ostatnich lat pokazały, że radioterapia z zastosowaniem schematu hipofrakcjonowania (podawania większych dobowych dawek promieniowania przez krótszy czas) może wywołać u pacjentów silniejszą odpowiedź immunologiczną. Dodatkowo dawki hipofrakcjonowane mogą wywoływać efekt abskopalny, in. pozamiejscowy (ang. abscopal effect), czyli zjawisko popromiennego efektu w tkankach odległych od miejsca napromieniowania.
      Nasze studium pokazuje, że wankomycyna nasila wpływ leczenia hipofrakcjonowanego na naświetlane miejsce, a także wspomaga efekt abskopalny [...] - opowiada prof. Andrea Facciabene.
      Zespół wybrał do eksperymentów właśnie wankomycynę, bo działa ona na bakterie Gram-dodatnie. Poza tym ma dużą cząsteczkę i słabo się wchłania z przewodu pokarmowego (ma więc ograniczony wpływ na mikrobiom reszty organizmu).
      Autorzy artykułu z Journal of Clinical Investigation stwierdzili, że wankomycyna poprawia działanie komórek dendrytycznych; ich rola polega na pochwyceniu, przeniesieniu do węzłów chłonnych oraz prezentacji antygenu limfocytom Th.
      Podczas eksperymentów naukowcy wykorzystali modele czerniaka oraz raków płuc i szyjki macicy. Wg nich, można jednak mówić o implikacjach opisanego podejścia dla szerokiego wachlarza nowotworów.
      Amerykanie dodają, że na razie dopiero zaczynamy rozumieć zależności między składem czy, szerzej rzecz ujmując, cechami mikrobiomu a jego wpływem na wywołane radioterapią reakcje immunologiczne na nowotwór.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Podawanie antybiotyków wcześniakom może mieć długotrwałe negatywne skutki dla ich zdrowia, informują naukowcy z Washington University w St. Louis. Niemal wszystkie wcześniaki otrzymują przez pierwsze tygodnie antybiotyki, które mają chronić je przed potencjalnie śmiertelnymi infekcjami. To ratuje ich życie, ale niszczy mikrobiom jelit.
      Autorzy artykułu opublikowanego na łamach Nature Microbiology sugerują, by starannie dobierać antybiotyki podawane wcześniakom tak, by zminimalizować ich negatywny wpływ na mikrobiom jelit. Jako, że mikrobiom ten odgrywa kolosalną rolę, jego naruszenie może skutkować rozwojem chorób w późniejszym życiu.
      Naukowcy z St. Louis zauważyli, że półtora roku po opuszczeniu przez wcześniaki szpitala wciąż widać u nich skutki podawania antybiotyków. W porównaniu z dziećmi urodzonymi w terminie, które nie brały antybiotyków, w mikrobiomie wcześniaków występuje więcej bakterii związanych z pojawianiem się chorób, mniej bakterii powiązanych z dobrym stanem zdrowia oraz więcej antybiotykoopornych bakterii.
      Bakteriami, które z największym prawdopodobieństwem są w stanie przetrwać antybiotykoterpapię, nie są bakterie wiązane ze zdrowiem jelit. Skład mikrobiomu w zdecydowanej mierze ustala się do 3. roku życia i pozostaje dość stabilny. Jeśli zatem bakterie chorobotwórcze zdobędą tam przyczółki we wczesnym dzieciństwie, to człowiek będzie odczuwał tego skutki przez długi czas. Jedna lub dwie dawki antybiotyków w pierwszych tygodniach życia mogą mieć swoje konsekwencje, gdy człowiek ma 40 lat, wyjaśnia profesor Gautam Dantas, specjalista patologi, mikrobiologii i inżynierii biomedycznej.
      Zdrowa flora jelitowa jest powiązana ze zmniejszonym ryzykiem wielu chorób immunologicznych i metabolicznym, w tym ze zmniejszonym ryzykiem występowania alergii, cukrzycy, otyłości czy nieswoistego zapalenia jelit.
      Dantas i jego zespół chcieli dowiedzieć się, czy u wcześniaków po antybiotykoterapii mikrobiom jelit powraca do normy. W tym celu przeanalizowali 437 próbek kału pobranych od 58 dzieci w wieku 0–21 miesięcy. Wśród nich znajdowało się 41 dzieci, które urodziły się średnio o 10 tygodni zbyt wcześnie. Pozostałe dzieci były urodzone w terminie.
      Wszystkim wcześniakom podawano antybiotyki. Dziewięcioro z dzieci otrzymało pojedynczą dawkę, a pozostałych 32 otrzymało średnio 8 dawek, które były im podawane przez połowę ich pobytu na oddziale intensywnej opieki neonatologicznej. Żadne z dzieci urodzonych w terminie nie otrzymało antybiotyków.
      Badania wykazały, że wcześniaki, którym podawano liczne dawki antybiotyków, w wieku 21 miesięcy miały w jelitach znacznie więcej antybiotykoopornych bakterii, niż wcześniaki, którym podano pojedynczą dawkę oraz dzieci urodzone w terminie. Obecność antybiotykoopornych bakterii w jelitach niekoniecznie musi oznaczać kłopoty, o ile bakterie te w jelitach pozostaną. Jeśli jednak przedostaną się do krwioobiegu, układu moczowego czy innych części ciała, mogą wywołać trudne w leczeniu infekcje.
      Uczeni hodowali też bakterie, które pozyskali z próbek w odstępach 8–10 miesięcy. Okazało się, że antybiotykooporne bakterie u starszych dzieci były dokładnie tymi samymi szczepami, jakie pozyskano, gdy dzieci te były młodsze. To nie były podobne bakterie. To były te same szczepy. Antybiotyki otworzyły im drogę do skolonizowania jelit, a gdy już się tam znalazły, nie pozwoliły się stamtąd usunąć. I mimo tego, że nie wykazaliśmy, by bakterie te spowodowały zachorowania u badanych dzieci, to są te same rodzaje bakterii, które wywołują infekcje układu moczowego, układu krwionośnego i inne problemy. Mamy tutaj więc do czynienia z sytuacją, w której potencjalne patogeny zasiedlają organizm w pierwszych tygodniach życia i w nim pozostają, mówi Dantas.
      Dalsze analizy wykazały, że do 21. miesiąca życia u wszystkich dzieci doszło do zróżnicowania mikrobiomu. To dobry znak, gdyż brak takiego zróżnicowania jest wiązany z licznymi chorobami immunologicznymi i metabolicznymi u dzieci i dorosłych. Jednak zauważono również, że u wcześniaków, które brały wiele antybiotyków, różnicowanie mikrobiomu przebiegało wolniej niż u pozostałych dzieci. Co więcej, mikrobiom dzieci, którym wielokrotnie podawano antybiotyki miał mniej korzystny skład. Występowało u nich mniej bakterii z pożytecznych rodzin takich jak Bifidobacteriaceae, a więcej z grup szkodliwych, takich jak Proteobakterie.
      Jednym z autorów badań jest Barbara Warner, dyrektor Wydzaiłu Medycyny Noworodków. W związku z uzyskanymi wynikami doktor Warner, która jest też odpowiedzialna za opiekę nad wcześniakami w Oddziale Intensywnej Opieki Neonatologicznej St. Louis Children's Hospital wydała zalecenie, by zmniejszyć dawki antybiotyków podawane dzieciom. Już nie mówimy: „włączmy antybiotyki, bo lepiej, by były bezpieczne, niż gdybyśmy mieli później żałować, że tego nie zrobiliśmy”, stwierdza Warner. Teraz wiemy, że istnieje ryzyko, iż w ten sposób dokonamy negatywnej selekcji mikroorganizmów, które pozostaną w mikrobiomie i mogą zwiększyć ryzyko zachorowań w dzieciństwie czy późniejszym okresie życia. Znacznie bardziej ostrożnie podchodzimy do podawania antybiotyków i przerywamy terapię natychmiast po tym, jak stwierdzimy, że pozbyliśmy się chorobotwórczych bakterii. Wciąż musimy używać antybiotyków – kwestią bezdyskusyjną jest, że ratują one życie – jednak byliśmy w stanie znacząco obniżyć ich dawki i nie zauważyliśmy przy tym negatywnych skutków dla dzieci.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Ludzie, którzy piją czerwone wino, mają bardziej zróżnicowany skład mikroflory jelitowej. Dodatkowo wyniki zgromadzone przez zespół z King's College London pokazują, że spożycie czerwonego wina wiąże się z niższymi poziomami złego cholesterolu i otyłości.
      Wpływ piwa, cydru, czerwonego i białego wina oraz mocniejszych alkoholi na mikrobiom jelitowy i stan zdrowia badano m.in. w grupie 916 brytyjskich bliźniaczek. Okazało się, że flora jelitowa kobiet spożywających czerwone wino była bardziej zróżnicowana, w porównaniu do ochotniczek niepijących czerwonego wina. Podobnych zależności nie stwierdzono w przypadku białego wina, piwa i mocniejszych alkoholi.
      Od dawna wiemy o niewyjaśnionym korzystnym wpływie czerwonego wina na zdrowie serca. Nasze badanie pokazuje, że umiarkowane spożycie czerwonego wina wiąże się z bardziej różnorodną i zdrowszą florą jelitową, co częściowo tłumaczy to od dawna dyskutowane zjawisko - podkreśla dr Caroline Le Roy.
      Autorzy publikacji z pisma Gastroenterology wyjaśniają, że nierównowaga dobrych i złych mikroorganizmów w jelicie może skutkować upośledzonym działaniem układu odpornościowego, tyciem czy wysokim poziomem cholesterolu. Za marker dobrego stanu zdrowia uznaje się mikrobiom z większą liczbą gatunków bakteryjnych.
      Zespół zaobserwował, że mikrobiom osób pijących czerwone wino składa się właśnie z większej liczby gatunków (porównań dokonywano do niepijących czerwonego wina). Podobne rezultaty zaobserwowano w 3 różnych grupach (kohortach) z Wielkiej Brytanii, USA i Holandii. Korelacja była nadal widoczna, gdy naukowcy wzięli podczas analiz poprawkę na wiek, wagę, dietę czy status socjoekonomiczny.
      Specjaliści sądzą, że zaobserwowane zjawisko można przypisać polifenolom z czerwonego wina.
      To jedno z największych badań nad działaniem czerwonego wina na jelita [i tutejszych mieszkańców]. Objęło ono blisko 3 tys. osób z 3 krajów. Wydaje się, że za sporą część korzyści zdrowotnych przy umiarkowanym spożyciu może odpowiadać wysoki poziom polifenoli w skórce winogron - tłumaczy prof. Tim Spector.
      By zaobserwować efekt, wystarczy pić czerwone wino z rzadka - raz na dwa tygodnie. Gdyby ktoś musiał wybrać dziś jakiegoś drinka, warto sięgnąć właśnie po czerwone wino, bo wpływa ono korzystnie zarówno na człowieka, jak i na jego mikrobiom jelitowy, a to z kolei może się przełożyć na niższą wagę i mniejsze ryzyko choroby serca. Tak czy siak nadal zaleca się, by spożywać umiarkowane ilości alkoholu - podsumowuje Le Roy.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...