Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
Sign in to follow this  

Recommended Posts

Badając poczwarki much ze starych zbiorów, naukowcy odkryli skamieniałości pasożytniczych błonkówek, a wśród nich 4 nieznane dotąd wymarłe gatunki z paleogenu.

Każda z błonkówek miała własną strategię przystosowania do gospodarza. Najczęściej obserwowanym gatunkiem była Xenomorphia resurrecta. Jak wyjaśnia dr Thomas van de Kamp z Karlsruher Institut für Technologie (KIT), nazwa rodzaju Xenomorphia to nawiązanie do ksenomorfa z serii filmów "Obcy", a człon resurrecta odnosi się do cyfrowego "wskrzeszenia" gatunku. Wg niego, opisywany projekt dobitnie pokazuje, że warto ponownie zajmować się starymi kolekcjami, wykorzystując do tego najnowocześniejsze technologie.

Autorzy publikacji z Nature Communications zbadali 1510 zmineralizowanych poczwarek much ze zbiorów Muzeum Historii Naturalnej w Bazylei oraz Naturhistoriska riksmuseet w Sztokholmie. Pod koniec XIX w. zebrano je w kopalniach fosforytu w prowincji Quercy we Francji. W 1944 r. ich szczegółowe opisy sporządził szwajcarski entomolog Eduard Handschin. Później na ponad 70 lat popadły one w zapomnienie.

Choć Handschin podejrzewał, że w przekroju poczwarki sprzed ok. 34-40 mln lat znajduje się pasożytnicza błonkówka, nie potrafił tego udowodnić. Jego sugestia stała się punktem wyjścia obecnego projektu.

Naukowcy badali próbki za pomocą synchrotonowej mikrotomografii rentgenowskiej. Po zakończeniu obrazowania zmineralizowanych poczwarek błonkówki z paleogenu zrekonstruowano cyfrowo.

W skład interdyscyplinarnego zespołu wchodziło 18 naukowców, w tym biolodzy, paleontolodzy czy matematycy.

Oprócz X. resurrecta opisano gatunki Xenomorphia handschini, Coptera anka i Palaeortona quercyensis.

Przypadki pasożytnictwa stwierdzono u 55 (3,8%) poczwarek Eophora. Czasem pasożyty ledwo dało się rozpoznać, czasem były to zaś dobrze zachowane okazy. W większości przypadków jako puste przestrzenie w zmineralizowanej macierzy zachowały się skleryty. Dziewiętnaście błonkówek miało złożone skrzydła i symetryczną postawę późnej poczwarki. Dwadzieścia ewidentnie opuściło poczwarkę i stało się imago; świadczą o tym rozwinięte skrzydła i asymetryczna postawa.

 

 


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Paleontolodzy z British Geological Survey odkryli skamieniałości najstarszego zwierzęcego drapieżnika i nazwali go na cześć Davida Attenborough. Skamieniałość sprzed 560 milionów lat jest spokrewniona żyjącymi współcześnie parzydełkowcami, takimi jak koralowce, ukwiały i meduzy.
      Skamieniałość nazwano Auroralumina attenboroughii. Pierwsza część nazwy oznacza „latarnię świtu” i została wybrana ze względu na jej wiek i podobieństwo do płonącej pochodni. Część druga pochodzi od nazwiska słynnego biologa i podróżnika.
      Skamieniałość znaleziono w słynnym Charnwood Forest w pobliżu Leicester. To miejsce znane z podobnych niezwykłych odkryć. Gdy byłem uczniem w Leicester z zapałem poszukiwałem skamieniałości. Wówczas jednak specjaliści uważali, że skały, w których znaleziono obecnie Auroraluminę powstały jeszcze przed początkiem życia. Nigdy więc tam nie zaglądałem. Kilka lat później chłopak z mojej szkoły znalazł tam skamieniałość i udowodnił, że naukowcy się mylili. Skamieniałości nadano jego imię. Teraz, niemalże, mu dorównałem i jestem naprawdę zadowolony, powiedział Attenborough na wieść o nazwaniu drapieżnika jego imieniem. Chłopak, o którym wspomina, to Roger Mason. W 1957 roku trafił on na jedno z najstarszych skamieniałych zwierząt, które nazwano Charnia masoni.
      Odkrycie Auroraluminy każe ponownie zastanowić się nad momentem pojawienia się na Ziemi współczesnych zwierząt. Uważa się, że współczesne zwierzęta, jak meduzy, pojawiły się 540  milionów lat temu, podczas eksplozji kambryjskiej. Jednak ten drapieżnik jest o 20 milionów lat starszy. To najstarsze znane nam zwierze posiadające szkielet. Na razie mamy jedno, ale to pokazuje, że muszą być też inne. Ich odkrycie to klucz do zrozumienia, kiedy na Ziemi pojawiły się bardziej złożone formy życia, wyjaśnia doktor Phil Wilby, jeden z odkrywców Auroraluminy.
      W roku 2007 Wilby i jego koledzy przez tydzień pracowali w Charnwood Forest, czyszcząc szczoteczkami do zębów i sprężonym powietrzem skałę o powierzchni 100 m2. Trafili na ponad 1000 skamieniałości, ale jedna zdecydowanie się wyróżniała. Jej zbadania podjęła się doktor Frankie Dunn z Oxford University Museum of Natural History. Ta skamieniałość różni się od wszystkiego z Charnwood Forest i innych podobnych znalezisk na świecie. Większość skamieniałości z tego okresu posiada części ciała, które nie występują u współczesnych zwierząt i nie jest jasne, jak są one powiązane z obecnie żyjącymi zwierzętami. W przypadku naszej skamieniałości mamy szkielet i gęsto upakowane macki, które służyły do przechwytywanie pokarmu z wody na podobieństwo współczesnych parzydełkowców. Dotychczas nie znaleziono niczego podobnego z tego okresu, mówi uczona.
      Datowanie A. attenboroughii przeprowadzono na podstawie zawartości cyrkonu w skałach. Eksplozja kambryjska była znaczącym wydarzeniem. To wtedy anatomia zwierząt została ustalona na pół miliarda kolejnych lat. Nasze odkrycie pokazuje, że anatomia parzydełkowców była ustalona co najmniej 20 milionów lat wcześniej. To niezwykle ekscytujące odkrycie rodzące wiele pytań, stwierdza doktor Dunn.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Paleobiolodzy z Uniwersytetu W Tybindze odkryli w Rumunii nieznany dotychczas gatunek żółwia, który przetrwał uderzenie asteroidy sprzed 66 milionów lat. Asteroidy, która przyniosła zagładę dinozaurom i 75% gatunków na Ziemi. Wiek skamieniałości oceniono na około 70 milionów lat. Nowy gatunek zyskał nazwę Dortoka vremiri na cześć znanego badacza fauny epoki kredy, Mátyása Vremira, który zmarł w 2020 roku.
      Liczący 19 centymetrów długości Dortoka vremiri należy do podrzędu żółwi bokoszyjnych (Pleurodira), które obecnie występują w Ameryce Południowej, Afryce, Australii, na Madagaskarze i Nowej Gwinei. Obecnie nie istnieją żadni bliscy krewni tego gatunku. Najbliższy mu gatunek znamy ze skamieniałości sprzed około 57 milionów lat, również znalezionych w Rumunii. To właśnie te skamieniałości dowodzą, że Dortoka vremiri przetrwał uderzenie asteroidy.
      Szczątki Dortoka vremiri znaleziono w basenie Haţeg w Transylwanii. To jedno z najważniejszych w Europie miejsc występowania skamieniałości z późnej kredy. Pierwszych odkryć dokonano tam ponad 120 lat temu. Najnowszego odkrycia dokonał zespół z Niemiec, Rumunii i Węgier.
      Co interesujące, zamieszkujący dzisiejszą Europę Zachodnią inni członkowie rodziny, do której należał Dortoka vremiri, nie przetrwali uderzenia asteroidy. Nowo odkryty gatunek mógł przetrwać ze względu na większą odległość od miejsca katastrofy oraz dzięki lokalnemu środowisku. Jedynym żółwiem, który żył na tym samym terenie, był gatunek lądowy. On nie przetrwał. Dortoka vremiri zamieszkiwał słodkie wody. To pasuje do wcześniej obserwowanych wzorców z Ameryki Północnej, gdzie kręgowce lądowe znacznie bardziej ucierpiały w wyniku upadku asteroidy niż gatunki słodkowodne, mówi Zoltan Csiki-Sava z Uniwersytetu w Bukareszcie. Naukowcy przypuszczają, że mogło tak się stać, gdyż słodkowodny łańcuch pokarmowy opiera się na rozkładającej się materii organicznej, która jest dostępna nawet wówczas, gdy załamią się łańcuchy pokarmowe na lądzie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Niesporczaki są słynne ze swojej niezwykłej wytrzymałości na niekorzystne warunki zewnętrzne. Są w stanie przetrwać bardzo niskie i bardzo wysokie temperatury, wysokie ciśnienie, brak wody, wysokie stężenie soli czy potężne promieniowanie jonizujące. A mimo to bardzo rzadko znajduje się je w skamieniałościach.
      Teraz naukowcy z Uniwersytetu Harvarda, Królewskiego Belgijskiego Instytutu Nauk Naturalnych, Uniwersytetu w Jenie i  Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej donieśli o niezwykłym znalezisku – niesporczaku uwięzionym w dominikańskim bursztynie. To jedna z zaledwie trzech skamieniałości niesporczaków. I od razu reprezentuje ona nowy gatunek.
      Zwierzę z gatunku Paradoryphoribius chronocaribbeus zostało uwięzione w żywicy przed 16 milionami lat, w miocenie. To najmłodsza ze znanych skamieniałości niesporczaków. Dwie pozostałe to gatunki Milnesium swolenskyi datowany na 92 miliony lat i Beorn leggi sprzed 78 milionów lat. Niemal całkowity brak skamieniałych niesporczaków można tłumaczyć zarówno faktem, że w ich ciałach brak jest twardych tkanek, więc nie ulegają łatwej fosylizacji, jak i tym, że są niezwykle małe. Trudno je więc zauważyć.
      Naukowcy, którzy o swoim odkryciu poinformowali na łamach Proceedings of the Royal Society B, przyznają, że niesporczaka zauważyli przez przypadek. Przeglądali kolekcję bursztynów, w poszukiwaniu mrówek, termitów i innych owadów. To pracownik laboratorium zwrócił uwagę, że w jednym z bursztynów, wśród kilku mrówek, żuka i kwiatu znajduje się niewielki, liczący zaledwie 0,6 milimetra wydłużony tułów niesporczaka.
      Zwierzę zachowało się tak dobrze, że – w przeciwieństwie do dwóch poprzednich skamieniałości – możliwe było przeprowadzenie szczegółowych badań mikroskopowych. Naukowcy przeanalizowali nawet układ trawienny stworzenia i to właśnie on pozwolił na zidentyfikowanie go jako nowego gatunku, jedynego przedstawiciela nowego rodzaju.
      Gdy przyglądasz się zewnętrznej morfologii niesporczaków, możesz dojść do wniosku, że w ich organizmach nic się nie zmieniło. Dopiero obserwacja wnętrza organizmu P. chronocaribbeus pokazała, jakie zmiany ewolucyjne zaszły na przestrzeni milionów lat. Poza tym, pokazało to nam, że nawet jeśli wygląd zewnętrzny niesporczaków nie ulegał zmianom, to zachodziły zmiany wewnętrzne, mówi główny autor badań, Marc Mapalo, biolog ewolucyjny z Uniwersytetu Harvarda.
      Wiemy zatem, że niesporczaki żyły na długo zanim wyginęły dinozaury i żyją do dzisiaj, rozpowszechnione po całej Ziemi. Mimo to, znalezienie skamieniałego niesporczaka jest niezwykłym odkryciem. Dla paleontologów są jak duchy. Nie mamy niemal żadnych skamieniałości. Znalezienie kolejnej z nich jest bardzo ekscytujące, gdyż możemy prześledzić historię niesporczaków na Ziemi, dodaje profesor Phil Barden z New Jersey Institute of Technology.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Profesor Nikolas Zouros od 25 lat prowadzi prace wykopaliskowe w skamieniałym lesie na wyspie Lesbos, ale to co napotkał ostatnio przeszło jego najśmielsze oczekiwania. Najpierw odkrył drzewo długości 19,5 metra. Kompletne. Z korzeniami, gałęziami i liśćmi. A kilka tygodni później w jego pobliżu znalazł 150 skamieniałych pni.
      To unikatowe drzewo. Jest kompletne i świetnie zachowane. A później w jednym miejscu znaleźliśmy tak olbrzymią liczbę pni. To niewiarygodne cieszy się uczony.
      Skamieniały lat zajmujący jeden z zachodnich półwyspów Lesbos jest jednym z największych tego typu kompleksów na świecie.
      Skamieniałe drzewa zachowały się dzięki aktywności wulkanicznej, która w serii erupcji pokryła je warstwami popiołu i law w okresie od 17 do 20 milionów lat temu. Im więcej tutaj odkrywamy, tym więcej dowiadujemy się o dawnym ekosystemie. Najstarsze odkryty przez nas las był lasem subtropikalnym,zupełnie różnym od śródziemnomorskiej roślinności dominującej obecnie na Lesbos, mówi Zouros.
      Uczony wraz z 35-osobowym zespołem od 2013 roku prowadzi wykopaliska wzdłuż 20-kilometrowej autostrady łączącej Sigri z Kalloni. Dotychczas znaleźli 15 znaczących miejsc ze skamieniałymi drzewami.
      Jednak odkrycie kompletnego drzewa, z korzeniami i liści jest czymś niespodziewanym. Dokonano go też przypadkiem. W tym miejscu autostrady miał być wylewany asfalt, gdy jeden z techników zauważył niewielką gałąź. Prace zatrzymano, a my zaczęliśmy kopać i szybko przekonaliśmy się, że mamy do czynienia z czymś niezwykłym. Drzewo będzie stanowiło część muzeum pod otwartym niebem, które mamy zamiar utworzyć.
      Odkryciem greckich kolegów zachwycają się geolodzy na całym świecie. Portugalski paleontolog Artur Abreu Sá zauważa, że odkrycie skamieniałego drzewa z systemem korzeniowym, gałęziami i liśćmi jest czym unikatowym w skali całego świata. Z kolei profesor Iain Stewart, dyrektor Sustainable Earth Institute z University of Plymout podkreśla, że pozwoli nam to lepiej poznać przeszłość Ziemi. Tutaj możemy badać środowisko sprzed 20 milionów lat. Takie odkrycia to okno do przeszłości w konkretnym momencie, do poziomu gazów cieplarnianych i klimatu, jaki wówczas istniał.
      Nowe odkrycia są zdumiewające. Drzewo z gałęziami to rzadkość, a 150 pni znajdujących się obok siebie pozwoli nam zbadać różnorodność lasu, co pozwoli na ocenę ogólnej bioróżnorodności w konkretnym wycinku czasu
       


      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedne z najstarszych na świecie żółwi, żyjące 215 mln lat temu na terenie dzisiejszego woj. śląskiego, mierzyły ok. metra, były prawdopodobnie wszystkożerne i wodno-lądowe. Najnowsze wnioski z analiz skamieniałości przedstawili badacze z Instytutu Paleobiologii PAN.
      O odkryciu licznych szczątków jednych z najstarszych na świecie żółwi, które żyły ok. 215 mln lat temu naukowcy poinformowali już w 2012 r. Jest to nieznany wcześniej gatunek, nazwany Proterochersis porebensis, co w wolnym tłumaczeniu oznacza "pierwotny żółw z Poręby" (jego szczątki odkryto w Porębie koło Zawiercia). W ostatnich latach naukowcy analizowali skamieniałości tych zwierząt.
      Rekonstrukcję takiego żółwia można oglądać od środy w Muzeum Ewolucji PAN w Warszawie. Podczas spotkania z mediami naukowcy poinformowali również o wnioskach z analiz skamieniałości.
      Jeden z odkrywców nowego gatunku, dr hab. Tomasz Sulej z Instytutu Paleobiologii PAN mówi, że pancerz dorosłego żółwia z Poręby mógł mieć ok. 70 cm długości, a cały żółw - zapewne około metra. Dzięki badaniom koprolitów, czyli skamieniałych odchodów, naukowcy poznali też dietę żółwi, w skład której wchodziły ryby i rośliny. To pozwala sądzić, że żółwie były wszystkożerne i część czasu spędzały w wodzie, a część - na lądzie.
      Dzięki ostatnim pracom odkryliśmy zupełnie wyjątkową rzecz - podkreślił dr hab. Sulej. Pancerze badanych przez nas żółwi są tak dobrze zachowane i tak stare, że zdradziły nam tajemnicę, która była do tej pory sekretem dla paleontologów: jak powstał pancerz żółwi.
      Pancerz żółwia z Poręby - relacjonuje naukowiec w rozmowie z PAP - składał się z trzech elementów: żeber, kręgów i drobnych tarczek kostnych, których mozaikę udało się dostrzec w przedniej i tylnej części zachowanego okazu.
      Na pierwszy rzut oka prastare żółwie z Poręby były podobne do dzisiejszych - zaznacza dr Tomasz Szczygielski z Instytutu Paleobiologii PAN, który analizuje ich budowę. Jednak miały cechy prymitywne, które nie występują u dzisiejszych żółwi. Dlatego dla naukowców skamieniałości te niosą istotne informacje na temat ewolucji tych zwierząt.
      Najbardziej znaczącą różnicą jest to, czego nie widzimy z zewnątrz, czyli układ kości w pancerzu - tłumaczy dr Szczygielski. Naukowiec mówi, że w skamieniałościach było dużo więcej kości skórnych, niż u żółwi żyjących w późniejszych czasach. Układ kości był nieregularny i było ich dużo, zwłaszcza z przodu i z tyłu pancerza. To duże zaskoczenie - dodaje dr Szczygielski.
      Zmniejszenie liczby kości w trakcie ewolucji było korzystne dla żółwi. To zwiększyło wytrzymałość pancerza i jego odporność na atak drapieżników - podkreśla.
      Niestety nie zachowały się zewnętrzne tarczki rogowe skorupy (które strukturalnie podobne są do paznokci), ale na podstawie budowy kości można zrekonstruować ich układ i wielkość.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...