Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Znamy wyniki badań nad światowym spożyciem alkoholu i jego skutkami

Recommended Posts

Alkohol jest jedną z głównych przyczyn śmierci i chorób na całym świecie. Autorzy badań Global Burden of Disease, których wyniki opublikowano właśnie na łamach The Lancet, informują, że alkohol odpowiada za niemal 10% zgonów wśród osób w wieku 15–49 lat. W ramach badań oceniono spożycie oraz skutki zdrowotne alkoholu w 195 krajach w latach 1990–2016.
Autorzy analizy doszli do wniosku, że nie istnieje bezpieczny poziom spożycia alkoholu, a wszelki jego korzystny wpływ na zdrowie jest znacznie mniejszy niż wpływ niekorzystny, szczególnie zaś szkodliwe jest ryzyko związane z wystąpieniem nowotworów.

Badania wykazały, że osoby w wieku 15–49 lat, które spożywają codziennie standardową dawkę alkoholu, są narażone, już po roku spożywania alkoholu, na 0,5% większe ryzyko wystąpienia jednego z 23 problemów zdrowotnych związanych z alkoholem.
Wcześniej prowadzone badania wykazały, że niskie dawki alkoholu mają w pewnym stopni korzystny wpływ na nasze zdrowie, jednak okazuje się, że jeśli weźmiemy pod uwagę całościowy wpływ alkoholu na organizm, ryzyko przewyższa korzyści. Szczególnie silne jest tutaj ryzyko związane z wystąpieniem nowotworów, zranień i chorób zakaźnych, co niweluje wszelkie prozdrowotne skutki, takie jak np. ochronę kobiet przed chorobą niedokrwienną serca. Co prawda ryzyko związane ze spożywaniem małych ilości alkoholu, jednej standardowej dawki dziennie, jest niewielkie, jednak gwałtownie rośnie ono w miarę zwiększania dawki, mówi główny autor badań doktor Max Griswold z Institute for Health Metrics and Evaluation z University of Washington.

Zespół Griswolda przeanalizował wyniki 694 badań, na podstawie których stwierdził, na ile powszechnie alkohol jest używany, oraz wyniki 592 badań obejmujących 28 milionów osób, które pozwoliły ocenić ryzyko związane z konsumpcją alkoholu. Za standardową dzienną dawkę przyjęto 10 gramów alkoholu.

Z badań tych dowiadujemy się, że alkohol spożywa 32,5% ludzkości, czyli około 2,4 miliarda osób. Do picia alkoholu przyznaje się 25% kobiet (900 milionów) i 39% mężczyzn (1,5 miliarda). Średnio przeciętna kobieta spożywa 0,73 dawki standardowej dziennie, a przeciętny mężczyzna – 1,7 dawki. Spożycie alkoholu znacząco różni się pomiędzy krajami. Absolutnymi rekordzistami są tutaj Duńczycy, gdzie alkohol pije 95,3% kobiet i 97,1% mężczyzn. Na drugim biegunie znajdziemy Pakistan i Bangladesz. W pierwszym z tych krajów jedynie 0,8% mężczyzn pije alkohol, a w drugim alkoholem raczy się tylko 0,3% kobiet. Najwyższe wśród mężczyzn spożycie alkoholu na głowę jest w Rumunii (8,2 dawki dziennie), a najniższe w Pakistanie (0,0008 dawki dziennie). Wśród kobiet najwięcej piją Ukrainki (4,2 dawki dziennie), a najmniej Iranki (0,003 dawki).

W 2016 roku spożycie alkoholu było siódmym głównym czynnikiem ryzyka przedwczesnych zgonów i chorób. Alkohol przyczynił się do 2,2% zgonów u kobiet i 6,8% zgonów wśród mężczyzn. Inaczej wygląda zaś sytuacja w grupie wiekowej 15–49 lat. Tutaj alkohol jest główną przyczyną przedwczesnych zgonów i w 2016 roku spowodował 3,8% zgonów wśród kobiet i 12,2% zgonów wśród mężczyzn.

Główne przyczyny zgonów spowodowanych użyciem alkoholu przez tę grupę wiekową to: gruźlica (1,4% zgonów), wypadki drogowe (1,2%) oraz samodzielne zrobienie sobie krzywy (1,1%). Wśród osób powyżej 50. roku życia główną przyczyną śmierci związaną ze spożyciem alkoholu są nowotwory, odpowiedzialne za 27,1% zgonów wśród kobiet i 18,9% zgonów wśród mężczyzn.

Problemy zdrowotne trapiące osoby po 50. roku życia a związane ze spożywaniem alkoholu różnią się w zależności od miejsca zamieszkania. W krajach bogatych ludzie umierają na nowotwory wywoływane przez alkohol, w krajach ubogich są zabijani przez gruźlicę, marskość wątroby i inne choroby wątroby. Zaś w krajach o średnich dochodach zgony spowodowane spożyciem alkoholu są powodowane głównie przez udary.

Jak już wspomnieliśmy, spożywanie jednej standardowej dawki alkoholu dziennie powoduje, że po roku jesteśmy narażeni na o 0,5% większe ryzyko zapadnięcia na chorobę związaną ze spożyciem alkoholu. Ryzyko gwałtownie rośnie w miarę zwiększania dawki. I tak przy 2 dawkach dziennie jest ono już o 7% wyższe, a przy pięciu dawkach dziennie – o 37% wyższe.

Powyższe badania są najszerzej zakrojonymi badaniami nad spożyciem alkoholu i skutkami zdrowotnymi w skali całego świata. Pomimo swoich ograniczeń, takich jak nieuwzględnienie spożycia alkoholu wśród osób poniżej 15. roku życia czy niemożność uwzględnienia produkcji i spożycia nielegalnego alkoholu, stanowią niezwykle ważne źródło wiedzy na temat tej używki. Nie szacowano też skutków okresowego picia na umór, które znacząco zwiększa ryzyko zgonów i chorób.

Autorzy zestawili też kilka interesujących statystyk. Dzięki nim wiemy, w których krajach alkohol jest najbardziej, a w których najmniej popularny oraz gdzie spożywa się go najwięcej, a gdzie najmniej. I tak, największy odsetek mężczyzn pijących alkohol mieszka w Danii (97,1%), Norwegii (94,3%), Argentynie (94,3%), Niemczech (94,3%), Polsce (93,8%), Francji (93,1%), Korei Południowej (91,3%), Szwajcarii (91,2%), Grecji (90,8%) i Islandii (90,3%). Najmniej panów pije alkohol w Pakistanie (0,9%), Bangladeszu (1,0%), Egipcie (1,1%), Mali (2,5%), Maroku (3,0%), Senegalu (3,2%), Mauretanii (3,2%), Syrii (5,0%), Indonezji (7,2%) i Pakistanie (7,9%).

Kraje o największym spożyciu alkoholu wśród kobiet to Dania (95,3%), Norwegia (91,4%), Niemcy (90,0%), Argentyna (89,9%), Nowa Zelandia (88,5%), Szwajcaria (88,4%), Słowacja (87,2%), Francja (86,9%), Szwecja (86,1%) i Islandia (84,8%). Najmniej pijących kobiet mieszka zaś w Bangladeszu (0,3%), Maroku (1,1%), Pakistanie (1,5%), Egipcie (1,5%), Nepalu (1,5%), Syrii (1,6%), Bhutanie (1,9%), Mjanmie (2,3%), Tunezji (2,3%) i Senegalu (2,6%).

Światowymi rekordzistami w liczbie spożywanych dziennych dawek alkoholu są panowie z Rumunii (8,2 dawki), Portugalii (7,3), Luksemburga (7,3), Litwy (7,0), Ukrainy (7,0), Bośni i Hercegowiny (6,5), Białorusi (6,0), Estonii (6,0), Hiszpanii (5,8) i Węgier (5,5). Najmniej piją zaś panowie z Pakistanu (0,0008 dawki dziennie), Iranu (0,004), Kuwejtu (0,02), Komorów (0,02), Libii (0,02), Bangladeszu (0,03), Palestyny (0,04), Mauretanii (0,05), Jemenu (0,05) i Arabii Saudyjskiej (0,05). Najwięcej piją zaś kobiety z takich krajów jak Ukraina (4,2 dawki dziennie), Andora (3,4), Luksemburg (3,4), Białoruś (3,4), Szwecja (3,2), Dania (3,2), Irlandia (3,1), Wielka Brytania (3,0), Niemcy (2,9) i Szwajcaria (2,8). Najmniej piją panie w Iranie (0,0003 dawki dziennie), Kuwejcie (0,01), Mauretanii (0,02), Libii (0,02), Pakistanie (0,03), Timorze Wschodnim (0,04), Palestynie (0,04), Jemenie (0,04), Tunezji (0,04) i Syrii (0,05).


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo ciekawe badania, chociaż rodzące wiele pytań :P Jak zwykle w badaniach na temat alkoholu - nie ma odpowiedzi na pytania dot. okazjonalnego picia większej il. dawek dziennych.

Dodatkowo - skąd wiedzą, że dany nowotwór był spowodowany piciem alk.?! To jest wyjątkowo dziwne... 

I jeszcze propozycja dla Kopalni Wiedzy, jako bardzo dobrego popularyzatora nauki. Lepiej pisać precyzyjnym językiem nauki, czyli - nie "używka" a "narkotyk", bo taka jest prawda. "Używka" zawiera w sobie nie mały pierwiastek kłamstwa i sugeruje, że jest to coś innego od narkotyków, na pewno mniej groźnego etc. a tymczasem alkohol to jeden z groźniejszych narkotyków (szczególnie społecznie). Choć są też narkotyki względnie niegroźne, a nawet zdrowe jak np. kofeina. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale nie za bardzo może KW napisać naukowo że alkohol to narkotyk bo narkotyk to pojęcie nie naukowe tylko prawne.

Tzn. naukowe w dziedzinie nauki zwanej prawem :) Ale to też wyklucza pisanie naukowe że to narkotyk.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Warai Otoko napisał:

 alkohol to jeden z groźniejszych narkotyków

Gdyby alkohol był narkotykiem, musiałby być  wymieniony w wykazie środków odurzających z ich klasyfikacją ( a nie figuruje), który jest załącznikiem do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii , a wtedy jego używanie musiałoby być  penalizowane. Wtedy doszłoby do buntu społecznego...

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, thikim napisał:

No ale nie za bardzo może KW napisać naukowo że alkohol to narkotyk bo narkotyk to pojęcie nie naukowe tylko prawne.

Tzn. naukowe w dziedzinie nauki zwanej prawem :) Ale to też wyklucza pisanie naukowe że to narkotyk.

Sam nie byłem dostatecznie precyzyjny, przyznaje :) Natomiast substancja psychoaktywne i substancje uzależniające to pojęcia medyczne, już głębsza kwestia czy naukowe, ale na pewno medyczne. Potoczna nazwa "narkotyk" na substancje psychoaktywne i uzależniające można zatem uznać za pojęcie co najmniej quasi-naukowe, a już na pewno bliższe prawdzie niż używka. Zatem, nawet jeśli słowo "narkotyk" nie jest pojęciem naukowym jest ono nauce bliższe bo oddaje bardziej stan faktyczny niż słowo "używka".  Dlatego, KW jako popularyzator nauki/prawdy powinna eliminować obskurantyzm, tzn. byłoby miło :) 

11 godzin temu, 3grosze napisał:

Gdyby alkohol był narkotykiem, musiałby być  wymieniony w wykazie środków odurzających z ich klasyfikacją ( a nie figuruje), który jest załącznikiem do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii , a wtedy jego używanie musiałoby być  penalizowane. Wtedy doszłoby do buntu społecznego...

Przyjmując powyższe definicje ad hoc - alkohol jest narkotykiem niezależnie od definicji prawnych bo te nie mają mocy aby orzekać czy coś jest substancją psychoaktywną i uzależniającą czy nie. Nie można wnioskować o klasyfikacji naukowej lub "quasi-naukowej", lub powiedzmy filozoficznie - klasyfikacji logiczno-poznawczej na podstawie zapisów prawa. Prawo nie dysponuje metodami, które pozwalają na taką klasyfikację - prawo wymyśla swoje klasyfikacje, ponieważ ma inne cele (nie poznawcze/dążenie do prawdy, lecz dążenie do powiedzmy - porządku :P). 

A co do "buntu społeczenego". Własnie o to chodzi, że ślepota na fakty zaburza racjonalny osąd. Gdyby społeczeństwo uznało alkohol i nikotynę i nawet kawę za to czym faktycznie jest, czyli narkotykiem - to łatwo byłoby dojść, do słusznych zresztą wniosków, że niektóre narkotyki są legalne a inne nie (przed "dopalaczami" takich legalnych narkotyków była masa). Z takiego wniosku już tylko krok do wniosku, że nasze prawne klasyfikacje dot. narkotyków i ich szkodliwości są absurdalne. I wtedy można coś zmienić, a tak cały czas żyjemy w fałszu :P 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osobiście nie lubię samego słowa "narkotyk", a gdy jest ono rozszerzane na inne substancje psychoaktywne inne niż powszechnie uznawane, to robi mi się niedobrze. Szczególnie, że leków o takim działaniu mamy chyba więcej niż znanych "narkotyków" (pomijając dopalacze).

Wyrażenie "substancja psychoaktywna" całkowicie wyczerpuje kwestię nazewnictwa. I tak, każdy narkotyk jest używką, ale nie każda używka jest narkotykiem. Też nie każda substancja psychoaktywna jest używką i nie jestem pewien czy każda używka jest psychoaktywna.

Uważam, że nazwanie alkoholu używką w literaturze popularnonaukowej jest prawidłowe, gdy służy temu, by nie powtarzać w kółko "alkohol" i "substancja psychoaktywna". Nie będę teraz drugi raz czytał artykułu, by sprawdzić, czy te przesłanki zostały spełnione. Z góry zakładam, że nie, ale o też nie jest duże uchybienie w moim odczuciu, bo już samo słowo "używka" ma negatywny wydźwięk.

Edited by pogo

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, pogo napisał:

Osobiście nie lubię samego słowa "narkotyk", a gdy jest ono rozszerzane na inne substancje psychoaktywne inne niż powszechnie uznawane, to robi mi się niedobrze. Szczególnie, że leków o takim działaniu mamy chyba więcej niż znanych "narkotyków" (pomijając dopalacze).

Wyrażenie "substancja psychoaktywna" całkowicie wyczerpuje kwestię nazewnictwa. I tak, każdy narkotyk jest używką, ale nie każda używka jest narkotykiem. Też nie każda substancja psychoaktywna jest używką i nie jestem pewien czy każda używka jest psychoaktywna.

Uważam, że nazwanie alkoholu używką w literaturze popularnonaukowej jest prawidłowe, gdy służy temu, by nie powtarzać w kółko "alkohol" i "substancja psychoaktywna". Nie będę teraz drugi raz czytał artykułu, by sprawdzić, czy te przesłanki zostały spełnione. Z góry zakładam, że nie, ale o też nie jest duże uchybienie w moim odczuciu, bo już samo słowo "używka" ma negatywny wydźwięk.

Polecam spojrzeć na wykres (4 strona) w tej pracy -> http://www.ias.org.uk/uploads/pdf/News stories/dnutt-lancet-011110.pdf

Alkohol jest tam nie tylko na liście z innymi narkotykami np. marihuaną czy heroiną, ale jest tez pierwszy na liście (chodzi o społeczny wpływ, nie zdrowotny)! W takim razie nazywanie go używką, a np. marihuany lub LSD - narkotykami jest z racjonalnego punktu widzenia błędne. Musielibyśmy wtedy nazywać np. kokainę - używką. Myślę, że jest to jednak mydlenie oczu , niezależnie od prywatnych preferencji co do brzmienia/znaczenia słów. 

Chodzi o to, że niezależnie od klasyfikacji prawnej i potocznego nazewnictwa - alkohol jest w tej samej grupie co heroina i kokaina więc należałoby go TAK SAMO nazywać, czy to będzie słowo używka (o łagodnym nacechowaniu, jak herbata) czy, wg. mnie lepsze - narkotyk (lepiej oddające prawdę o tej substancji). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Narkotyk to wd mnie określenie szczególnego zastosowania pewnej substancji i jest mało precyzyjne.

Dla mnie butapren to klej do butów, a dla jakiegoś małolata to narkotyk (ta sama substancja) tak samo salbutamol to syrop który trzymam w szufladzie dla dzieci a dla gimbazy to substytut amfetaminy

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Warai Otoko napisał:

nasze prawne klasyfikacje dot. narkotyków i ich szkodliwości są absurdalne. I wtedy można coś zmienić, a tak cały czas żyjemy w fałszu :P

Postulujesz (to ta łatwiejsza część), ale  co  proponujesz?

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, 3grosze napisał:

Postulujesz (to ta łatwiejsza część), ale  co  proponujesz?

Moje postulaty, a w zasadzie postulat już się nie raz pojawił w moich wypowiedziach :) Chodzi mi o to, że lepiej dla społeczeństwa jest kiedy operuje się najbardziej jak to możliwe precyzyjną informacją i w związku z tym należy używać jak najlepszego języka, który nie zaciemnia stanu faktycznego. Jeżeli alkohol posiada dokładnie te same cechy co kokaina, heroina i marihuana to nazywanie go innym słowem zaciemnia prawdziwy stan rzeczy. Dobrej jakości informacja jest niezbędna dla podejmowania dobrych decyzji. 

Tobie zapewne chodzi o dalsze konsekwencje takiej, nazwijmy to - higieny języka. Tutaj już nie mogę i nie chce się wypowiadać na temat - jakie ludzie powinni podejmować decyzje. Wystarczy, że będą mieć odpowiednie dane wejściowe, że tak powiem :P 

W tej kwestii mogę jedynie napisać swoje zdanie na ten temat - jakie ja bym podjął decyzję i co wg. mnie jest logiczną konsekwencją uznania alkoholu za narkotyk. Skoro alkohol, i nikotyna to narkotyki (nie ważne w sumie jakiej nazwy użyjemy, ważne są cechy wspólne danej klasy substancji) to oznacza, że pewne narkotyki są legalne w Polsce a inne nie. Logiczne jest zatem że powinniśmy mieć jakieś kryterium wg. którego legalizujemy jeden narkotyk a inny nie. Jeśli był by nim wpływ na zdrowie to społeczeństwo nie powinno mieć problemu ze zgodą na legalizację np. marihuany, LSD i Psylocibiny. Zakładam, że ludzie mają jednak naturalny opór przed hipokryzją, a jedynie dostarczane sa im nieprawdziwe lub zaciemniające obraz informacje jak własnie ta, że alkohol to jest używka a LSD to jest narkotyk...

Okazjonalny palacz marihuany to wg. kryterium zdrowotnego mniejszy ćpun niż okazjonalnie pijący alkohol <- ta prawda wielu nie mieści się w głowie i jest to właśnie moim zdaniem konsekwencja używania innego nazewnictwa na substancje należące do tej samej klasy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Warai Otoko napisał:

Zakładam, że ludzie mają jednak naturalny opór przed hipokryzją, ...

Oj. Tu nie byłbym taki pewien. Inny poziom przyzwolenia u obcych, inny u siebie. Jednak w obu przypadkach, mimo wszystko, wysoki.

Jak rozszerzamy listę narkotyków to dorzućmy także cukier.

W dniu 27.08.2018 o 14:46, Warai Otoko napisał:

Lepiej pisać precyzyjnym językiem nauki, czyli - nie "używka" a "narkotyk", bo taka jest prawda.

Jaka to precyzja gdy używamy słowa bez jednoznacznej definicji? https://pl.wikipedia.org/wiki/Narkotyk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trollizm się udał - temat ogromnego negatywnego wpływu alkoholu został sprowadzony do dyskusji semantycznej o narkotykach. na obronę powiem, że taki temat na pewno pozostawi ciekawe spostrzeżenia i może mieć wpływ na postrzeganie alkoholu.
Mnie martwi to, że jesteśmy tak wysoko w spożyciu, choć i tutaj są pewne "ale". Generalnie w krajach gorących nie spożywa się alkoholu nie tylko dlatego że są zakazy religijne, ale te zakazy wynikają z innego działania na organizm. W gorącu praktycznie nie odczuwa się upojenia alkoholowego, nie ma "frajdy z picia", aż do czasu gdy ląduje się z ciężkim zatruciem pod stołem. W krajach o umiarkowanym klimacie jest  - jak wiemy - inaczej. Stąd wyższe spożycie, i niższe zakazy społeczne.

W Polsce pijaństwo wcale nie było rozpowszechnione przed rozbiorami. Powielany jest mit o opijstwie szlachty, jednak było to niezwykle trudne. Dawniej alkohol służył głównie do ... konserwacji wody i wyrobu leków. Wypicie 10 kufli wina czy piwa nie oznaczało tego samego co dzisiaj. Pijaństwo faktycznie zostało rozwinięte przez zaborców. Planowe procesy popularyzacji i zwyczajów trwają do dzisiaj. Przepijania, drugie nóżki, różne okazje - służyły zwiększeniu uwielbienia dla alkoholu jako czegoś wyjątkowego a stąd prosta droga do głównej przyczyny uzależnień "zrobię sobie przyjemność, na chwilę odetnę się od tego świata". Opitym narodem łatwiej jest rządzić - wiedzieli to wszyscy zaborcy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Jeżeli alkohol posiada dokładnie te same cechy co kokaina, heroina i marihuana to nazywanie go innym słowem zaciemnia prawdziwy stan rzeczy

Może się czepiam ale alkohol i woda mają te same cechy: są płynami.

Alkohol i kokaina nie mają tych samych cech: jedno jest cieczą a drugie ciałem stałym.

 

1 godzinę temu, Ergo Sum napisał:

W Polsce pijaństwo wcale nie było rozpowszechnione przed rozbiorami

 

https://www.forbes.pl/przywodztwo/rzeczpospolita-gorzelniana-historia-produkcji-alkoholu-w-polsce/653zwcn

Cytat

Właśnie przypada 250. rocznica wprowadzenia propinacji – wyłącznego prawa szlachty, właścicieli folwarków, do produkcji piwa i wódki. Propinacja nakładała też obowiązek kupowania przez chłopów określonych ilości tych trunków.

2016-250 = 1766.

Czyli przed rozbiorami ale w sumie nie tak wiele.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Warai Otoko napisał:

Skoro alkohol, i nikotyna to narkotyki (nie ważne w sumie jakiej nazwy użyjemy, ważne są cechy wspólne danej klasy substancji) to oznacza, że pewne narkotyki są legalne w Polsce a inne nie. Logiczne jest zatem że powinniśmy mieć jakieś kryterium wg. którego legalizujemy jeden narkotyk a inny nie.

Zakwalifikowanie alkoholu do środków narkotycznych (niech będzie, że skutki działania podobne), co zmieni? Liczysz, że ludzie bardziej się wystraszą  i zmniejszą konsumpcję? Bo penalizacja za jego "ćpanie" ;) z  wielu oczywistych względów jest nierealna. Ważne, że świadomość nadużywania alkoholu jest powszechna ( a nie?), masa kasy na to idzie, a skutki mizerne.

No i alkohol to nie wymienione przez Ciebie narkotyki,  ze względu na jego zalety prospołeczne :D. Ile to konfliktów zażegnano przy flaszce, w przeciwieństwie do narkotyków, gdzie "fazę" przeżywa się indywidualnie.

PS

A ile konfliktów alkohol powoduje, to już nie wymieniam, bo mi w tym poście to nie pasuje.;)

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, thikim napisał:

Może się czepiam ale alkohol i woda mają te same cechy: są płynami.

Alkohol i kokaina nie mają tych samych cech: jedno jest cieczą a drugie ciałem stałym.

Nie może a na pewno ;P 

13 godzin temu, 3grosze napisał:

Zakwalifikowanie alkoholu do środków narkotycznych (niech będzie, że skutki działania podobne), co zmieni?

Pozwól, że odpowiem nie wprost :P 

Załóżmy na potrzeby tego przykładu, że z jakiegoś absurdalnego powodu wodę ( ;P ) nazywamy używką. Wszyscy wiedzą, ze żadna z niej używka ale jakoś tak się przyjęło. 

Nagle ktoś proponuje aby nie używać w kontekście naukowym słowa "używka" w stosunku do wody bo to zafałszowuje jej faktyczny stan rzeczy i przez to np. ludzie za mało piją wody. 

Czy w tym kontekście nie wydaje ci się, że argument "co to zmieni?" jest nietrafiony? Prawda jest tak samo ważna w badaniach naukowych jak i w codziennym życiu i języku bo pozwala na lepszą jakość myśli i decyzji, a to już duża zmiana, nie sądzisz? 

Piszesz też "Zakwalifikowanie..." - mi nie chodzi o żadne prawne zakwalifikowanie tylko o używanie najlepiej pasujących słów. A gdybyśmy zaczęli nagle pisać i mówić o LSD - używka. Dlaczego nie, skoro o alkoholu tak piszemy i mówimy? Tym bardziej, że LSD jest mniej szkodliwe niż alkohol...

Share this post


Link to post
Share on other sites

KW to portal popularnonaukowy. https://sjp.pwn.pl/slowniki/popularnonaukowy.html

Dla 'niespecjalistów' alkohol najlepiej opisuje słowo "używka". Bliższy jest im sens prawny (zażyję i dostanę karę => narkotyk, nie dostanę kary => używka).

Chcąc zmienić powszechne określenie zacznij od zmian w prawie.

Kierunek zmian: teksty naukowe (specjaliści) -> prawodawcy -> społeczeństwo (niespecjaliści).

Ciekawostka w temacie: poprawianie słów popularnej piosenki na bliższe prawdzie naukowej https://www.theguardian.com/education/2005/sep/30/highereducation.uk (ja zanotuję zmiany i pozostanę przy wersji niepoprawionej).

Edited by Delor

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

13 godzin temu, Warai Otoko napisał:

A gdybyśmy zaczęli nagle pisać i mówić o LSD - używka. Dlaczego nie, skoro o alkoholu tak piszemy i mówimy? Tym bardziej, że LSD jest mniej szkodliwe niż alkohol...

Ostatni argument, dlaczego  alkohol nie może być narkotykiem: oprócz szkodliwego i uzależniającego działania na OUN (spełnia warunki :)), musi to być substancja nielegalna ( nie spełnia warunku :().

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z tą legalnością/nielegalnością substancji nie tak prosto: alkohol może być nielegalny (bimber, z przemytu itd.), a np. morfina i inne takie może być legalna - w lekarstwach.

W całej sprawie jest jeszcze jeden problem - alkohol jest bardzo łatwy do wykrycia u delikwenta, nawet bez techniki, "narkotyki" dużo trudniej. ma to znaczenie w przypadku kierowców, operatorów różnych maszyn itp. W tym kontekście bezpieczniejsze społecznie jest uznanie legalności alkoholu niż chociażby trawki, amfy czy LSD. Jeszcze 100 lat temu narkotyki można było bez problemu kupić w aptekach, i to bez recepty. Nie były też drogie. Z tym, że ani mody na ćpanie wtedy nie było wśród "ogółu", ani związanego z tym ryzyka (rechnika). No i oczywiście to, że "nielegalne = opłacalne", czyli takie czy inne prohibicje to duża forsa też w kieszeni tych, którzy lubią brać łapówy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 minut temu, ex nihilo napisał:

alkohol może być nielegalny (bimber, z przemytu itd.), a np. morfina i inne takie może być legalna - w lekarstwach.

Owszem, ale potrzebne są już przymiotniki aby coś zdelegalizować: nielegalny alkohol lub zalegalizować: medyczna marihuana, medyczna morfina. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przypadku "legalnego" alkoholu, czy "nielegalnej" morfiny te przymiotniki też isnieją, tyle że w praktyce są one domyślne. Podobnie jak np. to, że pisząc tu "alkohol" nie trzeba dodawać, że chodzi o etylowy, a nie dowolny inny. Przymiotniki te siedzą w przepisach prawa, ale nie dotyczą one substancji jako takiej, a sposobu jej użycia czy wprowadzenia do obrotu. Czyli to nie sama substancja jest legalna/nielegalna, a jej produkcja lub zastosowanie, chociaż np. wino możesz sobie zrobić legalnie, ale przedestylować je już nie (inna sprawa, że za to już nie ganiają, chyba, że ktoś na handel by robił).

A co powiesz np. o czerwonym muchomorze? Legalny? Nielegalny? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z czerwonego muchomora narkotyk  robą czynności;): odpowiednia obróbka (i sposób zażycia) oraz (lub "i" ?) wprowadzenie do obrotu.

Edited by 3grosze

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwestie prawne moją tutaj moim zdaniem drugorzędne znaczenie. Chodzi o posługiwanie się językiem który najlepiej oddaje prawdę. Wyodrębnienie alkoholu z grupy substancji które nazywamy narkotykami (LSD, Marihuana etc.) poprzez nazywanie go łagodnie "używką", czyli w jednym szeregu z herbatą to nadużycie w kontekście poznawczym. Ludzie wtedy myślą o sobie jako o "nie ćpających", a tak NIE JEST! Bo niczym się nie różnią (poza łamaniem lub nie prawa, co nie ma nic do rzeczy) od tzw. ćpunów. 

Scenka :P

nie pijący alkoholu i nie palący nikotyny , okazjonalny palacz marihuany pyta kolegę: - palisz? 

- nie ja nie zażywam narkotyków, jedynie alkohol i papierosy...

xD 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, Warai Otoko napisał:

Chodzi o posługiwanie się językiem który najlepiej oddaje prawdę.

Trucizny.

Wszystkie spełniają jej definicję. Zadowolony?

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
8 minut temu, Warai Otoko napisał:

Chodzi o posługiwanie się językiem który najlepiej oddaje prawdę. Wyodrębnienie alkoholu z grupy substancji które nazywamy narkotykami (LSD, Marihuana etc.) poprzez nazywanie go łagodnie "używką", czyli w jednym szeregu z herbatą to nadużycie w kontekście poznawczym.

Językowe rozróżnienie używka - narkotyk to jedynie odzwierciedlenie szacunku ryzyka nieodwracalnych zmian. Ludzie piją i palą przez wiele lat co dowodzi niskiego ryzyka.  Po gorzale rzadziej widujesz różowe słonie niż po LSD.

 

2 minuty temu, 3grosze napisał:

Trucizny.

Wszystkie spełniają jej definicję. Zadowolony?

Oczywiście! Od teraz popularne imprezowe pytanie o ulubioną truciznę, nabiera sensu :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Często szukamy dobrego prezentu dla bliskiej osoby. Chcielibyśmy sprawić komuś radość, a jednocześnie pokazać, że znamy jej upodobania. W takich sytuacjach alkohol wydaje się być dobrym wyborem. Nie możemy jednak zdecydować się na pierwszą lepszą butelkę.
      Od czego zacząć?
      Przede wszystkim zastanówmy się nad tym, jakie alkohole lubi osoba, której zamierzamy wręczyć prezent. Być może kiedyś nam to wspominała, a może spędziliśmy z nią czas podczas imprez lub spotkań biznesowych i pamiętamy, po jakie trunki wówczas sięgała. Zawsze możemy również zapytać jej partnera lub kogoś bliskiego. Dzięki temu będziemy wiedzieli, od czego zacząć nasze poszukiwania.
      Do tego starajmy się nie wybierać zbyt oczywistych produktów. Jeśli dany alkohol można dostać w praktycznie każdym sklepie, to nasz znajomy już go najprawdopodobniej smakował. Dlatego też warto poszukać czegoś, co zrobiłoby większe wrażenie. W sklepach stacjonarnych może być nam ciężko znaleźć odpowiedni alkohol, natomiast zawsze możemy poszukać czegoś w sieci. Zakupy online są bardzo proste, a do tego oferują nam ogromny wybór produktów.
      Jaki alkohol wybrać?
      Zdarza się również, że my sami mamy niewielkie pojęcie o alkoholach. Jeśli nie pijemy zbyt wiele, to możemy łatwo popełnić błąd. Mimo wszystko trunki są uniwersalnym prezentem, dlatego też warto po prostu nieco zorientować się w tym temacie.
      My możemy zasugerować, że bardzo często wyższa cena alkoholu jest skorelowana z jego lepszą jakością. Wyróżnia się on nie tylko ciekawą recepturą, ale również długością leżakowania. Musicie wiedzieć, że na przykład whisky z wiekiem wyłącznie zyskuje na wartości. Z tego powodu jest ona ciekawym pomysłem na prezent. Obdarowany z pewnością doceni to, że dostał alkohol, który dojrzewał latami do jego wypicia.
      Miejmy również na uwadze to, że mężczyźni najczęściej preferują alkohole wysokoprocentowe. Z tego powodu dla nich najlepiej sprawdzi się wspomniana już whisky, ale również brandy lub koniak. No i naturalnie wódka. Jako wskazówkę nadmieńmy, że taki dobry alkohol można wręczyć w gustownej drewnianej skrzynce. Możemy na niej wygrawerować imię obdarowywanego lub inny napis, który będzie mu się z nami kojarzył. Niektórzy wręczają skrzyneczki, w środku których znajduje się nie tylko alkohol, ale również zestaw kieliszków czy szklanek. Taki prezent jest naprawdę wartościowy, a w dodatku pięknie się prezentuje.
      W przypadku kobiet lepiej sprawdzają się lżejsze alkohole. Tutaj zdecydowanie przodują wina oraz likiery. Z naszych obserwacji wynika, że panie są dosyć otwarte na testowanie nowych smaków. Mimo to w przypadku wina najlepiej unikać skrajnych smaków, to jest wytrawnego oraz słodkiego. Znacznie lepiej zdecydować się na półwytrawne lub półsłodkie, ponieważ zmniejszamy ryzyko nietrafienia w gust drugiej osoby. Warto poczytać jak wybierać wino na forfiterexclusive.pl.
      Zdarza się również, że ciekawym pomysłem będzie wręczenie komuś szampana. Ten prezent sprawdzi się najlepiej, jeśli zamierzamy świętować jakąś okazję – awans lub rocznicę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Jedzenie jajek prowadzi do zwiększenia we krwi poziomu korzystnych dla serca metabolitów. Najnowsze badania pokazują, że spożywanie 1 jajka dziennie może zmniejszać ryzyko zapadnięcia na choroby układu krążenia.
      W 2018 roku w piśmie Heart ukazały się wyniki badań przeprowadzonych na około 500 000 dorosłych mieszkańcach Chin, z których wynikało, że osoby jedzące 1 jajko dziennie rzadziej zapadały na choroby układu krążenia. Autorzy nowych badań, chcąc lepiej zrozumieć ten związek, przyjrzeli się, w jaki sposób spożycie jajek wpływ na poziom biomarkerów zdrowia serca we krwi.
      Lang Pan z Wydziału Epidemiologii i Biostatystyki Uniwersytetu w Pekinie wraz z kolegami wybrali do swoich badań 4778 osób, których dane nt. zdrowia znajdowały się w China Kadoorie Biobank. Wśród nich 3401 osób miało stwierdzoną chorobę układu krążenia, a 1377 osób było zdrowych. Za pomocą spektroskopii rezonansu magnetycznego uczeni określili poziom 225 metabolitów we krwi badanych. Wśród nich zidentyfikowali 24 powiązane z konsumpcją jajek.
      Naukowcy stwierdzili, że badani, którzy jedli umiarkowaną liczbę jajek mieli we krwi więcej apolipoproteiny A-I, która jest składową lipoprotein o dużej gęstości (HDL). Osoby te miały też we krwi więcej dużych molekuł HDL, które pomagają w oczyszczaniu naczyń krwionośnych z cholesterolu i w ten sposób chronią przed pojawianiem się zatorów prowadzących do ataków serca i udarów.
      Uczeni z Pekinu zidentyfikowali następnie 14 metabolitów łączonych z chorobami serca. Okazało się, że osoby, które jadły mniej jajek, miały mniejszy poziom korzystnych i wyższy poziom niekorzystnych metabolitów.
      Wyniki naszych badań dostarczają potencjalnego wyjaśnienia, w jaki sposób spożywanie umiarkowanej liczby jajek chroni przed chorobami serca, mówi profesor Canqing Yu. naukowcy podkreślają, że co prawda obecnie obowiązujące zalecenia dietetyczne w Chinach mówią o potrzebie spożywania 1 jajka dziennie, jednak średnia konsumpcja jest niższa.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Naukowcy skupieni w organizacji Global Alliance on Health and Pollution z siedzibą w Szwajcarii dokonali ogólnoświatowej oceny wpływu zanieczyszczeń na śmiertelność wśród ludzi. W roku 2019 zanieczyszczenia zabiły około 9 milionów osób. Są więc największym środowiskowym czynnikiem ryzyka przedwczesnego zgonu. Zanieczyszczenia środowiska odpowiadają za 15% wszystkich zgonów na świecie.
      W poprzednim takim raporcie opisano zgony z powodu zanieczyszczeń w roku 2015. Również wtedy zmarło około 9 milionów osób. Jednak w międzyczasie zmieniła się struktura zanieczyszczeń zabijających ludzi.
      Z najnowszego raportu dowiadujemy się, że zmniejszyła się liczba zgonów związanych z zanieczyszczeniami z powodu skrajnego ubóstwa. Mniej ludzi umiera obecnie z powodu zanieczyszczeń powietrza w pomieszczeniach, spowodowanych np. używaniem otwartych palenisk. Odnotowano też mniej zgonów z powodu zanieczyszczonej wody pitnej. Jednak więcej osób umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza na zewnątrz oraz z powodu zanieczyszczeń toksynami, np. ołowiem. To nowoczesne czynniki ryzyka, spowodowane zwiększoną industrializacją i urbanizacją. Od roku 2015 liczba zgonów spowodowanych tymi właśnie nowoczesnymi czynnikami ryzyka zwiększyła się o 7%, a od roku 2000 jest to aż 66-procentowy wzrost.
      Zanieczyszczenia środowiska to jedne z najpoważniejszych zagrożeń dla zdrowia ludzi i całej planety. Fakt ich istnienia zagraża podstawom rozwoju nowoczesnych społeczeństw. Zanieczyszczenia te to m.in. pyły zawieszone, ozon, tlenki siarki i azotu, zanieczyszczenia wody pitnej i oceanów przez rtęć, azot, fosfor, plastik, odpady przemysłu naftowego czy też zatrucie gleby ołowiem, pestycydami, przemysłowymi związkami chemicznymi czy odpadami elektronicznymi. Zanieczyszczenia nie tylko zabijają ludzi, ale powodują też olbrzymie straty gospodarcze. W roku 2015 z powodu zanieczyszczeń światowa gospodarka straciła 4,6 biliarda USD, czyli 6,2 całej wartości światowej produkcji. Największy koszt zanieczyszczeń ponosi ludność krajów o niskich i średnicy dochodach. To tam notuje się aż 92% zgonów z powodu zanieczyszczeń i tam dochodzi do największych strat gospodarczych.
      Jak wyliczają eksperci, w roku 2019 zanieczyszczenia powietrza – zarówno wewnątrz pomieszczeń, jak i na zewnątrz – zabiły 6,7 miliona osób. Kolejnych 1,4 miliona zmarło z powodu zanieczyszczonej wody, a zanieczyszczenia ołowiem były odpowiedzialne za 900 000 zgonów. Z kolei toksyny związane z miejscem pracy przyczyniły się do 870 000 przedwczesnych zgonów.
      Dane pokazują, że mężczyźni są w większym stopniu narażeni na zgon z powodu zanieczyszczeń powietrza na otwartej przestrzeni, zatrucia ołowiem i zanieczyszczeń w miejscu pracy. Z kolei kobiety i dzieci są narażeni na większe ryzyko zgonu z powodu zanieczyszczonej wody.
      W wyniku zanieczyszczenia środowiska na całym świecie umiera wielokrotnie więcej osób niż z powodu przemocy, wypadków drogowych, AIDS, malarii i gruźlicy, niedożywienia i nadużywania alkoholu i narkotyków. Równie dużą liczbę zgonów powoduje jedynie palenie papierosów oraz bierne palenie.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Nieuleczalna obecnie choroba autoimmunologiczna – toczeń rumieniowaty – jest powodowana przez mutację w genie TLR7, czytamy na łamach Nature. W wyniku mutacji zwiększa się powinowactwo genu do guanozyny i cGMP (cykliczny guanozyno-3′,5′-monofosforan), co powoduje nieprawidłową aktywację TLR7 i wystąpienie w dzieciństwie tocznia.
      Znalezienie efektywnego sposobu leczenia tocznia rumieniowatego to poważne wyzwanie, a stosowane obecnie supresory immunologiczne mają poważne skutki uboczne i narażają pacjenta na infekcje. W ciągu ostatnich 60 lat FDA zatwierdziła tylko 1 terapię na toczeń, mówi doktor Carola Vinuesa, jedna ze współautorek badań. Po raz pierwszy udało się wykazać, że toczeń powodowany jest przez mutację w TLR7. Wiemy więc, jak choroba się rozpoczyna, dodaje.
      Najnowsze odkrycie daje nadzieję na opracowanie skutecznego leku przeciwko chorobie, która powoduje zapalenie organów i stawów, negatywnie wpływa na zdolność do poruszania się, zdrowie skóry, wywołuje chroniczne zmęczenie. Ocenia się, że na całym świecie na toczeń cierpi ponad 5 milionów osób, a obecnie głównymi metodami leczenia jest tłumienie reakcji układu odpornościowego, co pociąga za sobą skutki uboczne.
      Autorzy odkrycia zauważają, że o ile pacjenci ze zmianami w TLR7 mogą stanowić mniejszość, to u wielu chorych widoczna jest nadmierna reaktywność szlaku sygnałowego TLR7. Odkrycie związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy mutacjami czy nadreaktywnością szlaku sygnałowego a chorobą to pierwszy krok w kierunku opracowania metod leczenia.
      Międzynarodowy zespół naukowy przeprowadził badania sekwencjonując genom hiszpańskiej nastolatki, która zapadło na toczeń w wieku 7 lat. Analiza wykazała istnienie pojedynczej mutacji w genie TLR7, kodującym białko TLR7. Aby potwierdzić odkrycie, naukowcy wprowadzili taką samą mutację do organizmów myszy. Okazało się, że u zwierząt pojawiły się objawy tocznia.
      Szczegółowe analizy na poziomie komórkowym wykazały z kolei, że zmutowane białko TLR7 wpływa na wrażliwość układu odpornościowego, przez co zwiększa się ryzyko, że uzna on tkanki organizmu za obce lub uszkodzone i zacznie je atakować.
      Kobiety chorują na toczeń 10-krotnie częściej niż mężczyźni, a fenomen ten można wytłumaczyć faktem, że TLR7 leży na chromosomie X.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Mrówki Solenopsis richteri posługują się piaskiem jak narzędziem, by pozyskać ciekły pokarm (roztwór cukru), nie tonąc w nim. Autorzy artykułu z pisma Functional Ecology podkreślają, że to pokazuje, że dostosowują strategię korzystania z narzędzi do ryzyka związanego z żerowaniem.
      S. richteri pochodzą z Ameryki Południowej. Po introdukcji do południowych USA są tu uznawane za gatunek inwazyjny.
      Gdy mrówkom zapewniono niewielkie pojemniczki z roztworem cukru, dzięki hydrofobowemu egzoszkieletowi były w stanie unosić się na powierzchni i żerować. Gdy jednak naukowcy zmniejszyli napięcie powierzchniowe, S. richteri zaczęły przenosić piasek, by spuścić ciecz z naczynia.
      Odkryliśmy, że mrówki budują strukturę z piasku, która skutecznie wyciąga ciecz z pojemnika, tak aby później można ją było zebrać - opowiada dr Aiming Zhou z Huazhong Agricultural University. Ta niesamowita umiejętność nie tylko zmniejszała ryzyko utonięcia, ale i zapewniała większą powierzchnię do zbierania roztworu.
      Okazało się, że struktury z piasku były tak skuteczne, że w ciągu 5 minut mogły wyciągać z pojemniczków niemal połowę cieczy.
      Naukowcy zmieniali napięcie powierzchniowe za pomocą surfaktantu. Gdy jego stężenie wynosiło ponad 0,05%, co przekładało się na znaczące ryzyko utonięcia, mrówki budowały struktury z piasku. Nie tworzyły ich, żerując na czystym roztworze cukru. Podczas eksperymentów owadom dostarczano piasek o różnej wielkości ziaren; w ten sposób można było określić ich preferencje budowlane w takiej sytuacji.
      Wiemy, że niektóre gatunki mrówek są w stanie posługiwać się narzędziami, szczególnie przy zbieraniu ciekłego pokarmu. Byliśmy jednak zaskoczeni niesamowitymi umiejętnościami S. richteri w tym zakresie - dodaje dr Jian Chen, entomolog z amerykańskiego Departamentu Rolnictwa.
      Dr Zhu podkreśla, że konieczne są dalsze badania. Nasze eksperymenty były prowadzone w laboratorium i dotyczyły wyłącznie S. richteri. Kolejnym krokiem powinno być ustalenie, jak bardzo zachowanie to jest rozpowszechnione u innych gatunków mrówek.

      « powrót do artykułu
  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...