Jump to content
Forum Kopalni Wiedzy
KopalniaWiedzy.pl

Dynamiczne opłaty remedium na korki drogowe?

Recommended Posts

Grupa naukowa z Kolonii i Nowego Jorku zaprezentowała oryginalną koncepcję poradzenia sobie z korkami na drogach. Ich problem mógłby zostać rozwiązany, zdaniem naukowców, za pomocą dynamicznie zmieniających się opłat drogowych.
Peter Cramton i Axel Ockenfels z Uniwersytetu w Kolonii oraz Richard Geddes z Cornell University opisują, w jaki sposób kierowcy płaciliby zmienną stawkę za korzystanie z dróg. Stawka taka byłaby dostosowywana w czasie rzeczywistym do liczby samochodów na drodze oraz do ich typu i ilości emitowanych spalin. Dzięki niej, jak wierzą naukowcy, nie tylko zmniejszyłyby się korki, ale również redukcji uległoby zanieczyszczenie środowiska.

Szacuje się, że w ubiegłym roku straty gospodarcze spowodowane korkami drogowymi wyniosły w Niemczech 80 miliardów dolarów. Obecnie ci użytkownicy dróg, którzy przyczyniają się do korków, większego zanieczyszczenia środowiska i innych kosztów, płacą tyle samo co ci, którzy takich zjawisk nie wywołują. Bez odpowiednich opłat oznacza to, że społeczeństwo dopłaca do takich kierowców. A to nie jest uczciwe, mówi Ockenfels. Jeśli opłata drogowa będzie dostosowywana do warunków, na przykład w czasie godzin szczytu będzie wyższa niż poza nimi, każdy wybierze tę porę podróży, która mu najbardziej pasuje. To już działa w przypadku systemów nawigacji. To zmniejszy korki na drogach, usprawni ruch i zmniejszy emisję dwutlenku węgla, dodaje Cramton.

Z technicznego punktu widzenia tego typu system mógłby powstać już dzisiaj. Naukowcy nie obawiają się, że uderzyłby on w uboższych użytkowników dróg. Ceny musiałyby być dynamicznie zmieniane, a kierowca musiałby mieć wybór. Wyobraźmy sobie, że pobieramy opłatę tylko za poruszanie się lewym, zwykle bardzo obleganym, pasem wielopasmowej drogi. Wówczas zwiększy się ruch na prawym pasie. Wszyscy na tym skorzystają, stwierdza Ockenfels.


« powrót do artykułu

Share this post


Link to post
Share on other sites
47 minut temu, KopalniaWiedzy.pl napisał:

jak wierzą naukowcy

Naukowcy powinni się raczej kierować nauką. Może wówczas zobaczyliby rzeczywiste przyczyny korków i podali sensowniejsze rozwiązania. Np. takie, żeby firmy, który mogą zatrudniać telepracowników, ale tego nie robią, płaciły te właśnie powiększone stawki, nie mogąc nimi jednocześnie obciążać końcowego produktu lub wypłat pracowników. Inaczej mówiąc, to właściciele (lub akcjonariusze) powinni obrywać tęgo po kieszeni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Ksen napisał:

Np. takie, żeby firmy, który mogą zatrudniać telepracowników, ale tego nie robią, płaciły te właśnie powiększone stawki, nie mogąc nimi jednocześnie obciążać końcowego produktu lub wypłat pracowników. Inaczej mówiąc, to właściciele (lub akcjonariusze) powinni obrywać tęgo po kieszeni.

A kto sfinansuje urzędnika, który będzie ustalał domiary? Telepraca sama się upowszechnia w firmach które wynajmują biura, gdy pracownik jest skłonny pracować za niższą stawkę, gdy nie ma spadku wydajności. Ten ostatni aspekt wymaga od pracodowcy wdrożenia dodatkowych mechanizmów kontrolnych. Czasami skórka niewarta wyprawki.

Korki biorą się z tego, że po drodze o przepustowosci 100 sam/min próbuje jechać 150 sam/min. Korek rośnie w tempie 50sam/min. Jeśli przeciętny samochód ma 4 metry długości, to korek rośnie w tempie 200 metrów/min (podzielić przez liczbę pasów), ot i cała tajemnica. Doskonały przykład tego zjawiska można zobaczyć na przykład na bramkach płatniczych.

Jeśli nie zdołamy ludzi przekonać do idei, że samochód jest najgorszym środkiem transportu miejskiego, to nic miast nie odkorkuje. Podatki i opłaty są prostym sposobem. Ja jednak skłaniałbym się do zniesienia opłat za komunikację miejską - przynajmniej miejscowym. Za 80 miliardów dolarów rocznie można naprawdę nieźle zainwestować w publiczną infrastrukturę. Tak, thikim :), wiem, socjalista ze mnie, ale na razie kapitalizm nie radzi sobie z tym problemem, chyba nigdzie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Jajcenty napisał:

A kto sfinansuje urzędnika, który będzie ustalał domiary? Telepraca sama się upowszechnia w firmach które wynajmują biura, gdy pracownik jest skłonny pracować za niższą stawkę, gdy nie ma spadku wydajności. Ten ostatni aspekt wymaga od pracodowcy wdrożenia dodatkowych mechanizmów kontrolnych. Czasami skórka niewarta wyprawki.

Domiary powinny być ustalane automatycznie jako procent od dochodu firmy w taki sposób, aby, jak to raczyłeś określić, skórka się znacznie bardziej opłacała. Np. trzykrotnie. Kalkulowane centralnie wg najwyższych stawek. 

Z takiej samej przyczyny, z jakiej obciążane są domiarami elektrownie węglowe przy jednoczesnym dopłacaniu do elektrowni ekologicznych.

Cytat

Jeśli przeciętny samochód ma 4 metry długości, to korek rośnie w tempie 200 metrów/min (podzielić przez liczbę pasów), ot i cała tajemnica.

Tiaa... Jeszcze w PRL był taki projekt. Żeby kierowcy płacili specjalny podatek od długości samochodu. Za podstawę byłby brany najkrótszy samochód produkowany seryjnie. W PRL to był maluch, teraz pewnie Smart. Za każdy centymetr przewyższający jego długość np. złotówka. Dziennie. Przepis nie dotyczyłby komunikacji miejskiej. Że też nigdy tego nie zrealizowano...

Cytat

Jeśli nie zdołamy ludzi przekonać do idei, że samochód jest najgorszym środkiem transportu miejskiego, to nic miast nie odkorkuje.

Nie, nie przekonamy. Nie zdołasz tego zrozumieć, bo jesteś właśnie socjalistą. A socjaliści uważają ludzi za bydło, które trzeba poganiać batem. Np. podatkowym. Nie próbując zrozumieć przyczyny i skutku.

Przyczyną korków jest to, że ludzie jednocześnie chcą dojechać do pracy, a nie to, że akurat wybierają samochód. Trzeba wyeliminować przyczynę, czyli wprowadzić pracę zdalną.

Edited by Ksen

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Ksen napisał:

Przyczyną korków jest to, że ludzie jednocześnie chcą dojechać do pracy, a nie to, że akurat wybierają samochód. Trzeba wyeliminować przyczynę, czyli wprowadzić pracę zdalną.

Ale zdajesz sobie sprawę, że osoby pracujące przy biurku to jakieś 10-15% całego przeciętnego przedsiębiorstwa? I pewnie mniej niż połowa z nich może świadczyć pracę zdalnie. Jak sobie wyobrażasz zdalną pracę tokarza ? 

Samochód w mieście się kończy. Na przykładach amerykańskich widać, że nawet budowanie 12 pasmowych dróg nie rozwiązuje problemu w mieście. Dodatkowo, Twoje wnuki to prawdopodobnie ostatnie pokolenie prowadzące samochód (autonomiczne przejmą rynek), tak jak mój dziadek należał do ostatniego pokolenia używającego konia jako środka bojowego. 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe, czy doczekam autonomicznych samochodów w sprzedaży. Jeżeli cena mnie nie zabije to kupie od razu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 minut temu, Jajcenty napisał:

Jak sobie wyobrażasz zdalną pracę tokarza ? 

Widziałeś nowoczesne tokarki, czy też masz na myśli zabawkę dla domowego hobbysty?

A może myśląc o tokarce, masz na myśli zabytek w tym rodzaju:

tokarka-tum-35d2x-1000-1993-netto-13800p

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie w pracy mamy ok 50 pracowników: magazynierów, technologa, projektantów, spawaczy, piaskarza, malarza, monterów, kontrolę jakości, serwis maszyn, programistę maszyn. Dla nich też masz pomysł na prace zdalną haha?

Edited by Krzychoo

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Liczę na to, że wypowiadali się tu kierowcy. Na szczęście ja nie jestem. Czytając niektóre wypowiedzi odbieram, że piszą je masochiści, którzy chcą wręcz płacić więcej nie dostając nic dodatkowego.

Czy nie widzicie, że to opracowanie to kolejna próba usprawiedliwienia wykorzystania ludzi pracujących by inni mogli żyć na ich koszt? Takie opłaty są formą daniny (dajesz i nic w zamian). Jeśli ktoś liczy, że zmniejszy to ilość samochdów na drodze to się wg. mnie myli. Wprowadzając taką formę opłat, z automatu musi utworzyć się lista wyjątków. Ludzie i tak muszą się przemieszczać w mieście i poza nim.

Czy jak coś jest możliwe technicznie to można mówić, że można to wprowadzić? Czy ktoś słyszał o automatycznym poborze opłat na płatnych drogach w Polsce? Ile milionów publicznych pieniędzy poszło na projekty? Na autostradach są tylko pojedyncze bramki niepołączonych systemów, z których korzystają nieliczni.

Ogólnie jestem za zachętą dla ludzi do komunikacji publicznej, która docelowo powinna być opłacana z podatków. Wszelkie problemy związane z nieopłacalnością już widać od dawna w miejscowościach ościennych większych miast. Ludzie zmuszani są do korzystania samochodów osobowych przez brak sensownych połączeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Ksen napisał:

Przyczyną korków jest to, że ludzie jednocześnie chcą dojechać do pracy, a nie to, że akurat wybierają samochód. Trzeba wyeliminować przyczynę, czyli wprowadzić pracę zdalną.

Spójrz na zakorkowaną ulicę. Co widzisz? w większości aut siedzi jedna osoba: kierowca. Dlaczego?

- Wygodniej wsiąść do auta w garażu i wysiąść w miejscu docelowym zamiast dojść na przystanek i czekać na autobus, szczególnie jeśli pogoda nie jest sprzyjająca, a przystanek odległy.

- Przemieszczający zmoknie po drodze albo ugotuje się w środku transportu, często w niewybrednie pachnącym towarzystwie.

- Autobus z reguły też stoi w korkach. Tramwaj i metro oczywiście w tej kwestii mają przewagę.

Czyli niezależnie od tego czy podróżny przemieszcza się sam czy z kimś wybiera najwygodniejszy dla siebie scenariusz.

11 godzin temu, ksalem napisał:

 Liczę na to, że wypowiadali się tu kierowcy. Na szczęście ja nie jestem. Czytając niektóre wypowiedzi odbieram, że piszą je masochiści, którzy chcą wręcz płacić więcej nie dostając nic dodatkowego.

Czy nie widzicie, że to opracowanie to kolejna próba usprawiedliwienia wykorzystania ludzi pracujących by inni mogli żyć na ich koszt? Takie opłaty są formą daniny (dajesz i nic w zamian). Jeśli ktoś liczy, że zmniejszy to ilość samochdów na drodze to się wg. mnie myli.

Jestem kierowcą. Korzystam także z komunikacji publicznej. Podpisuję się pod powyższym. Karanie mandatami, bo tak postrzegam dodatkowe opłaty za przejazd o "niewłaściwej godzinie", to infantylne rozwiązanie. Jestem w stanie zrozumieć opłaty za przejazd pustym autem osobowym prowadzonym tylko przez kierowcę, tylko jak to egzekwować?

11 godzin temu, ksalem napisał:

Czy jak coś jest możliwe technicznie to można mówić, że można to wprowadzić? Czy ktoś słyszał o automatycznym poborze opłat na płatnych drogach w Polsce? Ile milionów publicznych pieniędzy poszło na projekty? Na autostradach są tylko pojedyncze bramki niepołączonych systemów, z których korzystają nieliczni.

System automatycznego poboru opłat na autostradzie powinny być maksymalnie proste, aby ludzie chcieli ich używać. Powinny bazować na istniejących rozwiązaniach technicznych, np na aplikacjach w smartfonach. GPS, dostęp do internetu, Blutooth, Wi-Fi, opcjonalnie OCR tablicy rejestracyjnej - te technologie powiązane ze sobą mogą dawać precyzyjną informację o aktualnym samochodzie zbliżającym się do bramki na autostradzie. Zakładam, że auto nawet nie musiałoby się zatrzymywać. Na pasie którym przejechałoby auto bez aplikacji może działać coś w rodzaju fotoradaru i odpowiedniej opłaty po fakcie za nieopłacony przejazd.

 

11 godzin temu, ksalem napisał:

Ogólnie jestem za zachętą dla ludzi do komunikacji publicznej, która docelowo powinna być opłacana z podatków. Wszelkie problemy związane z nieopłacalnością już widać od dawna w miejscowościach ościennych większych miast. Ludzie zmuszani są do korzystania samochodów osobowych przez brak sensownych połączeń.

100 osób w autobusie a 100 osób w samochodach. Załóżmy średnio po 1,5 osoby na samochód, czyli około 60 samochodów zaokrąglając w dół. Ile miejsca zajmuje jeden autobus, a ile zajmuje 60 samochodów?

Czy komunikacja powinna być opłacana z podatków? Nie wiem... Na pewno brak sensownego połączenia powoduje, że często wybieram auto zamiast komunikacji publicznej.

Wydaje się, że metro najlepiej rozwiązuje korki. Nie jeździ na trasach kolizyjnych. Jest niewrażliwe na pogodę. Niestety jest drogie w realizacji.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, raweck napisał:

Czy komunikacja powinna być opłacana z podatków? Nie wiem... Na pewno brak sensownego połączenia powoduje, że często wybieram auto zamiast komunikacji publicznej.

Mam 4,4 km do pracy. Próbowałem jeżdzić autobusem ale przez 3/4 roku załapałem się na przeziębienie sześć razy. Próbowałem chodzić, ale w zimie przekroczenia w pyłach sięgają 500-800% Żeby było zabawniej, moje 1.9TDi jest na tym dystansie tańsze od biletu miesięcznego. Zapewne zainwestuję w dobrą maskę ppyłową i wrócę do chodzenia.

4 godziny temu, raweck napisał:

Wydaje się, że metro najlepiej rozwiązuje korki. Nie jeździ na trasach kolizyjnych. Jest niewrażliwe na pogodę. Niestety jest drogie w realizacji.

Według artykułu same Niemcy tracą 80 mld dolarów rocznie. Można za to budować 400 kilometrów metra rocznie. Trudnym jest sposób uzyskania tej kasy. Argumentacja: rocznie w korku spalasz 1000$, daj nam 500 $ a my zbudujemy metro, żebyś miał zakazane jeżdzić samochodem - bo masz metro - Czujesz ból typowego miejskiego króla szos? :D

Edited by Jajcenty
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Jajcenty napisał:

rocznie w korku spalasz 1000$, daj nam 500 $ a my zbudujemy metro,

W korku nie w korku, POŁOWA ceny paliwa to danina dla państwa. Przecież to logiczne: im więcej stoisz jeżdżąc:D, tym budżet ma więcej na swoje fanaberie. Metro to głupota dla państwowych finansów.

Edited by 3grosze
  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ci naukowcy, zamiast tracić czas na obmyślanie nowych (bzdurnych) podatków, powinni się skupić na opracowaniu technologii latających samochodów. To już na świecie się dzieje (żyrokoptery).

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.08.2018 o 11:46, Ksen napisał:

Naukowcy powinni się raczej kierować nauką. Może wówczas zobaczyliby rzeczywiste przyczyny korków i podali sensowniejsze rozwiązania. Np. takie, żeby firmy, który mogą zatrudniać telepracowników, ale tego nie robią, płaciły te właśnie powiększone stawki, nie mogąc nimi jednocześnie obciążać końcowego produktu lub wypłat pracowników. Inaczej mówiąc, to właściciele (lub akcjonariusze) powinni obrywać tęgo po kieszeni.

BARDZO MĄDRZE NAPISANE! BRAWO

Dodam jeszcze, że opłaty zależne od godzin są skrajnie niesprawiedliwe  bo niektórzy mogą sobie godziny wybrać a inni nie. Z kolei opłaty zależne od spalin uderzają głównie w grupę najbiedniejszą. Takie pomysły powinny kwalifikować do zakazu publikacji naukowych przez parę lat.

Najlepszym znanym mi rozwiązaniem na korki jest sieć 3D do poruszania się małych, autonomicznych, publicznych pojazdów. Taka sieć jest dowolnie skalowalna i bezkolizyjna. Możliwa do produkcji tylko jeśli pojazdy będą małe. Ogólna dostępność tych pojazdów zapewni wielokrotne używanie ich w ciągu dnia. To jest rozwiązanie na miarę XXI wieku a nie jakieś przestrzałem przepisy komunistycznych opłat.

Share this post


Link to post
Share on other sites

200-tysięczne miasto. Odległość do pokonania: 5 km, pomiędzy dwiema z większych dzielnic miasta, relatywnie blisko centrum, nie jakieś obrzeża.

Czas dojazdu samochodem: 10 minut.

Czas dojazdu komunikacją publiczną: 90 minut, w tym 2 przesiadki (jedziemy radośnie przez centrum).

 

I w zasadzie od razu widać, że z transportu indywidualnego ludzie nie zrezygnują, bo albo będzie zła pogoda, albo będzie niewłaściwa trasa. Nie da się zrobić przystanków co kilometr, nie da się takiej siatki nałożyć na całe osiedla. Zawsze skądś będzie do przystanku daleko.

 

Rozwiązanie przyszłości? Rezygnacja z komunikacji własnej, ale przy utrzymaniu indywidualnej. Czyli:

1. samochody autonomiczne i zakaz samodzielnego prowadzenia pojazdów w miastach - kierowcy muszą utrzymywać odstępy, kierowcy muszą zwalniać na skrzyżowaniach (albo całkowicie się zatrzymywać), kierowcy potrzebują sygnalizacji świetlnej. Samochody autonomiczne działające w porozumieniu ze sobą mogą zaplanować przejazdy tak, aby mijać się w locie. Pozostałaby jedynie sygnalizacja świetlna przy przejściach dla pieszych.

 

2. samochody autonomiczne wypożyczane - do sklepu jadę jakimś mikro-trójkołowcem, ze sklepu meblowego wracam dostawczakiem. Nie ma marnowania miejsca na drogach dużymi pojazdami, bo dzisiaj jedziesz takim samochodem, jaki masz - posiadając samochód rodzinny po bułki także jadę taką krową.

 

3. pojazd autonomiczny dowożący lokalnie ludzi do miejsc zgrupowania (przystanków, centrów przesiadkowych).

 

I to są najważniejsze punkty - nie da się przesiąść do komunikacji zbiorowej, bo ona jest sprawna jedynie na trasach o wysokiej koncentracji ruchu, a tam się nie zawsze można wygodnie dostać (brzydka pogoda, półtora kilometra z buta itp.). Nie można się skupić na rowerach, bo raz - pogoda..., a dwa - zanieczyszczenie powietrza, które będzie zawsze. Bo jak nie spaliny, to starte opony czy okładziny hamulców.

Powyżej o rozwiązaniach, a teraz o przyczynie: przyczyna korków jest zupełnie inna, niż nam się wydaje. Korki w miastach powodują samochody, którymi poruszają się ludzie. Praprzyczyną korków jest więc ...zbyt duża koncentracja ludzi.

Poszerzysz ulice, żeby mogło przejechać więcej samochodów?

Wybudujesz piętrowe parkingi, żeby mogło zaparkować więcej samochodów?

Stworzysz idealną komunikację publiczną/autonomiczną/telepatyczną/magiczną?

To w odpowiedzi na zwiększoną pojemność miasta ...zaraz zamieszka w nim więcej ludzi i znowu będzie ciasno. Zamiast bloków 10 piętrowych zbudują 20 piętrowe i wracamy do stanu zakorkowania.

 

Aby rozwiązać problem korków należy wprowadzić ograniczenia na koncentrację biznesu i przemysłu (miejsca pracy). Tak, aby nie tworzyły się olbrzymie klastry typu warszawski mordor, gdzie rano chce się dostać 100 tys. ludzi, a wieczorem stamtąd wyjechać. Należy rozrzucać równomiernie biznes po dostępnym obszarze tak, aby nie koncentrować codziennych migracji. Zakazać "biurowych" biznesów w centrach miast, na starówkach. Stworzyć kompleksowe klastry urzędowe, żeby w jednym miejscu, poza centrum miasta, dostępne były wszystkie urzędy w jednym miejscu. Pozostawić centra dla wypoczynku mieszkańców i nie-masowej rozrywki (masową również lokalizować w specjalnych strefach).

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Ergo Sum napisał:
W dniu 6.08.2018 o 11:46, Ksen napisał:

Naukowcy powinni się raczej kierować nauką. Może wówczas zobaczyliby rzeczywiste przyczyny korków i podali sensowniejsze rozwiązania. Np. takie, żeby firmy, który mogą zatrudniać telepracowników, ale tego nie robią, płaciły te właśnie powiększone stawki, nie mogąc nimi jednocześnie obciążać końcowego produktu lub wypłat pracowników. Inaczej mówiąc, to właściciele (lub akcjonariusze) powinni obrywać tęgo po kieszeni.

BARDZO MĄDRZE NAPISANE! BRAWO

To było tak nierozsądnie napisane, że nawet tego nie komentowałem, ale jeżeli ktoś to jeszcze pochwala, to muszę się do tego odnieść. Firma nie korzysta z telepracy, bo ma taką fanaberię. Utrzymywanie stanowiska pracy w siedzibie firmy kosztuje. Jeżeli telepraca będzie opłacalna, to będzie rozprzestrzeniać się na rynku, ponieważ każda zdrowa firma dąży do maksymalizacji zysku. Nie zawsze jest jednak możliwa. Współpracuję z programistami. Często pojawia się tutaj telepraca, ale nie jako stała forma współpracy. Telepraca ma wiele zalet, ale ma też wady. Nie integruje pracowników tak jak praca na miejscu. W moim konkretnym przypadku wykształcenie nowego pracownika jest bardzo kosztowne i czasochłonne. Z tego powodu ważna jest niska rotacja pracowników. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego jest budowanie odpowiedniej atmosfery pracy i integracji pracowników.

Abstrahując od tego, że Państwo powinno jak najmniej wtrącać się w biznes ponieważ zarówno subsydia i dodatkowe podatki wypaczają rzeczywistość: Zwroty typu:

- "firmy, które mogą zatrudniać telepracowników, ale tego nie robią"

- "płaciły te właśnie powiększone stawki, nie mogąc nimi jednocześnie obciążać końcowego produktu lub wypłat pracowników"

są infantylne :( Nie da się ani tego obiektywnie ocenić, ani wyegzekwować.

  • Upvote (+1) 2
  • Downvote (-1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 6.08.2018 o 17:01, Ksen napisał:

Domiary powinny być ustalane automatycznie jako procent od dochodu firmy w taki sposób, aby, jak to raczyłeś określić, skórka się znacznie bardziej opłacała. Np. trzykrotnie. Kalkulowane centralnie wg najwyższych stawek. 

 

W dniu 6.08.2018 o 17:01, Ksen napisał:

Nie zdołasz tego zrozumieć, bo jesteś właśnie socjalistą. A socjaliści uważają ludzi za bydło, które trzeba poganiać batem. Np. podatkowym. Nie próbując zrozumieć przyczyny i skutku.

Jak to jest, że w jednym fragmencie chcesz wprowadzać podatki nie próbując zrozumieć przyczyny (braku powszechności telepracy), a w drugim zarzucasz innym (że poganiają podatkami oraz nie próbują zrozumieć przyczyny i skutku korków)?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@raweck - Ksen po prostu nie wie, że jest socjalistą, bo nie rozumie tej filozofii, a jednocześnie ktoś mu natłukł do głowy, że jest zła (sam raczej do tych wniosków nie doszedł, skoro jej nie zna).

Nie rozumie, że ludzie również nie spędzają 1,5h dziennie w korkach z wrodzonego masochizmu albo uwielbienia dla pracy w biurze, tylko z konieczności - jeżeli ktoś na swoim stanowisku widzi zastosowanie do telepracy, to sam z siebie, osobiście, ma podstawy do wywierania odpowiedniej presji na pracodawcy, aby taką formę współpracy mu umożliwił.

Te jego brednie o "nowoczesnych tokarkach" to również objaw tego, że "nie zna się, to się wypowie" - tak, fajnie że istnieją nowoczesne tokarki, ale do nich trzeba coś włożyć, a później z nich coś wyjąć. Że istnieją roboty? Oczywiście - każdy zakład ma na wyposażeniu armię autonomicznych robotów. Dlatego zawód tokarza zaniknął 100 lat temu. A zakłady zatrudniają tylko programistów i automatyków, a te durnie nie chcą pracować zdalnie. Że jak? Że sterowniki do robotów oprogramowuje się lokalnie? Kablem szeregowym? Że czujniki kalibruje się lokalnie? No co za średniowiecze Ksenie, prawda? A pisałeś może kiedyś program na takiego robota? Wydasz 1000 euro programiście i będziesz czekał 2 dni, żeby sobie wytoczyć tulejkę? Nie? Bo... może tokarz to zrobi w 3 minuty ...stojąc przy takiej "zabytkowej" tokarce?

 

@Ksen - zanim zaczniesz się dalej ośmieszać swoim futurologicznym socjalizmem (gdzie korków nie ma, bo do pracy nikt nie jeździ), to radzę więcej sceptycyzmu wobec kolorowych gazetek, z których czerpiesz wiedzę.

  • Upvote (+1) 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Similar Content

    • By KopalniaWiedzy.pl
      Badacze z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, ETH w Zurychu i Uniwersytetu w Cambridge zademonstrowali aktywne mikrocząstki poruszające się w płynie pod wpływem zewnętrznego oświetlenia, których kierunek ruchu zależy od długości fali padającego światła. Wyniki badań opublikowano w prestiżowym czasopiśmie naukowym Nature Communications.
      Materia aktywna to układy, których elementy mogą samoistnie poruszać się, czerpiąc energię ze swojego otoczenia i przekształcając ją w energię kinetyczną. Badania nad nimi są obecnie bardzo dynamiczną dziedziną fizyki. Obejmują one wiele skal czasowych i przestrzennych, m.in. zachowania ptaków w stadach (np. szpaków tworzących na wieczornym niebie dynamicznie ewoluujące wzory) czy ryb w ławicach (jako forma ochrony przed drapieżnikami), ale również bakterii w biofilmach i innych pływających mikroorganizmów w środowisku wodnym. Przedmiotem tej dziedziny są zarówno badania indywidualnych elementów składowych i zrozumienie mechanizmów konwersji energii, szczegółów oddziaływania i sprzężenia z otoczeniem, tak ważnych np. dla przeżycia mikroorganizmów, jak i prace nad efektami kolektywnymi i emergencją nowych zjawisk w dużych populacjach. Jedne i drugie mogą być z powodzeniem opisywane na różnych poziomach dokładności, począwszy od minimalistycznych modeli gruboziarnistych, a skończywszy na wyrafinowanych symulacjach numerycznych.
      Bakterie, algi, plemniki, orzęski i inne jednokomórkowe organizmy stanowią ważną grupę tzw. aktywnych pływaków. Zrozumienie fizycznych podstaw ich dynamiki jest często trudne ze względu na różnorodność, złożoność biologiczną i dużą wrażliwość na warunki otoczenia. Wodny mikroświat rządzi się jednak uniwersalnymi prawami fizyki cieczy, które nakładają ograniczenia na wszystkie organizmy. Ze względu na małe rozmiary – rzędu mikrometrów – i prędkości nieprzekraczające typowo kilkudziesięciu rozmiarów komórki na sekundę, przepływ płynu wokół nich jest zdominowany przez efekty lepkościowe. Oznacza to, że strategie pływania, które sprawdzają się dla rekinów czy pływaków olimpijskich, kompletnie zawodzą dla mikroskopijnych zawodników. Pływanie w skali makro opiera się bowiem na efektach bezwładności i poruszaniu się przez gwałtowny odrzut wody w przeciwnym kierunku. W mikroskali efekty te są pomijalne, a woda zachowuje się jak bardzo lepki płyn, np. miód. Spróbujmy wyobrazić sobie pływanie kraulem w basenie pełnym miodu – spodziewamy się, że będzie to bardzo wycieńczające i mało efektywne. Dlatego mikroorganizmy wykształciły inne strategie pływania, oparte na wykorzystaniu lepkości. Bakterie mają często helikalne wici, którymi "wkręcają" się w płyn niczym korkociągi. Okazuje się, że w lepkim świecie strategia ta pozwala na efektywne poruszanie się komórek. Większe mikroorganizmy, takie jak orzęski (wśród nich znany powszechnie ze szkolnej biologii pantofelek), pokryte są tysiącami krótkich rzęsek. Poruszają one nimi w skoordynowany sposób, przypominający meksykańską falę na stadionie. Mechanizm ten pozwala na transport płynu wzdłuż powierzchni komórki, a w efekcie na ruch komórki w przeciwną stronę do kierunku fal rzęsek na powierzchni.
      Zrozumienie tych mechanizmów zainspirowało rozwój syntetycznych mikropływaków. Perspektywa wytwarzania mikrorobotów w laboratorium od dziesięcioleci rozbudza wyobraźnię badaczy ze względu na możliwe zastosowania diagnostyczne, medyczne i przemysłowe, takie jak np. precyzyjny transport leków w ciele pacjenta. Z tego punktu widzenia szczególnie ważna jest nie tylko możliwość produkcji takich pływaków, ale również kontrola kierunku ich ruchu.
      Opisany powyżej mechanizm transportu płynu przez orzęski (stosowany również w organizmach wielokomórkowych, np. ludzkich – przez rzęski w płucach albo w drogach rodnych do transportu śluzu), zainspirował opracowanie całej gamy pływaków opartych na zjawisku dyfuzjoforezy. Wyjaśnimy to na przykładzie doświadczenia z tzw. cząstką Janusa (nazwa nawiązuje do rzymskiego boga o dwóch twarzach) – mikroskopijną kulą o jednej półkuli pokrytej złotem, a drugiej pokrytej platyną. Po umieszczeniu jej w roztworze wody utlenionej (H2O2) platyna katalizuje rozkład płynu do wody i tlenu. W efekcie stężenie produktów reakcji po stronie platynowej półkuli jest większe, a zatem pojawia się przepływ płynu wzdłuż powierzchni, zmierzający do wyrównania stężeń. Podobnie jak w przypadku mikroorganizmów, przepływ względem powierzchni wywołuje ruch samej cząstki w przeciwnym kierunku. Mamy zatem do czynienia z układem, który lokalnie przekształca energię chemiczną otoczenia w energię kinetyczną swojego ruchu. Mechanizm opisany powyżej jest uniwersalny – niezbędnym składnikiem jest niejednorodne stężenie produktów reakcji chemicznej na powierzchni. Co więcej, możemy zastąpić go np. niejednorodnym rozkładem temperatury albo rozkładem potencjału elektrostatycznego. Wszystkie te mechanizmy zostały doświadczalnie potwierdzone w układach mikroskopowych. Warto podkreślić, że rozmiary i prędkości takich pływaków są porównywalne z układami biologicznymi, które stanowiły inspirację. A zatem poprzez badania sztucznej materii aktywnej zyskujemy dodatkowe okno, przez które możemy zajrzeć do pływającego mikroświata.
      W toku rozwoju badań syntetycznej materii aktywnej zaproponowano wiele lokalnych mechanizmów napędowych. Wyzwaniem pozostaje jednak kontrola ruchu pływaka, pozwalająca "zaprogramować" go tak, by dotarł w określone miejsce i np. dostarczył lek do wybranej części ciała pacjenta. Alternatywnie mógłby on być sterowany przez zewnętrznego operatora za pomocą określonych bodźców. Bodźcem takim może być np. promieniowanie elektromagnetyczne, pole magnetyczne, elektryczne, nierównomierny rozkład temperatur albo sygnał akustyczny.
      O jednej z propozycji w tym kierunku traktuje nowa praca badaczy z Wydziału Fizyki UW, ETH w Zurychu i Uniwersytetu w Cambridge, która ukazała się w czasopiśmie Nature Communications. Zaprezentowano w niej zmodyfikowane mikrocząstki Janusa, poruszające się w płynie pod wpływem zewnętrznego oświetlenia, których kierunek ruchu zależy od długości fali padającego światła. Cząstki o średnicy 3,5 mikrona zostały wykonane z anatazu – jednej z odmian polimorficznych dwutlenku tytanu – a jedna ich półkula została pokryta złotem. Oświetlone zielonym światłem poruszają się one w kierunku wyznaczonym przez "złotą czapkę", zaś oświetlone światłem ultrafioletowym – w przeciwnym. Cząstki zostały zsyntetyzowane na ETH w Zurychu przez dr. Hanumanthę Rao Vutukuriego i prof. Jana Vermanta.
      Przez zmianę długości fali światła aktywujemy różne mechanizmy katalityczne na powierzchni cząstek, dzięki czemu możemy bardzo szybko i w kontrolowany sposób sterować ich ruchem – mówi dr Maciej Lisicki z Wydziału Fizyki UW. Ponadto widzimy bardzo ciekawą dynamikę kolektywną: cząstki tego typu potrafią wzajemnie się przyciągać lub odpychać, w zależności od wzajemnej orientacji i koloru oświetlenia. Obserwujemy w ten sposób gwałtowne procesy fuzji i rozszczepienia, których dynamiką możemy sterować.
      Opis ruchu w takich układach wymaga uwzględnienia zarówno oddziaływań chemicznych cząstek poprzez niejednorodne pole stężenia reagentów, które powstają na ich powierzchniach, jak również poprzez przepływ płynu wywołany ich obecnością. Model teoretyczny, pozwalający opisać dynamikę nowego typu cząstek aktywnych, został stworzony przez dr. Macieja Lisickiego z UW i prof. Erica Laugę z Uniwersytetu w Cambridge.
      Przy mikrometrowych rozmiarach cząstek ciecz wokół nich zachowuje się jak bardzo lepki płyn – mówi Maciej Lisicki. Ich oddziaływania hydrodynamiczne mają przez to bardzo daleki zasięg, a więc ruch każdej cząstki jest odczuwany przez wszystkie inne.
      Badacze, którzy od dawna zajmują się zastosowaniami zjawiska dyfuzjoforezy do transportu płynu w mikroskali i tworzenia syntetycznych pływaków, uważają, że nowy, odwracalny i kontrolowany, mechanizm poruszania się cząstek Janusa jest krokiem na drodze do konstrukcji bardziej złożonych mikrorobotów, które będą w stanie transportować ładunki w skali komórkowej. Może on również zostać wykorzystany do kontroli dynamiki kolektywnej w mikroskali. Lokalne oświetlenie może bowiem wywoływać ruch cząstek aktywnych w pożądanym kierunku. W zawiesinach wieloskładnikowych z dodatkiem cząstek aktywnych może to być efektywny mechanizm mieszania, które w mikroskali jest istotnym wyzwaniem technicznym.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Przez 20 lat naukowcy badali, jak światło obraca się wokół osi podłużnej równoległej do kierunku jego ruchu. Powstaje jednak pytanie, czy może się ono poruszać w inny sposób. Teraz, dzięki urlopowi naukowemu dwóch akademików dowiedzieliśmy się, że światło może obracać się wzdłuż osi poprzecznej, prostopadłej do kierunku jego ruchu. Może więc przypominać przemieszczającą się trąbę powietrzną.
      Andy Chong i Qiwen Zhan z University of Dayton postanowili z czystej ciekawości zbadać kwestię ruchu światła. Wzięliśmy urlop naukowy, by w całości skupić się na tych badaniach. Dzięki temu dokonaliśmy naszego odkrycia, mówi Chong.
      Uczeni przyznają, że nie wiedzieli, czego szukają i co mogą znaleźć. To była czysta ciekawość. Czy możemy zrobić to, albo zmusić światło do zachowywania się tak, dodaje profesor Zhan, który specjalizuje się w elektrooptyce oraz fotonice i jest dyrektorem UD-Fraunhofer Joint Research Center.
      Gdy już stwierdziliśmy, że potrafimy to zrobić [wymusić obrót światła wzdłuż osi poprzecznej – red.], powstało pytanie co dalej, dodają uczeni.
      Na razie nikt nie wie co dalej, a odpowiedź na to pytanie z pewnością będzie przedmiotem dalszych badań zarówno uczonych z Dayton, jak i innych grup naukowych. Trudno w tej chwili stwierdzić, w jaki sposób można nowe zjawisko wykorzystać. Być może posłuży ono np. do opracowania technologii szybszego i bezpieczniejszego przesyłania danych. Obecnie tego nie wiemy. Ale jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia badaczy, dodaje Zhan. Chong i Zhan już wiedzą, co będą badali w następnej kolejności. Najbardziej interesuje ich interakcja światła z różnymi materiałami. Chcemy lepiej zrozumieć, jak ten nowy stan światła w chodzi w interakcje z materiałami w czasie i przestrzeni, stwierdza Chong.
      Ze szczegółami odkrycia można zapoznać się na łamach Nature Photonics.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Osłony przeciwsłoneczne zadebiutowały w samochodach w 1924 roku w fordzie Model T. I od 100 lat praktycznie się nie zmieniły. Z jednej strony pomagają, zapobiegając oślepianiu kierowcy przez słońce, z drugiej zaś strony przeszkadzają, zasłaniając częściowo widok. Rozwiązaniem problemu może być osłona LCD zaprezentowana na targach CES.
      Bosch Virtual Visor to dzieło inżyniera Ryana Todda. Codziennie rano jedzie on na wschód, a z pracy wraca na zachód, zatem podczas każdej podróży słońce świeci mu prosto w twarz. Gdy podczas takiej podróży zastanawiał się nad kupnem nowego telewizora, uświadomił sobie, że o ile OLED generuje światło, to LCD światło blokuje. Pomyślał, że przydałoby się mieć w samochodzie LCD, który blokowałby oślepiające światło słońca. Trzy lata później Bosch zaprezentował panel LCD, który osłania oczy kierowcy przed słońcem i nie ogranicza przy tym widoczności.
      Nowatorska osłona przeciwsłoneczna to wyświetlacz LCD z wzorem w kształcie plastra miodu połączony z kamerą zwróconą w stronę kierowcy oraz elektronicznym modułem sterującym (ECU), na którym działa algorytm sztucznej inteligencji. Kamera filmuje twarz kierowcy, a obraz jest przesyłany do ECU. Tam algorytm rozpoznaje pozycję oczu, nosa, ust i czoła oraz bada rozkład cieni na twarzy. W ten sposób określa pozycję słońca w stosunku do głowy kierowcy. Jest więc w stanie określić, skąd słońce wpada do samochodu, niezależnie od kierunku jazdy. Na tej podstawie ECU odpowiednio ustawia osłonę przeciwsłoneczną i przyciemnia tylko taki jej fragment, by światło nie raziło kierowcy.
      Zastosowany algorytm świetnie sobie radzi z zadaniem i chroni kierowcę przed oślepieniem, a jednocześnie pozostawia 90% pola widzenia wolnym od zakłóceń. Całość pracuje w czasie rzeczywistym. Kierowca nie musi więc bez przerwy przesuwać osłony czy ruszać głową, by uniknąć oślepiania przez słońce.
      Dodatkową zaletą całego systemu jest fakt, że można go podłączyć do elementów już stosowanych w samochodach luksusowych. Na przykład w Cadillacu CT6 obserwująca kierowcę kamera wspomaga pracę półautonomicznego systemu sterowania. W takim przypadku wystarczy do oprogramowania dopisać odpowiedni kod, a w samochodzie zainstalować sam panel LCD.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Amerykańscy urzędnicy zastanawiają się, czy wszcząć formalne dochodzenie w sprawie... samodzielnie przyspieszających samochodów Tesli. Do Narodowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) wpłynął wniosek o przyjrzenie się 500 000 pojazdów tej marki.
      Autorzy dokumentu proszą o zbadanie Model S z lat 2012–2019, Model X z lat 2016–2019 oraz Model 3 z lat 2018–2019. Powołują się przy tym na 127 skarg dotyczących 123 pojazdów, jakie wpłynęły do NHTSA. Nagłe niespodziewane przyspieszenia miały przyczynić się do 110 wypadków, w których rannych zostały 52 osoby.
      W wielu takich doniesieniach jest mowa o tym, że samochód nagle przyspieszał, gdy użytkownik próbował zaparkować w garażu lub na jezdni. W jednym przypadku właściciel Model S 85D z 2015 roku donosi, że wysiadł z samochodu, zamknął go, gdy nagle pojazd przyspieszył i uderzył w zaparkowany przed nim samochód. Z kolei kierowca z Pennsylwanii skarży się, że parkował pod szkołą, kiedy pojazd zaczął szybciej jechać, przejechał przez krawężnik i zatrzymał się na łańcuchu. Właścicielka tesli z Massachusetts opisuje, jak zbliżała się do swojego garażu, a samochód przyspieszył, przejechał przez zamknięte drzwi i zatrzymał sie na ścianie.
      To nie jedyne skargi na pojazdy Tesli. W maju ubiegłego roku Tesla wydała poprawkę do oprogramowania zarządzajęcego akumulatorami, gdyż w wyniku błędu istniało ryzyko ich pożaru. We wrześniu właściciele 2000 takich pojazdów złożyli wniosek, by Tesla wymieniła samochody, a nie ograniczała się do poprawki w oprogramowaniu. NHTSA wciąż rozważa ten wniosek. Ponadto w ubiegłym tygodniu NHTSA poinformowała, że prowdzi śledztwo w sprawie wypadku z 29 grudnia, kiedy to tesla wjechała w zaparkowany wóz strażacki. Śmierć poniósł pasażer samochodu.  To 14. śledztwo prowadzone w ramach specjalnego programu NHTSA powołanego do badania wypadków mających miejsce, gdy włączony jest Autopilot lub inny zaawansowany mechanizm wspomagający kierowcę.

      « powrót do artykułu
    • By KopalniaWiedzy.pl
      Dzięki człowiekowi, który postanowił za pomocą Google Earth przyjrzeć się swojemu byłemu domowi w Wellington na Florydzie, udało się odnaleźć mężczyznę, który zaginął w 1997 r. Jego szczątki przeleżały 22 lata w samochodzie zatopionym w stawie retencyjnym. Zdjęcia lotnicze pokazały zarys pojazdu w wodzie, dzięki czemu można było rozwiązać zagadkę sprzed 2 dekad...
      Jak napisano w komunikacie Biura Szeryfa Hrabstwa Palm Beach na Facebooku, były mieszkaniec Grand Isles oglądał swoje dawne okolice na Google Earth. W pewnym momencie przy brzegu zbiornika retencyjnego zauważył coś, co wyglądało na samochód. Skontaktował się wtedy z obecnym właścicielem domu, który potwierdził jego spostrzeżenia za pomocą drona i natychmiast skontaktował się z policją.
      Gdy przybyli na miejsce policjanci wydobyli auto z wody, okazało się, że w środku znajdują się ludzkie szczątki. Z zewnątrz biały Saturn SL 1994 był pokryty osadem wapnia, co sugerowało, że samochód leżał w wodzie przez dłuższy czas.
      Kości zbadali specjaliści z biura koronera. Dziesiątego września dokonano identyfikacji. Zmarły to William Earl Moldt, który zaginąwszy w 1997 r., miał 40 lat. Siódmego listopada 1997 r. mężczyzna zadzwonił ok. 21.30 do swojej dziewczyny, mówiąc, że niedługo wróci do domu. Wg National Missing and Unidentified Persons System (NamUs), gdy go widziano po raz ostatni, ok. 23 wychodził z lokalnego baru. Nie wyglądał na pijanego. Odjechał sam.
      Jak podała telewizja WPTV, w czasie zaginięcia Moldta osiedle dopiero budowano. Okoliczności, w wyniku których samochód z Moldtem w środku trafił do zbiornika, pozostają nieznane.

      « powrót do artykułu
×
×
  • Create New...